Marszałek nieźle sobie to obmyślił: najpierw załatwić kolesia, który skrzywdził mu córkę a potem samemu się zabić. O jednym zapomniał. Przełożyć córuś przez kolano i przywrócić rozum.O to właśnie.....! I to już dawno. Nie wiem, może ta cała "Madzia" teraz trochę otrzeźwieje, bo dotychczas to miała jak w raju - radośnie płynęła na fali własnego idiotyzmu a jak się wpierdzieliła w jakąś aferę - biegła do Zduńskich by za nią pomyśleli. A tymczasem nawet sam "Jego Wysokość Seksprzyjaciel" powiedział jej w końcu parę słów prawdy, romansik z dyrektorkiem nie okazał się seksualnym El-Dorado, a jego żona "z którą go nic nie łączy" nabija się z niej otwarcie na co nasza kretynka może tylko złożyć krwistoczerwone usteczka w "ciup".
Rozmawiać sobie mogli, przyrzekać, że będę tylko ze sobą sypiać - nic więcej. Nie ma czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań". zawsze któreś się wyłamie (zwykle kobieta, ale to nie reguła) i zechce czegoś więcej. Ja tutaj stanę po stronie Anki. Skąd w ogóle u takiego prawego człowieka jak Marek, niemal świętego, ojca rodziny pomysł na swobodne "bzykanie" szwagierki?
I jeszcze jaki oburzony, że kochanica planuje jakiś związek z nim. ::)To samo można powiedzieć o Ance. Sama się na to zgodziła, 'widziały gały, co brały'. Jak więc teraz może być taka wielce zdziwiona, że Marek nie chce z nią być, skoro na takie właśnie warunki się umawiali?
CytujRozmawiać sobie mogli, przyrzekać, że będę tylko ze sobą sypiać - nic więcej. Nie ma czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań". zawsze któreś się wyłamie (zwykle kobieta, ale to nie reguła) i zechce czegoś więcej. Ja tutaj stanę po stronie Anki. Skąd w ogóle u takiego prawego człowieka jak Marek, niemal świętego, ojca rodziny pomysł na swobodne "bzykanie" szwagierki?Tylko my tu nie powinnyśmy roztrząsać kwestii moralnych, bo w tym, że czegoś takiego jak 'seks bez zobowiązań' być nie powinno, to się z Tobą zgadzam.
Ja tego nie roztrząsałam jako kwestii moralnych. Niech każdy żyje jak chce. Czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań" po prostu nie ma, bo zawsze ktoś się z tego układu wyłamie, raczej wcześniej niż później. Tu nie ma nic do rzeczy to, czy taki układ jest moralny czy nie.Nie zgodziłabym się, że zawsze. ;) Bywa, że jedno się zakocha itp., ale równie dobrze taki układ może trwać, np. prostytucja. Przecież to jest właśnie seks bez zobowiązań, nie ma w tym żadnych uczuć.
CytujJa tego nie roztrząsałam jako kwestii moralnych. Niech każdy żyje jak chce. Czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań" po prostu nie ma, bo zawsze ktoś się z tego układu wyłamie, raczej wcześniej niż później. Tu nie ma nic do rzeczy to, czy taki układ jest moralny czy nie.Nie zgodziłabym się, że zawsze. ;) Bywa, że jedno się zakocha itp., ale równie dobrze taki układ może trwać, np. prostytucja. Przecież to jest właśnie seks bez zobowiązań, nie ma w tym żadnych uczuć.
CytujJa tego nie roztrząsałam jako kwestii moralnych. Niech każdy żyje jak chce. Czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań" po prostu nie ma, bo zawsze ktoś się z tego układu wyłamie, raczej wcześniej niż później. Tu nie ma nic do rzeczy to, czy taki układ jest moralny czy nie.Nie zgodziłabym się, że zawsze. ;) Bywa, że jedno się zakocha itp., ale równie dobrze taki układ może trwać, np. prostytucja. Przecież to jest właśnie seks bez zobowiązań, nie ma w tym żadnych uczuć.
Zobowiązanie to niekoniecznie uczucie. :D W przypadku prostytucji istnieje zobowiązanie, ponieważ ktoś komuś musi za coś zapłacić. Kiedy jedna strona się zakochuje, to nie jest w stanie na dłuższą metę trwać w układzie opartym jedynie na samym spółkowaniu, w związku z czym układ wspomniany przestaje mieć rację bytu.
CytujJa tego nie roztrząsałam jako kwestii moralnych. Niech każdy żyje jak chce. Czegoś takiego jak "seks bez zobowiązań" po prostu nie ma, bo zawsze ktoś się z tego układu wyłamie, raczej wcześniej niż później. Tu nie ma nic do rzeczy to, czy taki układ jest moralny czy nie.Nie zgodziłabym się, że zawsze. ;) Bywa, że jedno się zakocha itp., ale równie dobrze taki układ może trwać, np. prostytucja. Przecież to jest właśnie seks bez zobowiązań, nie ma w tym żadnych uczuć.
Zobowiązanie to niekoniecznie uczucie. :D W przypadku prostytucji istnieje zobowiązanie, ponieważ ktoś komuś musi za coś zapłacić. Kiedy jedna strona się zakochuje, to nie jest w stanie na dłuższą metę trwać w układzie opartym jedynie na samym spółkowaniu, w związku z czym układ wspomniany przestaje mieć rację bytu.
Masz rację, ale jednak nie zgodzę się, że dzieje się tak zawsze. ;) Równie dobrze para ludzi może uprawiać seks bez zobowiązań i jednocześnie się nie zakochiwać.
Poza tym z tymi zobowiązaniami miałam na myśli przyszłość związku, tak jak w przypadku Ani i Marka. Przyszłości nie ma, ustalali, że nie będzie, a Ani nagle coś się zmieniło.
Poza tym - gdyby traktował Annę poważnie to chyba ją by zabrał do rodziców, prawda?
Mam nadzieję, że Monika doprowadzi do zwolnienia Zuzy. Co to w ogóle jest? Przełożona wydaje polecenie, a ta sobie odmawia? Nie do pomyślenia! Jeśli ma się do wykonania jakieś zadanie, mówi się - dobrze, zajmę się tym, jak tylko skończę to, czym się aktualnie zajmuję. Czy ona w ogóle zaczęła już te studia? Rozumiem, że zatrudnili Piotrka w kancelarii, chyba był na trzecim czy czwartym roku, ale tę dziewuchę? Śmiech na sali.W sumie i tak niedługo "cały świat" się dowie, że ten drętwy chłopaczek to syn Jędrzeja i Kwoki, więc matka Jędrzeja winna powiedzieć o szantażu i Zuza tym samym leży i kwiczy. Niestety, domeną seriali w ogóle nie są proste i narzucające się rozwiązania, więc najpewniej będą z tym jakieś "kocopały".
Iza - coś mi się wydaje, że bizneswoman się zakochała w naszym Pawełku. Żal mi jej, zawsze będzie na drugim miejscu.Aaaaaaa tam zakochała. Ot czuje wolę Bożą, jak zresztą 100% elektoratu żeńskiego na widok "przystojniaka" Zduńskiego. Zreszą sama proponowała "przyjemności ale bez zaangażowania". Ot taka standardowa korporacyjna lalka.
Muszę jeszcze raz dziś końcówkę odcinka obejrzeć, bo dokładnie nie pamiętam o czym Magda gadała z Pawłem.A dajże spokój, pieprzyli jak potłuczeni. Że nigdy nie będą razem, że kiedyś na pewno osobno znajdą szczęście, że Magda niby już się o 180 stopni zmieniła i jaka to ona już mądra i w ogóle - mdłości mnie brały jak tego słuchałem, chwilami myślałem, że któryś z tych ich tekstów przebije "Zawsze byłaś moim marzeniem" (c) by Tomek Chodakowski :)
Ja tego nie rozumiem... Żona rozmawia normalnie z kochanką męża, przeprasza ją, wpuszcza do chorego... Dziwne to jakieś.No to jesteśmy we dwie.
Ogółem odcinek irytujący na maksa, na domiar złego Izunia i jej 'skomplikowana relacja rodzinna'. To już nawet nie mogą wprowadzić szczęśliwej, NORMALNEJ osoby do serialu, tylko od razu musi skrywać straszną tajemnicę, która oczywiście (a jakże) wyda sie w najmniej spodziewanym momencie?Z tym się zgadzam w 200%. Czy jakikolwiek związek w tym serialu - pomijając seniorów oraz K&P - może być normalny, szczęśliwy i bez "naleciałości z przeszłości"?
Ależ Mintku - nie pamiętasz jak K&P się wzajemnie zdradzili? On z Olką, a ona z jakimś kolegą, na złość jemu?No ale to był "wypadek przy pracy" - jak na razie poza w/w incydentem jest wszystko OK, nawet wliczając "aferę moniczną". Weź sobie na przykład takie małżeństwo Jędrzeja i Marty - ciągle jakieś "jajca", chwili spokoju nie mają, albo Gośki i Tomka - jak nie Ruda, to do Gośki jakiś klient w koperczaki uderza, też wiecznie jakiś ambaras.
Kwoka (że tak sobie zapożyczę określenie od Ciebie Mintku) działa mi na nerwy. Czy ta kobieta może raz w życiu się chociaż w koka uczesać? Jeśli to zbyt trudne, to niech zwiąże te kudły. Włosy ma strasznie zniszczone, nie musi nimi straszyć wszem i wobec. Do tego niezłego pracodawcę sobie "znalazła", nie ma co ;)Ona wygląda POTWORNIE. Oczy pomalowane na "podbite limo", do tego te koszmarne włosy i chuda (nie szczupła a właśnie chuda) figura, dodatkowo podkreślona "rurkami" jakie Kwoka nosi. Spokojnie można nią dzieci straszyć.
Widocznie wśród prawników pewnie też jest wielu gangsterów ;).Pytam bo w filmie pokazany jest że to niby adwokat, ale w rzeczywistości to wątpię czy nawet adwokat reprezentujący gangstera posunąłby się do zastraszania, szantażu, tekstów w stylu "My możemy wszystko" - bo raczej na pewno wybuchłaby gruba afera. W końcu jest jakaś tam Palestra i żaden adwokat nie jest "państwem w państwie". A tu pokazują jak Holtz normalnie zastrasza Jędrzeja i jego rodzinę a ten nic.
No cóż, zapewne wg scenarzystek coś takiego w "przyrodzie" w ogóle nie funkcjonuje ...No cóż, "ciemny lud" o wiele bardziej lubi oglądać jak związki w danym serialu ulegają - że tak powiem - fluktuacji, niż związki pełne miłości, wierności, spokoju... Niestety, z "eMki" robią się drugie "Barwy....", atmosfera staje się coraz bardziej ciężka, ponura mniej jest humoru (nawet Mirka już smuci i przynudza), mniej wesołości itp.
Z kolei Grzegorza mi żal. Skacze koło blond baby jak durny, a ona ma go gdzieś. Powinien ją porządnie kopnąć w 4 litery i iść w swoją stronę. Co to w ogóle jest? Nie chce poznawać jego rodziny? Znaczy, że nie myśli o nim poważnie. Proste.
Nie mogę przeboleć dzisiaj Marty, jeja, to jest naprawdę jedna z tych postaci, którym powinno się już dać spokój. No i co teraz, znów Budzynowi wybaczy? Czy nie wybaczy i już razem nie będą? Szkoda gadać, taka kochana rodzina i tak ją rozwalić. Normalnie się przejęłam. :-\
Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.
Widocznie wśród prawników pewnie też jest wielu gangsterów ;).Pytam bo w filmie pokazany jest że to niby adwokat, ale w rzeczywistości to wątpię czy nawet adwokat reprezentujący gangstera posunąłby się do zastraszania, szantażu, tekstów w stylu "My możemy wszystko" - bo raczej na pewno wybuchłaby gruba afera. W końcu jest jakaś tam Palestra i żaden adwokat nie jest "państwem w państwie". A tu pokazują jak Holtz normalnie zastrasza Jędrzeja i jego rodzinę a ten nic.
Skąd Holtz dowiedział się o sekrecie, który znały jedynie Wanda i Edyta?
Nie mogę przeboleć dzisiaj Marty, jeja, to jest naprawdę jedna z tych postaci, którym powinno się już dać spokój. No i co teraz, znów Budzynowi wybaczy? Czy nie wybaczy i już razem nie będą? Szkoda gadać, taka kochana rodzina i tak ją rozwalić. Normalnie się przejęłam. :-\
A co Marta ma Andrzejowi wybaczyć?
To, że ją zdradził? Przecież Piotrek pojawił się na świcie, gdy oni się nawet nie znali. Ba! Sama Marta była może wtedy z innym facetem.
A może to, że jej nic nie powiedział o synu? Przecież Andrzej mówił jej, że o niczym nie wiedział. I tu mamy sedno sprawy. To Marta musi teraz coś udowodnić
Nie tak dawno zapewniała męża, że mu ufa. Powiedziała to już po całej aferze z Agnieszką, czyli Andrzej musiał odbudować to zaufanie. To ile warte są jej słowa teraz? Gdy było cacy, szczęście lało sę litrami, to ona mu ufa. Gdy pojawiła się trudna sytuacja, to gdzie podziało się jej zaufanie? Zostało rzucone na wiatr.
Dramat Marty to pikuś w porównaniu z dramatem Andrzeja.
Szczęście Marty zależy teraz tylko i wyłącznie od niej. Od tego, czy wspomniane wyżej "zaufanie" było zaufaniem.
Andrzej jest w dużo gorszej sytuacji. Gdy pogodził się już z tym, że nie będzie miał własnych dzieci, gdy pożegnał się z marzeniem o posiadaniu syna, jak grom z jasnego nieba spada na niego wiadomość, że syna już ma i to od 10 lat. Nie mógł uczestniczyć w jego wychowywaniu, bo mu o tym nikt nie powiedział. Nie widział jego pierwszych kroków, nie słyszał wypowiadanych pierwszych słów i prawdopodobnie już tego nie doświadczy. Być może to była jedyna okazja.
Druga kwestia jego dramatu dotyczy tego, że okłamywany był przez matkę. Tak, wiedziała od niedawna, ale jak się dowiedziała, to powinna mu powiedzieć. Nie czekać, aż to zrobi Edyta. To nie widzimisie obcej kobiety powinno być dla niej ważne, ale własny syn.
No i trzecia strona dramatu, facet może stracić rodzinę, osoby które kocha (Marta, Ania). I to przez coś, w czym jego winy absolutnie nie ma.
Poza tym bycie z facetem, z którym ciągle wyskakują jakieś niespodzianki w postaci dzieciaka, musi być męczące. Nie spodziewałabym się, że Marta będzie zadowolona tym newsem. W dodatku nie zapominajmy, że chcieli mieć razem dziecko, a okazało się, że ona nie może już zajść w ciążę. Może przez to czuje się wybrakowana i boi się, że Andrzej widzi w niej jakieś uchybienie, których nie ma każda inna kobieta. Np. Edyta, matka jego syna.Życie nie jest pasmem szczęścia i różne rzeczy się w rodzinie trafiają. Ale jak się ludzie kochają, to żaden kłopot, czy zmartwienie mu nie straszne. Marta męczy się z Andrzejem? Gdzie tu miłość? Tym bardziej, że to on wielokrotnie udowodniał, jak mu na niej zależy. Największym dowodem jest to, że to dzięki niej facet "wydoroślał", ustatkował się, zweryfikował swoje wartości. I jak tak patrzy się na te jego zabiegi o nią, to ja raczej powiedziałabym, że to on musiał nieźle się z nią namęczyć, aby w końcu osiągnąć cel. Bo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).
Bo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).O, zdradę to akurat moim zdaniem niewiele niewiele wyjaśnia czy usprawiedliwia. Liczy się fakt, że zdradził i naprawdę nie tłumaczyłabym tego niczym.
Życie nie jest pasmem szczęścia i różne rzeczy się w rodzinie trafiają. Ale jak się ludzie kochają, to żaden kłopot, czy zmartwienie mu nie straszne. Marta męczy się z Andrzejem? Gdzie tu miłość?Nie, życie nie jest 'pasmem szczęścia', ale Marta już się o tym niejednokrotnie przekonała. Miałam tu na myśli, że ona naprawdę już bardzo wiele przeżyła i może mieć dość tych ciągłych kłopotów i zawirowań. My, widzowie, często narzekamy, jak to postaci serialowe mają 5564 razy więcej problemów, niż prawdziwy człowiek. Gdyby tak spojrzeć na życie Marty, to można by się spodziewać, że oczekuje od faceta stabilizacji i spokoju. Dlatego przypuszczam, że po kolejnej takiej akcji czuje się, za przeproszeniem, jak wyrżnięta szmata. Masz rację, powinna go wesprzeć czy przynajmniej zostać. Ale z drugiej strony naprawdę nie dziwię się takiej reakcji z jej strony.
CytujBo Marta była okropna (i to jej zachowanie po części było przyczyną zdrady Andrzeja).O, zdradę to akurat moim zdaniem niewiele niewiele wyjaśnia czy usprawiedliwia. Liczy się fakt, że zdradził i naprawdę nie tłumaczyłabym tego niczym.
Nie, życie nie jest 'pasmem szczęścia', ale Marta już się o tym niejednokrotnie przekonała. Miałam tu na myśli, że ona naprawdę już bardzo wiele przeżyła i może mieć dość tych ciągłych kłopotów i zawirowań.
Gdyby tak spojrzeć na życie Marty, to można by się spodziewać, że oczekuje od faceta stabilizacji i spokoju.Trzeba było jej Andrzeja nie zwodzić i wyjechać razem z doktorkiem Szymonem do USA <haha>
Masz rację, powinna go wesprzeć czy przynajmniej zostać. Ale z drugiej strony naprawdę nie dziwię się takiej reakcji z jej strony.
No to wychodzimy z innego założenia, bo wg mnie nie ma tylko czarnego i białego, zaufanie bądź jego brak. Nie rozumiem, jak się zna osobę, to tak jakby w głowie ma się znaczek 'ufam' albo 'nie ufam'? Bo ja tak np. nie mam. Przykładowo ufam koleżance, że nie zniszczy książki, którą jej pożyczam, ale nie na tyle, żeby zdradzić jej jakiś sekret, który prócz mnie zna przyjaciółka (której ufam 100procentowo).Rozmawialiśmy o zaufaniu w związkach, w miłości. I moje stwierdzenie o tym, że nie ma czegoś takiego jak "stuprocentowa zaufanie" tego dotyczyło.
Tak samo osoba, która mnie kiedyś zawiodła, może to zaufanie odbudowywać, ale nie tak hop siup, tydzień i już mówię jej wszystko.
Ciężko jest jej uwierzyć Andrzejowi, skoro całkiem niedawno wywinął taki numer.
A tak na poważnie facet robi co może, żeby jej tę stabilizację i spokój zapewnić. W zdradę, jak już wspomniałam wyżej, Marta sama nieco namieszała. Tego, że pojawił się syn Andrzeja, nie mógł przewidzieć nawet on. Nie można mieć o to do niego pretensji.Robi co może, ale mu się jednak nie udaje. Intencje się liczą i rozumiem, że to nie jego wina, ta cała niespodzianka z Piotrkiem, ale jednak znów coś niszczy Andrzeja i Marty szczęście. Nie mogą mieć ani chwili spokoju. Po prostu ostatnio odniosłam wrażenie, że Marta chce teraz bardzo zwykłego, normalnego życia, myślała że Andrzej jej je da i zawiodła się. I ma tego dość, trudno się dziwić. Nie zwalam tu winy na Andrzeja, tylko staram się to zobaczyć z Marty strony. Ile już się nacierpiała?
I sorry, ale to jak przeżywamy życie, to w większości nasze wybory i nasze decyzje. Tak więc nie możemy zwalać winy na cały świat za to, że nie wiodło nam się w nim zbyt dobrze. Tylko na śmierć nie mamy wpływu. No i chyba na niektóre choroby.
Rozmawialiśmy o zaufaniu w związkach, w miłości. I moje stwierdzenie o tym, że nie ma czegoś takiego jak "stuprocentowa zaufanie" tego dotyczyło.Związek powinien być oparty na zaufaniu, ale jednak nie zawsze tak jest. Nawet, jeśli partnerzy się kochają. No nie wiem, dla mnie to dość oczywiste, są różne związki i sytuacje w życiu. Rzadko jest tak idealnie, że się ufa komuś na maxa, stuprocentowo. Nie wierzę, że w każdym związku tak jest wspaniale. ;)
Nadal twierdzę, że w miłości, albo się ufa, albo nie. Czy można kogoś kochać nie ufając mu do końca? Ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam.
Zastraszanie i groźby karalne raczej nie należą do działania "zgodnie z prawem". No przynajmniej nie w rzeczywistości prawdziwej, może w serialowej jest inaczej, nie wiem. Wystarczy, że Jędrzej nagra którąś z ich rozmów i może się zrobić "dym".Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.
A bo to mafia nie ma swoich księgowych, lekarzy, czy prawników?
I żadna palestra nic tu nie wskóra, jeśli prawnik działa zgodnie z prawem. A doskonale wiemy o tym, że nasze prawo ma tyle niedociągnięć, że dobry "papuga" zawsze wynajdzie kruczek pozwalający na ominięcie tegoż prawa.
Oczywiście, że nie należą, ale mi chodziło o to, że taki prawnik może w środowisku mieć nie najlepszą opinię, można mieć w stosunku do niego podejrzenia, ale jeśli nie ma się niezbitych dowodów, to nic mu nie mogą zrobić. A zrobić prowokację i nagrać spotkanie to nie jest takie "machnięcie ręką". Zadzierasz z mafią? Możesz nie być pewny jutra. Może tobie, lub twoim bliskim przydarzyć się nieszczęśliwy wypadek. Mogą nagle doszukać się w twojej przeszłości rzeczy, które nie chciałbyś, aby ujrzały światło dzienne. Zdaje się, że takiego haka mają właśnie na Andrzeja. Poza tym Budzyński już dostawał zdjęcia Marty i Ani, po tym jak odmówił podjęcia się obrony jednego z mafiosów (swoją drogą musi być dobrym prawnikiem, skoro mafia posuwa się do szantażu, aby go "zdobyć"). Mało jest takich odważnych, co to mafii się stawiają. I wcale nie muszą bać się o siebie. Zagrożeni są także najbliżsi.Zastraszanie i groźby karalne raczej nie należą do działania "zgodnie z prawem". No przynajmniej nie w rzeczywistości prawdziwej, może w serialowej jest inaczej, nie wiem. Wystarczy, że Jędrzej nagra którąś z ich rozmów i może się zrobić "dym".Kto to w ogóle jest ten Holtz? Gangster? Prawnik? Bo wygląda jak prawnik, zachowuje się jak gangster.
A bo to mafia nie ma swoich księgowych, lekarzy, czy prawników?
I żadna palestra nic tu nie wskóra, jeśli prawnik działa zgodnie z prawem. A doskonale wiemy o tym, że nasze prawo ma tyle niedociągnięć, że dobry "papuga" zawsze wynajdzie kruczek pozwalający na ominięcie tegoż prawa.
Nawet Tom Hagen z "Ojca chrzestnego" (a Holtz jest taki w sumie "Hagenem") nie zastraszał nikogo, robili to jego "bracia".
Ona z tą ciążą jako 'partnera' ma na myśli Marka? ::)
Nie wiem, jak dla mnie to to zakrawa na chorobę psychiczną. Ona sobie coś uroiła czy jak? Z premedytacją to robi, żeby Marek się z nią związał? Nieważne już dlaczego, ale jeżeli naprawdę się okaże, że jest w ciąży, to szykują się niezłe kłopoty. Boże, co za baba. Ja po prostu Marka nie rozumiem.Ona z tą ciążą jako 'partnera' ma na myśli Marka? ::)
Ano właśnie Marka. Jakby mu dzieci mało było...
Irek z Mirką- wreszcie się facet odważył, no!Właśnie, nareszcie. :) Z nich też świetna parka jest i mam nadzieję że Irkowi kara się skończy niedługo, bo miło byłoby ich pooglądać na wolności, w normalnych warunkach.
Nie wiem, jak dla mnie to to zakrawa na chorobę psychiczną. Ona sobie coś uroiła czy jak? Z premedytacją to robi, żeby Marek się z nią związał? Nieważne już dlaczego, ale jeżeli naprawdę się okaże, że jest w ciąży, to szykują się niezłe kłopoty. Boże, co za baba. Ja po prostu Marka nie rozumiem.Ona z tą ciążą jako 'partnera' ma na myśli Marka? ::)
Ano właśnie Marka. Jakby mu dzieci mało było...
Tak samo jak ta nowa bohaterka. Przyjechała bogaczka z Ameryki i wielkie nieba, o skrawek ziemi będzie toczyć walkę z Markiem.
Śmiać mi się chciało jaką atmosferę grozy roztaczają wokół Jane :D Jeny, jak ona ich wszystkich zniszczy, jakie to straszne! Odgrzewane kotlety źle smakują, kiedyś pojawiła się Hanka z tą samą misją, zniszczenia Mostowiaków. Skończyło się, jak się skończyło i pewnie Jane też się niedługo nawróci ;)
Naprawdę? Wow ;) Mnie jakoś irytuje ta aktorka i przez to może jestem uprzedzona do postaci, ale naprawdę te jej rozmowy przez telefon wydały mi się groteskowe, a nie jakieś złowrogie.No właśnie mam to samo. Na sam widok szczurzej twarzyczki i małpich oczu tej całej Osydy to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera....
Ja też tak na nią reaguję... już nawet nie chodzi o to, że mają być przez nią kłopoty, bo wiadomo, że i tak Mostowiakowie tak czy inaczej sobie z nimi poradzą. Ale jak powiedziała Maleńka - to jej mówienie 'groźnym' głosem, łypanie oczkami i teksty w stylu 'albo ja, albo oni' zakrawają na słabą parodię jakiegoś serialu kryminalnego. Zresztą, ten wątek mógłby być interesujący, gdyby istniał choć cień szansy, że ona serio coś Mostowiakom zrobi. Ale z góry można założyć, że albo przejdzie cudowną metamorfozę i dołączy do klanu albo jakoś się jej pozbędą. W każdym razie nie stanowi zagrożenia i dlatego dla mnie jest nudna.Naprawdę? Wow ;) Mnie jakoś irytuje ta aktorka i przez to może jestem uprzedzona do postaci, ale naprawdę te jej rozmowy przez telefon wydały mi się groteskowe, a nie jakieś złowrogie.No właśnie mam to samo. Na sam widok szczurzej twarzyczki i małpich oczu tej całej Osydy to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera....
A skoro prawda o tym, kto jest ojcem Piotra wyszła na jaw i Zuza nie ma już czym szantażować Budzyńskiej, to dlaczego ta nie wyrzuci szczeniucha na zbity pysk? Czy tam nie wpłynie na syna?Ano, pierwsza sprawa jaka się nam narzuca zaraz po wyjawieniu "całemu światu" jak to Kwoki synalek to po części dzieło Jędrzeja - co z tą Zuzką od siedmiu boleści?
Zachowania Marka nie będę komentować zbyt szeroko. Całuje jedną, zaraz śpi z drugą...ach te układy ::)Jemu wali na dekiel zupełnie. Chyba sami scenarzyści się w tym wątku zagubili, bo to tak wyglądać zaczyna.
Ciekawe, kiedy Mareczek znajduje czas na prowadzenie tego swojego nowego biznesu?
Sprawa niemal identyczna jak z Rudowłosą Kobietą - też niby gdzieś tam pracowała, czy tam mówiła, że pracowała - a faktycznie cały czas siedziała w domu w wymiętym dresie dołując się i zamartwiając nad bezsensem życia :) - czasami dając się łaskawie pocieszać tej grupie wielbicieli, których to Tomek-Superglina warknięciami od jej drzwi odganiał.Ciekawe, kiedy Mareczek znajduje czas na prowadzenie tego swojego nowego biznesu?
Przecież nowy biznes jest tylko tłem do łóżkowych ekscytacji i miłosnych podbojów Mareczka. Gdyby je zabrać to już prawie podchodzi pod pornografię ;D
No i oczywiście biznes może prowadzić się sam, bez fizycznej obecności Marka (ja już pomijam, że chodzi o internet ;D). Resztę załatwić w ten sam sposób byłoby ciężko ;D
I jest jeszcze nowa, przyszła kochanka Arturo, jak na razie "zatwardziałego nudziarza" na którego żadna tam flirciara...nawet jeśli referencje wystawia jej najlepsza sędzia w Polsce...nie zagnie nigdy żadnego parolu.A to nie jest przypadkiem ta prawnicza lafir........ hehe.... którą Marta poznała na tym zjeździe adwokatów (jak była w "separacji" z Jędrzejem) - która to z głupim uśmieszkiem twierdziła, że "przecież każdy ma prawo do chwili zapomnienia" (czy jakoś tak)? To oni chcą Artiego z nią związać? Święci pańscy....... :hahaha:
Przecież biły się już obie raz o jednego chłopa (to wtedy Marta miała te czadowe kolczyki <hahaha>).
Naprawdę, państwo scenarzyści, liczyłam na większą inwencję twórczą i gust. Chyba walnę sobie setę jeśli się Arturo w niej zakocha ::)
CytujI jest jeszcze nowa, przyszła kochanka Arturo, jak na razie "zatwardziałego nudziarza" na którego żadna tam flirciara...nawet jeśli referencje wystawia jej najlepsza sędzia w Polsce...nie zagnie nigdy żadnego parolu.A to nie jest przypadkiem ta prawnicza lafir........ hehe.... którą Marta poznała na tym zjeździe adwokatów (jak była w "separacji" z Jędrzejem) - która to z głupim uśmieszkiem twierdziła, że "przecież każdy ma prawo do chwili zapomnienia" (czy jakoś tak)? To oni chcą Artiego z nią związać? Święci pańscy....... :hahaha:
Przecież biły się już obie raz o jednego chłopa (to wtedy Marta miała te czadowe kolczyki <hahaha>).
Naprawdę, państwo scenarzyści, liczyłam na większą inwencję twórczą i gust. Chyba walnę sobie setę jeśli się Arturo w niej zakocha ::)
"Naprawdę, państwo scenarzyści, liczyłam na większą inwencję twórczą i gust. Chyba walnę sobie setę jeśli się Arturo w niej zakocha". Jean przypuszczam, że niedługo walniesz sobie tę setę, albowiem "genialni" scenarzyści blond-sędzie "wyznaczyli" serialowemu doktorkowi, jako "następczynię" Santa Maryś, więc zdrada nastąpi na bank.Bardzo "oryginalny" pomysł, zresztą jak zwykle w eMce. ::)
Nie rozumiem zamieszania z pracą Marcina.Znaczy.... ja w ogóle tego wątku nie ogarniam na dłuższą metę. Równie dobrze ani Kaśki ani Marcina ani tych tam "Kordelasów" mogłoby nie być i mało kto by zauważył różnicę. Taki sobie wątek wsadzony w 100% na siłę, taki "wypełniacz".
Nie rozumiem komuny, którą tworzą Marcin i Kaśka, ale czuję ogromną sympatię do dziewczyny, która u nich mieszka. Naprawdę niegłupio gada, co dla Katarzyny może się okazać zbawienne na dłuższą metę.
Ale dobrze, że się obie pogodziły, choć sama scena wyszła kiczowato.Ja bym wolał, żeby jeszcze ich potrzymało w złości. W końcu Magda jest tak straszliwie pusta, że należy się jej zimny prysznic ale taki, żeby obok Pawełek z parasolem nie stał :D
Bądź co bądź Anka to rodzina, bądź co bądź zajmuje się tą Ulą - to z kim ma Mareczek urządzać te pogaduszki jak nie z nią? :oE tam. Takiej "rodziny" to bym kopnąć nie chciał. A że stara się zawsze wtrąca między "wódkę a zakąskę" to inna rzecz. W sumie obie z Kwaśniakową do siebie pasują jak ulał.
W sumie miałam na myśli dorosłego bardziej niż nastolatka, bardziej nawet niż 18-latka. Nawet piszą to miałam na myśli kogoś tak dużego jak sam Andrzej teraz. Choć z drugiej strony możesz mieć bardzo dużo racji - wystarczy spojrzeć jak Andrzej przeżywa informację, że jest ojcem.
4. Sędzia harpia się wygłupiła... Tylko hmm? Czy to nie miało być tak, że to Maryśka się okaże tą złą, co to zdradzi męża w Norwegii? Tymczasem Arturek sobie pozwolił na niewinny flircik i nie spodziewał się, że zajdzie to ciut za daleko. Brawa dla faceta, że z okazji nie skorzystał ;)Na razie nie skorzystał. Kto wie co dalej będzie. Chyba nam i Artiego scenarzyści spartolą - bo czemu nie - z Maryśką tak "uroczo" nie konwersował, jak z panią "Maleńki Flirt Jeszcze Nikomu Nie Zaszkodził"... Swoją drogą kolejna po Magdzie i Kwoce irytująca baba. Niezłych mamy prawników w serialach, nie ma co :)
Współczuję Gośce, że ma męża idiotę. Pomoc, pomocą, ok, życie Rudej uratował, ale Gośka powinna dostać medal za cierpliwość.Oj nie obraziłbym się gdyby nie zdążył.... ;) A już miałem rozkoszną wizję Marzenia wywożonego w czarnym worku i Tomaszka tarzającego się w kurzu dróg i płaczącego rzewnymi łzami - jak nie przymierzając Koreańczycy Północni po swoim Ukochanym Wodzu.... niestety, "Niezłomna Żyleta" nadal będzie swoją demonstracyjną nieporadnością psuć powietrze :)
No i na koniec - tak jak myślałam. Jane ma prawo do części majątku, a nie całości.
Taka naszła mnie refleksja, że w eMce nikomu jeszcze nie udało się popełnić samobójstwa, zawsze ktoś w porę niweczył ten zamiar ;)...Szkoda, że w przypadku Rudej-Żylety rekonwalescentowi T.Dużej Wardze też udało się dotrzeć do tego Szczecina na czas...Ciekawe, jak szybko doszedł on do takiego stanu zdrowia, że był w stanie wyważyć te drzwi :D Niedawno przecież jeszcze poruszał się o kulach. <smiech>O to, to. Jak widać scenarzyści już nawet nie próbują nam pokazać, że istnieją na tym świecie jakieś tam prawa fizyki, jakaś medycyna, kodeks karny, ustawy, przepisy itp. Tylko myk! i już.
Tak przy okazji, w jaki sposób Tomuś dotarł do tego Szczecina, przecież nie per pedes? No chyba, że się w "cudowny" sposób teleportował, albo może autostopem, korzystając z "wolnych", policyjnych radiowozów... <smiech>
Wszystkie znaki na serialowym "niebie" wskazują, że scenopisy już szykują grunt pod kolejny skok w bok, tym razem dla Kinii, wyraźnie jest znudzona i zirytowana młodszym Chochołem. No cóż, nie pierwsza i nieostatnia będzie to zdrada w tym serialu. Czy P.Puchała ma jakiegoś fioła na punkcie zdrady, czy co? <zniecierpliwiony>Zdrady to podstawa w telenowelach, niestety. Jakich wątków jest w takich serialach najwięcej? Zdrad właśnie.
Coś mnie ominęło? Z kim niby Kinia ma zdradzić męża?No jak z kim? Oczywiście z klasycznym Nowym Sąsiadem :) Nie wiadomo czy zdradzi, ale mają się mieć ku sobie.
To dlatego Kinga i Piotrek wspominali, ileż to już lat są razem! Nic się nie dzieje bez przyczyny :) Drodzy państwo scenarzyści - nie róbcie tego!Żadne małżeństwo w serialu nie ma długiej racji bytu. Też mnie to wkurza, ale pewnie do tego w końcu dojdzie. W końcu faktycznie - pomijając seniorów oni są najdłuższym stażem małżeństwem i teraz pewnie scenopisy uznały, że kolej na nich.
Agnieszka, pani prokurator, osoba wykształcona...kobieta kompletnie bez klasy. Skoro już postanowiła żyć i radośnie o tym poinformowała swojego wybawiciela to niech żyją sobie razem. Ten idiota jeszcze musiał telefon z tą wieścią "chcę żyć" - porządnie opić ::)Marzenia już nie będę komentował. Postać o takim potencjale została tak strasznie zepsuta. I też moim zdaniem "samobójstwo" było na pokaz, kolejny krok ku "odzyskaniu" Tomusia.
To cudowne, że kobieta w ciężkiej depresji tak od razu po płukania żołądka dochodzi ze swoją psychiką do ładu <cwaniak> No, chyba że...samobójstwo było na pokaz a samobójczyni była przekonana, że jej rycerz ją uratuje - zdąży na czas. ;)
Rozwalił mnie ten wątek.
Co do tej kwestii... Hm - dobra, nie jestem jeszcze w związku małżeńskim, ale podejrzewam, że taką decyzję jak kupno samochodu, wolałabym najpierw przedyskutować z mężem. Albo chociaż przed zakupem - poinformować go o tym, a nie stawiać przed faktem dokonanym. Gosia podjęła decyzję solo... Cóż...
Tylko, że Gośka nie miała z kim o kupnie samochodu pogadać, bo Tomasz głowę miał zajętą najpierw "przyjaciółką", później bratankiem.Jakoś nie bardzo się przejął autem żony. Gorzej, że mu nie powiedziała, kto jej go fundnął. Mogła nadmienić, że... "przyjaciel". A co nie wolno? On ma przyjaciółkę, ona przyjaciela i bilans wyjdzie na zero <haha>Brawo. <brawo> <brawo> Świetny pomysł i w sumie logiczne wytłumaczenie. Co to tylko jemu wolno mieć "przyjacieli"? <ok>
Iza... Okropna baba. Nie wiem co ona tak widzi w tym naszym Pawełku.Ona jedna? W zasadzie chyba tylko Św. Kinga jest nieodporna na uroki Zduńskiego II - przynajmniej tak to wygląda.
Ja już drugi dzień zachodzę w głowę, jak Pawłowi udało się powiedzieć (do małej Basi): "Chcę porozmawiać z twoją mamą" , zamiast: "Chcę się przespać z twoją mamą" :oDobrze, dobrze, na przespanie też przyjdzie czas. W końcu nie od dziś wiadomo, że jak Zduński II zamieni więcej niż trzy zdania z jakaś kobietą (i nie jest to 15-letnia smarkula) to skończy się w wiadomym miejscu na wiadomych czynnościach :D
Wszak sam twierdzi, że nie może długo w celibacie ;D
Sprawa w sądzie... No dobra, mam nadzieję, że ta Jane naprawdę jest wnuczką siostry Lucjana, bo on się chyba nie przejął tak tą całą sprawą, jak ucieszył tym, że dzięki Jane dowie się, co się działo z jego siostrą.
Ale to takie - nie wiesz? Ty się wydarzyłaś...No cóż, mnie też to bardzo ujęło. :) I o ile zgodzę się, że Ewa wie, jak tu przycisnąć, co gdzie zrobić, uwieść, całusa dać itp., to nie powiedziałabym, żeby robiła to z jakichś złych intencji. Anka o Marka walczyła w taki czy inny sposób, chyba Ewa też ma prawo. ;) Ja przynajmniej nie widzę tu nic zdrożnego, co by podpadało pod inne zarzuty, jak po prostu zabieganie o Mareczka.
To urocze było ;)
Bez kitu. Co ta Agnieszka takiego w sobie ma, że wszyscy się tak nią przejmują, że nadal jest dla męskiej części Mjm ważna? Chodzi o zgrywanie biednej sierotki, którą można byłoby się zaopiekować? Mnie by to raczej drażniło, że nic sama zrobić nie potrafi tylko ze wszystkim czeka na faceta.Scenarzyści się pogubili z tą postacią ZUPEŁNIE. Takie jest moje odczucie.
Arturek... Może się narażę fanom, ale rozśmieszyła mnie historia, że ktoś leci na jego żonę... Kolejne dowody powodzenia córki Mostowiaków. Marta przebierała w facetach, do Marysi ktoś ciągle startuje, nie zdziwiłabym się, gdyby chodziło o Gośkę. No chyba, że chodzi o cechy charakteru naszej Marii :P No i wiecie - mam nadzieję, że jednak Artur się skusi na naszego blond wampa :P Tak, dla urozmaicenia. Choć z drugiej strony chciałabym żeby choć jeden facet w serialu oparł się pokusie ;)Powiem szczerze, że jak widzę małpią twarzyczkę pani "Lekki flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził" to mam ochotę ją trzepnąć.
Kinia i Madzia i problemiki Kini. Ech. Wiecie jakie to irytujące jak ktoś się martwi czy mu starczy do wypłaty albo czy może jakimś cudem zdoła sobie coś odłożyć do następnej, a taka szczęśliwa żona i matka, właścicielka domu w Warszawie kręci nosem bo jej życie jest takie poukładane... I jakieś głupie myśli o innym mężczyźnie, który oczywiście się pojawia na białym rumaku zupełnie niespodziewanie... Litości! Serio szuka dziury w całym, chyba jej się nudzi.Chyba właśnie na przykładzie Zduńskich i tej całej cholernej Madzi widać jak straszliwie oderwany jest od rzeczywistości serial. Kinga nie zarabia w tej redakcji kokosów, Piotruś też dopiero na początku swojej, pożal się Panie Boże, kariery - więc też nie zarabia specjalnie wiele, dodatkowo mają dziecko, które też "kosztuje" i to jak cholera - a tu mają fajny dom, dobry samochód, całe worki kasy na szastanie... Czy "eMka" ma być swoistą "reklamówką Polski, w której żyje się jak w raju"? Ukazane w serialu problemy finansowe są zwykle krótkotrwałe, jeśli już pokaże się rodzinę niezamożną, to zazwyczaj jako patologię (oryginalna rodzina Ulki), wszyscy mieszkają w dużych, pięknych, czystych domach i mieszkaniach, jeżdżą nowymi autami (z pozaklejanymi taśmą izolacyjną znakami producentów), pieniądze wydają na lewo i prawo...
Prawienie morałów pana "mecenasa" jak to nikt Irka nie zatrudni i w ogóle - no irytuje mnie jakoś ten Piotruś. Chciałabym, żeby nie zdał egzaminu adwokackiego. Może to trochę utarłoby mu nosa. Chociaż z takim zapleczem rodzinnym to marne szanse.Taaaa.... on by nie zdał... ON! Żartujesz sobie :) Raz, że zaplecze rodzinne, dwa - NIEMOŻLIWYM jest w "eMce", żebu Zduńskiemu I się cokolwiek nie udało. On jest takim serialowym Supermanem, Batmanem i Spidermanem razem wziętymi. Czego nie dotknie - zamienia w złoto, gdziekolwiek kroczy - na jego śladach wyrastają róże, jego wiatry wonią najlepszą perfumą, a jego pot to najprzedniejsze wino - oczywiście gdyby się pocił, ale to niedorzeczność, bo tacy superbohaterowie się nie pocą, nie uchodzi :)
A stwierdzenia Kinii, że jest znudzona ustabilizowanym związkiem i jej marzenia o "rycerzu na białym rumaku"Tak sobie teraz myślę, że w towarzystwie Madzi-lekkoducha co to nie zajmuje się niczym innym tylko zmienianiem kochanków - to chyba każdemu by szajba odbiła i zacząłby pleść bzdety od których się niedobrze robi.
po prostu głupie. Mają dom z dużym ogrodem ( za friko), samochód, jedno dziecko, oboje pracują, są młodzi i zdrowi, to co, potrzebuje jeszcze dodatkowych "atrakcji", bo ją to wszystko znudziło. We łbie się jej poprzewracało i tyle.
Arturek... Może się narażę fanom, ale rozśmieszyła mnie historia, że ktoś leci na jego żonę... Kolejne dowody powodzenia córki Mostowiaków. Marta przebierała w facetach, do Marysi ktoś ciągle startuje, nie zdziwiłabym się, gdyby chodziło o Gośkę. No chyba, że chodzi o cechy charakteru naszej Marii :P No i wiecie - mam nadzieję, że jednak Artur się skusi na naszego blond wampa :P Tak, dla urozmaicenia. Choć z drugiej strony chciałabym żeby choć jeden facet w serialu oparł się pokusie ;)
Gosia i Michał wyglądali razem uroczo podczas kolacji. Tej się pięknie oczy świeciły, on taki wpatrzony. Faktycznie jak zakochane małżeństwo.
No i Mirka i Irek - jak dobrze, że chłopak już na wolności. Mam nadzieję, że niczego nie zdołają już popsuć. Prawienie morałów pana "mecenasa" jak to nikt Irka nie zatrudni i w ogóle - no irytuje mnie jakoś ten Piotruś. Chciałabym, żeby nie zdał egzaminu adwokackiego. Może to trochę utarłoby mu nosa. Chociaż z takim zapleczem rodzinnym to marne szanse.
A ona sama? Jeny. Znowu się będzie to to snuć po ekranie i strzelać cierpiętnicze miny.A już sobie myślałem, że Marzenie zostanie w tym swoim Szczecinie ewentualnie skuteczne się zsamobójczy co raz na zawsze zamknęłoby wątek tej wyjątkowo nieciekawej i irytującej postaci.
Znowu ja komentuję odcinek? ;)Miałem ja to zrobić. Po co się wyrywasz przed szereg....? :D
Cóż... Sąsiad Kingi i Piotrka to istotnie palant. I co takiego się stało? To, że wjechała w dziurę i go ochlapała to dowód na to, że jeździć nie umie? Niech się puknie w głowę. Śnieg leży, dziur ot tak nie widać.Czy mnie oczy i uszy mylą, czy to jednak dla Kini szykują tego "donrzuana"? Tak ostatnio dziewczyna narzekała na monotonny żywot, mąż albo wypruwa sobie żyły w kancelarii (no... powiedzmy....) albo zasypia tuż przed mającym nastąpić słodkim "tete'a'tete" - czyżby miała w niedalekiej przyszłości stracić resztki mózgu dla sąsiada?
Przeprosiny za to były miłe... A ta pani psycholog, taka niby wykształcona, a wypaliła z tym koszem ni z gruchy ni z pietruchy. Niezły nietakt.
Błagam! Niech wątek Edytkowo-Andrzejkowo-Januszowo-Piotrusiowy się już skończy bo mam go ewidentnie dość! A ryczącej i użalającej się nad sobą Marty dłużej nie zniosę. Znowu się zaczyna... Ma rację babka, jednak te cierpiętnicze miny na dłuższą metę, to stanowczo za dużo.Jędrzejowi szajba odbiła. Trochę mu się nie dziwię - ale trochę się dziwię. Z jednej strony - to faktycznie jego syn, mogło chłopa ruszyć. Z drugiej - mógłby odpuścić, dać im spokój. W końcu Kwoka jak widać nie ma w planie zaprowadzenie Jędrzeja pod kołdrę (cholera w sumie wie po co się zjawiła, jak teraz mówi, że "nic nie chcę od ciebie" - no ale kij z tym), ze swoim mężem jakoś doszli do ładu - mógłby Jędrzej ich zostawić w spokoju i zająć się swoją rodziną.
Wątek Edytkowo-Andrzejkowo-Januszowo-Piotrusiowy to jest niestety niekończąca się historia. Wymyślony tylko po to, żeby latorośl ( nota bene dość "pulpetowata") P.Ostałowskiej mogła rozpocząć "karierę" w serialu.Co o tyle drażni, że latorośl owa scenariusz ma rozpisany jedynie na pojedyncze słowa w rodzaju "O jeja", "Suuuper", "Ale fajne" (wypowiadane sztucznym tonem sezonowego fana futbolu) ewentualnie na spanie. Ciśnie się na usta określenie "Krzyś 2.0" - jeśli ktoś pamięta starsze odcinki i Olgę z synkiem Irka (tak? dobrze kojarzę?) co Kubę zostawiła dla jakiegoś..... jak mu było... szlag.... powiedzmy, że "Antonia". No, tyle, że Krzyś to jeszcze miał coś do powiedzenia fajnego nieraz, a ten.... rozpacz.
"Biedna", "zmęczona" pracą i wyjątkowo znudzona swoim życiem Kinia w towarzystwie nowego absztyfikanta budzi u mnie śmiech. Oni tam wszyscy w eMce wyjątkowo są "utrudzeni" pracą... <smiech>Jaką pracą? Kinga? Weź...... Ona gdzieś pracuje w ogóle? Piotras niby tam czasami przewija się jak cień przez Kancelarię, ale Kinga?
Serialowego Kuby to już nie ujrzymy w eMce, bo aktor P. Cypryianski definitywnie zakończył współpracę z serialem, widocznie też miał już dość .Nie dziwota. Dali mu tą Nataszkę-Mimozę, przy której nawet największy fan serialu załamywał ręce ze zgrozy, to i dał sobie koleś spokój, jeszcze młody jest, ma czas na robienie z siebie bałwana :)
A ja nie wierzę, że nie ma jakiś przedawnień - podział spadku był lata temu, na pewno ponad 50 i nagle to wszystko można wzruszyć tak po prostu?Konsultacje prawnicze to chyba robi im jakiś "krewny-i-znajomy-Królika" z pierwszego roku zaocznej administracji :)
Michał mnie przeraża... Ta kradzież zlecona była poniżej pasa. Ze wszystkich stron stara się osaczyć Gośkę i jak najbardziej ją uzależnić od siebie.Michał nigdy nie należał do postaci jednoznacznych, zawsze coś tam miał za uszami - szczególnie jeśli chodzi o sprawy finansowe, choć i obyczajowo było różnie (pamiętamy miłego Grzesia z USA).
Tomek mnie zadziwia, z każdym odcinkiem coraz bardziej. To spławienie Rudej było mistrzowskie.Ale co z tego, jak alea jest już jacta, a Gośka odjedzie z Łagodą w siną, amerykańską dal.......
"Hamerykanka" nie ma na życie, a na adwokata jest wystarczyło? <smiech>Ot kolejny serialowy absurd.... Ale po klasycznej już scenie z kartonami, nic mnie nie zdziwi :)
Na dodatek jeszcze, po ostatniej z nim rozmowie nachodzi go w jego mieszkaniu, skąd znała adres? Jakoś nie przypominam sobie, żeby wymienili się adresami..
A wątek małej, nota bene kolejnej już w emce Baśki ( innych imion widocznie już nie przewidują dla nowych postaci), spędzającej głównie czas w knajpie, albo szwendającej się samopas wieczorami po ulicach nieletniej ? Średnio rozgarnięty człowiek, raczej wie, że za pozostawienie małego dziecka bez opieki grożą różne sankcje karne, a tu jej cioteczka, malarka ( chyba osoba z jakimś tam wykształceniem) pozwala małemu dziecku na wszystko, bo zajęta jest tworzeniem wiekopomnych bohomazów...Wątek tej włóczącej się dziewczynki to mi się z "Jezycjadą" kojarzy - tam była też taka dziewczynka mała, jakaś taka..... Stefania czy inna Penelopa co szlajała się po okolicy.
Aha ...i stwierdzenie "artystki", że lodówka u nich jest pełna żarcia, tylko ciekawe, jak to dziecko ma korzystać z tych dobrodziejstw, skoro większość czasu spędza poza tym mieszkaniem, chyba telepatycznie <smiech>
Mintku - w Jeżycjadzie - a dokładniej w "Opium w rosole" była Aurelia, która sobie wymyśliła, że jest Genowefą ;)A tak, tak, oni tam takie dziwaczne imiona mieli.... :)
Dwie babki, konkurujące ze sobą o względy wiejskiego żigolaka - żałosne... Na miejscu i jednej i drugiej - odpuściłabym.A jakiego ryja miał zadowolonego, że dwie babeczki mało się o niego nie pozabijają. Szkoda słów, niby za nim stałem, ale zachowuje się jak smarkacz.
Marek to niezły numer - jednej do łóżka wskakuje, drugiej mąci w głowie, a w rezultacie nadal przecież cierpi po śmierci żony. Śmiech na sali.
Po śmierci Hani to cały czas cierpi Mateuszek.Tyle, że jakoś tego nikt nie dostrzega a szkoda.
Gosia i Michał - jak tak wczoraj na nich patrzyłam - to szkoda, że nie są razem, że tyle się między nimi rzeczy nawarstwiło. Nie! Jestem przeciwna, żeby Gośka zostawiała rodzinę i wyjechała z Michałem. Chodzi mi o to, że mogli nie psuć tej pary i zostawić ich sobie, ale oczywiście, trzeba było namącić. Gośce widać, że podoba się takie życie - wykwintne dania, biżuteria, coś jak Joanna swego czasu, gdy Jasiu jej zamawiał limuzyny.Tak, choć tej jednej pary mogliby nie psuć, szczególnie jak Tomek w końcu zmądrzał i nie biega do Rudej na każde zawołanie. No, ale z drugiej strony tu akurat scenarzyści nie mieli za wiele do gadania, Joanna Koroniewska stwierdziła, że bierze rozwód z "eMką" i już. W sumie dobrze, jest młodą aktorką, niech się rozwija - to ostatni dzwonek aby nie stać się na całe życie"tą Gośką z eMki". Bo np. Cichopek już wpadła w tą szufladę.
No i Mareczek. Nasz loverboy :D Co za żenada z tego faceta. Śpi z jedną, jedzie do drugiej, wraca do pierwszej. Fuj. Obrzydliwy facet, no ale przecież się sierota pogubił. Szkoda, że to Hanka wjechała w kartony, a nie on...
A cóż to dla nich mptrójka? :) Tam samochody, domy kupuje się o tak, z dnia na dzień, bo "akurat przechodziłem i mi sie spodobał" :)No i Mareczek. Nasz loverboy :D Co za żenada z tego faceta. Śpi z jedną, jedzie do drugiej, wraca do pierwszej. Fuj. Obrzydliwy facet, no ale przecież się sierota pogubił. Szkoda, że to Hanka wjechała w kartony, a nie on...
No i teraz jeszcze musi odkupić mp3-kę. Teraz, kiedy rodzina boryka się z takimi problemami finansowymi <szczerzy_sie>
A cóż to dla nich mptrójka? :) Tam samochody, domy kupuje się o tak, z dnia na dzień, bo "akurat przechodziłem i mi sie spodobał" :)No i Mareczek. Nasz loverboy :D Co za żenada z tego faceta. Śpi z jedną, jedzie do drugiej, wraca do pierwszej. Fuj. Obrzydliwy facet, no ale przecież się sierota pogubił. Szkoda, że to Hanka wjechała w kartony, a nie on...
No i teraz jeszcze musi odkupić mp3-kę. Teraz, kiedy rodzina boryka się z takimi problemami finansowymi <szczerzy_sie>
Takim jednak trzeba się urodzić albo nie mieć wykształcenia. Dwójka z polskiego, dwójka z matematyki na świadectwie ...kiedyś to chyba oznaczało brak promocji do kolejnej klasy <mysli>A no właśnie. Przecież w czasach gdy Mareczek chodził do szkoły to obowiązywał jeszcze chyba system ocen 2-5, no nie?
Mój komentarz wczoraj - trzeba było być kompletnym debilem, żeby mieć w podstawówce dwóje z polskiego i matmy
Jedna kreska, jedna, to znaczy, że nie jestem w ciąży?Nie wiem.... jakoś nie jestem w stanie wyobrazić sobie Mirki w roli matki.
Zaraz, trzeba chwilkę poczekać...
Ale jest jedna kreska....co? nie? no co?
Tak...jakby ...druga się robiła :D
No i wygląda na to, że Mirka jednak dorośnie. Tylko nie rozumiem, czemu ona się tak czepia teraz tego Irka...i że to wyrokowiec. Ok, wyrok na koncie nie nie powód do euforii, ale Irek to porządny człowiek, dobry przyjaciel i niezły materiał na ojca.
Lucjan co się tak szybko zgodził na wyjazd Małgosi? To zemsta za to, że Baśka dostała wszystko w testamencie od teściowej czy za to, że nie oddała tego wszystkiego Jane? Tak jej stanowczo postawił kontrę a to przecież tym razem Baśka ma więcej racji - Gosia nie jest studentką bez zobowiązań a wyjazdy na dłużej jej raczej nie służą :PZemsta? Raczej nie. Może zwyczajnie zadziałała tu magia "Myszki", która to "Myszka" ma jak zwykle ( :hahaha: ) wszystko ułożone, przygotowane, przewidziane, obliczone - nic tylko jechać, a "co to jest te kilka miesięcy dla małżeństwa".... :)
Może jak Lucek usłyszał, że Gośka chce do Stanów, a przecież teraz jego ukochana niby-wnuczka jest ze Stanów to jakoś mi się dodało 2 do 2 i serce stopniało i pochwalił pomysł swojej Myszeczki, z której wychodzi niestety dawny egoizm. Te oglądanie domków przesłanych w e-mailu przez Michała, no taki luksus. Tylko zaraz, zaraz... Bo ja nie rozumiem. Tu Mycha kasuje maile, usuwa numer Michała z komórki, a nagle jedzie do Stanów. Coś mnie ominęło, czy ta propozycja Korcza to nie jest ściema.
Nie wiem.... jakoś nie jestem w stanie wyobrazić sobie Mirki w roli matki.
Może jak Lucek usłyszał, że Gośka chce do Stanów, a przecież teraz jego ukochana niby-wnuczka jest ze Stanów to jakoś mu się dodało 2 do 2 i serce stopniało i pochwalił pomysł swojej Myszeczki, z której wychodzi niestety dawny egoizm.Oj tak, tak. To zacięte spojrzenie mówiące - "a ja i tak pojadę bo chcę i nikt mnie nie odwiedzie od tego zamiaru".
Ap ropo Irka. Po telefonie od zbirów poszłabym na policję.Oczywiście, byłoby to najprostsze i najbardziej logiczne rozwiązanie. No ale tutaj pewnie znowu jakieś mocniejsze "bęcki" zbierze bo przecież po co iśc na policję....
Cała ta sprawa z Andrzejem mało mnie interesuje. Tak naprawdę straciłam wątek o co w niej chodzi.Ja też. Wiem tylko tyle, że jest niebezpiecznie. ;D
A testament? Niech sobie będzie, niech wszystko dobrze się kończy, ale dlaczego on się nie znalazł na strychu u Mostowiaków - nawet jeśli cudem? Na strychu, w piwnicy, w stajni, w sąsieku, pod żłobem w oborze - ale u Mostowiaków <zniecierpliwiony>Nie. U nich nic nie musi być wyjaśniane - to ich święte prawo. :D
Ciekawe czy to zostanie wytłumaczone jakoś <mysli> Kiedyś <mysli>
Na szczęście ten cwaniakowaty uśmieszek jej wkrótce zniknie. Raz, że ten słynny "testament" (absurdalnością chyba dorównujący Hance i Kartonom), dwa - zara będo mordować i gwałcić :)Bez przesady - nie popadajmy ze skrajności w skrajność. To, że Janka zachowywała się nie w porządku, nie oznacza, że od razu mamy się cieszyć z tego, co jej się przytrafiło. Żadna kobieta nie chciałaby być na jej miejscu. I żadnej nie życzę.
No tak, wiem, wiem..... Za ostro napisałem, to co ją spotkało to faktycznie rzecz straszna. Faktem jest, ze Dżejn od początku jakichś specjalnie pozytywnych uczuć nie wzbudzała u mnie - ta jej buta, bezczelność, chciwość, sytuacji nie ratuje fakt, że kasa niby potrzebna dla jej siostry. Z tym napadem i gwałtem to faktycznie przegięcie mocne ze strony scenarzystów, mogli zrobić tak, że traci wszystko, adwokat ją nachodzi o spłacenie honorarium i takie tam.Na szczęście ten cwaniakowaty uśmieszek jej wkrótce zniknie. Raz, że ten słynny "testament" (absurdalnością chyba dorównujący Hance i Kartonom), dwa - zara będo mordować i gwałcić :)Bez przesady - nie popadajmy ze skrajności w skrajność. To, że Janka zachowywała się nie w porządku, nie oznacza, że od razu mamy się cieszyć z tego, co jej się przytrafiło. Żadna kobieta nie chciałaby być na jej miejscu. I żadnej nie życzę.
A ja Lucjana rozumiem. Skoro Janka przypomina mu jego zmarłą siostrę (choć mi w ogóle, a mieliśmy okazję zobaczyć zdjęcia) - to jasne, że chce ją chronić. Pewnie myśli, że młode to i głupie to się rzucało na majątek, ale w końcu to rodzina. Lucek jest starej daty i ma inne priorytety w życiu - rodzina najważniejsza :)Ja go rozumiem ale po częsci.
Ty nie, ja też nie, ale Lucjana i tak rozumiem ;)Bo on taki "do rany przyłóż". Jakby ktoś Lucka kopnął w tyłek, to ten by się martwił czy ów kopiący nogi sobie nie skręcił przy tym.
Gośka - opadają ręce, pożegnała się z serialem w iście "wielkim" stylu.I przykro mi z tego powodu. Pożegnanie kolejnej bohaterki w tak żenującym stylu to następny strzał w kolano dla twórców tego serialu. Może są tego nieświadomi, ale jednak. Dlaczego wszyscy się potem dziwią ogólnemu wyśmiewaniu się z kartonów albo śmierci Ryśka z Klanu? Ludzie, scenarzyści tych produkcji sami się o to proszą. ;)
Ale oni chyba są kuzynami, dobrze myślę?No właśnie. Tylko, że scenarzystom chyba w ogóle to nie przeszkadza. A na dodatek gdzieś usłyszałam - w kulisach bodajże - że
Ale wątpię, że Frycz będzie chciała związać się z serialem na dłużej. Jestem zaskoczona, że widzimy ją teraz na małym ekranie.A cała seria Rozlewiska? Przecież jej bohaterka, Marysia, była jedną z głównych postaci. <usmiech>
Jestem ciekawa, kto stoi za gwałtem na Jane? Jej postać mnie niezbyt interesuje, ale to istotna informacja.Chyba jestem jakaś dziwna, ale ten facet bardzo przypominał mi mężczyznę, z którym w barze rozmawiał Krystian. Muszę chyba jeszcze raz obejrzeć ten odcinek. :D
Tak się zastanawiam, gdzie się podziewa Sylwia? Czy jeszcze jest z Jankiem? Ostatnio jej wcale nie pokazują. Coś przeoczyłam...Dobre pytanie. Nie oglądałam jakiś czas serialu, więc chętnie się dowiem co się z nią dzieje. <mysli>
A cała seria Rozlewiska? Przecież jej bohaterka, Marysia, była jedną z głównych postaci.
Troszkę szkoda, że Koroniewska odchodzi.Mnie też szkoda. Uważam, że jest całkiem niezłą aktorką. Może i nikt się o nią nie bije, może i się zaszufladkowała, ale czy nie miał to być jej radykalny krok ku nowym dokonaniom w swoim zawodzie? Bardzo ryzykowny krok, dodajmy. Kiedy ostatnio grała w teatrze? Na pewno w "Fotkach z wakacji", ale czy spektakl ten ponownie znajdzie się w repertuarze Teatru Komedia?
Gdybym miała wybierać kobietę dla Pawła, to już wolałabym Jane, niż jakąś nową. Pewnie scenarzystom wpadnie na myśl skojarzenie tej pary (może i do czegoś dojdzie), kiedy Pawlątko będzie pocieszać Janką po tragedii, jaka ją spotkała. <serce>No właśnie. Tylko, że scenarzystom chyba w ogóle to nie przeszkadza. A na dodatek gdzieś usłyszałam - w kulisach bodajże - że
Ale oni chyba są kuzynami, dobrze myślę?SpoilerJane i jej siostra zakochają się w tym samym facecie. Eee... W Pawle? :o
W dodatku trzeba pamiętać, że między Pawłem a Janką nie ma żadnych więzów krwi, bo Marysia nie jest biologiczną córką Lucjana :)Mea culpa, nawet o tym nie pomyślałam. Mimo wszystko i tak wydaje mi się to jakieś... Niewłaściwe. Odnoszę jednak wrażenie, że Janka już ma oczy jak pięć złotych, kiedy tylko widzi Pawełka. A to nie wróży dobrze. W dodatku Paweł będzie chciał sam wymierzyć sprawiedliwość i odnaleźć tego mężczyznę, który młodą Mostowiaczkę zgwałcił, czyż nie? Romans jak się patrzy. :D A gdzie tu miejsce dla Ali?
Sylwia wyjechała i już raczej nie utrzymuje z nim kontaktów. Zostawiła go dla innego, Hiszpana bodajże? ;)Tak się zastanawiam, gdzie się podziewa Sylwia? Czy jeszcze jest z Jankiem? Ostatnio jej wcale nie pokazują. Coś przeoczyłam...Dobre pytanie. Nie oglądałam jakiś czas serialu, więc chętnie się dowiem co się z nią dzieje. <mysli>
Sylwia wyjechała i już raczej nie utrzymuje z nim kontaktów. Zostawiła go dla innego, Hiszpana bodajże? ;)Tak się zastanawiam, gdzie się podziewa Sylwia? Czy jeszcze jest z Jankiem? Ostatnio jej wcale nie pokazują. Coś przeoczyłam...Dobre pytanie. Nie oglądałam jakiś czas serialu, więc chętnie się dowiem co się z nią dzieje. <mysli>
Kiki, wiesz, z dwojga złego: śmierć w kartonach czy wyjazd do USA, ja jednak wybieram wyjazd. Troszkę szkoda, że Koroniewska odchodzi. Ostatni raz grała w filmie w 2006 r., a nikt się o nią nie bije. Wie, co robi ta "aktorka"? Żegna się z jedyną produkcją, która dała jej szansę na tak długo.Przecież jest niby "Rodzinka.pl", co prawda serial o wiele głupszy i o wiele bardziej odrealniony jak "M", poza tym osadzony w takim "ziomalskim" klimacie (czego ja nie ogarniam osobiście), no ale niby oglądalność ma to dużą.
A gwałt na Jance to wg mnie spora przesada. Co się robi z Emki? Jakiś serial kryminalny czy jeden pies... <mysli>Tak, ja o tym pisałem już dawno - za dużo się tego narobiło, ostatnio ciągle jakieś mafie, napady, ciemne interesy, teraz gwałciciele w ciężarówkach... To w końcu ma być serial obyczajowy a nie drugie "W-11"...
Przecież jest niby "Rodzinka.pl"Koroniewska gra w "Rodzince.pl"? :o
Oj.... nie, no... one dwie zawsze mi się z nazwiska mylą. Oczywiście, że nie gra. Sorry.Przecież jest niby "Rodzinka.pl"Koroniewska gra w "Rodzince.pl"? :o
Gośka - "leciałam business-class, jeszcze nikt tak koło mnie nie skakał, dom nad morzem, jestem przeszczęśliwa" - pozostawię to bez komentarza.
No i nasz Drewniak - scena z "przysięganiem zemsty" jednak nie była tak zabawna, brakowało czegoś. Zresztą co - znajdzie go i co dalej? Nabije? Eeee tam.....
Walka o ukochaną osobę za pomocą kłamstwa? Chore i żałosne wręcz. Zresztą... Obie powinny go już dawno olać.
A Ance to za co byś coś zrobiła własnymi rękami? Ona o niego zwyczajnie walczy. Nie dosłownie, bo nie widziałam, żeby walczyła na pięści z Ewą
Manipulantka wylewa łzy (w samotności!) tylko dlatego, że facet poleciał do innej. Jakieś to dziwne jak dla mnie.Manipuluje się nie bez powodu, tylko po to, by coś zyskać. Nie udaje jej się (wręcz przeciwnie - dostrzega że jej cel bliższy jest komu innemu), więc płacze. Co w tym dziwnego?
Swoją drogą, to serialowy "święty" Mareczek ma klawe życie. Jedną córką zajmuje się ciotunia, druga "zaginęła" w szkole z internatem ( broń Boże nie tęsknię za nią), Mateusz sam się wychowuje, biznes sam się "prowadzi" i rozkręca. A nasz superman dogadza sobie a to z jedną, a to z drugą... <smiech> Co te dwie kobity w nim widzą...chyba tą owłosioną klatę... <smiech>Ja się nie mogę już patrzeć na niego jako na "całokształt".
Łukasz... Kolejny, który daje sobie wejść na głowę. Zuza go oszukiwała, kręciła nim jak chciała, okradła jego babcię, a on po paru tygodniach jej wspaniałomyślnie wybacza i kocha i zaraz sobie spijaliby sok z dzióbków.A właśnie, miałem o nim też napisać. Czy obecni faceci z "eMki" to już totalne "ciapy" bez krzty honoru? Jakoś kiedyś było inaczej - choćby taki Stefan - niby taki safanduła, chłopek-roztropek - a jak Jolka mu prysnęła tuż przed ślubem, a potem z podkulonym ogonem przyszła i prosiła o "jeszcze jedną szansę" - to ten powiedział z uśmiechem acz stanowczo "Nie wchodzi się 2x do tej samej rzeki". Można? Można.
Zombie (jak to mawia o Marku mój tata) jest już denerwujący. Choć żal mi go było jak się dowiedział, że ciąża jest zagrożona. Widać było, że się przejął.A najlepszy tekst do Anki bodajże walnął - "Cały czas staram się postępować odpowiedzialnie". Padłem.
Ale z drugiej strony - dorosły facet, a nie ma jaj i rani tylko Ewę w tym wszystkim, którą przy okazji podziwiam za cierpliwość.
Długo nie mogłam się zabrać do skrobnięcia czegokolwiek o odcinku bo rozwaliła mnie końcówka. Żałość jak nie wiem co.Dokładnie. Niech się przy nich schowa patos znany z amerykańskich filmów klasy "B" :D
Jeden - znajdę go!
Druga - Ty go znajdziesz, a ja zabiję!
Śmiech na sali.
Rudą Uleńkę wytargałabym za kudły. Niech się nie wtrąca w sprawy dorosłych (dobra wiem, kibicuję Ewie dlatego mnie to drażni, pewnie gdybym kibicowała Ance to jeszcze bym Ulce przyklasnęła).
W ogóle w tym serialu już nie bardzo jest komu kibicować tak w ogóle...CytujRudą Uleńkę wytargałabym za kudły. Niech się nie wtrąca w sprawy dorosłych (dobra wiem, kibicuję Ewie dlatego mnie to drażni, pewnie gdybym kibicowała Ance to jeszcze bym Ulce przyklasnęła).
To tam można komukolwiek kibicować w tym trójkącie? Podziwiam szczerze. <szczerzy_sie>
Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się ten wątek i co dalej zrobi gwałciciel, który już podejrzewa, że Paweł go szuka. <niecierpliwy>Jestem pewien, że jak zwykle dobrze się skończy, Zduńskie mają "immunitet" na wszystko. Przecież nawet jak kiedyś w łeb sobie strzelał, to kula ominęła głowę po łuku ;)
Ktoś kto perfidnie kłamie w żywe oczy nie może nie mieć problemów z głową.
Oczywiście, że robi źle. Ale nawet jak zacznie biegać po ulicy i strzelać do ludzi, ja ciągle będę wskazywać jednego i tego samego winowajcę - Marka.Z całym szacunkiem Jean...ale zaczynam się Ciebie bać :P Nawet uwielbienie do postaci ma moim zdaniem swoje granice.
Nikt tu nie nazywa Marka świętym i nie usprawiedliwia jego zachowania, ale zrzucanie chorych zachować Anki na niego to już moim zdaniem przesada. A jak Anka kiedyś chciała zabrać mu dzieciaki? Jak białe małżeństwo tuż po śmierci jego żony proponowała? To też była wina Marka?
Ona od dawna potrzebuje porady jakiegoś psychologa lub psychiatry nawet. Ubzdurała sobie, że będzie z Markiem, będzie matką dla Uli, Natalii i Mateusza - i dąży do celu chociażby nie wiem co.
I powtórzę raz jeszcze. Skoro babka miała problemy ze sobą to albo trzeba było nadal omijać z daleka albo zaprowadzić do lekarza a nie proponować/godzić się na seks bez zobowiązań.
A Mostowiakowie słyną z tego, że wybaczają. Wszystkim i zawsze. W każdym człowieku potrafią znaleźć jakiś pierwiastek dobra, więc i Anna zdążyła już swe winy odkupić - dlatego Marek idąc z nią o łóżka nie pamiętał o tym co robiła kiedyś, tak jak nie pamiętał o tym wcześniej, gdy przyjeżdżał jej pomagać, spotykali się na kawce, dzwonili do siebie, aby omówić sprawy związane z mostowiakowymi córkami. Pamiętam je ja, ale Marek o nich nie pamięta, co jednak nie oznacza, że takie sytuacje nie miały miejsca i że można je wymazać z życiorysu postaci. Anka raz na jakiś czas pokazuje o co tak naprawdę chce w życiu walczyć, a to na czym jej zależy i przede wszystkim jakimi sposobami chce to osiągnąć jest chore. Tyle.
Czy Aga zażywa jakieś narkotyki? Ta chęć pójścia na siłownię, dziwne zachowanie, do tego przy przeglądaniu akt rzucało się w oczy jakieś sreberko... Bierze coś?
No podła małpa! Inaczej nie umiem określić Anki! Widać było, że robienie przykrości Ewie sprawiało Ance czystą satysfakcję.Dokładnie. I kolejny przykład na to, że Anka ma co najmniej nie po kolei, w dodatku widać, że jest złośliwa i wyrachowana - i nic nie usprawiedliwia jej obrony. Marka już w pełni rozumiem - pewnie zauważył w co się pcha - w związek z byłą kryminalistką, która dodatkowo nie jest normalna i się wycofywał, tylko jego błąd, że tak powoli, aż ta baba zaczęła sobie wyobrażać nie wiadomo co.
Fanfary!
Konkurs na najbardziej żałosną postać dzisiejszego odcinka wygrała Mirka!
Najpierw w restauracji zachowując się jak idiotka! A potem łasząc się do obcego faceta bo się pokłóciła z Irkiem. Kosz od Roberta był cudowny! Bardzo dobrze jej tak. A poza wszystkim - ona na Irka nie zasługuje. Żal chłopaka.
Drugie miejsce wygrała Anna! :D Marek jej nie chce, a ta kontynuuje swoje gierki. Trochę godności kobieto!
A trzecie Kinia. Nie mogę już patrzeć na tę dziewczynę. Rozmemłana, użalająca się nad sobą, cierpiętnica. Przykre.
PS Czy woda w Uzdrowisku Nałęczów celowo jest taka brudna?
Drugie miejsce wygrała Anna! :D Marek jej nie chce, a ta kontynuuje swoje gierki. Trochę godności kobieto!Ot i właśnie. Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że ta baba ma nie po kolei?
A trzecie Kinia. Nie mogę już patrzeć na tę dziewczynę. Rozmemłana, użalająca się nad sobą, cierpiętnica. Przykre.Tutaj to dla mnie jest numer jeden. Niedobawiona kretynka. Opiernicza się równo - bo tego co czasami robi "pracą" raczej nazwac nie można i jęczy jeszcze. Żeby jeszcze miała powód - ja rozumiem, ale tu?
PS Czy woda w Uzdrowisku Nałęczów celowo jest taka brudna?Podobno jest obecnie cholernie brudna. Teściowie byli 2 miesiące temu i byli przerażeni - staw był brudny, pełen glonów i śniętych ryb, tak więc to co widać w serialu to jeszcze jest wersja "light" ;)
Ludzie, tyle wątków było wczoraj poruszonych, że aż nie wiem, od którego zacząć.No a jak - a to kawał wrednego faceta! Przecież "pocałunek to nie zdrada", nie? ;D
Może od wkurzającego - czyli tego z udziałem Mireczki. Patrzeć na tę dziewczynę już nie mogę, biedna sierotka Marysia. Te jej cierpiętnicze minki, te żałosne spojrzenia. Jakoś nie miała oporów by się rzucić na Roberta, a teraz wielka rozpacz, bo Irek się opiera.
Kinia i Robert. Wiecie co? Nie bardzo mi się podoba pomysł, że Robert okaże się prześladowcą. Bo oczywiście w tym serialu nie może być w miarę normalnie. Już kiedyś mieliśmy do czynienia z człowiekiem prześladującym Kinię. Widać scenarzyści nie mają nowych pomysłów.Mirkę też nie tak całkiem dawno szaleniec prześladował, ileż można tych szaleńców, mafii, bandytów itp...? Ewidentny brak pomysłów. Który by wątek nie wziąć to już kiedyś coś takiego było.
Ach nie. Przepraszam. Myślałam, że po scence gdzie ktoś zachowuje się jak "zakochany facet" nastąpi scenka, w której ten sam ktoś dzwoni i oznajmia jakby nigdy nic, że wyjedzie ze szwagierką na wakacje, a tu niespodzianka. Odmówił wyjazdu. Stare przyzwyczajenia, jak widać, skończyły się.Największe zaskoczenie w tym wątku od dawien dawna :D Śledzę z ciekawości losy tego trójkąta, bo kibicuję Ewie, ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Naprawdę myślałam, że zaraz zadzwoni do Anki i gadka będzie wyglądała tak jak się zaczęła, czyli dziękuję Ci bardzo, jesteś taka dobra itp. Ciekawe tylko na jak długo mu to zakochanie starczy i jak daleko będzie w stanie posunąć się Anka, aby na nowo zwrócić na siebie uwagę Mostowiaka, bo jak widać - wcale nie ma zamiaru odpuszczać.
Czymże jest spowodowany zastój w temacie?A co tu ma porywać? Wczorajszy odcinek to jedna wielka żałość. Przedwczorajszy również. Nie ostał się ani jeden wątek, na którym można by oko zawiesić.
Czyżby jedną, wielką nudą, wylewającą się nam z ekranu?
No nic. Dosłownie nic od jakiegoś czasu mnie nie porywa w tym serialu.
Może jedynie na plus Eryka. Fajna, miła, spokojna dziewczyna. Mogłaby ona się pojawić jako jedyna z nowych bohaterek. Janka jest absolutnie niepotrzebna.O to właśnie. Mam takie samo wrażenie. Taka pełna ciepła dziewczyna, jakże inna od szczurkowatej Janki.
I dostała za swoje bidulka Kingusia, której nudno w małżeństwie było. No to teraz ma szał.Dokładnie. Nijak mi jej nie żal. Chciała atrakcji to ma.
Idiotka jakich nie mało na tym świecie.
Paweł, ta malarka i mała Basia (?) - ta znajomość do mnie nie przemawia. Nudy na pudy. Zresztą jak zwykle w wątku Pawła- rozwodniona mieszanka macho z ofiarą nieszczęśliwych miłości ::)Bo to już jest dawno nudne. Pawełek jest w serialu chyba tylko po to by wynajdywać mu nowe babki, w których się zakochuje z miejsca a potem się zaraz rozstaje a potem kolejna laska, i rozstanie, i kolejna i tak dalej. Bo przecież chyba nikt nie wierzy, że z tą tam..... jak jej tam.... no matką tej małej to już będzie po wieków wiek. Zjawi się nagle jakiś jej były fagas i "po ptokach".
Drażni mnie mała Basia i jej mamusia.
Andrzej za to wyglądał bosko <zakochany>
Poza tym - Paweł jej mówił by nie otwierała drzwi Lubińskiemu, nie kontaktowała się z nim i co? Pofrunęła na skrzydłach miłości, myśląc, że Piotruś stoi za drzwiami. Od czego jest wizjer? Od czego jest "kto tam?". Zero wyobraźni, zero!
Zauważyłem w serialach taką dziwna prawidłowość - gdy do drzwi puka osoba, która akurat jest najmniej pożądana - nie ma patrzenia przez judasza, nie ma "kto tam" - tylko od razu otwiera się drzwi i ZONK! :)
Kinia? Kompletnie mi jej nie żal. Ma co chciała. Chwilową fascynację. Poza tym - Paweł jej mówił by nie otwierała drzwi Lubińskiemu, nie kontaktowała się z nim i co? Pofrunęła na skrzydłach miłości, myśląc, że Piotruś stoi za drzwiami. Od czego jest wizjer? Od czego jest "kto tam?". Zero wyobraźni, zero!
Mnie się wydaje, ze ona to na nim w jakiś sposób wymusiła ciągłymi zapewnieniami o miłości i że będzie mu z nią dobrze - i chłopak w to wszedł, trochę tak z litości, a teraz głupio mu się z tego wyplątać.To ten klasyczny już tekst, że "mojej miłości starczy na nas oboje" (czy coś w ten deseń) :D :D :D
Czy tylko mnie zaczyna mocno irytować mała Basia?Nie tylko Ciebie... ;) Wnerwia mnie to dziecko i jej mamusio-ciotki. Wnerwia mnie w ogóle sama idea i koncepcja "Pawła Mroczka" -
Na miejscu Pawła bym chyba oszalała. Sam chciał pojechać do tej swojej samotni to napatoczyła mu się dziewczynka z wyłupiastymi oczkami, a jeszcze później jej mamusia.
Kaśka! Druga drażniąca postać - ach cały czas myślałam o tym, co mi wczoraj powiedziałeś, że się postarasz, ach. I słodkie oczka i uśmiech i cała wpatrzona! Dziewczyno! Facet powinien się starać, a nie tylko o tym mówić. Nawet nie czytając streszczeń kolejnych odcinków można się było spodziewać, że historia Kaśki i Marcina skończy się właśnie tak, że on pozna kogoś, z kim będzie chciał być, a nie z kim jest - na siłę, z braku laku, bo wymusiła.No bo jak się samemu nie wie czego chce, to potem się zostaje z ręką w nocniku... Już mogliby ją ci mafiosi uaktrupić, przynajmniej nie biegałaby po planie i nie irytowała wszystkich tą swoją nieporadnością i głupotą.
Największe wydarzenie odcinka to przyznanie Markowi funduszy unijnych i reakcja tegoż na ową wiadomość ;D 40-tka na karku :-) Ubaw po pachy przynajmniej był.A na co on te fundusze dostał, skoro jeszcze nie widziałem, żeby coś robił, lata tylko do Ewki....? Chyba, że na to... :)
Może mu przywalił w poprzednim odcinku <mysli>Też nie kojarzę tej sceny gdy niby Tomek Michałka nawalił... Ale ostatnio tak coraz bardziej jednym okiem to oglądam.
Choć ja tego nie widziałam, ale mogłam przegapić. A może to był taki filmowy "skrót". Jak z tymi wakacjami Gośki w Polsce.
Sorry, ale jakoś mnie nie ruszała umierająca Madzia. Jak zawsze takie sceny mnie wzruszają to tu nic. Normalnie uprzedziłam się do wątku Pawłowo - Madziowego i żadne ich melodramatyczne sceny na mnie nie działają. Wprost przeciwnie, wydają się żenujące <jezyk>Perwersyjnie powiem, że chichrałem się przy tej scenie aż mnie moja lepsza połowa musiała "do pionu" ustawić. Oni mieli już tyle tych cierpiętniczych scen z oklepanymi, pełnymi patosu tekstami o przyjaźni, że po prostu to już nie rusza. Nijak. Różnica tylko taka, ze scena szpitalna nie skończyła się "bara-bara" - "z przyczyn technicznych oczywiście" *
Kinga winna powiedzieć jak jest naprawdę, nie wierzę, że nie wiedziała iż szwagier i przyjaciółka z byle pretekstu lądują pod kołdrą.
Z Janki zaczyna wypływać czarny charakterek i coraz częściej nawet pokazuje minę zimnej s..ki z początków swojego pobytu w Polsce. :)To co pisałem jak się tylko ta cała Janka pojawiła - podłość jej z oczu patrzy jak nic.
Natomiast ruda ciotka-malarka mogłaby zachować dla siebie uwagi, działa mi na nerwy ta postać. Robią z niej jakąś wyidealizowaną artystkę z kwiecistymi szmatkami, wiecznie roztrzepaną fryzurą i żyjącą w kompletnym zapomnieniu spowodowanym natchnieniem zapewne, do tego stopnia, że 8-letnie dziecko, ufne i łatwo nawiązujące kontakty przecież pozostawione pod jej opieką włóczyło się gdzieś po Warszawie w poszukiwaniu jedzenia. :) Jeszcze na dodatek te jej ironiczne komentarze i jakieś spory z Jankiem bez powodu, bo przecież taka artystka to charakterna musi być, o swoje się wykłócać. ::)Ja ich obydwojga nie znoszę - znaczy malarki i jej siostruni pozującej obecnie na "wielką skrzywdzoną, ale kiedyś ci powiem" i dodatkowo tego straszliwego bachora co manipuluje całą trójką. Nie wiem po to ten żałosny wątek został wprowadzony - chyba tylko żeby Pawełek mógł sobie poużywać przed kolejnym "madziowaniem".
Łzawe sceny Magda&Paweł jakoś na mnie nie zadziałały, chociaż mam świadomość, że powinny. Chyba za dużo ich było z udziałem tej pary w ciągu ostatnich 13 lat. :) Muszę przyznać że małej Basi żal było bardziej.Tak, tak. Takich patetycznych scen było już z nimi od czorta i ciut-ciut, podobnych słów tyle padało - że to już nie rusza, nawet mając świadomość, że Muszysko niby to jest "umierające".
Czy ja się przesłyszałam, czy ta mała powiedziała do swojej matki, że to ona (mała Basia) złapała, wyhaczyła, wyrwała Pawła pierwsza? W każdym razie dla mnie to strasznie zabrzmiało . To dziecko jest jakieś dziwne, ja się tego świdrującego wzroku boję <boi_sie> Przy oglądaniu "Omena" się chyba mniej bałam :PZobaczysz jaka afera będzie jak wyjdzie na jaw, że Pawełek oświadczył się innej kobiecie. Ala może jakoś to zniesie, w końcu krótko się znają, więc w ogóle nie wiem dlaczego wiązała sobie ze Zduńskim jakieś nadzieje (prócz oczywistego silnego wpływu małej Baśki), ale to koszmarne dziecko...strach pomyśleć co ona zrobi Magdzie za to że obiła jej "tatusia" :P
Zobaczysz jaka afera będzie jak wyjdzie na jaw, że Pawełek oświadczył się innej kobiecie. Ala może jakoś to zniesie, w końcu krótko się znają, więc w ogóle nie wiem dlaczego wiązała sobie ze Zduńskim jakieś nadzieje (prócz oczywistego silnego wpływu małej Baśki), ale to koszmarne dziecko...strach pomyśleć co ona zrobi Magdzie za to że obiła jej "tatusia" :P
A tak poza tym - eMka to już nie serial obyczajowy, mający w zamyśle odzwierciedlenie życia typowej, statystycznej polskiej rodziny. Teraz, to już coś pod cyrk Monty Pythona podchodzi ::) Wątek za wątkiem to czysty absurd.Zgadzam się. Serial ten już żadnych emocji we mnie nie wzbudza poza niepohamowanym śmiechem :)
Janka gotowa była jechać na kraniec świata, obrabować obcych ludzi z majątku, aby siostrę ratować teraz kręci aby jej faceta zgarnąć dla siebie. Na dodatek mając na uwadze wspomniane poświęcenie, widz sądzić mógłby, że łączy je ogromna więź siostrzana, a tu nawet jedna drugiej się nie zwierza, skryte są jak nie wiem co - oto Eryka prawie się topi, poznaje przy tym takie ciacho, że ślinka na jego widok leci, spać po nocach nie może, z sentymentem i nadzieją miejsce spotkania nawiedza, nawet akcję poszukiwawczą chce rozpocząć i co? ani słówkiem nie piśnie, siostrze się nie pochwali? Jakieś chłodne te ich stosunki siostrzane.Kolejny nielogiczny wątek. Nie pierwszy i nie ostatni.
Kolej na Martusię, Matkę Polkę, która całe życia trzęsła się nad synalkiem, teraz kiedy ten potrzebuje pomocy jak chyba nigdy, ta odstawia go na tor boczny i przesiaduje w szpitalu z bądź co bądź obcym facetem. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Łukasz targany wyrzutami sumienia, ogromnym poczuciem winy chciał samobójstwo popełnić (już pytania sobie zadaje "dlaczego nie ja?"). Nikt z nim nie rozmawia, nie wspiera go <zniecierpliwiony>Ano właśnie. W tej chwili powinna się skupić na Łukaszu bo widać, że chłopak przeżywa. No i w końcu to jej syn, nad którym całe życie "rozbijała namiot" żeby uchronić go od trosk i zła. A teraz.... brak słów.
Następnie ciąg zdarzeń: Madzi serducho wysiada - jest umierająca - Paweł i oświadczyny - jeszcze tego samego dnia Madzia "dostaje" nowe serce ::). Jeśli jeszcze dołożą, że: jest nowe serce - Ala i Paweł się rozstają - Madzia zwraca słowo Pawłowi - zdrowieje i wyjeżdża do Mombasy, czy innego licha - Paweł zostaje sam..., to normalnie proponuję zgłosić serial do Złotych Globów w kategorii "serialowe dno".Albo spotyka kolejnego żonatego faceta z cyklu "wiesz.... wspaniały seks" :D :D :D