Wygląda na to, że serial ma na razie tylko dwie fanki, ale mamy nadzieję, że ktoś jeszcze do nas (Jean i mne) dołączy ;D
(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fcdn12.se.smcloud.net%2Ft%2Fphotos%2Ft%2F271853%2Fwyscig-z-czasem_18312138.jpg&hash=06b8662774817b496e55ad15602ab071)
„Na sygnale” to nowy serial(jak na razie mamy drugą serię) wyprodukowany przez Telewizję Polską. Historia skupia się na trudnej i odpowiedzialnej pracy załogi karetki pogotowia. Ekipie ratowników medycznych przewodzi doktor Wiktor Banach (Wojciech Kuliński), a do jego drużyny należą Piotr i Adam (Dariusz Wieteska i Konrad Darocha) oraz piękna Martyna (Monika Mazur). Każdego dnia muszą podejmować szybkie decyzje, by ratować ludzkie życie. Wielokrotnie ratownicy zmagają się z nieprzewidzianymi wydarzeniami i problemami. Ich pracy towarzyszy ogromny stres, gdyż każda chwila zwłoki lub wahania może doprowadzić do śmierci pacjenta.
Serial „Na sygnale” jest również powiązany z inną, niezwykle popularną produkcją Telewizji Polskiej. Ratownicy są bowiem pracownikami znanego wszystkim widzom szpitala w Leśnej Górze. Bohaterowie „Na dobre i na złe” często będą gościnnie pojawiać się w serialu, by razem z załogą karetki pogotowia mierzyć się z trudami pracy w służbie zdrowia. (ze strony Vod)
Gwoli ścisłości dodam, że w ostatnim odcinku I sezonu, Wiktor uległ groźnemu wypadkowi i jego życiu groziło niebezpieczeństwo. Stąd w kolejnej serii szefem ratowników został doktor Artur Góra , a sam Banach, po leczeniu pracuje w dyspozytorni. Jednak po pewnym czasie Wiktor wraca do karetki.
Kto oglądał II serię od początku na pewno zauważył, że Góra nie jest lekarzem z powołania. Liczą się dla niego głównie przepisy (które jak wiemy bywają "suche", nijak mają się do rzeczywistości. A lekarz owszem przepisy znać powinien, ale dobry lekarz powinien też posiadać rozeznanie i odwagę oraz rozumieć swoją odpowiedzialność zawodową, aby wiedzieć, w którym momencie przepis ominąć i uratować komuś życie (odcinek z uczuloną na użądlenie pszczoły, w którym trzeba było wbrew przepisom, zastosować zabieg w nieodpowiednich warunkach). Dobrego lekarza powinna też cechować pewnego rodzaju empatia, wyrozumiałość (odcinek z chorym nieuleczalnie chłopcem, zafascynowanym kosmosem, w którym ratownicy podjęli wymyśloną przez ojca grę i pozakładali na głowę,skonstruowane własnym sumptem "kosmiczne" kaski i przyjęli role kosmicznych wojowników). A tego Arturowi Górze niestety brakuje.
Jean wspomniała o ulicy Zapomnianej 66 ;D
Świetnie zrobiony minihorror. Było trochę grozy, trochę humoru i jak zwykle coś nowego dotyczącego faktów medycznych. Do tej pory, widząc w jakimś filmie grozy, wypływającą poprzez nieuszkodzoną skórę człowieka krew myślałam, że to czysta fantazja scenarzysty. Okazuje się, że takie objawy są całkiem realne. Krew może wypływać wraz z potem, jeśli choruje się na serce i przedawkuje jakiś tam lek (składnik tego leku).
No właśnie - warto tu wspomnieć, że wydarzenia zawarte w odcinku są "na stronie" krótko i zrozumiale pod względem medycznym komentowane przez naszych bohaterów.
Wracając do "medycznego halloween": już przy spotkaniu na drodze trójki przebierańców można było mieć lekką gęsią skórkę. Poruszali się jak prawdziwi nawiedzeni <boi_sie> . Do tego scenografia i podkład muzyczny w miejscu zdarzenia <boi_sie> Efekty w postaci manekina w oknie, samozatrzaskujące się drzwi, krew na ścianach, siekiera wbita w stół, panika Martyny <boi_sie>
Medycznie ciekawy przypadek "krwawego potu". I po raz kolejny pokazano, jakimi cechami powinien charakteryzować się ratownik. Tutaj na przykład Martyna musiał pokonać strach, aby najpierw samotnie przeszukać dom, a potem zostać sama z poszkodowanym bezdomnym w "nawiedzonym" domu.
I na koniec, gdy już noc się skończyła, nastawał świt, a bohaterowie i widzowie sądzili, że groza halloween odpłynęła wraz z ciemnościami, dostaliśmy jeszcze coś - kartę jokera na zagubionej w zaroślach drodze. Niby nic, ale kto oglądał odcinek wie, co ona mogła oznaczać <jezyk>
Ta karta to kolejne nawiązanie do licznych filmowych horrorów, gdy tuż przed napisami końcowymi reżyser dodaje akcent uświadamiający widzom, że "szczęśliwe" pokonanie zła, wcale nie oznacza końca owego "zła". ;D
Abstrahując od tego odcinka, wspomnę tylko, że bardzo podobał mi się odcinek, kiedy ekipa (w czasie prywatnym) ratowała młodych ludzi, którzy wjechali samochodem pod pociąg. Wzruszyło mnie to, w jaki sposób córka Wiktora doświadczyła, jak ogromne odpowiedzialną pracę ma jej ojciec. I sama mogła zaangażować się w ratowanie życia drugiemu człowiekowi.