Mintku, co powiesz na makaron z krewetkami?

Potrzeba: makaron - najlepiej takie szersze wstążki; krewetki (ta średnie, tj. nie koktajlowe, ale też nie te żywe czy takie duuuże); masło, czosnek (dużo czosnku), sos ostrygowy, sos sojowy, świeża natka pietruszki, sól, pieprz, cukier, opcjonalnie: kieliszek wódki lub koniaku
Co do ilości - u mnie w domu zawsze robimy na oko, krewetek mniej więcej pół kilo...
Jak robimy:
Makaron gotujemy jak każą na opakowaniu. Na dużej patelni (bądź takim płytkim a szerokim rondlu) roztapiamy masło (w sporej ilości, to podstawa całego tego sos)u. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i szklimy. Dodajemy zamrożone (ale przepłukane) krewetki. Jak lód się stopi, dodajemy łyżkę sosu ostrygowego, parę kropel sosu sojowego, doprawiamy solą i pieprzem i odrobiną cukru. Po kilku minutach (krewetki są bardzo delikatne, więc nie trzeba, a wręcz nie powinno się smażyć ich zbyt długo), czyli właściwie pod koniec można opcjonalnie wykorzystać alkohol: mój tata zawsze dodaje kieliszek i podpala - jest to bardzo widowiskowe, bo na patelni bucha wtedy taki wielki ogień

Dzięki temu krewetki fajnie przypiekają się z wierzchu i cukier/sos ostrygowy się karmelizuje.

W każdym bądź razie, na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki, mieszamy dokładnie i dusimy jeszcze minutkę.
Podajemy z gorącym makaronem.
Smakuje naprawdę super
