Trochę z innej beczki. Nadal historycznie, nadal blisko śmierci (choroba), ale z pewną dozą humoru

Wczoraj wpadła mi w ręce książka Michała Rożka "Diabeł w kulturze polskiej" (siostra gdzieś tam w świecie mi wygrzebała

) I tak pobieżnie ją przeglądając (dla orientacji) trafiłam na takie oto rady pewnego księdza w zakresie... rozpoznawania opętanej osoby:
- Jeśliby koźlęciny przez 30 dni jeść nie chciał (trzeba do kuchni mojej włączyć, bo jeszcze kto pomyśli...)
- Jeśli ma oczy straszne, członki słabe (to tak jak ja, po nieprzespanej nocy)
-Jeśli nie chce mówić psalmu: Misere mei Deus et Qui habitat, Ewangelii św. jana: In principio erat verbum etc., Magnificat anima mea (trzeba się na pamięć wykuć, bo jak kto poprosi o wyrecytowanie...)
- Jeśli mówi językiem cudzoziemskim nie nauczonym (czasem mi się zdarza słówko zaczerpnąć z niemieckiego, czy francuskiego, chociaż ich się nie uczyłam, a co powiedzieć o tych co sprawnie się tak zwaną "łaciną" posługują, no i u polityków naszych kochanych też się zdarza "zagranicą" polecić, choć "szkół" w tym żadnych nie kończyli)
- Od niektórych wychodzi zimny wiatr (to tak jak jedna z moich sąsiadek - omijać z daleka, bo tak zawieje chłodem, że choróbsko nie tylko u opętanej gotowe)
- Niektórych głowa dziwnie ciąży (to tak jak u mnie po rannej zmianie w pracy - kiedy muszę wstawać o 4.30)
- Innym mózg ściśniony zdaje się (jak u większości naszych polityków)
- Innym brzuch się zdyma jak bęben (zwłaszcza od tych nadużywających piwka)
- Na pytanie hardo odpowiadają. Spytani często, choć przymuszani, gadać nie chcą (mafia)
- Czasem nad miarę dyskursują, ale nie wiedzieć, co by to był za dyskurs (politycy po raz drugi)
- Różnych zwierząt, bestii głos naśladują, jako to ryczenie lwów, niedźwiedzi, wołów, szczekanie psów, kwiczenie, beczenie etc (a to dzieci i... hmmm... młodzież w tak zwanych "zabawach podwórkowych")
- Zębami zgrzytają, jak psy wściekłe zapienią się (politycy po raz trzeci)
- Od ręki na sobie cudzej położone czują coś albo zimnego, albo gorącego, albo ciężkiego (to znów ja, w... alkowie)
To nie wszystkie rady, bo jest ich sporo więcej, ale warto się porozglądać wokoło, bo coś mi się zdaje, że biorąc pod uwagę powyższe sprawy, to po świecie chodzą całe rzesze opętańców (a wśród nich i ja)
