Ja nie rozumiem dlaczego prawie wszyscy tutaj aż tak nie lubią Wadlewa i non stop na nie narzekają. Sądzę, że Wadlewo jest o wiele ciekawsze niż ten cały Wrocław. W kółko dzieje się tam to samo, jak nie ktoś udaje ciążę , to nie ma kasy. Albo teraz , jak wróci Kinga, to znowu będzie roztrząsany wątek jej i Roberta. I ja się pytam po co? Oboje są szczęśliwi w nowych związkach, a teraz co na siłę to rozwalać! Wadlewo też ma swoje minusy, owszem. Jednym z nich jest np. zachowanie Malwiny, której nie powiem ale teraz jest mi trochę szkoda. Ale tam, jak coś się dzieje, to przeważnie coś nowego. Albo wprowadzają jakieś nowe postacie, czasami tworzą fajne sytuacje między starymi. A we Wrocławiu co? Powtarzają wciąż te same sytuacje, tylko z innymi bohaterami. Tak, jak dla większości dla mnie najciekawszy wrocławski wątek, to Aneta i Marek, ale kiedy ich nie pokazują, to oglądam serial tylko dla Wadlewa, licząc na to, że pokażą moją ukochaną parę, czyli Aurelię i Mariana

. Ale niestety obawiam się, że jeżeli potwierdzą się moje obawy i rozdzielą tę parę, to przestanę oglądać pm. No chyba, że odcinki, w których będę wiedziała, że napewno pojawią się Aneta i Marek.