Ja mam wrażenie, że uduszę ich wszystkich, jak nie zaczną się zachowywać logicznie...
Pod urokiem Dębskiego jestem i w gruncie rzeczy uważam, że ma rację (abstrahując od uroku). Po prostu powinien wiedzieć. Staram się zrozumieć motywy, którymi kierowała się Agata, ale ja jestem z tych, co uważają, że ojciec i matka jadą na jednym wózku i dziecko nie jest sprawą tylko jednego, a nawet jeśli to wpadka, to poinformowanie potencjalnego tatusia jest obowiązkowe, nie ma co się wykręcać hasłami pod tytułem "byłeś z inną, co byś zrobił". Co by zrobił, to by zrobił, wiedzieć powinien. A jeśli nic od niego nie chciała, to też mogła to podkreślić. Najpierw trzymanie w tajemnicy, a po fakcie unikanie rozmowy na temat... no bez sensu. On też to przeżył, to też było jego dziecko, to też jego sprawa. Powinien był wiedzieć.
Logiki w ich zachowaniu per "żuraw i czapla" nie ma żadnej, ale faktycznie finał powinien być na plus. Tylko mam nadzieję, że nie tylko finał, a jednak już dalej (do końca serialu nawet). Nie naciskam na łączenie bohaterów w pierwszym sezonie, ale nie znoszę łączenia i zrywania, łączenia i zrywania. Niewybaczalne. I faktycznie nie wybaczę, jeśli tu tak będzie. Chociaż na tę chwilę to jedyny serial w tym sezonie, do którego siadam z ochotą (pozostając pod urokiem Dębskiego oczywiście), któremu dużo wybaczam i do którego mam ogromną słabość (Dębski Dębskim, ale i panna Przybysz to mocny punkt!).
Już wystarczy, że Aniela przebąkuje, że znika. Już samo to jest straszne, a co dopiero, jak naprawdę zniknie...