No dobrze

Przychodzę zatem z moimi pierwszymi wrażeniami. Obejrzałam póki co 6 odcinków i chociaż przed obejrzeniem myślałam, że to nie dla mnie, to okazało się, że nic bardziej mylnego. Serial bardzo dla mnie. Urzeka już sama realizacja - tak abstrahując od treści, od tego, jak kreowani są bohaterowie. Dobra... mnie nawet czołówka zachwyciła... mimo, że jest długa, a może właśnie dlatego, że jest długa, a i tak za każdym razem patrzę na nią z zachwytem
I kompletnie nie wiem, od czego zacząć... Może od bohaterów. Tylko obawiam się, że mój post zrobi się za chwilę całkowicie nieskładny, bo w ogóle mi się wszyscy mylą, wydarzenia plączą i ciężko mi załapać kto z kim, kto przeciwko, kto dobry, kto tylko pozornie dobry, kto zły...
Może zatem zacznę od tych, których naprawdę lubię.
Ned. Naprawdę świetny człowiek - dobry, poczciwy, z sercem na swoim miejscu. Scena, w której zabijał Damę - chwytająca za serce. Poza tym bardzo oddany żonie, rodzinie, troskliwy... Mam wrażenie, że dla niektórych dzieci posiadane na boku, nie miały żadnego znaczenia, ot po prostu owoce chwili słabości. On Jona przygarnął, traktuje jak swoje... i chociaż chłopiec nie miał łatwego życia na zamku, to jednak Ned postąpił jak ojciec. Ot co. Poza tym podobało mi się, jak się postawił królowi, kiedy stanął w obronie ciężarnej Daenerys. Dobry ludź. Ot co. Tylko zbyt naiwny... to jego dociekanie prawdy, szukanie... ech, mam wrażenie, że przysporzy mu jedynie kłopotów.
Jon. Jak mnie strasznie irytuje, jak podkreślają na każdym kroku, że jest bękartem. Ok, wiem, że jest, ale tak naprawdę to nie jego wina. Rozumiem troszkę Catelyn, bo jednak Jon przypomina jej o zdradzie, poza tym nie jest jej dzieckiem, a też mieszka w zamku, ale.. to taki fajny, uczynny, oddany chłopiec. Po tylu latach powinna wiedzieć, że nie stanowi żadnego zagrożenia... Jon jest kochany...

Do tego umie o siebie zadbać, umie stanąć w obronie innych, jeszcze w zamku był wsparciem rodzeństwa, teraz jestem na etapie, w którym wywalczył szacunek dla Sama...

Świetna postać.
Arya. Najsłodsze dziecko w serialu. Ma niesamowity urok osobisty, połączony ze sprytem. Oj, mała nie da sobie w kaszę dmuchać. Wie czego chce, wie, jak do tego dążyć... I o dziwo ma wszystkich po swojej stronie

No.. może najmniej siostrę, ale jej ojciec? Zrozumiał, że nie zrobi z małej damy dworu, więc zgodził się na naukę walki i obrony. Świetna postać, za każdym razem, jak się pojawia, to pojawia mi się uśmiech na twarzy

Mam wrażenie, że przyjdzie taki moment, w którym będzie musiała dorosnąć, bo w sumie ciągle się coś komplikuje i cała akcja nie dąży do pokoju i spokoju. Wręcz przeciwnie. Póki co jednak... rozkoszna jest.
Daenerys. Na początku mnie przerażała. Potem jednak uzmysłowiłam sobie, że to wina jej brata. To on był autentycznie przerażający i odrażający... ona tylko zdominowana i całkowicie podporządkowana. Jednak z zalęknionego zwierzątka zmieniła się w pewną siebie kobietę, która wie, czego chce, która poczuła jaką ma władzę i jak tę władzę wykorzystać. No i zrozumiała, że małżeństwo jej to nie tylko mus połączony z płaczem i z bólem, że może też czerpać z tego korzyści, przyjemności, a jej małżonek to w gruncie rzeczy wcale nie taki zły i wstrętny człowiek. Ogromna zmiana... i bardzo, bardzo na plus. Zaskoczyła mnie w momencie, w którym nie stanęła w obronie brata - razy, czy drugi. Aktualnie jestem na etapie, w którym brat doczekał się 'korony', a ona z zimną krwią patrzyła na całe zajście podsumowując tylko, że nie był smokiem. Najbardziej urzekły mnie jej oczy - całkowicie pozbawione emocji, zimne, bez cienia współczucia...
Cersei. Wzbudza we mnie strasznie skrajne emocje. Lubię jej postać, ale chwilami mnie przeraża - chłodem, dystansem, bezwzględnością. Z pozoru niewinny, ale zdecydowanie czarny charakter. Postać negatywna, dla której nie potrafię znaleźć cienia zrozumienia, czy współczucia. Jednak nie odrzuca, jak Viserys... W jej chłodzie i opanowaniu jest coś takiego, że nie da się nie docenić jej i pominąć ją. Tak, widocznie lubię tych złych.
Aaaaa zapomniałabym... Tyrion. Kolejna fantastyczna postać. Ma serducho tam, gdzie trzeba, niby Lannister, a jakiś taki dobry...

Nie no, dobrze napisany bohater. Bardzo podobało mi się jego więzienie nad przepaścią...

I to, jak się obudził na skraju. Rany, aż mi się wszystko w żołądku przewróciło..

Urocze wyznanie swoich win...

Hahaha. On mnie generalnie bawi, lubię jego cięty język i to, że nie owija w bawełnę.

Wychodzi mi tutaj strasznie długi post, a wolałabym zostawić coś na ewentualną dyskusję

Dodam tylko, że serial przeraża brutalnością. Ciach i nie ma głowy, ciach i podcięta szyja, ciach i człowiek przebity na wylot. Krew tryska, narządy się rozrywają i to wszystko na naszych oczach. Chwilami oczom nie wierzę, że to można aż tak. Druga strona - dość odważna seksualność. Nie ma cenzury - kochają się, to się kochają, chwilami brutalnie, chwilami namiętnie, są czułe momenty, są takie, że aż patrzenie boli. I w sumie zarówno brutalność, jak i erotyzm cały, są dużym plusem serialu, urzeczywistniają wszystko.
Tylko ja najpierw oglądam sezon, a później czytam ten tom, którego sezon dotyczył. Jak dla mnie bardzo dobra metoda, bo w książce jest jakby poszerzona wersja serialu, więcej wątków, trochę inne spojrzenie na niektóre z nich i książka systematyzuje mi wiedzę na temat serialu.
Ja czytam i oglądam równocześnie, ale w książce jestem krok w tyle. Czytanie idzie mi wolniej, bo jednak czasowo u mnie różnie... Aktualnie jestem na tym, jak Arya łapała koty. Czyli serialowo jestem powiedzmy odcinek do przodu.
Moim problemem jest to, że nie przywiązuję wagi do szczegółów. Nie grozi mi porównywanie oczu, czy kolorów na herbach, bo zwyczajnie nie wiem, jakie były w serialu, a i książkowe informacje mi uciekają. Jednak tam się dużo dzieje, szybko zmienia, jest mnóstwo bohaterów i niestety nie nadążam. Książka mi to systematyzuje, ładnie tłumaczy, ale i tak mam wrażenie, że dopiero drugie obejrzenie pozwoli mi w pełni ogarnąć kto jest kto

Chwilami widać różnicę między treścią, a tym, co pokazane w serialu, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. I tak wpadłam po uszy...