JESZCZE O NIEJ USŁYSZYCIE!Dominika Kojro, czyli Ola Król z serialu "Pierwsza miłość", jest zdolna i ambitna. Wyjeżdżając na sTYPEndium do Barcelony, znała zaledwie kilka słów w języku hiszpańskim. - Uparłam się, że się nauczę - śmieje się. Niedługo potem występowała tam w teatrze.Postać Oli Król, którą gra Pani od kilku lat w serialu "Pierwsza miłość", cieszy się dużą sympatią widzów. Doświadcza Pani tego na co dzień?O tak, często się zdarza, że ludzie rozpoznają mnie na ulicy, pytają, co będzie się działo u Oli dalej. Doradzają, użalają się nad nią, jak coś złego ją spotka... Rozdaję też autografy i jest to zawsze bardzo miłe (uśmiech).
Nie znudziło się Pani jeszcze granie tej postaci?Lubię swoją bohaterkę, choć czasem apeluję do reżysera o jakąś odmianę w jej charakterze. Bo chciałoby się zagrać coś innego. Ale w odpowiedzi słyszę tylko: - Kochają cię taką właśnie i nie będziemy tego zmieniać! Więc nie dyskutuję i pozostaję grzeczną dziewczynką (śmiech).
Rola Oli była pierwszą serialową kreacją w Pani karierze?Pierwszą, i jak na razie jedyną. Trafiłam do serialu będąc studentką IV roku PWST we Wrocławiu, m.in. dzięki uprzejmości władz uczelni, które poszły mi na rękę, żebym mogła pogodzić zajęcia z pracą. Zresztą obecnie to częste zjawisko, że ludzie startują wcześniej, nim jeszcze zdobędą dyplom. Zagrałam też w filmie "Cisza", w ramach TVN-owskiego cyklu "Prawdziwe historie", a poza tym zawodowo realizuję się w teatrze. Robię też poza aktorstwem inne rzeczy, które pochłaniają mnie nie mniej, niż samo granie.
Na przykład jakie?Prowadzę zajęcia pilatesu, przygotowuję się też do kursu instruktora jogi. Zarówno zgłębianie tajników tych dyscyplin, jak i dzielenie się swą wiedzą z zainteresowanymi, dostarcza mi wiele satysfakcji. A bliżej mojego zawodu - organizuję, wraz z przyjaciółką, Wandą Skorny, również aktorką, warsztaty. W tym roku udało nam się ściągnąć do Polski Bernarda Hillera.
Tego Hillera?Tak, słynnego trenera osobistego gwiazd Hollywood, który na stałe mieszka w Los Angeles, ale jeździ po świecie i szkoli aktorów w różnych krajach. Początkowo był oporny co do pomysłu spotkania nad Wisłą, jednak pobyt w Warszawie, zetknięcie z potencjałem, jaki tkwi w naszych aktorach, zmienił jego sceptycyzm w entuzjazm. Jestem przekonana, że jeszcze tu wróci!
Skąd ma Pani takie kontakty?Studiowałam za granicą, uczestniczyłam w warsztatach w różnych krajach Europy i w Ameryce. Chciałam się rozwijać.
źródło