Rozumiem, że kibiców Barcelony bardzo boli, że ich ulubiona drużyna dostała srogie lanie 4:0 (choć ci sami się podniecali jak Barcelona gromiła po 7:1, 5:0 itd) ale bądźcie realistami - szanse na awans Barcelona grą ma niewielkie, prędzej liczcie, że sędziowie jej pomogą na Camp Nou jak to często robili (chociażby ubiegły sezon mecz 1/4 z Milanem, mecz 1/2 z Chelsea...), a Stark został nawet zawieszony bo skargę wniosła wielka Barcelona....Poza tym nie szukałbym winy całej w Vilanowie, przede wszystkim w tym, że coraz więcej zawodników się starzeje. Puyol ma już 35 lat i od ubiegłego roku więcej leczy kontuzje niż gra, Xavi ma 33 lata. Poza tym tym co jest bolączką w Barcelonie to nie atak czy środek pola ale brak szybkich obrońców, a nawet jeśli tacy są jak Dani Alves to i tak zamiast na obronie wolą skupiać się na ataku...Także możecie liczyć, że sedzia w rewanżu na Camp Nou da z dwie lub trzy czerwone kartki i podaruje cztery karne z kapelusza, to może wtedy Barcelona wygra - przy pomocy sędziego, a nie własnej gry.
Co do meczu BVB - Real...bardziej wyrównany pojedynek, zwłaszcza, że obie drużyny mają podobną sytuację ligową - zostaną raczej wicemistrzami, przy czym BVB ma jedną przewagę nad Realem: nie gra w lokalnych rozgrywkach pucharowych, więc gracze nie są aż tak zmęczeni. Chociaż Realowi wystarczy tylko oddać piłkę by sobie grał w ataku pozycyjnym, zamurować swoją bramkę i wtedy królewscy już mają poważne kłopoty...Choć nie powiem chciałbym awansu BVB bo nie pamiętam czasów kiedy trójka polskich piłkarzy decydowała o sile ofensywnej jakiegoś zachodniego klubu. Także mam nadzieję, że to nie będzie tak jednostronne spotkanie jak to Bayern-Barcelona.