Postanowiłam założyć ten wątek ponieważ zbliża się okres urlopów, jak wiadomo jest to ciężki okres dla psów czy kotów, którzy mają nieodpowiedzialnych właściciele. Niestety takich ludzi, którzy pozbywają się swoim zwierzaków jest coraz więcej.
Ja mieszkam w małej, spokojnej wiosce i nigdy wcześniej nie było tutaj bezdomnych psów. Ale do czasu.
W październiku koło mojego domu kręcił się mały, rudy piesek szukający jedzenia. Był nieufny, widać było, że ludzie mu zrobili krzywdę, bo się bał. Na szczęście udało mi się do złapać i jest teraz u mnie:)
W maju znalazłam na rowie 2 małe szczeniaki. Bezdomna suczka się oszczeniła i one same zawędrowały. Miały szczęście. Podobno tych maluchów było jeszcze 4, ale ja ich nie widziałam.
Na fakt, że jest w okolicy bezdomna suczka, która niedługo będzie znowu miała małe nie zareagował nawet lekarz weterynarii.
Suni ostatnio nigdzie nie widać, ale jest w okolicy, bo podrzuca tym jej pieskom, które ja wzięłam upolowanego dzikiego zwierza.
Nie wszystkie psy mają tyle szczęścia, żeby trafić na ludzi, którzy pomogą, większość z tych wyrzuconych skazana jest na śmierć.
Straszne jest to, że człowiek tak po prostu wyrzuci psa czy kota i się tym w ogóle nie przejmuje. A pies jest skazany na samego siebie.
Przecież zwierzęta to też stworzenia, które czują i są mądrzejsze niż się niektórym ludziom wydaje.