Jak przyjadą do nas z innego kraju to nie stanie cały w pąsach, nie wiedząc co rzec i jak się zachować.
A to ciekawe, bo ostatnio obiło mi się o uszy, że jako jedyny w PE potrzebował tłumacza 
To akurat prawda. Nasz premier zna angielski słabo a francuskiego nie zna wcale, co jest na takich stanowiskach wręcz wymagane. Tym bardziej jest zastanawiający nacisk Anielicy na jego właśnie kandydaturę. Po coś to było, ale jeszcze nie wiadomo po co. Czas pokaże. Nasz pan premier obiecał się angielskiego poduczyć do grudnia. Będzie trudno. Ja nie chcę nikomu zaglądać do metryki, ale z językami to tak właśnie jest, im jesteś starszy tym jest gorzej.
Mnie to zawsze zastanawiało jak oni sobie z Anielicą radzą jak tak ich pokazują kamery, że sobie we dwoje świergotają ma korytarzu

Mieć dobry PR i świetnie się prezentować to jedna sprawa. Druga to dobrze rządzić. Bo może są u nas ludzie, którzy się przed kamerą dobrze nie zaprezentują a mają więcej oleju w głowie.
Pan Tusk miał to szczęście a może po prostu trzyma siebie w ryzach, że przez cały ten długi czas niczego nie chlapnął. Nawet wtedy, gdy straszy innymi to robi to w sposób przypominający elokwentny. To nieważne, że to tylko pozory a pod spodem może być dużo gorzej. Człowiek ma po prostu wrażenie, że ten człowiek trzyma w ryzach ten cały bajzel, który zresztą sam kiedyś stworzył (całkiem wtedy nieświadomie).
Teraz natomiast - ja jestem przerażona.
Pewnie byłoby inaczej gdyby zrobił porządek z ministrami, którzy zasłynęli w aferze taśmowej. Nie wyobrażam sobie teraz, że premieruje ktoś, kto uważa moją ojczyznę za kupę kamieni. Dobra, niechby taki ktoś jakimś cudem rządzić umiał, ale ja już mentalnie, moralnie nie dam rady.
Ja wiem, że politykę robi się trudno i że polityka brudna jest, ale naprawdę język tych nagrań to problem najmniejszy. Gorsze jest to, co robią rządzący aby wygrać kolejne wybory. Jak na dłoni widać, że nie każdy ma szansę na wygraną, bo nie ma pieniędzy, które ktoś mu dodrukuje. A ludzie jak ludzie. Jeśli ktoś ma więcej kasy na PR t o ludzie go słuchają, patrzą na niego i stwierdzają, że fajnie mówi to nie trzeba będzie się go wstydzić. To go potem wybierają. Tym bardziej, że mało kto już wierzy, że cokolwiek się polepszy. Więc wybierają dobrze prezentującego się od tego, który pięknie mówić nie umie.
A jeśli mam mówić o powadze ministrów, to nie mogę znaleźć jej własnie wśród ministrów obecnego rządu.
W ogóle ten rząd to jeden wielki infantylizm - już nawet pomijam te wpisy na Twitterze, ale wypowiedzi....na wizji...do obywateli. Nie chcę wymieniać.... ale zrobię to...pan Sikorski jest niedoścignionym mistrzem. Zresztą wicepremier Piechociński mu nie ustępuje. To widać takie cool i europejskie. Tylko Tusk i Komorowski jakoś się jeszcze trzymają - widocznie wiedzą, że im to jednak nie wypada prezentować się aż tak infantylnie. Znajdzie się kilku polityków w Sejmie którym jest to obce, ale wolę nie wymieniać.
Merkel jest za potężna aby cokolwiek musieć umieć. Pół biedy jeśli z naszego premiera śmiejemy się my, gorzej kiedy robią to inni w Europie - niestety.
A pan Tusk powinien jednak te dwa języki znać - jego funkcja będzie bardziej reprezentatywna właśnie. To taki prezydent Europy - zwoływanie szczytów itd. Więc naprawdę - musi coś z tym zrobić. Trzymam kciuki.