Dzwoniłam do schroniska wczoraj i powiedzieli, że można po psa przyjechać. Dziś pojechaliśmy i okazało się, że nie ma takiej szansy. Jest na kwarantannie i w okropnym stanie. Okazało się, że była wzięta z interwencji z domu (nie wiemy czy jego eks zadzwoniła czy ktoś inny to zgłosił). W poniedziałek P ma jechać i rozmawiać z kierownikiem czy tego psa w ogóle wydadzą. Ale pani powiedziała, że są szanse bo nie trafi do tego samego domu.
No i możemy spodziewać się inspekcji mieszkania przed decyzją le to już mniejsza sprawa. ehhhh byle do poniedziałku i chce mieć ją już w domu.
Jak opowiadali w jakim stanie trafiła to aż, nie mogłam uwierzyć, że można taka krzywdę zwierzęciu zrobić.
