Pozwoliłam sobie obejrzeć pierwszy odcinek - na zachętę, aby rozpocząć dyskusję. Już od pierwszych sekund, zanim serial rozpoczął się na dobre, poczułam jakąś nutkę tajemnicy - mam tutaj na myśli świetnie przygotowaną czołówkę, która została idealnie wkomponowana w klimat produkcji. Domyślam się, że część z Was, mając plik na komputerze, w ogóle ją pominęła, uznając, że najlepiej będzie od razu przejść do części właściwej filmu. Polecam jednak poświęcić tę minutę, sądzę, że naprawdę warto.
Mam jedno pytanie do dziewczyn, które widziały całość. Czy dowiemy się na końcu, kto tak naprawdę zabił Klarę? Nie chcę wiedzieć, kto to zrobił, chcę tylko wiedzieć, czy się tego dowiem czy nie...
Tak! I ostatni odcinek jest najpiękniejszy. Malo co mnie wzrusza, bo ogólnie jestem mocna psychicznie i emocjonalnie, ale ostatni odcinek kończy się pięknie i nawet mnie ruszylo. Chociaż to raczej za sprawą Dominiki, ale warto oglądać. Warto!!!
Mam jedno pytanie do dziewczyn, które widziały całość. Czy dowiemy się na końcu, kto tak naprawdę zabił Klarę? Nie chcę wiedzieć, kto to zrobił, chcę tylko wiedzieć, czy się tego dowiem czy nie...Dowiesz się, dowiesz. Myślę, że rzeczywiście nie ma sensu zdradzać tutaj na chwilę obecną zakończenia i psuć niespodzianki.
A już miałam ochotę zobaczyć, ot tak, ostatni odcinek.Nie psuj sobie tego, co jest w oglądaniu tego serialu po raz pierwszy najlepsze. <usmiech>
No to daj jeszcze jeden odcinek. [...] Jeszcze jeden. [...] Wiesz co, jeszcze kolejny byśmy dali radę obejrzeć... Tak chyba do 1.00 w nocy. Wstaję rano, a tata mi mówi, że serial już do końca obejrzał, bo go ciekawiło zakończenie. :D
Muszę powiedzieć, że również mam swoją ulubioną - kiedy Regina wyrzuca z siebie wszystkie żale do ojca. Powiem tylko tyle, że miałam łzy w oczach. Dominika odwaliła w tym serialu kawał dobrej roboty, tęsknię za taką jej odsłoną. Ten autentyzm w oczach i ten silny głos, którego nie słyszałam w żadnej innej produkcji... Ale to, Koniczynko, dopiero odcinek 20. ;D
Nie psuj sobie tego, co jest w oglądaniu tego serialu po raz pierwszy najlepsze. <usmiech>
Kiki, masz na myśli odcinek przy łóżku ojca czy ten wcześniejszy? Bo wydaje mi się, że mówisz o tym późniejszym, a ja z tych dwóch wolę jednak ten pierwszy. Jak dla mnie jest bardziej przemawiający, emocjonalny i autentyczny.Ten pierwszy? Czyli który? :D Bo ja mówię o tej scenie przy łóżku, kiedy zostali sami w domu. Nareli, pewnie mówiłam Ci to już wiele razy i pewnie staję się już nudna, ale naprawdę jest w tej scenie coś, co mnie porusza do głębi. Dominika sprawiła, że mimowolnie utożsamiam się z Reginą i nagle jest mi tak strasznie ciężko z tym wszystkim... Poczułam beznadziejność sytuacji, w której rodzina Popielów się znalazła i łzy same cisnęły mi się do oczu - nie panowałam nad tym. Może po prostu moja natura nadwrażliwca dała o sobie znać, nie wiem.
A wracając do tego Isiowego krzyku, to porównywalny glos miala Dominika w "Zdaniem Amy". Nie wiem gdzie w tej malej kobiecie drzemie taka moc <serce>Mea culpa, masz rację - w "Zdaniem Amy" Dominika pokazała podobne emocje, w dodatku poprzez głos uwydatniła zachodzącą w bohaterce metamorfozę. Byłam pod naprawdę dużym wrażeniem.
Na czas oglądania Reginy mogę się podzielić swoim gryzoniem, hasło zmienię i już. Ktoś zainteresowany? :D
Ten pierwszy? Czyli który? :DA ten, w którym Regina wychodzi z łazienki (scena w wannie z Dawidem, podczas której Aleksander ich widzi) i później krzyczy na ojca, zarzucając mu zdradę, zbyt szybki osąd, mówi, że jest złym i niedobrym człowiekiem itd. co prowadzi ojca do zawału serca :D
Ciekawostka: zauważyłyście, że serial na początku był oznakowany jako od lat dwunastu, a potem już od szesnastu? <haha>
Bardzo fajna i mocna scena jest także, gdy Regina wypowiada słowa: Boże to ty jednak istniejesz i wymierzasz sprawiedliwość. Twarz Dominiki mam przed oczami, a barwę jej głosu słyszę w uszach do teraz, mimo że sporo czasu upłynęło od tego, jak ostatni raz oglądałam ten odcinek. (słynna scena z butelką wody)
El, ale dlaczego? Dziewczyny podają Ci prosty sposób na obejrzenie serialu. Nie musisz niczego ściągać, więc jest to oglądanie jak każde inne.Nie ma raczej sensu oglądać ośmiu odcinków, jeśli nie możesz później obejrzeć kolejnych 26, bo jeśli się wciągniesz, będzie Ci szkoda. A ściągać musisz, bo na gryzoniu możesz obejrzeć tylko 10 min. z każdego odcinka, który trwa około 20. Nie ingeruj w czyjeś poglądy. Ja El rozumiem, nie chce, to nie chce i już. ;) A gdybyś, El, zmieniła zdanie, to hasłem z chęcią się podzielę.
A ten, w którym Regina wychodzi z łazienki (scena w wannie z Dawidem, podczas której Aleksander ich widzi) i później krzyczy na ojca, zarzucając mu zdradę, zbyt szybki osąd, mówi, że jest złym i niedobrym człowiekiem itd. co prowadzi ojca do zawału serca :DA tak, rzeczywiście. Mimo wszystko... Cóż, pozostaję przy swoim zdaniu. Skoro jakoś nikt nie kwapi się do oglądania, a Koniczynka już przez odcinek 20 przebrnęła, to pozwolę sobie zacytować: Ale ja zapamiętałam tylko jedno, tylko to, że powiedziałeś mi, że byłeś wtedy ze mnie dumny. Powiedziałeś mi, że postąpiłam słusznie. Dlaczego nigdy więcej mi tego nie powiedziałeś, co? I dlaczego nie powiedziałeś mi tego wtedy, kiedy zamordowano Klarę? [...] Nigdy ci tego nie wybaczę, rozumiesz? Podziałały na mnie te słowa.
W ogóle wątek lesbijski, romans z Borutą - mnóstwo bogatych, ciekawych i interesujących scen.I jak tu się dziwić, że zmienili oznakowanie wiekowe... <haha>
Zgadzam się z Wami. <tak> Muszę do tej sceny również powrócić.Bardzo fajna i mocna scena jest także, gdy Regina wypowiada słowa: Boże to ty jednak istniejesz i wymierzasz sprawiedliwość. Twarz Dominiki mam przed oczami, a barwę jej głosu słyszę w uszach do teraz, mimo że sporo czasu upłynęło od tego, jak ostatni raz oglądałam ten odcinek. (słynna scena z butelką wody)
Tak, ta scena wywarła również na mnie ogromne wrażenie. Jak się ją ogląda po raz pierwszy, to milion myśli przychodzi człowiekowi do głowy. Ta chwila zawahania po słowach: "Boże to ty jednak istniejesz" powoduje, że zaczynamy się zastanawiać co będzie dalej? Czyżby miała jakieś "dobre" myśli. Jednak dokończenie nie daje złudzeń. Regina w żaden sposób nie zmieniła zdania na temat rodziny. Bardzo podobał mi się również sposób wypowiedzenia słów: "Coś Ty powiedziała?". One też doskonale zbudowały emocje w tej scenie. Wszystkie trzy Panie genialnie zagrały!
Tak, sceny na komisariacie były niesamowite. No i zmierzając już ku końcowi historii: Moja matka chce, żeby pan mnie bronił? <zakochany>
Eeej, psujemy Koniczynce niespodziankę... <haha>
Fajna jest też scena, w której zalana Regina kładzie nogi na stół i do kuchni wchodzi matka..
Eeej, psujemy Koniczynce niespodziankę... <haha>
Ogromnie jestem ciekawa, ale z drugiej strony tak się przez ostatni tydzień wciągnęłam, że teraz już mi jest smutno, że po dwóch odcinkach ta historia się skończy. No nic, to musi kiedyś nastąpić. Idę oglądać dalej... <okularnik>Miałam identycznie. Historia po prostu wciąga. Podobne odczucia ma się podczas czytania interesującej książki.
Najpiękniejsza scena to ta, w której otwierają się drzwi, gra muzyka i wchodzi Regina... Ach!! Kocham tą scene!Po powrocie z aresztu?
I przede wszystkim... Koniczynko, cieszę się, że zdecydowałaś się z nami oglądać. Udało Ci się dobrnąć do końca. :buzki:
My to się z Nareli zachwycamy od dawna, co nie? <haha>
Podobało mi się całe zakończenie - i scena z matką po powrocie z aresztu, i pojednanie sióstr, i genialna końcowa scena z ojcem. <serduszka> Nawet nie próbuję wybierać co z tych trzech jest bliższe memu sercu.
REGINA nie jest banalny i przewidywalnym serialem, ale takim który zaskakuje i daje do myślenia.To prawda. Tak jak już kiedyś wcześniej pisałam, z Reginą problem jest taki, że ona nie jest postacią jednoznaczną. Nie należy do poukładanych, prostolinijnych kobiet, dla których nie do pomyślenia byłoby zażywanie narkotyków czy notoryczne imprezowanie. Dlatego też łatwiej było ją osądzić. Gdyby nad zamordowaną Reginą znaleziono Klarę, nikomu nawet przez myśl by nie przeszło, że to ona mogła być morderczynią własnej siostry. Serial pokazuje więc, że czasami nie warto oceniać po pozorach. Dlaczego aresztowano Reginę ponownie? Bo już raz odsiadywała wyrok. A przecież ona Borutę kochała.
W ogóle uwielbiam jak Regina mówi do Ireny: "Mamo..." Wydaje to się być takie oczywiste, ale może dla kogoś, kto nie oglądał tego serialu. Uwielbiam to "mamo" z odcinka 26, gdzie mówi Irenie o tym, że nie porwała pieniędzy Borucie i lubię to "mamo" właśnie podczas sceny powrotu do domu, po wypuszczeniu z aresztu <serce>Nie mogę się z Tobą nie zgodzić, odbudowywanie relacji matka-córka ukazano w tym serialu naprawdę pięknie. <serduszko>
Swoją drogą to on pewnie i tak odzyskał pamięć, wybronili go i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. <haha>
Swoją drogą mam pytanie: Czy Regina w końcowej scenie z ojcem, po słowach, o tym, że nie potrafi nienawidzić, mówi: "chcę"? Jak to rozumiecie?Mówi. I do dziś nie wiem co miało to oznaczać, choć wielokrotnie się nad tym zastanawiałam. Chcę... Kochać? Przebaczyć? Spróbować nauczyć się na nowo żyć z ludźmi, na których mi zależy? Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.
Mówi. I do dziś nie wiem co miało to oznaczać, choć wielokrotnie się nad tym zastanawiałam. Chcę... Kochać? Przebaczyć? Spróbować nauczyć się na nowo żyć z ludźmi, na których mi zależy? Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.
Czy to dobry objaw - nie wiem, ale miałam bardzo podobnie i jeszcze przez kilka dni wracałam do wielu scen, które lubię. Także... Pewnie jeszcze sporo tematów do dyskusji podczas oglądania wyłapiesz. :D
Twój pomysł również mi się podoba! Ale o czym my tutaj rozmawiamy, przecież Ty mogłabyś być scenarzystką - i to naprawdę dobrą! <usmiech>