Autor Wątek: Literatura  (Przeczytany 92605 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #105 dnia: Grudzień 10, 2012, 23:31:15 »
Cytuj
Zaś mistrzynią thrillerów jest dla mnie Tess Gerritsen. Specjalizuje się w thrillerach medycznych, po którykolwiek bym nie sięgnęła, jestem co najmniej zadowolona. A jej "Grawitacja" jest dla mnie arcydziełem.
Zdecydowanie. Jest mistrzynią. Przeczytałam póki co części związane z Rizzoli & Isles i jestem pod ogromnym wrażeniem. Może ostatnia "Milcząca dziewczyna", trochę mnie rozczarowała, ale pozostałe... aż dech w piersiach zapiera. Bardzo lubię "Skalpel", "Grzesznika", "Mumię", "Dolinę Śmierci"...
Tess zdecydowanie jest moim odkryciem tego roku. Boję się trochę wziąć za "Infekcję" i "Grawitację" np. ,ale skoro mówisz, że po "Grawitację" warto...

Przez to, że przeczytałam książki nie mam ochoty na serial... , bo ponoć tam jest wszystko inaczej. :P

I może właśnie dlatego Coben, po takiej Tess wydał mi się nie do przetrawienia... :P

Cytuj
BlackTiger, a nie zainteresowałby Cię może Marcin Ciszewski i jego mieszanka II wojny światowej i science fiction? Tego drugiego gatunku w tej mieszance jest znacznie mniej, tyle tylko, aby wprowadzić coś nowego w powieściach historycznych. Trylogia napisana przystępnym językiem, dużo akcji, fajni bohaterzy. Ja czytałam z ogromnym zaciekawieniem nawet sceny batalistyczne, są opisane tak, jakby przed oczami przewijał się kadr za kadrem filmu.
Polecam www.1939.com.pl, Major, www.1944.waw.pl i okazuje się, że jest kolejna powieść, będąca kontynuacją wątku z poprzedniej, czyli www.ru2012.pl. Czyżby bohaterowie mieli szansę na powrót do czasów współczesnych?
Hmm a musiałabym spróbować. Może faktycznie warto. Chociaż boję się sięgać po książki historyczne... Czy autor próbuje jakoś umoralniać? Przekazuje tylko swoje zdanie? Czy wydarzenia historyczne są ukazane z różnych stron?

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #106 dnia: Grudzień 10, 2012, 23:40:14 »
Przez to, że przeczytałam książki nie mam ochoty na serial... , bo ponoć tam jest wszystko inaczej. :P

Dokładnie. Zwłaszcza, jak poczytałam opisy serialu, nawet tutaj, na forum... nie wydaje mi się to zachęcające.
W ogóle, duet Jane&Rizzoli nie jest moim ulubionym. Nie, że nie lubię, ale chyba wolę te książki z innymi bohaterami. "Ciało", "Dawca" czy "Nosiciel".

Czemu boisz się "Grawitacji"? ;)
Ja bym się raczej bała tego, co pisała kiedyś - romansów kryminalnych. Miałam okazję przeczytać dwa. Cóż. Nie tragiczne, ale o wiele niższych lotów.

Swoją drogą, co za ironia, że na każdej książce Gerritsen jest rekomendacja Cobena... ;)
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #107 dnia: Grudzień 11, 2012, 09:58:06 »
Cytuj
Swoją drogą, co za ironia, że na każdej książce Gerritsen jest rekomendacja Cobena... ;)
No cóż... bywa :D Nie wszystkim musi się to samo podobać. Nudno byłoby, gdybyśmy mieli identyczne upodobania. :)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #108 dnia: Grudzień 11, 2012, 13:15:58 »
No nie powiem, żeby była to literatura z górnej półki, ba! chyba nie jest nawet z dolnej. Tyle rozwlekać się na temat depilacji nóg i jeszcze podsumować ten, jakże ekscytujący fragment życia nierozgarniętej, "flejowatej" pani doktor, cukierkową obrzydliwością... bleeeech!

Jean, a któż to popełnił takie arcydzieło?
Trzeba będzie unikać autorki.

Joanna Rogala

Cytuję (z okładki książki):
"Kiedy ma wolną chwilę - czyta książki
gdy nieco więcej czasu - podróżuje.
Serce oddała lasom, przyszłość ogrodom, duszę biżuterii, a nadzieję literaturze. Doktor Karolina to jej pisarski debiut".

Jeśli chodzi o Cobena to dziwna sprawa. Jedne książki czytało mi się super, inne mi się wlokły. Normalnie..aż dziwne..ale nie mam zdania. Nie jest zły, ale fenomenalny też nie...

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #109 dnia: Grudzień 11, 2012, 17:05:45 »
Cytuj
BlackTiger, a nie zainteresowałby Cię może Marcin Ciszewski i jego mieszanka II wojny światowej i science fiction? Tego drugiego gatunku w tej mieszance jest znacznie mniej, tyle tylko, aby wprowadzić coś nowego w powieściach historycznych. Trylogia napisana przystępnym językiem, dużo akcji, fajni bohaterzy. Ja czytałam z ogromnym zaciekawieniem nawet sceny batalistyczne, są opisane tak, jakby przed oczami przewijał się kadr za kadrem filmu.
Polecam www.1939.com.pl, Major, www.1944.waw.pl i okazuje się, że jest kolejna powieść, będąca kontynuacją wątku z poprzedniej, czyli www.ru2012.pl. Czyżby bohaterowie mieli szansę na powrót do czasów współczesnych?
Hmm a musiałabym spróbować. Może faktycznie warto. Chociaż boję się sięgać po książki historyczne... Czy autor próbuje jakoś umoralniać? Przekazuje tylko swoje zdanie? Czy wydarzenia historyczne są ukazane z różnych stron?
To nie są powieści sensu stricto historyczne, właściwiej byłoby je określić "wojenne". Owszem zawarte są w nich fakty historyczne, ale one stanowią tło opisanych wydarzeń. W książkach Ciszewskiego bardziej chodzi o sensację. Na pewno nie ma w nich nic umoralniającego. Pisałam o nich tu i tu. Teraz jestem w trakcie czytania trzeciej odsłony zagubionych w czasie żołnierzy z polskiego batalionu NATO i nadal fabuła wciąga.

Z polecaniem książek różnie bywa <szczerzy_sie> Jednym coś się spodoba, drudzy to samo skrytykują. To zależy od osobistych preferencji. Ja czytam różności gatunkowe: kryminały, obyczajówki, dramaty, historyczne, thrillery, dobrym romansem nie wzgardzę, coś na poprawę humoru też się w moich zbiorach znajdzie. I nie zawsze musi to być arcydzieło literackie. Wystarczy, aby to była dobra książka, aby mnie zainteresowała.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #110 dnia: Grudzień 22, 2012, 23:49:30 »
Kilka tytułów, które sobie ostatnio musnęłam (zamiast spać  <smiech>)

"Oblicze Pana". Autor M. Wollny. Całuny, święte Graale, inne skarby templariuszy. Historia ciągnąca się od XIV wieku, poprzez XX (II wojna światowa) aż po czasy bardzo współczesne. Dwa rody, wspólni przodkowie, zabójstwo, tajemnice pamiętnika wojennego zbrodniarza, dwie staruszki posługujące się bez trudu alfabetem Morsa (w przeciwieństwie do młodzieży się nie posługującej w ząb :P), agenci różnych służb i powtórka z Bitwy pod Grunwaldem. Wszystko dosłownie w kilka godzin. No bo kiedy historyk zaczyna pisać ...
Czarny Tygrys się spotkał z tym? El pisała kiedyś o tym, na ifilmie choćby? Dałabym głowę, że gdzieś kiedyś...

"Kobieta tysiąca tajemnic" B. Wood. No dała pani Basia (autorka) czadu. Szukając na półce zwróciłam uwagę na zachęcający wpis na okładce, że  oto pani Wood kreśli pełnokrwiste kobiece postaci. Ekstra. Zaczynam czytać - olaboga. Potem - będzie romansidło. po stronie 150 którejś - chyba jednak nie. Strona 556 - koniec?  <papa> Jak to się stało?
I zaiste, kiedyś jeszcze sięgnę po jakąś powieść tej pani - tak jak ona potrafi przestawić całe tło, zwyczaje to naprawdę, czoła chylę i mogę wybaczyć, że czasami zajedzie jakimś totalnie współczesnym słownictwem.  Dodam, że rzecz dotyczy Majów i Azteków w czasach, zanim zobaczyli oni Europejczyków. Swoją drogą, fajnie się tę książkę wczoraj czytało, zważywszy na bohaterów  <hahaha>

"Bez wybaczenia" - Ewy Ostrowskiej. Thriller właściwie bardzo drastyczny i dosłowny. Bo jak inaczej powiedzieć, kiedy czytam, że syn jakiegoś VIP-a miastowego wraca do domu pijany, zakrwawiony, mający wokół szyi ludzkie jelito  <olaboga> Tak, tak proszę państwa. Są morderstwa, że włosy dęba stają. Świat jest przekupny, nikomu nie można ufać. Policjanci dzielą się na dobrych i złych (jak się nie trudno domyślić, ci pierwsi szans nie mają żadnych), są matki ofiar pragnące zemsty i jest zakończenie, które powala.
To moje drugie spotkanie z autorką - poprzednie przyzwyczaiło mnie do dosłowności, ale żeby  do aż takiej?

Swoje trzecie spotkanie przeżyłam też z Jodi Picoult. I nie wiem co ta kobieta w sobie ma a ściślej w swoim pisaniu - pytanie chyba jednak retoryczne. Po prostu czepia się kontrowersyjnych tematów, życiowych i zawsze przedstawia je z kilku punktów widzenia. Tak więc, była już historia kobiety, która pewnego dnia dowiaduje się, że nazywa się inaczej a własny ojciec ją wiele lat temu uprowadził, zabrał zapitej matce. Była historia kobiety, która została w dzieciństwie porzucona przez matkę. Kiedyś sama matką została, porzuca (choć tylko na chwilę) własne dziecko, by odnaleźć swoją matkę. Była też wzruszająca opowieść o dziewczynce, która urodziła się z  rzadką chorobą łamliwością kości. To dopiero była historia! Najbardziej chyba żal mi było starszej siostry tejże chorej dziewczynki. Ech, no zachęcam.  ;)

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #111 dnia: Grudzień 23, 2012, 20:44:46 »
"Oblicze Pana". Autor M. Wollny. Całuny, święte Graale, inne skarby templariuszy. Historia ciągnąca się od XIV wieku, poprzez XX (II wojna światowa) aż po czasy bardzo współczesne. Dwa rody, wspólni przodkowie, zabójstwo, tajemnice pamiętnika wojennego zbrodniarza, dwie staruszki posługujące się bez trudu alfabetem Morsa (w przeciwieństwie do młodzieży się nie posługującej w ząb :P), agenci różnych służb i powtórka z Bitwy pod Grunwaldem. Wszystko dosłownie w kilka godzin. No bo kiedy historyk zaczyna pisać ...
Czarny Tygrys się spotkał z tym? El pisała kiedyś o tym, na ifilmie choćby? Dałabym głowę, że gdzieś kiedyś...
El nie pisała, bo nie czytała, ale za to zainteresowała się tą pozycją i zamierza w przyszłości (jak upora się z aktualnym literackim stosikiem) ją zakupić. Wygląda na to, że tematyka moja, do tego polski pisarz (a ostatnio tacy właśnie mnie pociągają), a szperając w necie doczytałam, że sporo czytelników mówi o nim"Zbigniew Nienacki i Pan Samochodzik dla dorosłych". "Oblicze Pana" może okazać się bardzo interesujące <usmiech>

A ja skończyłam dziś "www.1944.waw.pl" i jestem nadal pod ogromnym wrażeniem wszystkich dotychczas przeczytanych części. Marcin Ciszewski wraz z polskim batalionem NATO przeniesionym w czasy II wojny światowej podbił moje serce na amen. Niezwykle wciągająca fabuła, ani na trochę nie obniżająca poziomu w żadnej z pozycji tej trylogii. Akcja tak interesująco poprowadzona, że niemal każda strona książki zaskakuje czytelnika kolejnym jej zwrotem. Ciekawe grono bohaterów o różnych charakterach. Jednym z ogromnych plusów są rewelacyjnie opisane sceny batalistyczne: wszelkie potyczki, starcia, walki (jak chociażby ucieczka dwójki bohaterów z budynku gestapo na Szucha, czy bitwa o lotnisko Okęcie). Normalnie jakby oglądało się najwyższej klasy film akcji. Wiem, powtarzam się z tym filmem, ale jeśli czytając te sceny wyobraźnia czytelnika pracuje na najwyższych obrotach, tworząc przed oczami tak realistyczne obrazy, to chyba największy komplement dla pisarza i najlepsza rekomendacja powieści.

W tej części powieści wraca do Polski Jerzy Grobicki wraz ze swoją wspaniałą trójką kumpli, z nadzieją na przejęcie emitera i powrót do 2007 roku. Jednak już od momentu samego zrzutu sprawy toczą się nie tak jak były zaplanowane. Tuż po lądowaniu czeka na nich komitet powitalny w postaci niemieckiej zasadzki (mimo niezwykle silnie zakamuflowanej misji) oraz... dawnych kolegów z "GROMU", którzy jawnie okazują niechęć gościom zza Oceanu Spokojnego. Na dodatek okazuje się, że oprócz zespołu Grobickiego na pokładzie liberatora, znajdowało się jeszcze dwóch pasażerów na gapę, przez których nasi chłopcy muszą zweryfikować plany powrotu do Stanów. Poza tym wszyscy naokoło zainteresowani są pozyskaniem sławnego już MDS-a, czyli wehikułu czasu. W czyje ręce w końcu się dostanie? To nie jest pewne, aż do ostatniej strony powieści...

O gdybyż udało się nakręcić rzetelny serial na podstawie "www.1939.com.pl", "Majora" oraz "www.1944.waw.pl" (i jeszcze chyba "www.ru2012.pl", która została mi do przeczytania z tej serii), to śmiem twierdzić, że przebiłby "Czas honoru" <jezyk>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #112 dnia: Grudzień 23, 2012, 22:29:39 »
Ja chyba jednak za tego Ciszewskiego się nie wezmę..., bo poczytałam opisy i coś czuję, że nie moje klimaty. Nie przepadam za takim pomieszaniem. Niestety mało wojskowa jestem i nie bardzo lubię pogranicze fantastyki, bo jednak przeniesienie w czasie już coś z fantastyki ma. :)
Niemniej bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi El, na temat tych książek. To dopiero przyjemna lektura. :)


Za to zmusiłam się w pociągu do poczytania wspomnianego tu kiedyś Starowicza i jednak muszę powiedzieć, że pozycja nie jest najgorsza.
Przekonał mnie, bo nie ocenia, nie moralizuje i ma całkiem normalne uwagi... Nie jakieś z kosmosu.
 Wywiad na temat kobiet, związków, relacji kobieta- mężczyzna, czysto z pozycji lekarza seksuologa.
Przyjemnie się czyta... Nie ma wynurzeń nie wiadomo jakich. Przykłady z życia. Sugestie, porady też normalne, które właściwie każdy powinien w związku realizować a często o tym zapominamy a potem dziwimy się, że coś jest nie tak. Z kilkoma sprawami bym polemizowała, ale generalnie przyzwoita książeczka.
Do czytania w pociągu w sam raz. Lew Starowicz "O kobiecie"


Cytuj
Swoje trzecie spotkanie przeżyłam też z Jodi Picoult. I nie wiem co ta kobieta w sobie ma a ściślej w swoim pisaniu - pytanie chyba jednak retoryczne. Po prostu czepia się kontrowersyjnych tematów, życiowych i zawsze przedstawia je z kilku punktów widzenia. Tak więc, była już historia kobiety, która pewnego dnia dowiaduje się, że nazywa się inaczej a własny ojciec ją wiele lat temu uprowadził, zabrał zapitej matce. Była historia kobiety, która została w dzieciństwie porzucona przez matkę. Kiedyś sama matką została, porzuca (choć tylko na chwilę) własne dziecko, by odnaleźć swoją matkę. Była też wzruszająca opowieść o dziewczynce, która urodziła się z  rzadką chorobą łamliwością kości. To dopiero była historia! Najbardziej chyba żal mi było starszej siostry tejże chorej dziewczynki. Ech, no zachęcam.  ;)
Ooo to może być interesująca autorka. :)
A widzę, że ona napisała "Bez mojej zgody".  Film oglądałam. Podobno zupełnie inny niż książka, ale mnie się podobał.


Ostatnio też zaintrygowała mnie książka "Wieża komunistów" Witolda Gadowskiego... Chyba po nią sięgnę, bo dość ciekawie prezentuje się.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #113 dnia: Grudzień 24, 2012, 20:45:37 »
"Oblicze Pana". Autor M. Wollny. Całuny, święte Graale, inne skarby templariuszy. Historia ciągnąca się od XIV wieku, poprzez XX (II wojna światowa) aż po czasy bardzo współczesne. Dwa rody, wspólni przodkowie, zabójstwo, tajemnice pamiętnika wojennego zbrodniarza, dwie staruszki posługujące się bez trudu alfabetem Morsa (w przeciwieństwie do młodzieży się nie posługującej w ząb :P), agenci różnych służb i powtórka z Bitwy pod Grunwaldem. Wszystko dosłownie w kilka godzin. No bo kiedy historyk zaczyna pisać ...
Czarny Tygrys się spotkał z tym? El pisała kiedyś o tym, na ifilmie choćby? Dałabym głowę, że gdzieś kiedyś...
El nie pisała, bo nie czytała, ale za to zainteresowała się tą pozycją i zamierza w przyszłości (jak upora się z aktualnym literackim stosikiem) ją zakupić. Wygląda na to, że tematyka moja, do tego polski pisarz (a ostatnio tacy właśnie mnie pociągają), a szperając w necie doczytałam, że sporo czytelników mówi o nim"Zbigniew Nienacki i Pan Samochodzik dla dorosłych". "Oblicze Pana" może okazać się bardzo interesujące <usmiech>

Ja co prawda mało już pamiętam "Pana Samochodzika" dla dzieci, na tyle mało, by się odnieść do tego porównania, ale sam autor, ustami głównego bohatera, odnosi się do tych powieści. A już najczęściej do tej, która zajmowała się templariuszami. Naprawdę super mi się czytało, pomimo takich ciągłych przeskoków czasowych :)


Jeśli chodzi o Picoult to wiem, że na podstawie jednej z jej książek powstał film "Bez mojej zgody". Filmu nie oglądałam, książki (tej akurat) nie czytałam, ale wiem już na pewno, że jest lepsza niż film. :-) Ale to trzeba spróbować poczytać którąś ;)

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #114 dnia: Styczeń 02, 2013, 09:55:03 »
Cytuj
Swoje trzecie spotkanie przeżyłam też z Jodi Picoult. I nie wiem co ta kobieta w sobie ma a ściślej w swoim pisaniu - pytanie chyba jednak retoryczne. Po prostu czepia się kontrowersyjnych tematów, życiowych i zawsze przedstawia je z kilku punktów widzenia. Tak więc, była już historia kobiety, która pewnego dnia dowiaduje się, że nazywa się inaczej a własny ojciec ją wiele lat temu uprowadził, zabrał zapitej matce. Była historia kobiety, która została w dzieciństwie porzucona przez matkę. Kiedyś sama matką została, porzuca (choć tylko na chwilę) własne dziecko, by odnaleźć swoją matkę. Była też wzruszająca opowieść o dziewczynce, która urodziła się z  rzadką chorobą łamliwością kości. To dopiero była historia! Najbardziej chyba żal mi było starszej siostry tejże chorej dziewczynki. Ech, no zachęcam.  ;)
Przeczytałam książkę o tej dziewczynce z wrodzoną łamliwością kości. Swoją drogą piękna w brzmieniu nazwa choroby "Osteogenesis imperfecta".
I i i kurcze na zakończeniu zdębiałam i myślałam, że autorce coś zrobię. Jak można tak zakończyć? Pffff
I faktycznie autorka chyba ma coś z sobą. Jakiegoś bzika na punkcie poruszania trudnych tematów, ale robi to w dość przemyślany sposób. Jest przygotowana do opowiedzenia danej historii. Nie jest to ot tak po łebkach.

Też mi było najbardziej żal Amelii o której wszyscy zapomnieli, ale i Willow nad którą aż zanadto chuchano i dmuchano. Ci rodzice.
Ciekawie opisana historia, ale momentami rodziców dziewczynek miałam ochotę porządnie sprać.
Do tego wszystko opisane w bardzo wzruszający sposób...

"Bez mojej zgody", które porusza problem komórek macierzystych i stworzenia dziecka w celu ratowania drugiego dziecka też jest interesującą pozycją. Równie wyczerpującą pod względem emocjonalnym. :P

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #115 dnia: Styczeń 02, 2013, 12:46:28 »
Też mi było najbardziej żal Amelii o której wszyscy zapomnieli, ale i Willow nad którą aż zanadto chuchano i dmuchano. Ci rodzice.
Ciekawie opisana historia, ale momentami rodziców dziewczynek miałam ochotę porządnie sprać.
Do tego wszystko opisane w bardzo wzruszający sposób...

Mnie było żal Amelii okrutnie. Owszem, Willow też, bo to nie jej wina, ani niczyja, że urodziła się chora, z taką rzadką chorobą utrudniająca normalne funkcjonowanie. W dodatku Willow była w porządku, chyba całkiem dobrze to znosiła psychicznie, nawet miała dobry kontakt z siostrą, lubiły się. Trzeba było chuchać, ale zwalanie winy na starsze dziecko, że młodsze sobie coś złamało, to przesada. Do tego jeszcze kłótnie rodziców i pomysł (świetny nie ma co  ::)) mamuśki, by zaskarżyć swoja przyjaciółkę, by dostać odszkodowanie. Co ta Amelka przechodziła wtedy w szkole, to głowa mała. Cięła się, wpakowała w bulimię a matka oczywiście niczego nie widziała. Już więcej czasu miał dla niej ojczym.
No i zakończenie, takie, po tym wszystkim. Po co to było? Pewnie bohaterka (mama dziewczynek) miała dojść do podobnego wniosku i pomyśleć, czy warto było. Ja tę książkę przeżywałam i analizowałam długo.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #116 dnia: Styczeń 02, 2013, 16:47:36 »
Książka jest przerażająca... nie w znaczeniu brutalnych scen czy chamstwa lub patologii... Bo przecież rzecz dzieje się właściwie w przeciętnej rodzinie. I chyba dlatego to wszystko człowieka przeraża. Ja mam cały czas przed oczami zakończenie. Dobiło mnie i tyle. Ech.
I kurcze uważam, że nie pomoże tej rodzinie, że znów ją pogrąży.

Masz rację Amelię spotkał okrutny los... ale niestety często rodzeństwo chorych, niepełnosprawnych dzieciaków tak ma. Ich potrzeby są na boku "bo oni sobie poradzą" a czasem do rodziców nie dociera, że wtedy właśnie ten niby zdrowy dzieciak potrzebuje więcej uwagi. Dopiero jak już za późno zauważają, że dzieci się oddaliły...
Bardzo podobała mi się scena, gdy Piper przyszła do Seana i powiedziała:
"Twoja córka jest chora. Ma bulimię"
"Moja córka ma OI"
"Masz jeszcze jedną córkę. Amelię"

Żeby obca osoba i to jeszcze kobieta, której zniszczyła mamusia Amelii życie, musiała ich uświadomić, że coś jest nie tak z ich drugą córką.
Ech... Po tym powinna Charlotte odpuścić a nie... I jeszcze Piper ją przepraszała potem? Kurcze za co? Za to, że nie była Duchem Świętym? Że chciała od początku dla swojej przyjaciółki dobrze a ta ją tak potraktowała...
I w sumie to wszystko na nic, bo ani grosza z czeku nie wydali. Ironia losu.

Bardzo podobała mi się ta więź siostrzana, bo ona była taka normalna... Tam nie było choroby Willow... zresztą Willow też chciała funkcjonować w miarę normalnie, ale mamusia widziała tylko jej chorobę. Willow była też słaba, bo świadoma swej choroby  jak każdy dzieciak bała się odrzucenia.
A rodzice jej nie pomagali sądzić inaczej... Zamiast prawdziwej miłości była tylko choroba, choroba, choroba, jesteś ciężarem.  Dlatego w końcu Willow się pocięła, bo chciała się nie bać, pewnie nastraszyć wszystkich... Skoro siostrze dawało to szczęście to i jej powinno... Willow miała ciężko bo doskonały umysł był uwięziony w niedoskonałym ciele...
To była moim zdaniem toksyczna miłość, bo rozumiem troskę, ale zachowanie Charlotte w stosunku do obu córek było okropne.

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #117 dnia: Styczeń 13, 2013, 23:13:23 »
Kurczę, nawet nie wiedziałam, że istnieje książka pt. 'Bez mojej zgody'. Oglądałam film, ale nie zdawałam sobie sprawy, że był nakręcony na jej podstawie. Muszę przeczytać, bo film był dobry a przekonałam się nie raz, że zazwyczaj książka jest sto razy lepsza.  ;)

Jeden z moich ulubionych pisarzy to Dean Koontz. Czytałam sporo jego książek, m.in. Nieznajomych, Maskę, Przepowiednię, Złe miejsce, Smocze łzy, Intensywność i jeszcze kilka innych. Wszystkie gorąco polecam, w większości są to thrillery/horrory z elementami sci-fi. Niektóre jego książki są rewelacyjne, niektóre mniej porywające, ale nigdy nie żałuję że jakąś przeczytałam. D.Koontz potrafi opisać codzienne czynności tak, że znajduję w nich coś nowego, a kiedy zaczyna się akcja i bohater znajduje się w trudnej sytuacji, autor tak świetnie przekazuje jego emocje, że sama je odczuwam. Historie są interesujące, i że tak powiem, 'z jajem'.  ;) Zazwyczaj na początku po prostu poznajemy głównego bohatera, jego środowisko, charakter i ludzi, którzy go otaczają. Początek jest więc spokojny. Potem naszej postaci przydarza się jakaś tragedia bądź dziwne zjawisko i porwany w ciąg zdarzeń stara się rozwikłać zagadkę. W każdej książce Koontz'a można znaleźć akcję i momenty, że aż przechodzą cię ciarki. Dużo zwrotów akcji, zastanawiające przemyślenia bohatera, przerażające chwile i nieprzewidziane zakończenia, a to wszystko opisane w prosty, lecz ujmujący sposób.  ;) Poza tym na plus u niego jest to, że te elementy sci-fi nie pojawiają się zbyt często. Ogółem nie lubię historii o ufo czy innych niestworzonych rzeczach, a u Koontza jest tego wystarczająco mało, by nie zakrawać ma kicz oraz wystarczająco dużo, żeby wprowadzić nastrój tajemniczości,niepokoju... Polecam, świetny pisarz. Jeżeli ktoś by chciał się za niego zabrać, to na początek proponuję 'Przepowiednię' bądź 'Maskę'.  ;) Sama nie do końca wiem, dlaczego akurat te, ale wydaje mi się, że są one dobre na początek znajomości z Deanem Koontz'em. Jedne z krótszych i jednocześnie tych lepszych.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #118 dnia: Styczeń 15, 2013, 10:48:46 »
Boże, ja przeczytałam: Judith Krantz.  <smiech>
A właściwie to najpierw skojarzyło mi się z ojcem Knotzem, kapucynem, który pisze książki o tematyce seksualnej. 
Wydawało mi się, że znam to nazwisko, ale po przejrzeniu listy tytułów - nie, chyba jednak nie czytałam. Ale skoro jest tam mnóstwo thrillerów  i kryminałów, to z pewnością kiedyś sięgnę. Zwłaszcza po świetnej rekomendacji.

Ja polecam gorąco wszystkie książki pani Picoult, nie tylko tę, na podstawie której powstał film "Bez mojej zgody". Śmiem nawet twierdzić, że są tam poruszone historie znacznie ciekawsze i bardziej podszyte emocjami.

Tymczasem ja czytam rosyjskich klasyków, na przykład odbiło mi i przeczytałam Dostojewskiego ..."Biesy". Drugie podejście do tej książki i wreszcie udane. A wczoraj dosłownie (ale to już nie klasyków rosyjskich) zaczęłam sagę o rodzinie Thibault...(katolicy) i rodzinie de Fontanin (protestanci). Francja końca XIX wieku i początku XX. I na pewno trochę mi to zajmie.
 

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #119 dnia: Styczeń 16, 2013, 20:08:49 »

Ostatnio też zaintrygowała mnie książka "Wieża komunistów" Witolda Gadowskiego... Chyba po nią sięgnę, bo dość ciekawie prezentuje się.

Przeczytałam sobie notkę wydawniczą o tej książce i wpisuję tę pozycję w moim notesiku. Niedawno skończyłam coś o podobnej tematyce - była dziennikarka, były podejrzane interesy gospodarcze i polityczne na najwyższych szczeblach, była nawet rządowa komisja śledcza. Oczywiście sytuacja typu "fiction", ale ktoś kto interesuje się trochę tymi sprawami, mógłby co nieco kojarzyć je z prawdziwymi wydarzeniami z życia naszych elit. Tytuł - "Gąszcz", autorka - Mija Kabat. I choć prawdę powiedziawszy oczekiwałam większego napięcia, jakichś niebezpieczeństw, trochę nieczystych zagrań na granicy zagrożenia życia bohaterów, to czytało mi się nieźle. Styl i język w miarę dobry, no i trochę zawirowań damsko-męskich, związanych z tym, że parka stoi po dwóch stronach barykady. Sama intryga gospodarczo-polityczna też może być, ale jednak brakowało mi czegoś, co mogło wywołać wypieki na twarzy.
Tak więc mam nadzieje, że "Wieża komunistów" o owe wypieki zadba <szczerzy_sie>

A wczoraj dosłownie (ale to już nie klasyków rosyjskich) zaczęłam sagę o rodzinie Thibault...(katolicy) i rodzinie de Fontanin (protestanci). Francja końca XIX wieku i początku XX. I na pewno trochę mi to zajmie.
 
Gdybyś Jean podała jeszcze tytuł i autora, to też wpiszę ją na swoją listę <szczerzy_sie>
Również czytałam ostatnio coś, co dzieje się w innej epoce. Tylko, że ja "byłam" w znacznie wcześniejszych czasach, w innym kraju, ale tu też byli protestanci i katolicy. "Męczennik" Rory Clements - Anglia, początek panowania Królowej Elżbiety I, ostatnie dni Marii Stuart, katolicy kontra protestanci, intryga związana z zamachem na ważną osobę a'la Forsyth i jego "Dzień Szakala", a wśród tego wszystkiego śledztwo w sprawie okrutnego morderstwa na kuzynce Elżbiety. Ciekawostką może być fakt osadzenia postaci ichniejszego "gliny - detektywa - agenta" w osobie Johna Shakespeare, brata słynnego dramaturga (który zresztą pojawia się na moment w  sytuacji dramatyczno-komicznej).
Fabuła przypomina współczesny kryminał osadzony w dobrze zarysowanych realiach szesnastowiecznej Anglii. Jak przystało na czasy ścinania głów w wyniku wyroków oraz tortur jako metody przesłuchań sporo brutalnych opisów takich scen.
Czyta się na tyle dobrze, że chyba sięgnę po drugi tom "Mściciel" (jak ukaże się w księgarniach) i kolejne śledztwo Shakespeare.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski