Dyskutujesz.pl
Strefa telewizyjna => Programy telewizyjne => Wątek zaczęty przez: Jean w Maj 26, 2012, 23:36:23
-
Bo kochamy, prawda?
Znam masę, ale gustuję w starych:)
Jeden ze słynnych koncertów życzeń kabaretów OT.TO
http://www.youtube.com/watch?v=_Nm1DJ5eGXA&feature=related
Oj stare, zanim jeszcze do Unii weszliśmy:)
-
Kochamy, kochamy. smilie_girl_301
Znam na pamięć masę skeczy. Najczęściej chyba oglądam Neo-nówkę, Kabaret Moralnego Niepokoju, Ani Mru Mru, Cezarego Pazurę i ostatnio Limo. No i Kabaret Hrabi, ze względu na Joannę Kołaczkowską. :th_girl_haha:
Przy tym wymiękam: http://www.youtube.com/watch?v=GjjlnDbPhE8 (http://www.youtube.com/watch?v=GjjlnDbPhE8)
-
Aśkę uwielbiam, Natomiast sam kabaret...chyba jednak wolałam poprzednią odsłonę czyli Potem. A wręcz pasjami mogłabym oglądać ich Bajki dla potłuczonych I słuchać piosenki o królowej śniegu: http://www.youtube.com/watch?v=U1zGPFBvDUk Aśkę teraz oglądam w Spadkobiercach - Dorin Owens to zdecydowanie moja ulubiona bohaterka smilie_girl_307
Limo też lubię, te ich zwiastuny są naprawdę na poziomie a ostatni z nich przebija wszystkie inne. Niby to zabawne, ale i ma swoje ważne przesłanie. Odkąd się pojawił w sieci słucham i oglądam codziennie: http://www.youtube.com/watch?v=JPC8abdXfI0
-
Oj kochamy, kochamy! smilie_girl_014
Najbardziej uwielbiam skecz grupy Neo nówka "Niebo" , sam pomysł jest niesamowity i bardzo śmieszny! Uwielbiam ich oglądać na ekranie i słuchać jak się 'wygłupiają'. :th_0girl_dance:
http://www.youtube.com/watch?v=3gSFsALL0dE
http://www.youtube.com/watch?v=9Qunc88exxY
-
Limo też lubię, te ich zwiastuny są naprawdę na poziomie a ostatni z nich przebija wszystkie inne. Niby to zabawne, ale i ma swoje ważne przesłanie. Odkąd się pojawił w sieci słucham i oglądam codziennie: http://www.youtube.com/watch?v=JPC8abdXfI0
Normalnie uśmiałam się do łez :laie_67:
Rewelacyjne parodie (pooglądałam sobie kilka - ten z dokumentalnym filmem o "Gośce", albo zwiastun horroru) i pod względem zawartej prawdy (to owe przesłania, o których Jean wspomniała) i pod względem realizacji. :laie_67: Te zwiastuny są zrobione lepiej niż niektóre zapowiadające prawdziwe produkcje :th_0girl_impossible:
-
Co do Limo, to chyba najbardziej upodobałam sobie skecz "Czterej jeźdzcy apokalipsy". smilie_girl_301
http://www.ekabaret.pl/tv-2964-kabaret.limo..czterej.jezdzcy.apokalipsy.html
Wojna wymiotła, ale panowie też dają radę...
-Apokalipsa? I całą ziemię... :laie_67:
-
Co do Limo, to chyba najbardziej upodobałam sobie skecz "Czterej jeźdzcy apokalipsy". smilie_girl_301
http://www.ekabaret.pl/tv-2964-kabaret.limo..czterej.jezdzcy.apokalipsy.html
Wojna wymiotła, ale panowie też dają radę...
-Apokalipsa? I całą ziemię... :laie_67:
Pierwszy raz widziałam. Nie wiem jak to się mogło stać, bo świetne to jest smilie_girl_149
"Wojna, głód, zaraza i...Arek"
"Violetta Villas" - "Apokalipsa?" :laie_67:
I fotki z gołębiem też urocze:-)
-
Kochamy... smilie_girl_124
Uwielbiam kabaret Limo oraz wszystkie ich zwiastuny. W pamięć zapadła mi też Zmiana nazwiska.
Najlepsze w tych wszystkich zwiastunach jest to, że są one lepiej zrealizowane, rozpisane i wykonane niż trailery prawdziwych polskich produkcji.
Co do ich ostatniego dzieła - jestem pełna podziwu. Zwiastun rodem z Ameryki.
Niby w jakiś sposób zabawne, ale z drugiej strony Czy Ty przeżyjesz?
Wielkie brawa za pomysł. I to nie jest tak, że zrobili parę dobrych zwiastunów, a reszta należy do tych gorszych, ale za każdym razem są lepsze, zabawniejsze, bardziej pomysłowe. Szacun. Normalnie nie mogę doczekać się ich następnej produkcji.
-
Okej, wielkie brawa dla Limo, pokłony dla Joasi Kołaczkowskiej (ubóstwiam! smilie_girl_301), ale nie zatrzymujmy się tylko na nich! :)
Może nie kabaret, ale świetny, pomysłowy i naturalny... Maciek Stuhr! smilie_girl_321 Razem z tatą należymy do wielkich fanów jego występów. Macie coś ulubionego w jego wykonaniu?
Mi chyba nigdy się nie znudzi Rozmowa telefoniczna:
http://www.youtube.com/watch?v=lLKaNQyySY8
Dawniej kochałam się w składzie Ani Mru Mru i w ich świetnych skeczach (np. klasyk o Smoku Wawelskim :laie_67:).
Teraz już rzadziej ich oglądam, a jak już trafię na coś nowszego, to nie porywają mnie. Jest śmiesznie, ale nie jest to śmiech aż do łez. Może to ja się zmieniłam i oczekuję czegoś innego, coś innego mnie śmieszy. :)
-
Dawniej kochałam się w składzie Ani Mru Mru i w ich świetnych skeczach (np. klasyk o Smoku Wawelskim :laie_67:).
Maciej z Zadupia, który zabił smoka niechcący? :laie_67:
Zalewałam się łzami ze śmiechu przy tym. Lubiłam też skecz "Kuszenie" (bo chyba taki miał tytuł?), kiedy bohater zastanawia się czy pójść na studia czy też wziąć udział w filmie erotycznym:)
Okej, wielkie brawa dla Limo, pokłony dla Joasi Kołaczkowskiej (ubóstwiam! smilie_girl_301), ale nie zatrzymujmy się tylko na nich! :)
Oj Kami, daj się wyżyć, przecież chyba o to chodzi smilie_girl_282 Gdyby temat Limo nie był pociągnięty nie dowiedziałabym się o świetnym skeczu "Czterej jeźdźcy apokalipsy", który już dołączył do moich ulubionych ;)
A jeśli chodzi o Maćka to jest świetny, najlepszy w parodii Holoubka..."Krew jego dawne bohatery a imię jego będzie....Jenny" :D
No ale on te zdolności dostał w genach, ja się ciągle zachwycam tą kultową piosenką Stuhra ojca:
http://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko
I tak sobie czasem myślę, że wiele współczesnych gwiazd śpiewających, czy też próbujących śpiewać...za bardzo ten tekst wzięła sobie do serca....
-
Stary dobry kabaret, ze świetnymi aktorami: Kobuszewski, Michnikowski, Dziewoński, Kwiatkowska, itd (och jacy młodzi smilie_girl_269) "Kolejka" - niby temat z czasów kilometrowych ogonków (czyli "dawno, dawno temu"), w których najczęściej słyszało się pytanie "za czym kolejka ta stoi", ale nadal aktualny - wszyscy przy jednym żłobie, ale jedna strona próbuje drugą "zdetronizować".Przetasowania i psioczenie jeden na drugiego... Wystarczy się dobrze wsłuchać i już wiemy o kim mowa w tym skeczu smilie_girl_253 .
http://www.youtube.com/watch?v=lZsY3anvcP8
-
Uwielbiam kabarety: Limo, Neo-nówka, Łowcy. B, Aniu Mru Mru ;) i inne.
Ale bardzo fajnie się patrzy na kogoś, kogo się zna osobiście. Powstał nowy kabaret ze Szczecina, czasem można go już zobaczyć na TVP 2. Szarpanina.
Z jednym z chłopaków studiowałam, już wtedy zaczął coś działać, miałam nadzieję, że dojdzie daleko i rośnie nam nowa gwiazda :D
-
Ostatnio często trafiam na skecz kabaretu Ani Mru Mru pt. "Agroturystyka". :hahaha:
Nie chcę zbytnio opowiadać, żeby nie zepsuć komuś oglądania, więc napiszę tylko, że skecz bardzo mi się podoba.
Polecam do obejrzenia.
http://www.youtube.com/watch?v=dFQAtj10he8
-
Ani Mru Mru ma wiele bardzo dobrych skeczy, Neo-nówka też;D Neo-nówka ma Wandzie i to jest ich tajna broń! ;D Jak tylko Wandzia wchodzi do akcji to ja już od razu mam zaciesz na twarzy :D
Maleńka, widziałam ich kilka skeczy i powiem, że są śmieszni! ;D
Lubię też bardzo zapomniany już może trochę Kabaret OT.TO :) Fajne robią piosenki :) Lubię słuchać na poprawę humoru. Szczególnie Jak ja kocham cię (http://Ani Mru Mru ma wiele bardzo dobrych skeczy, Neo-nówka też;D Neo-nówka ma Wandzie i to jest ich tajna broń! ;D Jak tylko Wandzia wchodzi do akcji to ja już od razu mam zaciesz na twarzy :D
Maleńka, widziałam ich kilka skeczy i powiem, że są śmieszni! ;D
Lubię też bardzo zapomniany już może trochę Kabaret OT.TO :) Fajne robią piosenki :) Lubię słuchać na poprawę humoru. Szczególnie [url=http://www.youtube.com/watch?v=DQLWDJk1Npg) i Twój biust (http://www.youtube.com/watch?v=JL-j5Icr9LQ) :D
Ja ogólnie to chyba wszystkie kabarety lubię ;D
-
O, proszę. Wg teorii, o których mówi się tu i ówdzie, Bolek i Lolek tworzą podejrzany związek, Miś Uszatek jeszcze większe zgorszenie sieje, bo ma związek partnerski nie tylko z Prosiaczkiem, ale i Króliczkami <szczerzy_sie>
Ale to, co wyprawia Czerwony Kapturek, to już zupełna... Sodomka z Gomorką (http://www.youtube.com/watch?v=VxVOZEcf9PY)
<smiech>
-
O żesz, jaka orgia <smiech> Oni potem we trójkę mieszkali czy tylko wilk z Kapturkiem?
Ja uwielbiam Andrzeja Poniedzielskiego. Uwielbiam te jego opowiadania właściwie jednym tonem głosu, bardzo spokojnym, sprawiającym czasami wrażenie znudzonego.
Ulubiony występ to ten o tematyce muzycznej, ściślej o znaczeniu tekstu w piosenkach. Bardzo na czasie. Można się uśmiać, zwłaszcza ze skróconej muzycznej teorii ewolucji.
http://www.youtube.com/watch?v=xL5_fopAHrA
My chyba rzeczywiście zeszliśmy z drzewa o tydzień za wcześnie <slucha>
-
Uwielbiam kabarety. Szczególnie Mariolka z Paranienormalnych. Ja nie wiem co oni biorą, że takie teksty układają ;) Niedawno odkryłam kabaret Nowaki. Dziewczyna z Nowaków jest genialna.
Polecam Mariolkę w SPA. Oglądam już 4 raz i za każdym razem nie mogę się powstrzymać od śmiechu :D
http://www.youtube.com/watch?v=y5HgMrX-JhQ
-
Dziewczyna z Nowaków - ok i też bardzo lubię. Fajnie pokazuje zdziwienie. Ogólnie jest fajna. Sam kabaret również.
Natomiast Mariolka - tutaj jestem na nie. Nie lubię tej postaci (kabaretowej), nie rozumiem założenia i nie potrafię się śmiać :( Nie potrafię. Wyjście na scenę w peruce i udawanie infantylnej panienki nie do końca im wyszło :( Moim zdaniem...
-
Ostatnio siedziałam z moim facetem i oglądaliśmy kabarety na jakiejś tam stronie w necie. Włączyliśmy nowe...dramat...Neonówka jakoś poziom trzyma i trochę się pośmialiśmy, Ani mru mru też czasem coś dobrego jeszcze wymyśli ale niestety nowe kabarety w większości są słabe. Czasem mam wrażenie, że sami nie wiedzą z czego się śmiać - ile można żartować o rządzie?
W końcu włączyliśmy sobie Moralnych no i się zaczęło. Oglądając skecze, które już wcześniej widzieliśmy uśmialiśmy się na całego.
Niestety nowa laska w składzie jest słaba. Czegoś brakuje... Nawet tej atmosfery co była kiedyś. Pracowałam z nimi jeszcze za czasów Pakosy i było genialnie...niestety z nią coś się skończyło.
Brakuje mi też Grzanki w Chateletach, ale wiem że nie próżnuje i mocno działa na rzecz swojej ukochanej Huty. :)
-
To prawda, że starocie są dużo lepsze. Niepowtarzalne.
Jeśli chodzi o parodiowanie rządu i polityków w ogol to mistrzem dla mnie na zawsze pozostanie Jerzy Kryszak. On nawet potrafi mówić tak jak poszczególni panowie politycy, nawet się poruszać.
Cezary Pazura też nieźle opowiada. Jak choćby jego słynne wyjaśnienie różnicy między płciami na podstawie powrotu do domu po zakrapianych imprezach i solidarności damskiej i męskiej...Nie uważałam tego za jakieś szowinistyczne, normalnie za zabawne.
Albo o wizycie w marketach:
"Zgubiłem się...kiedyś się zgubiłem w lesie, ale był dużo mniejszy to się znalazłem. Teraz to nie wiem - chyba trzeba popatrzeć z której strony półek rośnie mech" :D
-
Pazura jest dobry. Kryszak też. Do tego zestawienia można dorzucić też Andrzeja Grabowskiego.
Moralni mają jakąś nową? Pierwsze słyszę. Skuszę się na coś, ale Pakosy to chyba nikt nie zastąpi. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, ale jej się chyba zastąpić jednak nie da ;)
-
Pazura jest dobry. Kryszak też.
Uwielbiam ich! :D
Ja jeszcze lubię oglądać i słuchać Artura Andrusa.
Kiedyś mnie strasznie denerwował, ale po obejrzeniu większej ilości jego występów i posłuchania piosenek powiem, że jest świetny! ;)
Piłem w spale, spałem w Pile i to jak na razie tyle.. ;D
-
Andrus mi przypomina Poniedzielskiego, którego też lubię i też polecam.
Oglądaliście kiedyś "Spadkobierców"?
Tam dopiero Andrus daje czadu <serduszko>
-
'Spadkobierców' nie miałam okazji, niestety. :(
Ale Poniedzielskiego też bardzo lubię!
-
To taki serial komediowy bez gotowego scenariusza i dialogów. Artyści wychodzą na scenę wiedząc tylko w zarysie czego ma dotyczyć następna scena, reszta to ich inwencja, spontan po prostu. Podziwiam ich za coś takiego. Nieraz uśmiać się można do łez.
Nadawany jest w tv4, ale na yt można znaleźć sporo odcinków a wszystkich licząc była masa. Serial jest formą protestu przeciwko operom mydlanym - typu "Moda na sukces" a Andrus robi tam za głowę rodu Owensów, niczym Blake Carrington. Ale najlepsza i tak jest Asia Kołaczkowska jako Dorin - czapki z głów.
Polecam ;)
-
Poniedzielskiego bardzo lubię właśnie za to jego ponuractwo, jakąś taką "artystyczną" apatię. Taki smerf Maruda w świecie satyry <jezyk>
Andrusa lubię za trafiające w sedno różnych spraw piosenki, za okraszone szczyptą cynizmu i humoru spostrzeżenia w notkach na swoim blogu i związaną z nim książką "Blog osławiony między niewiastami".
W tej klasie mistrzów satyry znajduje się także, uwielbiany przez mnie sąsiad zza miedzy (on z Warmii, ja z Mazur <szczerzy_sie>) Krzysztof Daukszewicz. Facet ma ogromny talent w wyśmiewaniu naszych cech narodowych. I robi to z takim wdziękiem, że żadnemu z przedstawicieli owego narodu nie w głowie obrażanie się na takie walenie prawdy prosto w oczy. A Pan Krzysztof walił nią już od dobrych kilku dziesiątek lat.
Moją ulubioną satyryczną piosenką Daukszewicza jest Mucha (http://www.youtube.com/watch?v=ZvzlMDaAjVk), a całkiem niedawno usłyszałam kolejną, która jest po prostu mistrzostwem świata w swoim gatunku. Mowa o Hańba, zdrada (http://www.youtube.com/watch?v=qPxOhLTKUns)
Po prostu perły! <brawo>
-
Do Daukszewicza chyba po prostu trzeba dojrzeć. Ja pamiętam go od dziecka ze wszystkich festiwali, ale nigdy mi się specjalnie nie podobał, bo smęcił (znaczy zwykle dużo śpiewał i się mi dłużyło). Teraz dopiero doceniam twórczość. Nudziło mnie, ale listy Ignacego do hrabiego zawsze mi się podobał, zwłaszcza ten pierwszy zapamiętany z 89'. I jeszcze pamiętam różnicę między emigracją zewnętrzną a wewnętrzną. ;)
Pogratulować sąsiada zza miedzy ;)
-
Jak wiadomo lubię starocie, więc jestem częstym gościem m.in. kanału TVP Kultura. W niedzielę oglądam na przykład Kabaret Starszych Panów, ostatnio w odcinku "Nieznani sprawcy". Może nie wybucha się przy nim gromkim śmiechem, ale kiedyś kabarety funkcjonowały na bazie teatru absurdu oraz piosenek liryczno-żartobliwych. Żart nie był podany na tacy, żart trzeba było "wyłuskać".
We wczorajszym odcinku Starsi Panowie postanawili wyjaśnić sprawę podrzucenia im przez nieznanych sprawców hrabiny Tyłbaczewskiej (rewelacyjna Irena Kwiatkowska). Goszczenie kobiety jest bardzo uciążliwe nie tylko ze względu na jej wygórowane wymagania, ale i powodzenie wśród oryginalnych adoratorów (a byli to m.in Mieczysław Czechowicz jako oficer, Wiesław Gołas jako... zakochany wampir, Zdzisław Leśniak jako iluzjonista Gustaw poznany w pensjonacie w Szczawnicy, sadystyczny bandzior z piosenki "Tango Kat", który przyprawiał hrabinę o dreszcze rozkoszy <szczerzy_sie>). W dodatku hrabina pojawia się zawsze wtedy, gdy któryś ze Starszych Panów jest zakochany...
A poniżej piosenka Ty nie odmawiaj mi (http://www.youtube.com/watch?v=Ivjs9cvl7nk&feature=related)
Proszę jak odrzucony adorator groźbę swą może poetycko wyśpiewać....
Ty nie odmawiaj mi, nie traktuj tak surowo.
Perełki moich próśb na wątłej nici drżą.
Jeżeli zerwiesz nić bezduszną twą odmową,
te perły inny któś pozbiera dłonią swą.
<serduszka>
-
A ja ostatnio trafiłam na to:
Nieszczęścia chodzą parami (http://www.youtube.com/watch?v=5nY2FPaqkAM)
Proste, urocze i nawet się już naumiałam :D Ech, no uwielbiam Młynarskiego jednak ;)
-
Znów TVP Kultura się kłania <jezyk>
W niedzielę kanał powtórzył benefis pracy artystycznej Hanki Bielickiej - "55 kapeluszy Hanki Bielickiej". Ludzie znający co nieco tę Panią wiedzą dlaczego mowa o kapeluszach.
Jej występy kabaretowe to mistrzostwo świata. Żadna aktualna artystka, parająca się tą formą sztuki nawet trochę nie zbliżyła się umiejętnościami do Wielkiej Bielickiej.
Słyszeliście może kiedyś o Dziuni Pietrusińskiej? To jedna z ról Pani Hanki, powstała jeszcze w czasach "Podwieczorku przy mikrofonie", ale niektóre monologi z tej audycji można było usłyszeć także w niejednym przedstawieniu artystki dużo, dużo lat później. Dziunia Pietrusińska to postać komentująca rzeczywistość sąsiedzką i ogólnospołeczną z pozycji "paniusi miejsko-wiejskiej z dość poważnie zmąconym poczuciem własnych korzeni". Hanka Bielicka wygłaszała słynne monologi Dziuni z właściwym sobie temperamentem, w tempie zawrotnym tak, że wszyscy mieli wrażenie, iż to jej własne słowa i wypowiadane na bieżąco, bez przygotowania.
Dowód? Proszę bardzo taka mała próbka talentu pani Hanki (http://w892.wrzuta.pl/audio/3PzrQitDZ0Y/hanka_bielicka_-_monolog) <szczerzy_sie>
Akurat to nie jest "Dziunia Pietrusińska 50 lat później", ale w sieci mało pani Hanki jest, tylko to udało mi się znaleźć <slucha>
Wracając do wspomnianego benefisu. Uśmiałam się jak norka przy występach Pani Hanki. Naprawdę szczerym śmiechem. Świetny skecz, w którym pewna rezolutna ciotunia ma przyjąć montera od telefonu i porozmawiać z niegrzecznym narzeczonym kuzynki. Oczywiście Ciotuchna myli mężczyzn i wychodzi komedia pierwsza klasa <smiech>
Była też Pani Hanka w duecie z Teresą Lipowską w ognistej sambie, którą obie próbowały tańczyć.
Panie w wieku mocno średnim w garsonkach, kapelusikach, z torebeczkami przewieszonymi przez łokieć. Widok bezcenny. No po prostu cud, miód i orzeszki <haha>
Monolog o mężu - pośle w Sejmie, kolejna perełka. A mąż ów taki oblatany w sejmowych sprawach, że "guziki umie wciskać... i ciemnotę też", a do "Polskiego Zoo" też by się nadawał, "bo dla polityka nie ma większej kariery jak kij w... i do kukiełek" <smiech> (oczywiście Pani Hanka słów grubiańskich nie używała, za to wymownie zamilkła <szczerzy_sie>). I to wszystko wypowiedziane z typowym dla niej temperamentem.
Hanka Bielicka świetnie prezentowała się kabaretowo w felietonach "Homera Warszawy i warszawskiego języka", jak o Stanisławie Wiecheckim, czyli słynnym "Wiechu" wypowiadał się Julian Tuwim. Stworzyła w nich m.in bardzo wyrazistą postać Apolonii Karaluch.
Przewspaniała artystka!
-
Uwielbiam Hankę Bielicką. Chyba nikt nie potrafił tak szybko nawijać jak ona. Dlatego "Gangsterów i filantropów" tak często oglądam - dla "Córki niezguły i męża fajtłapy" :D
-
Lubię oglądać kabarety :D Do tych ulubionych należą m.in. Tey. Uwielbiam skecz o Pani Pelagii <3
Smoleń i Laskowik jako duet byli niesamowici. :)
http://www.youtube.com/watch?v=ViGCnJ7Li7g
"Pani Pelagio... czy pani jeszcze może...?
"No peeewnoo"
"Czy pani może jeszcze nam powiedzieć." :D
albo
"Cały czas mowa o bombkach choinkowych"
"Też.Pan wie jaki mamy asortyment? Od A do N"
Oczywiście też opowieści o Kryzysie i Ramzesie: "Ramzes umarł" "A Kryzys żyje" :D No i wszelakie piosenki i inne skecze. :D
Ze współczesnych kabaretów bardzo lubię Kabaret Moralnego Niepokoju. :) Ich programy z cyklu "Historia Literatury wg KMN" "Historia Polski", "Historia Świata"... Fantastycznie to wszystko ubierają :)
Ostatnio bardzo lubię 3 takie skecze:
"Telefon do ojca"
http://www.youtube.com/watch?v=YZ1AlIv6dgY
"Niemiec"
http://www.youtube.com/watch?v=1aMqPUaz0WU
i "Tata ze wsi"
http://www.youtube.com/watch?v=93m2kqiZ2Qk
Ładnie obrazuje "wiejskość" świata w tej całej nowoczesności. Nie ubliżając mieszkającym na wsi bo jest wiejskość i "wiejskość".
Puenta jest zabójcza i jaka prawdziwa. <smiech>
-
Nie, no "Tata ze wsi" jest genialny i taki prawdziwy, z tym że wieśniakiem tutaj akurat nie jest nieco zacofany technologicznie i kulturowo ojciec ze wsi :)
Ostatnio godzinami oglądam skecze KMN. A te historie : Polski, Świata, literatury są naprawdę na wysokim poziomie (nawet jeśli to żarty). A kiedy zobaczyłam interpretację "Wesela" Wyspiańskiego...naprawdę wyrazy uznania. Rymowanie i symbole - jak dwie skrajności.
-
Ktoś pewnie oglądał wczorajszy kabareton? Czy nie? :D Absolutnie zachwyciły mnie dwa skecze: kabaretu Paranienormalni oraz Koń Polski. Tych drugich nie widziałam wieki, a tu proszę - wielki powrót.
- Co ty, w ogóle, to za grosze kupiłam!
- A ta cena?
- Aa, to się od telewizora przykleiło.
- Ale co to, co mi pan - rebus pokazuje?
(...)
*dla niewtajemniczonych - chodzi o sweterek, który po praniu w pralni stał się w magiczny sposób rozmiaru dziecięcego*
- Jak ja mam to założyć?
- No przez głowę chyba...
- *zakłada na głowę* I co, dobre? Nie opina?
:hahaha:
- W Polsce bezłobotni łobią zakupy? It's wonderful! Polska to piękny kłaj! <haha>
Coś w tym jest. ;)
Czekam na filmiki na YT. :D
-
Ja już sobie Kabaretony opolskie odpuszczam, od dawna mnie już żarty nie śmieszą. W ogóle współczesne kabarety, poza małymi wyjątkami, wolą bardziej szokować niż bawić czy rozśmieszać prostymi żartami.
I znowu sentyment do staroci, kabaret Tey, Daukszewicz jak przeczytał list do hrabiego to myśmy płakali ze śmiechu, podobnie jak wyszedł Kryszak - mistrz niedościgniony, do dzisiaj, w parodiowaniu polityków.
Daniec bawił mnie średnio, poza jednym wyjątkiem. Ten skecz mu się świetnie udał - opowiadałam go setki razy, zanim w ogóle pokazał się w sieci. "Karawan" - historia trupa, który przeżył :D
Marcin Daniec - Opole 1997 (http://www.youtube.com/watch?v=QCDUr3TnzsE#)
Mam nadzieję, że te wczorajsze gagi też niedługo się pokażą na yt, zawsze się to lepiej zrozumie w szerszym kontekście;)
A kabaret Hrabi też wystąpił?
Kto tu obiecał coś... ;)
-
A kabaret Hrabi też wystąpił?
Kto tu obiecał coś... ;)
Jak znam życie i Hrabi, to ich nie było. Poza tym nic mi o tym nie było wiadomo, żeby się wybierali na któryś z kabaretonów. I chwała im za to! Hrabi to kabaret, który nie lubi tego typu imprez. Oni wolą wejść na scenę, zagrać cały program a nie wyskoczyć z jednym skeczem i w efekcie może nawet nie być zauważonym. To jest kabaret z klasą. Co się dziwić jak się wyrosło z Potem, na autorytecie Władka Sikory. Są wielcy, trzeba im to oddać.
Nawiązując do Potem... W ostatnich miesiącach organizowane były koncerty pt. "Gramy dla Smutnego". "Smutny" - Adam Pernal - był pianistą Potem. Gdyby ktoś chciał zobaczyć, to polecam:
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ilsQK4UAIv0 (https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ilsQK4UAIv0)
Te akrobacje na krześle... :D
Smutny przegrał wczoraj walkę z chorobą. Widocznie potrzebny na górze był "chłopiec z fortepianem"...
Odnośnie wywołania mnie do tablicy... Obiecałam i obietnicy dotrzymam. Opiszę moje cudowne spotkanie z Hrabi z początku czerwca, ale najpierw uporam się z dokumentacją do pracy. Może jak się uda, to w środę lub w czwartek zdam relację. Obiecuję!
Na TVP Rozrywka można właśnie zobaczyć "Savoir - vivre" Hrabi. Polecam!
-
Gdzieś tam w polskim światku żyje sobie ksiądz Marek Wójcicki, który wraz z grupką niepełnosprawnych młodych ludzi założył Stowarzyszenie Absurdalny Kabaret, a jego patronatem objęty jest kabaret "Drzewo, a gada". Oglądałam niedawno reportaż z udziałem jednego z jego bohaterów, 19-letnim obecnie Patrykiem Laksą (ojciec Michał to basista kilku znanych kapel), chłopcem z porażeniem mózgowym. Nie będę pisać o historii jego choroby, bo tu nie o to chodzi. Warto jednak zaznaczyć, że to niezwykle inteligentny, z ogromnym poczuciem humoru oraz wielkim dystansem do swej i innych niepełnosprawności, młody człowiek.
"Drzewo, a gada" brało udział z powodzeniem (nagroda) w ogólnopolskim przeglądzie kabaretów amatorskich PAKA i w kabaretowym świecie jest bardzo znane. I tylko sami członkowie "Drzewa..." oraz ich protektor i jednocześnie autor tekstów, ksiądz Marek, wie ile pracy, ile wysiłku, ile cierpliwości, ile samozaparcia i ile pasji wkładają w to, co robią niepełnosprawni.
A efekty? Proszę bardzo:
Kabaret Łowcy.B i Drzewo a Gada - Urząd Pracy (http://www.youtube.com/watch?v=FV1UeXxt1Xk#ws)
Chłopak, który śpiewa jest oczywiście niepełnosprawny Jakub Nawrotek, fantastyczny głos. O czym można przekonać się słuchając utówrów z linków, które prezentuje niżej.
A wracając do kabaretu "Urząd pracy" - perełki:
- Jak - masz - na - imię... patrz mi na usta. Jak - masz - na - imię.
- Patryk ciulu.
<haha>
- Nie martw się Bóg cię kocha.
- Ciekawe co by było, gdyby mnie nie lubił.
;D
- Kto przyszedł w sprawie pracy, prawa ręka do góry.
- Haha, prawa dizlu, haha... hmmm... ekhmm.
<haha>
No i cała dalsza rozmowa o lekach, koniach, sporcie i laskach - całość bomba ;D Ksiądz Marek opowiadał, że po jednym z występów "Drzewa... podszedł do niego jakiś widz powiedział tylko jedno zdanie "Człowiek nie wiedział nawet jaki jest głupi" i odszedł. W kontekście wyżej przedstawionego fragmentu kabaretu, jakże wymowne jest to zdanie.
Ale nie tylko w formie kabaretowej chłopaki się realizują. Drugą pasją jest muzyka. To, co udało mi się do tej pory wysłuchać naprawdę wprawia w zachwyt. Oto ostatnie osiągnięcie chłopaków.
Drzewo a gada - "Adres ulica" (Official Music Video 2013) (http://www.youtube.com/watch?v=g0AiDsUHDrc#ws)
To jest fantastyczne: realizacja clipu, "aktorzy" (Chaplin to Patryk, występujący wyżej z Łowcy.B, policjant to wspomniany wyżej Jakub), tekst, muzyka. A poniżej coś w innym stylu, ale także bardzo dobre.
Drzewo a gada - DREWNIANY (http://www.youtube.com/watch?v=FEYH7EhYNuI#)
Sorry, że w temacie kabaretowym wtrąciłam wątek muzyczny, ale nie chciałam rozgraniczać tych dwóch światów, które dla ich bohaterów, są ściśle zintegrowane w codziennym pędzie do życia.
-
Tak to prawda... Oni są fantastyczni. Miałam okazję widzieć ich na żywo. To co robią, to majstersztyk. Jeden z lepszych kabaretów. :)
Jednocześnie dystans do ich niepełnosprawności jest wspaniały.
Pokazują, że jak się chce to można. I nic nie musi nas ograniczać. :)
-
Ja również dziękuję El za wrzucenie. Bardzo mi się podobało - szkoda, że w necie tego tak mało jest. No chyba, że ja nie umiem szukać? <mysli>
-
Kiedyś chciałam tutaj napisać post rozpoczynający się słowami: "A ja nie lubię kabaretu" - teraz cieszę się, że choć był on prawie skończony jednak nie został wysłany. Teraz musiałabym się z tego nieźle tłumaczyć, bo ostatnie miesiące pokazały mi, że jednak lubię kabaret. Niektóry kabaret nawet kocham. Skąd więc wziął się poprzedni pogląd? Bo w 99% nie śmieszy mnie to co oglądam w telewizji - kabaretony, festiwale, noce kabaretowe. Wszystkie kabarety tam występujące zlały mi się w jedną, nieśmieszną masę. Owszem, czasem jest coś zabawnego...ale zawsze mi to umyka wśród tego, co nie sprawia, że się śmieję lub chociaż uśmiecham.
Czy to wina telewizji? Czy może to naprawdę nie jest zabawne? Nie wiem. Ludzie siedzący na widowni, oglądający to na żywo co chwilę wybuchają śmiechem, nawet gdy ja siedząc przed telewizorem mam raczej taką minę: <zniecierpliwiony> Może po prostu na żywo to wszystko robi lepsze wrażenie - nie wiem i nawet nie mam ochoty się o tym przekonać, bo wolę pojechać do jakiegoś miasta i obejrzeć cały program wybranego, lubianego przeze mnie kabaretu. Wtedy mam pewność, że będę usatysfakcjonowana. Raz już miałam okazję się o tym przekonać, oglądając na żywo "Co jest śmieszne" Hrabi - i już przebieram nóżkami nie mogąc się doczekać kolejnej okazji zobaczenia ich na żywo, tym razem z innymi programami (bo z "Co jest śmieszne" już się pożegnali, niedługo ma się pojawić cały program w TV, więc w sumie w ostatniej chwili zdążyłam zobaczyć na żywo). Wtedy przynajmniej wiem, że całe moje ciało odczuje to, że dobrze się bawiłam, bo od śmiechu boli mnie każdy mięsień, a "zakwasy" na twarzy odczuwam przez kolejne kilka dni :D
Z rzeczy około kabaretowych pokochałam także serial "Spadkobiercy" - i formę jaką jest improwizacja kabaretowa. Dzięki "Spadkobiercom" można wyłonić kilku geniuszy kabaretu, wspaniale potrafiących się odnaleźć w każdej sytuacji, nie bojących się niczego. Ludzi z ogromnym dystansem do siebie, z głową pełną pomysłów. Stąd oprócz Aśki Kołaczkowskiej zapałałam miłością do Wojtka Kamińskiego i Agnieszki Litwin-Sobańskiej, na co dzień występujących w kabarecie Jurki. Wielokrotnie potrafili rozbawić mnie do łez i chwała im za to, bo zanim poznałam "Spadkobierców" to myślałam, że jestem trochę ponurakiem :D
A ja po prostu nie lubię tych wszystkich popularnych, wszędzie występujących kabaretów. Nie lubię przerostu formy nad treścią, nie lubię humoru bezpośredniego - przebieranek, charakteryzacji, które same w sobie tworzą dowcip i nie trzeba się już starać, bo i tak "są jaja". Nie lubię jak kabarety podejmują aktualne tematy, zwykle z zakresu polityki - to mnie nie śmieszy, polityka jest zwykle żałosna, więc i te żarty wypadają potem żałośnie i nijako. No i stale się dezaktualizują. Mnie bawią szczegóły - mały żart, wyraz twarzy, spojrzenie, ukryte drugie znaczenie - i potrafię płakać ze śmiechu, nawet gdy sobie to przypomnę o tygodniu, dwóch, trzech.
Także kocham kabaret :) Nie każdy, nie zawsze, nie wszędzie - ale kocham :)
-
Ja jestem wielką fanką "Spadkobierców". Potrafiłam być bardzo mecząca w tym temacie. Kochałam kabaret "Potem" a festiwalowe kabaretony były dobre 10-15 lat temu. Polityczne też - Jerzy Kryszak był nie do zdarcia.
Cenię sobie też Kabaret Moralnego Niepokoju. Zwłaszcza "Historię literatury" uważam za rzecz niezwykłą.
Mnie też nie wszystko śmieszy. Nie znam nawet większości kabaretów. A zresztą, nie wszystkie rzeczy mają śmieszyć...chyba...lub mnie nie śmieszą, raczej skłaniają do refleksji.
Jak np. "Uczelnia" ("Egzamin wstępny" - inny tytuł). To taka wizja jak to uczelnie będą sobie radziły z niżem demograficznym. Co też zrobią, żeby mieć studenta...i kasę. Straszne.
-
Jean, i ja jestem męcząca w temacie "Spadkobierców" - Koniczynka coś o tym wie :D Odkąd mam wakacje potrafię oglądać codziennie po kilka lub nawet kilkanaście odcinków, powoli tworzę listę ulubionych i z przyjemnością do nich wracam. Mam nawet kilka absolutnie kultowych scen, a niektóre zwroty na stałe przeniknęły do mojego języka. Dlatego też specjalny, festiwalowy odcinek z tegorocznej PAKI powitałam z ogromnym entuzjazmem, a pogłoski o tym, że jest pomysł, aby przywrócić "Spadkobierców" do telewizji - cieszy mnie jak mało co. W końcu oglądanie starych odcinków kiedyś może się znudzić...
Chociaż wątpię :D
Z KMN cenię sobie Roberta Górskiego. Nie doceniałam go w samym kabarecie, ale odkąd poznałam go w "Spadkobiercach" właśnie - jakoś cieplej zaczęłam go traktować i doceniać jego humor oraz głowę pełną pomysłów. Niestety na niekorzyść całego kabaretu w mojej opinii działa ta słynna wymiana Pakosińskiej na Stużyńską (wiem, wiem, nie ich wina), no ale...psy szczekają, karawana jedzie dalej :)
Dlatego mam nadzieję, że moi Hrabi nie zmienią się nigdy :) Wspomnienia z ostatnich dwóch występów utwierdziły mnie w przekonaniu, że cała czwórka jest bezapelacyjnie cudowna. Mam swoich faworytów <zawstydzony> lecz to chyba tylko względy osobiste wchodzą w grę, bo na scenie nie ma lepszych czy gorszych, wszyscy dają radę. Nie wyobrażam sobie, aby kogoś mieli wymienić, ktoś miałby odejść...
A zresztą, nie wszystkie rzeczy mają śmieszyć...chyba...lub mnie nie śmieszą, raczej skłaniają do refleksji.
Jasne, że nie wszystkie, szczególnie jak cały program jest - to nie sposób, aby człowiek przez niespełna dwie godziny występu się śmiał (choć raz tak miałam...bolało :D). Tylko właśnie, musi się pojawić COŚ. Jakaś refleksja, jakieś uczucie. Nie muszę wyć te śmiechu, tarzać się po podłodze. Grunt żeby to na mnie wpłynęło, żebym w środku czuła się rozbawiona, żebym generalnie miała dobry, pozytywny nastrój. A oglądam kabarety w telewizji i nie ma nic - ani dobrego nastroju, ani refleksji, ani - jak nietrudno się domyślić - bolącego od śmiechu brzucha.
-
KMN nie jest już taki sam. Nie wiem czy to zmiana z Pakosińskiej na Stużyńską czy po prostu zmęczenie materiału, wyczerpanie formatu... <mysli> Wszak autorem większości skeczów był właśnie Robert Górski - nie Pakosińska.
A'propos, Joasia Kołaczkowska wzięła udział również w nagraniu "Historii literatury według KMN", wcielając się w wiele literackich postaci :) Może to nie kreacje klasy Dorin Owens, ale także doskonałe.
Nie sądzę aby w "Hrabim" nastąpiła jakaś drastyczna zmiana, dopóki jest trzon i wizja. W końcu "Potem" już nie ma, a jednak...
Przyznam się, że twórczość Hrabi znam średnio, ale wierzę, że jest dobre. A zresztą, cała praca przy "Spadkobiercach" mówi za się ;D
-
Sądzę jednak, że ta zamiana dużo dała. Skąd taki wniosek? Oglądając program kabaretu Hrabi zatytułowany "Co jest śmieszne?" - przyłapałam się na tym, że wiele rzeczy śmieszyło mnie dlatego, że wykonywali je Hrabi. Drobne spojrzenia, gesty, półsłówka - szczególnie wykonane przez Aśkę sprawiają, że potrafię płakać ze śmiechu. A niektóre skecze były naprawdę słabe - zresztą takie było założenie programu, aby zbadać co śmieszy ludzi i pokazać, że czasem typowe wzorce utarte w kabarecie nie są potrzebne, że klasyka rządzi.
I tak też jest w przypadku KMN. Co z tego, że Górski pisze skoro energia się zmieniła? Pakosińska była wulkanem energii, co by nie mówić, wystarczył jej głos, śmiech, mimika - a już było to "coś". Stużyńska natomiast jest dla mnie postacią absolutnie "niekabaretową" i nie potrafi mnie rozbawić nawet w dobrze napisanym skeczu. Dlatego Góral może się dwoić, troić, ale dla mnie KMN jest już raczej spisany na straty. Kto wie, może pewnego dnia dojdą do takiego samego wniosku co Limo i też rozwiążą działalność?
Za to Aśka ma to do siebie, że we wszystkim sprawdza się doskonale. Przede wszystkim ze względu na świetny warsztat aktorski i wokalny, aż dziw bierze, gdy człowiek pomyśli, że to samouk (z wykształcenia jest bowiem pedagogiem) - a spokojnie mogłaby położyć na łopatki niejedną aktorkę, że o piosenkarce już nie wspomnę, bo głos ma jak dzwon.
Zresztą...
łyra ryczy...- krowa.. Joanna Kołaczkowska i Łukasz Pietscha (http://www.youtube.com/watch?v=jM2lP7lf23I#)
Ja bardzo lubię Ją jeszcze w "Baśni o ludziach stąd" (zresztą w gronie innych świetnych kabareciarzy) oraz dubbingującą w "Sklepie dla samobójców".
-
Ja za to ciągle uważam KMN za najlepszy polski kabaret. Nawet po odejściu Pakosińskiej. Widziałam ich kilka razy na żywo w nowym składzie i ... mnie ciągle to śmieszy, bawi. Magda owszem wprowadziła inny klimat, momentami jest jeszcze trochę sztywna, ale ja ją taką kupuję. Pasuje mi tam. Nie czuję zmęczenia materiału, końca kabaretu itp. itd.
Widzę, że dogaduje się z chłopakami i wypracowują coś nowego, swojego. I to jest bardzo na plus. Wiadomo, że aby porządnie zażarło potrzeba trochę czasu. Dla mnie już żre a może być tylko lepiej.
Lubię humor KMN, bo nie jest prymitywny. A często, gęsto niesie ze sobą jakąś tam treść.
Ja nie muszę mieć mimiki, śmiechu... bardziej skupiam się na słowie.
Jak chcę mieć mimikę to wybieram Krosnego. :D Jego nic nie pobije. :D
Ja z kolei przy całym szacunku dla pani Kołaczkowskiej nie mogę jej oglądać dłużej niż 5 minut. Dla mnie to taka... rozdżymorda... jest za głośna, za rozlazła. I jak niektóre skecze Hrabi mnie śmieszą, tak inne nie. Nie lubię jej barwy głosu.
Tyle, że nie stawiałabym tego kabaretu w kontrze do KMN, bo Hrabi zajmuje się zupełnie innym TYPEm humoru. Oni bardziej bawią się formą niż treścią, balansują na granicy absurdu.
Poza tym każdego bawi co innego... I to co dla jednego będzie cudem nad cudami, dla innego dnem. :P
A to, że coś pewnego dnia się skończy to normalne. Nic nie trwa wiecznie. Formuła Hrabi też się kiedyś wyczerpie. Nie można tworzyć w nieskończoność. Naturalna kolej rzeczy.
Zresztą ostatnio staje się modny standup i szeroko rozumiana improwizacja. Czyli "Spadkobiercy" itp. i myślę, że coraz więcej osób będzie zmierzać w tym kierunku. Twórczość kabaretowa też ewoluuje jak widać. Każdy szuka swojego miejsca i dobrze.
Jedni to polubią, inni nie... Każdego indywidualna sprawa.
Spadkobierców też lubię. Bardzo ciekawa sprawa. :D
Improwizacja jest spoko. :D
I no... tylko nie bijcie. <zawstydzony>
-
Ja za to ciągle uważam KMN za najlepszy polski kabaret. Nawet po odejściu Pakosińskiej. Widziałam ich kilka razy na żywo w nowym składzie i ... mnie ciągle to śmieszy, bawi.
I w tym tkwi sedno ;) Gdybym ich zobaczyła na żywo mogłabym podzielać Twoje zdanie, bo wielokrotnie już pisałam i powtórzę raz jeszcze: kabaret w telewizji to zupełnie inna para kaloszy niż występ kabaretowy na żywo. Szczególnie jeśli w grę wchodzi cały program danej grupy. Wtedy odczucia są zupełnie inne i możliwe, że nawet Magda by mnie bawiła, ale z tego co widzę w telewizji to niestety mnie nie śmieszy, choć humor KMN jest spoko (choć osłabł), no a Robert Górski jest dla mnie mistrzem i kunsztu jego podważać bym się nie ośmieliła.
Tyle, że nie stawiałabym tego kabaretu w kontrze do KMN, bo Hrabi zajmuje się zupełnie innym TYPEm humoru. Oni bardziej bawią się formą niż treścią, balansują na granicy absurdu.
Serio? A mnie się wydaje, że jednak treścią bardziej, a już na pewno mogę dać sobie rękę uciąć, że wolą bawić treścią - a że innych śmieszy tylko forma to inna sprawa. Oczywiście programy mają różne (i co najważniejsze różnorodne, bo co rok wydają coś nowego), ale chociażby ich najnowszy program - to klasyka kabaretu w najczystszej postaci. A w programie "Co jest śmieszne" udowadniają po prostu, że potrafią bawić się formą - jak inni - ale po co?
I oczywiście nie piszę tego, aby zestawiać ich z KMN, w ogóle nie widzę potrzeby jakiegoś porównania grup kabaretowych. Tylko dlatego zestawiłam ich z sobą w poprzednim poście, aby pokazać jak ważne moim zdaniem są osobowości kabareciarzy. Dla mnie Magda Stużyńska nie ma tak interesującej osobowości jak chociażby Górski (aby poruszać się w obrębie jednej grupy) i dlatego trochę mi "ginie" na scenie. Jest nijaka.
A że na żywo wychodzi z niej duch kabaretowy to nie twierdzę, że nie...nie widziałam po prostu.
A to, że coś pewnego dnia się skończy to normalne. Nic nie trwa wiecznie. Formuła Hrabi też się kiedyś wyczerpie. Nie można tworzyć w nieskończoność. Naturalna kolej rzeczy.
To im na szczęście nie grozi zbyt szybko, właśnie dzięki temu, że przejęli potemowską tradycję wydawania co roku nowego programu. I choćby się waliło, paliło - siadają, piszą i jest. Ich fani nie zdążą się "znudzić" jednym programem. Przeplatają klasykę z czymś oryginalniejszym i w tym ich siła. Poza tym nie hulają po telewizjach, nadal wyróżniają się na polskiej scenie kabaretowej, nie prowadzą szerokich działalności pobocznych, z roku na rok występują coraz więcej, teraz wydali program dla dzieci, który cieszy się ogromną popularnością...dlatego myślę, że ich formuła tak szybko się nie wyczerpie i jeszcze wiele lat nam powystępują :)
Ja natomiast ostatnio zachwyciłam się kabaretem Limo - szkoda że tak późno, akurat jak mają już rozwiązywać działalność, ale mają przed sobą jeszcze długą trasę pożegnalną, więc spróbuję się wybrać na któryś występ, aby na żywo ocenić i zapamiętać co dobrego mieli do pokazania :) No a potem...cóż, pozostanie mi cudowny Abelard w cyklu zatytułowanym "Stand-up bez cenzury" - gdzie daje czadu wraz z Kaśką Piasecką i Kacprem Rucińskim.
-
Mnie kabarety bardzo długo nie śmieszyły. Oglądałam głównie przy okazji, jeżeli był transmitowany jakiś kabareton. Wszyscy pękali ze śmiechu a ja się uśmiechałam, żeby głupio nie wyglądać. Zastanawiałam się co ze mną jest nie tak, że mnie to nie bawi. Teraz jest zupełnie inaczej. Owszem, wiele skeczy mnie tak bardzo nie śmieszy, ale jest poprawa. :D
Wszystko zaczęło się jakieś półtora roku temu. Koleżanka w pracy poleciła mi "Spadkobierców". Wiedziałam, że coś takiego istnieje, kilka razy oglądałam w telewizji, ale raczej jakieś fragmenty, nigdy całego odcinka. Koleżanka strasznie mnie namawiała, więc pomyślałam sobie: "Co mi szkodzi? Obejrzę kilka odcinków, jak mi się nie spodoba, to sobie odpuszczę." Z takim nastawieniem zabrałam się za oglądanie. Stało się! Całe wieczory poświęcałam na kolejne odsłony serialu. W bardzo krótkim czasie obejrzałam wszystkie dostępne odcinki, łącznie z tymi archiwalnymi. Od tamtego czasu nie wiem ile razy widziałam całość. Często sobie wracam do niektórych scen, moich ulubionych.
Jean, i ja jestem męcząca w temacie "Spadkobierców" - Koniczynka coś o tym wie :D Odkąd mam wakacje potrafię oglądać codziennie po kilka lub nawet kilkanaście odcinków, powoli tworzę listę ulubionych i z przyjemnością do nich wracam. Mam nawet kilka absolutnie kultowych scen, a niektóre zwroty na stałe przeniknęły do mojego języka. Dlatego też specjalny, festiwalowy odcinek z tegorocznej PAKI powitałam z ogromnym entuzjazmem, a pogłoski o tym, że jest pomysł, aby przywrócić "Spadkobierców" do telewizji - cieszy mnie jak mało co. W końcu oglądanie starych odcinków kiedyś może się znudzić...
Chociaż wątpię :D
Obie potrafimy być męczące w temacie "Spadkobierców" :D Mogłabym się podpisać pod wypowiedzią Justka. Serial zawsze potrafi poprawić mi humor. Dodatkowo oglądanie odcinków razem z Justkiem i Kiki to dopiero fantastyczna zabawa! :D
Ponad rok temu napisałam tutaj, że pierwszy raz widziałam Hrabi. Moje spotkanie z nimi było głównie wynikiem oglądania "Spadkobierców", chciałam zobaczyć Aśkę i Kamola "na żywo". Teraz trudno mi uwierzyć, że miałam możliwość podziwiania ich już kilka razy. Wszystkie spotkania były fantastyczne. Jedno z nich było wyjątkowe, gdyż oprócz Hrabi, spotkałam wtedy Justka. Wieczór zostanie w pamięci na zawsze :D Pozwolę zacytować sobie jedną z moich ulubionych aktorek: "Czy znacie Państwo taki dobry, wyzwalający rodzaj śmiechu, który rozwiązuje w brzuchu wszelkie supły, bo pochodzi z brzucha właśnie, a nie z głowy?" Dokładnie tak się czuję za każdym razem kiedy na scenie widzę Hrabi. Trzeba zobaczyć ich na żywo. W telewizji pojawiają się rzadko, ale to jest właśnie ich urok. Polecam, warto!
Z kabaretów kocham także "Jurki". Również miałam okazję podziwiać ich "na żywo". Są nie tylko wspaniałymi kabareciarzami, ale przede wszystkim strasznie sympatycznymi ludźmi. A już Improwizacje w wykonaniu Saszy i Wojtka są genialne. Marylka w "Spadkobiercach" również daje radę. Cieszę się, ze czasem pojawią się na kabaretonach, choć zawsze ubolewam, że przeważnie pojawią się w jednym skeczu i często giną wśród innych kabaretów. Taki jednak urok kabaretonów.
Z pozostałych kabaretów lubię niektóre skecze Limo, Kabaretu Młodych Panów, Smile, Czesuafów :D Tych ostatnich również kiedyś spotkałam, w końcu to nie jest trudne w Poznaniu. Jestem jednak przekonana, że jeżeli kabarety, to tylko "na żywo", nie w telewizji.
-
Nienawidze polskich kabaretów, są takim festiwalem żenującego żartu i próy docierania do jak najszerszych mas, że stały sie autoparodią. Zreszta najzabawniejsze co dzieki nim powstalo to wlasnie memy wysmiewajace żarty typu faceta przebranego za babe.
-
Ja najbardziej nie lubię polskich stand upów! Są najgorszej jakości, a żarty wciąż te same i podłe. Okropne nudy.
Kabarety miały swoje momenty, ale Polska do stand-upów kompletnie nie dorosła.
-
Jak tam? Oglądał ktoś z was ostatnio jakiś dobry i nowy kabaret? Ja ciągle męczę kabaret moralnego niepokoju oraz ani mru mru ;d