Autor Wątek: Dom  (Przeczytany 7548 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Dom
« dnia: Listopad 14, 2014, 09:02:34 »
Dziwię się, że tak wspaniały, klasyczny i kultowy serial nie ma swojego wątku. Naprawiam to.

"Dom" to epopeja opowiadająca losy mieszkańców kamienicy przy ulicy Złotej w Warszawie. Ich codzienne życie, troski, wzloty i upadki na tle historycznych wydarzeń w Warszawie a także w Polsce. Realistyczni i prawdziwi bohaterowie grani przez ówczesną (a także obecną) elitę aktorską - Dykiel, Englert, Buczkowski - że wymienię tylko parę nazwisk.

Co sądzicie o serialu? Jakie macie odczucia, których bohaterów lubicie, których nie - no i dlaczego? :)
Może znacie jakieś ciekawostki na temat "Domu"?
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 14, 2014, 18:24:49 »
A ja się nie dziwię, że nie ma osobnego wątku :P Chociaż w pewnym sensie ma:
 http://www.dyskutujesz.pl/index.php?topic=732.0
To stary serial (który zresztą już od dawna nie jest kontynuowany) a na forum, z lekka zresztą opustoszałym, są głównie młodzi ludzie, którym takie starocie są potrzebne jak Cyrankiewiczowi grzebień.
Serial jest powtarzany ciągle, jak nie przez jeden kanał TVP to przez inny. Gdyby ktoś chciał to już by się dawno odezwał.
Ja "Dom" uwielbiam. Wszystkie odcinki od 4 do 25 kończę przy dwóch paczkach chusteczek. Zawsze.
Ulubioną i zarazem bardzo tragiczną postacią jest Bronek, który przejechał się na swojej miłości do ludowej ojczyzny i...na miłości do Ewy. Dlatego ja Ewy nie lubiłam przez jakiś czas, choć ją na koniec opłakuję po  stokroć.
Baski też nie lubię :P

Offline Anula

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 238
  • Płeć: Kobieta
Odp: Dom
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 14, 2014, 19:30:03 »
Cieszę się, że są ludzie którzy interesują się jednym z moich ulubionych seriali  :). Prawda jest taka, że do oglądania ,,Domu" trzeba dojrzeć. Jak byłam młodsza i moi rodzice bardzo często oglądali ten serial, to nie wydawał mi się ciekawy, ale z biegiem czasu wciągnęłam się w losy bohaterów kamienicy przy ulicy Złotej. Faktem jest, że w serialu gra wielu wyśmienitych aktorów i sposób w jaki wcielają się w swoich bohaterów jest na prawdę wspaniały. Osobiście sądzę, że wiele postaci jest niesamowicie wiarygodnych i sytuacje, w których się znajdują nie odbiegają zbytnio od rzeczywistości. Moimi faworytami są Ula i Leszek, dlatego że ich miłość w serialu wydaje mi się najszczersza i najprawdziwsza. Podoba mi się sposób w jaki scenarzyści przedstawili przemianę Leszka pod wpływem miłości. Z przysłowiowego zimnego drania stał się kochającym i czułym facetem, który docenia wartość rodziny. Ulę też ta miłość zmieniła. Co prawda ich początki nie były łatwe, Leszek bardzo ją skrzywdził i o mało co nie doszło przez to do tragedii, ale to właśnie podoba mi się w ich historii najbardziej: że potrafili się zmienić, że Ula miała w sobie na tyle siły, by schować dawne urazy i pomóc Leszkowi stanąć na nogi  <buja_w_oblokach>

Co do ciekawostek, to czytałam, że Tomasz Borkowy chciałby nakręcić kontynuację ,,Domu''  ;)
Anula :)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 17, 2014, 06:59:12 »
Moją ulubioną postacią jest Henio Lermaszewski. Warszawski cwaniaczek, kombinator - ale z drugiej strony patriota, człowiek honorowy i mający świadomość co się tak naprawdę w kraju wyrabia. W przeciwieństwie do takiego Langa, który tuż po powrocie do domu robi za partyjną "szczekaczkę" zaś później poznamy go jako chama i drania dręczącego zakochaną w nim Lidkę.
Toć już nawet Andrzej - mimo iż należał do tych wszystkich ZWM-ów nie ideologizował tak wszystkiego - Lang aż wkurza w tej swojej agitacji. Pamiętamy rozmowę a raczej kłótnię w mieszkaniu Lawinów gdy gościli tego profesora z Anglii - na słuszne słowa krytyki Lang klepał bezmyślnie partyjne slogany.

Baśka - postać dość niejednoznaczna. Na samym początku strasznie drażni tą "mitologizacją" Łukasza, konsekwentnie i nieraz po chamsku odrzuca raz po raz Andrzeja, wreszcie bierze z nim ślub - z litości? - aby zapomnieć o Łukaszu?
Ale Łukasz wraca, i Baśka wszystko zostawia, wiadomo zresztą co się wtedy wyprawia, staje się bezduszna, niewrażliwa na innych, zimna i zła. Tym bardziej drażnią - a może śmieszą te ich spacerki z Łukaszem, na których ten z natchniona miną recytuje te "...a warkocze naszych dziewcząt będą białe..."...  <smiech> <smiech>
W tej nowszej części serialu jest taka.... "bezpłciowa", no ale przynajmniej nie wzbudza antypatii.

Bronek - mam tutaj mieszane uczucia. Zabiło go to skumulowanie - miłości do Ewy, bezkrytycznego uwielbienia dla socjalizmu i przekonania o własnej wielkości ("Wiesz, kto tą rączkę ściskał?"). Nie jest tu winien Andrzej - a na pewno nie w tym stopniu w jakim przez lata oskarżał go Leszek...

Co zaś do Leszka - ja go polubiłem już na samym końcu jak się związał w końcu z tą Ulą. Bo na początku - dziewczyna świata poza nim nie widziała, a ten tylko konie i konie, nie otrzeźwiła go nawet jej próba samobójcza - a przynajmniej nie na tyle, żeby z tej "hippiki" trochę spuścić...

Lubię też starego Talara - człowiek na wskroś przepełniony religią i tradycją, niemal korzeniami wrośnięty w swoją ziemię, surowo ale sprawiedliwie wychowujący synów. Nie godzi się z nowymi czasami, odrzuca je całkiem, woli widłami przywitać agitujących do kolektywizacji nie bacząc na skutki niż się dostosować.

Taka ciekawostka - w drugim odcinku rolę reżysera filmu, do którego najmuje się Tolek Pocięgło gra.... Stanisław Bareja ;)
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2014, 11:17:35 wysłana przez Mintek »
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 18, 2014, 17:39:07 »
Cytuj
Moimi faworytami są Ula i Leszek, dlatego że ich miłość w serialu wydaje mi się najszczersza i najprawdziwsza.

No ja mam problem z tą miłością właśnie...bo chyba o prawdziwości nie ma świadczyć próba samobójcza? Leszek to mnie generalnie wkurzał, najpierw ciągłym obwinianiem Andrzeja o śmierć Bronka a potem stosunkiem do Uli. Z drugiej strony jednak - to uczucie im pomogło, ona przestała pić a on zaczął się rehabilitować. Ale podziwiałam zwłaszcza ją.

Cytuj
Bronek - mam tutaj mieszane uczucia. Zabiło go to skumulowanie - miłości do Ewy, bezkrytycznego uwielbienia dla socjalizmu i przekonania o własnej wielkości ("Wiesz, kto tą rączkę ściskał?"). Nie jest tu winien Andrzej - a na pewno nie w tym stopniu w jakim przez lata oskarżał go Leszek...

Dlaczego mieszane? Andrzej nie zawinił, bo czym niby? Tym, że starał się go nieco utemperować (pod kątem kultury osobistej zwłaszcza) i nauczyć odpowiedniego zachowania w mieście? Chyba pamiętamy pierwszą wizytę Bronka w domu Lawinów? Druga była jeszcze ciekawsza, bo po pijaku...
Bronka jest mi szkoda, bo całe życie coś komuś musiał udowadniać: ojcu, że Sierpuchowo to nie cały świat; Andrzejowi, że nie musi wcale pasować do Lawinów i wreszcie Ewci, że jest jej wart. A że okazją do osiągnięcia swoich celów okazała się socjalistyczna ścieżka pracującego ludu stolicy to po prostu taki pech. Nie on pierwszy i ostatni zapomniał wtedy o noszeniu swojej skóry.
Jednakże Bronek to postać tragiczna, której wybory nie zawsze i nie do końca są samodzielne. Gdyby zaraz po wojsku wrócił do Sierpuchowa, z pewnością nie uścisnąłby ręki Bieruta i dożyłby późnej starości.
Rezultat tego wszystkiego jest taki, że żaden z młodych talarów do rodzinnej wsi nie wrócił i żaden nie był szczęśliwy, więc....chyba ten ojciec nie był taki głupi. 

No i Baśka. Postać , która stała się dla mnie synonimem kłamstwa i obłudy. Ok, Zbożny był kiedyś dla niej całym światem, ale żoną Andrzeja nie była dwóch miesięcy ale kilka lat. To co, wszystko co przez ten czas mówiła było kłamstwem? Potrafiła wszystko skończyć z dnia na dzień...bo pojawił się Zbożny. Wychodzi więc na to, że małżeństwo nic dla niej nie znaczyło i pewnie nie znaczyłoby nigdy. I to mnie dobija, to jej wyrachowanie. Chyba nawet Zbożny miał więcej skrupułów: "On cię kocha" - mówił.
Nic nie pomogło - Jędruś dostał za całokształt. Za chowanie listów z Kanady też. I mamusi zostało wybaczone a mężowi nie przysługiwała nawet chwila rozmowy ::)

I co ma Jędruś z tym odwracaniem się? Czego to może być symbol? W ciągu całego serialu robi to kilka razy. Nie wiem czy poprzednim razem to ustaliliśmy  <mysli>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 18, 2014, 19:36:53 »
I co ma Jędruś z tym odwracaniem się? Czego to może być symbol? W ciągu całego serialu robi to kilka razy. Nie wiem czy poprzednim razem to ustaliliśmy  <mysli>

Koniec końców nie ustaliliśmy ;) Sama niedawno znów nad tym się zastanawiałam, ale nie doszłam do jakiegoś większego wniosku. Może ma to symbolizować zamknięcie jakiegoś etapu, może spojrzenie wstecz i zastanowienie nad tym co było. O ile pamiętam, Andrzej obraca się w trzech sytuacjach: podczas projekcji filmu w 1 odcinku, podczas ślubu z Basią oraz na pogrzebie Ewy. Za każdym razem były to na pewno momenty przełomowe w jego życiu. Czy faktycznie należy doszukiwać się symboliki, nie wiem. Chociaż nie sądzę też, żeby cała sprawa pojawiała się bez przyczyny.

Zabierałam się na napisanie czegoś już po powstaniu tematu, ale cały czas myślałam, co napisać, bo tak wiele pojawiło się już w poprzednim temacie. Dziwnie mi jakoś powielać odpowiedzi. Skoro jednak temat jest, postaram się coś napisać w najbliższym czasie, jak tylko odeśpię trudy niedzieli, a właściwie nocy niedzielno-poniedziałkowej.  ;)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 18, 2014, 19:54:13 »
Jest jeszcze jedna scena, kiedy on się odwraca. Wraca do domu...a tam totalnie pusto: ani jednego ludzia, ani jednego mebla. No dobra,  zostały trzy krzesła (jeśli wierzyć mojej pamięci). Jedruś siada zaszokowany na jednym z nich i odwraca głowę w stronę okna, za którym pada śnieg.
Dlatego teoria, że może chodzić o końce i początki nowych etapów,  nie jest ...bezpodstawna.  Chociaż jak sobie tak wytłumaczę to jakoś czuję niedosyt... <mysli> Coś mi podpowiada, że tam jest jakieś drugie dno jeszcze <slucha>

Nie martw się Czterolistna - zawsze możesz cytować samą siebie. Albo wyobraź sobie, że przyszedł ktoś nowy i ogląda serial a Ty mu towarzyszysz. Wtedy się okazuje, że można ciągle gadać o tym samym i gadać i siebie nie powielać.

Siedziałaś w komisji?  <mysli>

Offline KONICZYNKA

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 380
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 18, 2014, 20:18:10 »
Jest jeszcze jedna scena, kiedy on się odwraca. Wraca do domu...a tam totalnie pusto: ani jedna ludzia, ani jednego mebla. No dobra, jest zostały trzy krzesła (jeśli wierzyć moje pamięci). Jedruś siada zaszokowany na jednym z nich i odwraca głowę w stronę okna, za którym pada śnieg.

A widzisz, tego nie pamiętałam.

Dlatego teoria, że może chodzić o końce i początki nowych etapów,  nie jest ...bezpodstawna.  Chociaż jak sobie tak wytłumaczę to jakoś czuję niedosyt... <mysli> Coś mi podpowiada, że tam jest jakieś drugie dno jeszcze <slucha>

Mam dokładnie takie same odczucia. Poza tym, jak już sobie dobiorę jakąś teorię, to okazuje się, że jedna ze scen mi do niej nie pasuje. Jak powstanie inna, to kolejna scena nie pasuje. Dlatego też pewnie waham się nad postawieniem jakiejś konkretnej tezy. "Pomyślę o tym jutro"  :D

Nie martw się Czterolistna - zawsze możesz cytować samą siebie. Albo wyobraź sobie, że przyszedł ktoś nowy i ogląda serial a Ty mu towarzyszysz. Wtedy się okazuje, że można ciągle gadać o tym samym i gadać i siebie nie powielać.

Dlatego też postanowiłam w końcu odezwać się na forum, bo ostatnio nie najlepiej mi to szło  :D Jak tylko będę formułowała konkretne wnioski, postaram się napisać więcej.

Siedziałaś w komisji?  <mysli>

Oczywiście. Do tego jako przewodnicząca. Pytanie: "To do której siedzieliście?" wywołuje u mnie dreszcze, także odpowiem od razu, liczenie do 4, ogarnięcie wszystkiego i wyjście ze szkoły do 5, w Urzędzie miasta byłyśmy przed 6 (bo taksówka jechała do nas wieki) a wypuścili nas z Urzędu o 7:50. Na 11 do pracy.  :D Było wesoło, ale i tak cieszę się, że dałam radę. Czeka nas teraz druga tura, mam nadzieję, że bez większych atrakcji  :D

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 19, 2014, 06:52:25 »
No i Baśka. Postać , która stała się dla mnie synonimem kłamstwa i obłudy. Ok, Zbożny był kiedyś dla niej całym światem, ale żoną Andrzeja nie była dwóch miesięcy ale kilka lat. To co, wszystko co przez ten czas mówiła było kłamstwem? Potrafiła wszystko skończyć z dnia na dzień...bo pojawił się Zbożny. Wychodzi więc na to, że małżeństwo nic dla niej nie znaczyło i pewnie nie znaczyłoby nigdy. I to mnie dobija, to jej wyrachowanie. Chyba nawet Zbożny miał więcej skrupułów: "On cię kocha" - mówił.
Nic nie pomogło - Jędruś dostał za całokształt. Za chowanie listów z Kanady też. I mamusi zostało wybaczone a mężowi nie przysługiwała nawet chwila rozmowy ::)
Akurat wczoraj na TVP Kultura leciało "Zażalenie do Pana Boga". Poraża mnie jedna zasadnicza sprawa - gdy już wszystko się wydało Baśka w jednej chwili Andrzeja znienawidziła. Z minuty na minutę. Owszem, miał "za uszami" incydent ze zdjęciem, ale to nie jest powód żeby aż tak zmienić do człowieka, do męża nastawienie. Tak jak piszesz - znaczyłoby to, że całe to małżeństwo dla niej nie znaczyło nic, zero. Miłości z jej strony też nie było a związali się na zasadzie - Andrzej chodził, chodził i się dochodził.
Żadnych słów wyjaśnienia, szczerej rozmowy, nic, od razu mega foch, nienawiść i scena przy rodzicach. Huzia na Andrzeja, potem zresztą kolejny raz obrywa za cudze - po aresztowaniu Zbożnego.

Dziś będzie leciało o 15:30 "Jak się łowi dzikie ptaki". Zapraszam do oglądania i dyskusji.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 19, 2014, 20:01:55 »
A jednak Henio Lermaszewski miał jakąś panną, obściskiwał się z nią w kinie. Do niej też (lub do innej) mógł powiedzieć "kochanie" przed blokiem na Złotej. Była taka sytuacja i ja się potem zastanawiałam do kogo on to mówił, skoro dopiero Danusia została żoną jego.
W  życie  Talarów ponownie wkracza Ewa (scena z Leszkiem obrzydliwa), Lang zostawia Lidkę a Baśka pokazuje co jest warte jej słowo.  ::)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Dom
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 20, 2014, 07:50:30 »
A jednak Henio Lermaszewski miał jakąś panną, obściskiwał się z nią w kinie. Do niej też (lub do innej) mógł powiedzieć "kochanie" przed blokiem na Złotej. Była taka sytuacja i ja się potem zastanawiałam do kogo on to mówił, skoro dopiero Danusia została żoną jego.
Na pewno jakieś panienki miał ale raczej to nic specjalnego nie było. Zastanawia właśnie to "kochanie" przed domem - do pierwszej lepszej by tak raczej nie mówił. Szkoda, że nie rozwinięto tego wątku, pozostała jedynie kolejna zagadka serialowa :)

Cytuj
W  życie  Talarów ponownie wkracza Ewa (scena z Leszkiem obrzydliwa), Lang zostawia Lidkę a Baśka pokazuje co jest warte jej słowo.  ::)
Lidka mogła spalić, podrzeć na drobne kawałki ten list, Lang by się nie dowiedział i po temacie. Co nie umniejsza faktu, że Karol to zwykły kawał chama. I hipokryty. Z jednej strony słowem i czynem oddaje hołd swojej czerwonej ojczyźnie, z drugiej aż przebiera nogami by za zachód się wyrwać choć na trochę.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Anula

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 238
  • Płeć: Kobieta
Odp: Dom
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 20, 2014, 20:01:13 »
Cytuj
Moimi faworytami są Ula i Leszek, dlatego że ich miłość w serialu wydaje mi się najszczersza i najprawdziwsza.

No ja mam problem z tą miłością właśnie...bo chyba o prawdziwości nie ma świadczyć próba samobójcza? Leszek to mnie generalnie wkurzał, najpierw ciągłym obwinianiem Andrzeja o śmierć Bronka a potem stosunkiem do Uli. Z drugiej strony jednak - to uczucie im pomogło, ona przestała pić a on zaczął się rehabilitować. Ale podziwiałam zwłaszcza ją.

Sądzę, że ta jej próba samobójcza była aktem desperacji. Nie umiała sobie poradzić z tym, że ukochany mężczyzna się ożenił i najwidoczniej nie widziała dalszego sensu życia, jeżeli nie będzie w nim Leszka.
A myślę, że ich miłość jest najprawdziwsza, ponieważ w serialu może z wyjątkiem Popiołka i jego żony nie było takich do końca szczerych uczuć. No bo Basia wyszła za Andrzeja z braku laku, on potem ożenił się z Ewą dlatego, że była w ciąży. Mundek cały czas zdradzał Halinę, Lidka też była wiecznie nieszczęśliwa, a Mietek długo nie mógł znaleźć ,,tej jedynej''. Z następnego pokolenia może jeszcze Kajtek i Majka byli taką fajną parą.  A w porównaniu do tych wszystkich niezbyt udanych relacji, Ula i Leszek pomimo kiepskiego startu potrafili odnaleźć się na nowo i być razem szczęśliwi.
[/quote]
Anula :)