Wiesz co...nasza nam też powiedziała, że na żadne nocowanie z nami nie pojedzie, bo się boi. Kiedyś miała taką sytuację ponoć, że pojechała na wycieczkę szkolną i musiała jakiemuś chłopakowi- za przeproszeniem- rzygi wyciągać z ust, bo leżał kompletnie pijany na podłodze i mało brakowało, a by się udusił. A mówi, że poszła się tylko na godzinkę-dwie położyć i takie rzeczy zastała, gdy się obudziła. Masakra jakaś!

Ktoś musiał być totalnie nieodpowiedzialny, że coś takiego zrobił, bo to, co grozi nauczycielowi, gdy jakiemuś jego wychowankowi stanie się krzywda, gdy będzie pod jego opieką- tego nawet opisać nie można. A iść do więzienia przez bandę debili to wiadomo, nikomu się nie uśmiecha

Na szczęście powiedziała, że jeśli nam nie zaufa, to się nie przekona, a jak wróciliśmy to powiedziała nam na dworcu, że jest z nas bardzo dumna

I bardzo spodobała mi się jej postawa. Każdy wychowawca powinien pierw zaufać klasie, a potem oceniać, czy są warci tego, aby z nimi spędzać czas poza szkołą.
Ale i tak są gorsze rzeczy, które robią wychowawcy, akurat to o czym piszesz to pikuś...
Mojej koleżanki przyjaciółka- z mojej szkoły zresztą- ma okropną wychowawczynię. W tamtym roku popsuła jej calutkie wakacje! Czym? Ano tym, że przed zakończeniem roku zadzwoniła do rodziców E. i nagadała im tak, że zabronili E. pojechać na obóz. Powiedziała m.in. że E. pali, a gdy jej koleżanka zapytała się, czy przyłapała ją kiedyś, to ta przyznała, że nie, ale widziała jak chodzi w miejsce dla palaczy. No prooooszę! Też tam często chodzę, towarzysko, bo moje koleżanki palą, ale to nie znaczy, że ja też. A ta wychowawczyni taką aferę zrobiła, że jeeej...
Zresztą ona bardzo często dzwoni do rodziców, chyba darmowe minuty sobie wykupiła

Rodzice już się wkurzają, bo naprawdę, z byle powodu. Jedna koleżanka uciekła z jednej lekcji PO (co robi większość naszej szkoły), bo miała do niej kuzynka przyjechać i chciała być wcześniej w domu. Nie zdążyła dojechać, a wych. już dzwoniła do jej mamy, aby o tym powiedzieć...i jakie było jej zdziwienie, gdy mama owej koleżanki powiedziała, że o wszystkim wie