Ależ mam nadrabiania w czytaniu i pisaniu!
p.Marysi jest ślicznie w czerwonym, czy to właśnie sukienka, płaszczyk czy nawet jakaś apaszka - cudo!
Nie, nie, nie! Ta czerwona apaszka jest okropna! O ile oczywiście mówimy o tej samej:
Czerwony płaszczyk, błękitna koszula, czarne szpilki - moje number one jeśli chodzi o garderobę Anety. Nie potrafię się zdecydować co lubię najbardziej. Co do wspomnianego już tutaj beżowo-brązowego kompleciku, jakoś nie pałam do niego sympatią. Chyba zbyt często go nosiła, a i kojarzy się z niezbyt miłym okresem w życiu tej bohaterki (przygoda z Henrykiem), poza tym za odcinkiem 1469 również nie przepadam.
Nie mam pojęcia dlaczego pod koniec sezonu naszą parę tak bardzo zepchnięto na drugi plan i kompletnie pozbawiono scen przedstawiających sytuacje, które powinny mieć miejsce między każdą kochającą się parą (za wyjątkiem ostatniego odcinka, oczywiście). Nawet spaceru nie było (a jeśli w dodatku jest to rodzina, to takie sceny powinny pojawiać się jak najczęściej) ani wyjścia do kina. Notabene - gdzie Ola i Robert? I chociaż scenarzyści nie spełnili do końca moich oczekiwań, nie mamy co narzekać, wszakże to właśnie w tym sezonie Anetę i Marka połączono. To prawda, że okres oczekiwania był najpiękniejszy, choć wtedy bardzo się niecierpliwiliśmy, chyba każdy, kto śledził losy tej pary potwierdzi, że jak już nasyciliśmy się odcinkiem 1468, pojawiła się dziwna pustka.
Rzeczywiście, nasze rozważania na gg co się dalej wydarzy i niezbyt realne tego wizje chyba naprawdę przejdą do historii. Nie tylko sądziłyśmy, że przyczyną Marka problemów z nogą będzie przewrócenie się przez klocki Danusi, ale również, że Aneta go zrzuci z łóżka po niezbyt udanej nocy (co byłoby bardzo prawdopodobne, wszakże tajemnicą poliszynela jest, iż Mareczek dziwnie całuje).
Pojawiła się tutaj też kwestia odcinków 1433 i 1434 - zdecydowanie wolę ten drugi. Niewymuszane przytulenie się po wyjściu z domu, trzymanie się za ręce, piękny uśmiech Anety (Justek, wiesz który, prawda?), flirt. Uwielbiam to! Aż się na serduchu cieplej robiło. Chociaż Anetkowe "Późno już, pójdę." z gołym okiem widoczną niechęcią jakiegokolwiek gdziekolwiek wychodzenia we wcześniejszym odcinku również było urocze.
Kinga już się oswoiła z tą sytuacją. Nie sądzę, by czuła jakiś dyskomfort związany ze związkiem Marka z Anetą, zastanawiam się tylko czy ona wie, że w jej byłym pokoju znajduje się garderoba? Według mojej wiedzy nie, ale pewnie mieliśmy się tego domyślić, jak zresztą wielu rzeczy w tym serialu. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której relacje Anety z Kingą byłyby tak bliskie jak z Majką, bo to niełatwe do otworzenia i absolutnie wyjątkowe, niemalże matczyne, ale liczę na to, że będą one naprawdę dobre.
Pamiętam te urocze wizje dotyczące tej dwójki, jak to wszystko będzie i to wyczekiwanie każdego spotkania, potem masa newsów, zdjęć ach!
Matko, pamiętam jak ileś tam godzin usuwałam napisy ze zdjęcia, żeby dało się z niego zrobić avki.

Obym się myliła, ale nie oczekiwałabym rychłego wypowiedzenia "kocham Cię". Dla scenarzystów to oczywiste i wolą sobie nie zawracać głowy takimi (ważnymi dla nas) bzdurami. A, tak jak już powiedziałyście, mogłoby być tak pięknie podczas wieczornego spaceru po Wrocławiu...
Spisanie odcinków z naszą parą jest jak najbardziej świetnym pomysłem i nie mów Justek, że tylko Klaudia się w to zaangażowała, bo ja mam dłuuugą listę (przygotowaną z Twoją pomocą przecież) starszych odcinków z Anetą (głównie z Janem).

Lista odcinków na maraton bardzo mi się podoba (miło będzie sobie przypomnieć na poprawę humoru wróżkę Hermenegildę-Kaśkę, która wróżyła
wielką miłość, wielką i - o, tutaj się coś zmazało 
no i tyle pięknych scen A&M, a najbardziej:
a mnie było... no po prostu dobrze, bezpiecznie, czułam się tak jak kobieta powinna się czuć przy mężczyźnie)! 17, 18 lipca - mnie to tam
wsio rawno!

Byleby jakoś przed 25, albo najlepiej przed 21, bo później to nie wiadomo jak to będzie z moją obecnością na forum, a jednak chciałabym z Wami obejrzeć te odcinki, ale jeśli tylko moja nieobecność miałaby w czymś przeszkadzać, to naprawdę nie będzie problemu - obejrzę sama w wolnej chwili.
Chciałam tylko przypomnieć (ot tak, gdyby ktoś zapomniał), że uwielbiam panią Marysię i wolę duet Aneta-Jan.
