A ja się nie zgodzę, dla jednych Wadlewo może być nudne, ale innym się podoba. Ja na chwilę obecną o wiele bardziej lubię oglądać Wadlewo, niż to co się dzieje we Wrocławiu. Kiedyś mi się bardziej podobało miasto, bo tam była Aneta i Marek, ale od pewnego czasu już tak nie jest. Przy Wadlewie przynajmniej można sie pośmiać, a i romantycznych wątków też nie brakuje. Fakt niektórzy są wkurzający, jak np.: Malwina, ale dla mnie Aurelia i Marian są najlepsi

.
A Wrocław to co? Pati i Fabian zaczynają mnie irytować, bo ona non stop ma do niego wąty o tego Dominika. Wkurza się, bo co, bo ona straciła przyjaciółkę, to jemu też nie wolno się z nikim innym oprócz niej zadawać?
Majka i Hubert? Masakra, jak na nich patrzę, to cały czas mi się przypomina, jak potraktowali Anetę, a teraz co? Takie niewiniątka i ona jeszcze mówi do Marka, że jakby chciał pogadać, to z nią zawsze. No to już jest przegięcie.
Ola od zawsze mnie denerwowała, a teraz jeszcze będą ją co raz częściej pokazywać, a wątek z krewnymi Adama, to już w ogóle.
Sabina i Igor, to kolejny przypadek idiotyzmu. Ją lubię, ale obecnie robią z nią przysłowiową ,,tępą blondynkę'', która mu bezgranicznie wierzy, a Igor jest przecież zwykłym... Ach, szkoda gadać.
Jedynymi osobami, które mnie na tę chwilę nie irytują we Wrocławiu, to Grażyna z Grzegorzem, a no i jeszcze Antek, bo jest taki zabawny.
A co do Anety i Marka, to nie wierzę, że ona go nie kocha. Tam naprawdę musiało się wydarzyć coś głębszego, skoro ona nawet do gabinetu wysyła prawnika, bo nie wierzę, że robi to tylko ze względju na takie, a nie inne kontakty z Markiem. Sądzę, że niedługo się dowiemy o co chodzi i że miłość tej dwójki napewno nie zginie ;-)