Afera alkoholowa, od której w mediach aż huczy. Już nie chodzi o sam fakt zatrucia i kilkunastu ofiar a to skąd alkohol pochodzi, bo wokół tego rozpętała się prawdziwa batalia. Czeska prasa szumnie obwieszcza, że alkohol metylowy pochodził z Polski, bo od Polaków Czesi nie dostali jeszcze nic dobrego. Gdzie leży prawda?
Poniżej, dla wyjaśnienia o co w ogóle chodzi, artykuł z mediów polskich, ze strony internetowej Gazety Wyborczej (pierwszy z brzegu).
Spekulacje dotyczące pochodzenia alkoholu pojawiły się w czeskich mediach w niedzielę. Jak podaje PAP, czeski portal Novinky.cz napisał, że w Opawie do szpitala trafiło starsze małżeństwo, które przyznało, że wódka, którą wypiło, pochodziła z Polski. Para miała kupić skażony alkohol na polskim targowisku. Kolejne doniesienia o polskim pochodzeniu zatrutego alkoholu pojawiły się w poniedziałkowym wydaniu gazety "Lidove Noviny". Dziennik powołuje się się na szefa specjalnego zespołu śledczego zajmującego się afera alkoholową Vaclava Kuczerę, który miał potwierdzić, że "jedna z wersji nie wyklucza, iż źródłem skażonego alkoholu był pochodzący z Polski koncentrat niezamarzającego płynu do spryskiwaczy".
Ten sam portal przypomina, że niedawno w Kielcach zanotowano dwa przypadki zgonów w wyniku zatrucia alkoholem. - Główny inspektor sanitarny kraju zakazał w Polsce sprzedaży wszystkich alkoholi pochodzących z Czech. To brzmi co najmniej dziwnie, bo sfałszowany alkohol może pochodzić właśnie z Polski - twierdzi czeski serwis internetowy. Z kolei portal Idnes.cz zwraca uwagę, że najwięcej przypadków zatruć w Czechach wykryto w północnych Morawach, czyli "blisko granic z Polską".
Polska policja twierdzi, że nic nie wskazuje na to, że szkodliwy alkohol pochodzi z Polski. - Ja te doniesienia medialne traktuje jako plotkę. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że graniczymy z Czechami. Istnieje więc dużo prawdopodobieństwo, że część skażonego alkoholu, miejmy nadzieję niewielka, trafiła do Polski - podkreśla w rozmowie z PAP rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Dodaje, że w Polsce odnotowano dotąd nieliczne przypadki zatrucia alkoholem, a w wypadku tych, które są badane przez policję, wiele wskazuje, iż alkohol pochodził z Czech. W poniedziałek rano, goszczący w studiu TVN24 generalny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz powiedział, ze w Polsce w wyniku zatrucia alkoholem metylowym zmarły cztery osoby, a w przypadku dwóch podejrzewa się, że powodowane alkoholem z Czech.
Czeska policja, służby sanitarne i celne skontrolowały już 6 200 sklepów, restauracji, barów, dworców autobusowych i kolejowych. Od piątku, decyzją sztabu kryzysowego w Pradze, w Czechach z półek zniknęły wszystkie butelki z trunkami o zawartości alkoholu przekraczającej 20 proc. objętości. Do tej pory obecność alkoholu metylowego wykryto w sfałszowanych alkoholach kilku marek wyrobów wysokoprocentowych.
Do niedzielnego popołudnia w Czechach zmarło z powodu zatrucia 20 osób, a 35 znajduje się w szpitalach. Pierwsze przypadki zatruć odnotowano także na Słowacji. W niedzielę do szpitala w Preszowie we wschodniej części kraju trafiło osiem osób z objawami zatrucia alkoholem metylowym po wypiciu śliwowicy z Czech, która była robiona "domowym sposobem". Jak informuje PAP, u dwóch osób potwierdzono zatrucie. To pierwszy tego rodzaju przypadek na Słowacji.
Po wprowadzeniu prohibicji w Czechach, kontrole alkoholu w sklepach i w wielu punktach sprzedaży wprowadzono również na terytorium Słowacji. Lokalne media apelują, by nie pić czeskiego alkoholu.