Dawno finał żadnego serialu mnie tak nie rozczarował, naprawdę. Mimo całej sympatii do serialu muszę przyznać, że po obejrzeniu jedyne co czułam to ogromny zawód, choć przecież zakończenie było optymistyczne.
Ale może pierw na plus:
+ Po raz kolejny Michał z Ireną, naprawdę urocze było to jego wyznanie: "od dziś moją fobią jesteś tylko Ty" i ta muzyka w tle na początku

Niech ludzie mówią co chcą, ale ten wątek o wiele lepiej się ogląda niż wątek głównych bohaterów, czyli Anki i Jerzego. Cieszę się też, że Michał w ostateczności nie zrobił cyrku ze ślubem tylko w swój specyficzny sposób wyznał Irence, że chce z nią spędzić resztę życia.
+ Ojciec Beatki

Zawsze był zabawnym człowiekiem, a takie "pomylenie frontów" i bronienie Żabci było świetne. Szczególnie tekst o pojednaniu sobie tego, z którym ma kijaneczkę...jakie to słodkie

+ Mańka, fajnie w finale zobaczyć taką już w pełni dojrzałą i odpowiedzialną dziewczynę, kobietę właściwie. Pamiętając Mańkę z początku serialu, a teraz- świetna metamorfoza.
I na tym właściwie plusy się kończą, teraz czas na minusy.
- Decyzja Anki, jej egoizm mimo wszystko. Co z tego, że zobaczyła Manię w ramionach chłopaka, dowiedziała się że matka ma faceta, wizja wyjazdu, ucieczki i tak jakaś taka przereklamowana. Poza tym kompletnie olała Polę, a z tego co pamiętam to Poli ukochany walczy o życie, a sama Pola nosi pod sercem potomka, więc odrobina uwagi byłaby jednak wskazana...
- ...no ale czego się spodziewać skoro scenarzyści w finale olali i Polę, i Tadeusza. Beznadzieja, miałam jednak nadzieję, że skoro wszystkie wątki jakoś "kończą" to i w tym coś się ruszy, a tu cisza jak makiem zasiał, jakby nic się nie stało.
- Beatka uradowana, bo ją Andrzejek z pożaru uratował...banał. Cieszę się, że się pogodzili, ale przypomina mi to jedno z wielu ich pogodzeń i pewnie w następnym sezonie nadal będą się kłócili. Zieeeew.
- Jerzy wspominający szczęśliwe chwile z Anką. Czy tylko mnie ten obraz strasznie się gryzł? Jakby to było dwóch różnych bohaterów.
- Andrzejek u Jerzego, że niby męska rozmowa, ta? Andrzej znowu myślał, że komuś "dogada" a w rzeczywistości zachował się jak...baba

Żadnych konkretów nie przedstawił, jak to Andrzej.
- I przede wszystkim: ZAKOŃCZENIE. Serio? SERIO? Przez chwilę się zastanawiałam czy to przypadkiem nie można podłączyć pod czyjś sen. Może to się nie działo naprawdę? Bo jak się działo jednak to szczyt beznadziei osiągnęli. Głupie to było jak nie wiem co...przyjechał, gdy ona te obrusy rozściełała, spojrzał się tylko, a jej już z dłoni sztućce powypadały, ALE TO NIC, bo on i tak chwycił ją i wywiózł na romantyczną przejażdżkę. Oczywiście wszystko bez słów jak w komedii romantycznej, bo po co wyjaśniać nieporozumienia skoro wystarczy być romantycznym? Pewnie, nie ma co. Pal licho zdradę, pal licho ślub, do którego prawie doszło. On spojrzał...

A wcześniej jeszcze kompletny brak realizmu w tym, że wybiegł za nią z kościoła a jej tam już nie było. W ogóle nigdzie jej nie było, dopiero 2 tygodnie później ją złapał. Helikopter podstawiła pod ten kościół, czy co?
Także generalnie było kiepsko, szczególnie w wątku, na który liczyłam najbardziej. Pozostaje prosić o to, aby kolejny sezon rozpoczął się w jakiś bardziej udany i wyszukany sposób.