Daria kochała męża. I zabiła go. Z miłości. Znacznie od niej starszy Edward był redaktorem naczelnym pisma literackiego. Widział w niej zdolną pisarkę i fascynującą kobietę. Nikt jednak nie znał prawdziwego oblicza ich związku - miłości, która stała się toksyczną i niebezpieczną grą.No i pewnie większości czytelniczek na myśl przyjdzie, że to On jest wszystkiemu winien. Owszem, ale nie do końca. Szczerze powiedziawszy w wielu skomplikowanych sprawach, które toczyły się pomiędzy dwojgiem bliskich sobie osób, więcej winy przypisywałam Darii. Nawet w myślach jej odpowiadałam "tak, ale przecież sama do tego doprowadziłaś, to były twoje decyzje". Tak, zdaje sobie sprawę, że te decyzje wynikały z zachowanych w pamięci zdarzeń z przeszłości, ale małżeństwo, to związek dwojga ludzi, ważne są w nim potrzeby i uczucia obu stron. W miarę czytania, poznawania dalszej historii tych dwojga dochodziło do mnie, że Edward te decyzje coraz bardziej wykorzystywał. Podjęta gra wymknęła się spod kontroli i jej i jemu. Małżeństwo zaczynało przybierać dziwaczną formę, zaczynało istnieć na zasadach absolutnie nie do zaakceptowania przez większość par. Przez Darię także. To oraz odkryte przez nią fakty z życia męża doprowadziły do tragedii. Bohaterka trafia do więziennego piekła.
Przeżywa upokorzenie, strach, fascynację drugą kobietą (bez podtekstu erotycznego), dowiaduje się kim tak naprawdę są współwięźniarki, co w nich drzemie, ile jest w nich zła, ile dobra. Paradoksalnie to wszystko pozwala jej odnaleźć swoje prawdziwe "ja", oczyścić duszę. Piekło staje się czyśćcem.
Przeżycia i emocje Darii są bardzo wiarygodne, bowiem narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie. To tak jakby się słuchało jej opowieści na żywo. Niemal doświadcza się je "własnym ciałem". Trochę przeszkadzać mogą nagłe przeskoki w czasie z teraźniejszości, w przeszłość. Ale da się do tego przyzwyczaić.
Okładka jak najbardziej adekwatna do treści powieści. Pomoc drugiej kobiety w znalezieniu drogi do siebie samej. Pomoc taką uzyskała Daria, pomocy takiej ona sama udzieliła.
Poniżej kontynuacja "Drzwi do piekła"
Nie będę jej analizować, powiem jedynie, że jest równie dobra jak część pierwsza. Przedstawia dalsze losy naszych więziennych bohaterek.
"Dom na krawędzi" to opowieść o budzeniu się kobiecości, o sile przyjaźni, zawartych w trudnych chwilach życia, i o tym, że w życiu nic nie jest czarno-białe, a z kobiecego słownika należy wykreślić hasło "ostatnia szansa".Ocena obu powieści: 5/6
