Autor Wątek: Gra o tron  (Przeczytany 79444 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #90 dnia: Kwiecień 15, 2013, 22:06:09 »
- najmłodsi Starkowie, czyli Bran, Rickon, Osha i Hodor wędrujący na Mur spotykają rodzeństwo Reedów (dzieci przyjaciela Neda Starka).

Młodszych Starków bardzo mi brakowało. <tak> Nowi towarzysze - rodzeństwo Reedów - bardzo intrygujące postaci. Dopiero się pojawili a już skupiają na sobie uwagę. Kim są (troszkę wiemy, ale to jak zwykle mało :) )? Jak znaleźli młodszych Starków? Czy spotkali ich przypadkowo, czy zostali przez kogoś wysłani?

Wiem, że wszyscy fani książkowej wersji z utęsknieniem czekali na tę parę, więc chyba z ich przyczyny będzie się sporo działo.

Tak w ogóle, to z Reedami, a zwłaszcza Jojenem też musi wiązać się jakaś magia. Pojawił się w śnie Brana, jeszcze zanim się poznali. Samo pojawienie się można złożyć na karb owej "wargowej" umiejętności Starka, który mógł go widzieć oczami trójokiej wrony. Ale po tym jak Reed się urealnił, wiedział, co Bran widział we śnie, co chciał zrobić, wiedział, że jest wargiem.

Podoba mi się rodzeństwo Reedów. Nie chodzi o to, czy są, czy będą pozytywnymi bohaterami. Bo nie wiem. Od Jojena bije taka przyjemna tajemniczość, charyzma i przy tym stoicki spokój. A jego siostra to taka dziewczyna - chłopczyca. Coś a'la Ayra, tylko bardziej dojrzalsza i doświadczona <usmiech>

Bardzo ciekawy, wzruszający i wiele mówiący o samej Catelyn, jej innej stronie monolog w rozmowie z Talisą (synowa). Ta druga stara się przypochlebić teściowej, ale widzimy, że nie będzie to łatwa sprawa.

Boję się, że niedługo moje zamiłowanie do Cat się zmieni, ale póki co mogę się cieszyć każdą sceną z jej udziałem.  <serduszko>

Od znajomego wiem, że z Cat będą wiązały się dramatyczne wydarzenia. Jakie i czy wpłyną na zmianę w charakterze bohaterki nie wiem (zabroniłam wyjawienia dalszych jej losów choć ciekawość mnie zżera <jezyk>)

- Brrienne i jej więzień Jaime. Świetna para <ok>. Wątek z humorem. Jaime prowokuje, przygaduje, przekomarza się. Brienne ze stoickim spokojem znosi jego uwagi. Jaime wykorzystuje nieuwagę dziewczyny i pozbawia ją jednego miecza. Dochodzi do walki i Jaime po raz drugi przekonuje się, że Brienne nie jest zwykłą dziewczyną. Nie wiem, jak będzie dalej z Lannisterem, ale mam wrażenie, że Jaime jest jakby trochę "pozytywniejszy". Nic w sumie nie było, aby można to potwierdzić, a jednak w tych paru scenach nowego sezonu daje się lubić <jezyk>

W tych paru scenach. Nie wiem co będzie dalej, ale mam wrażenie, że Lannisterowie się nie zmieniają. Potrafią być "pozytywni", jeżeli to może im coś dać. Wydaje mi się, że test to jego gra, tylko dlatego, żeby wyswobodzić się jakoś Brrienne. Jak widać nie będzie tak łatwo. Jaime chwyta się wielu sztuczek, żeby przechytrzyć swoją towarzyszkę, ta jednak nie da sobie w kaszę dmuchać. Ma przykaz od Catelyn i chce go wykonać. Wzorowa! Zobaczymy co będzie dalej.

Nie chodziło mi o to, że się zmienił. Nic nie było takiego, co by na to wskazywało.
Po prostu te jego przekomarzanki z Brienne wydawały się "miłe dla oka" <szczerzy_sie> Nie żeby coś do niej go ciągnęło, żeby miało ich coś połączyć. Raczej takie fajne "umilanie" czasu <jezyk>

- straż Nocna (Wrony) - szkoda mi Sama, przestraszony (w końcu stanął oko w oko z Innym), załamany (nie wysłał kruków ostrzegawczych i drużyna stoczyła bitwę z Innymi), wyśmiewany. Drużyna wędruje dalej przez śnieżną krainę, niby nic się nie dzieje, ale to chyba cisza przed burzą. Wyczuwa się jakieś napięcie między Wronami. Pożrą się między sobą? Ktoś zdradzi?

Boją się o swoje życie, każdy na swój sposób. Każdy chce też swoje życie ratować i często w sytuacji zagrożenia myśli tylko o sobie, jednak są zgraną grupą i mogą na siebie liczyć. Mają różne chwile zawahania, jednak dowodzi nimi mądra osoba i w razie wątpliwości zawsze powie im jak postępować.

Oj, ja bym stawiała na jakieś zatargi. Sam i jego dwóch kumpli po jednej stronie, ten , który szydził z Sama (nie pamiętam jak ma na imię) po drugiej. Lord dowódca niby wstawił się za Samem, bo pilnuje porządku w drużynie, ale powiedział do tego szydzącego coś takiego "Pomóż mu (Samowi), bo jak on zginie, to też zginiesz". Wzrok delikwenta nie wróżył nic dobrego.
No ale zobaczymy jak to się potoczy.

Serial bardzo dla mnie. Urzeka już sama realizacja - tak abstrahując od treści, od tego, jak kreowani są bohaterowie. Dobra... mnie nawet czołówka zachwyciła... mimo, że jest długa, a może właśnie dlatego, że jest długa, a i tak za każdym razem patrzę na nią z zachwytem :)
Dokładnie. Serial jest świetnie zrealizowany, co do najdrobniejszego szczegółu: plenery, kostiumy, scenograia, efekty specjalne. A czołówka jest idealna. To nie tylko napisy i klimatyczna muzyka. Mamy tu mapę Westeros. W animacji po kolei pojawiają w poszczególnych jej miejscach charakterystyczne cechy rodów (odpowiedni element architektury grodu, herb, no i oczywiście nazwa miejsca rodowego), przy nazwiskach aktorów widzimy herb rodu bohatera, którego grają, no i ta klamra spinająca całość -  z czterema herbami największych rodów: lew, wilkor, smok i jeleń.

I kompletnie nie wiem, od czego zacząć... Może od bohaterów. Tylko obawiam się, że mój post zrobi się za chwilę całkowicie nieskładny, bo w ogóle mi się wszyscy mylą, wydarzenia plączą i ciężko mi załapać kto z kim, kto przeciwko, kto dobry, kto tylko pozornie dobry, kto zły... :)

Oj, też miałam tak na początku. Nawet poszukałam sobie w internecie skład poszczególnych rodów i zrobiłam sobie ściągę <haha>
Teraz jest o wiele lepiej. Nie przeszkadzają mi nawet pojawiający się w każdej serii nowi bohaterzy.

Jon. Jak mnie strasznie irytuje, jak podkreślają na każdym kroku, że jest bękartem. Ok, wiem, że jest, ale tak naprawdę to nie jego wina. Rozumiem troszkę Catelyn, bo jednak Jon przypomina jej o zdradzie, poza tym nie jest jej dzieckiem, a też mieszka w zamku, ale.. to taki fajny, uczynny, oddany chłopiec. Po tylu latach powinna wiedzieć, że nie stanowi żadnego zagrożenia... Jon jest kochany... :) Do tego umie o siebie zadbać, umie stanąć w obronie innych, jeszcze w zamku był wsparciem rodzeństwa, teraz jestem na etapie, w którym wywalczył szacunek dla Sama... :) Świetna postać.

Tak naprawdę, to z tą zdradą to jest tajemnicza sprawa. Przyznaje się do niej nawet sam Ned (a przynajmniej nie zaprzecza), ale wszyscy jego znajomi z jednej strony mówią że "podobno" była, z drugiej tym, którzy najlepiej go znają, trudno w to uwierzyć. Ja mam pewną teorię na ten temat, w której Stark nie jest ojcem Jona. Na razie zatrzymam ją dla siebie <jezyk>

Arya. Najsłodsze dziecko w serialu. Ma niesamowity urok osobisty, połączony ze sprytem. Oj, mała nie da sobie w kaszę dmuchać. Wie czego chce, wie, jak do tego dążyć... I o dziwo ma wszystkich po swojej stronie ;) No.. może najmniej siostrę, ale jej ojciec? Zrozumiał, że nie zrobi z małej damy dworu, więc zgodził się na naukę walki i obrony. Świetna postać, za każdym razem, jak się pojawia, to pojawia mi się uśmiech na twarzy :) Mam wrażenie, że przyjdzie taki moment, w którym będzie musiała dorosnąć, bo w sumie ciągle się coś komplikuje i cała akcja nie dąży do pokoju i spokoju. Wręcz przeciwnie. Póki co jednak... rozkoszna jest. :)
Przyjdzie, przyjdzie. Już w końcówka pierwszej serii to zobaczysz, a od drugiej, to już ciągłe lekcje życia będzie Arya miała i całkiem nieźle będzie sobie radziła. Choć czasem buńczuczność w kłopoty ją wpędzi. A spokoju to raczej w tym serialu nie doświadczysz. Wydawałoby się, że większa jego część, to rozmowy, to statyczne sceny, jednak to właśnie ta walka na słowa, na inteligencję, na niedopowiedzenia, na tajemnice, na intrygi, powoduje, że GoT tak wciąga. To dobra rozrywka dla umysłu. Zanudzi się ten, kto oczekuje akcji niczym w dobrym sensacyjnym filmie <szczerzy_sie>

Daenerys. Na początku mnie przerażała. Potem jednak uzmysłowiłam sobie, że to wina jej brata. To on był autentycznie przerażający i odrażający... ona tylko zdominowana i całkowicie podporządkowana. Jednak z zalęknionego zwierzątka zmieniła się w pewną siebie kobietę, która wie, czego chce, która poczuła jaką ma władzę i jak tę władzę wykorzystać. No i zrozumiała, że małżeństwo jej to nie tylko mus połączony z płaczem i z bólem, że może też czerpać z tego korzyści, przyjemności, a jej małżonek to w gruncie rzeczy wcale nie taki zły i wstrętny człowiek. Ogromna zmiana... i bardzo, bardzo na plus. Zaskoczyła mnie w momencie, w którym nie stanęła w obronie brata - razy, czy drugi. Aktualnie jestem na etapie, w którym brat doczekał się 'korony', a ona z zimną krwią patrzyła na całe zajście podsumowując tylko, że nie był smokiem. Najbardziej urzekły mnie jej oczy - całkowicie pozbawione emocji, zimne, bez cienia współczucia...
Dany była moją ulubioną postacią w pierwszym sezonie. W drugim troszkę mniej, ale nadal ją lubię.
I tak zmieniła się w pewną siebie kobietę, ale do charyzmatycznej władczyni  jeszcze jej daleko. Musi się nauczyć paru niezbędnych rzeczy. Dobrze, że ma obok siebie mądrego Joraha. Bardzo podobała mi się ta ich zależność - pani i jej poddany - podparta piękną przyjaźnią. Ze strony Joraha pewnie czymś więcej <szczerzy_sie>

A ta scena z "koronacją" brata - dostrzegła w końcu, że to szaleniec, że nie będzie dobrym władcą, no i na dodatek, groził jej nienarodzonemu dziecku. On nie mógł mieć w sobie smoczej krwi.

Aaaaa zapomniałabym... Tyrion. Kolejna fantastyczna postać. Ma serducho tam, gdzie trzeba, niby Lannister, a jakiś taki dobry... :D Nie no, dobrze napisany bohater. Bardzo podobało mi się jego więzienie nad przepaścią... :D I to, jak się obudził na skraju. Rany, aż mi się wszystko w żołądku przewróciło.. :D Urocze wyznanie swoich win... :D Hahaha. On mnie generalnie bawi, lubię jego cięty język i to, że nie owija w bawełnę. :)
Ja uwielbiam Tyriona. Z jednej strony facet skrzywdzony przez życie (a w szczególności przez rodzinę - w trzeciej serii jest tak przejmująca scena jego rozmowy z ojcem, że normalnie popłakałam się), z drugiej paradoksalnie ta krzywda przyczyniała się do tego, że nie spodlił się tak jak rodzeństwo. Owszem dziwkarz, opijus, ordynus, ale potrafi kochać, jest inteligenty, oczytany, wobec dam dżentelmen (świetna mimika twarzy, gdy uwodzi <szczerzy_sie>), pomocny wobec skrzywdzonych, zdystansowany wobec własnego kalectwa, rewelacyjnie ripostuje, dobry obserwator. Stary Lannister nawet nie zdaje sobie sprawy jaki skarb pod względem taktycznego myślenia ma przy sobie.

Nie oglądałam jeszcze ostatniego odcinka, bo miałam co innego do zrobienia. A trailer zapowiada intrygujące rzeczy. Trzeba wykroić godzinkę na nadrobienie, bo ciekawość zżera <slucha>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #91 dnia: Kwiecień 15, 2013, 22:30:09 »
Z powodu niewielkiej ilości czasu, którą w tej chwili dysponuję, postanowiłam odnieść się tylko do tej jednej sprawy. Szerszą wypowiedź postaram się napisać wkrótce <szczerzy_sie>

Od znajomego wiem, że z Cat będą wiązały się dramatyczne wydarzenia. Jakie i czy wpłyną na zmianę w charakterze bohaterki nie wiem (zabroniłam wyjawienia dalszych jej losów choć ciekawość mnie zżera <jezyk>)

I bardzo dobrze zrobiłaś! Ja oczywiście nie wytrzymałam i sprawdziłam sobie dalsze informacje dotyczące Catelyn. Tylko jej. Nie wiem co się stanie z pozostałymi bohaterami, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie sprawdzić co los szykuje dla Cat. Powiem tyle: będzie się działo. Będzie dramatycznie. Z jednej strony już nie mogę się doczekać jak to wszystko pokażą w serialu, z drugiej jednak chciałabym oglądać Cat taką jak teraz. Więcej nie zdradzę. Musimy poczekać. Wydaję mi się, że już niedługo się wszystkiego dowiemy <tak>

Nie oglądałam jeszcze ostatniego odcinka, bo miałam co innego do zrobienia. A trailer zapowiada intrygujące rzeczy. Trzeba wykroić godzinkę na nadrobienie, bo ciekawość zżera <slucha>

Ja też jeszcze nie widziałam. Mam nadzieję, że jutro uda mi się wygospodarować godzinę czasu po pracy i będę mogła sobie spokojnie pooglądać kolejny odcinek.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #92 dnia: Kwiecień 20, 2013, 23:42:18 »
No dobra, w końcu udało mi się obejrzeć 3 odcinek. Jak zwykle wypunktuję bohaterów:

- Robb i Cat. Pojawia się dwóch nowych bohaterów: narwany brat Catelyn Edmure, przez którego Robb pomniejszył szeregi swojej armii. Rozmowa Króla Północy z wujkiem koleiny raz udowodniła, że Robb to całkiem niezły taktyk, ale tylko wtedy, gdy głowa nie jest zajęta amorami. Pomysł na złapanie Góry (brat Ogara, podwładny Tywina Lannistera) bardzo dobry, ale co z tego, gdy Edmure to waleczny chłop, ale głupi?
Wraz z Edmurem pojawił się też wuj Cat, Blackfish (czarna owca w rodzinie)- wydaje się być spoko gościem. Cat będzie miała w nim duże oparcie, bo już całkiem się rozsypała: odtrącona przez syna, właśnie odbył się pogrzeb jej ojca, Sansa w niewoli, Aryia nie wiadomo gdzie, dobija ją myśl, że Bran i Rickon nie żyją. Być może oparcie będzie miał też Robb, bo Blackfish wygląda na zahartowanego w bojach faceta. Dobrze mu z oczu patrzy <jezyk>

- Brawo Tyrion! Zabawna scena w sali obrad. Na jej wspomnienie jeszcze teraz się uśmiecham ;D
Tywin ogłasza naradę. Jako najważniejszy siada u szczytu stołu. I tu następuje walka o pozycję - kto bliżej pana na włościach (bo nie oszukujmy się Joffrey to tylko pionek wobec Tywina Lannistera) Paluszek ściga się z Varysem aby zająć najbliższe Tywinnowi krzesło, przegrany Varys siada więc na nastepnym krześle, z racji wieku (nie zdążył "dobiec" do stołu) maester Pycelle zajmuje kolejne. Zostały jeszcze dwa - najdalej postawione. Wchodzi Cersei. Ostentacyjnie podnosi krzesło i stawia je po drugiej stronie stołu. Triumująca mina mówi " I co? Jestem pierwsza po prawicy ojca". Temu wszystkiemu przygląda się Tyrion i co robi? Podchodzi do krzesła najdalej stojącego od ojca. Jeśli tam usiądzie, to będzie dla niego problem, i pod względem strategicznym, i fizycznym (nic nie będzie widział, bo pozostali zasłonią mu widok). Przechyla ogromne krzesło na tylne nogi, ciągnie ze zgrzytem po podłodze i ustawia... na drugim krańcu stołu, naprzeciwko ojca. Teraz tamci są po bokach, a on z ojcem jak równy z równym <haha> A wszytko odbywa się w ciszy. Taka milcząca walka na inteligencję. Świetna scena! <brawo>
Kolejna dość zabawna scena z Tyrionem jego ochroniarzem Bronnem i Podrickiem (taki pachołek, który uratował mu życie w walce nad Czarnym Nurtem). W dowód wdzięczności Tyrion fundnął prawiczkowi Podrickowi wizytę w burdelu i to w towarzystwie trzech panienek. Dał mu też kasę na nie. Tamten wraca i oddaje pieniądze, bo jak się okazało tak dogodził dziewczynom, że nie chciały zapłaty. Tyrion w szoku ("ode mnie zawsze biorą") i dawaj "gościć" pachołka winem aby tylko tamten wyjawił mu i Bronnowi szczegóły. Chłopak od razu urósł w oczach pana. Rozśmieszyli mnie obaj kiedy tak zaaferowani czynami Podricka dopraszali się o naukę <haha>

- Dzicy z Mance Rayderem i Jonem planują atak na Mur. Inni coraz częściej zostawiają po sobie ślady, więc najlepszy czas na zaatakowanie Muru i zdobycie twierdzy. Fajnie będzie widzieć jak wspinają się na 700 metrową ścianę lodową <szczerzy_sie>
 - Niedobitki  Wron z Lordem dowódcą na czele docierają do twierdzy Crastera (ten co to za żony córki sobie bierze, a synów oddaje Innym). Sam znów poniżany i wyśmiewany od grubych świń. Szkoda mi go strasznie. Jak jeszcze był Jon Snow, to go bronił, a teraz taki biedulek. Na dodatek dowiaduje się, że dziewczyna, w której się podkochiwał ("żona" Crastera) właśnie urodziła... syna. A co się tam z synami robi, to już wiadomo <boi_sie> Czuję, że coś tu się wydarzy, bo Craster krzywo, bardzo krzywo na Wrony patrzy.

- Dany nadal namyśla się jak zebrać armię. Jorah i Barristan jej radzą, niestety każdy inaczej. Jorah za Nieskalanymi - podobała mi się jego argumentacja. Wie, że Dany jest bardzo wrażliwa, nie chce przelewania krwi niewinnych ludzi, więc tłumaczy:
"W mężczyznach czai się bestia, która budzi się, kiedy tylko łapiemy za miecze. Lecz Nieskalani to nie mężczyźni. Nie gwałcą, nie plądrują miast, chyba że na rozkaz. Jeśli ich kupisz, zginą tylko ci, których wskażesz".
Tak więc Dany znów rozmawia z Kraznysem szefem Nieskalanych. I znów mamy humorystyczną pod względem starań tłumaczki (Missandei) scenę targowania się:

K: "Za okręty sprzedam jej 100 Nieskalanych i to tylko dlatego, że ma ładną dupę"
M: "Pan sprzeda ci za okręty tylko 100 Nieskalanychi to tylko dlatego, że jest hojny"

K: "Twoi Dothrakowie nadają się na żarcie dla świń"
M: Pani, twoi Dothrakowie są bezużyteczni"

I tak mniej więcej wyglądały tłumaczenia <haha>

Dany nie ma pieniędzy na tylu Nieskalanych, ile chce mieć, więc gra smokami, przez co budzi większe zainteresowanie Kraznysa. Podobała mi się w tej scenie - taka twarda, ze wzrokiem pokerzysty, nic nie można było w nich odczytać. Zero emocji. trochę mnie zdziwiło, że będąc tak blisko związaną ze smokami, pozbywa się jednego z nich, ale to może jakiś podstęp. Za spokojna była proponując zapłatę w postaci swojego "dziecka". Zyskała rzeszę nadzwyczaj wyszkolonych w walkach "ludzi nie ludzi" i... tłumaczkę Missandei.

- no na koniec świetne sceny z Jaimem i Brienne. Pamiętamy, że po pojedynku zostali złapani przez Boltonów (sprzymierzeńców Robba). I co tu mamy? Jaime pomaga Brienne! Mówiłam, że jakby sympatyczniejszy w tej serii jest. Co prawda, nie znam jego motywów (może przez to, że go pokonała w walce na miecze wyrobiła sobie u niego szacunek? a może dlatego, że teraz oboje są więźniami i pomagając jeden drugiemu mogliby się jakoś uwolnić?), ale udało mu się uchronić rycerkę od zbiorowego gwałtu. Piękną mówką omamił dowódcę:
"Jak myślisz dlaczego wyspa, na której mieszka jej ojciec nazywa się "szafirową". On da ci za córkę tyle szafirów ile ona sama waży, ale tylko za żywą i niepohańbioną"
I ten powstrzymał ludzi. No, no...
Za dużo jednak naciskał i chyba zbyt szybko doszedł do wniosku, że dowódca to głupek łasy na bogactwo, bo niestety, ale swojej prawej dłoni nie zdołał uratować. Już był pewien, że uda mu się uwolnić, uciec, już prawie witał się z gąską, a tu nagły zwrot akcji i ciach! Nie ma dłoni. Aż mi się go zrobiło żal. Rycerz bez prawej dłoni, toż to koniec dla niego. Może lepsza byłaby śmierć?
Ciekawe, co dalej się stanie z tą dwójką. Poniżej dramatyczna chwila w życiu Jaimiego:



Na koniec wypowiedź Michaela Lombardo - prezesa programowego HBO - na pytanie: co powiesz na informację, że "Gra o tron" jest najbardziej "piraconym" serialem na świecie?
- Chyba nie powinno się tak mówić, ale jest to swego rodzaju komplement.

I trailer kolejnego odcinka (wczorajszego, którego także jeszcze nie oglądałam - przygotowywania do dzisiejszego konkursu recytatorskiego w przedszkolu <szczerzy_sie>)

Game Of Thrones Season 3 Episode 4 Promo And Now His Watch Is Ended 3x04
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2013, 14:20:48 wysłana przez El »
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #93 dnia: Kwiecień 21, 2013, 23:50:48 »
Walnę tu tak trochę ni z gruchy, ni z pietruchy, bo oglądacie na bieżąco III sezon. :P
Skończyłam dziś II sezon. Znów wystarczyła sobota wieczór i niedziela popołudnie :)
I powiem tak... znów jestem pod wrażeniem.

Nie wiem jak to wszystko usystematyzować. Będzie jak zwykle trochę bałaganiasto. ;)

Na początku trochę się gubiłam, bo jednak po prawie roku przerwy w oglądaniu, ale szybko załapałam i przypomniałam sobie o co chodzi. :)

Kocham smoki! Dany i te maleństwa są fantastyczni. Zresztą bardzo ciekawa akcja... Droga przez pustynie, potem dostanie się do miasta Quart, w którym wszystko tak naprawdę było fikcją. Kiedy Dany mówiła, że smoki jedzą mięso, martwiła się że mało i nie rosną, to pomyślałam sobie, że pewnie dobrze żywiłoby je ludzkie mięso... I powiem szczerze nie mogę doczekać się ich w akcji. :P Brzmi okrutnie wiem, ale chcę je zobaczyć w pełni sił jak walczą o swoje. Zresztą już pokazały co potrafią spalając magów. Bardzo przejęłam się kiedy je ukradziono... Biedactwa tak bardzo płakały... Podoba mi się współtowarzysz Dany... Nie pamiętam jego imienia. :P Mogliby być dobrą parą. :)

Arya... no mała ma charakter i jest zahartowana... Szkoda, że ten jej opiekun został zamordowany. Lubiłam go. :( Potem dostanie się w niewolę, służba na dworze króla Lanistera... Intrygującego wybawiciela sobie znalazła... Młoda jest boska i oby jak najwięcej jej jeszcze było. Lubię jej grupkę, jej przygody... No i mam nadzieję, że jeszcze tego tajemniczego osobnika, ktory pomógł jej uciec zobaczymy. Bardzo fajna postać. :)

Winterfell... kurcze... ale jatkę "przyjaciel" im zrobił. Gubię się w imionach Tion? Jakoś tak. Najmłodsi chłopcy Starków są bardzo dzielni... i chyba jednak niedobrze, że będą kierować się na Północ...

Robb, jego matka itp. Kurcze trochę mi się nie podobał w końcówce... Boję się, że jego małżonka coś mu wywinie. Poza tym no walczy mężnie... wkurza się na mamusię... Tylko czy słusznie? Z jednej strony tak, ale z drugiej nie dziwię się Kathleen, że uwolniła "księcia z bajki" czyli Jaimiego :P
Niewątpliwie w tej grupce najciekawszą postacią jest Brien... Babochłop pierwszej klasy  <smiech> Nie no kobieta jest świetna. Przypomina mi Joannę D'Arc... nie wiem czy czasem postać nie jest trochę na niej wzorowana, ale pewnie mi się wydaje. :D Waleczna kobieta. :)
Fajnie załatwiła niemalże za jednym zamachem trzech ludzi Starków. Polubiłam ją jakoś, ciekawe co będzie dalej. :)

Szkoda, że zginął król gej Raley? Jejku nie umiem tych imion spamiętać. Ale jakoś gościa polubiłam. Za to wkurza mnie jego braciszek Stanis... jeju jaki imbecylasty chłop. Niby faktycznie mu się tron należy, ale z jakimiś wiedźmami się zadaje... byle po trupach do celu... Nie... nie podoba mi się. Wkurza mnie jego wyraz twarzy najogólniej mówiąc. :P

Jeffrey ... chyba najbardziej zboczony wszelkimi dewiacjami bohater wszech czasów. Drugiego takiego świra to nie widziałam. Aktor go grający jest świetny, super ucharakteryzowany. No zło wcielone. A przy tym tchórz... jak przyjdzie co do czego :P
Sansa za to jest mega głupia... Ech brak mi słów na temat jej zachowania i decyzji.

Tyrion <3 Kolejny po Smokach i Arya mój ulubieniec... Zdecydowanie najlepsza postać. Piękne kwestie, cięte riposty, mądry, inteligentny... Kurcze uwielbiam gościa. :) Uwielbiam jak jedzie po Cersei. :D
Poza tym przygotował wspaniałą bitwę... Pokaz "fajerwerków" fantastyczny.

Jon Snow... Hmm najbardziej nudził mnie w tym sezonie. Taki nijaki prócz ładnej buzi...

A jeśli chodzi o finał sezonu. To co to w ogóle było? The Walking Dead? Marsz zombie?  <smiech> Rozbawiła mnie ta końcówka niesamowicie i jednocześnie chyba zacznę na bieżąco ten trzeci sezon, bo jestem ciekawa "co dalej". No albo znów poczekam prawie rok na nowe DVD :D

To tak w skrócie na gorąco....
Lubię ten serial. W ogóle chciało mi się śmiać, bo tak jeden odcinek jatka, drugi niemalże sam seks, trzeci seks gejowski... fajnie tematycznie poukładali. <smiech>



Niech smoczki będą z Wami. :P  <buja_w_oblokach>

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #94 dnia: Kwiecień 22, 2013, 20:56:01 »
Cytuj
A jeśli chodzi o finał sezonu. To co to w ogóle było? The Walking Dead? Marsz zombie?   Rozbawiła mnie ta końcówka niesamowicie i jednocześnie chyba zacznę na bieżąco ten trzeci sezon, bo jestem ciekawa "co dalej". No albo znów poczekam prawie rok na nowe DVD

Oglądaj teraz, bo znów pozapominasz (a poza tym będzie z kim porozmawiać) ;D

Zdjęcie z Dany i smoczkami, które tu umieściłaś jest przeurocze <serce> Taka ciepła, z lekka zabawna scenka, mina Dany słitaśna - jak prawdziwa matka karmiąca swe dziecię <jezyk>
Jej współtowarzysz to Jorah - uwielbiam gościa. "Doczepił" się do niej, aby ją śledzić na rozkaz Varysa, a tak mu zaimponowała, że najpierw się z nią zaprzyjaźnił, potem większym uczuciem obdarzył. Co prawda nic na ten temat nie wspomniano (oprócz chyba jakiejś jednej aluzji Joraha, o ile pamiętam), ale to widać jak na dłoni. I bardzo mi się te relacje między nimi podobały. A facet - miodzio <jezyk> Mądry, bardzo oddany, waleczny, broniący swej pani nawet za cenę życia. Scena oddania się w jej władanie (na koniec pierwszej serii) do dziś wywołuje we mnie dreszcze <jezyk>

Tym razem użyję opcji spojlera, bo moja wypowiedź dotyczy postu osoby, która jeszcze nie oglądała tego odcinka.
Spoiler
Co do smoków, w 3 sezonie są już dużo większe, na razie mało o nich, ale była jedna fajna scena - leci sobie jeden z nich nad taflą wody morskiej, nagle pikuje w dół porywa złapaną rybę, podrzuca do góry i zanim ta wpadnie do pyska, opieka ją ogniem, i danie gotowe <haha>)
W tej serii podobno ma też się sporo dziać przy ich współudziale.

Arya i "wizyta" w siedzibie Lannisterów oraz spotkanie z Jaqen H'ghar (ja już się nauczyłam nawet pisowni imion <o_tak>, choć w pośpiechu może trafić się jakaś literówka), czyli człowiekiem o zmieniającej się twarzy to moje ulubione sceny z tą bohaterką. W trzeciej serii Arya jest doroślejsza, choć czasem nadal po dziecięcemu naiwna (a z tej naiwności rodzi się u niej nadmierna buńczuczność)

Cytuj
Winterfell... kurcze... ale jatkę "przyjaciel" im zrobił. Gubię się w imionach Tion? Jakoś tak.

Theon Greyjoy, sprzymierzeniec rodziny Starków, wychowywał się z synami Neda ::) W serialu jest kilku bohaterów, którymi kierują czysto psychopatyczne pobudki. Theon do nich nie należy. Zrobił, to co zrobił z rozżalenia, z rozczarowania, z odtrącenia i z chęci zaimponowania ojcu. I chociaż oczywiście nie podoba mi się ta zdrada przyjaciół, to jestem w stanie zrozumieć motywy jego postępowania.

Spoiler
W 3 serii zemści się to na nim okrutnie (chociaż wydaje się, że sytuacja zmierza ku dobremu, ale znając Martina, pewnie jeszcze niejedno spotka Theona)

Cytuj
Robb, jego matka itp. Kurcze trochę mi się nie podobał w końcówce... Boję się, że jego małżonka coś mu wywinie. Poza tym no walczy mężnie... wkurza się na mamusię... Tylko czy słusznie? Z jednej strony tak, ale z drugiej nie dziwię się Kathleen, że uwolniła "księcia z bajki" czyli Jaimiego

Od momentu ślubu z Talisą i wprowadzenia aresztu domowego dla matki Robb stracił trochę rezon. Też stracił co nieco w moich oczach. A samej Talisy wcale nie lubię.

Cytuj
Niewątpliwie w tej grupce najciekawszą postacią jest Brien... Babochłop pierwszej klasy   Nie no kobieta jest świetna. Przypomina mi Joannę D'Arc... nie wiem czy czasem postać nie jest trochę na niej wzorowana, ale pewnie mi się wydaje.  Waleczna kobieta.
Fajnie załatwiła niemalże za jednym zamachem trzech ludzi Starków. Polubiłam ją jakoś, ciekawe co będzie dalej.

Brienne jest przecudowna. I to wcale nie urodą. Bo jak już wspomniałaś (i tak jest w książce scharakteryzowana) to babochłop, która zresztą z tejże przyczyny, że tak była postrzegana, została rycerką. Ona jest przecudowna charakterem. Na zewnątrz waleczna, odznaczająca się wielkim... męstwem, a w środku prawdziwa, wrażliwa kobieta (potajemnie kochała się w Renlym Baratheonie). Uwielbiam ją w parze z Jaimem Lannisterem, którego eskortuje do Królewskiej Przystani. On próbuje ją wkurzyć, zdenerwować (może uda się wtedy mu jakoś uciec), a ona znosi to z nadzwyczaj stoickim spokojem). W trzecim sezonie dużo jest z nią ciekawych scen i jeszcze bardziej daje się lubić <usmiech>

Cytuj
Za to wkurza mnie jego braciszek Stanis...

Też go nie cierpię. Przed Bitwą nad Czarnym Nurtem niby prawdziwy wódz, ma doradców, ale i tak ich nie słucha, nawet jak dobrze radzą. Stawia na swoim, ale tak naprawdę to nie "jego" tylko Melisandre zdanie tu jest najważniejsze. Żądza władzy przesłoniła mu wzrok i dał się jej tak omotać, że gotów był zabić własnego brata. Po wspomnianej bitwie zrobiła się z niego jeszcze większa rozmemłana ciapa, która bez Kapłanki już nic nie może zdziałać.
Coś mi się wydaje, że w trzecim sezonie ona się na niego wypnie. Już coś tam daje się wyczuć, jakieś aluzyjki rzuca w trzecim odcinku ta czarownica.

Cytuj
Jeffrey ... chyba najbardziej zboczony wszelkimi dewiacjami bohater wszech czasów. Drugiego takiego świra to nie widziałam. Aktor go grający jest świetny, super ucharakteryzowany. No zło wcielone. A przy tym tchórz... jak przyjdzie co do czego
Sansa za to jest mega głupia... Ech brak mi słów na temat jej zachowania i decyzji.
O Joffreyu już tyle pisałam, że aż mi się nie chce oceniać tej szuji.
Ale mój znajomy powiedział, że drugiego takiego świra, a nawet sto razy gorszego (możesz to sobie wyobrazić?) zobaczymy w trzecim sezonie. No i Joffreyowi w trzecim sezonie opadną skrzydła, bo znajdzie się sobie nie lada przeciwnika i to kobiecego <szczerzy_sie>
A Sansa na początku też mnie denerwowała, ale od momentu utraty ojca żal mi jej było i zaczęłam rozumieć jej postępowania. Została sama w gnieździe węży (jak mawiał Ned) i broniła się jak mogła przed nienawiścią dworu królewskiego. A jej bronią było całkowite poddaństwo. Nie robiła tego już z miłości. Teraz były to tylko pozory.

Cytuj
Tyrion <3 Kolejny po Smokach i Arya mój ulubieniec... Zdecydowanie najlepsza postać. Piękne kwestie, cięte riposty, mądry, inteligentny... Kurcze uwielbiam gościa.  Uwielbiam jak jedzie po Cersei.
Poza tym przygotował wspaniałą bitwę... Pokaz "fajerwerków" fantastyczny.

O Tyrionie też nie będę pisać, bo już napisałam o nim niejeden "hymn pochwalny" <serduszko>

Ale odcinek kończący drugi sezon, czyli Blackwater był dzięki niemu i przygotowanej taktyce bitewnej najlepszy. Wspomniany pokaz fajerwerków mnie zauroczył i postawą Tyriona, i jego pomysłowością, i wizualnością (dziki ogień jest fantastycznie tu pokazany). Zachwycam się tymi scenami do dziś:

Game of Thrones Blackwater Wildfire Scene [Widescreen High Quality]

Cytuj
Lubię ten serial. W ogóle chciało mi się śmiać, bo tak jeden odcinek jatka, drugi niemalże sam seks, trzeci seks gejowski... fajnie tematycznie poukładali.

Uwielbiam ten serial <serce>
A w trzecim sezonie seksu i nagości jest trochę mniej (jak na razie - w trakcie 3 odcinków), więcej zabawnych scen, jak zwykle sporo ciekawych dialogów okraszonych ciętymi ripostami, przekomarzankami, walki na inteligencję (jak dla mnie to największa zaleta serialu).
Oglądaj, oglądaj już teraz BlackTiger, bo sezon już zapowiada się na dużo lepszy niż drugi <usmiech>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #95 dnia: Kwiecień 22, 2013, 22:11:13 »
Cytuj
Oglądaj, oglądaj już teraz BlackTiger, bo sezon już zapowiada się na dużo lepszy niż drugi <usmiech>
Obawiam się, że nie da rady... Jestem uwiązana współtowarzyszem oglądania, który woli obejrzeć wszystko za jednym zamachem. :P
Jedyny serial, który go interesuje, a sam nie obejrzy, więc już się poświęcam.
Chyba na książki się przerzucę.  <smiech>
A z ciekawości to mnie już skręca...
Mówię właśnie:
- Oglądajmy III sezon w internecie!
+ Za pół roku znów obejrzymy w dwa dni na DVD.
- Będę do tyłu w stosunku do innych.
+ Straszne ...
- Phi
No i nie przegadam. Ech   <rumieniec> A danego słowa wspólnego oglądania muszę dotrzymać... No może jeszcze przekonam :P


Dobrze El, że pamiętasz wszystkie nazwy, bo ładnie mnie uzupełniłaś. :) Dzięki.

Cytuj
Spoiler
Co do smoków, w 3 sezonie są już dużo większe, na razie mało o nich, ale była jedna fajna scena - leci sobie jeden z nich nad taflą wody morskiej, nagle pikuje w dół porywa złapaną rybę, podrzuca do góry i zanim ta wpadnie do pyska, opieka ją ogniem, i danie gotowe <haha>)
W tej serii podobno ma też się sporo dziać przy ich współudziale.

Ojej to będzie musiała być cudowna scena. <3
I wiecie co... Ja chyba serio chciałabym żeby to Dany zasiadła na "Żelaznym Tronie"... Przynajmniej na dzień dzisiejszy.
A Jorah jest fantastyczny i było mu wytknięte w 2. sezonie, że pokochał Dany. ;) Zresztą ona chyba też to trochę czuje, że to więcej niż przyjaźń i oddanie z jego strony.

Cytuj
Od momentu ślubu z Talisą i wprowadzenia aresztu domowego dla matki Robb stracił trochę rezon. Też stracił co nieco w moich oczach. A samej Talisy wcale nie lubię.
Miło, że to nie tylko moje zdanie.
Cytuj
No i Joffreyowi w trzecim sezonie opadną skrzydła, bo znajdzie się sobie nie lada przeciwnika i to kobiecego <szczerzy_sie>
Kogo będzie miał pan samo zło za wroga? Czyżby nową potencjalną małżonkę? <szczerzy_sie>
Cytuj
Ona jest przecudowna charakterem. Na zewnątrz waleczna, odznaczająca się wielkim... męstwem, a w środku prawdziwa, wrażliwa kobieta (potajemnie kochała się w Renlym Baratheonie). Uwielbiam ją w parze z Jaimem Lannisterem, którego eskortuje do Królewskiej Przystani. On próbuje ją wkurzyć, zdenerwować (może uda się wtedy mu jakoś uciec), a ona znosi to z nadzwyczaj stoickim spokojem). W trzecim sezonie dużo jest z nią ciekawych scen i jeszcze bardziej daje się lubić <usmiech>
Dokładnie. Fantastyczna jest. Taki prawdziwy Rycerz. Ma większe "jaja" niż niejeden z tych rycerzyków razem wziętych.
A ona i Jaimie chyba jedną z ulubionych par będą.  :hahaha: Jak sam Jaimie jest okropny tak z nią mistrzostwo.  <smiech>
Fantastycznie, że w III sezonie będzie jej sporo. :)



Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #96 dnia: Kwiecień 23, 2013, 01:03:07 »
Jako że mam jedną z tych bezsennych nocy, które mnie czasem nachodzą, obejrzałam sobie 4 odcinek. I to był błąd. bo teraz to już na pewno nie zasnę. Będę przeżywać odcinek. Był fantastyczny, a końcówka wbiła mnie w kanapę i przyprawiła o dreszcze. A należała do Dany. Dany pokazała oblicze prawdziwej władczyni. Jestem nią ponownie zauroczona <serduszko> Brawo! Brawo! Brawo! <brawo>

Więcej jutro, bo muszę się pozbierać...

Post Merge: [time]Kwiecień 23, 2013, 22:00:58[/time]
Wspomniana końcówka tak fantastyczna, że jeszcze dziś ją przeżywałam <haha>

Ale od początku:
- w tym sezonie wątek Brienne i Jaimego należy do jednych z moich ulubionych. Wczoraj było mi autentycznie żal Lannistera. Tak, wiem, że do pozytywnych bohaterów nie należał, ale facet swoją godność ma. A tu? Poniżany, wyśmiewany jeszcze próbuje walczyć (wizualnie emocjonująca scena), ale jak tu bronić się przed gromadą sprawnych rycerzy, nie mając prawej dłoni? W końcu odpuścił zrezygnowany. Tego widoku Brienne nie mogła znieść. Tak jak byli wrogami, tak stali się współtowarzyszami w niedoli.

- Varys w dwóch odsłonach: po pierwsze wiemy już dokładnie, jak to się stało, że został eunuchem i doszedł tak wysoko (z bezdomnego biedaka do członka Małej Rady królewskiej, a po drugie ujawnia rąbek swoich planów co do Sansy. W drugim przypadku sojusznika próbuje szukać w osobie Lady Oleny. Po raz kolejny udowadnia, że głowę ma nie od parady. Oczywiście owe plany nie muszą mieć nic wspólnego z ratowaniem Starkówny, raczej dużo wspólnego mają z dokopaniem Littlefingerowi i ustawieniem się w jak najlepszej pozycji w nowej rzeczywistości (połączenie rodów Tyrellów i Lannisterów).
Swoją drogą Królowa Cierni jest fantastyczna. Cokolwiek tam knuje (a na mur beton knuje, podobnie jak wnuczka Margaery) to robi to w świetnym stylu. Inteligentna (świetna mówka o rodowych symbolach i dewizach, tudzież riposty na pochlebstwa Varysa "Chcesz mnie uwieść? Ależ nie krępuj się, uwodź do woli. Cóż za połączenie tego, czego nie ma , z tym co się rozpada!" - Varys jest eunuchem, a Olena, to babcia <szczerzy_sie>), bezpośrednia, sarkastyczna, z dystansem do siebie.

- wreszcie coś się dzieje w wątku Straży Nocnej. No i spełniło się tutaj moje czarnowidztwo. Bunt na pokładzie zakończony masakrą - bardzo dobre pod względem napięcia sceny. A Sam w końcu podejmuje jakieś decyzje. Co prawda nie wiemy do czego one go doprowadzą, ale coś w tym chłopcu drgnęło.

- Kolejne dobre sceny to Margaery i Joffrey. Młody król przepadł na dobre. Dziewczyna robi z nim co chce. Wpływy Cersei lecą na łeb i szyję, na dodatek u ojca też nie ma dobrych notowań.
Świetna scena wyjścia pary nowożeńców do ludu. Triumf Tyrellówny.

- niezwykle zaskakujący zwrot akcji w wątku uciekającego od oprawców Theona Greyjoya. Kolejny facet, który kiedyś zrobił coś złego, teraz zrezygnowany i załamany. W końcu rozumie, iż dokonał złego wyboru. "Mojego prawdziwego ojca ścięto w Królewskiej Przystani. dokonałem wyboru i źle wybrałem. Wszystko zniszczyłem". I dalej mamy świetne posunięcie scenariuszowe. Najpierw scena zwierzeń, spokojna, ale pełna emocji, nawet trochę wzruszająca, a już za chwilę jesteśmy wciśnięci w kanapę widząc dokąd Boy zaprowadził uciekiniera <olaboga>

- Arya, Gendry i Bractwo Bez Chorągwi - członkowie tego bractwa to chyba jakiś inny odłam religijny niż Czerwona Kapłanka, bo jak się okazuje najważniejszym ich celem jest oczyszczanie Westeros z jakichkolwiek mend ichniejszego świata. Ich szef mówi do złapanego Ogara "Nieważne jakiemu rodowi służycie. Jeśli krzywdzicie słabszych, Bractwo Bez Chorągwi was dopadnie".

- Fajna, miła dla oka, taka niewinna rozmowa Sansy z Margaery. Wyglądały jak dwie koleżanki, które chcą się zaprzyjaźnić. Ale... nie wiem czy Starkówna udaje, ale Tyrellówna na pewno szczera nie jest. Skoro babka ma jakieś plany wobec Sansy, to na bank takie same ma jej wnuczka. Zresztą jakoś dziwnie wygląda ta życzliwość Margaery wobec niedoszłej narzeczonej swojego... narzeczonego.

- No i wisienka na torcie czwartego odcinka. Asperos i sfinalizowanie targu o Nieskalanych. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. Mnóstwo emocji, a w roli głównej Dany. Piękna sceneria, bardzo dobrze dobrane tło muzyczne tło muzyczne, napięcie wymalowane na twarzach Joraha i Barristana, tłum gapiów (w końcu mają zobaczyć smoka), Kraznys z miną zwycięzcy, Dany odbiera bat - symbol władzy nad niewolnikami i nagle dziewczyna wprawia wszystkich w osłupienie. Wzrok Joraha, Barristana, Missandei i .samego Kraznysa bezcenny. Jorah i Barristan pełni dumy, tłumaczka zszokowana, a Kraznys... spalony. Wystarczyło jedno słowo rzucone przez Dany w stronę smoka - "Dracarys" i Matka Smoków znów ma trójkę dzieci. Ma też wielotysięczną armię wolnych i oddanych Nieskalanych. I nie zapłaciła za nich ani "złotówki".
Teraz mamy prawdziwą władczynię.

Dobra, idę jeszcze raz obejrzeć tę scenę <jezyk>
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2013, 22:17:20 wysłana przez El »
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #97 dnia: Kwiecień 27, 2013, 14:33:04 »
Skończyłam pierwszy sezon. I prawie skończyłam pierwszy tom książki. Zostało mi może z 60 stron. I hmmmm...

Z całego serca nie znoszę Lannisterów. Wyjątek stanowi Tyrion, którego darzę skrajnie odmiennym uczuciem. A tak.. Joffrey jest odrażający. Jego okrucieństwo nie zna granic, do tego zachowuje się, jakby to, co robi było normalne. Wyroki śmierci wydaje z taką lekkością, że chwilami w głowie się nie mieści, że tak młody człowiek może być tak zły. Cersei też jest zła i bezwzględna, ale... nie wzbudza aż tak negatywnych uczuć. Pewnie dlatego, że więcej myśli i nie odczuwa przyjemności z krzywdzenia ludzi. Ona raczej usuwa to, co stanie jej na drodze. Joffrey natomiast zachowuje się jak dzieciak, który musi pokazać kto tu rządzi - czy to ma sens, czy nie. Jaime też jest straszny. Te jego odzywki do Catelyn po pojmaniu... aj, nóż się w kieszeni otwiera. Ojciec Tyriona... może jest wielki, potężny i się go boją, ale za sam stosunek do Tyriona go nie lubię. :P Poza tym on też nie cofnie się przed niczym. Nie ma opcji. Ten ród jest z założenia zły...

Tyrion... płynie w nim ta sama krew, aczkolwiek ma ludzkie odruchy. I ma dużo oleju w głowie :) O tak, może sobie być karłem, może mieć mniejsze szanse w walce, ale na pewno ma przewagę, jeśli chodzi o myślenie. :) Poza tym jest uroczy... i zabawny. :D Jego Shea też jest fajną postacią, jestem ciekawa, jak sobie poradzą na zamku. :D

Ned... :( To było okrutne. To było tak strasznie okrutne... Mało, że przez wzgląd na Sansę zgodził się kajać przed wielkim królem, to jeszcze tak marnie skończył. :( To było straszne. Biedne dziewczyny, nawet Sansy zrobiło mi się w momencie tak strasznie szkoda. A Ned... fajna postać była :( Szkoda, szkoda, szkoda...

Robb radzi sobie całkiem przyzwoicie. Niby bez doświadczenia, niby młody, ale rozsądny i waleczny. Dobrze, że ma przy sobie matkę - tam, gdzie jemu brakuje wiedzy, czy pomysłu, to ona delikatnie sugeruje i tym samym wychodzą całkiem ładnie w całej wojnie. Straszna scena, kiedy dowiedzieli się o śmierci Neda - chwytająca za serce postawa Catelyn.

Arya... tak, ona musi sobie teraz radzić sama. Jestem jednak o nią całkowicie spokojna. Dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać. Nie odrosła za dużo od ziemi, ale ma w sobie niezwykłą siłę i odwagę. Poradzi sobie.

Gorzej z Sansą. Została na dworze i właściwie... zaczęła robić za zabawkę i popychadło ukochanego. Szkoda, że go nie zrzuciła z tej kładki. :P Myślę, że po prezentacji głowy jej ojca, a także głowy septy pozbyła się złudzeń co do przyszłego ślubnego. Dodatkowo w obliczu obietnicy, że kolejnym prezentem będzie głowa jej brata. :P Mam też wrażenie, że i ślub już jej się odwidział... no ale co... na dworze została, nie ma w sobie cech młodszej siostry, więc im nie zwieje. Szkoda mi jej, a zarazem jestem ciekawa, w jaką stronę pójdzie ta postać.

Jon... no to mu koledzy pojechali po honorze. Cieszę się, że wrócił. Na pewno ciężko mu odciąć się od rodziny - zwłaszcza, że wie o śmierci ojca, ale on mi pasuje dokładnie tam, gdzie jest, wśród tych, z którymi przysięgał. Lubię Jona, poczciwy z niego człowiek.

No i Daenerys... Smoki!! <3 Ale właściwie smoki, to jedyne, co mi się podobało w jej wątku... W takim sensie, że polubiłam Drogo, polubiłam ich jako małżeństwo, to jak słodko się wpasowali w siebie, jak oczekiwali synka... Zapowiadało się średnio, wyszło cudownie. Pięknie pokazana miłość i to, jak sponiewierana przez brata Dany odnalazła się w ramionach dzikiego, ale potrafiącego kochać Drogo. Wiedziałam, że się nie spali na tym stosie, nie było takiej opcji i czułam, że wyklują się zwierzątka. :D Ładny moment, kiedy jej się pokłonili. Ale małżonka szkoda.

Niedługo wezmę się za drugi sezon. Póki co jestem niezmiennie zachwycona.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #98 dnia: Kwiecień 27, 2013, 18:51:28 »
Z całego serca nie znoszę Lannisterów. Wyjątek stanowi Tyrion, którego darzę skrajnie odmiennym uczuciem. A tak.. Joffrey jest odrażający. Jego okrucieństwo nie zna granic, do tego zachowuje się, jakby to, co robi było normalne. Wyroki śmierci wydaje z taką lekkością, że chwilami w głowie się nie mieści, że tak młody człowiek może być tak zły. Cersei też jest zła i bezwzględna, ale... nie wzbudza aż tak negatywnych uczuć. Pewnie dlatego, że więcej myśli i nie odczuwa przyjemności z krzywdzenia ludzi. Ona raczej usuwa to, co stanie jej na drodze. Joffrey natomiast zachowuje się jak dzieciak, który musi pokazać kto tu rządzi - czy to ma sens, czy nie. Jaime też jest straszny. Te jego odzywki do Catelyn po pojmaniu... aj, nóż się w kieszeni otwiera. Ojciec Tyriona... może jest wielki, potężny i się go boją, ale za sam stosunek do Tyriona go nie lubię. :P Poza tym on też nie cofnie się przed niczym. Nie ma opcji. Ten ród jest z założenia zły...

Bardzo trafna analiza psychologiczna, każdego z Lannisterów <brawo>
Joffrey to idealna wizualna definicja psychopaty. Robi to co robi, bo uważa, że to normalna rzecz. Nie zrobię chyba zbytniego spojlera (bo ta uwaga w żaden sposób nie ujawnia co się będzie działo), gdy powiem, że w 3 sezonie Margaery powie mu "I surowe rządy mogą doprowadzić do wielkości", czym wywoła zadowolenie na twarzy młodego króla.
Trafnie określiłaś Cersei. W uczynkach Jaime ja widzę chęć przypodobania się ojcu ale przede wszystkim Cersei. On robi wszystko pod jej dyktando. W tej parze ona jest od myślenia, on od działania.
Wspomniane odzywki, to hardość więźnia. Po części pokazuje, że sytuacja, w której się znalazł wisi mu, a po części dodaje sobie odwagi.

Spoiler
3 sezon ukazuje nam, że Jaime należy do tego typu złych ludzi, którzy póki się nie sparzą, nic nie zmienią w swoim życiu. Jednak pod wpływem osobistego dramatu mogą chcieć pójść w przeciwnym kierunku. Myślę, że dla Jaimego dodatkową motywacją, jest też bliższe poznanie Brienne, kobiety innej niż do tej pory spotkał (i nie chodzi mi o miłosny podtekst). Niby słaba płeć, a jednak najsilniejsza <szczerzy_sie> Zaimponowała mu siłą, odwagą, spokojem, wiernością swojej pani.

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #99 dnia: Maj 01, 2013, 16:57:31 »
No i mamy już półmetek, czyli odcinek 5 "Kissed by fire".
Ten spokojniejszy od poprzedniego, ale nie pozbawiony wspaniałych scen. Było nawet kilka, przy których łezka w oku mi się zakręciła <jezyk>

- Teraz jestem pewna. Najlepszy wątek tego sezonu, to para Brienne z Tarthu i Jaime Lannister. Wzajemne odkrywanie swoich prawdziwych natur. Hitem dzisiejszego odcinka była scena kąpieli obojga. Spowiedź Jaimego, w trakcie której dowiadujemy się co naprawdę wydarzyło się, gdy zabił króla. Mistrzostwo aktorskie Nikolaja. To już nie ten sam wiarołomny, nikczemny Jaime (no i tu były właśnie łezki <jezyk>). A wyraz twarzy Brienne podczas tego wyznania? Od złości, poprzez zainteresowanie, aż do poruszenia i szoku.
No i końcówka z zasłabnięciem Lannistera...



B: Pomocy!... Królobójca!
J: Jaime... Na imię mi Jaime...


Scena pokazała nam także, że Brienne, to niczego sobie dziewczyna <szczerzy_sie>

- ale nie tylko powyższy wątek zasługuje na duże plusy. Dynamiczny, pełen napięcia (ze świetnym podkładem muzycznym) pojedynek Ogara z Bericiem - lordem Bractwa Bez Chorągwi. Tak nawiasem mówiąc to wbrew wcześniejszym przekonaniom owo bractwo to porządne zgromadzenie: wiara, honor, kara za nikczemność wobec słabszych - to ich główna dewiza. Podobała mi się ich modlitwa przed pojedynkiem
"Panie Ognia, powal tego człowieka, jeśli zawinił, albo dodaj mu siły, jeśli jest bez winy"
W skrócie: hardość Ogara przed walką, strach w jego oczach, gdy zobaczył płonący miecz, determinacja pomimo panoszącego się wokół ognia (pamiętamy, że Ogar boi się tego żywiołu), szok, gdy widzi "zmartwychwstałego" Berica.
W tym wątku mamy także Aryę w całej emocjonalnej okazałości - zaaferowanie pojedynkiem połączone z lekkim przerażeniem na widok mocy płonącego miecza, zawiść i chęć zemsty na Ogarze za zabicie syna rzeźnika, wyciszenie i podtrzymywanie pamięci o niegodziwych czynach ludzi, którzy skrzywdzili jej rodzinę bądź przyjaciół (powtarzana niczym mantra wyliczanka "Joffrey, Cersei, Ilyn Payne (królewski kat, ściął głowę Nedowi), ser Meryn (zabił jej trenera szermierki), Ogar...", wzruszająca rozmowa z Gendrym, który chce zostać z bractwem, bo:

G: Nigdy nie miałem rodziny...
A: Ja mogę być twoją rodziną.
G: Nie możesz być moją rodziną... tylko... panią.


Łezki w oczach miała Arya, miałam i ja



Na tym nie koniec Aryi. Kolejna świetna rozmowa z innym niż pokazał się w drodze Thorosem (tutaj wyciszony, poważny) i Bericiem, którzy tłumaczą rozżalonej dziewczynie decyzję uwolnienia Ogara. Tutaj Arya jawi się nam nie jako buńczuczna chłopczyca, ale jako dziecko, które tęskni za ojcem.

Aaaa zapomniałabym, pojawia się szansa na spotkanie Aryi z matką i Robbem, bo bractwo ma w planach wizytę w Riverrun, gdzie obecnie stacjonuje armia Starków.

- co się dzieje za Murem? Nic ważnego, za to coś miłego dla oka <szczerzy_sie> Dzicy nadal sprawdzają Jona, czy nie jest szpiegiem. Ygritte też go testuje, ale w dość osobliwy sposób <haha> Jak wiemy, członkowie Straży Nocnej muszą zachować celibat. Jeśli Jon da się skusić do złamania przysięgi, będzie to znaczyło, że nie jest już Wroną. Należy zaznaczyć, że owo kuszenie wcale nie wydaje się być perfidne, takie ze złośliwą premedytacją, o nie...  Początek wyzwolił uśmiech na mojej twarzy, bowiem wydawałoby się, że w tej grze, to Ygritte wiedzie prym, jest bardziej doświadczoną wobec nieśmiałego pod tym względem Jona - ona już dawno naga w dość wyzywającej postawie czeka na niego, nawet lekko drwi z niego swoim ulubionym powiedzonkiem "Ciągle jesteś ubrany? Nic nie wiesz Jonie Snow..." a tu już po chwili, gdy chłopak zabiera się do rzeczy rozlega się pełen rozkoszy jęk <haha> Okazuje się, że w tej materii Jon wie dużo, bardzo dużo <szczerzy_sie>
Bardzo miła dla oka i ucha (pozbawiona wulgarności), romantyczna scena miłosna w jaskini <usmiech> .



- w Królewskiej Przystani pozorny spokój, ale tylko pozorny. Tu królują intrygi. Spisek na spisku, a każdy z poszczególnych graczy ma tak rozwinięty aparat szpiegów, że spiski nie mają możliwości dłuższego pozostania w tajności. trzeba więc zaplanować kontratak. A wszystko w atmosferze pozornych uśmiechów, dyplomacji, kultury.
Lady Olena i Tyrion - piękna konfrontacja dwóch silnych charakterów. Godni siebie przeciwnicy w rozmowie. Kto wychodzi zwycięsko? Babcia! <haha>
Rodzinna narada - Tywin, Cersei i Tyrion, w trakcie której ojciec rozstawia po kątach swoje dzieci, a ściśle rzecz ujmując realizuje plany zawładnięcia całym Westeros poprzez ich ożenki. Tyrion z Sansą (ironiczna mina Cersei), Cersei z Loreasem (rozczarowana, gniewna mina Cersei, niczym buntującej się nastolatki, która nie chce wyjeżdżać z rodzicami na nudne wakacje - widok bezcenny <haha>). Rewelacyjna scena.

- krótkie, ale bardzo dobre sceny z orszakiem Dany. Wybór dowódcy Nieskalanych, który piękną mową ukazuje, jak oddanych ludzi ma teraz Matka Smoków. W niewoli nadano mu obraźliwe imię (tak jak i pozostałym) - Szary Robak. Dany prosi aby obrali sobie inne, godniejsze, może te jakie mieli od rodziców. Dowódca nie chce. Imię nadane przez rodziców jest przeklęte, bo pod tym imieniem zabrano ich rodzicom i uczyniono niewolnikami. Imię "Szary Robak" jest godne, bo to pod tym imieniem Daenerys oddała im wolność. No i do tego przejmująca muzyka z delikatną wokalizą w tle. Przemówienie naprawdę robi wrażenie <serce>
Przekomarzanki Joraha i Barristena pod tytułem "który z nas będzie lepszym doradcą Dany" dodatkowo urozmaicają ten wątek <haha>



- odwiedzamy też Smoczą Skalę i co widzimy? Inną, ludzką twarz Stannisa. A to w kontekście... żony i córki. Wyrzuty sumienia wobec zdradzonej żony, miłość do córki i niezbyt miłe uczucie z powodu uwięzienia Davosa. Cała rodzinna sytuacja (fabularnie dość ciekawa, a to ze względu na charakterystykę żony Selysę i córki Shireen) pomaga nam zrozumieć trochę jego dotychczasowy chłód, posągową postawę i zawierzenie Czerwonej Kapłance. Teraz rozumiem też ciężką atmosferę samego zamku na Smoczej Skale. To wizja domu z "Rodziny Adamsów" <haha>

- Robb i cała reszta. To już chyba początek końca Króla Północy. Jeszcze stara się dorównać ojcu (wyrok na lordzie Karstarku, który dopuścił się zdrady), ale wobec potężnej armii Lannisterów nie ma już nic do powiedzenia. Chyba że zwróci się do... Waldera Freya, o którym sobie nagle przypomniał. No tak, przyszła koza do woza? Oj czuję, że zbliżają się wielkie kłopoty. Tym bardziej, że pogłębia się moja niechęć do żoneczki Robba. Coś za bardzo wcina się w działania taktyczne męża. A ten jeszcze przed nią plany swoje ujawnia ::)

Na koniec trailer kolejnego, 6 odcinka

Game of Thrones 3x06 Promo "The Climb" (HD)

KONICZYNKO, gdzie jesteś? <lornetka>
Mindreader nadrabiaj szybciutko drugi sezon i bierz się za trzeci, bo jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Będzie więcej powodów do dzielenia się wrażeniami <jezyk>
I zapraszam innych do zapoznania się z tą propozycją serialową. Naprawdę warto <tak>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #100 dnia: Maj 01, 2013, 20:52:24 »
KONICZYNKO, gdzie jesteś? <lornetka>

Ostatnio bywałam tu i ówdzie, nawet 450km od Poznania <haha> Wracając jednak do tematu... Muszę nadrobić trzy odcinki, bo z tego co pamiętam, to skończyłam na drugim. Może jeszcze dziś uda mi się zobaczyć 3 odcinek, to na bieżąco się wypowiem. Mam nadzieję, że do końca majówki zobaczę wszystkie dostępne odcinki  <tak>

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #101 dnia: Maj 01, 2013, 22:05:35 »
Nadrabiaj, nadrabiaj, jest czym się zachwycać, zaskakiwać, jest komu przyklaskiwać <szczerzy_sie>
Naprawdę bardzo dobry 3 sezon.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #102 dnia: Maj 03, 2013, 21:27:42 »
Nadrabianie zaległości niestety idzie mi wolniej niż się spodziewałam. Mam za sobą dopiero trzeci odcinek, ale jest duże prawdopodobieństwo, że zobaczę dzisiaj jeszcze czwarty. Czytałam Twoje El wypowiedzi na temat kolejnych odcinków, ale powiem szczerze niewiele mi to dało. Niby wszystko opisałaś w najdrobniejszym szczególe, ale ja chyba zbytnio nie przykładałam się do czytania i efekt był taki, że kilka sytuacji mnie zaskoczyło. <gafa> Miałam dzięki temu przyjemność oglądania.

- Robb i Cat. Pojawia się dwóch nowych bohaterów: narwany brat Catelyn Edmure, przez którego Robb pomniejszył szeregi swojej armii. (...)Wraz z Edmurem pojawił się też wuj Cat, Blackfish (czarna owca w rodzinie)- wydaje się być spoko gościem.

Dwójka nowych bohaterów - kolejne bardzo ciekawe i intrygujące postaci. Do tego dwie zupełnie różne, wręcz skrajne. Brat Cat - lekkomyślny, głupi a wuj mądry, zrównoważony i opanowany. Przynajmniej tak można ich odebrać po pierwszych scenach. Mam wrażenie, że pojawienie się tych dwóch postaci pokazuje, że Robb ma wiele cech rodziny Tully. Z jednej strony jest opanowany, mężny, ale z drugiej daje się ponieść emocjom, uczuciom a to nie zawsze wychodzi mu na dobre. Żeby nie powiedzieć zawsze... BlackFish od razu zyskał moją sympatię, mam nadzieję, że nie będę musiała zmienić o nim zdania. Cat bardzo mu ufa. Ten wspiera ją, daje nadzieję na to, że jej najmłodsi synowie nadal żyją. W końcu Cat ma kogoś, na kogo wsparcie może liczyć. Jak będzie zobaczymy.

- Brawo Tyrion! Zabawna scena w sali obrad. Na jej wspomnienie jeszcze teraz się uśmiecham ;D

Oj, ja też się doskonale bawiłam na tej scenie. Wszyscy walczyli o najlepsze pozycje. Jak już myśleli, że Tyrion jest na pozycji przegranej, ten zagrał im na nosie. Brawo! Pokazał, który z Lannisterów jest najsprytniejszy. I to w jaki sposób. Jak przesuwał ze zgrzytem krzesło! Miny pozostałych zgromadzonych - bezcenne!

Co do sceny z Podrickiem - kolejna zabawna scena. Tyrion niby taki doświadczony a tu się okazuje, że skromny pachołek jest od niego dużo lepszy w "tych sprawach". <haha> Może jednak Podrick udzielił mu kilku rad.

- Dzicy z Mance Rayderem i Jonem planują atak na Mur. Inni coraz częściej zostawiają po sobie ślady, więc najlepszy czas na zaatakowanie Muru i zdobycie twierdzy. Fajnie będzie widzieć jak wspinają się na 700 metrową ścianę lodową <szczerzy_sie>

Ślady pozostawiane po Innych są wymowne. Przerażające i zaskakujące jednocześnie. Dzicy nie wiedzą ile Wron przeżyło spotkanie z Innymi. Efektów takiego spotkania nigdy nie można być pewnym. Pewna jest śmierć, ale zawsze jest nadzieja, że może komuś udało przeżyć się spotkanie z nimi.

- Niedobitki  Wron z Lordem dowódcą na czele docierają do twierdzy Crastera (ten co to za żony córki sobie bierze, a synów oddaje Innym). (...) Czuję, że coś tu się wydarzy, bo Craster krzywo, bardzo krzywo na Wrony patrzy.

Ja też mam takie przeczucie. Wizyta Wron u Crastera od początku jest jakaś dziwna i tajemnicza. Jeszcze ten poród... Mam wrażenie, że nasz kochany Sam będzie chciał pomóc dziewczynie w uratowaniu jej syna i tym ściągnie na siebie duże niebezpieczeństwo. Żebym się myliła...

- Dany nadal namyśla się jak zebrać armię. Jorah i Barristan jej radzą, niestety każdy inaczej.

Cóż powiedzieć na ten temat. Wszystko ładnie El opowiedziałaś. Kolejne próby tłumaczenia w delikatny sposób słów Kraznysa. <haha> Dziwi mnie również decyzja Dany o oddaniu jednego ze Smoków. Decyzja ta przyszła jej zbyt łatwo. Przypuszczam, że jest to jakiś podstęp z jej strony. Pewnie niedługo dowiem się dlaczego właśnie tak Daenerys postąpiła.

Pozostali mi tylko Jaime i Brienne. Ta dwójka jest doskonała na deser. Znów doskonale El opowiedziałaś o scenach z ich udziałem. Dlaczego Lannister bronił Brienne? Skłaniam się ku wersji, że zrozumiał, że tylko razem z nią może się jakoś uwolnić. Sam nie da sobie rady. Czytając wcześniej wypowiedź El, kompletnie nie dotarła do mnie sprawa ręki Jaime. Oglądam sobie spokojnie, o ile można powiedzieć, że ostatnia scena była spokojna. Gdy już emocje opadły, gdy już Jaime był "bezpieczny", nagle trach! Nie ma dłoni!  <olaboga> Tego się nie spodziewałam. Myślę sobie: To mu się na pewno przyśniło! Ale nie! Koniec odcinka. Już wiem, że dłoń posłuży mu teraz jako ozdoba na szyję a nie w celach, w jakich powinna służyć. Zaskoczyła mnie ta scena. Mocne zakończenie odcinka.

Czas na odcinek czwarty. Aż się boję oglądać.  <zez>
« Ostatnia zmiana: Maj 05, 2013, 18:39:21 wysłana przez KONICZYNKA »

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #103 dnia: Maj 05, 2013, 18:47:03 »
Nadrabianie zaległości niestety idzie mi wolniej niż się spodziewałam. Mam za sobą dopiero trzeci odcinek, ale jest duże prawdopodobieństwo, że zobaczę dzisiaj jeszcze czwarty. Czytałam Twoje El wypowiedzi na temat kolejnych odcinków, ale powiem szczerze niewiele mi to dało. Niby wszystko opisałaś w najdrobniejszym szczególe, ale ja chyba zbytnio nie przykładałam się do czytania i efekt był taki, że kilka sytuacji mnie zaskoczyło. <gafa> Miałam dzięki temu przyjemność oglądania.

A ja właśnie zastanawiam się, czy nie za bardzo spojleruję.
Nie potrafię opisać wrażeń z pominięciem fabuły, ale chyba trzeba będzie postarać się jakoś te moje notki ograniczyć. Wygląda na to, że tylko ja jestem na czasie z serialem, więc po co ludziom psuć przyjemność w oglądaniu <jezyk>

- Brawo Tyrion! Zabawna scena w sali obrad. Na jej wspomnienie jeszcze teraz się uśmiecham ;D

Oj, ja też się doskonale bawiłam na tej scenie. Wszyscy walczyli o najlepsze pozycje. Jak już myśleli, że Tyrion jest na pozycji przegranej, ten zagrał im na nosie. Brawo! Pokazał, który z Lannisterów jest najsprytniejszy. I to w jaki sposób. Jak przesuwał ze zgrzytem krzesło! Miny pozostałych zgromadzonych - bezcenne!

Ja uwielbiam momenty (a jest ich sporo), gdy pokazują minę Cersei w kontekście "dołożenia" bratu - najpierw złośliwy uśmieszek, pełen zarozumialstwa i triumfu (" jestem lepsza od ciebie", "nie masz nic do powiedzenia", "ojciec liczy się bardziej ze mną niż z tobą"), a już po chwili sama ma kwaśną minę, bo Tywin pokazuje gdzie jej miejsce i nie jest ono wcale wyżej niż Tyriona <haha>

Poza Tyriona podczas targania krzesła wyśmienita: bez pośpiechu, luzacko, z lekką ironią w oczach.

Tylko wobec ojca Tyrion traci rezon, zaś w wojnie na cięte szpile słowne tylko Lady Olena jest w stanie go pokonać.

- Dzicy z Mance Rayderem i Jonem planują atak na Mur. Inni coraz częściej zostawiają po sobie ślady, więc najlepszy czas na zaatakowanie Muru i zdobycie twierdzy. Fajnie będzie widzieć jak wspinają się na 700 metrową ścianę lodową <szczerzy_sie>

Ślady pozostawiane po Innych są wymowne. Przerażające i zaskakujące jednocześnie. Dzicy nie wiedzą ile Wron przeżyło spotkanie z Innymi. Efektów takiego spotkania nigdy nie można być pewnym. Pewna jest śmierć, ale zawsze jest nadzieja, że może komuś udało przeżyć się spotkanie z nimi.

Tylko, że Dzicy płakać po Wronach nie myślą. Inni "działają" na ich korzyść likwidując patrole Wron. Mance właśnie planuje atak na mur, a im mniej członków Straży Nocnej tym lepiej. Tym bardziej, że w pałętającej się po śnieżnych ostępach drużynie, która właśnie została pozbawiona koni (a może i życia) jest sam Lord Dowódca.


- Dany nadal namyśla się jak zebrać armię. Jorah i Barristan jej radzą, niestety każdy inaczej.

Cóż powiedzieć na ten temat. Wszystko ładnie El opowiedziałaś. Kolejne próby tłumaczenia w delikatny sposób słów Kraznysa. <haha> Dziwi mnie również decyzja Dany o oddaniu jednego ze Smoków. Decyzja ta przyszła jej zbyt łatwo. Przypuszczam, że jest to jakiś podstęp z jej strony. Pewnie niedługo dowiem się dlaczego właśnie tak Daenerys postąpiła.

Końcówka 5 odcinka wszystko wyjaśni i to w taki sposób, że u mnie wywołała okrzyk podziwu. Oglądałam tę scenę kilka razy i zawsze przechodzą mnie dreszcze. Nie ze strachu - z podziwu dla Matki Smoków i... realizatorów (rewelacyjnie zrobione sceny). Za pierwszym razem także z zaskoczenia.



- Robb i Cat. Pojawia się dwóch nowych bohaterów: narwany brat Catelyn Edmure, przez którego Robb pomniejszył szeregi swojej armii. (...)Wraz z Edmurem pojawił się też wuj Cat, Blackfish (czarna owca w rodzinie)- wydaje się być spoko gościem.

Dwójka nowych bohaterów - kolejne bardzo ciekawe i intrygujące postaci. Do tego dwie zupełnie różne, wręcz skrajne. Brat Cat - lekkomyślny, głupi a wuj mądry, zrównoważony i opanowany. Przynajmniej tak można ich odebrać po pierwszych scenach. Mam wrażenie, że pojawienie się tych dwóch postaci pokazuje, że Robb ma wiele cech rodziny Tully. Z jednej strony jest opanowany, mężny, ale z drugiej daje się ponieść emocjom, uczuciom a to nie zawsze wychodzi mu na dobre. Żeby nie powiedzieć zawsze... 

No i jeszcze zbyt, jakby tu powiedzieć, rygorystyczne i, biorąc pod uwagę nie dotrzymanie przyrzeczenia matrymonialnego, wybiórcze podejście do pojęcia honoru oraz przekonanie, że "zawsze mam rację". W kolejnych odcinkach te cechy charakteru przysporzą mu kłopotów, można nawet powiedzieć, że będą "gwoździem do trumny". I fakt pewnie niektóre z nich odziedziczył po Tullych, ale i ojciec był zbyt honorowy (a o jego z lekka zarozumiałej pewności, że to co robił jest zawsze słuszne dowiemy się ze "spowiedzi" Jaimego) i jemu także nie wyszło to na dobre.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Gra o tron
« Odpowiedź #104 dnia: Maj 07, 2013, 19:10:25 »
http://www.cinema.pl/newsy/4061-aktorzy-gra-o-tron-w-polsce.html

Słyszeliście o tym? Aktorzy mają odwiedzić Polskę w ramach promocji 3 sezonu :)
Miło, że twórcy serialu o fanach z naszego kraju pamiętają i nawet jak będzie tam tylko garstka, to zawsze przyjemne, że nas nie pomijają.

"W ramach promocji trzeciego sezonu serialu HBO Gra o tron, 15 maja do Polski przyjedzie troje aktorów: Maisie Williams, czyli Arya Stark, Liam Cunningham, serialowy Davos Seaworth oraz Alfie Allen, odtwórca roli Theona Greyjoya. "

"W Polsce aktorzy odwiedzą Warszawę, gdzie wezmą udział w konferencji prasowej, a także spotkają się z fanami podczas specjalnego pokazu, na który zaproszenia będzie można wygrać w konkursie organizowanym na fanpage?ach Gra o tron i HBO Polska. Przyjazd aktorów do Polski jest częścią międzynarodowej trasy promującej serial. Kolejnym miastem, do którego się udadzą będzie Amsterdam, gdzie odbywa się wystawa Gra o tron, prezentująca rekwizyty z serialu."