Trzymam kciuki za Was wszystkie.

Jako tako się nie odchudzam, bo nie muszę, ale od miesiąca staram się wrócić do formy, a przede wszystkim zwiększyć trochę kondycję i przy okazji wyrobić mięśnie brzucha.
W maju jadę do Włoch i trzeba się będzie jakoś prezentować.

Muszę się gdzieś pochwalić, żeby mieć motywację do dalszych ćwiczeń. Zaczęłam pod koniec lutego, na początek A6W, czasami też jakieś przysiady, bieganie w miejscu (ech, ta pogoda) i ogólnie różnego typu zestawy. Starałam się za bardzo nie przemęczać, nic na siłę, ćwiczę, jak mam ochotę - i tym sposobem wytrwałam miesiąc. W moim przypadku jest to wielki sukces, bo zazwyczaj przerywałam po jakimś tygodniu.

Wczoraj zestawiłam zdjęcia brzucha obecne i sprzed miesiąca i... widać różnicę!

Jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo wreszcie udało mi się przynajmniej część jakiegoś celu osiągnąć. Niesamowite uczucie...
Dzisiaj zrobiłam 29 dzień A6W i stwierdzam, że nie jest aż tak źle. Na początku ledwo robiłam te 8 powtórzeń, a teraz mięśnie tak mi się wyrobiły, że nie mam większego problemu. Miesiąc temu z wielkim trudem robiłam 15 przysiadów, a wczoraj gładko 100.

Wiem, moja kondycja jest straszna, od 1,5 roku nie ćwiczę na wf-ie, także też dlatego rozpoczęłam samodzielne ćwiczenia, żeby mieć jakikolwiek ruch.
Co do nóg to ja dużej różnicy nie widzę, ale w tutaj akurat spodziewałam się, że będzie potrzeba więcej czasu. Wszystko przede mną.

Waga stoi w miejscu, ale z tego akurat się cieszę.
Czekam na wiosną, na poprawę pogody i rower! Jakieś cardio by się przydało...
