To trochę tak jak z osobami wierzącymi, ale niepraktykującymi.
Wierzę w Boga, ale nie chodzę do kościoła, bo mi się ksiądz nie podoba.
Nie. To zupełnie co innego.
Tolerancja to tolerancja... można tolerować a nie akceptować. I mogą te dwie rzeczy ze sobą współistnieć i mieć się bardzo dobrze. Bo ja za moje poglądy nie zamierzam nikogo bić zabijać itp., ale jeśli mogę to mam prawo je wyrazić tudzież posłać dziecko do przedszkola, gdzie są kreowane wartości chrześcijańskie... Tak samo ateista ma prawo wyrazić swe poglądy, ale powinien tolerować to, że ktoś chodzi do kościoła... i nie musi na każdym kroku za to kogoś obrażać... ale jednocześnie nie musi tego akceptować . Może powiedzieć "stary nie moja bajka", "nie chrzczę dziecka, bo nie uznaję", "dzwony rano w kościele obok mnie denerwują, nie chcę by tu stał, ale cóż toleruję".
Jednak nie może być tak, że jeden coś wymusza na drugim... i to działa we wszystkie strony... A ostatnio jest tak, że środowiska gejowskie niestety bardzo wymuszają... I są nietolerancyjne mimo że same o to zabiegają... Teraz można być gejem, ale katolikiem to np. zło świata.
Taka sytuacja... Spotkanie Komisji Antydyskryminacyjnej... Gościu ze stowarzyszenia gejowskiego z Białegostoku... Rzuca tekstem... "Zrobiliśmy Dni Antydyskryminacji i uświadamiania, ale mieliśmy oczywiście konkurencję. Kościół w tym czasie musiał mieć rekolekcje. I oczywiście mieliśmy trudniej, bo chodziła młodzież ze szkoły na głupie nauki" - i się podśmiewa głupio...
No kurcze... Rozumiem, że mu nie po drodze, ale skoro działa na rzecz antydyskryminacji, to niech sam nie dyskryminuje..., bo ludzie mają prawo albo iść na rekolekcje, albo na spotkanie robione przez niego... Wolny wybór... Guzik go to obchodzi, co kto wybierze i takie pośmiechujki właśnie mnie zniesmaczają..., bo świadczą o tym, że całe ich gadanie antydyskryminacyjne jest tylko w jedną stronę.
Za to wiara bez praktyki i uczynków jest martwa... Niestety i to wtedy nie wiara, a jakaś pseudo wiara.
Tak czy siak dla mnie tęcza ma 7 kolorów. Dobrze, na niektórych nie widać...
Ale... Jeśli "tęcza" ma 6 kolorów, ułożonych w odpowiedniej kolejności i odpowiednich kolorów, które są symbolem ruchu LGBT, to jest jednoznaczne... bo owszem na niebie nie zawsze zrobi się w pełni widoczna (choć zawsze te kolory są) , ale konstrukcję można zrobić spokojnie 7 - kolorową...
Ależ my jesteśmy tu ponad podziałami... Po prostu dyskutujemy, ale nikt na nikim nie wymusza zmiany myślenia.
Jean mysli po swojemu, ja po swojemu, mintek po swojemu, Ty po swojemu.... i nikt nikogo nie próbuje przekonać, że jest inaczej..., po prostu mówimy co czujemy i jak myślimy. Poza tym gadamy sobie na inne tematy, w których mamy punkty wspólne. Nikt tu nikogo nie zamierza szlachtować. Po prostu... Ile ludzi, tyle poglądów... I to jest lepsze, by każdy miał prawo do ich wyrażenia, niż kreowanie jednego określonego toku myślenia, co media usilnie próbują nam do łbów wsadzić.
No nie mam pewności, że taki jeden z drugim owładnięty szałem nienawiści (a może nawet w spokojnym ducha stanie, bo z tą wiedzą naszych obywateli różnie bywa) będzie wiedział, ile kolorów ma tęcza. Co niektórzy nawet słów pierwszej zwrotki hymnu narodowego, roku bitwy pod Grunwaldem albo w którym roku Polska odzyskała niepodległość nie znają, a co dopiero czegoś tak "trudnego" jak liczba kolorów w tęczy.
Oni naprawdę mają sporą wiedzę historyczną... Przynajmniej Ci, których znam...