Byłam dziś u wujka, który jest na rehabilitacji - coś tam z kręgosłupem, nie mógł chodzić, teraz jest trochę lepiej. Opowiadał, jak tam ktoś do niego zadzwonił.
Ktoś: Gdzie jesteś?
Wujek: W parku.
Ktoś: W parku? A co robisz?
Wujek: Jak to co? W piłkę gram.
Ktoś: W piłkę? ; o
Wujek: No, słupkiem jestem.
Ii zapomniałam więcej

a szkoda, ale nic.
Gdy wczoraj wracaliśmy do domu po 16, siostra zapytała się mamy "co na obiad?". A że mama w poniedziałek do pracy, to odpowiedziała tak:
- no nie wiem, co wy mi zrobicie.
A po chwili dodała:
- a nie, wy do szkoły...
No bardzo mi przykro z tego powodu
A wieczorem siostra, myśląc o tym, że z rana trzeba wstać do szkoły, życzyła mi długiego, dłuuugiego snu. Dziękuję jej.
O, jeszcze coś.
Wujek ma dwójkę dzieci, oboje mają prawo jazdy. Samochody mają dwa, jeden wujka, drugi kuzyna. Kuzyn miał drobny (na szczęście tylko drobny, bo mogło być o wiele gorzej) wypadek i chciał pojechać do dziewczyny samochodem wujka, a wujek powiedział tak:
Wujek: ja Ci nic nie mówię, ale Ty moim samochodem jeździć nie będziesz.
Kuzyn: Ale...
Wujek: Powiedziałem, że nie.
A w rozmowie z nami tak:
Wujek: Nic do niego nie mam, niech sobie jeździ, ale nie moim samochodem. Ja i tak jestem zły, że ja jestem tu, a mój samochód tam!
Bo auto trzeba mieć na oku
