O, jak fajnie! Będę chyba musiała sobie zrobić ponowne seansy, bo co nieco mi się pozapominało z pierwszego sezonu (za długie przerwy między sezonami). A tyle w serialu się dzieje, tylu bohaterów, że coś mogło się już ulotnić. Będę miała w końcu z kim o serialu pogadać

Ilość krwistych morderstw, w ogóle podłości oraz scen erotycznych tudzież prawie takich, na centymetr taśmy filmowej jest zatrważająca. Taka uroda tego serialu, zresztą oddaje w pełni realizm średniowiecznego świata, pomimo, że cała fabuła to jednak fantastyka...
Ja już wielokrotnie podkreślałam, że o dziwo, te sceny wcale mnie nie drażnią. Powiem więcej, pasują mi nawet do całości. Tak, są ostre, ale ciekawa fabuła i gra aktorska jakoś to trochę tłumią. Zresztą są i sceny piękne, wzruszające.
I właściwie wszystko zniosłam do momentu, który po prostu mnie zniesmaczył - czyli do tego, co zobaczył Bran zanim spadł a właściwie został zrzucony i się połamał (nie sądziłam, że przeżyje...poza tym mam wrażenie, że wszystko pamięta, tylko się boi powiedzieć cokolwiek, czemu zresztą się nie dziwię).
Fakt kazirodczy związek może zniesmaczyć, ale to nie pierwszy filmowy przypadek. Może razić to, że dość drastycznie pokazany

A między Jaime'm a Cersei jest nie tylko czysty seks, oni coś tam czują do siebie poza miłością siostrzano-braterską. W tym związku (zresztą w całym serialu daje się zauważyć, że to kobiety rządzą

) większą rolę ogrywa ona, on raczej jest jej uległy, choć nie słabszy.
Jeśli chodzi o Brana, to nie pamięta, co się stało, a przynajmniej, co widział. Miewa pewne wizje, ale one dotyczą innej sprawy i wiążą się z trójoką wroną. W kolejnych seriach będzie o nich więcej.
Wracając do tego co zobaczył - ludzie przecież to królowa...z bratem swoim, o zaiste Para intrygantów, morderców poprzedniego namiestnika królewskiego. Cała ta rodzina Lannisterów jest straszna, ale...nie wiem dlaczego - najmniej bym się obawiała "Krasnala".
Może i w mowie jest chamski i bezpośredni, ale ma jakieś serce - może przez to, co w życiu przeszedł - no chyba, że się mylę.
Dokładnie. Tyrion jest obcesowy, rubaszny, kreuje nam tu postać lekkoducha, pijaczka. Jednak to tylko pozory, bo facet jest oczytany, mądry, spostrzegawczy, ma dystans do siebie, do własnej ułomności, ma po prostu serce, jak sama wspomniałaś. Dlaczego jest taki jakim widzi go otoczenie? Będzie wyjaśnione w dalszych odcinkach.
Mimo tego, co robią Cersei i Jaime to nie oni są najgorsi w tym rodzie. Najgorszy jest Joffrey, syn Cersei, ten, z przygody z synem rzeźnika, o której wspominałaś. To szatan w najgorszym wydaniu (jeszcze pokaże na co go stać) Joffrey nie daje się absolutnie lubić, ale aktor, który go gra (Jack Gleeson) jest w tej roli re-we-la-cyj-ny!. Jest niezwykle prawdziwy.
Lord Stark jest dla mnie za to pierwszorzędnym pozytywnym bohaterem, szukającym zawsze prawdy i sprawiedliwości a poza tym...no super potrafi rozmawiać ze swoimi córkami. Z drugiej strony nie wiem, dlaczego poprzedni król (ojciec Daenerys) zginął a jego dzieci zostały wygnane. Był on dobrym władcą czy też nie?
Wybuchła wojna między rodami Targaryenów a Starków (po ich stronie stanęło parę innych rodów, m.in. Baratheonów (obecny król Robert), a jej przyczyną było porwanie siostry Neda Starka (ukochanej Roberta - patrz scena w podziemiach zamku Starków) przez najstarszego syna króla Targaryenów (brata Dany). Siostra zmarła, a o wszystko Ned oskarżył ród porywacza.
Jak to było z tym porwaniem do końca nie wiadomo, bo krążyły pogłoski, że dziewczyna i chłopak uciekli, bo kochali się (chłopak miał żonę).
Ojciec Dany i jej brata Viserysa miał przydomek Szalony, można więc przypuszczać, że taki dobry wcale nie był. Wojnę przegrał, a ocalałe rodzeństwo musiało uciekać i tułać się po świecie.
Jeśli jesteśmy przy rodzinie Starków to Arya jest po prostu urocza. Jest dzielna, odważna, jednocześnie pełna wdzięku. Jest prawdziwa i nie może pojąć dlaczego inni muszą kłamać, intrygować, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że tak ułożony został świat (dlaczego siostra nie powiedziała prawdy o zajściu nad rzeką z synem rzeźnika i księciem).
Arya jest the best! Dziewuszka skradła moje serce całkowicie. Odważna, mądra, spostrzegawcza, sprytna itd, itd, itd. Scenę, która zaznaczyłam muszę sobie jeszcze przypomnieć. To znaczy pamiętam, że coś tam było, ale szczegółów już nie.
Daenerys - tej to współczuję. Ten je brat to padalec jakich mało, wszystko zrobi dla odzyskania tronu. Jej małżeństwo jest mi na razie trudno komentować. Wyszła niby za dzikusa (wszyscy tam ten ród nie uznają nawet za ludzi, chyba że źle usłyszałam), ale mam wrażenie, że ten dzikus może być bardziej cywilizowany w całej tej historii.
Tak, na razie znasz Dany wyciszoną, uległą, dziewczęcą. Już wkrótce to się zmieni, zmieni się od czasu... zmiany w stosunku do niej Drogo. Doskonały przykład na to, że miłość czyni czary. Plemię Dotharków faktycznie jest dzikie, tak jak i jego despotyczny, okrutny Khal, ale to właśnie tu miłość pokaże swoją moc.
Co jeszcze? Lannister - nie "Krasnal" był chyba pierwowzorem Księcia z Bajki ze Shreka a Jon Snow wygląda mimo wszystko na więcej niż 15 lat.
Ha!

Jak tak zrobiłaś to porównanie, to faktycznie można zauważyć duże podobieństwo

Wszyscy bohaterzy, a zwłaszcza ci młodzi, wyglądają na starszych. W książce mają po 8, 10, 15 lat. Jednak tak młodym aktorom trudno byłoby zagrać niektóre role, no i trochę dziwnie wyglądałoby to: dzieciak dowodzący armią, albo całujący się z chłopakiem, dziewczyną

Ależ naszła mnie chętka na powtórkę. Jak się da jeszcze dziś spróbuje obejrzeć początek
