Dyskutujesz.pl

Strefa telewizyjna => Wakacyjna strefa telewidza 2013 => Wątek zaczęty przez: Justek w Sierpień 02, 2013, 22:43:39

Tytuł: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Justek w Sierpień 02, 2013, 22:43:39
DOM
(od 3 do 9 sierpnia)
(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fi.wp.pl%2Fa%2Ff%2Ffilm%2Forg%2F62%2F36%2F0313662.jpg&hash=fbd3612c84df640397f98e400f64337f)

Życie w stolicy toczy się wartko, coraz szybciej i intensywniej. Gruzy odsłaniają pamiątki po poległych w powstaniu i tych, którzy jeszcze nie wrócili z wojny. Tęsknota i nadzieja nie opuszczają oczekujących, mimo że dają o sobie znać wojenne sprawy i straszliwe następstwa niepodległej przeszłości. Coraz liczniejsi mieszkańcy kamienicy przy Złotej doświadczają nadmiaru skrajnych przeżyć, bo ciągle radość miesza się ze smutkiem.

Zapraszam wszystkich do oglądania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami! <usmiech>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 03, 2013, 00:02:05
Czterolistna, masz jeszcze te nasze posty? :D
Od pierwszego odcinka zaczynamy czy jak? Czy lecimy wątkami? Czy czekamy aż  jakaś pierwiastka się skusi? :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 03, 2013, 00:20:24
Powiem Ci, że gdzieś mam te nasze posty z ifilmu. Mam je chyba na starym komputerze, postaram się je dzisiaj odszukać. W miarę możliwości wstawię kilka fragmentów.

Od pierwszego odcinka zaczynamy czy jak? Czy lecimy wątkami? Czy czekamy aż  jakaś pierwiastka się skusi? :)

Sama nie wiem. Tak serio, to ja właśnie oglądam pierwszy odcinek i tak sobie myślę, że jeżeli będę chciała na jego temat napisać wszystko to, co przychodzi mi do głowy podczas oglądania, to powstanie baaaaaaaaardzo długi post  <haha> Może nie zastanawiajmy się jak będzie się rozmowa rozwijać, zacznijmy od początku historii i pozwólmy wątkowi się rozwijać. Jeżeli rozmowa skieruje się na dane wątki, to będziemy pisać o wątkach, a jeżeli odcinkowo, to polecimy odcinkami. Jakoś to będzie. Mam nadzieję, że ktoś, kto jeszcze nie oglądał serialu kusi się na śledzenie razem z nami.  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 03, 2013, 10:04:59
Może zacznę jakoś, bo jakoś trzeba.
W pierwszym odcinku robi wrażenie, smutne, ale wrażenie, obraz  zniszczonej  Warszawy. Te gruzy i ta pustka. Ale wrażenie to ludzie powracający tabunami, choć mówią, że nie ma do czego wracać, bo to teraz największe Powązki świata.
Wraca Baska na Złotą, by zobaczyć co ze swoimi i co z Łukaszem. Jedzie Andrzej Talar, bo jako oskarżony o dezercję, musi znaleźć kogoś, kto zna kogoś innego itd. I tak się zaczyna historia tych dwojga.
Na Złotą wraca coraz więcej jej mieszkańców. Tylko właściciel  kamienicy się zmienił z hrabiego na państwo. Dwie odmienne postawy prezentują tutaj Popiołek i Jasiński. Idealny przykład różnicy poglądów to  spór o łopaty, które Popiołek sam zbierał, ale nie są jego tylko warszawskie, wspólne, państwowe. Tak twierdzi komunista Jasiński, który niedługo potem obwini córkę, że jakiś hitlerowiec ja zgwałcił.
Popiołek za to, to chodząca normalność, mądrość, spokój...nawet jeśli  następuje koniec świata.  :D

"Bolszewicka ciężarówka te meble przywiozła"
"Cicho, jeszcze nie wiadomo jaka odwiezie.."


"Ustrój, panie, to rzecz przejściowa a brama to rzecz stała". Właściwie to nawet warto zapamiętać  <tak>

Muzyka jest przepiękna, równie piękna jak w "Polskich drogach" ...a cała reszta jest daleko z tyłu.



Chusteczki już kupiłam:-)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Anula w Sierpień 03, 2013, 16:08:17
Przyłączam się do dyskusji, bo bardzo polubiłam ten serial. Niedawno leciał w tv i pierwszy raz udało mi się obejrzeć wszystkie odcinki od początku do końca. Pierwszy odcinek faktycznie jest smutny, ale też daje nadzieję na to, że będzie lepiej. Zawsze bardzo lubiłam Popiołka, wydawało mi się, że tak na prawdę to on trzymał to wszystko w ryzach.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 03, 2013, 16:57:07
Jakby się tak przyjrzeć to każdy z odcinków ma jakieś smutne momenty, sceny, wydarzenia...wplecione w te weselsze. Jak w życiu. W pierwszym odcinku po prostu tego smutku dodają wszechobecne gruzy. Tak ja to odbieram.
Mnie najbardziej wzruszyła historia Bronka Talara - ofiary systemu, w który wierzył, i nieszczęśliwej miłości do Ewy. Swoją drogą, jak ona mogła potem wybrać innego Talara. Jak w ogóle z artystki mogła stać się gospodynią domową, tylko i wyłącznie? zadziwiające. Chyba, w odróżnieniu od Bronka, Andrzeja naprawę kochała.  <slucha>
Nie lubiłam jej, ale kiedy umarła też uroniłam łezkę.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 04, 2013, 00:22:28
Chusteczki już kupiłam:-)

Ja również się zaopatrzyłam, więc mogę zacząć śledzić losy mieszkańców kamienicy przy ulicy Złotej 25.

Póki co przypomniałam sobie pierwszy odcinek, ale jak tylko będę miała możliwość (czytaj: te chmury, które zmierzają w naszym kierunku nie przyniosą jakiejś burzy przez najbliższe 2 godziny), to pewnie jeszcze dziś zobaczę odcinek drugi.

Pierwszy raz z serialem spotkałam się dawno temu, przy okazji emisji ostatniej serii odcinków, czyli gdzieś około roku 2000. Niewiele wtedy rozumiałam, zupełnie inaczej odbierałam całość. Teraz kiedy powracam do serialu, to za każdym razem odkrywam coś nowego, często inaczej patrzę na niektóre sprawy. Mama, gdy widzi, że znów śledzę losy bohaterów, pyta mnie: "Tobie się to jeszcze nie znudziło?". Jakoś nie. Nadal lubię oglądać, odkrywać nowe rzeczy. Przy okazji ostatniej emisji serialu w tv, w miarę możliwości oglądałam kolejne odcinki. O dziwo, mama również ze mną oglądała. Choć widziała je po raz kolejny, oglądała znów z zaciekawianiem. Mam wrażenie, że gdy się raz zabierze za "Dom", to już trudno się oderwać.  <tak>

Do rzeczy... Pierwszy odcinek bardzo lubię, często do niego wracam. Poznajemy większość bohaterów, zostają nam zarysowane ich wojenne przeżycia, dowiadujemy się kilku informacji nt. ich obecnego życia. Jedni wracają do Warszawy szukać bliskich, jedni wracają całymi rodzinami, inni jadą po "nowe" życie, inny uciekają i szukają w stolicy schronienia przed stryczkiem. Warszawa zniszczona, każdy ma jednak nadzieje, że jakoś sobie tu życie poukłada. Kamienica na Złotej ocalała, wracają jej mieszkańcy sprzed wojny.

Andrzej Talar - to nowy nabytek powojennej Warszawy. Przyjeżdża do stolicy szukać schronienia. W rodzinnych stronach czeka go śmierć za dezercję. Ojciec radzi uciekać. Pomoc ma zapewnić pułkownik Poznański, Żyd, który ukrywał się w czasie wojny u Talarów. W ramach odwdzięczenia się, oferuje pomoc Jędrkowi, w końcu: "Życie za życie!". Andrzejowi ciężko jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Często nie może zrozumieć postępowania innych, chciałby zakończenia wszystkich sporów. Jest bardzo naiwny. Będzie musiał się wiele jeszcze nauczyć i dorosnąć. Choć jak tak później na niego patrzę, to zastanawiam się czy w ogóle dorósł, bo czasami nadal zachowywał się jak naiwny młodzieniaszek. W drodze do Warszawy poznaje Basię, która wraca przygotować miejsce do zamieszkania, dla rodziców, którzy również niedługo zawitają w mieście. Basia szuka również Łukasza, swojej miłości, którego widziała ostatnio podczas powstania. Ten wątek będzie się przewijał w kolejnych odcinkach i będzie bardzo ważny, gdyż wpłynie na losy Basi i Andrzeja. Jak już jestem przy Andrzeju, to muszę wspomnieć Jadźkę, dziewczynę, z którą ślub miał nawet być. Jednak tak się życie potoczyło, że Jędrek po zaciągnięciu do wojska, stracił zaufanie w oczach kolegów, został ich wrogiem. Jadźka jeszcze się pojawi na chwilkę, tak samo jej brat Wiktor, ale to sprawa na później. Ogromnie mnie jednak cieszy, że mam możliwość oglądania w roli Jadźki niezapomnianej Darii Trafankowskiej, bo zawsze uwielbiałam jej grę i chętnie powracam do postaci przez nią granych.

Pozostali bohaterowie...

Nieoceniony pan Popiołek, który od samego początku stara się postawić całą kamienicę na nogi, jak na wzorowego dozorcę przystało. On remontuje, jego żona gotuje dla wszystkich mieszkańców. Trochę ciężko jest mu zaakceptować nowe rządy, to że kamienica będzie państwowa, że zamiast starosty Langa, w jego mieszkaniu będzie teraz mieszkał towarzysz Jasiński, sowiecką ciężarówką przywieziony. Jednak kamienica była dla niego wszystkim, dlatego tak ważna była brama <szczerzy_sie>

"Ustrój, panie, to rzecz przejściowa a brama to rzecz stała". Właściwie to nawet warto zapamiętać  <tak>

Dodała bym jeszcze:
Jasiński: "Panie, cała Warszawa bez dachu."
Popiołek: "A bez dachu być może, ale dom bez drzwi, to nie dom! Jak ni ma bramy wlizą chamy!"  <tak>

Lermaszewscy... Toż to rodzina. Mam wrażenie, że oni zawsze wiedzieli jak się zachować, co zrobić, żeby się w życiu dobrze ustawić. Henio cwaniak, wszędzie wywęszył dobry interes. Wizja odbudowania Warszawy, jest dla niego rzeczą praktycznie niemożliwą. Twierdzi, że żeby postawić miasto na nogi potrzeba przynajmniej 50 lat i on tego pewnie nie doczeka. Zdziwi się bardzo ile lat jeszcze spędzi w odbudowanej stolicy.

Jasińscy... To również nowy nabytek na Złotej. Stanisław wierny komunista. Wanda, kochająca żona i matka. Najbiedniejsza w tym wszystkim Lidka. Nie dość, że sama ma siebie dość, ojciec wiadomo, to jeszcze sąsiedzi nic lepsi (reakcja Lermaszewskiej). Jakby ona była wszystkiemu winna, jakby Niemcowi się do łóżka pchała, jakby jakieś korzyści jeszcze z tego czerpała. Istny "koniec świata" jak mawiał Pan Popiołek. Dobrze jednak, że pojawił się Tolek, on jeden cieszył się z narodzin syna Lidki. Żeby nie było zbyt wesoło, Tolek zbyt długo nie zagości na Złotej. To jednak przed nami.

Doktor Kazanowicz... Były więzień obozu w Auschwitz-Birkenau. Zamknięty nie tylko w czterech ścianach mieszkania, ale też w sobie. Obozowa rzeczywistość odcisnęła na nim swoje piętno. Twierdzi, że nie jest już lekarzem, leczyć tym bardziej nikogo nie chce. Pomaga jednak Lidce przy porodzie, co później będzie miało znaczenie, podczas rozmowy z Mietkiem.

Zapomniałabym o Mundim! Kolejny, który wie jak się ustawić, ma głupie szczęście, jest egoistą i kobieciarzem. Jak tylko zawitał na Złotą, to od razu zaczął przymilać się do Teresy Bawolikowej. Ta jednak myślami jest przy mężu i czeka na jego powrót. Wrotek jednak nie daje za wygraną i jeszcze trochę tu namiesza. No i jeszcze Halinka - "Ni to chłop, ni baba". <haha> To dziewczyna z temperamentem. Zawsze ją lubiłam.

Każdy z bohaterów ma swoje ulubione powiedzenia. Popiołek: "Koniec świata", Andrzej: "Wiśta wio łatwo powiedzieć", czy "Mówi to Panu coś?" Jasińskiego. W kolejnych odcinkach pojawią się oczywiście kolejne.

Zwróciłam uwagę na jeszcze jeden szczegół. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, a już klika razy oglądałam pierwszy odcinek, jednak dopiero teraz mnie to zaciekawiło. Na początku tego odcinka jest scena seansu filmowego, który pokazuje Wrotek. Pojawia się na nim oddział Andrzeja, sam Talar jest tam również obecny. Andrzej zajmuje jakieś miejsce a następnie odwraca się za siebie i rozgląda po towarzyszących mu ludziach. Wiesz Jean z jaką sceną mi się to skojarzyło? Oczywiście z tą słynną z ostatniego odcinka. Nie chcę tu pisać więcej, bo może jednak ktoś się zdecyduje z nami oglądać, więc po co zdradzać szczegóły. Może się czepiam i doszukuję drugiego dna, ale tak się zastanawiam czy jest to czysty przypadek, czy było to świadome posunięcie scenarzystów?  <slucha>

Jak już ja się zabiorę za napisanie posta, to potem wychodzą takie referaty. Jean tak w skrócie wszystko ładnie podsumowała, a ja jak zwykle musiałam się rozpisać. Będzie trzeba się jakoś ograniczać. <haha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 04, 2013, 09:01:43
Zwróciłam uwagę na jeszcze jeden szczegół. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, a już klika razy oglądałam pierwszy odcinek, jednak dopiero teraz mnie to zaciekawiło. Na początku tego odcinka jest scena seansu filmowego, który pokazuje Wrotek. Pojawia się na nim oddział Andrzeja, sam Talar jest tam również obecny. Andrzej zajmuje jakieś miejsce a następnie odwraca się za siebie i rozgląda po towarzyszących mu ludziach. Wiesz Jean z jaką sceną mi się to skojarzyło? Oczywiście z tą słynną z ostatniego odcinka. Nie chcę tu pisać więcej, bo może jednak ktoś się zdecyduje z nami oglądać, więc po co zdradzać szczegóły. Może się czepiam i doszukuję drugiego dna, ale tak się zastanawiam czy jest to czysty przypadek, czy było to świadome posunięcie scenarzystów?  <slucha>

Ja myślę, że to jednak nie jest przypadek (aż w takie nie wierzę). Ale to taka fajna klamra, która spina koniec z początkiem. Jest tylko jedna sprawa -  mam problem z symboliką tych scen...bo jakaś chyba jest/musi być?

Koniczynko - świetna charakterystyka bohaterów <ok> Taka wprost po pierwszym odcinku, nie zdradzająca dalszej fabuły. 
Co do Wrotka to zaczynam się przychylać do zdania koleżanek i kolegów z poprzednich naszych rozważań, że to najbardziej świńska, męska postać w serialu. Już mała kreatywność w podrywaniu sprawia, że jego notowania lecą na łeb, na szyję. Ileż można porównywać do oczu Grety Garbo, oczy każdej spotykanej kobiety?

Podobno w 3 odcinku gra Maria Pakulnis. Kogo? W którym momencie się pojawia?
Czterolistna - czekam na Twój kolejny post  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 10 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 04, 2013, 17:09:26
Ja myślę, że to jednak nie jest przypadek (aż w takie nie wierzę). Ale to taka fajna klamra, która spina koniec z początkiem. Jest tylko jedna sprawa -  mam problem z symboliką tych scen...bo jakaś chyba jest/musi być?

Sama nie wiem jak to jest z symboliką tych scen. Muszę się jeszcze nad tym zastanowić. W sumie gdyby nie były kręcone kolejne serie i serial skończył się na 12 odcinku, jak to początkowo planowano, to nie byłoby końcowej sceny z kościoła. Wtedy ta z odcinka pierwszego byłaby najnormalniejszą sceną, na którą pewnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Niemniej jednak klamra jest i postaram się temu jeszcze przyjrzeć i pomyśleć nad symboliką.

Podobno w 3 odcinku gra Maria Pakulnis. Kogo? W którym momencie się pojawia?

Gra, gra... <tak> Jakby to ująć? <slucha> Ani dziewczyna, ani kochanka Wrotka mi tu nie pasuje (kto zna Wrotka wie o czym mówię). To co mi przychodzi do głowy, to "jedna z wielu kobiet" Mundiego. Przychodzi do niego na zaplecze kina, w którym Mundek pracuje. Scena  z udziałem p. Marii jest tak gdzieś w połowie odcinka (pozwoliłam sobie sprawdzić, z resztą zaraz zabieram się za oglądanie tego odcinka). Samej postawy Wrotka komentować nie chcę, bo trudno nie zgodzić się z tym co napisałaś. Ciężko jest mi znaleźć w nim jakieś plusy. Są, oczywiście, że są, ale przy tym jak traktował wszystkie swoje kobiety a w szczególności Halinkę, to trudno jest dostrzec jego zalety. To jeszcze wszystko wyjdzie w kolejnych odcinkach.

Koniczynko - świetna charakterystyka bohaterów <ok> Taka wprost po pierwszym odcinku, nie zdradzająca dalszej fabuły.

Starałam się nie napisać zbyt wiele, to w razie gdyby ktoś jednak zdecydował się z nami oglądać. Zastanawiam się tylko, czy gdybym tak dobrze nie znała dalszych losów bohaterów, to czy moja opinia na ich temat byłaby taka sama? Ciężko jest mi to ocenić. Przydałby się ktoś, kto po raz pierwszy zetknął się z serialem, ktoś kto jeszcze nie jest ukierunkowany dalszymi dziejami bohaterów. Może ktoś się jeszcze znajdzie, zacznie oglądać i podzieli się z nami wrażeniami. <szczerzy_sie>

Moje odczucia po drugim odcinku, czyli: "Zapomnij mnie"?

Wydaję mi się, że jest to odcinek spokojniejszy niż pierwszy. Oczywiście dużo się dzieje, ale do tego musimy przywyknąć, bo to nie zmienia się do samego końca serialu. Wątkiem, który dominuje w odcinku, jest sprawa aresztowania matki Baśki, za posiadanie kradzionego cukru. Pomóc może Jasiński, ale z nim trzeba umieć rozmawiać. Wiadomo, że jeżeli "nie jest się z nim a przeciwko niemu", to choćby nie wiem jak bardzo ktoś prosił o przysługę, to niczego nie osiągnie. Jasiński pewnie by i pomógł, ale w tej sprawie musiał się wykazać Andrzej. No i się wykazał. Pierwszy raz mamy okazję zobaczyć naturę Talarów. Myślę tu o scenie, w której zmusza "Kotwicę" (czy jak mu tam było) do przyznania się do handlu kradzionym cukrem, co skutkuje uwolnieniem Marty z więzienia. Andrzejek swoje za uszami ma, to ciężki charakter jak każdy Talar i to z tej scenie zaczyna być widać. A swoje cechy charakteru jeszcze pokaże w następnych odcinkach.

Ojciec, który odwiedza Andrzeja od razu zauważa, że ten się zmienił. Nie zapytał co dzieje się w domu, jak radzą sobie jego bracia. Życie w Warszawie nie jest łatwe, ale Andrzej jakoś odnalazł się w tej rzeczywistości. Ojciec miał dla niego kilka ważnych rad. "Nie wiadomo kto wróg a kto przyjaciel". Dodatkowo jeszcze, gdy Andrzej opowiada ojcu o Basi, ten odpowiada, żeby się czasem nie zakochał, bo to nie są dobre czasy na miłość. Było trzeba ojca słuchać, ale Jędrek wiedział swoje.

Wątek, który również się wybija, to wątek powrotu Bawolika. "Święta Tereska" nawet myślą nie zdradziła, ale Kostek po powrocie do domu widząc rzeczy Mundka sam wyciągnął wnioski. To, że nie były to prawdziwe wnioski, to już go nie interesowało. Gdyby nie odtrącił żony, ta pewnie nie uległaby Wrotkowi. A ten chodził, chodził i wychodził. Kostek później jednak wraca, ale dzieli mieszkanie na dwie części. A Mundek? Wcale się nie przejął odrzuceniem przez Teresę. Skorzystał z okazji i zakręcił się koło Halinki. Skutecznie...

No to czas najwyższy na trzeci odcinek.  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 05, 2013, 12:30:40
Poddaję się. To prawdopodobnie wina upałów, ale chyba nigdy nie skończę tego 3 odcinka. Problemy z Internetem są straszne. Nic na siłę.
Aczkolwiek tyle na ile pamiętam. Mundek mi się nie podoba, to już mówiłam (żal Halinki, zakochała się a i pewnie nie zawsze też powodzenie miała czy też szczęście w miłości). Ale denerwuje też to, że Andrzejek przychodzi do takiego drania i kobieciarza...nie tylko o pożyczkę ale po rady i po to, by się zwierzać. To z ust Mundka usłyszał, że ma być wobec Baśki natarczywy i że "lepszy ten chłop co blisko, niż ten co daleko i nie wiadomo czy wróci". Ja wiem, że z meldunkiem to zrobił szczerze i z dobrego serca (dzięki temu komisja zagęszczania nie dokwaterowała nikogo obcego), ale w taki sposób niczego nie zdziała.
Baśka na tym etapie jest ok, dużo gorzej robi się później.
U Bawolików względny spokój i w końcu jakoś życie wróci do normy.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Anula w Sierpień 05, 2013, 15:38:12
Oj Mundi to faktycznie niezły numer. Zawracać w głowie każdej po kolei, oj nieładnie ! Jednak z czasem przekonałam się do tej postaci, bo jak chce to potrafi być szarmanckim gentlemanem ;). A Andrzej, myślę, że po prostu był zagubiony w tym wszystkim i właśnie w Mundim znalazł sobie kumpla i powiernika, co to go nigdy nie zawiedzie, jednak potem może się co do niego nieco zdziwić. Co do samej fabuły, to uważam, że jest wspaniała. Kiedyś dawno temu oglądałam ten serial z rodzicami i to wiele razy, ale też niewiele jeszcze z niego rozumiałam, dopiero teraz, jak ,,przysiadłam'' do niego tak od początku do końca to wiem o co tak na prawdę chodzi :).
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 05, 2013, 18:28:12
Ale Mundi chyba cały czas jest szarmanckim dżentelmenem  :D Zobaczcie, przecież on się odnosi do Halinki ciągle bardzo poprawnie, choć prawdy w tym nie ma żadnej.
Według mnie jedyne co go ratuje przed moralnym dnem...to wywiezienie za granicę (czyli poniesienie jakiegoś ryzyka) filmu o wydarzeniach grudniowych  <slucha>
A jak Wy to widzicie? ;)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 06, 2013, 06:34:42
Jeśli chodzi o sprawy narodowo-patriotyczne to Mundek jednak ma to poukładane jak należy. Raz, że wywiózł ten film ze strajków, dwa "Apel cieni" - też miał jakieś nieprzyjemności bo nie zgadzał się na interwencję cenzury. Gdyby tylko nie był takim babiarzem.... :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 07, 2013, 00:23:43
W końcu udało mi się usiąść do pisania.

Mam za sobą dopiero 3 odcinek, ale dzisiaj widziałam prawie cały piąty. Teraz mam zamiar zobaczyć 4 i jeżeli mi się uda, to jutro będę mogła oglądać 6.

Jeżeli chodzi o Mundiego...

Gdyby tylko nie był takim babiarzem.... :)

Dokładnie. Podaliście kilka plusów Wrotka. Sama mogłabym jeszcze do tego dodać, że był oddanym przyjacielem i sąsiadem. Jeżeli trzeba było komuś pomóc, to nie było problemu. Jednak zawsze po tych plusach przychodzi refleksja: "Gdyby nie był takim babiarzem..."

Mundi poszalał w trzecim odcinku. To, że zrobił sobie nocny seans pod tytułem: "Riki-tiki-tak", to zupełnie nie dziwi. Jednak to jak zachował się wobec Halinki i wykorzystał jeszcze do tego Andrzeja, to już przesada. Chciał się uwolnić od Halinki i szukał dobrego pretekstu. Nieźle to sobie wymyślił. Nieświadomy Andrzej bardzo mu pomógł. A Mundi co na to? Dzielimy mieszkanie! Ja to się dziwię, że on tam w ogóle został, ale w sumie gdzie miał pójść, jak tu miał gotowe lokum. Osuch, to się szczerze Halinki bał: "Panie, to jest czołg nie baba!" "Panie, ona na moich oczach świnię zabiła jak muchę!" Ja to bym go od razu za drzwi wyrzuciła. A Halinka jak to zobaczyła to od razu: "Mundi, ja ci to wszystko wybaczam..." No jak tak można? Pojąć tego nie mogę...

Jednak najgorszą męską postacią był dla mnie Karol Lang. Niech ja tylko obejrzę odcinek 8, to już ładnie o nim napiszę <histeryk>

W trzecim odcinku Basia nadal szuka Łukasza. Możemy zapoznać się z fragmentami jego wierszy. Aż w końcu dowiadujemy się, że Łukasz niby nie żyje, a jest to nic innego jak robota Andrzeja. Nieźle to sobie wymyślił. Swoją drogą, co on sobie myślał podkładając to zdjęcie, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw? Nie wiedział, że Zbożny żyje, ale nawet gdyby później jakimś cudem dowiedzieli się o jego śmierci w zupełnie innym miejscu, to musiałby wymyślić jakąś historyjkę dla Basi. A Basia zrozpaczona chciała pójść do Łukasza... Dobrze, że jej się nie udało, bo byłaby tam sama.

A i Andrzej dostaje się na studia. No ale jak się ma takie plecy jak Poznański..

Przyszła mi jeszcze jedna myśl do głowy po tym odcinku... Nie tylko w roli głównych bohaterów zostali obsadzeni znakomici polscy aktorzy. Warto również zwrócić uwagę na postaci epizodyczne. W tym odcinku mamy możliwość oglądania świetnej Wiesławy Mazurkiewicz w roli ciotki Łukasza. Doskonale zagrana postać. Patrząc na nią rzeczywiście widzimy kobietę z piętnem jaki stanowiła wojna, powstanie. Jak dla mnie bardzo przekonywująco zagrane przez p. Mazurkiewicz.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 07, 2013, 06:55:23
Jednak najgorszą męską postacią był dla mnie Karol Lang.
Oj tak, tak. Choć ja go jakoś do końca nie ogarniam. Z jednej strony lekarz-idealista wręcz, z drugiej - normalny cham i kawał skur...... khm..khm... Jak on tą Lidkę traktował..... szkoda słów.

Ja myślę, że ta nieszczęśliwa miłość Andrzeja do Baśki wyprała go z wszelkich uczuć. Wiemy jak wyglądało małżeństwo z Ewą - zero czułości, przywiązania, empatii. Potem jak urodzili się jego synowie - tak samo, on ich w zasadzie tylko opieprzał za wszystko, nie mieli u niego pomocy ani wsparcia.

Cytuj
Przyszła mi jeszcze jedna myśl do głowy po tym odcinku... Nie tylko w roli głównych bohaterów zostali obsadzeni znakomici polscy aktorzy. Warto również zwrócić uwagę na postaci epizodyczne.
Bo to jest prawdziwy SERIAL a nie durna telenowela gdzie masz Mroczki przed oczyma a za postacie II planu robią "krewni-i-znajomi-królika" :D
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 08, 2013, 11:55:02
Lang gorszy od Wrotka? No nie wiem. Co prawda  Wrotek Halinkę traktowa bardziej humanitarnie. W ogóle nigdy chyba jej niczego złego nie powiedział...ale ona i tak robiła wszystko, zrobiłaby dla niego wszystko. Obaj mają za uszami, jeśli chodzi o stosunek do kobiet.  Na innym polu są inni. Może lepsi, można powiedzieć. Lekarz - idealista? Tak. W końcu Tolka Pocięgło postawił na nogi - nie dla siebie, nie dla zysku, nie dla sławy.

Cytuj
Ja myślę, że ta nieszczęśliwa miłość Andrzeja do Baśki wyprała go z wszelkich uczuć. Wiemy jak wyglądało małżeństwo z Ewą - zero czułości, przywiązania, empatii. Potem jak urodzili się jego synowie - tak samo, on ich w zasadzie tylko opieprzał za wszystko, nie mieli u niego pomocy ani wsparcia.

Wyprała. Ewa później cierpiała - z drugiej strony pamiętam jak Bronka traktowała. Można powiedzieć, że Ewa przy Andrzeju to  swój był przy swoim. Tylko dzieci naprawdę szkoda.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 08, 2013, 15:03:40
Wczoraj sprezentowałam sobie maraton. Obejrzałam część odcinka 4, część 5 oraz cały 6. <okularnik>

Lang gorszy od Wrotka? No nie wiem. Co prawda  Wrotek Halinkę traktowa bardziej humanitarnie. W ogóle nigdy chyba jej niczego złego nie powiedział...ale ona i tak robiła wszystko, zrobiłaby dla niego wszystko. Obaj mają za uszami, jeśli chodzi o stosunek do kobiet.  Na innym polu są inni. Może lepsi, można powiedzieć. Lekarz - idealista? Tak. W końcu Tolka Pocięgło postawił na nogi - nie dla siebie, nie dla zysku, nie dla sławy.

To ja się raczej zgodzę z Mintkiem. Dla mnie Wrotek przy Karolu to "małe piwo przed śniadaniem". Sama wspomniałaś, że Mundek traktował Halinkę bardziej humanitarnie. Był z nią cały czas. Miał wiele kobiet, to fakt. Nie było to w porządku wobec Halinki, jednak nigdy jej nie zostawił, choć po głowie wiele razy chodziła mu myśl o rozstaniu. A Karol? Mnie jego lekarskie zasługi jakoś mnie nie przekonują. Dobrze, postawił Tolka na nogi, był znakomitym lekarzem, ale jakim był człowiekiem? Jak można być dobrym jeżeli pacjentów traktuje się fantastycznie, robi się dla nich wszystko a najbliższych się poniża? W swojej ostatniej wiadomości wspomniałam o nim, bo pojawia się w 4 odcinku. Niby taki wspaniałomyślny, nie chce wyrzucać Jasińskich ze "swojego" mieszkania, chce zamieszkać w służbówce, stawia Tolka na nogi. Jednak na każdym kroku każdemu pokazuje, że jest "mądrym" panem doktorem i wszyscy powinni się z nim zgadzać. Potrafił przecież pokłócić się z Lawiną, po ten miał inne poglądy. Zero jakiegoś szacunku dla osób starszych. Miał o sobie wysokie mniemanie, bo on syn starosty, to myśli, że wszystkie rozumy pozjadał. Nie umiem spojrzeć na niego łaskawym wzrokiem. A już potraktowanie Lidki...Chciałam wstrzymać się do obejrzenia 8 odcinka, ale skoro już się wypowiadam, to dokończę. W tym miejscu marzyłabym o jakiejś funkcji +18, bo żeby opisać zachowanie Karola wobec Lidki, to trzeba by użyć kilku mocnych słów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby został w służbówce a nie szukał lepszego posłania w łóżku Lidki. Po co on się z nią ożenił? Tylko po to, żeby, powtarzając za Mundkiem, mieć nocne, właściwie całodobowe seanse pt. "Riki-tiki-tak" za darmo. Przecież daje to doskonale do zrozumienia Lidce, gdy ta go pyta o powód małżeństwa. Nic nie odpowiada, za to zamyka drzwi pokoju i zaciąga do łóżka. A ten tekst przed wyjściem na herbatę u profesora: "Profesor zaprosił wszystkich z żonami. Niestety..." I wcale nie jest mi żal, że nie pojechał na szkolenie. Dobrze zrobiła Lidka chowając przed nim list. <brawo> Nie była taka głupia, za jaką ją uważał. Nie wiem, czy myślę tak o nim z sentymentu do Lidki, jednak nie umiem inaczej.

Szkoda mi Tolka. To był wspaniały człowiek. Trochę szalony, ale w pozytywnym znaczeniu. Czy on musiał zginąć? Dzień po ślubie? No i znów Lidce się od życia oberwało. Widać tak musiało być, żeby później Lang miał się koło kogo zakręcić.

Do 6 odcinka wiele dzieje się w wątku Andrzeja i Baśki. W czwartym, po informacji, że Łukasz nie żyje, Baśka staje się bardzo rozrywkowa. Upija się, w nosie ma Andrzeja, nawet poszaleć chce z Mundkiem. Ten oczywiście okazję by wykorzystał. Nie wiem tylko co się nagle Basi stało na końcu odcinka, bo tak to na Jędrka patrzeć nie mogła a jak zawalił się budynek, to pierwsza biegła sprawdzić czy go tam nie ma. Jaka radość ją ogarnęła jak zobaczyła, że żyje. <olaboga> Nagle doszła do wniosku, że może coś do niego czuje? Następnie choroba Basi i rozwijanie się ich uczucia. Tak się Talar starał, że w końcu Basia zgadza się zostać jego żoną. Pierwszy raz chyba zdarzyło mi się wzruszyć na ich ślubie. Może dlatego, że nie myślałam o tym co będzie dalej. Baśka chyba pokochała Andrzeja. Nie tak jak Zbożnego, to pewne, ale chyba z wdzięczności dla wszystkiego co dla niej zrobił. Jednak darzyła go uczuciem. Andrzejowi też udało się uniknąć zemsty Tomasza. Zauważyłam, ze Andrzej to ma chyba manię obracania się, bo na ślubie też się ogląda <haha> Żeby oczywiście nie było zbyt pięknie, to już dzień po ślubie przychodzi list z CK z informacją, że Łukasz przebywa w Kanadzie. Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

W kolejnych odcinkach poznajemy bliżej braci Andrzeja: Bronka i Leszka. Bronek - junak, przodownik pracy. Niby osiągnął wiele, ale na co mu się to wszystko przydało. Skończyło się tragicznie, bo wszystko mu się posypało - i dosłownie i w przenośni. Biedny Leszek był świadkiem wypadku. Pisząc o Bronku, trudno nie wspomnieć o Ewie - zapatrzonej w siebie panience. Kolejna taka co wszystkie rozumy pozjadała. Jednak śledziłam tą historię z Talarem, to doszłam do wniosku, że nie umiem jej do końca negatywnie ocenić. Baśka w 6 odcinku mówi do Bronka: "W życiu można kochać się w jednym Talarze". Można by pomyśleć, że Ewa pokochała dwóch, ale to dla mnie nie jest prawdą. Bronek jej najwyżej imponował, ale tylko Andrzeja pokochała prawdziwie. Bronek młody był, niedoświadczony i za dużo sobie obiecywał. A ona? Przecież tak naprawdę niczego mu nie deklarowała. To, że poszła z nim na testy mostu, to o niczym jeszcze nie świadczyło. Cały czas przecież powtarzała mu, żeby się od niej odczepił. Oczywiście święta nie była, ale szczerze Bronkowi dawała do zrozumienia, że nic między nimi nie będzie. Co do jej związku z Andrzejem wypowiem się później, jak dojdę do właściwych odcinków. Tak naprawdę dla mnie są dwie Ewy: ta zapatrzona w siebie, arogancka podczas historii z Bronkiem oraz poświęcająca wszystko kura domowa, żona Andrzeja. Ja wiem, ze to dokładnie ta sama osoba, ale zupełnie odmieniona. Nie tylko aktorka się zmieniła, ale też sama bohaterka. Jak już kiedyś pisałam, mój największy problem polega na tym, że dla mnie Ewa grana przez Joannę Pacułę a Ewa grana przez Halinę Rowicką to dwie osoby. Spotkałam się również z podobną wypowiedzią gdzieś w Internecie. Wiem oczywiście, że to ta sama osoba, ale jakoś nie umiem sobie tego połączyć.

Wiele można zauważyć niedociągnięć w serialu, ale bez sensu jest wytykanie małych błędów, jednak śmiać mi się zachciało, jak Bronek w jednej scenie 5 odcinka ma rysunek na klatce narysowany w lewo a w następnej w prawo <haha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 09, 2013, 14:13:38
Moim zdaniem Bronek to najbardziej tragiczna postać w tym serialu. Ofiara systemu, w który wierzył (aż za bardzo) i ofiara nieszczęśliwej miłości. Młody chłopak ze wsi, junak, który ani myśli wracać do domu, pomagać ojcu i nosić swoją skórę. Bronek jednak chce życia innego - miasta, wina, kobiet. No bo to "osiemnasty rok idzie a on się nie ma z czego spowiadać".  ;D Myśli, że jego skóra to klasa robotnicza, 300% normy i sława w kronikach filmowych.
Dodatkowo Ewa. Z jednej strony - ok, nic na siłę. Z drugiej Ewa naśmiewa się z wierszyka o ogródku na uszach wszystkich "byłych analfabetów" (stanowcze "nie" czasami okazuje niezbyt w porządku) a przychylniejsza jest "sławnemu Bronkowi". Jasne, ze go nie kochała. Jasne, że nie powinna udawać. Znowu jednak apeluję o humanitaryzm <smiech>

Ja ciągle nie zrobiłam sobie maratonu :( Muszę z pamięci a ta zwykle...no własnie...Mówi wam to coś? ;)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Xr w Sierpień 09, 2013, 21:15:08
Mam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 10, 2013, 22:29:15

[quoteMam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?][/quote]

Nie wiem, szczerze mówiąc (musiała to być mała rólka), ale szukałaby w okolicach Mietka Pocięgło.

 
Cytuj
Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Z jednej strony rozumiem,  z drugiej nie. Baśka nigdy Andrzeja nie kochała i chyba nie była szczęśliwa, skoro matka wyszła z założenia, że trzeba informację o liście ukryć. Marta bała się, że ta informacja mogłaby zburzyć spokój córki ale przecież nie powinna zniszczyć małżeństwa, bo Baśka była szczęśliwa. Zrobiłabym to najpóźniej przy drugim liście.
Teraz się wydało i najbardziej się oberwało Andrzejowi. Współczułam mu trochę - tak stać i się dowiedzieć, że żona nigdy nie była szczęśliwa. Tak, wiem, wiedział przecież, że Baśka kochała innego i ciągle o nim myślała...ale dowiedzieć się, że starania wszystkie poszły na marne to trochę kijowo. Baśka bowiem ani przez chwilę szczęśliwa nie była.
I potem jeszcze te oskarżenia o przyczynienie się  zazdrosnego (niby)  Andrzeja o zniknięcie Łukasza. Tylko Marta go broniła, ale nawet ona potrafiła zniknąć z dnia na dzień.
Fakt, że za niektóre głupie poglądy bym Andrzeja zabiła. Za polityczną poprawność, za stosunek do ojca (który marzył tylko o tym, żeby mieć choć jedno zwykłe dziecko - fajnie powiedział na przysiędze Leszka  <tak>). Ale jeśli chodzi o małżeństwo z Baśką (a jeszcze bardziej gdy chodzi o rozstanie) to raczej jestem po stronie Andrzeja.

Cytuj
Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

Moja ulubiona scena to przemycanie Andrzeja w beczce na gnojówkę.  :D
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Xr w Sierpień 10, 2013, 22:42:47

[quoteMam do Was pytanie w którym odcinku serialu zagrał Marcin Dorociński?]

Cytuj
Nie wiem, szczerze mówiąc (musiała to być mała rólka), ale szukałaby w okolicach Mietka Pocięgło.
Cytuj
Czyli gdzie dokładnie?
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 10, 2013, 22:52:47
Czyli gdzie dokładnie?

Nie wiem, przecież powiedziałam. Jak dojdę do tego odcinka i nie przegapię to powiem. Myślę, że to będzie miedzy  21 a 25 odcinkiem, czyli wtedy, gdy Pocięgło był pracownikiem naukowym i bawił się w strajki oraz tajne komplety ;)
Można też samemu obejrzeć a nie tylko liczyć na innych :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Xr w Sierpień 10, 2013, 23:38:29
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 11, 2013, 01:06:43
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(

To musiałeś źle szukać. Jeżeli gdzieś występował, to właśnie w ostatnich 5 odcinkach. Możliwe, że jeżeli nie był to znajomy ze studiów Mietka, to może Beaty Borowskiej? Do tych odcinków mi jeszcze daleko, jak nie przegapię, to podobnie jak Jean się odezwę. Tylko wiesz, że mogła to być bardzo mała rólka?

Cytuj
Z jednej strony dziwię się Marcie, że zdecydowała się na ukrywanie tej informacji przed córką, ale myślała, że tak będzie lepiej, bo młodzi są szczęśliwi. Z drugie podziwiam ją z tego samego powodu, bo trzeba było wile poświęcić ukrywając tę informację. Zdrowie poświęciłaby dla szczęścia córki. Tylko jakie to szczęście. Jeszcze będzie musiała się o tym przekonać.

Z jednej strony rozumiem,  z drugiej nie. Baśka nigdy Andrzeja nie kochała i chyba nie była szczęśliwa, skoro matka wyszła z założenia, że trzeba informację o liście ukryć. Marta bała się, że ta informacja mogłaby zburzyć spokój córki ale przecież nie powinna zniszczyć małżeństwa, bo Baśka była szczęśliwa. Zrobiłabym to najpóźniej przy drugim liście.

Bo decyzję Marty, to naprawdę ciężko zrozumieć. Jest w tym tyle sprzeczności, że trudno to sobie jakoś sensownie wytłumaczyć. Jednak skoro podjęła decyzję o zatajeniu pierwszego listu, to nie dziwię się, że nie powiedziała o następnych. Konsekwentnie trzymała się jednej wersji i nie zmieniała zdania. Czy powiedzenie Basi byłoby lepszym rozwiązaniem? Trudno teraz ocenić. W tej sytuacji każde rozwiązanie niosło za sobą konsekwencje.

Cytuj
Znów miała okazję oglądać Jadźkę. Ta jedyna chyba najbardziej kochała Andrzeja, mimo spraw związanych z Wiktorem. I ta gra Darii Trafankowskiej. Uwielbiam na nią patrzeć.

Moja ulubiona scena to przemycanie Andrzeja w beczce na gnojówkę.  :D

Tak! Moja również. I ta pewność w głosie Jadźki: "Bimber!". Miała dziewczyna głowę nie od parady! Jak spokojnie sobie jechała, tu pomachała, tam pomachała. Stoicki spokój. I udało jej się wywieźć Talara ze wsi <ok>

Teraz się wydało i najbardziej się oberwało Andrzejowi. Współczułam mu trochę - tak stać i się dowiedzieć, że żona nigdy nie była szczęśliwa. Tak, wiem, wiedział przecież, że Baśka kochała innego i ciągle o nim myślała...ale dowiedzieć się, że starania wszystkie poszły na marne to trochę kijowo. Baśka bowiem ani przez chwilę szczęśliwa nie była.
I potem jeszcze te oskarżenia o przyczynienie się  zazdrosnego (niby)  Andrzeja o zniknięcie Łukasza. Tylko Marta go broniła, ale nawet ona potrafiła zniknąć z dnia na dzień. 

Trudno nie bronić Andrzeja. Jeżeli chodzi o zachowanie Basi, to trzeba by tu znów (za Twoim przykładem) zaapelować o humanitaryzm <haha> Zachowała się podle. Ok, rozumiem, nocowała u Igi. Jednak jak się deklarowała, że nie będzie ani z Andrzejem, ani z Łukaszem. Oczywiście! Potrafię zrozumieć, że chciała się z Talarem rozstać, to jest do przyjęcia, ale dlaczego w taki sposób? Wręcz z nienawiścią, zawzięcie dążyła do rozwodu. Przecież on nic nie wiedział o Łukaszu, to nie on ukrywał listy. Podrzucił zdjęcie, ale dawno się przyznał. Najpierw zła była również na rodziców, ale szybko zrozumiała, że Andrzej to samo zło i można na niego zrzucić całą winę. A on nie miał jak się bronić. Leszek mu już wcześniej powiedział, że Lawinowie za nim nie przepadają. Było trzeba brata słuchać, ale kto wtedy myślał, że wspaniałe "Państwo Doktorostwo" i ich kochana córka, mogą tak się zachować.

Ja już jestem po odcinku 8. Główne wątki to "pięciogroszówki", czyli nowy biznes Lermaszewskich, ślub Lidki i Karola, rozwód Basi i Andrzeja oraz pojawienie się Ewy.

Co do Państwa Langów, wypowiedziałam się wcześniej, zdania nie zmieniłam, to nie będę się powtarzać. Może Ty się Jean do tego odniesiesz po obejrzeniu.

Lermaszewscy to z wszystkiego zrobią dobry interes. Zaczęli wyrabiać medaliki z Matką Boską z pięciogroszówek. Interes trzeba było zamknąć, bo jak już sam Jasiński wiedział... Heniowi się zamarzył wyjazd za granicę. Cała akcja z próbą kradzieży paszportu wyśmienita <haha>

O Basi i Andrzeju też już nie ma się co wypowiadać. Basia nie cofnie się przed niczym, żeby "odzyskać wolność". No i jak widzimy na końcu odcinka, odwiedza Łukasza w więzieniu, ta co miała być sama <slucha>

No i pojawia się znowu Ewa. Leszek z Andrzejem odwożą ojca do szpitala, a że podkowa odpadła to trzeba było kowala szukać. Tak szukali, tak szukali, że w końcu śpiewającą Ewę znaleźli. Ona, wielka gwiazda Mazowsza, koleżanka Irki Santor. Biedna nie miała co ze sobą zrobić, bo warunki do spania nie były najlepsze... To się Talarowie zdeklarowali z noclegiem. Ewa od początku zwracała większą uwagę na Andrzeja, za to na Ewę zwrócił uwagę Leszek. Pomieszanie z poplątaniem. Zapytałabym co oni wszyscy w sobie widzieli? <haha> Cała sytuacja w Sierpuchowie zrobiła się dość dziwna.

Z całej tej sytuacji z Ewą znaczące są dla mnie jej słowa do Andrzeja: "Prawdziwy z Ciebie Talar. Tak ma być jak Ty chcesz?" Święte słowa. Każdy z trzech braci to dokładne powielenie Kajetana Talara. Ojciec na stanowcze "Nie" Bronka, odpowiada: "Nie? Ja tego słowa jeszcze od moich synów nie słyszałem..." No, ale jak się wszystkie wartości do głowy pasem wbijało... Jak się nagle synowie zaczęli buntować, to stary Talar nie mógł sobie z tym poradzić. A oni mieli po prostu swoje zdanie i tak miało być, jak tego chcieli. Dokładnie tak jak ojciec. Wszyscy tacy sami, prawdziwi Talarowie...

Czas na odcinek dziewiąty <okularnik>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 11, 2013, 13:40:54
Szukałem i szukałem na tych scenach na Uniwersytecie w odcinek 20 w zwyż i nie znalazłem :(
To musiałeś źle szukać. Jeżeli gdzieś występował, to właśnie w ostatnich 5 odcinkach. Możliwe, że jeżeli nie był to znajomy ze studiów Mietka, to może Beaty Borowskiej? Do tych odcinków mi jeszcze daleko, jak nie przegapię, to podobnie jak Jean się odezwę. Tylko wiesz, że mogła to być bardzo mała rólka?

I to wcale nie musiało być na Uniwersytecie a na przykład w którymś z mieszkań na Złotej. Jakieś spotkanie ze Zbożnym się odbywało, było tam mnóstwo braci studenckiej (ktoś ich wsypał, pamiętam, Mietek podejrzewał Ninę). Własnie wtedy mógł się Dorociński przewinąć. Mógł. Proponuję obejrzeć, nie jechać po scenach. I zrobić to uważnie, bo może być twarz aktora tylko w migawce.
Gdyby Dorociński miał znaczącą rolę, tudzież dłuższą niż minuta czy dwie, z pewnością bym zapamiętała <tak> Jego ciężko jest przegapić  <zauroczony>


 
Cytuj
No i pojawia się znowu Ewa. Leszek z Andrzejem odwożą ojca do szpitala, a że podkowa odpadła to trzeba było kowala szukać. Tak szukali, tak szukali, że w końcu śpiewającą Ewę znaleźli. Ona, wielka gwiazda Mazowsza, koleżanka Irki Santor. Biedna nie miała co ze sobą zrobić, bo warunki do spania nie były najlepsze... To się Talarowie zdeklarowali z noclegiem. Ewa od początku zwracała większą uwagę na Andrzeja, za to na Ewę zwrócił uwagę Leszek. Pomieszanie z poplątaniem. Zapytałabym co oni wszyscy w sobie widzieli? <haha> Cała sytuacja w Sierpuchowie zrobiła się dość dziwna.

Bardzo dziwna. Mnie rozwala scena na cmentarzu, na grobie Bronka. Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo". I na koniec jeszcze kocha się (odbywa stosunek - bo to nie wiadomo jakie określenie lepsze) z Leszkiem, myśląc, że z Andrzejem. A Leszek to nie wiadomo, po co taki numer wycina. Mści się na ewie za Bronka, mści się na Andrzeju...też za Bronka i widząc, jak się Ewunia do Jędrusia ślini? Robi to dla zabawy czy dla zaspokojenia chuci?
Mowa moja będzie krótka - chora sytuacja.
A   tak w ogóle to ona kiedykolwiek wylądowała w łożu z Bronisławem? Nie pamiętam, ale pamiętam za to jakiś wyrzut z czyjejś strony, że z każdym Talarem ona owocu tego spróbowała  ;D
Natomiast sama Ewa wydaje się pokorna, zmieniona faktycznie...
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 11, 2013, 22:28:29
Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo".

No to stwierdzenie wywołało u mnie duży uśmiech. Wyglądało trochę tak jakby Talarowa nie wiedziała, że syn narzeczoną miał. I czy ona w ogóle była jego "narzeczoną"? Pierścionka nie przyjęła, to żadna z niej narzeczona. Jednak rozumiem, że to były inne czasy, mało kto mówił "dziewczyna". Dziwiło mnie też to jak miło i serdecznie ją przyjęli. Przecież to żaden problem przenocować dziewczynę. Dołożyła swoją cegiełkę do takiego a nie innego końca Bronka, ale to nic. Się wszystko wybaczy. Niech się dziewczyna wyśpi bez pluskiew.

A Leszek to nie wiadomo, po co taki numer wycina. Mści się na ewie za Bronka, mści się na Andrzeju...też za Bronka i widząc, jak się Ewunia do Jędrusia ślini? Robi to dla zabawy czy dla zaspokojenia chuci?
Mowa moja będzie krótka - chora sytuacja.

Ja bym powiedziała: Moja mowa będzie krótka, bałagan mieli w tych swoich ogródkach <haha> Nie mam pojęcia co kierowało Leszkiem. Zachował się jak dzieciak. Nie wiem czy zrobił to dla zabawy. Zadowolony był... Wykorzystał sytuację, że Ewa była pijana. Z jednej strony na pewno kierował się chęcią zemsty na Ewie i Andrzeju za Bronka, ale z drugiej strony widać było, że Ewa go pociąga. Od samego początku gdy tylko ją spotkali widać było, że się jej przygląda. Chęć zemsty i widoczne zainteresowanie Ewy Andrzejem jeszcze bardziej go nakręciła. Szkoda, że kubeł zimnej wody nie ostudził jego pożądania. Zrobił swoje, pytanie tylko co mu to dało?

A   tak w ogóle to ona kiedykolwiek wylądowała w łożu z Bronisławem? Nie pamiętam, ale pamiętam za to jakiś wyrzut z czyjejś strony, że z każdym Talarem ona owocu tego spróbowała  ;D
Natomiast sama Ewa wydaje się pokorna, zmieniona faktycznie...

Prawda? Zmienia się. Nadal ma swoje "gwiazdorskie" zapędy, ale już widać, że zeszła trochę z tonu. Nie wiem czy z Bronkiem sypiała, czy dostał się do jej ogródka, nie wiem. Pokazane w serialu nie było, możemy się tego domyślać. W ogóle ta scena z Leszkiem też nie wygląda do końca tak jednoznacznie. Zastanawiam się też, że skoro Talarowie tacy święci, co to nie mają się z czego spowiadać, to może wychodzi na to, że Ewa była pierwszą i Bronka i Leszka? Może za bardzo zagłębiam się w ten temat. Jeżeli jednak prawda jest taka, że kochała się z każdym z braci, to idąc za przykładem, podsumuję to tak: Moja mowa będzie krótka, do Ewy ogródka  zawsze dla Talarów otwarta furtka <haha>

Koniec z tą moją radosną twórczością.  <jezyk>

Ja mam za sobą odcinek 9. Jeżeli obejrzę dzisiaj odcinek 10, to jutro napiszę o jednym i drugim. Teraz już nie mam weny na ubranie w słowa, tego co myślę o odcinku 9. <slucha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 12, 2013, 07:16:29
Albo jak matce Ewie przedstawiają Ewę - "narzeczona Bronka, mamo".
No to stwierdzenie wywołało u mnie duży uśmiech. Wyglądało trochę tak jakby Talarowa nie wiedziała, że syn narzeczoną miał.

A wiedziała, tak w ogóle? Bo kurcze,  nie mogę sobie przypomnieć żadnej sytuacji, sceny, żadnych okoliczności.  <slucha> Chyba,że chodzi o to, iż w tym wieku każdy chłopak jakąś narzeczoną ma?!? Tak po prostu  :)

Mnie nurtuje jeszcze co innego. Ewa uczyła tych junaków - przodowników pracy pisać w ogóle czy ortografii i poprawnej pisowni? Głosiła wtedy, pamiętam, wykład o tym, że za kilka lat w Polsce w ogóle nie będzie analfabetów. I teraz się zastanawiam, czy Bronek umiał czytać i pisać cz też nie? Chyba musiał. Brat na studiach a drugi w drodze na studia to mniejsze piwko...ale ojciec - Kajetan listy do Warszawy pisywał! Jeśli nie własną ręką no to Maria, (bo chyba nie sąsiad?) więc któreś musiało umieć.  <slucha>

A Ewunia w miarę upływu czasu małżeństwa z Jędrusiem się rozkręca. W międzyczasie umiera Kajetan senior. I trza coś zrobić z gospodarką i matką. Dyskusje braci na ten temat i trzy grosze Ewy uważam za niesmaczne. I ta jej pewność siebie - "Dlaczego Andrzej ma mieć inne zdanie niż ja". Kiedy Leszek, przerywając tyradę Ewy,zapytał brata o zdanie.
Sceny opuszczania Sierpuchowa...ech, prawdziwy wyciskacz łez.  To straszne, że ta kobieta musiał opuścić swój dom, gdzie tyle wspomnień, bo żaden syn się nie kwapił....
Nie przesadza się starych drzew. Po kilku dniach Marii na Złotej można uznać powiedzenie za słuszne.  <tak> Dodatkowo Ewa pościągała święte obrazki bo oto światowi goście przychodzą.  ::) Mamę wysłała do kina, w którym miała ona siedzieć do północy ::)

Cytuj
Moja mowa będzie krótka, do Ewy ogródka  zawsze dla Talarów otwarta furtka <haha>

Fajne  <ok> Ewa święta nie jest, oj nie, ale...i tak jest bardziej przyziemna i przywiązana do rodziny niż Basieńka  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: 007 w Sierpień 12, 2013, 09:20:38
I teraz się zastanawiam, czy Bronek umiał czytać i pisać cz też nie? Chyba musiał. Brat na studiach a drugi w drodze na studia to mniejsze piwko...ale ojciec - Kajetan listy do Warszawy pisywał! Jeśli nie własną ręką no to Maria, (bo chyba nie sąsiad?) więc któreś musiało umieć.  <slucha>

Zapomniałaś o Leszku, chłopak dość długo z nimi mieszkał :) Matka umiała. Na dyplomie Andrzeja przeczytała, że to już inżynier (ojciec nie miał akurat okularów). Nie pamiętam aby były dowody oczywiste na to, że listy pisał sam ojciec ani na to, że Bronek był analfabetą  ;)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 12, 2013, 10:10:28
Nie wiem. Mnie w tej historii ciągle coś nie pasuje (https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fgohan.ssj2.fm.interia.pl%2Fpliki4%2Fco.gif&hash=f2e432e40b9e2accf11e6dc90f3be4c3)
Nie podoba mi się też stosunek Leszka do Uli Siekierko  <tak> Dziewczyna niczemu nie jest winna ani temu że Bronek nie żyje ani temu, że Leszek nie ma pieniędzy na mieszkanie, gdzie mógłby zabrać matkę ani temu, że za chwilę Leszek będzie się chciał żenić dla pieniędzy z dość podejrzaną panienką z kręgu znajomych miastowej Ewy...co to jej teściowa gnojem śmierdzi ::)
Ula go kocha ale nie wiedzę, by się jakoś bardzo z tą miłością narzucała. Za to zrozumieć potrafi i pocieszyć. Dosłownie, słownie  :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 12, 2013, 11:38:05
Nie przesadza się starych drzew. Po kilku dniach Marii na Złotej można uznać powiedzenie za słuszne.  <tak> Dodatkowo Ewa pościągała święte obrazki bo oto światowi goście przychodzą.  ::) Mamę wysłała do kina, w którym miała ona siedzieć do północy ::)
Straszny ten wątek jak dla mnie. Pozdejmowała te obrazy, wyniosła łóżko do kuchni (tak było? już nie pamiętam) a samą teściową niemal siłą wypchnęła za drzwi. "Bo goście mają przyjść i nie bardzo... tego... jakoś".
Na dodatek te idiotyczne tłumaczenie się Andrzejowi - "Może do kina poszła....?". Tutaj miał chłop rację, że wściekł się jak cholera - "Moja matka gnojem ci śmierdzi!". Powiedziałbym tu o Ewie, że "wyżej sr... niż tyłek nosi", bo ani ci goście specjalnie światowi ani ona nie bardzo ma kogo "podrzynać". Ot przebrzmiała gwiazda, obecnie żona i matka...

Leszek, te jego konie i obwinianie całego świata (a szczególnie Andrzeja) o śmierć Bronka... dla mnie dziecinada. Widać, że dopiero w szpitalu otrząsa się (przy wydatnej pomocy Uli Siekierko :) ), godzi z Andrzejem i jest już "tym dobrym". Ale na początku wkurza jak nie wiem. Co Andrzej o czymś tam - to ten "A Bronek?".

Trudno nie bronić Andrzeja. Jeżeli chodzi o zachowanie Basi, to trzeba by tu znów (za Twoim przykładem) zaapelować o humanitaryzm <haha> Zachowała się podle. Ok, rozumiem, nocowała u Igi. Jednak jak się deklarowała, że nie będzie ani z Andrzejem, ani z Łukaszem. Oczywiście! Potrafię zrozumieć, że chciała się z Talarem rozstać, to jest do przyjęcia, ale dlaczego w taki sposób? Wręcz z nienawiścią, zawzięcie dążyła do rozwodu. Przecież on nic nie wiedział o Łukaszu, to nie on ukrywał listy. Podrzucił zdjęcie, ale dawno się przyznał. Najpierw zła była również na rodziców, ale szybko zrozumiała, że Andrzej to samo zło i można na niego zrzucić całą winę. A on nie miał jak się bronić. Leszek mu już wcześniej powiedział, że Lawinowie za nim nie przepadają. Było trzeba brata słuchać, ale kto wtedy myślał, że wspaniałe "Państwo Doktorostwo" i ich kochana córka, mogą tak się zachować.
Tutaj Andrzeja szkoda jak cholera. Szczególnie, że gdy Baśka się w końcu dowiedziała, że Łukasz żyje - z "ukochanej żony" zrobiła się "wyrachowana jędza" tak dosłownie z godziny na godzinę. Najciekawiej było jak Zbożnego zamknęli - jak Baśka wrzeszczała "To twoja wina, postaraj się, żeby go wypuścili a obiecuję, że do niego nie wrócę". Tak jasne. Nie wrócisz... ;)
Szkoda trochę, że nie pokazano jak sam Łukasz się na to wszystko zapatrywał, czy nie było mu co najmniej głupio, że rozwala czyjeś małżeństwo (pośrednio, ale zawsze).

Oglądałem właśnie nowsze odcinki, i aż za bardzo widać ten totalny brak więzi Andrzeja z rodziną. Żona służy do gotowania obiadów, synów prawie bez przerwy objeżdża za wszystko, obraża się, ciągle ma tą zaciętą minę.

Andrzej "stary" to idealistyczny, naiwny chłopeczek, Andrzej "nowy" - to zwykła - za przeproszeniem - menda.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 12, 2013, 13:45:50
Cytuj
"To twoja wina, postaraj się, żeby go wypuścili a obiecuję, że do niego nie wrócę". Tak jasne. Nie wrócisz... ;)

No ale przecież...to nie była wina Andrzeja. Andrzej nie postarał się, aby wypuścili Łukasza (Poznański mu chyba odmówił...(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fgohan.ssj2.fm.interia.pl%2Fpliki4%2Fhmmdrapanie.gif&hash=ba75ff0aadd035a22a83cab37b4aaeec)) więc...niepisana umowa tak jakby wygasła :)
Jestem w totalnym szoku, że człowiek nagle może się aż tak zmienić  :o Albo aż tak długo udawać.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 12, 2013, 13:51:36
Cytuj
"To twoja wina, postaraj się, żeby go wypuścili a obiecuję, że do niego nie wrócę". Tak jasne. Nie wrócisz... ;)

No ale przecież...to nie była wina Andrzeja. Andrzej nie postarał się, aby wypuścili Łukasza (Poznański mu chyba odmówił...(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fgohan.ssj2.fm.interia.pl%2Fpliki4%2Fhmmdrapanie.gif&hash=ba75ff0aadd035a22a83cab37b4aaeec)) więc...niepisana umowa tak jakby wygasła :)
Jestem w totalnym szoku, że człowiek nagle może się aż tak zmienić  :o Albo aż tak długo udawać.
Oczywiście, że nie wina Andrzeja, Łukasz przecież był AKowcem, w dodatku wrócił z Kanady - a takich wtedy wyłapywali, no ale ona sobie resztę dopowiedziała przecież, w końcu chyba (?) wiedziała, że Andrzej łazi do Poznańskiego to myślała, że załatwił jej "umiłowanemu" okno ze szkocką firanką.
Ta zmiana była chyba jedną z najszybszych i najbardziej drastycznych w "Domu". Z kochającej (no, powiedzmy) pełnej ciepła Basi w jednej chwili zrobiła się wredna suka. Przynajmniej rozstać się mogli kulturalnie, choć tu i Andrzej też się nie popisał.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 12, 2013, 17:26:39
Przynajmniej rozstać się mogli kulturalnie, choć tu i Andrzej też się nie popisał.

Chyba puściły mu wszystkie zawory, bo na początku tego rozstawania się to jednak trzymał fason choć rozpaczliwie chciał, by Basia wróciła, że prawie skamlał i równał się z chodnikiem. Było mi go żal, bo przecież on niczego złego nie zrobił, od akcji ze zdjęciem (do czego się zresztą przyznał) naprawdę był mega szczery. Było mu tym bardziej ciężko, że wiedział, że Baśka nigdy nie pokocha go jak Zbożnego.
Tak więc niczego złego nie zrobił, bo głupiego, owszem. Zakochał się w Baśce.
Teraz chyba już lubi zgoła inny dzień tygodnia (https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Femots.yetihehe.com%2F1%2Fmysli.gif&hash=99847adb8cfb43e07d2b11ac19963269)

Leszek rzeczywiście kochał Ulę, czy powiedział, żeby zagłuszyć wyrzut sumienia? W końcu to przez niego się  chciała truć.
Z drugiej strony - matka. Fikcyjny ślub brał dla kasy, którą chciał przeznaczyć na mieszkanie dla siebie i matki, żeby już miastowym nie przeszkadzała i Ewuni gnojem nie śmierdziała. Dziękuję jednak nie usłyszał...chwalić i tak nie było czego.
No, to teraz się zacznie staczać.  <olaboga>

 
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 13, 2013, 06:43:24
Widzisz, bardzo dobre jest to, że każda z "Domowych" postaci jest osobą wielowymiarową, nikt nie jest do końca dobry i do końca zły. Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :)
Taki Andrzej z późniejszych odcinków - pisałem, że "menda" - owszem, ale też na jakiś tam swój sposób o tą rodzinę dbał.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 08:39:57
A skąd się tam w ogóle wzięli Lermaszewcy na tej Złotej? Doszłam dzisiaj  do wniosku, że nie wiem. Od początku tam byli? Przed wojną też tam mieszkali? Skądś później przybyli?
Przypomniało mi się właściwie wtedy, kiedy Wrotkowie kupili telewizor a stary Lermaszewski mówił, że to w kamienicy drugi, zaraz po nich.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 13, 2013, 08:55:34
A skąd się tam w ogóle wzięli Lermaszewcy na tej Złotej? Doszłam dzisiaj  do wniosku, że nie wiem. Od początku tam byli? Przed wojną też tam mieszkali? Skądś później przybyli?
Faktycznie zjawili się jak "diabeł z pudełka", ale myślę, ze musieli tam mieszkać i przed wojną, w końcu to byli starzy warszawiacy.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 09:01:45
Starzy warszawiacy? Ok. Ale czy koniecznie  z tej kamienicy? Pamietam jak wróciła Bawolikowa, Wrotek, Halinka, Bawolik, Lawinowie, Lang...ale Lermaszewskich za czorta skojarzyć nie mogę  :ysz:
Po prostu od któregoś odcinka są, robią interesy i tyle.  :P
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 13, 2013, 09:08:41
Chyba i mieszkali tu... od początku z Popiołkiem gadają jakby byli starymi znajomymi, to raczej znają się jeszcze sprzed wojny.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 09:32:03
Widzisz, bardzo dobre jest to, że każda z "Domowych" postaci jest osobą wielowymiarową, nikt nie jest do końca dobry i do końca zły. Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :)

Jasiński chyba nawet przyczynił się do tego, że konsekwencje dla Talara za próbę wywiezienia z zakładu na Żeraniu wózka pionizującego (słynna akcja  z Langiem, karetką i Popiołkiem) skończyły się tylko na naganie... <mysli>

Chyba i mieszkali tu... od początku z Popiołkiem gadają jakby byli starymi znajomymi, to raczej znają się jeszcze sprzed wojny.

Mogli się znać przed wojną a mieszkać dwie ulice od siebie. Moim zdaniem, przed wojną ludzkie kontakty wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj. Plus jeszcze to, że ludzi było mniej jakby... <mysli>

Pisaliśmy o największych szujach w serialu a nikt nie wspomniał o Prokopie  :ysz: To dopiero była gnida. To on zaszczuł tak Langiewicza, że tamten wyskoczył z okna  <boi_sie>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 13, 2013, 11:15:33
Szuja, bo szuja, ale.... zauważmy, w kolejnych odcinkach staje się postacią niemal komediową - "małe piwko przed śniadaniem", ciągłe ścieranie ze ściany graffiti "Prokop to dupa", wybitny talent do psucia wszystkiego, kombinacje ze "szwagrem" i wreszcie ślub z tą "Helą"*  co mięso przywoziła, który stał się dla "pana Prokopa" rewolucją - jak "Hela" przywiozła swoją córkę a Prokopowi kazała spać na podłodze.

* "Hela" - nie pamiętam jej imienia
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 11:44:51
W takim razie można powiedzieć, że nie ma tam i nie było stuprocentowej gnidy. Bo i Wrotek coś dobrego robił i Lang też, dla szeroko pojętej ludzkości.  :) zaszczucie człowieka to jak dla mnie już cięższy kaliber win... <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 13, 2013, 11:48:34
W takim razie można powiedzieć, że nie ma tam i nie było stuprocentowej gnidy. Bo i Wrotek coś dobrego robił i Lang też, dla szeroko pojętej ludzkości.  :) zaszczucie człowiek to jak dla mnie już cięższy kaliber win... <mysli>
No tak, owszem. Z początku "pan Prokop" to świnia jakich mało i tu się zgadzam. Ale w kolejnych odcinkach "ciężar gatunkowy" słabnie i robi się z niego taki "czereśniak". Zauważ, że poza tym jak zaszczuł doktora, później nikomu nic złego specjalnie nie czynił, no może z wyjątkiem "zakoszenia" złotych monet z lodówki, ale to już była zwykła, prymitywna chciwość a nie chęć zrobienia czegoś złego. A po ślubie to już w ogóle "upada" dosłownie i w przenośni :)

No jakże się nazywała ta jego oblubienica?
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: 007 w Sierpień 13, 2013, 11:52:30
No jakże się nazywała ta jego oblubienica?

Lodzia pseudo Cielęcinka  ;)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 15:06:21
"Demokracja jest dla tych co są z nami a nie dla tych, co są przeciwko nam. Mówi ci to coś?"
Jak ja lubię wyłapywać takie sentencje...
Historia Mietka Pocięgło jest też ruszająca. Na studia się nie dostał, bo mimo wiedzy, nie miał znajomości a dziadek to wiadomo...i tak miał wiele cierpliwości, że chował szwabskiego bachora  ::) Z domu się wyniósł, bo poznał prawdę o sobie.

Za to miłość Talarowej i Popiołka...  <serduszka> Wątek bardzo budujący - szkoda, że to wszystko trwało tak krótko ;) I pomyśleć, że gdyby nie ogłoszenia matrymonialne to by się nigdy nie zgadali a mieszkają w jednym budynku  <haha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 13, 2013, 15:20:51
Widzisz, bardzo dobre jest to, że każda z "Domowych" postaci jest osobą wielowymiarową, nikt nie jest do końca dobry i do końca zły. Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :)
W takim razie można powiedzieć, że nie ma tam i nie było stuprocentowej gnidy. Bo i Wrotek coś dobrego robił i Lang też, dla szeroko pojętej ludzkości.  :) zaszczucie człowieka to jak dla mnie już cięższy kaliber win... <mysli>

To jest to o czym mówiliśmy już kiedyś przy okazji naszych rozmów o "Domu" na ifilmie. Pisałam tam:

Teraz tak w pełni zrozumiałam fenomen tego serialu, tzn. nigdy w to nie wątpiłam, ale zrozumiałam, że jest to zasługa złożoności postaci. Żaden z bohaterów nie jest jednoznacznie ?czarny? czy jednoznacznie ?biały?. Ciężko jest wskazać osobę, która jest ?najgorszą?. Nawet jeżeli uda się dokonać tego wyboru, to zawsze pojawi się w dyskusji ktoś, kto będzie bronił tej postaci i będzie wskazywał, czy to przyczyny danego zachowania, charakteru tej postaci czy też będzie umiał wskazać jej dobre strony. To jest chyba najpiękniejsze! Nawet najtrudniejsze do zaakceptowania zachowania danego bohatera, mogą odejść na drugi plan, przykryte np. jakimś wydarzeniem, które wpłynęło na życie tej postaci.

I to co piszecie teraz to tylko potwierdza. Brawo dla scenarzystów <brawo>

A skąd się tam w ogóle wzięli Lermaszewcy na tej Złotej? Doszłam dzisiaj  do wniosku, że nie wiem. Od początku tam byli? Przed wojną też tam mieszkali? Skądś później przybyli?

Jak dla mnie to oni tam mieszkali przed wojną. Jakoś nigdy nie pomyślałam, że mogło być inaczej. Są tam przecież od pierwszego odcinka, poza tym gdy wraca Basia, pyta Popiołka kto jeszcze wrócił, to on jej odpowiada: "Pani Bawolikowa, pan doktór Kazanowicz, Lermaszewskie..." Dlatego myślę, że oni tam mieszkali i po wojnie wrócili.  <tak>

Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :).

Pewnie, czasem nawet Jasińskiemu się zdarzało. Ogromnie podobają mi się sceny z odcinka 9. Jak Jasiński ma być wywieziony na taczce z fabryki. Swoją drogą scena gdy robotnicy FSO na czele ze Spodzieją idą na Jasińskiego strasznie kojarzy mi się z "Chłopami" i sceną wywozu Jagny ze wsi <haha> Jasiński po tych wydarzeniach mógł zareagować inaczej. Mógł przyczynić się do zwolnienia połowy fabryki, mógł zrobić wszystko. Jednak spasował i stwierdził, że już za biurko nie usiądzie, tylko zacznie pracować razem z innymi. Miał ludzkie odruchy, miał...

W dziewiątym odcinku podobał mi się jeszcze wątek procesu dr Kazanowicza. Cała kamienica stanęła za doktorem. Nie było lepszych i gorszych. Wszyscy byli równi, wszyscy stali po jednej stronie. To również było piękne na Złotej, że choć często lokatorzy kamienicy mieli różne zdanie, choć czasem się kłócili, to jeżeli jednemu z nich działa się krzywda, to się jednoczyli i wspólnie rozwiązywali problemy. Mieć takich sąsiadów to skarb! <ok>

Pięknie było dziś wejść na forum i zobaczyć to:

(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fimages65.fotosik.pl%2F69%2F5e1f5f0c4ea6abe0med.jpg&hash=6d121c9f8fc36c209937b898ad8b5fa0) (http://www.fotosik.pl)

Jean widzę już po odcinku 12 (moim ulubionym). Trzeba nadrabiać zaległości.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 16:22:44
Tak, jestem po 12 odcinku. Ten serial jest dla ludzi o mocnych nerwach. Sama śmierć Popiołka w takiej chwili -  <placze> Przemowa Kazanowicza na pogrzebie -  <placze> przeprowadzka ze Złotej (jak się potem okazuje chwilowa) -  <placze>
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>
Śmiać mi się tylko chciało, gdy Halinka zapytała Mundiego kto to jest towarzysz Wiesław... ;D
I jeszcze ten testament znaleziony w piecu, w którym to talarowa - Popiołkowa odziedzicza plac na którym stoi Pałac Kultury i Nauki :)
I poszli zwiedzać z Heniem Lermaszewskim, po słowach którego też się popłakałam: "Gdyby Popiołek wiedział jak nas rozsiewają to by powiedział koniec świata"  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 13, 2013, 19:44:47
Tak, jestem po 12 odcinku. Ten serial jest dla ludzi o mocnych nerwach. Sama śmierć Popiołka w takiej chwili -  <placze> Przemowa Kazanowicza na pogrzebie -  <placze> przeprowadzka ze Złotej (jak się potem okazuje chwilowa) -  <placze>

Do tego cała sytuacja u Jasińskich i mamy naprawdę mocny odcinek. <placze> Dlatego właśnie to jest mój ulubiony odcinek. Od samego początku, jak tylko pierwszy raz zobaczyłam ten odcinek, jestem przekonana, że drugiego takiego odcinka nie ma. W każdym jest coś wzruszającego, coś co wyciska łzy, ale w tym odcinku jest kumulacja. Uwielbiam ten odcinek, mimo, że (a może właśnie dlatego) jest tak smutny i wzruszający. Jeszcze tylko dwa odcinki przede mną i będę mogła sobie obejrzeć 12 odcinek, w którym znam praktycznie każdy dialog.

A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.

I poszli zwiedzać z Heniem Lermaszewskim, po słowach którego też się popłakałam: "Gdyby Popiołek wiedział jak nas rozsiewają to by powiedział koniec świata"  <tak>

Do tego jeszcze piękne widoki Warszawy i wskazania w odpowiednie miejsca, w których teraz mają mieszkać lokatorzy kamienicy. I pytanie Talarowej, co jest w pewnym punkcie i odpowiedź Henia, że tam zginął pan Popiołek <placze> Jak tu nie płakać?

Całe szczęście wszystko skończyło się dobrze. Lokatorzy Złotej 25 mogą pozostać w swoich mieszkaniach.  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 20:12:16
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>

Jeżeli w przypadku Kazanowicza, bycie odludkiem to konsekwencja pobytu w obozie to nie dziwię się. Jednak mimo tego bycia odludkiem, zawsze jakoś dogadywał się z sąsiadami. A pamiętasz, co powiedział Mietkowi, kiedy ten przyszedł do niego zapytać kto był jego ojcem (Kazanowicz odbierał poród)? "Masz matkę, masz bardzo dobrą matkę". Bardzo mądrze mu powiedział i Mietek szybko zrozumiał  <tak>
Prokop jest okropny - wszystko to dla niego "małe piwo przed śniadaniem", nawet zaszczucie człowieka. No i umie przekupywać talonami...nrd-owskimi zmywakami...
Hitem odcinka 13 jest Basia Lawina -  Zbożny na  mszy za św. Talarową, cytująca przy Andrzeju przykazanie swojej teściowej byłej: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał". No po prostu w jej ustach... ::)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 13, 2013, 21:02:25
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>

Dziękuję <rumieniec> Co do Domu Matysiaków, to wydaje mi się, że chodzi o DPS im. Matysiaków założony w 1966 roku w Warszawie. Imię pochodzi oczywiście od słynnej rodziny Matysiaków ze słuchowiska radiowego. Doktor Kazanowicz po próbie samobójczej trafia właśnie do tego Domu Pomocy Społecznej.

Jeżeli w przypadku Kazanowicza, bycie odludkiem to konsekwencja pobytu w obozie to nie dziwię się. Jednak mimo tego bycia odludkiem, zawsze jakoś dogadywał się z sąsiadami. A pamiętasz, co powiedział Mietkowi, kiedy ten przyszedł do niego zapytać kto był jego ojcem (Kazanowicz odbierał poród)? "Masz matkę, masz bardzo dobrą matkę". Bardzo mądrze mu powiedział i Mietek szybko zrozumiał  <tak>

Dokładnie! To jest kolejna scena, która potwierdza, że ten odcinek jest wspaniały. Lidka mogła być uznawana przez innych (Karola) za głupiutką, naiwną, ale była wspaniałą matką. W tym odcinku padają również inne znamienne słowa. Gdy Lidka odkrywa wyprowadzkę Mietka, mówi do ojca, że się wyprowadzi. Na pytanie matki: "dokąd?" odpowiada: "Znajdę mieszkanie. Sprzedam się a mieszkanie znajdę." I tu widać jak dobrą jest matką. Wiele przeszła w życiu, nic nie jest dla niej straszne, jeżeli chce pomóc synowi.

Jeżeli chodzi o Kazanowicza, to masz rację. On do końca takim odludkiem nie był. Często rozmawiał z sąsiadami, pomagał. Jednak często jego zachowanie budziło wątpliwości. Czasem sam Popiołek wychodził z jego mieszkania przestraszony. Warto wrócić do odcinka 9 i posłuchać rozmów toczących się na sali sądowej. Można łatwo zrozumieć zachowanie Kazanowicza, bo mimo iż było to głównie mówione w celu obrony przed karą więzienia, ale jest w tym dużo racji.

Hitem odcinka 13 jest Basia Lawina -  Zbożny na  mszy za św. Talarową, cytująca przy Andrzeju przykazanie swojej teściowej byłej: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał". No po prostu w jej ustach... ::)

Bardziej komicznej sytuacji nie ma w całym serialu. Tak jak można wierzyć w te słowa wypowiedziane przez Talarową, tak w ustach Basi brzmią śmiesznie. Ona jedna wiedziała, że tak się powinien człowiek zachowywać. Kpina! <histeryk>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 21:28:17
Jesteś Aniołem Czterolistna  <calus> a ukocham Cię jeszcze bardziej jak przypomnisz mi lub wyjaśnisz, czym był dom M(m)atysiaków <tak>
Dziękuję <rumieniec> Co do Domu Matysiaków, to wydaje mi się, że chodzi o DPS im. Matysiaków założony w 1966 roku w Warszawie. Imię pochodzi oczywiście od słynnej rodziny Matysiaków ze słuchowiska radiowego. Doktor Kazanowicz po próbie samobójczej trafia właśnie do tego Domu Pomocy Społecznej.

Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
Sceny przed Uniwersytetem: studenci - elita intelektualna kontra, nastawiona przeciwko nim przez tych "mądrych" z partii - klasa robotnicza. Pałowanie odchodziło konkretne - warto popatrzeć jak bardzo cudowny to był ustrój  <tak>
Podobnie protesty przeciwko zdjęciu "Dziadów" z afisza. Swoją drogą Gienek Popiołek też musi wiele razy "przeżywać" konflikt interesów <tak>

Pogrzeb Jasińskiego - komedia. Pogrzeb na koszt państwa, ale bez księdza. Wdowa chce księdza aż do miejsca pochówku to nie będzie orkiestry, sztandarów i przemówienia...które było toćka w toćkę jak na pogrzebie Bronka (zresztą ten sam mówca...i jeszcze się nie nauczył  <smiech> ). Mówi nam to coś?
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 13, 2013, 22:46:05
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)

No widzisz, na wszystko są odpowiedzi. Teraz sama znalazłaś odpowiedź na swoje pytanie <ok> Ja się cieszę, że teraz oglądam tak spokojnie, całe odcinki a nie tak z doskoku. Wiele rzeczy mi się rozjaśnia, wiele rzeczy potrafię zrozumieć. Wcześniej oglądałam raczej z doskoku, jak była okazja. Dobrze, że zdecydowałam się oglądać tak na spokojnie.

Pogrzeb Jasińskiego - komedia. Pogrzeb na koszt państwa, ale bez księdza. Wdowa chce księdza aż do miejsca pochówku to nie będzie orkiestry, sztandarów i przemówienia...które było toćka w toćkę jak na pogrzebie Bronka (zresztą ten sam mówca...i jeszcze się nie nauczył  <smiech> ). Mówi nam to coś?

O tym pogrzebie Jasińskiego, to Ty z tą "komedią" to tak na poważnie, czy to raczej ironia z Twojej strony? Wolę się upewnić...

Mówi nam to coś... Jak z księdzem to bez żadnych dodatków, nici z pogrzebu na koszt państwa. Jasińska jednak stanowczo stwierdza, że "obejdzie się". I ma rację. Brakowało mi tylko, żeby Mundek do swojego "schrzaniaj stąd" dał temu facetowi porządnego kopniaka w tyłek. Do tego jeszcze stwierdzenie, że szarfy "Stanisławowi Jasińskiemu - Rada Zakładowa FSO" można zdjąć a wieńce wykorzystać na innym pogrzebie, to już przegięcie. Całą sytuację z orkiestrą uratował Andrzej:

Andrzej: "Panowie, komu Wy macie zagrać ten ostatni raz? Towarzyszowi czy koledze, no?"
Orkiestra: "Koledze!"

I znów wszyscy lokatorzy stali murem za Jasińskim, chcieli, żeby jego ostatnia droga była taka, jaką zażyczyła sobie wdowa. Czasem się ze Stanisławem nie zgadzali, ale jak trzeba było poprzeć Jasińską, to każdy się tego trzymał. Dla mnie sceny z pogrzebu Stanisława, to kolejny wyciskacz łez. No nie umiem nie płakać <placze> DO tego scena kłótni Mietka z dziadkiem i telefon do Lidki z informacją o jego śmierci. Sceny kłótni zostały posklejane. Zabrano sceny nagrane przy realizacji poprzedniej serii i domontowano do tego sceny z "nowym" Mietkiem, bo w 1996 pan Wirgiliusz Gryń niestety już nie żył. Zmarł jeszcze przed premierą 12 odcinka. Także, żeby zakończyć wątek Jasińskiego, trzeba było zmontować sceny.

Zastanawia mnie tylko fakt, że Jasiński poszedł na emeryturę bo miał 65 lat. Urodził się w marcu 1903 roku a zmarł 10 marca 1968 roku. Czyli faktycznie żył 65 lat. Tylko, że te 65 to kończył w tym roku co zmarł, więc jak rok wcześniej miał już 65, jak przechodził na emeryturę? Nie wspomnę już, że na trumnie było napisane: "Żył 62 lata". Ktoś albo nie umiał liczyć, albo pomylił piątkę z dwójką. <mysli>

Cieszę się, że przede mną dopiero odcinek 10, bo jeszcze przez 3 odcinki mogę sobie pooglądać Jasińskiego.  <szczerzy_sie>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 23:10:23
 <o_tak>Komedia to co tam wyprawiali a nie, że śmieszne było. Tragikomiczne raczej.
To mów Czterolistna co właśnie oglądasz, będzie prościej się wymienić informacjami. Ja sobie przypomnę i możemy gadać.
Jestem akurat przy wypadku Andrzeja i Leszka i przy tym jak  Andrzej z Ewą szukają Uli, by pomogła Leszkowi, który nikogo nie kocha, nikogo nie chce i leczyć też nie ma się po co.
A Ula? Biedna dziewczyna i świetna dziewczyna. Przez Leszka się truła, przez Leszka pije...i Leszkowi pomaga. Tutaj przynajmniej będzie happy end i uczucie jest z obu stron.
Poznańskiego też już nie ma. Dostał paszport z napisem "Posiadacz tego dokumentu nie jest obywatelem Polski". Przeżył okupację w stodole Talarów a PRL dał mu radę  <slucha> To pożegnanie na dworcu też mnie wzruszyło, choć ogólnie nie przepadałam za tą postacią.
Ale to jeszcze nic - pojawiła się już Stroynowska  ::) O mateczko, to jest dopiero męczący wątek <tak> Romantowska też mnie męczy  :ysz:
W tym wątku normalny jest tylko ojciec  <tak> Stroynowska i jej siostra bliźniaczka, której szuka...to jakiś obłęd. 

Cytuj
Sceny kłótni zostały posklejane. Zabrano sceny nagrane przy realizacji poprzedniej serii i domontowano do tego sceny z "nowym" Mietkiem, bo w 1996 pan Wirgiliusz Gryń niestety już nie żył. Zmarł jeszcze przed premierą 12 odcinka. Także, żeby zakończyć wątek Jasińskiego, trzeba było zmontować sceny.

A tego nie wiedziałam  <rumieniec>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 13, 2013, 23:21:03
Komedia to co tam wyprawiali a nie, że śmieszne było. Tragikomiczne raczej.

Tak właśnie myślałam, ale wolałam się upewnić. <tak>

To mów Czterolistna co właśnie oglądasz, będzie prościej się wymienić informacjami. Ja sobie przypomnę i możemy gadać.

Ja właśnie zabieram się za odcinek 10...  <slucha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 13, 2013, 23:23:56
Dobrze. To Ty teraz obejrzyj ten 10 a potem go ładnie tutaj podsumuj. Ja będę wiedzieć co jest na topie i sobie pogadamy  <tak>
Ja oglądam dalej póki mam jak. Uwielbiam ten serial    <zauroczony>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 07:09:13
Historia Mietka Pocięgło jest też ruszająca. Na studia się nie dostał, bo mimo wiedzy, nie miał znajomości a dziadek to wiadomo...i tak miał wiele cierpliwości, że chował szwabskiego bachora  ::) Z domu się wyniósł, bo poznał prawdę o sobie.
Mietek to w ogóle taka postać tragiczna moim zdaniem. Chciał dobrze dla innych, dla siebie - i wciąż mu nic nie wychodziło - z pracą, kobietami i w zasadzie ze wszystkim. Osobiście to bym go "widział" z wnuczką Bizanca (no jakże jej było? ech, skleroza...) i nawet coś tam między nimi chwilowo "iskrzyło" (ale dosłownie chwilowo).
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 07:20:17
Historia Mietka Pocięgło jest też ruszająca. Na studia się nie dostał, bo mimo wiedzy, nie miał znajomości a dziadek to wiadomo...i tak miał wiele cierpliwości, że chował szwabskiego bachora  ::) Z domu się wyniósł, bo poznał prawdę o sobie.
Mietek to w ogóle taka postać tragiczna moim zdaniem. Chciał dobrze dla innych, dla siebie - i wciąż mu nic nie wychodziło - z pracą, kobietami i w zasadzie ze wszystkim. Osobiście to bym go "widział" z wnuczką Bizanca (no jakże jej było? ech, skleroza...) i nawet coś tam między nimi chwilowo "iskrzyło" (ale dosłownie chwilowo).

Z tą całą Beatką? O, Boże. Szczeniuch się bujał w Mietku, ale to takie dziewczę szczeniackie było. Wiecznie jakieś pretensje: do matki, że szuka swojej siostry, do losu, że za honor nowych dżinsów sobie nie kupi. Ciekawa ta rodzina. Dziadek były ułan chyba a ojciec  komuch.
Mietkowi się wreszcie w miłości poszczęściło - w końcu spotkał Ninę. Co prawda na początku źle ją ocenił, posądził o donosicielstwo...ale końcem końców okazało się, że jest niewinna  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 07:24:06
Z tą całą Beatką? O, Boże. Szczeniuch się bijał w Mietku, ale to takie dziewczę szczeniackie było. Wiecznie jakieś pretensje: do matki, że szuka swojej siostry, do losu, że za honor nowych dżinsów sobie nie kupi. Ciekawa ta rodzina. Dziadek były ułan chyba a ojciec  komuch.
Oj tam, oj tam - "szczeniuch" :) Pokręcone dziewczę, ale to pewnie wynika ze specyfiki rodziny w jakiej dorastała. Dziadek był chyba rotmistrzem ułanów i żył w swoim świecie, oderwany od realności, ojciec z matką osobno, w dodatku matka miała "szmergla" w wiadomym kierunku... Myślę, że pasowała do Mietka, przy nim by dojrzała.

Cytuj
Mietkowi się wreszcie w miłości poszczęściło - w końcu spotkał Ninę. Co prawda na początku źle ją ocenił, posądził o donosicielstwo...ale końcem końców okazało się, że jest niewinna  <tak>
No właśnie, on ją w końcu znalazł po tym jak ją wywalił z domu? Bo nie pamiętam.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 07:30:10
Myślę, że Mietek już potrzebował dojrzałej... ;) Beatka w końcu i tak znalazła swoje szczęście i sobie tam mogła dojrzeć.
Za to Ninka to już inny kaliber. Razem strajkowali, razem konspirowali, przeszli podobne doświadczenia, Każde z nich było mentorem. 
To Mietek ją odnalazł - zobaczył ją w telewizorze (taka migawka)  podczas strajków na Wybrzeżu (1980).
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 07:53:26
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.
Dokładnie tak - to jest nawet jakiś taki syndrom, który ma swoja naukową nazwę, tylko nie pamiętam. Ludzie, którzy dłuższy czas byli w obozie koncentracyjnym, po wyzwoleniu nadal zachowywali się częściowo jakby w tym obozie wciąż byli - bycie "odludkiem", chowanie kawałków chleba po kieszeniach, wstawanie o 4 rano i tak dalej. Z tym, że nie jest to choroba psychiczna, raczej "schorzenie".


Nawet taki Jasiński czasami patrzał na ludzi inaczej niż zza statutu PZPR :).

Pewnie, czasem nawet Jasińskiemu się zdarzało. Ogromnie podobają mi się sceny z odcinka 9. Jak Jasiński ma być wywieziony na taczce z fabryki. Swoją drogą scena gdy robotnicy FSO na czele ze Spodzieją idą na Jasińskiego strasznie kojarzy mi się z "Chłopami" i sceną wywozu Jagny ze wsi <haha> Jasiński po tych wydarzeniach mógł zareagować inaczej. Mógł przyczynić się do zwolnienia połowy fabryki, mógł zrobić wszystko. Jednak spasował i stwierdził, że już za biurko nie usiądzie, tylko zacznie pracować razem z innymi. Miał ludzkie odruchy, miał...
Ta scena ze Spodzieją i Jasińskim "w klatce" to masakryczna. Myślę, że on wtedy właśnie zrozumiał, że ubóstwiany przez niego nowy ustrój nie jest tak idealny jak mu się wydawało. Smutno było patrzeć jak ten stary, zatwardziały "komuch" płacze.

Cytuj
W dziewiątym odcinku podobał mi się jeszcze wątek procesu dr Kazanowicza. Cała kamienica stanęła za doktorem. Nie było lepszych i gorszych. Wszyscy byli równi, wszyscy stali po jednej stronie. To również było piękne na Złotej, że choć często lokatorzy kamienicy mieli różne zdanie, choć czasem się kłócili, to jeżeli jednemu z nich działa się krzywda, to się jednoczyli i wspólnie rozwiązywali problemy. Mieć takich sąsiadów to skarb! <ok>
Ot własnie to - można powiedzieć, że ten wątek przewijał się przez cały serial - lokatorzy mieli różne poglądy, różne charaktery - ale jak co do czego przyszło to swojego nie dali skrzywdzić.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 07:59:46
A dlaczego właściwie Kazanowicz jest takim trochę odludkiem? <mysli>

Myślę, że jest to konsekwencja pobytu w obozie. Doskonale jest to widoczne w odcinku 9, w którym odbywa się proces. Adwokat przedstawia Kazanowicza jako niepoczytalnego. Robi to wbrew woli doktora. Ten cały czas powtarza, że wie co zrobił, że jest tego w pełni świadom. Jednak jak się tak bardziej nad tym wszystkim zastanowi, wsłucha w słowa adwokata i psychologów, to faktycznie jest w tym dużo prawdy. Kazanowicz nie przyznaje się do tego, wypiera taką informację, ale obóz mocno na niego wpłynął. Dlatego myślę, że był taki wyobcowany. Mam nadzieję, że właśnie o to Jean pytałaś. Jeżeli tak, to ja właśnie tak widzę całą sytuację.
Dokładnie tak - to jest nawet jakiś taki syndrom, który ma swoja naukową nazwę, tylko nie pamiętam. Ludzie, którzy dłuższy czas byli w obozie koncentracyjnym, po wyzwoleniu nadal zachowywali się częściowo jakby w tym obozie wciąż byli - bycie "odludkiem", chowanie kawałków chleba po kieszeniach, wstawanie o 4 rano i tak dalej. Z tym, że nie jest to choroba psychiczna, raczej "schorzenie".

Fobia może też. To nie jest choroba (zresztą ta jest chyba wtedy i wymaga bezwzględnego leczenia, kiedy możesz stanowić zagrożenie dla siebie lub społeczeństwa). Chorobę Kazanowicza wymyślono na potrzeby procesu, właściwie aby mu pomóc. Chyba niczego nie pomyliłam... <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 08:12:44
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
A ja nic dziwnego w tym nie widzę - lata minęły, emocje ostygły, oboje jakoś tam dojrzeli (w pewnym stopniu oczywiście)... Głupio by było gdyby nadal mieli "iść na noże". Zresztą... Andrzeja czeka jeszcze ten fatalny romans z tą plastyczką - Nika się nazywała?
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 08:23:59
Właśnie Andrzej podwiózł Baśkę do tego domu rencisty, gdzie przebywa Kazanowicz. Nagła komitywa tych dwojga jest po prostu niesmaczna, biorąc pod uwagę jak się rozstawali kilka lat wcześniej  ::)
A ja nic dziwnego w tym nie widzę - lata minęły, emocje ostygły, oboje jakoś tam dojrzeli (w pewnym stopniu oczywiście)... Głupio by było gdyby nadal mieli "iść na noże". Zresztą... Andrzeja czeka jeszcze ten fatalny romans z tą plastyczką - Nika się nazywała?

Skoro emocje ostygły i oboje dojrzeli to dobrze byłoby sobie trochę rzeczy powyjaśniać a nie gruchać jak gołąbki i głaskać się po policzkach. Tak się Jedruś zagalopował, że Basieńka wysiadając  zgubiła pieczątkę lekarską  <olaboga>
Baśka narobiła mu świństw a potem ni z tego ni z owego przychodzi na mszę i cytuje była teściową. Wypadałoby się tylko dostosować do tego cytatu  <zniecierpliwiony>
Nie lubię czegoś takiego  ???
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 08:28:54
Skoro emocje ostygły i oboje dojrzeli to dobrze byłoby sobie trochę rzeczy powyjaśniać a nie gruchać jak gołąbki i głaskać się po policzkach. Tak się Jedruś zagalopował, że Basieńka wysiadając  zgubiła pieczątkę lekarską  <olaboga>
Baśka narobiła mu świństw a potem ni z tego ni z owego przychodzi na mszę i cytuje była teściową. Wypadałoby się tylko dostosować do tego cytatu  <zniecierpliwiony>
Nie lubię czegoś takiego  ???
No to cytowanie Talarowej to faktycznie "nie tego" i to mocno. Akurat Baśka mocno napsuła krwi nie tylko Andrzejowi ale i swoim rodzicom - przecież jak dowiedziała się o "śmierci" Łukasza to nieźle imprezowała.
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno... Jestem zdania, że w takich przypadkach o pewnych rzeczach nie trzeba wspominać.
Nie pamiętam tej sceny w samochodzie - miziali się po policzkach? No, to to już przegięcie w drugą stronę...

A sam Łukasz Zbożny to też "aparat" - zamiast czym prędzej wracać do "ukochanej narzeczonej" to się jeszcze w Kanadzie z Kanadyjkami musiał pozabawiać :) A potem się dziwi, że jak już łaskawie przyjechał - to "ZONK".
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 08:36:25
Cytuj
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno..

Moim zdaniem wyjaśnienia nie maja służyć osiągnięciu czegoś, tutaj w sensie odzyskania żony/męża/kochanka. Powrotu nawet nie wzięłam pod uwagę. Ludzie sobie wyjaśniają dla uspokojenia sumienia, osiągnięcia spokoju, dla utrzymania dobrych stosunków...no i warto przeprosić.
Z usta Basieńki nie usłyszałam niczego takiego.  ::) A Andrzejek? Znowu skamle. "Czy TY mnie Basiu kiedykolwiek kochałaś?" i gładzi po policzku, coraz natarczywiej...i co...? Oboje mają rodziny  <jezyk>
Zamiast tego powinni pogadać, poważnie pogadać  <tak>
Naprawdę myslisz, ze aby wyjaśnić coś to tzreba mieć jakiś interes w tym? No błagam, Przemo ...(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fforum.dobreprogramy.pl%2Fimages%2Fsmilies%2Feusa_pray.gif&hash=8f56778739d305b232b702bedfc76238)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 08:39:44
Cytuj
Nie zgadzam się, że "powinni sobie powyjaśniać". Po co? Co by to dało? Ona miała rodzinę, on miał rodzinę, do siebie by nie wrócili na pewno..

Moim zdaniem wyjaśnienia nie maja służyć osiągnięciu czegoś, tutaj w sensie odzyskania żony/męża/kochanka. Powrotu nawet nie wzięłam pod uwagę. Ludzie sobie wyjaśniają dla uspokojenia sumienia, osiągnięcia spokoju, dla utrzymania dobrych stosunków...no i warto przeprosić.
Z usta Basieńki nie usłyszałam niczego takiego.  ::) A Andrzejek? Znowu skamle. "Czy TY mnie Basiu kiedykolwiek kochałaś?" i gładzi po policzku, coraz natarczywiej...i co...? Oboje mają rodziny  <jezyk>
Zamiast tego powinni pogadać, poważnie pogadać  <tak>
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)
No ale do rzeczy. Może masz rację - Baśka powinna przede wszystkim przeprosić bo narobiła zamieszania w czyimś życiu. No ale to już "inna" Basia - poważna pani doktor a nie tamta dziewczyneczka, która poleciała za Zbożnym bo ten jej jakieś dwa wierszydła strzelił...
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 08:49:02
Cytuj
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)

Ale chyba nie z każdą "byłą" rozstawałeś się w nerwach czy bez słowa, nie każdej zrobiłeś jakieś świństwo, no i chyba nie z każdą byłeś w świętym związku małżeńskim prze kilka lat... <mysli>
A skoro emocje biorą górę i tak jak Andrzejek nie może nadal o Basi zapomnieć, to trzeba zwyczajnie się nie spotykać a nie dalej udawać, że jest ciągle 200-setny czwartek  <jezyk> Ale wyjaśnić i przeprosić się powinno  <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 08:52:19
Cytuj
No nie wiem, nie jestem do tego przekonany. Sam jak nieraz spotkam przypadkiem jakąś swoją "byłą" to nawet jak gadamy to "tych" spraw nie ruszam w rozmowie, bo po co. Jestem osobą mocno emocjonalną i pewnie potem miałbym niezły materiał do nocnych rozmyślań, a w nocy to ja lubię inne rzeczy robić ;)

Ale chyba nie z każdą "byłą" rozstawałeś się w nerwach czy bez słowa, nie każdej zrobiłeś jakieś świństwo, no i chyba nie z każdą byłeś w świętym związku małżeńskim prze kilka lat... <mysli>
Poza "związkiem małżeńskim" to utrafiłaś. Z tym, że to one mi robiły świństwa. No ale to nie miejsce i czas na wspomnienia.

Cytuj
A skoro emocje biorą górę i tak jak Andrzejek nie może nadal o Basi zapomnieć, to trzeba zwyczajnie się nie spotykać a nie dalej udawać, że jest ciągle 200-setny czwartek  <jezyk> Ale wyjaśnić i przeprosić się powinno  <tak>
No tak.... Tu masz rację. Ale ten wątek w tym drugim sezonie na szczęście został potraktowany po macoszemu. Gdyby to była typowa telenowela to pewnie skończyłoby się płomiennym romansem, rozbiciem rodzin i tak dalej. Choć płomienny romans dopiero będzie, tyle, że z inną "główną bohaterką".
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 12:54:46
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D

Załapała się...szantażem. gdyby chłopak niczego od niej nie potrzebował, to by się nie załapała   <cwaniak> Swoją drogą, też mi satysfakcja  <jezyk> Chociaż na pewno zagrała na nosie seniorowi...
A Kajtek wiadomo, robił to w imię wyższych celów, coby ratować ukochaną kobietę (które to dziewczę też mnie irytowało, bezpłciowe takie, bez emocji).  <zez>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 14, 2013, 13:20:03
A jeśli już o "talarowych" kobietach - ciekawym wątkiem jest "Zoja" - która nie mogąc mieć Talara w wersji oryginalnej, załapała się na "kopię" :D :D

Załapała się...szantażem. gdyby chłopak niczego od niej nie potrzebował, to by się nie załapała   <cwaniak> Swoją drogą, też mi satysfakcja  <jezyk> Chociaż na pewno zagrała na nosie seniorowi...
No ale się załapała, tak czy inaczej. Najlepsza jednak była w I sezonie, "towarzyszka Zoja", bardziej stalinowska niż sam Stalin, ciekawe czy wiedziała, że wszyscy z niej "leją" :)

Cytuj
A Kajtek wiadomo, robił to w imię wyższych celów, coby ratować ukochaną kobietę (które to dziewczę też mnie irytowało, bezpłciowe takie, bez emocji).  <zez>
To chyba wina aktorki. Kwiatkowska zwykle grywała takie smętne dziewczynki co to do trzech nie umieją zliczyć :)

Kwestia zaś Kajtka i Andrzeja - "Pomogę mu jak wróci na studia!" - tutaj Jędruś pokazuje swoją apodyktyczność - chłopak jest pełnoletni, ułożył sobie życie, "odciął pępowinę" - a ten z tymi "studiami" wyskakuje. Szkoda, że mu jeszcze pasem nie przyładował, jak to w zwyczaju Talarów było. To co jak ojciec dochrapał się w bólach "inżynierka" to i synowie też muszą? Mogę jeszcze zrozumieć jego pretensje do Krzyśka, który na początku faktycznie przeginał, chcąc iść "na skróty". Ale Kajtek od Krzyśka był jednak o całe lata dojrzalszy.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 14, 2013, 18:09:12
Najlepsza jednak była w I sezonie, "towarzyszka Zoja", bardziej stalinowska niż sam Stalin, ciekawe czy wiedziała, że wszyscy z niej "leją" :)

Była mściwa.  <tak> Kiedy raz zauważyła Andrzeja i jego kumpli ze studiów wychodzących  z kościoła (a poszli tam nie  z powodu swojej pobożności, ale z powodu profesora, u którego mieli zdawać najważniejszy na studiach egzamin) zaraz po egzaminie zwołała posiedzenie komitywu. Napierała tym bardziej, że Andrzej mówił, że się śpieszy, że dziś nie może. Gotowa był ujawnić, gdzie kolegów spotkała...
Andrzej nie poszedł wtedy na spotkanie z Bronkiem i właściwie stracił go na zawsze... :(

Cytuj
Kwestia zaś Kajtka i Andrzeja - "Pomogę mu jak wróci na studia!" - tutaj Jędruś pokazuje swoją apodyktyczność - chłopak jest pełnoletni, ułożył sobie życie, "odciął pępowinę" - a ten z tymi "studiami" wyskakuje. Szkoda, że mu jeszcze pasem nie przyładował, jak to w zwyczaju Talarów było. To co jak ojciec dochrapał się w bólach "inżynierka" to i synowie też muszą? Mogę jeszcze zrozumieć jego pretensje do Krzyśka, który na początku faktycznie przeginał, chcąc iść "na skróty". Ale Kajtek od Krzyśka był jednak o całe lata dojrzalszy

Przecież to logiczne.
Znowu jesteś cięty na studentów/magistrów, Mintku?  <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: 007 w Sierpień 15, 2013, 22:04:17
Z Andrzejem jest jeden, podstawowy, problem. Zbytnio  dopatruje się  symboli a personifikacja to jego ulubiona figura retoryczna  :) Każda kobieta to jakiś dzień tygodnia. Jak nie czwartek to niedziela  :D  Tydzień dni ma siedem, strach pomyśleć  ;) Na szczęście nigdy nie przyszło mu do głowy nazwać Ewy wtorkiem i pewnie dlatego wytrzymała z nim tyle lat  :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 16, 2013, 09:36:13
Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>
A Danusia? Cóż, lubię to dziewczę  <tak>
I generalnie w szoku byłam, że to córka Wiktora i że, uwaga, Andrzej chrzestnym jest  :o Pi razy oko licząc, dziewczyna urodziła się po wojnie (na pewno jest młodsza od Mietka) a wtedy Andrzej i Wiktor...powiedzmy, że nie znajdowali wspólnego języka... <slucha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 16, 2013, 14:12:31
Znowu jesteś cięty na studentów/magistrów, Mintku?  <mysli>
Nieeee.... na Andrzejka i na jego "ojcowskie" podejście do synów.
Sam jestem "magazynierem" :)

Apropos - znalazłem e-booka "Dom - opowieść filmowa", czyli ksiązkowa wersja naszego ulubionego serialu. Nawet się fajnie czyta, choć na końcu trochę się różni od filmu.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 16, 2013, 22:13:02
Dobrze. To Ty teraz obejrzyj ten 10 a potem go ładnie tutaj podsumuj. Ja będę wiedzieć co jest na topie i sobie pogadamy  <tak>

Z "małym" opóźnienie, ale jestem. Nie wiem czy umiem ładnie podsumować, jednak się postaram.

W dziesiątym odcinku akcja przesuwa się już dalej. W pierwszej chwili można myśleć, że Andrzej czeka na przyjście na świat swojego pierwszego dziecka, a tu taka niespodzianka. Rodzi się drugi syn. Tak jak pierwszy dostał imię po dziadku - Kajetan, tak przy drugim Ewa chce postawić na swoim: Krzysztof, choć Andrzej upiera się na Bronisława. Jaki padł wybór wiadomo, w sumie chyba nawet lepiej. Po co miał by mały codziennie przypominać rodzicom to co było...

Powszechnie wiadomo, że jak się ktoś rodzi, to i ktoś umrzeć musi, to i tu nie jest inaczej. Ledwie Ewa wróciła do domu z małym, przychodzi telegram o śmierci starego Talara. Swoją drogą w scenie z telegramem, gdzie Andrzej maluje pokój, znów irytuje mnie Karol. Ok, może jestem do niego uprzedzona, ale jak go słyszę: "Nie za grubo?" "Ja bym kładł cieniej..." to mnie normalnie krew zalewa. <haha> Wszędzie swoje trzy grosze musiał wtrącić, zawsze pokazać, że on by zrobił "tak". Wracając jednak do rzeczy. Wiadomo, że jak ojca zabrakło, to będzie trzeba zrobić coś z ojcowizną. Jeszcze dobrze Talar nie spoczął na cmentarzu, to już się kupiec wokół domu kręcił. A Ewunia niby nie chce mu nic powiedzieć, ale podpytać ile można by na gospodarstwie zarobić, to nie zapomniała. Sprawy późniejszej wykłócania się całej trójki o to, co "zrobić" z matką, komentować nie muszę, bo ładnie to już podsumowaliście. Ewa oczywiście, że oni nie mają warunków. Leszek by zabrał, ale nie ma gdzie, mieszkanie by kupił za 100 tys., ale tyle nie dostanie, bo Ewa już wiedziała, że 50 tys. im się należy. Dołożyć do mieszkania to nie. Mogła się tak przy kasie nie upierać. Poświęcić trochę, dołożyć do mieszkania i miała by święty spokój. Uparła się i przywiozła sobie ten "gnój" do domu ( pisząc o gnoju nie mam na myśli Talarowej, generalizuję sprawę). Źle to sobie wymyśliła. Najbardziej szkoda mi starej Talarowej, co ta kobieta przeszła. Jej pytanie: "Co ze mną będzie" mam wrażenie obrazuje wszystko. Nie chciała być ciężarem dla nikogo, ale też wiedziała, że sama zostać nie może. Scena wyjazdu, obchodzenie gospodarstwa i ten biegnący pies za samochodem - nie umiem nie płakać. Po raz kolejny te sceny wywołały u mnie tę samą reakcję. <placze> A to co się działo później w Warszawie, to już nawet się opowiadać nie chce. Tu też właściwie wszystko powiedzieliście. Ja dodam od siebie tylko słowa Talarowej odnośnie syna i synowej: "Oni ze mną nie rozmawiają, oni do mnie mówią..." Smutne, ale jakże prawdziwe.

A Danusia? Cóż, lubię to dziewczę  <tak>
I generalnie w szoku byłam, że to córka Wiktora i że, uwaga, Andrzej chrzestnym jest  :o Pi razy oko licząc, dziewczyna urodziła się po wojnie (na pewno jest młodsza od Mietka) a wtedy Andrzej i Wiktor...powiedzmy, że nie znajdowali wspólnego języka... <slucha>

Zakręcona jest ta sprawa. Jeżeli jest tak jak piszesz i urodziła się chwilę po wojnie, to nic tu się nie układa, bo wtedy Andrzej nie mógł być chrzestnym, bo zanim by nim został, to by go Wiktor skrócił o głowę. W 10 odcinku, na pogrzebie Kajetana jest obecna również Jadźka z małą dziewczynką. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jej córka. Myślę sobie jednak, że skoro Jadźka taka w Andrzeju zakochana, z nikim później być nie chciała, ale widać jakoś sobie życie ułożyła. Teraz sobie myślę, że przecież mogła stać właśnie z Danusią. Musiała by się urodzić gdzieś w okolicach 56' roku, bo jakoś w tych okolicach Wiktor wyszedł z więzienia. Tyle, że o żadnej żonie czy tam partnerce Wiktora w czasach więzienia mowy nie było, sama Jadźka do niego jeździła. Poplątane to wszystko. Nie wiem czy moja wersja jest prawdziwa, bo nie wiem, w którym roku przyjeżdża ona na Złotą (w celu pójścia do szkoły, dobrze pamiętam?). Jak dojdę do tych odcinków, to sprawdzę czy moja wersja jest możliwa. Jest całkiem prawdopodobna, tylko wtedy jak wielka byłaby różnica wieku między nią a Heniem? Z 30 lat? <olaboga>

Zaczyna wychodzić już sprawa chłopaków z lasu. To będzie jednak motyw przewodni następnego odcinka.

Ula Siekierko - ta mała wiolonczelistka - to trafić gorzej nie mogła. Biedna się zakochała, ale wiadomo, Talar sobie wymyślił inaczej i tak musiało być. Rozpiła się później przez niego, ale całe szczęście jakoś im się później ułożyło. To wszystko jednak przede mną.

Śmiać mi się chciało w tym odcinku, jak Andrzej puścił nagranie Mazowsza i mówi: "Posłuchaj Kajtek, mama śpiewa" a tam Irenka Santor <haha> No chyba, że chodziło mu, że mama śpiewa, ale te chórki z tyłu...

No i Andrzej ledwo nie wyleciał z pracy przez słynną akcję z oponami. Jednak wszystko poszło po jego myśli, sam Jasiński bardzo się cieszył, że udało się sprawę załatwić. Jednak tylko pozornie, bo z pracy nie wyleciał, ale go przenieśli do BKD (Biura Konstrukcji doświadczalnych) gdzie "nie robi się nic". "Wpadł do dołka"...

Uwielbiam ten serial    <zauroczony>

Ja też <serduszko>

Może jeszcze uda mi się dziś opisać odcinek 11?  <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 17, 2013, 02:43:32
Cytuj
W dziesiątym odcinku akcja przesuwa się już dalej. W pierwszej chwili można myśleć, że Andrzej czeka na przyjście na świat swojego pierwszego dziecka, a tu taka niespodzianka. Rodzi się drugi syn.

Chyba wszyscy dają się na to nabierać  :D Przecież zaledwie na koniec poprzedniego odcinka Ewa przychodzi do Andrzeja z wieścią, że zostaje ojcem. Każdy by się spodziewał ślubu najpierw, zmagań Ewy z ciążą a tu...minęło sobie kilka lat.
Czas tam mija szybko. Przecież w każdym jednym odcinku potrafią się zmienić wszystkie pory roku...w ciągu jednego roku, dwóch lat...  ;D
Nic się tam nie wydłuża, nie nuży.

Cytuj
ierwszy dostał imię po dziadku - Kajetan, tak przy drugim Ewa chce postawić na swoim: Krzysztof, choć Andrzej upiera się na Bronisława. Jaki padł wybór wiadomo, w sumie chyba nawet lepiej. Po co miał by mały codziennie przypominać rodzicom to co było...

No Ewie raczej bardziej na rękę było to nieprzypominanie sobie co się stało z Bronkiem i  jaki się miało w tym udział.  <slucha>
Ciekawe co by na to imię powiedział Leszek?
Postawa Ewy jest przykra, w tej konkretnej sytuacji ale w wielu innych też.

Danusia przyjeżdża do Warszawy zaraz po chrzcinach w Sierpuchowie, kiedy to Leszek z Ulą przynieśli do kościoła swojego pierworodnego. Jest rok 1970, początek lata. Kiedy Danusia przyjeżdża ponownie - jest w 6 miesiącu ciąży. Jest grudzień, sylwester nawet chyba. Henio mówi wtedy znamienne słowa: "Nowy rok, nowy sekretarz, nowy Lermaszewski". Na Wybrzeżu trwają strajki stoczniowców, co przy okazji robienia filmu o marynarzach dokumentuje Wrotek   a 20 grudnia towarzysz Wiesław przestał być I sekretarzem PZPR (i zaczęła się era wujka Gierka od cukierków  <tak> ).
Może być tylko jedno wytłumaczenie, absurdalne trochę, ale jest. Towarzyszka życia Wiktora  (tak to się współcześnie mówi...) ochrzciła dziecko sama a na chrzestnego zawołała Andrzeja- może nawet za namową Jadźki... <mysli> Wiktor poszedł siedzieć. Po kilku latach obaj panowie dochodzą do porozumienia i jest wszystko ok.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 17, 2013, 23:46:14

Może być tylko jedno wytłumaczenie, absurdalne trochę, ale jest. Towarzyszka życia Wiktora  (tak to się współcześnie mówi...) ochrzciła dziecko sama a na chrzestnego zawołała Andrzeja- może nawet za namową Jadźki... <mysli> Wiktor poszedł siedzieć. Po kilku latach obaj panowie dochodzą do porozumienia i jest wszystko ok.

Dobra, rozumiem, to jest bardzo prawdopodobna wersja. Wydaje mi się, że scenarzyści trochę się pogubili w tym wątku. Wprowadzili postać, która jest wzięta nie wiadomo skąd. Każda wersja, którą sobie założymy ma jakieś niejasne strony, coś co powoduje, że zaczynamy w nią wątpić. Jeżeli jest tak jak myślisz, to z jakim dzieckiem stała Jadźka na cmentarzu podczas pogrzebu Kajetana? Ze swoim? Jeszcze 3-4 lata temu nie było mowy o drugich połówkach tego rodzeństwa, a tu nagle jakieś dzieci. <olaboga> Zawsze, ale absolutnie zawsze jak sobie o nich myślę, to mam przed oczyma tylko Wiktora i Jadźkę, nigdy nikogo więcej z nimi nie było. Jakoś to mi się wszystko nie układa...

Miałam jeszcze wczoraj napisać coś o odcinku 11, ale wyszło jak zawsze. Dzisiaj miałam, ba! Mam dobre chęci, ale Internet mi się strasznie zacina (chyba przez dożynki :D ), także opisanie muszę sobie odpuścić do jutra, bo jak jeszcze z pięć razy będę musiała odświeżać, kopiować i czekać 15 minut na załadowanie strony, to mnie krew zaleje. A chciałam sobie obejrzeć mój ukochany 12 odcinek, ale w takim tempie, to ja ten odcinek będę oglądała do rana  <placze> Trudno, przyjdę jutro <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 18, 2013, 08:36:59
 A ja jeszcze mogę zrozumieć, że nic nie wiemy o jakiejś żonie Wiktora,  (https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fgohan.ssj2.fm.interia.pl%2Fpliki5%2Fduszek.gif&hash=2b8d268eb4da425c40b011e34b485af8) córce. Trudno, były widocznie rzeczy ważniejsze do pokazania. I z tego jeszcze można wybrnąć. Ale, na Boga, kiedy ten Andrzej został chrzestnym tego dziecka? Żeby chociaż Danusia urodziła się w czasie wojny, wiele rzeczy można było by sobie ułożyć  (w tym Andrzeja jako chrzestnego), ale Danusia, niestety, w 1970 roku nie ma więcej niż 20 lat. No, chyba, że ją ochrzcili jak miała 15 lat  <mysli> (nawet nie mówiłam tego poważnie  ;D)
Fakt, ten wątek nie został dopracowany <tak>

Mnie też internet często muli, wiem jak to jest  <mis>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 18, 2013, 14:15:02

Fakt, ten wątek nie został dopracowany <tak>

Troszeczkę im nie wyszło <zez> Ja wiem, że Złota to jedna wielka rodzina, ale jak już chcieli dać kogoś z rodziny za żonę Henia, to mogli to sobie jakoś inaczej wykombinować. Rozumiem córka Wiktora, przyjechała do Talarów do stolicy, ale po co zaraz ten chrzest? Gdyby nie ten mały fakt pewnie nie zastanawiałybyśmy się teraz nad tym a tak jest pewne niedociągnięcie. Skoro mówisz, że Danusia w 70' roku miała niecałe 20 lat, to pewnie na tym cmentarzu na pogrzebie starego Talara mogła być ona. Choć równie dobrze, mogło to być dziecko Jadźki. Może niepotrzebnie dopytujemy? <slucha>

"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Od początku mówiono Andrzejowi, że ma być przeciętny, bo "przeciętny nie wystaje", ale on zawsze wiedział lepiej. No i znów podpadł w fabryce. W słusznym celu, jednak z "kradzionych" materiałów. Jak niewiele brakowało, żeby cały plan się powiódł i nie byłoby całej sprawy. Akcja z Popiołkiem rewelacyjna. Zawsze wywołuje u mnie duży uśmiech. Na szczęście wszystko zakończyło się tylko naganą. Bardzo istotna scena z posiedzenia komisji, która orzekała w tej sprawie. Prawdziwe, niepozostawiające wątpliwości słowa Andrzeja. Warto się w nie wsłuchać, bo mówią wiele o ówczesnym życiu, ale właściwie są ponadczasowe. Takie jest moje wrażenie. Wybronił się i to jest najważniejsze.

Ewa w końcu znajduje matkę, zupełnie przez przypadek. Andrzej wcześniej ją widzi, ale niestety nie udaje jej się spotkać. Przynajmniej wiadomo, że żyje, bo scena z poprzedniego odcinka, w której podchodzi nad wodę dość dramatyczna. Nie wiem czy tak do końca wierzyć w te słowa, które mówi Ewa po spotkaniu teściowej. Niby zrozumiała swój błąd, niby żałuje, ale troszkę to mało wiarygodne. Mam wrażenie, że cieszy się z odnalezienia Talarowej, ale w dużym stopniu dlatego, że będzie mogła pogodzić się z Andrzejem. W końcu mąż jej wybaczy całą sytuację i wszystko się dobrze skończy. Faktem jednak jest, że zmieniła trochę swoje podejście do teściowej. Choć później jeszcze zdarzała się małe momenty powrotu "starej Ewy", ale nie były już one tak bardzo rażące.

A się Leszek wpakował w tym fikcyjnym ślubem. Chciał mieć pieniądze za mieszkanie, to musiał wziąć ślub. Może ta sprawa też by się dobrze skończyła, gdyby nie stwierdził, że jednak będzie tych pieniędzy za mało. Szantażem jednak wiele się nie osiągnie. Ok, pieniądze dostał większe, ale co z tego miał? Matka nie chciała z nim zamieszkać, bo dowiedziała się w jaki sposób zdobył pieniądze. Ula próbowała przez nigo popełnić samobójstwo. Nie popisał się Talar, nie popisał.

Halinka opowiadająca każdy szczegół wyświetlanego filmu - rewelacyjna <haha> Nie dziwię się, że Wrotek tak zareagował, ale święty by tego nie wytrzymał. <haha> "Teraz będzie pierwsza sekwencja. Tak Mundek? Jak się mówi - sekwencja?" "Iskry, młoty, twarze ludzi... Zaraz będzie butelka szampana." "Mundi chciał pokazać poezję pracy." "Mundi, zaraz będzie Twoje ujęcie najlepsze, rewelacyjne. Ja nie wiem jak on to zrobił, naprawdę. Mundi jest genialny!" No lepszej reklamy mu zrobić nie mogła <haha> Była lepsza niż Czubówna!

Do tego jeszcze cała sytuacja z grobem w Sierpuchowie. Jak się chce, to wszystko można zrobić. Pomnik postawiono, film nakręcono... Co z tego, jak połowę trzeba było wyciąć i pokazać w innym świetle. Chwali się jednak Mundiemu, że podjął się tematu, że zrobił odważny film.  <ok> Szkoda tylko, że nie został wyemitowany w takiej wersji w jakiej został zrealizowany.

No to czas na mój ukochany 12 odcinek...  <serduszko>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 19, 2013, 00:38:47
Cytuj
Pomnik postawiono, film nakręcono... Co z tego, jak połowę trzeba było wyciąć i pokazać w innym świetle. Chwali się jednak Mundiemu, że podjął się tematu, że zrobił odważny film.  <ok> Szkoda tylko, że nie został wyemitowany w takiej wersji w jakiej został zrealizowany.

No cóż, jak na debiut to sobie wybrał Mundi kanciasty temat... <slucha>

Cytuj
Mam wrażenie, że cieszy się z odnalezienia Talarowej, ale w dużym stopniu dlatego, że będzie mogła pogodzić się z Andrzejem. W końcu mąż jej wybaczy całą sytuację i wszystko się dobrze skończy. Faktem jednak jest, że zmieniła trochę swoje podejście do teściowej. Choć później jeszcze zdarzała się małe momenty powrotu "starej Ewy", ale nie były już one tak bardzo rażące.

Hmmm... trudno powiedzieć. Ja uważam, że zrobiła to głównie dla rozluźnienia atmosfery w domu i zatrzymania przy sobie Andrzeja. I że bardziej ludzki stosunek do teściowej prezentowała ona mniej więcej przy historii z Popiołkiem. Wręcz można powiedzieć, że się bardzo przejęła śmiercią nestora dozorcy - "Jak ja jej to teraz powiem?"  - przeżywała <tak>

Cytuj
Ula próbowała przez nigo popełnić samobójstwo. Nie popisał się Talar, nie popisał.

Pytałam już o to, zapytam raz jeszcze. Wtedy kiedy Leszek w szpitalu prosił przekazać Uli, że ją kocha to mówił szczerze czy to było bardziej dla uspokojenia sumienia?


Cytuj
"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Czyje to właściwie było przykazanie?  <mysli>

A na mniejszy wyrok dla Andrzeja, mam wrażenie, że wpłynął Jasiński - mylę się?  <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 19, 2013, 09:03:24
Hmmm... trudno powiedzieć. Ja uważam, że zrobiła to głównie dla rozluźnienia atmosfery w domu i zatrzymania przy sobie Andrzeja. I że bardziej ludzki stosunek do teściowej prezentowała ona mniej więcej przy historii z Popiołkiem. Wręcz można powiedzieć, że się bardzo przejęła śmiercią nestora dozorcy - "Jak ja jej to teraz powiem?"  - przeżywała <tak>
Może to był akurat impuls do "zmiany kursu"....? Może zrozumiała, że np. całe te zakłamane "Andrzejki", które urządziła ("Bo to są ludzie, którzy coś mogą") włącznie z wygnaniem Talarowej to był "strzał kulą w płot"?
Ona już później nie kreuje się na "gwiazdę Mazowsza z wpływowymi znajomymi", zachowuje się w miarę normalnie.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Anula w Sierpień 19, 2013, 15:45:17
Co do Twojego pytania Jean, to bądź co bądź wydaje mi się, że Leszek mówił, to szczerze. Odniosłam wrażenie, że dotarło do niego co zrobił i że na prawdę mógł stracić ukochaną kobietę, tylko i wyłącznie przez swoją głupotę. A, że Ula wtedy powiedziała, że nie wierzy w miłość, to już inna sprawa. Chyba nie chciała znowu cierpieć. Przedłożyło się to na późniejsze zachowanie Leszka, który po odrzuceniu, nie chciał już nikogo więcej do siebie dopuścić. I tak potem tułali się oboje, aż (dobry) los sprawił, że udało im się dogadać. Dla mnie są oni ukochaną parą w tym serialu, najbardziej podobał mi się odcinek 15, gdzie można było oglądać, jak powoli na nowo odradza się ich uczucie <buja_w_oblokach>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 20, 2013, 02:08:00
Pytałam już o to, zapytam raz jeszcze. Wtedy kiedy Leszek w szpitalu prosił przekazać Uli, że ją kocha to mówił szczerze czy to było bardziej dla uspokojenia sumienia?

Jestem tego samego zdania co Anula. Wydaje mi się, że był szczery. Od początku podkochiwał się w Uli, ale na większe zainteresowanie z jego strony go niestety niebyło stać, bo głowę miał zaprzątniętą innymi sprawami. O szczerości jego słów świadczy dla mnie również fakt, że gdy Siekierko zbił go za próbę samobójczą Uli, to Leszek się nie bronił. Wiedział, że postąpił źle, ale też musiał coś do niej czuć. Jeżeli porównamy sobie dwie sceny: scenę zbicia Leszka i scenę zbicia tego drugiego pracownika, to widzimy zupełnie dwie różne postawy. Ten drugi też wiedział, że źle zrobił, jednak szedł w zaparte. A Leszek pokornie przyjmował kolejne razy. I zapomniałabym całkowicie o rozmownie Uli i Leszka, która też potwierdza szczerość Talara. Siekierko każe mu pojechać z węglem na chwilę przed ślubem. Leszek pierwotnie nie chce się zgodzić, a później jednak zmienia zdanie. Dlaczego? Bo Ula mu powiedziała, żeby się zgodził i posłuchał jej ojca, bo inaczej ten go wyleje, a ona nie chce żeby odchodził. <tak>

Cytuj
"Jedenaste: Nie wychylaj się."

Czyje to właściwie było przykazanie?  <mysli>

Słowa te padają z ust Jurka Korna. Wydaje mi się, że wszyscy robotnicy FSO wiedzieli, że warto przestrzegać tego przykazania. To jest to o czym pisałam już wcześniej. Trzeba być przeciętnym, bo ten nie wystaje. Choć pewnie jednak każdy z bohaterów mógłby przyjąć i przestrzegać tego przykazania.

A na mniejszy wyrok dla Andrzeja, mam wrażenie, że wpłynął Jasiński - mylę się?  <mysli>

Może nie tyle wpłynął, co na pewno stał po jego stronie. Starał się bronić Andrzeja, widać było, że chce mu pomóc. W końcu to z jego ust padają słowa: "Musimy wziąć pod uwagę intencje inżyniera Talara". Wiedział, że tylko to może zapewnić łagodniejszy "wyrok" Andrzejowi. I udało się. Także jakiś swój udział Jasiński w tej sprawie miał <tak>

A mnie udało się zobaczyć odcinek 12. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że jest to wspaniały odcinek i mój ulubiony. Sama nie wiem od czego powinnam teraz zacząć, tyle się dzieje. Odcinek jest dość długi. Tak jak poprzednie miały około 1h 20min., tak ten ma około 1h 40min.. I tak jak w jednej minucie możemy się cieszyć i śmiać z bohaterami, tak w tej samej możemy z nimi płakać. Tyle jest wzruszających momentów, że nie ma innej możliwości jak oglądanie z chusteczkami. Wiele istotnych spraw zostało przez nas już opisane. Postaram się jednak jakoś poukładać moją wypowiedź.

Warto chyba zaznaczyć, że poprzedni odcinek został zrealizowany i (chyba też) wyemitowany w 1982 roku. Odcinek 12 to rok 1987, czyli pięć lat później. Dla mnie widać ogromnie tę różnicę. Jest to dość istotny fakt, bo wyjaśnia wiele sytuacji, które wpłynęły na losy bohaterów. Tomasz Borkowy, gra Andrzeja tylko w jednej scenie - powrotu z FSO. W innych gra już jego dubler (co bardzo dobrze słychać po głosie), bo Borkowy wyjeżdżał już wtedy do Wielkiej Brytanii,  także wyjazd Andrzeja do Włoch, był tym podyktowany. Podobne zabiegi były wcześniej stosowane w przypadku Krzysztofa Pieczyńskiego i Joanny Pacuły. Bronek ginie, bo Pieczyński wyjeżdżał do Stanów, tak samo jak Pacuła, ale w przypadku serialowej Ewy po prostu zamieniono aktorki. Wracając do 12 odcinka... Jeżeli chodzi o Jasińskiego, to pojawia się do scen z wyprowadzką Mietka. Ani na pogrzebie Popiołka go nie ma, ani w scenie przygotowania do wielkiej wyprowadzki ze Złotej. Jak już wcześniej pisałam, Wirgiliusz Gryń niestety nie dożył premiery tego odcinka. Śmierć Popiołka była również podyktowana scenarzystom przez los. Z przyczyn rodzinnych Wacław Kowalski zrezygnował z dalszego grania. Scena, w której Talarowa przymierza suknię na ślub kościelny a Popiołek jedzie do Osucha, jest jak dla mnie również zmontowana. Mogę się mylić, pewności nie mam. No i do tego scena końcowa, która najbardziej pokazuje różnice. Wystarczy porównać sobie Halinkę i Mundka z tej sceny i z wcześniejszych. Mundi dopiero co miał kruczoczarne włosy a na pogrzebie Popiołka i na samym końcu ma włosy lekko siwe. A Halinka? Początkowo blondynka a w ostatniej scenie już też prawie siwa. Ok, mogę zrozumieć, że to od zmartwień związanych ze śmiercią Popiołka i wyprowadzką ze Złotej <haha> Fajnie się ogląda te sceny. Widać, jak się zmienili aktorzy.

To co najbardziej lubię w tym odcinku, to oczywiście Jasińscy, ale tego tłumaczyć nie muszę, to widać. <serduszko> Większość już napisałyśmy, że Mietek odchodzi, że Lidka jest dobrą matką i że strasznie szkoda Stanisława. Śmieszy mnie tylko to, że w tym całym FSO "góra" nie umiała liczyć, że skoro jest rok 1967 a Jasiński urodził się w 1903, to jakby nie patrzyć nie skończył jeszcze 65 lat. Jednak na emeryturę go wysłali, bo już 65 skończył. Ciekawe <mysli>

Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>

No miał tam jakąś "towarzyszkę życia" w tym odcinku. Wszędzie z nią chodził, mieszkała z nimi chyba też, bo wciąż się kręciła na Złotej. No, ale przecież mogło im nie wyjść, prawda? <slucha> Swoją drogą, podobno gdyby Złota istniała po wojnie w miejscu, w którym była przed wojną, to znajdowałaby się w okolicach Pałacu Kultury. W testamencie jest ul. Śliska, która również znajdowała się w tych okolicach. Pewnie jest to jakieś nawiązanie.

Leszek - ten to miał głowę do pakowania się w kłopoty. Jak nie ślub, to wyścigi konne. Nie umiem zrozumieć tylko, dlaczego jego były dowódca tak go namawiał do obstawienia tych pieniędzy? Bez sensu... Faktem jednak jest, że go namówił. A "z końmi jak z kobietami, zawsze najlepsze okazują się nie te, na które stawiamy". I pieniądze zniknęły bardzo szybko. Syrenkę zachciało mu się sprzedać, żeby odzyskać pieniądze, ale i do tego nie doszło. A mówił mu Henio, gdy wsiadał za kierownicę, że może do konfesjonału dojechać. I mało brakowało, żeby znalazł się na tamtym świecie. W tych scenach widać również, że Syrenka, którą myje Ewa z chłopcami pod blokiem, to inny model niż ten, którym rozbija się Leszek. Ot, taka mała podmiana samochodu :D

No i historia miłości Talarowej i Popiołka <serduszko> Czyż można wyobrazić sobie piękniejszą? Początkowo pomysł Halinki z ogłoszeniem wydaje się absurdalny. Były bokser, którego wyrzuca Mundi rewelacyjny. <haha> A później ta niepewność Marii, kogo spotka w "Domu chłopa". Jak razem jechali tramwajem, to żaden prawdy nie powiedział. Talarowa jechała do kościoła jak zwykle, a Popiołek "wyjechał załatwić sobie trochę spraw w mieście". I to zaskoczenie jak się później dowiedzieli prawdy. Zaskoczenie a zarazem ulga i radość, że trafili na kogoś kogo znają. Jakże urocze są ich spotkania, rozmowy, to kombinowanie, co by tu powiedzieć Ewie, że jak nie msza to inne majowe. :D I te rozpadające się w odpowiednich momentach krzesła w mieszkaniu pana Ryszarda. <haha> Pięknie pokazane uczucie dwojga ludzi po sześćdzi... ekhm... pięćdziesiątce :D I jak tu ich nie kochać? Szkoda, ze to wszystko kończy się tak tragicznie, ale to ma jednak drugie dno, o którym pisałam wcześniej. Scena pogrzebu bardzo mocna. Wszyscy lokatorzy pochyleni nad grobem. I przemowa Kazanowicza, pełna smutku, wyrzutu do Boga, że "tak się nie robi". "Co to za dom bez Pana Popiołka? Co to za Warszawa bez niego? Panie Rysiu, tu nie lokatorzy stoją, tu stoją sieroty, sieroty po Tobie..." <placze> I jeszcze w tle ta charakterystyczna muzyka, która u mnie zawsze wyciska łzy. Koniec świata...

Całe szczęście lokatorzy Złotej nie musieli się ostatecznie wyprowadzić, bo jak wiadomo w domu tym ukrywał się towarzysz Wiesław ;) Tak miała kończyć się historia losów mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 25. Cieszę się jednak, że powstały kolejne odcinki <tak>

Mam nadzieję, że napisałam wszystko to co chciałam. Jeżeli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, to najwyżej dopiszę...
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 20, 2013, 14:10:06
Cytuj
Cytuj
Cytat: Jean w Sierpień 16, 2013, 08:36:13
Mnie zastanawia Henio Lermaszewski. On był żonaty przed Danusią z Sierpuchowa?
W scenie, kiedy wybiera się z Talarową by obejrzeć co to otrzymała w testamencie odnalezionym w piecu, mówi do jakiejś kobiety stojącej przed kamienicą : "kochanie zaraz wracam". No i tak, kobieta zdecydowanie za młoda na matkę, nawet jeśli miałoby to brzmieć: "kochani, zaraz wracam". Hmmm...to mnie właśnie zaciekawiło <mysli>
 
No miał tam jakąś "towarzyszkę życia" w tym odcinku. Wszędzie z nią chodził, mieszkała z nimi chyba też, bo wciąż się kręciła na Złotej. No, ale przecież mogło im nie wyjść, prawda? <slucha>

Tak, ale ona to z nim się tylko spotykała czy też mieszkała? Ciekawe zjawisko, "na kocią" łapę w tamtych czasach i jeszcze z rodzicami  <mysli>
Ja jej kompletnie nie mogę skojarzyć. No jedynie poza wspomnianą powyżej sceną...kiedy jeszcze stała odwrócona bokiem...hmmm..
Pogrzeb Popiołka i przemowa Kazanowicza to po prostu jeden, wielki wyciskacz łez.  ;)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 20, 2013, 21:36:11
Tak, ale ona to z nim się tylko spotykała czy też mieszkała? Ciekawe zjawisko, "na kocią" łapę w tamtych czasach i jeszcze z rodzicami  <mysli>
Ja jej kompletnie nie mogę skojarzyć. No jedynie poza wspomnianą powyżej sceną...kiedy jeszcze stała odwrócona bokiem...hmmm..

To czy z nimi mieszkała, to było raczej moje przypuszczenie. Nie pierwszy raz się spotykamy z czymś, co tak dokładnie nie jest nam wyjaśnione ;) Kręci się ona przy Heniu, pomaga w pakowaniu przy przeprowadzce (i to chyba pomaga Bawolikom). Wiem na pewno, że była również w scenie meczu. Siedziała na trybunie razem z Heniem i jego rodzicami. Wtedy podchodzi do nich i się kłania, czyli raczej spać u nich nie mogła, bo by ich rano raczej widziała. Wydaje mi się, że jeszcze w jednej scenie była, ale nie mogę sobie dokładnie przypomnieć gdzie. Swoją drogą, nie mam pojęcia, kto grał tę dziewczynę, ale kobieta ta była bardzo podobna do Ireny Jarockiej :D Tak mi się jakoś skojarzyło... Jak było faktycznie z nią i Heniem, to nie mam pewności... <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 22, 2013, 16:58:31
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>
Też duże zmiany - nowy dozorca, "nowy" Mietek. W międzyczasie umiera Talarowa - Popiołkowa a wraca Basia Lawina - Zbożna, kobieta która ciągle potrafi grać na nerwach  ::)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Sierpień 22, 2013, 22:33:30
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>

No niestety nie. Mam w poniedziałek ważną rozmowę i oglądanie serialu odłożyłam na później. Po poniedziałkowym stresie bardzo chętnie wrócę do oglądania i napisze swoje trzy grosze. <tak>

Oglądałam początek tego odcinka, bo nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności zobaczenia zmiany aktorów. Bohaterowie są w tym samym punkcie, w którym byli w poprzednim odcinku (różnica kilku miesięcy) a aktorzy znacznie się zmienili. Widać tu różnicę tych kilku ładnych lat. To dla mnie też ma swój urok.

Więcej wypowiem się po poniedziałku, ale jak już wspomniałaś o "nowym" Mietku, to powiem tylko tyle, że mimo iż Chichłowski grał tę postać tylko w jednym odcinku, to jakoś wolałam jego Mietka niż Mietka Bukowskiego. Chichłowski grał chyba delikatniej, mieliśmy scenę kłótni, ale była "spokojniejsza". Mietek Bukowskiego mam wrażenie, że jest bardziej butny, bardziej wpatrzony w siebie, mniej delikatny. Bukowski gra ostrzej, bardziej zdecydowanie. Tak ja to widzę  <rumieniec>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 23, 2013, 19:59:30
A ja jednak bardziej lubię Bukowskiego w tej roli  <serduszko>

Zafundowałam sobie dzisiaj odcinek XIX, w którym...

Jędruś Talar funduje sobie romans, a raczej ciągnie już zafundowany, z artystką  o imieniu Nika. Słowem zamienił czwartek na niedzielę, tylko że ta niedziela nie chce być tylko niedzielą a każdym innym dniem tygodnia.
Ale Jędruś to tchórz. Nie powie żonie o kochance. Jak żona to przyjmie to go raczej nie obchodzi, bo od dawna nic miedzy nimi nie ma  ::), no ale jak przyjmą to chłopcy?  :o I nawet cytuje matkę: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał"  ::) A tu proszę, kochanka przez niego płacze  :o :P

Kajtek ma problemy w szkole. Pod wpływem Bizanca podejmuje na lekcji historii temat Katynia a w swoim zeszycie pisze: "Hitler mordował w Oświęcimiu a Stalin w Katyniu". Takie porównanie dobrego Stalina do mordercy Hitlera w tamtych czasach... ::)
Ewa więc wytłumaczyła synowi, że "nie każda prawda nadaje się do powtórzenia". Niezbyt fair, ale Jędruś nie zrobił tego w ogóle - głowa rodziny  ::)

Bardzo dobra historia u Bawolików. Pojawia się Świder, który jest teraz mega działaczem piłkarskim na Śląsku. Proponuje Bawolikowi ustawienie meczu, na co, rzecz jasna, ten się nie zgadza. Za to Teresie się zapalają świeczki w oczętach: 40 tysięcy łapówki to Jacuś miałby na wpłatę na segment. I zrobiła to, zrobiła za plecami Kostka. Kostek meczu nie ustawił i mało nie stracił życia - ze Świdrem się nie zadziera. Najgorsze, że sam Kostek nie był niczego świadomy.

Mundek - ten też umie się urządzić. Nie wyrzucili jego, wyrzucili Luśkę, która, ech, też w niego wpatrzona. Wie, że mieć go nie będzie, ale mimo tego się poświęca (Ileż to daje noc świętowania zwycięstwa z Włochami).  Bo Mundi ma talent, Mundi musi kręcić filmy. I racja, ten wywieziony za granicę był bardzo dobry <tak> Bardzo dobra scena z koszulą nocną w Pewexie <ok>  Luśka wie, że Mundi nie potrzebuje koszuli, koszula jest dla Halinki.  <jezyk>

Jest rok 1974. Trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej, cała kamienica się tym ekscytuje. Nawet Bizanc daje się wciągnąć, choć początkowo w kółko powtarza, że to plebejska namiętność.  :D
Scenę umieszczania anteny przez Prokopa na dachu (co okazało się większym piwem po kolacji, ciężko strawnym) kwituje bardzo dowcipnie: "Prokop to symbol naszych czasów - żadnych kwalifikacji a jak daleko zaszedł?!".

Końcówka bardzo smutna - Ewa dowiaduje się o swojej chorobie...a Jędruś nie ma odwagi stanąć twarzą w twarz ze swoją niedzielą, powiedzieć, że to koniec i cichaczem wynosi swoje rzeczy ze wspólnego gniazdka  :ysz:
Nika będzie w życiu kochać jeszcze nie raz, ale tylko raz była chora z miłości.
Wątek Stroynowskiej jak zwykle... <olaboga>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Sierpień 26, 2013, 08:36:12
Jędruś Talar funduje sobie romans, a raczej ciągnie już zafundowany, z artystką  o imieniu Nika. Słowem zamienił czwartek na niedzielę, tylko że ta niedziela nie chce być tylko niedzielą a każdym innym dniem tygodnia.
Ale Jędruś to tchórz. Nie powie żonie o kochance. Jak żona to przyjmie to go raczej nie obchodzi, bo od dawna nic miedzy nimi nie ma  ::), no ale jak przyjmą to chłopcy?  :o I nawet cytuje matkę: "Żyj tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał"  ::) A tu proszę, kochanka przez niego płacze  :o :P
Andrzej w tym "drugim sezonie" bardzo, bardzo się zmienił. Romans z Niką tylko potwierdził, że obecnie jest to człowiek totalnie wyprany z uczuć. Taki faktycznie "pan symetryczny". No, chyba, że jest to wieczna złość na synów i rosnąca obojętność wobec Ewy.
Jak dla mnie najbardziej irytująca obecnie postać, no... może Stroynowska go tylko przebijała.
Jakże inny od tego naiwnego idealisty z lat 50-tych. "Wiśta-wio, łatwo powiedzieć". Pewnie inny byłby gdyby nie cała historia z Baśką, ten ślub i potem szybki rozwód pewnie go trochę "wypalił".

Cytuj
Kajtek ma problemy w szkole. Pod wpływem Bizanca podejmuje na lekcji historii temat Katynia a w swoim zeszycie pisze: "Hitler mordował w Oświęcimiu a Stalin w Katyniu". Takie porównanie dobrego Stalina do mordercy Hitlera w tamtych czasach... ::)
Ewa więc wytłumaczyła synowi, że "nie każda prawda nadaje się do powtórzenia". Niezbyt fair, ale Jędruś nie zrobił tego w ogóle - głowa rodziny  ::)
Heh, cieszyć się tylko, że akcja nie dzieje się już w latach 50-tych, bo za takie "jazdy" po "Słońcu Wszystkich Ludzi" to chyba cała rodzina wylądowałaby w jakimś bardzo niemiłym miejscu. Chociaż w latach 70-tych to chyba już po destalinizacji było. Tyle, że ten "Katyń" był ciągle "kanciastym tematem".

Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Sierpień 27, 2013, 19:40:22
Cytuj
Andrzej w tym "drugim sezonie" bardzo, bardzo się zmienił. Romans z Niką tylko potwierdził, że obecnie jest to człowiek totalnie wyprany z uczuć. Taki faktycznie "pan symetryczny". No, chyba, że jest to wieczna złość na synów i rosnąca obojętność wobec Ewy.
Jak dla mnie najbardziej irytująca obecnie postać, no... może Stroynowska go tylko przebijała.

Stroynowska przebijała wszystkich - no, może gdyby chociaż inną aktorkę dali  <mysli> Romantowska mnie przygnębia  <jezyk>

A Andrzej? Skoro wiedział jak to jest być niekochanym (przez Basię), powinien być w stosunku do Ewy bardziej wyrozumiałym.  A najlepiej było rodziny nie zakładać  <slucha> Wygląda to tak jakby się na Ewie wyżywał za swoje niepowodzenia miłosne z [poprzedniej dekady swojego życia.  <slucha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 12, 2013, 17:55:22
Jak tam, Czterolistna, już po 13 odcinku? <rumieniec>
Też duże zmiany - nowy dozorca, "nowy" Mietek. W międzyczasie umiera Talarowa - Popiołkowa a wraca Basia Lawina - Zbożna, kobieta która ciągle potrafi grać na nerwach  ::)

Znów odniosę się do Twoich słów, bo w końcu miałam możliwość zobaczenia tego odcinka, jak również 14. Obejrzałam dwa tygodnie temu, ale nie zabrałam się za pisanie od razu i trochę czasu upłynęło. Odniosę się póki co do odcinka 13, bo kolejny musze sobie trochę przypomnieć.

Nowy Mietek... Napisałam wcześniej, że wolę Mietka Chichłowskiego, ale z każdym odcinkiem przekonuję się do Mietka Bukowskiego. Tak sobie myślę, że ze mną już tak jest... Ja po prostu uwielbiam Jasińskich, ktokolwiek by ich grał. Szkoda tylko, że Stanisław już nie zagości w następnych odcinkach. O pogrzebie już wiele pisałyśmy, nie ma sensu się powtarzać. A Mietek? Czasem nie umiem rozumieć jego zachowania. Czasem zastanawiam się czym on się kieruje. Oczywiście wiem dlaczego to wszystko, ale zastanawia mnie czy wiele z tych rzeczy, które robił, tych spraw w które się angażował... Czy to wszystko przeciwko władzy czy czasem dlatego, że aktualna miłość była z tym związana? Ot, cały Mietek!

Nowy dozorca... Zastanawiam się w ogóle co napisać, bo aż palce nie chcą klikać klawiszy na klawiaturze... Prokop to tragedia. Człowiek pewny siebie, czuje się bogiem w kamienicy, na wszystkim zrobi interes, umie się facet porządnie ustawić. Wie czym i kogo przekupić a kasę na to wszystko czerpie z lokatorów. Co niektórzy nie widzą, że z nich korzysta, bo ważniejsze jest to, że załatwił glazurę czy akumulator. No ludzie! <olaboga> Jakim kosztem? I na nic zdają się pisma do administracji, bo i tam pan Prokop ma swoje dojścia. Jak tak na niego patrzę, to w sumie dla mnie zamontowanie nowego kranu czy czegokolwiek innego też byłoby "małym piwem przed śniadaniem", bo prowizorkę każdy Polak potrafi. Tak później trzeba było samemu po nim poprawiać. Także z niego taka złota rączka jak ze mnie da Vinci. O sytuacji z Kazanowiczem to nawet wspominać nie chcę. Chociaż pewnie doktorowi lepiej było w Domu Matysiaków. Ciekawe jakby się ułożyła ta historia, gdyby Tadeusz Janczar mógł grać dalej. W sumie cieszę się, że rozwiązali to w ten sposób a nie jak w przypadku Talarowej - uśmiercili w miesiąc po Popiołku. Tyle, że Barbara Rachwalska już nie żyła, więc innej opcji już nie było.

Piszesz Jean o śmierci Talarowej i powrocie Baśki. Nie podoba mi się ta zamiana. Do tego cała sytuacja z mszą za Marię oraz z pieczątką. Andrzejek cały w skowronkach. Podchodzi zadowolony, rozmawiają jak gdyby nigdy nic... Sielanka! A pomyśleć, że kilka odcinków temu skoczyliby sobie do gardeł, tzn. Baśka Andrzejowi, żeby tylko dostać rozwód. Nie ogarniam sytuacji. Nawiązując do wątku Basi... W niedzielę rano skacząc po kanałach znalazłam pierwszy odcinek "Domu" na TVP Historia. Dopiero niedawno TVP Polonia zakończyła transmisję, teraz można znów oglądać serial w telewizji, w soboty i niedziele około godziny 9. Usiedliśmy do śniadania i o dziwo nikt się nie buntował, że "znów to samo". Oglądaliśmy razem i co chwilę kto inny podawał dalszy bieg wydarzeń czy też fragment dialogu. <haha> Z racji tego, ze zaraz po śniadaniu musieliśmy z wujem wyjechać, przed zakończeniem odcinka zaczęłam się szykować. Będąc w kuchni słyszę głos mamy: "No na tą to ja patrzeć nie mogę!"  :D Idę zobaczyć o kogo chodzi i kogo widzę? Sarnę! Dobrze, że w tej kwestii się zgadzamy :D

Zapomniałabym dodać, że Basia jest w ciąży z Łukaszem. Dobrze, że dodali, iż może mieć problemy z utrzymaniem ciąży. Dlaczego? Bo mnie cały czas ciekawiło, że Baśka z Andrzejem nie zaszła w ciążę. Dobra czepiam się, wiem, że mogą być z tym problemy. Po tym odcinku jestem spokojniejsza.

Trochę irytuje mnie zachowanie Ewy w tym odcinku. Rozumiem, że jest zazdrosna o Andrzeja, ale swoim zachowaniem nie polepszała sytuacji. Co robiła? Darła zdjęcia Baśki! Może jej to dało jakąś ulgę, ale na Andrzeja pozytywnie nie wpłynęło. Jak już się sprawa uspokoiła,  to po "riki-tiki-tak" musiała go zapytać czy kiedykolwiek ją kochał? Lepszego momentu wybrać sobie nie mogła. I te późniejsze pretensje o pieczątkę... Gdyby nie udawała, że telefon od Basi to pomyłka, to pewnie o wszystkim by się dowiedziała a tak dowiedziała się, ale po czasie. Może znów za bardzo się czepiam.

Czas przypomnieć sobie odcinek 14 <okularnik>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 12, 2013, 18:17:42
Jeśli chodzi o Mietka to uważam, że on angażował się walkę z ustrojem, bo tego chciał. Dziadek komunista nie lubiący wnuka zapewne w dużym stopniu na to wpłynął. Ale też to, że na studia go nie przyjęli za brak odpowiedniego pochodzenia. Zamiast niego dostał się jakiś cymbał, który daty bitwy pod Grunwaldem nie znał, ale ma jakiegoś wujka w prezydium  <tak>
Poza tym Gosie też chyba poznał przy okazji demonstracji przeciwko zdjęciu Dziadów z afisza. Nie tak to było?  <mysli> Wydaje mi się, że Mietkowi potrzebny był tylko impuls. Wracając do Gosi, która mu od początku imponowała...bo przecież córka prominenta a walczy z systemem reprezentowanym  przez tatusia, to zachowała się bardzo nie fair i zraniła go bardzo. Bardzo, bo przecież to dla niej mało nie zamarzł w chłodni na mięso, przesiedział w areszcie sporo czasu, a ona...
Dojdziemy do tego.
Fajnie, że Dom ciągle jest na topie. Nigdy sobie nie odmawiam, kiedy tylko trafiam.
 A ja się na Baście nie poznałam oglądając pierwszy raz, ale teraz ilekroć oglądam to mnie skręca.

Cytuj
owy dozorca... Zastanawiam się w ogóle co napisać, bo aż palce nie chcą klikać klawiszy na klawiaturze... Prokop to tragedia. Człowiek pewny siebie, czuje się bogiem w kamienicy, na wszystkim zrobi interes, umie się facet porządnie ustawić. Wie czym i kogo przekupić a kasę na to wszystko czerpie z lokatorów. Co niektórzy nie widzą, że z nich korzysta, bo ważniejsze jest to, że załatwił glazurę czy akumulator. No ludzie! <olaboga>

A Halinka? Rano zbierała podpisy od lokatorów przeciwko Propkopowi, bo zastraszył Kazanowicza a potem z uśmiechem na twarzy dała się przekupić Prokopowi...chyba nawet ją miałaś na myśli  <mysli>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 12, 2013, 18:33:38
Jeśli chodzi o Mietka to uważam, że on angażował się walkę z ustrojem, bo tego chciał. Dziadek komunista nie lubiący wnuka zapewne w dużym stopniu na to wpłynął. Ale też to, że na studia go nie przyjęli za brak odpowiedniego pochodzenia. Zamiast niego dostał się jakiś cymbał, który daty bitwy pod Grunwaldem nie znał, ale ma jakiegoś wujka w prezydium  <tak>
Poza tym Gosie też chyba poznał przy okazji demonstracji przeciwko zdjęciu Dziadów z afisza. Nie tak to było?  <mysli>

Tak, tak, dokładnie wtedy. Mam wrażenie, że na zachowanie i charakter Mietka miało wpływ wiele czynników. Wszystkie razem dawały widoczny efekt. Co do Gośki, to jak napisałaś, wszystko przed nami. Zapomniałam napisać, że mimo, iż uważam, że kobiety nie powinno się policzkować, ale myślę sobie, że akurat Gośka na lotnisku sobie na to jak najbardziej zasłużyła. Już pokazała na co ją stać. O tym jednak później...

Fajnie, że Dom ciągle jest na topie. Nigdy sobie nie odmawiam, kiedy tylko trafiam.
 A ja się na Baście nie poznałam oglądając pierwszy raz, ale teraz ilekroć oglądam to mnie skręca.

Wiesz Jean, lepiej późno niż wcale :D Od samego początku nie darzyłam jej sympatią. Może dlatego, że pierwszy raz  "Dom" oglądałam z mamą i pewnie już tam coś wspominała, że z Baśki to niezłe ziółko jest. Tyle, że wypadało mi to z pamięci. Mnie to również cieszy, że serial jest popularny. Mogę sobie wracać do "Domu" niezliczone ilości razy :D

Cytuj
owy dozorca... Zastanawiam się w ogóle co napisać, bo aż palce nie chcą klikać klawiszy na klawiaturze... Prokop to tragedia. Człowiek pewny siebie, czuje się bogiem w kamienicy, na wszystkim zrobi interes, umie się facet porządnie ustawić. Wie czym i kogo przekupić a kasę na to wszystko czerpie z lokatorów. Co niektórzy nie widzą, że z nich korzysta, bo ważniejsze jest to, że załatwił glazurę czy akumulator. No ludzie! <olaboga>

A Halinka? Rano zbierała podpisy od lokatorów przeciwko Propkopowi, bo zastraszył Kazanowicza a potem z uśmiechem na twarzy dała się przekupić Prokopowi...chyba nawet ją miałaś na myśli  <mysli>

Gorzej! Ona rano podpisów nie zbierała, bo akcja zaczęła się od Bawolików. Po przyjściu z pracy listę podpisała a chwilę potem zachwalała Prokopa, że co by wszyscy bez niego zrobili. To jest dopiero numer! Dobrze jednak, że zdążyła listę podpisać. Ja myślałam raczej o Lermaszewskich, którzy listy nie podpisali, bo Prokop załatwił, czy miał załatwić, glazurę do garażu i akumulator staremu Lermaszewskiemu.
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 12, 2013, 19:23:03
Tak, ale Lermaszewscy że tak powiem od razu odmówili, nie owijając w bawełnę. Halinka jednak - najpierw biadoliła jaki to Prokop jest okrutny, jak się znęcał nad Kazanowiczem i że trzeba coś z tym zrobić a minutę później zachwalała Prokopa, bo jej przyniósł...kuchenkę ( <mysli> ). Tym samym pięknie się wkomponowała w wykład Andrzeja Talara na temat oportunizmu <szczerzy_sie>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 12, 2013, 20:26:50
Prawda. <tak>

Mam wrażenie, że scena z Halinką była świadomym zabiegiem dla podkreślenia istoty całej sytuacji. Lermaszewskich zdążył Prokop przekupić, to listy nie podpisali. Halinka za to listę podpisała. Głos swój oddała. Jednak po chwili dosłownie zdanie zmieniła. Dobrze, że podpisu nie dało się wymazać, bo jeszcze pewnie gotowa była to zrobić! Chociaż zastanawiam się czy to nie była tylko scena pasująca do sytuacji i rozmowy o oportunizmie, bo w późniejszej części odcinka, Halinka już nie jest tak zachwycona Prokopem. Chociażby w scenie podziurawienia opon w nowym samochodzie Mundka. Halinka zmienną jest :D

Tę zmienność widzimy również w scenie z samochodem, w odniesieniu do Mundiego. Najpierw robi mu awanturę o autograf Ewy Wiśniewskiej, by chwilę potem stanąć po jego stronie i dogadać Prokopowi. Awantura o autograf komiczna:

H: Nigdzie nie pojedziesz. Już ja wiem dokąd Cię niesie.
M: Puknij Ty się w ten swój umundurowany łeb.
H: Tak? To ja napisałam: Mundiemu Ewa Wiśniewska, tak?
M: Ja przy tym serialu "Doktor Ewa" byłem tylko szwenkierem. Ona wszystkim dawała.
H: No właśnie!
M: Autografy! Głupia babo!
H: Mundi!

 <haha>

Wracając na chwilę do sceny z "oportunizmem", to bardzo ją lubię. Jest dość wymowna, rewelacyjnie napisana i zagrana! <tak> Widać niestety, że przez ten słynny oportunizm, kamienica już nie jest jednym tworem, już nie ma: "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Zaczynają wkradać się podziały.  <slucha>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Wrzesień 13, 2013, 06:43:44
Nowy dozorca... Zastanawiam się w ogóle co napisać, bo aż palce nie chcą klikać klawiszy na klawiaturze... Prokop to tragedia. Człowiek pewny siebie, czuje się bogiem w kamienicy, na wszystkim zrobi interes, umie się facet porządnie ustawić. Wie czym i kogo przekupić a kasę na to wszystko czerpie z lokatorów. Co niektórzy nie widzą, że z nich korzysta, bo ważniejsze jest to, że załatwił glazurę czy akumulator.
Ale i tak Aniołowi z ulicy Alternatywy 4 to pan Prokop mógłby buty czyścić. Ten to było GOŚĆ :)

Cytuj
Zapomniałabym dodać, że Basia jest w ciąży z Łukaszem. Dobrze, że dodali, iż może mieć problemy z utrzymaniem ciąży. Dlaczego? Bo mnie cały czas ciekawiło, że Baśka z Andrzejem nie zaszła w ciążę. Dobra czepiam się, wiem, że mogą być z tym problemy.
Napiszę Wam coś. Otóż miałem okazję czytać książkową wersję "Domu" - zresztą napisaną przez panów Janickiego i Mularczyka, czyli można by rzec jest to "powieść autoryzowana" - i tam jest taki wątek, że po ślubie Baśka zachodzi w ciążę ale potajemnie ją usuwa. Andrzej oczywiście się wścieka gdy już się dowiaduje, ale Baśka mu tłumaczy, że "tuż po chorobie.... lekarze odradzali.... może spróbujemy za jakiś czas....." - i sielanka wraca do normy.

Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 13, 2013, 08:11:43
Cytuj
Zapomniałabym dodać, że Basia jest w ciąży z Łukaszem. Dobrze, że dodali, iż może mieć problemy z utrzymaniem ciąży. Dlaczego? Bo mnie cały czas ciekawiło, że Baśka z Andrzejem nie zaszła w ciążę. Dobra czepiam się, wiem, że mogą być z tym problemy.
Napiszę Wam coś. Otóż miałem okazję czytać książkową wersję "Domu" - zresztą napisaną przez panów Janickiego i Mularczyka, czyli można by rzec jest to "powieść autoryzowana" - i tam jest taki wątek, że po ślubie Baśka zachodzi w ciążę ale potajemnie ją usuwa. Andrzej oczywiście się wścieka gdy już się dowiaduje, ale Baśka mu tłumaczy, że "tuż po chorobie.... lekarze odradzali.... może spróbujemy za jakiś czas....." - i sielanka wraca do normy.

A w serialu tego nie ma. Szkoda, bo właściwie to się można zastanawiać dlaczego oni tych dzieci się nie doczekali. Trochę czasu małżeństwem byli. Fabryka na Żeraniu już ruszyła z produkcją więc minimum dwa i pół roku ich małżeńskie życie trwało. A może trwało nawet kolejne 200 czwartków  <mysli>
Brak potomności przez taki czas, zwłaszcza w czasach kiedy nie było "cudownych" pigułek, może świadczyć o problemach z poczęciem.  <mysli> Dziwne, że Andrzeja to nie zastanawiało. Gdyby w serialu nie pominięto tego wątku a aborcją to zupełnie inaczej by to wyglądało.  <tak>
Ona raczej nie chciała mieć w ogóle dzieci z Andrzejem. Właściwie to nie widziałam też, żeby się z ciąży ze Zbożnym jakoś specjalnie ucieszyła  <slucha> Jest,  to jest  <jezyk>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 13, 2013, 15:56:15
A już myślałam, że tylko mnie wątek braku dziecka w małżeństwie Andrzeja i Basi tak intryguje. <haha> Czyli wszystko ze mną w porządku :D

W książce pomyśleli o tej sprawie, bo w serialu dziwnie to wygląda i trochę zastanawia. Jeżeli Basia faktycznie usunęła tę ciążę, to sprawia, że ma u mnie kolejny minus do kolekcji. Tym bardziej, że nie wiedziała pewnie jeszcze o tym, że Łukasz żyje.

Brak potomności przez taki czas, zwłaszcza w czasach kiedy nie było "cudownych" pigułek, może świadczyć o problemach z poczęciem.  <mysli> Dziwne, że Andrzeja to nie zastanawiało. Gdyby w serialu nie pominięto tego wątku a aborcją to zupełnie inaczej by to wyglądało.  <tak>
Ona raczej nie chciała mieć w ogóle dzieci z Andrzejem. Właściwie to nie widziałam też, żeby się z ciąży ze Zbożnym jakoś specjalnie ucieszyła  <slucha> Jest,  to jest  <jezyk>

Dlatego pisałam, że późniejsza ciąża, która była zagrożona, mogła utwierdzać w przekonaniu, iż Basia miała jakieś problemy zdrowotne. Bo Andrzej to chyba problemu nie miał, bo z Ewą to za pierwszym razem zmajstrował Kajtka :D Fakt, Basia dość mało optymistycznie podeszła do ciąży z Łukaszem. To jednak mogło wynikać z tego, że wcześniej już jedno dziecko straciła i teraz bała się, czy donosi tę ciążę. Chciała, żeby wszystko ułożyło się pomyślnie. Może jej zachowanie było po prostu ostrożnością.

Mintku, miałeś przed sobą książkę czy może jakiegoś ebooka czy innego audiobooka? Mnie udało się dostać dzisiaj ebooka, ale właściwie sam tekst i zastanawiam się, czy książka jest zaopatrzona dodatkowo w jakieś zdjęcia bohaterów?

Szukając informacji o książce wyczytałam gdzieś, iż ostatnia scena z odcinka 12, ta o której wcześniej wspominałam, że aktorzy się bardzo zmienili, została nakręcona dopiero po podjęciu decyzji o kontynuacji serialu. Czyli powstała jeszcze później niż ja to przypuszczałam. Pierwotnie odcinek 12 kończył się sytuacją z Pałacu Kultury. Dopiero później domontowano scenę, w której lokatorzy dowiadują się, że kamienica zostaje. Tego nie wiedziałam, bo jak pierwszy raz oglądałam serial, to ta scena już istniała <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 13, 2013, 22:12:32
Cytuj
Fakt, Basia dość mało optymistycznie podeszła do ciąży z Łukaszem. To jednak mogło wynikać z tego, że wcześniej już jedno dziecko straciła i teraz bała się, czy donosi tę ciążę. Chciała, żeby wszystko ułożyło się pomyślnie. Może jej zachowanie było po prostu ostrożnością.

Hmmm, rozumiem, ale ...stracić a zabić to jednak jest różnica. Niby to samo a jednak co innego. Bo o aborcji była mowa  <mysli> Albo ja coś pokręciłam albo może o inną ciąże chodzi  <mysli> W serialu o tym mowy nie ma co prawda, ale jeśli uznamy, że było tak jak w tej książce to musimy nazwać rzecz po imieniu.  Zabiła dziecko Talara na własne życzenie, więc potem strach o kolejną ciążę jest dla mnie żałosny. Co najmniej. 
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 13, 2013, 23:55:49
Cytuj
Fakt, Basia dość mało optymistycznie podeszła do ciąży z Łukaszem. To jednak mogło wynikać z tego, że wcześniej już jedno dziecko straciła i teraz bała się, czy donosi tę ciążę. Chciała, żeby wszystko ułożyło się pomyślnie. Może jej zachowanie było po prostu ostrożnością.

Hmmm, rozumiem, ale ...stracić a zabić to jednak jest różnica. Niby to samo a jednak co innego. Bo o aborcji była mowa  <mysli> Albo ja coś pokręciłam albo może o inną ciąże chodzi  <mysli> W serialu o tym mowy nie ma co prawda, ale jeśli uznamy, że było tak jak w tej książce to musimy nazwać rzecz po imieniu.  Zabiła dziecko Talara na własne życzenie, więc potem strach o kolejną ciążę jest dla mnie żałosny. Co najmniej. 

Nie myślałam tutaj o książce. Pisałam o ciąży, o której Basia rozmawia z matką. Mówi jej, że już raz Lawinowa miała zostać babcią. Na co matka odpowiada: "Bo wtedy nie doleżałaś tej ciąży". I teraz tak. Biorąc pod uwagę serial, gdzie nic nie wiemy o żadnej aborcji, to sytuacja jest jasna. Spodziewała się dziecka Łukasza, ale nie donosiła ciąży i teraz wypowiada się ostrożnie. To rozumiem. Jeżeli brać pod uwagę to, co napisano w książce... Jeżeli faktycznie usunęła, to są dwie opcje. Pierwsza jest taka, że albo z Łukaszem też jednak była w ciąży i o tej jest mowa. Druga jest taka, że może chodzić o ciążę z Andrzejem. Tylko tak... Matka musiałaby wiedzieć o ciąży a Talar dowiaduje się dopiero po fakcie, że usunęła. Czyli wychodzi na to, że on nie wiedział. A Baśka co? Powiedziała matce, że spodziewa się dziecka, potem usunęła i powiedziała, że nie donosiła? Wydaje mi się, że jednak chodziło o ciążę z Łukaszem. Dlatego w taki sposób wcześniej napisałam. Opieram się głównie na tym, co w serialu. Tego się trzymam. Książkę musiałabym przeczytać całą. Nie lubię odnosić się do fragmentów. Jak poznam całość, może łatwiej będzie mi się odnieść. <tak>
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 14, 2013, 07:09:55
Tak, masz całkowitą rację. W tym przypadku "niedoleżenia" ciąży musiało chodzić o dziecko Łukasza. Spisek aborcyjny Lawinowej i Basi jest możliwy co prawda, ale kto by się tak chciał bawić i potem nazywać to "niedoleżeniem". Obie między sobą gadałyby chyba wprost, prawda? 
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Wrzesień 16, 2013, 09:40:25
Mintku, miałeś przed sobą książkę czy może jakiegoś ebooka czy innego audiobooka? Mnie udało się dostać dzisiaj ebooka, ale właściwie sam tekst i zastanawiam się, czy książka jest zaopatrzona dodatkowo w jakieś zdjęcia bohaterów?
Czytałem e-booka - zaś sam tekst traktowałbym jednak jako kanoniczny, w końcu wyszedł spod ręki scenarzystów serialu. No, może oprócz drugiej połowy III tomu, gdzie jest trochę namieszane. Ale inne sceny to niemal kopia tych znanych z TV, nawet dialogi są identyczne. Może po prostu ten wątek z aborcją został nakręcony, ale wycięty w trakcie montażu...?

W każdym razie - może nie jest to napisane tak o wprost, ale tak, Baśka dokonała aborcji dziecka z Andrzejem.

Świadczą o tym dwie sceny, które są w książce, nie będę cytował bo tego jest wiele ale pokrótce opiszę.

1. Baśka z Igą wracają od ginekologa, Baśka ledwo się trzyma na nogach, potem przychodzi do domu Andrzej. Po "przechwyceniu" (przy współudziale Lawiny) recepty ("Przecież to od ginekologa!") wydaje się co się stało, Andrzej wyrzuca Igę za drzwi ("Wyjdź i to już! (...) Są granice przyjacielskich usług!") i pyta Baśki dlaczego to zrobiła. Ona najpierw mówi o tym, że to jej sprawa, jej życie a potem - "Nie będę rodzić dzieci, żeby znów skończyły w kanałach.".

2. Po kilku dniach wreszcie przeprasza Andrzeja mówiąc: "To ja cię przepraszam. Za wszystko, co zrobiłam. Ale wiesz, lekarze mi powiedzieli, że po gruźlicy to nie byłoby wskazane... - Mamy jeszcze tyle czasu przed sobą.".

Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 16, 2013, 09:57:27
Cytuj
Ona najpierw mówi o tym, że to jej sprawa, jej życie a potem - "Nie będę rodzić dzieci, żeby znów skończyły w kanałach.".

To zdanie akurat pojawia się w serialu. Bodajże wtedy, kiedy oboje są na łące na Żeraniu  (gdzie potem powstanie fabryka FSO) i Andrzej uczy się do egzaminu I chyba wtedy (choć się nie upieram, że na 100% wtedy) Talar porusza temat dzieci, które mogliby mieć. Jednak na pewno nie ma to związku z aborcją. Po prostu Basia tłumaczy niechęć posiadania dzieci przeżyciami wojennymi :)
Tytuł: Odp: Dom (od 3 do 9 sierpnia)
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Wrzesień 16, 2013, 09:59:05
Cytuj
Ona najpierw mówi o tym, że to jej sprawa, jej życie a potem - "Nie będę rodzić dzieci, żeby znów skończyły w kanałach.".

To zdanie akurat pojawia się w serialu. Bodajże wtedy, kiedy oboje są na łące na Żeraniu  (gdzie potem powstanie fabryka FSO) i Andrzej uczy się do egzaminu I chyba wtedy (choć się nie upieram, że na 100% wtedy) Talar porusza temat dzieci, które mogliby mieć. Jednak na pewno nie ma to związku z aborcją. Po prostu Basia tłumaczy niechęć posiadania dzieci przeżyciami wojennymi :)
Możliwe, ja już serialu nie oglądałem jakiś czas. W książce w każdym bądź razie to zdanie pojawia się w domu, gdy Andrzej wraca i dowiaduje się smutnej prawdy. Baśka (jak to Baśka) wykrzykuje mu to w twarz.