Autor Wątek: Szkoła  (Przeczytany 94991 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Amour

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 137
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #165 dnia: Luty 20, 2013, 20:32:14 »
Odświeżam temat.

Czy to normalne, że mam wrażenie, że już powoli nie wyrabiam? Nasi nauczyciele troszkę powariowali i mamy tyle nauki, że nie wychodzę w ogóle z książek. Stwierdziłam już nawet, że na część, mniej ważnych, mam olane, ponieważ nie warto się tyle stresować. A poza tym ja już po prostu nie ogarniam, za co ja mam najpierw się wziąć. Jednego dnia tutaj kartkówka z angielskiego, tutaj sprawdzian z geografii, tam sprawdzian z chemii... a 3/4 wszystkich sprawdzianów i kartkówek jest zapowiedziane z dnia na dzień, albo max dwudniowym wyprzedzeniem, ale co to są dwa dni przy takim natłoku spraw? Nauczyciele zapowiadają wszystko nagle i niespodziewanie w terminie natychmiastowym, a także nie przestrzegają zasady, że max 3 sprawdziany w tygodniu. Raz nawet było, że mieliśmy 7 sprawdzianów w tygodniu, takich porządniejszych. Czy to jest w porządku? Każdy nauczyciel myśli, że jego przedmiot jest jedynym, to jest wiadome od zawsze, ale do jasnej cholery my jesteśmy tylko LUDŹMI. Byliśmy z tym nie raz u dyrektora, ale nic się nie zmienia. Jest lepiej chwilę, a później znowu nauczyciele swoje. Nie wyrabiam momentami. A pomyśleć, że to jest dopiero 2 klasa LO. Boję się, co będzie przed maturą.

Słuchajcie, powie mi ktoś jakie przedmioty mi zostają, jeżeli jestem na profilu dziennikarskim i w rozszerzeniu przedmioty: polski, historia, WOS? Nigdy się z tym nie łapię i nie wiem, co zostaje, a co nie.

Offline Alden

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 755
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #166 dnia: Luty 20, 2013, 20:36:09 »
Jeśli dyrektor ma na to olane to proponuję by uczniowie i rodzice się zebrali i podpisali jakąś stosowną petycję i zanieśli ją prosto do kuratorium oświaty. U mnie w mieście podziałało, bo kolega miał podobnie i to zrobił i dyrektor wyleciał, a nauczycielom pojechali po pensji. Może to ich czegoś nauczy.

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #167 dnia: Luty 20, 2013, 20:43:40 »
Amour, możemy sobie podać rękę :) Zdecydowanie odechciało mi się być nauczycielem (o ile kiedyś jeszcze myśl taka chodziła mi po głowie...), bo boję się, że mnie też wtedy by tak odbiło, jak większości nauczycielom z mojej szkoły. Po co oni to robią? Jeszcze rozumiem jak nas goni czas, jak potrzebujemy jakichś ocen, motywacji, ale teraz...czarne na białym widać, że robią to z czystej złośliwości. Bo jak inaczej nazwać sytuację jak z paru przedmiotów co lekcję coś jest? CO LEKCJĘ. A jak powiemy, że nie możemy mieć więcej sprawdzianów to mamy zamiast tego kartkówki. Które często nie są sprawdzane w terminie, bo "byłam na zwolnieniu, nie miałam czasu sprawdzać waszych sprawdzianów".
A mnie wypadło tak, że ferie spędziłam w szpitalu i tydzień po feriach kurowałam się jeszcze w domu. Wcześniej dwa tygodnie jeszcze chorowałam, przed feriami. Masa zaległości ciężkich do nadrobienia i naiwnie sądziłam, że taki wypadek losowy (który rzadko mi się zdarza) sprawi, że nauczyciele jakoś po ludzku do mnie podejdą. A tymczasem może dwóch-trzech nauczycieli dało mi czas na nadrobienie wszystkiego, reszta miała to centralnie gdzieś, dowalając mi jeszcze, że mogłam się uczyć w szpitalu :P
Myślałam, że jednak moja szkoła normalniejsza jest...

Słuchajcie, powie mi ktoś jakie przedmioty mi zostają, jeżeli jestem na profilu dziennikarskim i w rozszerzeniu przedmioty: polski, historia, WOS? Nigdy się z tym nie łapię i nie wiem, co zostaje, a co nie.
Zależy od siatki godzin, zatwierdzonej przez radę i dyrekcję. Ja mam takie same rozszerzenia i odchodzi mi fizyka, chemia, WOK, informatyka. Zostaje geografia i biologia, po jednej godzinie, choć dotychczas było tak, że i geografia odchodziła, ale naszemu rocznikowi pozmieniali :P

Offline sysunia

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #168 dnia: Luty 20, 2013, 20:53:22 »
Amour - myślę, że powinniście się zebrać, tak jak Alden mówi i napisać jakąś petycję, może na początek do dyrektora szkoły, a jak on będzie miał to gdzieś, to kuratorium oświaty etc. Bo jednak jakieś granice są, kurczę...
Co jak co, ale na moje LO pod tym względem nie mogłam narzekać. Nie przypominam sobie, żeby nie trzymano się max. 3 sprawdzianów na tydzień, ba, była kiedyś nawet sytuacja, że jak mieliśmy mieć sprawdzian z biologii, to pani musiała go wpisać na za 4 tygodnie, bo wcześniejsze terminy były zaklepane. A kiedy mieliśmy więcej jak te 3 sprawdziany, to na własne życzenie, jak przekładaliśmy czy coś.

Justek - no, to było naprawdę chamskie ze strony nauczycieli. I tak, na pewno wiedzą dobrze, co ci się stało i tak, na pewno szpital to były ferie i mogłaś się spokojnie uczyć, matkoo, jak ja uwielbiam takich ludzi ::)

Swoją drogą, poczekajcie, aż pójdziecie na studia. Tam to dopiero mało kto się przejmuje, co się dzieje na innym przedmiocie. Co z tego, że kończycie zajęcia o 18 czy 19 (od rana) przez 3 dni pod rząd, co z tego, że same laby i ćwiczenia, na każde raport, wejściówka, nierzadko praca domowa etc... ;]

Offline Klaudia

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2494
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #169 dnia: Luty 20, 2013, 20:54:54 »
Ja jestem w klasie maturalnej i wszystkich nauczycieli i ich wymagań mam po dziurki w nosie. Nawet przez te ferie nie odpoczęłam, bo a to trzeba powtarzać materiał do matury, a to uczyć się na sprawdziany, które są już w pierwszym tygodniu po feriach, masakra. Od września olałam sobie przedmioty, z których nie zdaję matury, oczywiście uczę się na sprawdziany/kartkówki z nich, ale nic poza tym. Mój rocznik ma całkowicie przerypane, bo będąc w klasie biologiczno-chemicznej nadal mam WOK, WOS, historię, PP, raptem odeszła mi fizyka i geografia. Nie rozumiem toku myślenia ludzi, którzy tak rozkładają przedmioty, bo żeby ogarnąć biologię, chemię i matmę rozszerzoną to naprawdę potrzebuję sporo czasu, a to jeszcze z WOS-u pyta, z historii jakaś kartkówka, z WOK-u sprawdzian więc żeby nie mieć zagrożenia jakoś na tą 3 trzeba umieć, a to też zajmuje trochę czasu, żeby wykuć te wszystkie daty, nauczyć się tych pojęć - GŁUPOTA!
Jeszcze sorka z biologii zadała nam referat (kosmos!) kazała napisać ręcznie, bo wydruków nie będzie przyjmowała, wyszło mi (małym pismem) 10 stron, pisałam to kilka ładnych godzin, a przecież ten czas spokojnie mogłaby poświęcić na powtórki do matury, na rozwiązywanie zdań, ale nie przecież na ferie trzeba uczniom tyle zadać, żeby przypadkiem się nie nudzili i za bardzo nie rozleniwili - myślenie wszystkich nauczycieli w mojej szkole.

Nie wyrabiam momentami. A pomyśleć, że to jest dopiero 2 klasa LO. Boję się, co będzie przed maturą.
Amour, nie chcę Cię straszyć ale w 3 klasie będzie jeszcze gorzej.
Mimo, że lubię swoją klasę, lubię niektórych nauczycieli, ten klimat w szkole ale jednak cieszę się, że już od maja mnie tam nie będzie, że nie będę musiała tak zapieprzać z dnia na dzień. Wiem, że na studiach jest jeszcze gorzej, ale tam przynajmniej jesteś ukierunkowana i uczysz się tego, co Cię interesuje, czego chcesz się uczyć, a nie tak jak teraz uczysz się wszystkiego po trochu i w gruncie rzeczy nie umiesz nic.

Offline Amour

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 137
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #170 dnia: Luty 20, 2013, 21:01:04 »

A mnie wypadło tak, że ferie spędziłam w szpitalu i tydzień po feriach kurowałam się jeszcze w domu. Wcześniej dwa tygodnie jeszcze chorowałam, przed feriami. Masa zaległości ciężkich do nadrobienia i naiwnie sądziłam, że taki wypadek losowy (który rzadko mi się zdarza) sprawi, że nauczyciele jakoś po ludzku do mnie podejdą. A tymczasem może dwóch-trzech nauczycieli dało mi czas na nadrobienie wszystkiego, reszta miała to centralnie gdzieś, dowalając mi jeszcze, że mogłam się uczyć w szpitalu :P
Ja byłam tydzień chora zaraz po Sylwestrze i świętach, następnie tydzień przed feriami (i połowę ferii) i teraz ostatni tydzień ferii. Jeszcze gonię zaległości te po świętach, a oni dowalają następne rzeczy. Po tygodniu nieobecności (tej sprzed kilku dni teraz) do przepisania miałam ponad 38 stron A4 z polskiego. Chorowałam do od niedzieli do niedzieli, wróciłam w poniedziałek i dostałam 1 z polskiego, bo nie miałam notatek. Pozdrawiam taki tok rozumowania nauczycieli. Przy czym nie mogłam pożyczyć zeszytu w tygodniu, bo codziennie była praca domowa. A przez weekend jeszcze byłam słaba, więc jak miałam ponad 38 stron przepisać? NIEPOROZUMIENIE. BEZSENS.

Przemyślimy tę petycję, to jest chyba jedyny racjonalny pomysł i sposób na walkę z tym. Dzięki.

Offline Klaudia

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2494
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #171 dnia: Luty 20, 2013, 21:04:47 »
Nauczyciele mają dziwny tok rozumowania, bo jak oni nie sprawdzą naszych kartkówek/sprawdzianów bo powiedzą, że się źle czuli, albo musieli zająć się dziećmi, albo po prostu nic się nie stało, to jest wszystko w porządku, mimo, iż większość naszych prac trzymają około miesiąca. A jak uczeń nie nauczy się na lekcje/sprawdzian czy nie odrobi pracy domowej bo się źle czuł to już dla nich to nie jest żadno wytłumaczenie. Skoro chcą żebyśmy robili to co oni sobie życzą i aż tyle wymagają od nas, to niech również sami będą fair i wymagają tyle samo od siebie.

Offline Alden

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 755
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #172 dnia: Luty 20, 2013, 21:42:52 »
A Klaudia nie zapominaj jeszcze jak nauczyciele ciągle narzekają jak im źle.

Amour w tej petycji jasno określ do kogo ma ona być, co jest przedmiotem tej petycji oraz z imienia i nazwiska wszystkich nauczycieli, którzy praktykują nietrzymanie się max. 3 sprawdzianów w tygodniu i wszystkiego innego. Czasy gdy z nauczycielem się nie wygrało dawno już minęły, jak nie potrafią się trzymać norm narzuconych przez określone przepisy to muszą ponieść tego konsekwencje. I do tego zauważ jeszcze droga Amour, że Twoi rodzice dopłacają z swoich podatków do tego by ci nauczyciele za wysokie pensje mogli mieć taki bezsensowny tok rozumowania. Wiecznie tylko zrzędzą i narzekają, ale tego jakie mają wymagania wobec uczniów to nie widzą, tylko jak im źle bo czegoś się od nich wymaga. Ja kiedyś jednej nauczycielce (już jak byłem po szkole) powiedziałem wprost jak jest taka biedna ona i reszta zawodu to dalej do zakładu po zaświadczenie o dochodach i do fiskusa. To wielkie gały, że nie musi się tłumaczyć czyli miała coś na sumieniu.

Offline Nareli

  • Naćpana marzeniami
  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 439
  • Płeć: Kobieta
  • "Nie potrzebuje marzeń, jestem spełniona" D.O.
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #173 dnia: Luty 20, 2013, 21:52:14 »
Nauczyciele mają dziwny tok rozumowania, bo jak oni nie sprawdzą naszych kartkówek/sprawdzianów bo powiedzą, że się źle czuli, albo musieli zająć się dziećmi, albo po prostu nic się nie stało, to jest wszystko w porządku, mimo, iż większość naszych prac trzymają około miesiąca. A jak uczeń nie nauczy się na lekcje/sprawdzian czy nie odrobi pracy domowej bo się źle czuł to już dla nich to nie jest żadno wytłumaczenie. Skoro chcą żebyśmy robili to co oni sobie życzą i aż tyle wymagają od nas, to niech również sami będą fair i wymagają tyle samo od siebie.

Tak, dokładnie tak! Czasem, gdy w szkole ma miejsce podobna sytuacja aż mnie w środku wyżera żeby to na głos powiedzieć, to i wiele innych rzeczy   ;D Aż chce się zacytować słowa z "Folwarku" Orwella "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych" Nauczyciel ma prawa i są one respektowane i szanowane, a uczeń nie ma żadnych praw, ma jedynie obowiązki   :) A gdy źle się czuje i nie ma siły odrobić zadania domowego czy nauczyć sie na lekcje to ma od tego IKSA, a jak już wykorzystał to ma pecha, cóż.. ;(

"Zostałam aktorką, żeby zrozumieć, dlaczego ludzie robią i mówią pewne rzeczy." D.O.

Offline Alden

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 755
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #174 dnia: Luty 20, 2013, 22:01:24 »
Właśnie Nareli. I jeszcze nauczyciele ciągle stękają, że muszą w ferie siedzieć w szkole, w wakacje itp. Ale co za darmo to robią? Nie, bo pobierają za to z MOICH pieniędzy wysokie wynagrodzenie. I śmiechu warte gadania, że oni też muszą się do lekcji przygotowywać. Chyba, że są tłukami, którzy nie potrafią dokładnie czegoś spamiętać co omawiają kolejny rok z rzędu. Nauczyciel ma prawa, które są respektowane, ma też stanowczo za wysoką pensję, aż mnie skręca by kiedyś napisać u siebie do urzędu miasta by skrócił pensje nauczycielom. A jak się nie podoba obniżka pensji to proszę bardzo won i zatrudniamy młodych po studiach a ty idź sobie do biedronki na kasę. Wbrew pozorom urzędnicy mają o wiele cięższe zajęcie bo muszą co chwila uaktualniać znajomość prawa, w którym się obracają. Także napiszcie do kuratorium petycję i tak jak pisałem z imienia i z nazwiska wymienić tych nauczycieli, a i do lokalnej prasy co robią też można napisać. Nauczcie się kur.. nauczyciele, że nie jesteście świętymi krowami, którym się wszystko należy. Jak zadajecie tyle sprawdzianów to potem nie płaczcie, że macie robotę w domu. Lekarz też praktycznie cały czas jest w pracy bo nawet jak ma wolne musi być pod telefonem. A jak się nie podoba, że pracę trzeba jeszcze do domu zabierać to dalej jazda do marketu na kasę. I tam nie będzie zabierania roboty do domu, nie będzie także pyskowania i lenistwa.

Alden, rozumiem, że to jest temat drażniący, wywołujący różne emocje, częściej te negatywne, ale nie pozwalajmy, aby one nami zawładnęły. Nie dajmy się ponosić emocjom. Cały Twój post jest atakiem na nauczycieli, a końcówka zwłaszcza. Postaraj się pohamować troszkę i słownictwo i taki agresywny styl pisania.
Klaudia


Wulgaryzm, który został ocenzurowany ma prawo bytu, jednak nie sądzę, aby był on potrzebny. Proponuję odrobinę większą powściągliwość, nie chcemy się przecież nawzajem prowokować. =)
Kiki
« Ostatnia zmiana: Luty 26, 2013, 22:47:14 wysłana przez Kiki »

Offline Nareli

  • Naćpana marzeniami
  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 439
  • Płeć: Kobieta
  • "Nie potrzebuje marzeń, jestem spełniona" D.O.
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #175 dnia: Luty 20, 2013, 22:08:12 »
Żeby chociaż teraz byli nauczyciele z powołania, którzy wykonywali swój zawód z pasją i radością, a nie na siłę, to to wszystko też wyglądałoby inaczej... W całej mojej szkole, w ogromie nauczycieli, którzy mnie uczą lubie tylko i wyłącznie jedną nauczycielkę, jest nią pani do polskiego. W ogóle jakoś mam chyba szczęście do polonistów, bo miałam trójkę i każdy z nich był naprawdę świetny.. za to o matematykach nie mogę tego samego powiedzieć.. każdy jeden jest do bani, bo albo sam nic nie umie, albo ma gdzieś czy klasa to rozumie.

"Zostałam aktorką, żeby zrozumieć, dlaczego ludzie robią i mówią pewne rzeczy." D.O.

Offline Marciocha

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 146
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #176 dnia: Luty 20, 2013, 22:37:54 »
Ja spotkałam kilku nauczycieli z powołania więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora. Ja myślę, że pensje nauczycieli są ok, w końcu przynajmniej z założenia mają oni za zadanie kształcić przyszłe elity. ;) Jeśli chodzi o nadmierną liczbę sprawdzianów to zarówno w gimnazjum jak i w LO było to przestrzegane, no może z jednym małym wyjątkiem. Wiecie, co mnie jeszcze denerwowało? Ja zawsze starałam się w miarę przygotowywać, a frekwencja to była dla mnie świętość. No i takim, co przychodzili w kratkę, uczyli się jak chcieli nic się za bardzo nie działo, pobłażano im, a gdy ktoś pilny raz czegoś nie zrobił czy nie przyszedł to było wielkie oburzenie. No i jeszcze wkurzało mnie ocenianie prac po nazwisku, choć sama na tym kilka razy skorzystałam.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #177 dnia: Luty 20, 2013, 23:29:34 »
Sorry Alden, ale normalnie nóż się w kieszeni otwiera na takie bzdury, które tu nawypisywałeś.
Owszem, zdarzają się czarne owce w zawodzie nauczycielski. Tak jak i w każdym innym. Lekarz, ksiądz, urzędnik, policjant i inni... I wtedy trzeba reagować. Ale mieszać z tym błotem wszystkich pozostałych?

Właśnie Nareli. I jeszcze nauczyciele ciągle stękają, że muszą w ferie siedzieć w szkole, w wakacje itp. Ale co za darmo to robią? Nie, bo pobierają za to z MOICH pieniędzy wysokie wynagrodzenie.

A Tobie po co urlop? Oczywiście, nauczyciela pozbawić tego przywileju, niech pracuje przez cały rok ::)
Ty możesz wziąć go sobie kiedy chcesz. Nauczyciel tylko w wakacje i ferie. A jak ja chce wybrać się na urlop w okresie posezonowym (mniej ludnie i taniej) w góry na przykład, to nie mogę.

Z moich pieniędzy sporo idzie na służbę zdrowia, to dlaczego ja muszę płacić za leki, albo nie mogę być przyjęta do lekarza, bo ma limit i muszę iść do prywatnego i mu zapłacić (wydać dodatkową sumę)

Cytuj
Chyba, że są tłukami, którzy nie potrafią dokładnie czegoś spamiętać co omawiają kolejny rok z rzędu.

Tak się wypowiadają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o zawodzie.
Podstawa programowa jest ta sama (chociaż czasem się też zmienia). Realizacja podstawy wcale nie musi być taka sama. Te same treści można poruszać za każdym razem inaczej. Są inne priorytety ministerialne, kuratoryjne, inny plan rocznej pracy placówki. Nauczyciele mają różne pomysły.

Cytuj
Nauczyciel ma prawa, które są respektowane, ma też stanowczo za wysoką pensję, aż mnie skręca by kiedyś napisać u siebie do urzędu miasta by skrócił pensje nauczycielom.
Dobry pomysł ::) Ja napiszę o tym samym względem lekarzy, urzędników, listonoszy, czy górników. Bo choć nigdy w tych zawodach nie pracowałam, nie wiem ile czego poświęcają, to też uważam, że mają za dużą pensję. Bo co to za praca ::)

Cytuj
A jak się nie podoba obniżka pensji to proszę bardzo won i zatrudniamy młodych po studiach a ty idź sobie do biedronki na kasę.
A jak ktoś zazdrości tym nauczycielskim tłukom, to do szkoły cudze dzieci uczyć i też będzie zarabiał bajońskie sumy. Po co ma się męczyć w Biedronce, skoro w szkole będzie miał nie dość, że labę, to jeszcze miliarderem zostanie.
A ten młody po studiach, bez doświadczenia w postępowaniu z dziećmi, uczniami to będzie cud, miód i orzeszki...

Cytuj
Wbrew pozorom urzędnicy mają o wiele cięższe zajęcie bo muszą co chwila uaktualniać znajomość prawa, w którym się obracają.
A nauczyciel nie musi znać prawa oświatowego, które zmienia się jak w kalejdoskopie? ::) Poza tym często gęsto rodzice nie dają sobie rady z trójką swoich dzieci, a ten tłuk ciągle narzekający musi dać sobie radę z trzydziestką, a każdy z ich rodziców ma inne spojrzenie na wychowanie i nauczanie. Salomon nic by nie wskórał z niektórymi z nich.

Kiedyś jeden z rodziców opowiadał mi sytuację, gdy był na wycieczce z klasą gimnazjalną, jako dodatkowa osoba do opieki nad dziećmi. Powiedział "Nigdy więcej za żadne skarby świata nie zgłaszam się do takiej pomocy".

Oj Alden, "obyś cudze dzieci uczył"... wiedziałbyś jaka to laba.

Cytuj
A jak się nie podoba, że pracę trzeba jeszcze do domu zabierać to dalej jazda do marketu na kasę. I tam nie będzie zabierania roboty do domu, nie będzie także pyskowania i lenistwa.

Żałosne...

Jak już pisałam wyżej są i u nas czarne owce, które nie potrafią zrozumieć drugiego człowieka (ucznia).

Ale większość żali powinniście kierować nie do nauczycieli a do twórców ustawy o systemie oświatowym. Bo to oni wymyślają różne śliczne kwiatki. Do organów prowadzących placówki też, bo chcąc się pozbyć łożenia kosztów na edukację wymyślają kolejne kwiatki.
My - nauczyciele jesteśmy tylko wykonawcami rozporządzeń.

Najbardziej nie mogę zrozumieć jak można oceniać czyjąś pracę nie mając o niej zielonego pojęcia.

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline sysunia

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #178 dnia: Luty 21, 2013, 00:00:52 »
Są nauczyciele i nauczyciele... Jasne, że nie wolno wrzucać wszystkich do jednego worka, jak zresztą w przypadku wszystkich innych zawodów. I ja spotkałam różnych nauczycieli czy wykładowców, jednych z powołania, innych - jakby wykonywali ten zawód za karę.

Oczywiście, nauczanie jest trudne, tego nie kwestionuję. Nie twierdzę też, że nauczyciele zarabiają kokosy, nie nawołuję do zmniejszenia im pensji. Ale uważam, że teraz nie powinni narzekać.

Właśnie Nareli. I jeszcze nauczyciele ciągle stękają, że muszą w ferie siedzieć w szkole, w wakacje itp. Ale co za darmo to robią? Nie, bo pobierają za to z MOICH pieniędzy wysokie wynagrodzenie.

A Tobie po co urlop? Oczywiście, nauczyciela pozbawić tego przywileju, niech pracuje przez cały rok ::)
Ty możesz wziąć go sobie kiedy chcesz. Nauczyciel tylko w wakacje i ferie. A jak ja chce wybrać się na urlop w okresie posezonowym (mniej ludnie i taniej) w góry na przykład, to nie mogę.


Tu nie zgadzam się z tobą El najbardziej. No straszne, nauczyciele mają co najmniej miesiąc wolnego w wakacje, do tego ferie do tego weekendy plus długie weekendy, święta... Wybacz, ale raczej w niewielu zawodach ludzie mają tyle wolnego. Plus 40h pracy w tygodniu jest raczej średnią, a nauczyciele ustawowo mają ile? 18h? <od razu dopiszę, że to tylko jakby ustawowo, jestem świadoma, że do tego zebrania, rady, sprawdzanie prac etc... ale to też się różni i zależy od przedmiotu, nauczyciela...>
Przepraszam za ironię, ale po prostu... Ja wiem, że piszesz z doświadczenia, wiem, że jesteś po tej drugiej stronie. Znam tez parę osób, które też są po tej drugiej stronie i akurat to się potwierdza - to jest naprawdę dużo wolnego, a jakoś wszystkie panie nauczycielki narzekają, jak to nie mogą odpocząć, nie mają na nic czasu (to może niekoniecznie Ty, i właśnie nie w ciągu roku, tylko w ferie) etc. etc...

Ja naprawdę rozumiem, wiem, że uczenie to ciężka praca (choć nie porównywałabym nauczycieli z górnikami czy z lekarzami mimo wszystko) i nie "zabieram" nauczycielom wakacji, ferii, mają jak największe prawo do odpoczynku i w ogóle. Ale w świetle tego, ile tego czasu na odpoczynek mają, to raczej nie powinni narzekać, że czy to za mało czy nie wtedy, kiedy chcą. I własnie jeśli chodzi o tą drugą stronę barykady, to głównie słyszy się właśnie to stękanie, że tak ciężko, że tyle pracy, wieczne niezadowolenie.

Piszesz, że wypowiadamy się bez znajomości drugiej strony. A ja mam wrażenie, że nauczyciele również niewiele wiedzą o tej drugiej stronie, o tym, jak wygląda inna praca, jak czasem ciężko dostać ten urlop (choć teoretycznie można go wziąć kiedy się chce).

Trochę więcej zrozumienia, i z jednej i z drugiej strony ;)

Tak jak mówiłam, być może miałam szczęście, ale gdy siedziałam w ławce w LO, to może nie wszyscy byli nauczycielami z powołania, ale terminów raczej przestrzegali. A jak się spóźniali stanowczo za długo, to wpisywali chyba tylko te oceny, które ktoś sobie życzył (pozostali pisali chyba jeszcze raz, już nie pamiętam, jak to działało, ale nie zdarzało się zbyt często, więc...)

Offline Somebody

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 56
Odp: Szkoła
« Odpowiedź #179 dnia: Luty 21, 2013, 02:22:41 »
Sorry Alden, ale normalnie nóż się w kieszeni otwiera na takie bzdury, które tu nawypisywałeś.
Owszem, zdarzają się czarne owce w zawodzie nauczycielski. Tak jak i w każdym innym. Lekarz, ksiądz, urzędnik, policjant i inni... I wtedy trzeba reagować. Ale mieszać z tym błotem wszystkich pozostałych?
Właśnie Nareli. I jeszcze nauczyciele ciągle stękają, że muszą w ferie siedzieć w szkole, w wakacje itp. Ale co za darmo to robią? Nie, bo pobierają za to z MOICH pieniędzy wysokie wynagrodzenie.
A Tobie po co urlop? Oczywiście, nauczyciela pozbawić tego przywileju, niech pracuje przez cały rok ::)
Ty możesz wziąć go sobie kiedy chcesz. Nauczyciel tylko w wakacje i ferie. A jak ja chce wybrać się na urlop w okresie posezonowym (mniej ludnie i taniej) w góry na przykład, to nie mogę.
Z moich pieniędzy sporo idzie na służbę zdrowia, to dlaczego ja muszę płacić za leki, albo nie mogę być przyjęta do lekarza, bo ma limit i muszę iść do prywatnego i mu zapłacić (wydać dodatkową sumę)


Oj, El, chyba wsadziłaś kij w mrowisko.

Prawda jest taka, że nauczyciele to jedna z najbardziej roszczeniowych grup zawodowych, podnosząca krzyk, bo ktoś w końcu podniósł rękę na świętą KARTĘ NAUCZYCIELA pełną przywilejów niedostępnych przeciętnemu śmiertelnikowi. Śmiertelnikowi tyrającemu 40 godzin tygodniowo, który nie potrafi zrozumieć, dlaczego ma prawo tylko do 26 dni urlopu w roku, a "elyta" do 52, mimo, że ma zdecydowanie krótszy tygodniowy czas  pracy ( i to zdaje się dopiero po ostatnich cięciach?) Ten naiwniak to pozostała budżetówka, którą ma zapewne na myśli Alden.

Nauczyciele niestety, poza urlopem w czasie wakacji i ferii, korzystają wyjątkowo chętnie ze zwolnień lekarskich w czasie trwania roku szkolnego. To brutalna statystyka dotycząca L-4 nauczycieli. Trochę śmiesznie mi też brzmi  tłumaczenie, że nie możesz skorzystać z urlopu w okresie posezonowym, bo taniej i bezludnie. Wbrew pozorom większość pracowników innych grup zawodowych musi się dostosować do planów urlopowych tworzonych  w zakładach pracy i dopiero wtedy mogą pomarzyć o urlopie. Niekoniecznie są też zachwyceni, kiedy termin przypada na październik czy listopad, bo szanse na piękną pogodę są iluzoryczne. I jest jeszcze jedna różnica - pracownik może nie otrzymać wcześniej zaplanowanego urlopu  czasie lub być przez pracodawcę z takiego urlopu w każdej chwili odwołany z przyczyn ważnych dla zakładu. Nie słyszałam nawet o jednym przypadku, kiedy odwołuje się pedagoga z takiego urlopu.

Z pieniędzy innych podatników wpływa również spora suma na konto NFZ, a też płacą słono za leki, czy prywatne porady lekarskie, bo skończyły się limity.


Cytuj
Chyba, że są tłukami, którzy nie potrafią dokładnie czegoś spamiętać co omawiają kolejny rok z rzędu.

Cytuj
Tak się wypowiadają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o zawodzie.
Podstawa programowa jest ta sama (chociaż czasem się też zmienia). Realizacja podstawy wcale nie musi być taka sama. Te same treści można poruszać za każdym razem inaczej. Są inne priorytety ministerialne, kuratoryjne, inny plan rocznej pracy placówki. Nauczyciele mają różne pomysły.
Cytuj
Nauczyciel ma prawa, które są respektowane, ma też stanowczo za wysoką pensję, aż mnie skręca by kiedyś napisać u siebie do urzędu miasta by skrócił pensje nauczycielom.

Cytuj
Dobry pomysł ::) Ja napiszę o tym samym względem lekarzy, urzędników, listonoszy, czy górników. Bo choć nigdy w tych zawodach nie pracowałam, nie wiem ile czego poświęcają, to też uważam, że mają za dużą pensję. Bo co to za praca ::)


El, rozumiem, że ironizujesz, ale chyba w ogóle nie dostrzegasz problemu.
Płace grupy zawodowej, której jesteś reprezentantem urosły niewspółmiernie w stosunku do zarobków pozostałych pracowników budżetówki, których pensje od co najmniej 6 lat stoją w miejscu, bo gmin nie stać na ponoszenie takich wydatków. Budżety gmin zostały zarżnięte podwyżkami dla nauczycieli, które muszą finansować  w ramach zadań własnych, bo państwo (rząd) nie daje na ten cel nawet złotówki, a zapis w Karcie Nauczyciela to przecież rzecz święta. Dlatego wcale mnie nie dziwi bunt wójtów, starostów i prezydentów, którzy powiedzieli w końcu DOŚĆ.

Kuriozalne są też roczne urlopy dla podratowania zdrowia nauczycieli i to tylko na podstawie L-4 wystawionego  przez lekarza rodzinnego, nie weryfikowane w żaden sposób przez specjalistę orzecznika. Dochodziło do takich nadużyć, że nauczyciele umawiali się między sobą, kto w danym roku skorzysta z "zasłużonego" rocznego wypoczynku finansowanego przez pozostałych podatników. Nieuprzywilejowani pracownicy budżetówki korzystający z L-4 mogą w każdej chwili zostać postawieni przed zusowską komisją lekarską, która sprawdzi zasadność zwolnienia. W przypadku nauczycieli rzecz ma się zgoła inaczej - nie dość, że nikt tych zwolnień nie kontroluje, to jeszcze płaci za nie nie ZUS tylko gmina. Fajnie, nie?

Cytuj
Wbrew pozorom urzędnicy mają o wiele cięższe zajęcie bo muszą co chwila uaktualniać znajomość prawa, w którym się obracają.
Cytuj
A nauczyciel nie musi znać prawa oświatowego, które zmienia się jak w kalejdoskopie? ::) Poza tym często gęsto rodzice nie dają sobie rady z trójką swoich dzieci, a ten tłuk ciągle narzekający musi dać sobie radę z trzydziestką, a każdy z ich rodziców ma inne spojrzenie na wychowanie i nauczanie. Salomon nic by nie wskórał z niektórymi z nich.
Kiedyś jeden z rodziców opowiadał mi sytuację, gdy był na wycieczce z klasą gimnazjalną, jako dodatkowa osoba do opieki nad dziećmi. Powiedział "Nigdy więcej za żadne skarby świata nie zgłaszam się do takiej pomocy".
Oj Alden, "obyś cudze dzieci uczył"... wiedziałbyś jaka to laba.

Problem w tym El, że jak sama podkreślasz nauczycieli dotyczy tylko prawo oświatowe, a urzędników obowiązuje znajomość całej gamy ustaw zmieniających się jak w kalejdoskopie: od ustawy o finansach publicznych, o pracownikach samorządowych, po prawo budowlane, ustawę o zamówieniach publicznych, przepisów przeciwpożarowych, ochronie środowiska, gospodarowania odpadami komunalnymi etc.


Cytuj
Jak już pisałam wyżej są i u nas czarne owce, które nie potrafią zrozumieć drugiego człowieka (ucznia).
Ale większość żali powinniście kierować nie do nauczycieli a do twórców ustawy o systemie oświatowym. Bo to oni wymyślają różne śliczne kwiatki. Do organów prowadzących placówki też, bo chcąc się pozbyć łożenia kosztów na edukację wymyślają kolejne kwiatki.
My - nauczyciele jesteśmy tylko wykonawcami rozporządzeń.
Najbardziej nie mogę zrozumieć jak można oceniać czyjąś pracę nie mając o niej zielonego pojęcia.

El, wszędzie są czarne owce, ale problem o którym dyskutujemy jest bardziej złożony.

Stało się coś bardzo niedobrego - płace pracowników oświatowych rosły w ostatnim czasie kosztem pozostałej budżetówki do tego stopnia, że doszło do sporych wypaczeń.

Nie dość, że czas pracy nauczycieli godzinowo nie wypełnia nawet pół etatu - to zarobki są tu dwukrotnie wyższe, jeśli je porównamy z innymi grupami zawodowymi sfery budżetowej! I to wywołuje uzasadnione oburzenie.
Jeśli nauczyciel z 10 - letnim stażem pracy zarabia więcej niż naczelnik wydziału, czy kierownik jakiejś miejskiej jednostki, to coś tu chyba jest nie tak, nie sądzisz?
Jednego na pewno można pozazdrościć szeroko rozumianej edukacji - lobbing tej grupy stoi na najwyższym poziomie!

W czasie kryzysu dotkliwe obciążenia w postaci braku podwyżek płac powinny dotykać całej  budżetówki, bez wyjątku, a jeżeli dzieje się tak, że jedna  grupa zawodowa otrzymuje coś kosztem drugich ( tylko dlatego, że głośniej krzyczy ) to nie jest to w porządku.
Wszyscy ciężko pracują,  listonosz i pani kasjerka z supermarketu też.

Coś złego dzieje się niestety w środowisku nauczycielskim, bo chyba napłynęło do niego zbyt wielu  pedagogów z przypadku, bez powołania i właściwego podejścia do młodzieży, która już nie jest tak potulna jak kiedyś.
To duże wyzwanie by uatrakcyjnić swój do nich przekaz i to bez względu na zmieniające się rozporządzenia w sprawie programów nauczania. Nauczyciel z charyzmą sobie poradzi, pod warunkiem, że ją ma!