Ech, ja to niezmiennie czekam aż El zajmie się Casablancą, pod kątem muzyki
Zajmę się jak przypomnę sobie ten film

Co prawda już tyle razy był oglądany, że na pamięć zna się prawie wszystkie sceny (a na pewno te kultowe, łącznie z "Zagraj to jeszcze raz Sam" ze wspomnianym przez Ciebie motywem), ale najlepiej wrażenia opisuje się "na gorąco", czyli tuż po seansie

No i była też mowa o Titanicu Cóż niektórzy się wzruszają, kiedy facet tonie trzymając się kurczowo ręki ukochanej zamiast rozejrzeć się za jakimś kawałkiem drewna i ewentualnie przeżyć i ewentualnie być dalej ze swoją ukochaną .
Wszyscy znajomi wiedzą, że romantyczna ze mnie niewiasta i nie stronię od melodramatów, jednak "Titanic" należy do tych, które jakoś mi "nie podchodzą". Sama się zastanawiam dlaczego. Obejrzałam raz i nie ciągnie mnie do powtórek (w przeciwieństwie na przykład do "Przeminęło z wiatrem") Tak jest również w przypadku słynnego hitu Dion.
A skoro jesteśmy przy melodramatach, to jeden z najpiękniejszych (przynajmniej wg mnie) soundtracków posiada
"Malowany welon". Film oglądałam rok temu a do dnia dzisiejszego dość często słucham sobie tej ścieżki. Wśród tematów muzycznych "Malowanego welonu" na czoło wybijają się dwa.
Pierwszy to śliczny walc, jak sam tytuł mówi towarzyszący parze bohaterów w przejażdżce rzecznej. Cudowna muzyka w połączeniu z pięknymi azjatyckimi krajobrazami oraz momentem, kiedy Kitty i Walter (uwielbiam Edwarda Nortona

) zaczynają powoli "wracać" do siebie, tworzy niezapomniany klimat.
Drugi motyw, co prawda nie jest oryginalny (czyli nie był skomponowany specjalnie na potrzeby filmu), ale idealnie podkreślający nastrój obrazu (czasy, w których rzecz się dzieje, stan ducha bohaterów, skomplikowane relacje między nimi). Mowa o
jednej z części Gnossienne - utworu, który zapewne znany jest fanom "Kryminalnych" z mrocznego "Tryptyku śląskiego"

(tam była zdaje się część 3).
I jeszcze o jednym filmie na koniec. Tym razem polskim. Dużym wydarzeniem w polskiej kinematografii w kończącym się właśnie roku była re-premiera zrekonstruowanego cyfrowo obrazu... z 1928 roku. Chodzi o
"Pana Tadeusza". Niestety filmu nie oglądałam, choć w ramach promocji przez tydzień, który rozpoczynał pokaz tego dzieła, można było obejrzeć go w necie na oficjalnej stronie filmu. Za późno się o tym dowiedziałam

Mam nadzieję szybko to nadrobić. Może gdzieś dorwę płytkę. Tym bardziej, że zwiastun pokazuje rewelacyjnie odtworzony obraz. Czyściutki jak kryształ, bez zadrapań, uszkodzeń. Po prostu cudeńko!
Wracając do muzyki. Kiedyś filmy nieme oglądało się z towarzyszącą im na żywo muzyką. Tak było i tym razem. Podczas re-premiery
własną kompozycję zagrał autor soundtracku -
Tadeusz Woźniak, znany z takich przebojów jak "Zegarmistrza światła", czy "Smak i zapach pomarańczy". Cóż można powiedzieć o tej muzyce? Kolejne cudeńko! Strzał w dziesiątkę! Idealne połączenie przeszłości (stare, bardzo stare kino) z teraźniejszością (cyfrowa rekonstrukcja i współcześnie stworzona muzyka). Nic się tu ze sobą nie "gryzie". Wprost przeciwnie.