Ja też naliczyłam 22 książki przeczytane przeze mnie z tej listy...tragicznie mało mi się wydaje, tym bardziej, że niektóre są takie znane, nawet nie tylko jako tytuły, ale jako ekranizacje powieści.
Dokładnie, drugie tyle ile przeczytałam, to pooglądałam!
Tak rzuciłam okiem na tę listę i już błąd znalazłam. Przecież Lew, czarownica i stara szafa, to jedna z części cyklu o Narni, więc czemu znalazło się to dwukrotnie? 
To prawda, to samo jest z Szekspirem. Na jednej pozycji "Dzieła zebrane", a "Hamlet" osobno.
Zabrałam się za "
Paragraf 22". Przeczytałam 100 stron i odpadłam. Życie jest za krótkie żeby czytać książki bez przyjemności.
Niby niektóre momenty mnie ubawiły, niby lubię taki absurd, taką trochę abstrakcję... ale wolę w wykonaniu Woody'ego, na przykład. Tutaj było tak absurdalnie, że aż zupełnie bez sensu.
Za to z książek absolutnie godnych polecenia, to zapomniałam wcześniej wspomnieć o "
Procesie" Kafki.
To też tak trochę tytułem absurdu i groteski, ale zupełnie uzasadnionego, trochę jak u Witkacego - łamanie formy, i tak dalej - ale jednak dużo lepiej.

Książka opowiada o niesprawiedliwości, niedorzecznych przepisach, o wyobcowaniu człowieka w świecie. No i mistrzostwo Kafki w posługiwaniu się słowem. Główny bohater to Józef K. - z jednej strony podobieństwo do oficjalnych, sądowych pism, z drugiej - kompletna anonimowość bohatera, everyman.
A co Wy na to, że na liście nie ma nic polskiego? Naprawdę mamy tak fatalną literaturę?
Ja bym tam na przykład dopisała "
Tango" Sławomira Mrożka. Jest ponadczasowe, jest awangardowe, ale jest też opisem współczesnego świata, zagubienia w braku zasad i jakiejś głębokiej potrzeby uporządkowania swojego świata, tego, żeby jednak były jakiekolwiek ograniczenia.
No i niesamowity humor. Babcia, która postanawia umrzeć i jej brat, który krzyczy na nią, żeby się nie ważyła, bo nigdy nie było takiego wstydu w rodzinie

Mistrzostwo!