Autobus 7.06 - kocham to
Pytam się w autobusie, którym kursem ma jeździć gimnazjum.
Opiekunka: nie wiem, co wam powiedzieli.
ja: nic nie powiedzieli.
I kazali mi jechać, jutro mam gdzieś, wsiadam o 7.46. Chociaż w zasadzie na bilecie z podstawówki jest ta godzina... ale ja biletu nie mam.
Trzecia klasa, nie kocham tego.
Pomijając to, że z wyjątkiem piątku mam siedem lekcji (wychowawczyni powiedzieła tak "i nawet nie myślcie, że na koniec tyg. skończycie o 14, jakieś kółko będzie").
Oczywiście z wszystkich kółek mamy korzystać... Ale tego nie da się pogodzić. Jak mam mieć zajęcia dodatkowe, nie starczy mi czasu na powtórki, o których też już mówią ani na obecny materiał.
PLUS - jestem zła. Codziennie na ósmą (tzn. nasza wych. zarezerwowała sobie godzinę zerową na kółko z ang., obowiązkowe, bo do egzaminu, haha) i nie możemy chodzić z dziewczynami do przedszkola! To było moje jedyne pocieszenie, że jak pójdę do szkoły, to przynajmniej raz w tygodniu będę się mogła bawić z tymi słodziakami... a tu co...
Ale cóż, rocznik 96 dał radę, ja też dam, bo nie mam wyjścia. Pf.
Chociaż chyba sobie poszukam, ile jest godzin lekcyjnych dozwolonych tygodniowo, bo nie mogę już xd
Poza tym, już zdążyłam zgubić plan, ale po co mi on, mogę nie iść do szkoły