Autor Wątek: Szkoła  (Przeczytany 94979 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline mała

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 30
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #60 dnia: Czerwiec 04, 2012, 22:29:18 »
Myślę, że to rzeczywiście straszak tylko. Tak samo jak opowieści, że na medycynę trzeba iść z "powołaniem" bo co tak naprawdę ktoś kto się nie zetknął z medycyną może wiedzieć o powołaniu i poświeceniu w pracy lekarza? smilie_girl_30
Moja współlokatorka np. poszła na medycynę bo ją pokierowali rodzice, kolega - bo niespodziewanie dobrze zdał maturę. To z jakich pobudek się zdecydowali nie definiuje jakimi będą lekarzami.

Jaki taka myśl Ci przechodzi przez głowę, to myślę, że warto spróbować. Zawsze można zrezygnować. W sumie medycyna to dość specyficzne studia i ludzie w różnym wieku się na nią decydują mam w grupie zarówno osoby w moim wieku, jak i takie które mają 23, 24, 26 lat :)

Offline sandi

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 690
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #61 dnia: Czerwiec 05, 2012, 10:59:44 »
sandi, a Ty co studiujesz? ;)
Turystykę i rekreację - raz. Dietetykę (zaocznie) - dwa. ;)
Nie pytajcie mnie, jak to się ze sobą łączy (chociaż ja cały czas uparcie odnajduje wśród rekreacji (=ruch) i dietetyki wspólny mianownik ;D ) Poszłam na dwa kierunki totalnie spontanicznie w wyniku komplikacji z moim pomysłem z dietetyką. Jak sobie przypomnę moje wakacje sprzed roku to to właściwie do końca września było wszystko jedną wielką niewiadomą :D


mała - no to fajnie, że Ci się podoba i nie jest aż tak strasznie jak ktoś umie sobie tą naukę jakoś rozłożyć :) a kiedy wybieracie specjalizację? i myślałaś już o tym, jaką będziesz chciała?

A co do tych straszaków w formie "powołania" to ja myślę, że tu chodzi głównie o to, że bezsensu jest iść na taki trudny kierunek, spędzić 5 lat na uczelni, potem jeszcze staże... czyli kupa lat nauki, a potem stwierdzić, że jednak się tego nie czuje. Albo skończyć, bo głupio już przerywać i być lekarzem poniekąd z musu... bo ja dziękuję za takich lekarzy :D
Chociaż prawdą jest, że zawsze po roku czy nawet dwóch można zrezygnować i tyle. Więc jak komuś taka myśl przechodzi przez głowię to w sumie zawsze może spróbować ;)

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #62 dnia: Czerwiec 05, 2012, 16:11:47 »
Mała, pocieszyłaś mnie tym, że są starsi na medycynie. ;D I że Łódź jest przyjazna :D
Jej, coraz częściej sobie pluję w brodę, że tej biologii nie zdawałam, kurde. Ale spoko, zobaczymy jak mi poszła chemia i matma i jeśli będzie dobrze, to za rok podejdę do tej biologii chociażby dla własnej satysfakcji :D

sandi, no podziwiam Cię za te dwa kierunki, wg mnie to dobra opcja, zawsze większe prawdopodobieństwo pracy w zawodzie. ;)
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline Avant

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #63 dnia: Czerwiec 05, 2012, 16:21:29 »
Racja, spróbować nie zaszkodzi, szczególnie, że i tak zdawać będę, niezależnie od decyzji o medycynie, biologię, chemię i fizykę/matematykę. Co do tej pierwszej, to mogę otwarcie (i delikatnie ;)) powiedzieć, że nie lubię, jedynie człowiek i genetyka to działy, które mnie interesują. Nauka protistów, roślin nasiennych, bezkręgowców i innych to mało przyjemna robota. :P Ale trzeba i to przetrwać.

Offline Pat Mariah

  • Laurkowi
  • *****
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #64 dnia: Czerwiec 11, 2012, 18:12:46 »
Zaaaaaaaaaliiiiiiiiiiiiczyyyyyyyyyyłaaaaaaaaaaaaaaaam historięęę!!!! Ha, musiałam się pochwalić! Matko, matko, matko, nadal nie mogę uwierzyć :D Dodatkowo dzisiaj kartkówka i 4- wpadło - nadal nie wiem, jak ja to robię w ostatnim czasie :hahaha: Genialnie!

I w zasadzie zostało mi coś tam do zaliczenia z wf'u, poczekanie na oddanie prac z biologii i mogę poczuć wakacje :D Wiadomo, będzie jeszcze sporo kartkówek i sprawdzianów, ale to lajcikowooooo! Co nie zmienia faktu, że pragnę 29 czerwca, oj pragnę...

Offline Nataliaaa

  • Nasze myśli mówią o nas wszystko. < 3 ? ? < 3
  • Laurkowi
  • *****
  • Wiadomości: 121
  • Płeć: Kobieta
  • Laurkowi Krejzole ?
    • blogger
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #65 dnia: Czerwiec 11, 2012, 20:24:20 »
Pat gratulacje : *
Jak ja już chce 29 czerwca teraz u mnie w sql to wystawianie ocen to jakaś masakra jest

Offline Patrycjaa

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 423
  • Płeć: Kobieta
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #66 dnia: Czerwiec 11, 2012, 20:38:32 »
Nie wierzę,że już pierwszy rok studiów prawie za mną :D Ostatnie zaliczenia, 2 egzaminy w sesji i freedom! :D
Widzę, że koleżanka w takiej samej sytuacji jak ja, 2 egzaminy i konieeeeec  :D Tak szybko zleciało... a pamiętam jak dziś dzień ogłoszenie wyników, ta adrenalinka czy się człowiek dostanie smilie_girl_305 A tu już I rok prawie zaliczony! A propo to jutro mam egzamin a siedzę na forum smilie_girl_101 no ale jestem dobrej myśli ;D To co umieć powinnam już umiem, pogoda za oknem nieciekawa i tiger w lodówce- dam radę! ;D

A od października biorę drugi kierunek :D
Też o tym myślała, tym bardziej, że na początku parę przedmiotów mi się pokryje. A to ostatni rok kiedy drugi kierunek jest bezpłatny, prawda?

Pat, gratuluję ;)

Dobrze mi tutaj, dobrze mi tutaj z Tobą...

Offline Skorpionica

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 774
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #67 dnia: Czerwiec 11, 2012, 20:43:29 »
A ja nie wierzę, że już za mną drugi rok. Jeszcze tylko jeden, a potem jeszcze 2, ale chyba juz zaocznie.

propo to jutro mam egzamin a siedzę na forum smilie_girl_101 no ale jestem dobrej myśli ;D

Witam w klubie...tylko, że ja mam jutro dwa


Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #68 dnia: Czerwiec 11, 2012, 20:44:59 »
A mnie dopadł "mamtowdupizm" w połączeniu z syndromem "Im bliżej wakacji tym bardziej nienawidzę szkoły!", chyba jeszcze nigdy nie było mi wszystko tak obojętne przed końcem roku. Wiem, że brzydko to zabrzmi, ale w mojej szkole tuż przed końcem roku ujawniają się jakieś głęboko skrywane choroby psychiczne- głównie nauczycieli, ale uczniowie nie są wcale lepsi. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że jakiś nauczyciel był fajny przez caluśki rok, a teraz dochodzi do takich idiotycznych sytuacji, że pomimo posiadania wieeeeelu, wieeelu ocen- tuż przed wystawieniem stopni robi klasówki z czegoś koszmarnie trudnego bez możliwości poprawy, bo oczywiście nie będzie już na to czasu. + zapewne na sprawdzenie klasówki czasu też zabraknie, bo owy nauczyciel robi takie akcje każdej klasie, którą uczy. Moim zdaniem to jest co najmniej dziwne...  smilie_girl_289 a już na pewno zaraźliwe, bo inni co zobaczą, że coś wpisane, to mówią: "a to my też napiszemy sobie jakiś sprawdzianik jeszcze...", no kurde, jak im będzie brakowało tej pracy aż tak bardzo przez te 2 miesiące to my im możemy czasem podrzucać coś do sprawdzenia, nie ma problemu  :th_girl_haha:

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #69 dnia: Czerwiec 11, 2012, 22:20:24 »
Justek, to co opisujesz kolejny raz zmusza mnie do zadania chyba retorycznego pytania: CZEMU, na litość boską, niektórzy ludzie zostają nauczycielami? Przed przyjęciem kogoś na to stanowisko powinno się przeprowadzać testy, czy z jego rozumowaniem jest wszystko w porządku.

Bo to, jakim brakiem pomyślunku wykazują się czasem ludzie, którzy mają przecież być przykładem dla młodzieży, jest straszne.
Jeden przykład to ten Twój, powyżej. Utrudnianie uczniom życia, żeby nie powiedzieć wprost - trucie dupy.
Jeśli faktycznie macie dużo ocen, nie tylko wystarczająco do wystawienia końcowych, ale wręcz ponad - to po co? PO. CO.

Ja miałam taką geograficę w LO. Przez cały rok nic nie robiliśmy. A wiadomo, że jeśli nauczyciel nie wymaga, to nikt sam od siebie nie będzie nic robił. Zwłaszcza, jeśli już w trzeciej klasie wiedzieliśmy, że nie wiążemy z geografią swojej przyszłości.
Zatem przez pierwsze cztery miesiące każdego semestru nie mieliśmy żadnej oceny. Potem przychodziła lekcja, na której była kartkówka - oczywiście niezapowiedziana, więc wypadała fatalnie - i tak zwane "trzepanko" (odpowiadanie przy tablicy na zasadzie wóz albo przewóz. Jedno pytanie i albo piątka, albo pała).
Kartkówki kochana pani K. poprawiała przez trzy tygodnie. Tym samym odcinała drogę jakichkolwiek popraw, bo kiedy je łaskawie przyniosła, to było już trzeba wystawiać oceny semestralne. A wszystkie skargi na nią były kwitowane stwierdzeniem: "przecież ma doktorat, to dobra nauczycielka".
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #70 dnia: Czerwiec 11, 2012, 22:36:24 »
widzę, że geografowie uwielbiają utrudniać ludziom życie.
My mieliśmy takiego co to przez trzy miesiące niczego od nas nie wymagał, nagle bach, odpytka całej klasy (kto był na początku listy ten miał miło - czyli np ja, bo reszty nie zdążył dopaść na tej lekcji tylko tydzień później) z ABC geografii jak to on nazywał czyli materiał z Bóg wie czego tak na prawdę. Potem sprawdzian z czegoś, czego w ogóle nie było na lekcji, no ale przecież wchodziło w program (ta, ciekawe.. myślę, że to ważne gdzie uprawiało się najwięcej żyta w 2000 roku, a gdzie jest najwięcej lam wg. rocznika z 2006) no i jeszcze ocena za całokształt...

Nie zapomnę jak kiedyś dostałam pałę ze sprawdzianu. Mówię sobie - okej, teraz już wiem, czego powinnam się nauczyć, to sobie poprawię. A koleś na to: "A nie, to ja pani postawię 2-." ja: "yy, no dobrze, to poprawię." koleś: "Nie, nie. Dwójek się nie poprawia pisemnie. Odpytam panią   smilie_girl_30"

Albo babka od niemca. Cała druga klasa nicnierobienie. O nie, robiliśmy sałatki przecież (uczniowie po 18 lat!). Trzecia klasa, drugi semestr (nikt z grupy nie zdaje niemieckiego na maturze) sprawdzian z całego słownictwa z trzech lat i gramatyki.

Nie ogarniam do tej pory tych nauczycieli.
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline stella

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 123
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #71 dnia: Czerwiec 11, 2012, 23:04:05 »
Albo babka od niemca. Cała druga klasa nicnierobienie. O nie, robiliśmy sałatki przecież (uczniowie po 18 lat!).
Maaatko, to ja tak miałam na angielskim. Co to za maskara była! W pierwszej klasie w ogóle się nie uczyliśmy, nie robiliśmy nic. W ciągu pierwszego półrocza zrobiliśmy 1 Unit! Oglądaliśmy różne filmy (Uwierz w ducha, bo Swayze zmarł), słuchaliśmy muzyki, bo Jackson'owi się zmarło, kazała nam czytać Copperfielda (zrobiła nam sprawdzian, największą oceną było 2), ale i tak w ostateczności obejrzeliśmy film. Gdy poszła skarga na nią od rodziców, w drugim półroczu zrobiliśmy 8 Unitów, wyobraźcie sobie tempo i omijanie mało ważnych- zdaniem naszej nauczycielki- tematów. W naszej drugiej klasie poszła na zwolnienie. Przychodząc w 3 klasie powiedziała, że to wszystko przez nas, że przez nas czuła się źle psychicznie i musiała wziąć zwolnienie. Zaczęła nam wszystko wypominać przy każdej okazji. Na początku nawet coś robiliśmy, a później to już jak w 1 klasie. Raz kazała nam napisać przepisy i przygotować to, o czym mamy przepis. Zrobiła degustację. Zaprosiła panią pedagog, naszą wychowawczynię. Panie były przerażone. My mówiliśmy jak to jest na lekcji, ale nikt nie był w stanie sobie tego wyobrazić. Raz zaprosiła Chinkę ze sklepu na rogu. Kupiła jej filiżankę, kazała nam sobie zwrócić kasę, gdy Chinka przyszła zrobiła jej w tej filiżance herbatę, a później, gdy wychodziła zapakowała tę filiżankę z powrotem do pudełka i jej ją dała. Nigdy nie przećwiczyła z nami ustnej matury. Większość osób (ci, którzy nie chodzili na korki) z mojej klasy nie wiedziała, jak ta matura wygląda i szli na nią w ciemno. A 'po drodze' 3 klasy usłyszeliśmy jeszcze, że po co nam ta matura !?

Taaak, to było bardzo ciekawe doświadczenie.

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #72 dnia: Czerwiec 12, 2012, 16:03:13 »
Przed przyjęciem kogoś na to stanowisko powinno się przeprowadzać testy, czy z jego rozumowaniem jest wszystko w porządku.
Opisywana przeze mnie postać na pewno by tego testu nie przeszła. Dziś zyskałam taką pewność.
Uczyłam się na tą klasówkę wczoraj, przedwczoraj, dzisiaj rano wstałam wcześniej, w busie cały czas czytałam notatki (choć to mało wygodne), przychodzę, a tam co? Okazało się, że nie piszę. Piszą osoby, którym się ocena waha. Nosz kurrr! Nie wspomnę o tym, że byłam przekonana, że mi się waha (bo z ocen wychodzi 4, więc myślałam, że jeśli nie postawi mi od razu 4 to pewnie 3/4 i teraz sobie napiszę i na luziku wyjdę na 4), ale nieee. BOSKO. Po prostu bosko. Gdybym miała pozwolenie na broń najpewniej bym ją odstrzeliła bez żadnych skrupułów...

Offline Nataliaaa

  • Nasze myśli mówią o nas wszystko. < 3 ? ? < 3
  • Laurkowi
  • *****
  • Wiadomości: 121
  • Płeć: Kobieta
  • Laurkowi Krejzole ?
    • blogger
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #73 dnia: Czerwiec 12, 2012, 16:29:55 »
U mnie w szkole jest taka  nauczycielka od fizyki walnięta trochę zamiast omawiać z nami temat to ona chwaliła się że jej siostra jest chyba scenografem nie pamiętam już bo to we wrześniu było  w jakimś tak filmie i tak było przez 3 lekcje albo pytała się nas w jakim miesiącu się urodziliśmy jak ktoś powiedział że urodził się w lutym to ona że ci co urodzili się w lutym są wredni i cwani  albo jak wstaje czy idzie na zaplecze to mówi Zaraz wstaję lub Idę na zaplecze za 5 minut wracam albo Wracam już . Mimo że trochę walnięta jest to dobrze się u niej ściąga. U mnie w szkole połowa uczniów jest zagrożona z fizyki bo facetka zamiast omawiać temat to opowiada jakieś bzdury .

Offline Pat Mariah

  • Laurkowi
  • *****
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #74 dnia: Czerwiec 13, 2012, 13:02:05 »
Ale zostałam dzisiaj wyprowadzona z równowagi. Chyba jeszcze nigdy nikt mnie w tej szkole tak nie zdenerwował, przysięgam.

Jestem chora, mam 39,8 stopni temperatury - chyba logiczne, że nie pójdę do szkoły w takim stanie, prawda? Ostatni raz chora byłam z niecałe dwa tygodnie temu, ale opuściłam może z 3 dni w szkole. Niestety, musiałam dzisiaj pozaliczać pewne rzeczy z wf'u i choroba mnie nie usprawiedliwiała, więc normalnie poszłam tylko na lekcję wf'u, bo na resztę najnormalniej nie byłabym w stanie wysiedzieć na siedmiu innych lekcjach. Wszystko super, nie o wf tu chodzi. Podchodzę po wf'ie do wychowawcy, żeby wytłumaczyć, co jest grane, dlaczego mnie nie było do tej lekcji i w ogóle, wszystko fajnie, wychowawca rozumie z wf'em, a nagle wychyla się polonistka z pokoju nauczycielskiego i przy wszystkich zaczyna się drzeć do mnie i wychowawcy, że ja sobie chyba jaja robię (eee?). Że odpuściłam sobie szkołę, że mnie prawie w ogóle nie ma na lekcjach, że lawiruję, jak to ona określiła i tak dalej, i tak dalej. Na końcu dowaliła z tekstem, że wczoraj po lekcji, ściągaliśmy na sprawdzianie (pisaliśmy poprawę, ten kto chciał bądź nie pisał w ogóle) i oczywiście wszystko zostało zwalone na mnie. POMIŃMY fakt, że na jej lekcjach jestem codziennie, tylko nie wtedy, gdy jestem chora albo leżę w szpitalu (przecież nie będę brała przepustki, bo pani profesor od języka polskiego ma jakieś widzimisie...), siedzę grzecznie, słucham, nawet się wypowiadam. A wczoraj na sprawdzianie przyznaję, że wszyscy ściągali, tylko fajnie, że NIE ja. Byłam jedyna, która umiała, która uczyła się na ten pieprzony sprawdzian. Ale jak wszyscy, to wszyscy, tylko zabolało mnie, że to mi, niewinnej, się za nich wszystkich oberwało...
A ostatnio z kolegą poszliśmy do niej, bo chcieliśmy ją poprosić, żeby nie sprawdzała nam prac na ocenę, bo nasza klasa tego najzwyczajniej w świecie nie rozumie. Pisaliśmy taką pracę pierwszy raz w życiu, a ona nam tego ani razu nie wytłumaczyła. Myślicie, że dała nam dojść do słowa? Ta, tak dała, że ludzie nas szerokim łukiem omijali, bo tak wrzeszczała - że co my sobie myślimy, że ona takie tuki ma uczyć, co nic nie rozumieją i się nie uczą, najprostszej rzeczy nie potrafią napisać itp. itd. Dziękuję za takiego nauczyciela.

A pomyśleć, że jeszcze 3-4 miesiące temu lekcje polskiego były dla mnie czymś fantastycznym, bo mieliśmy z naszą ukochaną polonistką - która odeszła z powodu choroby serca. Ech, pani A. - come back! :C

Och, musiałam się wygadać...