Wiecie co... zawsze będę za Stellą, ale ta Christine no nie jest zła, serio! Podobała mi się ta scena z przyjęcia, co stali, rozmawiali i nagle...
-Oni wszyscy patrzą na nas, obserwują każdy ruch!
-Może dajmy im powód do tego by gadali?
Przynajmniej będzie więcej prywatnego Maca, chociaż jakby się z Jo zszedł, to byłabym bardziej zadowolona.

Ale przyzwyczaiłam się, że scenarzyści zawsze robią na złość. ;P