Panie i panowie za nami finał ME 2012 na Polsce i Ukrainie. Finał w drugiej połowie jednostronny, Włosi nie mieli żadnego pomysłu na grę, nie pomógł im ani Balotelli ani Buffon. To głównie Hiszpanie dyktowali warunki gry, przeważali w wszystkich aspektach, choć grali słabo wcześniej dziś to zaprocentowało - nie było w Hiszpanach widać takiego zmęczenia, z łatwością znieśli te 90 minut. Hiszpanie przechodzą też do historii jako pierwsza drużyna, która obroniła trofeum Mistrza Europy. To już nie ta Hiszpania, o której mówiło się "grają jak nigdy przegrywają jak zawsze", jak widać Hiszpanie potrafią sobie radzić bez zawodników, których do tej pory uważałem, że w drużynie La furia Roja będzie ciężko zastąpić o ile się to uda - bez Michela Salgado, bez Raula, bez nieobecnych kontuzjowanych Puyola i Villi.
Żal mi Włochów, że przegrali 0:4, grając jeszcze w 10, ale taki jest futbol. Piękny, efektowny, ale często też brutalny psychicznie.