Autor Wątek: Literatura  (Przeczytany 86629 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #120 dnia: Styczeń 16, 2013, 21:59:38 »
Krystyna Żywulska - Przeżyłam Oświęcim - książka na pewno warta przeczytania. Sam tytuł wskazuje na to, że główna bohaterka przeżyje i jakoś raźniej się tę książkę czyta z tą myślą. Myśląc o obozach koncentracyjnych myślimy głównie, że mordowano tam ludzi, palono zwłoki, zmuszano do ciężkiej pracy. Jednak czytając ją poznajemy szczegóły życia w obozie. Wszystko to sprawiło, że chyba bardziej zacznę doceniać to co mam i cieszyć się, że urodziłam się w tych czasach... Ogolenie głowy, ubranie w pasiak, jakieś niedopasowane trepy, upodlenie człowieka, pozbawienie go własnej indywidualności, głodzenie... Czy można pomyśleć, że można się nie myć przez dłuższy okres czasu, albo stać na zimnie, w błocie nago przez parę godzin... Albo nie kłaść się spać w czystej pościeli, codziennie na jakiś twardych deskach. Takie przyziemne czynności, które wykonujemy mechanicznie, dla autorki książki były marzeniem...
Opisy nie były zatrważające, bardzo obrazowo przedstawiała izbę chorych tzw. rewir, inne miejsca, w których się znajdowała, ustępy. Tak naprawdę miała dziewczyna farta, że trafiła do pracy tak jakby w biurze. Dzięki temu udało jej się tam żyć, w miarę lepiej od innych.
Nie będę zdradzać jak się uratowała, może ktoś zechce przeczytać.
Ja chyba sięgnę po inne książki o podobnej tematyce - chyba w końcu dojrzałam do ich przeczytania.
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #121 dnia: Styczeń 16, 2013, 22:21:13 »
To może o ile nie czytałaś wcześniej sięgnij po "5 lat kacetu" Grzesiuka.
Był w dwóch lub trzech obozach pracy w Niemczech.  W niezwykle barwny i momentami wręcz zabawny sposób opisuje pobyt tam. Owszem wyłania się obraz upodlenia, beznadziei i to co jest we wszystkich tego typu książkach, ale równocześnie pokazuje jak przeżyć nie sprzedając się.
Jeśli wolisz takie "lżejsze" pozycje o obozach to myślę, że w sam raz.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #122 dnia: Styczeń 18, 2013, 17:59:44 »
A wczoraj dosłownie (ale to już nie klasyków rosyjskich) zaczęłam sagę o rodzinie Thibault...(katolicy) i rodzinie de Fontanin (protestanci). Francja końca XIX wieku i początku XX. I na pewno trochę mi to zajmie.
Gdybyś Jean podała jeszcze tytuł i autora, to też wpiszę ją na swoją listę <szczerzy_sie>

Rodzina Thibault - Roger Martin du Gard. Autor dostał Nobla w dziedzinie literatury w 1937 roku.  :) 7 tomów, każdy średnio około 400 stron, ale historia bardzo interesująca.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #123 dnia: Styczeń 24, 2013, 20:16:20 »

"Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" Małgorzata Gutowska-Adamczyk (literatura obyczajowa)

Wbrew pozorom, jakie może stwarzać tytuł, nie jest to ckliwy romans. To opowieść o radościach i troskach wielopokoleniowej rodziny i osób w różny sposób z nią związanych. Autorka sagi skupia się przede wszystkim na historii kobiet ? silnych, przedsiębiorczych, szczęśliwych i tragicznych, zdolnych do poświęceń wobec najbliższych, z silnie zakorzenionymi uczuciami patriotycznymi.
Dziejący się współcześnie wątek rozwiązania zagadki zaginięcia tajemniczego pierścienia, należącego od wielu pokoleń do Zajezierskich, przeplata się z retrospekcyjnymi opowieściami o tejże rodzinie. Mogą one nieco zirytować czytelnika, bowiem autorka nie zachowuje w nich chronologii. Na początku kilka razy cofałam się do stronic oznakowanych datą, aby wyobrazić sobie bohaterów we właściwym czasie. Jednak po zupełnym ?wciągnięciu się? w akcję tych wspomnień, nie musiałam tego robić. Poza tym zdałam sobie sprawę, że tak mogłaby wyglądać opowieść nestorki rodu, której w toku opowiadania historii rodziny nagle przypominają się wydarzenia z innych jej okresów. Mimo tej małej niedogodności, intrygujące zakończenie każdej wspomnieniowej części wyzwala ogromną ochotę na kontynuowanie znajomości z Barbarą Zajezierską, jej synem Tomaszem, z nieszczęsną Marianną Blatko, z Zuzanną ? wiejską zielarką, jasnowidzką a przy okazji mamką małego Tomasza, z Wandą i Kingą, czyli niesfornymi córkami Bysławskich (powaliła mnie kreatywność tych panien w działaniu na rzecz zwrócenia na siebie uwagi rodziców, w wyniku czego dziewczyny wpadły jak śliwki w kompot <smiech>) i innymi bohaterami. Na dodatek pani Gutowska-Adamczyk bardzo malowniczo ukazuje nam ich dzieje. Czytając powieść, przed oczami przewijają się nam niezwykle realistyczne obrazy niczym dzieła Chełmońskiego, czy Gierymskiego. I te radosne, sielskie, z nutą nostalgii (pejzaże z dworkami, chłopskimi chatami, rodzinne portrety, bale i polowania, ówczesne zwyczaje i tradycje świąteczno-towarzyskie). I te związane z trudami życia codziennego (konsekwencje udziału w powstaniu 1863, zarządzanie domem, choroba i śmierć najbliższych osób).
Przyjemny styl narracji, barwne postaci, łyk historii, archeologiczna zagadka ? oto atuty, które przemawiają za tym, aby książce wystawić bardzo dobrą ocenę <brawo>.
Należy zaznaczyć, że koniec powieści nie oznacza końca historii rodu Zajezierskich. Kontynuację znajdziemy w kolejnej części ?Cukierni pod Amorem? z podtytułem ?Cieślakowie?. I ta właśnie część została już przeze mnie zamówiona.



Właśnie kończę "Cieślaków" i zamawiam sobie "Hryciów".

W towarzystwie sagi Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk nie czuje się upływającego czasu (co dobrze świadczy o powieści, ale nie sprzyja porządnemu wypełnianiu obowiązków rodzinno-zawodowych - zaczytana w historii trzech rodzin, których losy w końcu się splatają, tracę poczucie rzeczywistości  <haha>) Pisarka w niezwykle uroczy sposób przenosi mnie w czasy z przełomu wieków (XIX - XX). Pisze tak pięknym, pełnym ciepła, literackiego wdzięku językiem, iż wydaje mi się, że oto siedzę na otomanie w saloniku mojej prababki, obok mnie ona sama, pijemy sobie herbatkę parzoną w samowarze, ja z wypiekami na licach wsłuchuję się w jej czarownie snującą się opowieść o tajemnicach, skandalach, dramatach i radościach mojego rodu, zaś ona od czasu do czasu zawiesza głos, upija łyczek naparu (to fragmenty książki traktujące o wydarzeniach współcześnie się dziejących), by za chwilę powrócić do wspominek <jezyk>

Czytanie "Cukierni..." przypomina mi słuchanie opowieści Barbary Wachowicz. Starsi forumowicze może pamiętają panią z burzą blond włosów, zawsze uśmiechniętą, ubraną na fioletowo, z nieskazitelną dykcją opowiadającą zapierające dech historie o wybitnych Polakach -  Mickiewiczu, Słowackim, Kościuszko... I robiła to w tak pociągający sposób, że zainteresowałaby nimi nawet najbardziej zagorzałego lenia w kwestii nauki historii, czy poznawania kulisów polskiej literatury <serce>

Wracając do "Cukierni..." - nie tylko język jest tu wielkim walorem. Przez karty powieści przewija się niezła kolekcja niebanalnych postaci, których "bytowe" tło opisane jest ze szczególną starannością, świadczącą o ogromnej wiedzy pisarki o "tamtych" latach. Żaden z bohaterów nie jest anonimowy - zanim odciśnie swój ślad w tej historii zostaje czytelnikowi solidnie "przedstawiony", żaden nie pojawia się ni z gruszki ni z pietruszki, każdy ma znaczenie, każdy ma do odegrania jakąś rolę.

Powieść dla miłośniczek koronek, dworków, folwarków, skarbów rodowych, tajemnic i skandali społeczno-towarzyskich, realizmu magicznego, historii o miłości do kobiety, mężczyzny, dziecka, rodziny, ojczyzny...
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #124 dnia: Styczeń 25, 2013, 19:49:04 »
El, Ciebie powinni pisarze czy wydawnictwa zatrudniać do pisania recenzji książek czy też krótkich notek zachęcających czytelników (zwykle znajdujących się na okładkach) - słowo daję. Masz do tego dar prawdziwy i myślę, że Twoje notki zachęciłaby bardziej do czytania niż te, które zwykle są. Ja do "Pod Amorem" kiedyś na pewno zajrzę.
Tymczasem czytam "Dworzec ZOO" Downinga - niewiele jednak mogę powiedzieć, ponieważ dopiero zaczęłam - tyle tylko że akcja toczy się głownie w przedwojennym Gdańsku. Być może ktoś czytał albo wszyscy nawet :P ale ja jestem oryginalna i czytam teraz :D

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #125 dnia: Styczeń 26, 2013, 22:58:03 »
Skończyłam czytać "Trupią farmę" Billa Bassa i jestem pod dużym wrażeniem. Nie jest to zwykła książka. To niesamowita opowieść, gdzie wszystko jest prawdziwe. Dokument, biografia... chyba tak gatunkowo mogę ją określić... Zarazem kryminał, bo opowiada o zbrodniach i śledztwach a także badaniach naukowych. Tylko, że to wszystko zdarzyło się w rzeczywistości, nie jest fikcją literacką.

Trupia farma to teren, na którym prowadzone są badania rozkładu zwłok przez antropologów sądowych. Ta o której opowiada książka mieści się w Knoxville i jako University of Tennessee Anthropological Research Facility jest częścią Uniwersytetu Tennessee. Powstanie jej wiąże się z nazwiskiem antropologa dr Williama M. Bassa, który będąc pracownikiem tego uniwersytetu, wielokrotnie udzielał konsultacji policji w sprawach dotyczących rozkładu zwłok. Zwrócił uwagę na to, że do tej pory nie prowadzono szczegółowych badań gnicia ciał w naturalnym środowisku, dlatego w 1971 r. założył jako pierwszy placówkę prowadzącą takie badania. (wikipedia)

Trudno pisać o tej książce, trzeba ją po prostu przeczytać. :) Dla interesujących się antropologią i badaniami to naprawdę wielka frajda. :)
Przez to, że pisał to naukowiec język jest specyficzny, ale to chyba walor... :) Osoba dr Bassa okazała się niezwykle mądrą i ciepłą postacią.
Wbrew pozorom nie jest szalonym naukowcem bez serca. Jego działalność zdaje być się prowadzona w granicach rozsądku, choć może wydawać się obrzydliwą.

Offline Łukasz

  • Forumowy Informatyk
  • *****
  • Wiadomości: 234
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #126 dnia: Luty 18, 2013, 23:22:15 »
Ja ostatnio w wakacje przeczytałem książkę pod tytułem "Chata" Nie wiem czy ktoś z Was ją czytał ale mi bardzo się spodobała.
Jeszcze nigdy nie wciągnęła mnie tak książka. Stosunkowo mało czytam książki ale ta zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie.
Książka opowiada o kontakcie człowieka z Bogiem. Jeśli ktoś nie czytał polecam.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #127 dnia: Luty 19, 2013, 08:55:43 »
Ja zakochałam się w "Listach na wyczerpanym papierze" i ciągle do nich wracam. Nawet nie to, że czytam od deski do deski, ale wyłapuję sobie ważniejsze zdania, przypominam sobie co lepsze momenty, skaczę, przewracam strony... Ta książka rzuciła chyba na mnie urok. :)

A co czytam tak generalnie? Obecnie "Opary szaleństwa" Gerritsen. Ta książka ma chyba drugi, oficjalniejszy tytuł "Nosiciel". Dziwnie mi się czyta coś, tak bardzo w stylu serii "Rizzoli & Isles", a jednak bez nich, ale w sumie podoba mi się. Wciąga, nie nudzi... Świetna autorka. :)

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #128 dnia: Luty 19, 2013, 09:46:40 »
A co czytam tak generalnie? Obecnie "Opary szaleństwa" Gerritsen. Ta książka ma chyba drugi, oficjalniejszy tytuł "Nosiciel". Dziwnie mi się czyta coś, tak bardzo w stylu serii "Rizzoli & Isles", a jednak bez nich, ale w sumie podoba mi się. Wciąga, nie nudzi... Świetna autorka. :)

Zgadza się, to "Nosiciel". Bardzo dobra książka. :)

A jeśli podoba Ci się jak pisze Gerritsen, to zerknij może też na Robina Cooka - świetny język i podobna tematyka (thrillery medyczne i związane z biologią).
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #129 dnia: Luty 20, 2013, 10:10:16 »
Najgenialniejszą książką (no dobra, obok nieśmiertelnych dla mnie "Chłopów") jest "Folwark zwierzęcy". Powieść, która chyba nigdy nie straci na aktualności. Zawsze będą bowiem równi i równiejsi i nigdy nikt do końca nie będzie wiedział kim jest ten ktoś drugi.
Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.
Ciekawe, czy jak wrócę do niej za 10 lat na przykład, to czy wyda mi się jeszcze bardziej aktualna?

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #130 dnia: Luty 20, 2013, 10:12:42 »
Przyznam się szczerze, że nigdy nie czytałam. O książce słyszałam, ale jakoś nie dane mi było się z nią poznać bliżej. Pamiętam jedynie, że jako dziecko oglądałam bajkę "Folwark zwierzęcy" i była moją ulubioną, ale wielu rzeczy nie rozumiałam, ważne było tylko to, że są tam konie i inne zwierzęta i zła świnia oczywiście.
Trzeba po nią sięgnąć - dzięki Jean za przypomnienie ;)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #131 dnia: Luty 20, 2013, 10:21:17 »
Muszę nadrobić i Folwark i 1984...
W sumie jeśli chodzi o te dwie książki to straszne, że fikcja stała się rzeczywistością...

Ja ostatnio czytałam książkę, którą wydało Stowarzyszenie w którym pracuję.
Zbiór 12 reportaży z Zespołem Downa w tle. Tytuł: "Pytania, których się nie zadaje". Całkiem fajny pomysł i zrealizowanie. Dobre teksty, czyta się jednym tchem...
Poza tym książka zawiera piękne fotografie autorstwa Anny Bedyńskiej, która została nagrodzona na World Press Photo 2013.

Tak o ?Pytaniach, których się nie zadaje? napisali- Mariusz Szczygieł:
?To odważny eksperyment: wydać całą książkę na temat życia z jedną ułomnością. Oczekiwanie od czytelnika, że będzie chciał wejść w intymną relację z tyloma bohaterami było ? moim zdaniem ? ze strony wydawcy oczekiwaniem zuchwałym.
Dwanaścioro znanych reporterów napisało na ten sam temat i każda historia okazała się inna. Każda niesie coś nowego i zaskakującego. Oto siła indywidualnego spojrzenia! Zapewnia ją tylko reportaż.?

oraz

- prof. dr hab. Anna Ostrowska:

?Książka ?Pytanie, których się nie zadaje? to zbiór   reportaży i wywiadów dziennikarzy, którzy piszą o osobach z Zespołem Downa,  z perspektywy własnych obserwacji  i rozmów z nimi. Dowiadujemy się z niej wiele o życiu, marzeniach,  radościach  i planach życiowych tych osób. Także o tym jak są traktowani przez innych, często postrzegani poprzez niekorzystne stereotypy i marginalizowani, ale także akceptowani i doceniani  przez  swoje otoczenie. Tę akceptację widać szczególnie w stosunku do osób pracujących zarobkowo. Są  dobrymi pracownikami, odpowiedzialnymi i poważnie traktującymi swoje zadania.

Z książki dowiadujemy   się też wiele o rodzicach osób z niepełnosprawnością, ich obawach, nadziejach i licznych trudnościach jakie napotykają sprawując opiekę nad  swoimi dziećmi. Jedną z głównych trosk jaka przewija się przez  wypowiedzi rodziców  jest zabezpieczenie przyszłości dla ich nie całkiem dorosłych  i samodzielnych dzieci, gdy ich już zabraknie. Wraz  z nimi uczestniczymy w procesie rodzenia się trudnej miłości do dziecka  które tak dalece odbiega od upragnionego ideału.  Szokujące są relacje  matek wspominających  w jaki sposób zostały poinformowane przez  personel medyczny  szpitali o tym, że urodziły dziecko z Downem. Te relacje pokazują, jak bardzo jeszcze ? jako społeczeństwo i jego instytucje  ? jesteśmy dalecy od  zapewnienia właściwej atmosfery i opieki  nad osobami z niepełnosprawnością intelektualną i ich bliskimi. Wiele krytycznych uwag pada pod adresem  szkół, także szkół integracyjnych, które powszechnie zostały uznane  za właściwe rozwiązanie  kwestii edukacji.

Książka jest więc  bogatym źródłem informacji na temat życia, możliwości i ograniczeń osób z niepełnosprawnością intelektualną i ich opiekunów. Fakt, że wiedza ta płynie nie z podręczników  a z bezpośrednich  relacji bohaterów reportaży, osadza ją  w  codziennym doświadczeniu i konkretnych sytuacjach, które ? w tej lub innej formie ? pojawiają się w  praktyce  życiowej  niemal każdego człowieka.  Uświadomienie sobie tego faktu to krok na drodze do oswajania niepełnosprawności i odmienności.?

Przepraszam za ciutkę reklamy, ale to naprawdę ciekawa książka. Jakby ktoś był taką tematyką zainteresowany to polecam. :)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #132 dnia: Luty 20, 2013, 10:32:12 »
Najgenialniejszą książką (no dobra, obok nieśmiertelnych dla mnie "Chłopów") jest "Folwark zwierzęcy". Powieść, która chyba nigdy nie straci na aktualności. Zawsze będą bowiem równi i równiejsi i nigdy nikt do końca nie będzie wiedział kim jest ten ktoś drugi.
Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.
Ciekawe, czy jak wrócę do niej za 10 lat na przykład, to czy wyda mi się jeszcze bardziej aktualna?
Jean, za 10 lat to pewnie bardziej aktualny będzie "Rok 1984"... Nowomowa, wszechobecna inwigilacja, nietolerancja, "Dwie minuty nienawiści", Goldstein, teleekrany z jedynie słusznym repertuarem - to już się odbywa, na naszych oczach... Wielki Brat nigdy nie umiera. Zmienia tylko swoje oblicza.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #133 dnia: Luty 20, 2013, 19:00:40 »
Przez Was poszłam dziś do księgarni. Kupiłam i Folwark, i 1984. :P
Biedne książeczki zostały zaszufladkowane w dział "lektury szkolne" a pozostały Orwell stał z "normalnymi" książkami.

Ostatnio obejrzałam Folwark, więc pozostaje jeszcze przeczytać. :)

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #134 dnia: Luty 20, 2013, 19:07:16 »
Powieść, która chyba nigdy nie straci na aktualności. Zawsze będą bowiem równi i równiejsi i nigdy nikt do końca nie będzie wiedział kim jest ten ktoś drugi.
Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.
Mogę się spokojnie podpisać. "Folwark..." to świetna książka, ponadczasowa. Czytałam dobre 10 lat temu, a do dziś pamiętam, jak mnie przerażała. Czytaj Tygrysku, warto, na pewno warto.