Autor Wątek: Coś na smaczek...  (Przeczytany 78992 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Zołza;)

  • Gość
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #45 dnia: Czerwiec 26, 2012, 10:16:54 »
Ja tam mieszam jogurt z mlekiem- tak pół na pół. :)

Offline Caro

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 86
  • Płeć: Kobieta
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #46 dnia: Czerwiec 26, 2012, 18:46:30 »
Spróbowałam koktailu z mlekiem i jagodami. Powiem szczerze: o fuj! Nie ma to jak jugurt naturalny ;) Mleko jest jakieś dziwne, no chyba że ktoś lubie takie piankowe koktaile.


O kurcze ale zrobiłaś mi ochotę na taka jagodę z krzaczka. Nie wiem kiedy taka jadłam. mmm :)


Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #47 dnia: Czerwiec 26, 2012, 20:14:24 »
Spróbowałam koktailu z mlekiem i jagodami. Powiem szczerze: o fuj! Nie ma to jak jugurt naturalny ;) Mleko jest jakieś dziwne, no chyba że ktoś lubie takie piankowe koktaile.

No raczej, że piankowe, a jakie? :D Koktajl ma być leciutki!

Mała Mi, a myślisz że problemem jest przepis na ciasto? Może po prostu weź większą blachę, albo zmniejsz proporcje, żeby ciasta było mniej? Albo trzymaj trochę krócej do "wyrośnięcia"?
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Skorpionica

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 774
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #48 dnia: Czerwiec 26, 2012, 20:25:09 »
To ja wolę bardziej "zbite" z jogurtem :D Dwa dni podchodziłam do wypicia tego z mlekiem.

Przeszłam chyba samą siebie dzisiaj. Bardzo miałam ochotę na kanapkę z dżemem, a że nie było, to rozdziabałam widelcem jagody i posmarowałam mini kanapkę. Powiem Wam, że....lepsze jak dżem ze słoika :D

Offline Little Anne

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 121
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #49 dnia: Lipiec 12, 2012, 14:09:36 »
Mam takie 'przetworowe' pytanie.
Co można zrobić z czerwonego agrestu? W tym roku mam wysyp i nie wiem co mam z nim zrobić, a nie chcę, żeby się zmarnował.

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #50 dnia: Lipiec 12, 2012, 16:33:34 »
Sok, na przykład. Taki który potem się miesza z wodą. :)
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Little Anne

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 121
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #51 dnia: Lipiec 13, 2012, 09:24:05 »
Chodzi o to, że u mnie nikt nie pije takich soków i to jest największy problem.

Offline kazia

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Ja to proszę Pana mam bardzo dobre połączenie.
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #52 dnia: Lipiec 13, 2012, 13:46:12 »
Wino!
Wino agrestowe to napój bogów. No, chyba że rodzina bezalkoholowa, to dżem.

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 13, 2012, 14:14:22 »
Wino!
Wino agrestowe to napój bogów. No, chyba że rodzina bezalkoholowa, to dżem.
kazia, kazia - jak ja się cieszę, że Cię tu widzę :)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Little Anne

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 121
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #54 dnia: Lipiec 13, 2012, 16:05:17 »
Wino!
Wino agrestowe to napój bogów. No, chyba że rodzina bezalkoholowa, to dżem.
Myślę, że spróbuję obu opcji ;) Dzięki :)

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #55 dnia: Lipiec 30, 2012, 18:03:45 »
Muszę się Wam pochwalić, jakkolwiek by to nie było nieładnie :D Jestem kulinarnym geniuszem, a już na pewno mistrzem koktajli <3
Robiłam ciasto z owocami i zostało mi trochę jeżyn. Przetarłam je przez sitko, żeby nie było pestek, dodałam jabłko, dwa banany, sok z brzoskwiń (tych z puszki, bo mi został z poprzedniego ciasta), trochę mleka i wszystko razem zmiksowałam. Palce lizać! I oczy też cieszy, bo ma piękny kolor ;)
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #56 dnia: Wrzesień 03, 2012, 11:03:41 »
Otóż niedawno posmakowały mi krewetki. Macie jakieś fajne przepisy (i łatwe, ŁATWE!!!! takie dla faceta) jak je przyrządzać?
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline sysunia

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #57 dnia: Wrzesień 03, 2012, 11:28:51 »
Mintku, co powiesz na makaron z krewetkami? ;)

Potrzeba: makaron - najlepiej takie szersze wstążki; krewetki (ta średnie, tj. nie koktajlowe, ale też nie te żywe czy takie duuuże); masło, czosnek (dużo czosnku), sos ostrygowy, sos sojowy, świeża natka pietruszki, sól, pieprz, cukier, opcjonalnie: kieliszek wódki lub koniaku
Co do ilości - u mnie w domu zawsze robimy na oko, krewetek mniej więcej pół kilo...

Jak robimy:
Makaron gotujemy jak każą na opakowaniu. Na dużej patelni (bądź takim płytkim a szerokim rondlu) roztapiamy masło (w sporej ilości, to podstawa całego tego sos)u. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i szklimy. Dodajemy zamrożone (ale przepłukane) krewetki. Jak lód się stopi, dodajemy łyżkę sosu ostrygowego, parę kropel sosu sojowego, doprawiamy solą i pieprzem i odrobiną cukru. Po kilku minutach (krewetki są bardzo delikatne, więc nie trzeba, a wręcz nie powinno się smażyć ich zbyt długo), czyli właściwie pod koniec można opcjonalnie wykorzystać alkohol: mój tata zawsze dodaje kieliszek i podpala - jest to bardzo widowiskowe, bo na patelni bucha wtedy taki wielki ogień :P Dzięki temu krewetki fajnie przypiekają się z wierzchu i cukier/sos ostrygowy się karmelizuje. ;) W każdym bądź razie, na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki, mieszamy dokładnie i dusimy jeszcze minutkę.
Podajemy z gorącym makaronem.
Smakuje naprawdę super :)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #58 dnia: Wrzesień 03, 2012, 11:33:34 »
Kurczę no.... fajne to ale mi chodziło o coś prostego, a tu jakieś podpalanie, karmelizowanie, szklenie - rzeczy kompletnie mi obce (jako laikowi kuchennemu). Miałem na myśli takie, że "wrzuć do gara krewetki z czymś tam, zamieszaj, zaczaruj i włala - można żreć" :D Ale dzięki tak czy owak. Może żonę uda mi się na taką potrawę namówić, bo jak na razie to krzywi się - "Znowu kupiłeś te swoje robaki" :D
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline sysunia

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #59 dnia: Wrzesień 03, 2012, 11:37:45 »
Mintku, karmelizowanie jest totalnie opcjonalne, u mnie robi to tylko tata, bo ja bym spaliła cały dom :P
Szklenie - po prostu wrzucasz czosnek na masło i podsmażasz chwilkę, ale nie za długo, żeby nie zbrązowiał ;) Więc tak na dobrą sprawę, to całość sprowadza się do "podsmaż czosnek na maśle, wrzuć krewetki, dopraw solą, pieprzem, sosem ostrygowym i sojowym, dodaj natkę pietruszki, zamieszaj" i gotowe :)