Róża (od 1 do 7 listopada)
(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fimageshack.us%2Fa%2Fimg405%2F9738%2Ft8s2.jpg&hash=117d8295628964783ac77d056017a9b9)
Akcja filmu obejmuje lata 1945-46 i toczy się na dawnym pograniczu polsko-pruskim, a także nawiązuje do wydarzeń z wojny obronnej Polski oraz powstania warszawskiego. Wczesno-powojenne losy mieszkańców Mazur zostały przedstawione na tle życia i tragicznych doświadczeń głównych bohaterów: Tadeusza (Marcin Dorociński) polskiego oficera AK oraz Mazurki Róży (Agata Kulesza), którzy ciężko doświadczeni przez wojnę próbują na nowo ułożyć sobie życie w nowej rzeczywistości?
Zapraszam wszystkich do oglądania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami! <usmiech>
Post Merge: Listopad 01, 2013, 17:16:40
I może od razu zacznę - póki mam chwilę wolną. O tym filmie napisać wręcz muszę, bo jest to jeden z moich ulubionych, a jednocześnie jeden z najcięższych jakie oglądałam - w związku z czym oglądałam go jeden jedyny raz i nie wiem czy prędko do niego wrócę. Oczywiście istnieją filmy brutalne, z licznymi, bardzo krwawymi scenami - ten film był jednak trudny dla mnie przede wszystkim psychicznie. Bardzo ciężko było mi poukładać sobie jakiekolwiek wrażenia, ponieważ po tym filmie spodziewałam się raczej historii trudnej miłości, która połączyła dwoje ludzi. Niestety odnalezienie się w powojennej rzeczywistości jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać, a sposób przedstawienia tego w filmie Smarzowskiego jest absolutnie bezkompromisowe. Wydaje mi się, że największym atutem tego filmu jest obsada aktorska. Kulesza jest niesamowita i tutaj w końcu miała okazję pokazać całą gamę swoich zdolności aktorskich - ja zakochałam się w niej na nowo po tym filmie <serduszko> do tego fantastyczny Dorociński, o którym właściwie nie trzeba zbyt wiele pisać, bo jest klasą samą w sobie. Ale też role drugoplanowe są doskonałe: Kinga Preis, Jacek Braciak, Szymon Bobrowski, Marian Dziędziel. To wszystko w zestawieniu z na pozór prostym scenariuszem, którego nie da się ująć z żadne ramy i który porusza swoim realizmem - daje film, obok którego nie sposób przejść obojętnie.
Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji obejrzeć i tak jak ja zwlekał z tym dosyć długo - bardzo polecam. Warto przysiąść i poświęcić swój czas "Róży", choć zapewnić mogę, że nie będzie to jedynie czas przeznaczony na samo obejrzenie, a przede wszystkim na późniejszą refleksję.