Tekst powstał w '85 roku, mniej więcej. Jeżeli wziąć pod uwagę rok powstania i ówczesną sytuację gospodarczą to tekst staje się bardzo zrozumiały. Ktoś stał w kolejce i dostał chleb (nie, no z chlebem aż tak nie było źle), ktoś inny stał i akurat rzucili mięso, ktoś jeszcze inny miał kartki na alkohol i podziękował Bogu, że właśnie wybiła 13.00.
Zawsze można było się zamienić kartkami, jak i towarami. Ale i tak nigdy do końca nie miał tego, czego chciał. Stałeś tam, gdzie coś rzucali. "On ma ser a dzieci chcą mleko, my chcemy masło". Moim zdaniem tekst tej piosenki w dobitny sposób oddaje tamte klimaty, jednocześnie wyśmiewając absurdy - bo co, jeśli "ja mam kochanka, Ty masz kochanka a oni maja teściową", co jeśli absurdy przenieść na grunt egzystencjalno - społeczno - moralny?!
Pomieszanie z poplątaniem. Ot, cała rzeczywistość PRL-u :-)