Ach, no i jeszcze co do Hany/Piotra/Przemka. Czemu Przemek "ostrzegał" Piotra, że to jego siostra? I w ogóle ta scena też była dziwna, przecież to Hana go nie chce i robi sceny, a nie Gawryło...
I na koniec - plus za scenę Gawryło/Falkowicz, naprawdę mi się podobała ;)
Ostatnią śmiercią na stole była śmierć męża Elżbiety Żak Andrzeja Maja.
Zdenerwowała mnie pani Ania. Jak ona mogła zajrzeć do tej teczki? I ciekawi mnie to co zrobiła z karteczką. Wyrzuciła czy nie?
A Hana i Piotr - cóż fajnie byłoby, ale trzeba będzie jeszcze poczekać. Ja mam nadzieję, że w końcu się dowiemy co spotkało kiedyś Hanę (ja np. nie wiem) i będzie wiadomo dlaczego chodzi i wygląda jak gdyby była czymś nafaszerowana. <zez>
CytujI na koniec - plus za scenę Gawryło/Falkowicz, naprawdę mi się podobała ;)
W jakim sensie? Z jakiego powodu?
Pytam, bo mnie się też podobała. Sama nie wiem dlaczego. Może z powodu tego zestawienia: bezradny Falkowicz - oszczędny w słowach Piotr. Uważam, że Falkowicz nadal coś kombinuje i chyba nie chcę, żeby Gawryło korzystał z jego propozycji. Ale mogę się mylić...
Zabandażowany pacjent ma związek z Haną, bo to był przecież Karol(nawet w napisach końcowych jako pozostali bohaterowie były 2 pielęgniarki i na pierwszym miejscu właśnie Karol). Nie wiem jak zabrał Hanie branzoletkę, może jak się włamał do jej domu. Przecież nie musi jej ciągle nosić ;)
No coś Ty, w żadnym wypadku. Po pierwsze, wypisany był dlatego, że pokazywali "wspomnienia" Hany i tam mignął przez moment. Po drugie, Hana swoją bransoletkę oddała Lenie.A to może mi mignęły gdzieś te wspomnienia i tak mi się skojarzyło, że to może być on. Nie zmienia to faktu, że wolałabym żeby to był on, a nie jak większość sądzi mąż Hany. Znowu scenarzyści rozwalaliby świeży i fajny związek? To już by było katastrofą.
Bardziej się skłaniam ku teorii, że to faktycznie ten mąż. Bo odebrała prochy, a nie ciało...
Nie zmienia to faktu, że wolałabym żeby to był on, a nie jak większość sądzi mąż Hany. Znowu scenarzyści rozwalaliby świeży i fajny związek? To już by było katastrofą.
W wątku w nast. odc. Skorpionica wkleiła streszczenie nastepnych odcinków i wynika z nich,że zgłosi się jakaś kobieta podająca się za męża tego gościa.
zgłosi się jakaś kobieta podająca się za męża tego gościa.
Pominę już fakt, że Magdalena Waligórska grała raz w NDiNZ kiedy kręcono show Donovana, wówczas wystąpiła nawet w 3 odcinkach...
To ta oddziałowa to matka Borysa? Chyba coś przeoczyłem wtedy...
A i coś mi się zdaje, że ten pacjent to faktycznie będzie mąż Hany, zwłaszcza iż ma inicjały J+H. Czyli jak przewidziały tu już dziewczyny... ci scenarzyści są naprawdę niekonsekwentni...Nie wiem po co teraz wprowadzają męża Hany skoro go w poprzednim sezonie uśmiercili, Hana była na jego grobie... Już lepiej jakby rozwiązali sprawę tak jak z Markiem Zbieciem, który zaginął, został po latach odnaleziony i wtedy zmarł.
Am, to w razie czego bojkotujemy ich razem. Bo ja też się nie zgadzam na głupie pomysły scenarzystów!Ok! :D
Am, nie podoba mi się Twoja wizja.Mnie też. :P
Wszystko wskazuje na to, że będę tu częściej zaglądać :DBardzo się Z tego cieszę! <szczerzy_sie>
Matka Jakubka vel oddziałowa w akcji nieustającej, coby znaleźć haka i podkopać trochę dołków pod Ludmiłą, choć w ostatnim odcinku chciałam, żeby coś znalazła, bo mnie Ludmiła wprost z Ohio autentycznie wkurzała.Jean, matka Jakubka kopie dołki pod Niną, Ludmiła jest chora na raka i leczy się w Izraelu. ;)
Przejęzyczyłam się, przepraszam. Mnie się już te wszystkie imiona mieszają, po tylu serialach i to jeszcze na szybko :PNie masz za co przepraszać ;) każdemu może się zdarzyć. :)
iiii IPLA? NDiNZ? Boże, zrobili to? W końcu! Dzięki Klaudia za super wiadomość! :DJa również bardzo się z tego cieszę! Jednak Ipla jest niezawodna. <haha>
Śmierć Ludmiły - smutny wątek, ale przynajmniej tutaj scenarzyści się nie pokpili.Smutny wątek, ale powiem Wam szczerze, że jakoś ta wiadomość nie zrobiła na mnie wrażenia. Niby była płacząca Nina, płaczący Przemek, ale ja u nich nie widziałam takich prawdziwych emocji, takiego prawdziwego bólu. Aktorzy niestety się nie popisali. Za to wzrok i niedowierzanie Agaty - to było to. :D
Sandi, czemu ona cie tak irytuje? :PZ tych samych powodów co Amaranth czy Justka.
Sandi, czemu ona cie tak irytuje? :PZ tych samych powodów co Amaranth czy Justka.
Wszystkiego się czepia, myśli, że rządzi całym szpitalem i jest gotowa zrobić wszystko, żeby dokopać Rudnickiej i żeby wyszło, że jej synek jest najlepszy. Już nawet Borys dostrzega, że mogłaby się trochę opanować :P
Odcinek nawet ciekawy, ale Judycka w ostatniej scenie straszna. Nie wiem, kto ją zatrudnia, ale to, jaka sztuczna była jako Nina informująca Przemka o śmierci Ludmiły... tragedia. Za to Rogacewicz - pierwsza klasa!To ja jestem jakaś kompletnie dziwna w takim razie, ale mnie się właśnie podobała jej naturalna gra aktorska w tej scenie. Zarówno w momencie, gdy stała jeszcze przed szpitalem i rozmawiała przez telefon, jak i później, gdy powiedziała Przemkowi. Wszystko to nie było takie przerysowane, nie widać było jakiejś udawanej rozpaczy, jak to często bywa, tego nieszczęsnego szlochania bez odrobiny łez, nic z tych rzeczy. Mnie się naprawdę podobało, miałam o tym napisać na samym początku, ale zapomniałam.
Z drugiej strony, nie mam pojęcia dlaczego Falkowicz po czymś takim jest nadal lekarzem (bo, zdaje się, w zapowiedziach widziałam go w kitlu...kolejne pomysły scenarzystów?). Cały ten wątek jest dla mnie mało zrozumiały.Podpowiedź - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...... <ok>
Pacjent? No cóż, był jakiś, ale pamiętam tylko to, że przed operacją miał erekcję.Zapamiętałaś clou całego odcinka <szczerzy_sie>
Proszę też o poprawne pisanie, bo nie wszyscy mogą zrozumieć, co oznacza słowo 'clou'.
A gdzie był znakomity majacy kilka specjalizacji z chirurgii Piotr ?
Cóż no... Przyznam, że nie śledziłam Ndinz i nie bardzo rozumiem tę całą otoczkę związaną z Falkowiczem, jednak podobieństwo do dra House'a niesamowite. Dyga sobie taki z laską po szpitalu, wygłasza od razu trafne diagnozy.
James będzie z Haną, Piotr z Magdą, Agata z Markiem, Przemek będzie pochłonięty zemstą na Falkowiczu, Falkowicz będzie z tą patomorfolog, Konica z tą Izą i wszystko będzie cacy.......do kolejnego sezonu gdzie zapewne James będzie z Magdą, Agata z Konicą, Marek z patomorfolog a Przemek z Falkowiczem :hahaha:. Ja też się poddaję. <flaga>
James będzie z Haną, Piotr z Magdą, Agata z Markiem, Przemek będzie pochłonięty zemstą na Falkowiczu, Falkowicz będzie z tą patomorfolog, Konica z tą Izą i wszystko będzie cacy.......do kolejnego sezonu gdzie zapewne James będzie z Magdą, Agata z Konicą, Marek z patomorfolog a Przemek z Falkowiczem :hahaha:. Ja też się poddaję. <flaga>
, Piotr będzie z matką swojego dziecka, która w międzyczasie owdowiała - dla mnie to jest logiczne, chociaż nie musi mi się podobać (bo np. też już polubiłem parę Hana - Piotr).
Niestety oglądając odcinek utwierdziłem się w przekonaniu, że scenarzyści chyba żyją na jakimś dziwnym świecie. Heroiczny James ratujący wioślarzy, nie pamiętający co się z nim stało, ale pamietający hasło do konta i mający kupę kasy - a przecież nie tak dawno gdy kupował kwiaty Hanie to "na piękne oczy"(...)
Drodzy Państwo - nie wiem czy zauważyliście, ale we wczorajszym odcinku dowiedzieliśmy się, że Latoszek został ordynatorem interny. Wniosek płynie z tego taki, że Orlicka już nie pracuje.Ubolewam... Bardzo mi się ta postać podobała. Nie była nijaka.
Druga szokująca wiadomość - pan kardiolog Marek miał czerniaka i z tego powodu już nie operuje. Niestety oglądając odcinek utwierdziłem się w przekonaniu, że scenarzyści chyba żyją na jakimś dziwnym świecie.Nasuwa się pytanie-po jaką chol*** ten pan się w serialu pojawił. Lekarz-nie lekarz.
Powrót Soszyńskiej do Leśnej Góry i zamieszkanie z Piotrem i Tosią i stworzenie nowej kochającej rodziny. Kontynuacja największej żenady sezonu 2010/2011 pn. Tosia córką Piotra. Magda zjawia się jak gdyby nigdy nic i przyjmuje propozycje Piotra, co już samo w sobie jest brakiem honoru.Ano i tu się zgadzam. I jeszcze jak Magda wypaliła z tekstem w stylu "musisz się dużo nauczyć-wyciszaj telefon jak dziecko śpi". Chyba najbardziej żenujący tekst odcinka. Przepraszam, ale czy Tosia ma kilka miesięcy?? Litości, naprawdę litości....
Na mój nos to agent Mossadu.
Hana jest niewątpliwie piękną kobietą - ma subtelną urodę, miło się na nią patrzy, ale obserwowanie zbyt długo jednej i tej samej miny, może w końcu wywołać negatywne emocje... Czy ta kobieta ma w sobie choć trochę życia?
Wiecie co? Ten cały Radek po prostu zwyczajnie mnie wkurza. Zachowuje się jakby był pępkiem świata.A mi się wydaje, że Radek chce zwrócić na siebie uwagę zarówno ojca jak i matki. Nie robi tego wszystkiego bo mu się tak podoba, ale chce żeby rodzice w końcu zaczęli go zauważać, chce też być ważny dla Marka, rozumiem, że ten ma pracę, ma pacjentów ale jednak syn powinien być najważniejszy. A ta mamuśka to też jakby się z choinki urwała, przepraszam bardzo ale na dłuższą metę nikt by w takiej udawanej rodzinie nie wytrzymał.
Dwie sprawy, które chciałabym zauważyć, to że na tablicy, kiedy Tretter pisał rozpiskę, dało się zauważyć nazwisko Gawryły. Nie wiem, co to było. Błąd?
Za to wątek z tym, że zezwolono na uprawianie seksu pacjentki z mężem w szpitalu...heh, no znowu chcieli trochę amerykańskiego klimatu wprowadzić, pewnie naoglądali się za dużo "Chirurgów". Tylko znowu zapomnieli, że to, co w Ameryce jest w miarę na porządku dziennym, to nie pasuje kompletnie do polskich szpitali i mentalności polskich widzów.
Ale i tak mi najbardziej jest w tym wszystkim żal dra Konicy :( Biedny chłopak, ja od dawna wiedziałam, że Marta ma coś nie tak z głową.
Też mi żal Konicy. Taki fajny facet, a tak mu ta Marta rozwaliła życie (swoją drogą o jaką Martę chodzi? o tą pielęgniarkę, co kiedyś też pracowała w LG?)Dokładnie o tą Martę chodzi. ;) Szczerze mówiąc mogli już ją zostawić w spokoju, i tak się nie pojawiała na ekranie, a przez długi czas pozostawała 'umowna'. A tak zrobili z niej niezłą... ::)
Hany trochę mi już zaczyna być szkoda, ale i tak jestem na nią zła, że zostawiła wtedy P. a teraz nagle jej się odwidziało.Ja też byłam wtedy zła na jej niezdecydowanie, ale myślę że Hana ma po prostu zbyt..hmm.. szlachetny charakter? Postanowiła być z Jamesem z poczucia obowiązku i mimo to, że kochała Piotra, oszukiwała się dla dobra odnalezionego męża. Ciężko w takiej sytuacji postąpić racjonalnie. Według jej sumienia zostawiłaby Jamesa na lodzie i byłoby to co najmniej niemoralne. Zwłaszcza że nie raz mówiła np. Przemkowi, że oddałaby wszystko, aby wrócić życie mężowi. Nie mniej jednak zgadzam się, że nie było to zachowanie fair w stosunku do Piotra. :-\
Konica kiedyś takim aniołkiem i fajnym chłopakiem nie był... Na potęgę ćpał, był w jednoczesnym związku z Beatą i Martą, wykorzystywał je do tego by dawały jego ojcu leki, sam podbierał ze szpitala tego typu substancje...był bardzo chamski i opryskliwy.
Dokładnie o tą Martę chodzi. ;) Szczerze mówiąc mogli już ją zostawić w spokoju, i tak się nie pojawiała na ekranie, a przez długi czas pozostawała 'umowna'. A tak zrobili z niej niezłą... ::)Jak znam życie to okaże się za jakiś czas, że ten "trener" w którym to "się zakochała" okaże się palantem, brutalem, mafiozem albo kimś podobnym i biedna nasza ukrzywdzona Marta wróci na kolanach jęcząc "Przyjmij mnie z powrotem albowiem zbłądziłam".
Tylko szczerze powiedziawszy nie wiem jak Przemek ma to przeżyć skoro jest tuż przy bombie... I w ogóle jestem ciekawa jak pokażą ten wybuch, a potem zniszczony szpital ;)
A Żebrowski jest mistrzem we wcielaniu się w postać Falkowicza.Zgadzam się. Jest świetny i naprawdę cieszę się, że go (tzn jego postaci) nie uśmiercili podczas ostatniej strzelaniny. Można go lubić lub nie, ale jest charakterystyczną postacią i dużo wnosi do serialu. A Żebrowski w tej roli jest naprawdę genialny :D
Przeżycie Przemka będzie jednym z leśnogórskich cudów. :)No tak, w końcu w serialach nie takie cuda się zdarzają... ;)
Ja, o ile nie przepadam za postacią Falkowicza, z którego zrobili polskiego House'a, bardzo lubię Żebrowskiego. Chociaż nasz doktorek też potrafi być zabawny, zwłaszcza w scenach z Wiktorią. :DA Żebrowski jest mistrzem we wcielaniu się w postać Falkowicza.Zgadzam się. Jest świetny i naprawdę cieszę się, że go (tzn jego postaci) nie uśmiercili podczas ostatniej strzelaniny. Można go lubić lub nie, ale jest charakterystyczną postacią i dużo wnosi do serialu. A Żebrowski w tej roli jest naprawdę genialny :D
Jak obiecałam, wklejam link do 508 odcinka: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qNcK1IkOKSg
(Mam nadzieję, że nie robię niczego złego czy niezgodnego z regulaminem? Jeśli tak jest, to oczywiście usunę,tylko niech mi ktoś napisze. ;) )Ja, o ile nie przepadam za postacią Falkowicza, z którego zrobili polskiego House'a, bardzo lubię Żebrowskiego. Chociaż nasz doktorek też potrafi być zabawny, zwłaszcza w scenach z Wiktorią. :DA Żebrowski jest mistrzem we wcielaniu się w postać Falkowicza.Zgadzam się. Jest świetny i naprawdę cieszę się, że go (tzn jego postaci) nie uśmiercili podczas ostatniej strzelaniny. Można go lubić lub nie, ale jest charakterystyczną postacią i dużo wnosi do serialu. A Żebrowski w tej roli jest naprawdę genialny :D
Odcinek 467 po zrzeczeniu się funkcji ordynatora przez Sambora(który musiał z czegoś zrezygnować by odzyskać prawa do niego), ordynatorem został Falkowicz. A Wiktorii to on nie lubił i to bardzo... Podjął się operacji raka Ludmiły (choć tak naprawdę nic nie zrobił prócz wyłudzenia pieniędzy), jego prawdziwe nazwisko to Baranek, podpisał się pod wieloma publikacjami swojej żony.Co tam doktorek powyrabiał to wiem, chodziło mi o sam fakt kiedy i w jaki sposób się tam pojawił. Ktoś go polecił/znał, że zaczął tam pracować w ogóle czy po prostu został zatrudniony i dalej pociągneli ten wątek?
Mogi mu napisać fajniejszą rolę, np. lekarza, a do Jamesa wziąć kogoś innego, bo miło się na niego patrzy.
Nina-ja rozumiem, że była blisko z Ludmiłą, ale żeby tak naskoczyć na Wiki za to, że prawdę powiedziała?
Sambora i Ninę lubię jako parę, ale na tel zawodowym wydaje mi się, że momentami Sambor za bardzo ją faworyzuje, rozumiem, że są parą i w ogóle, ale na tle zawodowym to wszyscy powinni być równi - chociaż i tak oczywiście tak nigdy nie będzie, nawet w serialu. ;)Kiedy ją faworyzował? ;) Kurczę, ja tego właśnie nie widzę, a wszyscy jej to zarzucają. :D Nie wydaje mi się, żeby miała lepiej niż reszta, a Sambor to moim zdaniem sprawiedliwy, w porządku facet.
odcinek 509SpoilerChina Doll, nie wydaje mi się, żeby Wiktoria patrzyła na całą tą sprawę z Falkowiczem nieobiektywnie, nie zapominajmy, że bardzo zaangażowała się w zbieranie dowodów, które go obciążą, teraz co prawda ma o nim troszkę inne zdanie, ale to nie znaczy, że nie patrzy na niego obiektywnie. Po prostu jest pod wrażeniem Jego szybkiej reakcji w sprawie ręki Przemka, bo nie ukrywajmy gdyby nie on to Wiki nigdy nie podjęłaby się tej rekonstrukcji, dodatkowo Falkowicz postawił kilka poprawnych diagnoz i troszeczkę został wybielony w oczach Wiktorii.
Mam takie pytanie. Jaki numer odcinka był ostatnio emitowany? 508?Tak, 508. ;)
Z drugiej jednak strony, to, że guza mogło się nie usunąć tak czy inaczej, świadczy o tym, że Falkowicz nie zabił Ludmiły, tylko ją oszukał. Przemek wypowiedział kiedyś do Wiktorii takie zdanie (gdy ta mówiła mu, że nie może publikować obraźliwych treści o lekarzu, który czeka na proces): "Czy nie rozumiesz, że ze sprawy o zabójstwo może się zrobić zwykła sprawa o fałszerstwo?" - z zeznań Niny ("(...) tylko ją otworzył i zaszył z powrotem") mogłoby wynikać, że Falkowicz nie usunął tego guza, bo... bo co? Bo nie. Tak po prostu. Zeznania Wiktorii wskazują na to, że guz był nieoperacyjny, a profesor świadomie oszukał pacjentkę. Oszukał, nie doprowadził do śmierci.
No właśnie Sambor na tle zawodowym nie faworyzuje Niny co wyraźnie jej powiedział. Mało tego, w którymś z odc. gdy Nina opowiadała jak to robi się w Cleveland to Sambor w obronę wziął Borysa.Też tak sądzę. ;) Ostatnio była taka sytuacja, gdy Sambor musiał wybrać między Wiki a Niną w sprawie operacji. Wybrał Ninę, ale nie zrobił tego 'bo tak'. Uzasadnił logicznie, dlaczego akurat tak padł jego wybór i porozmawiał z Wiktorią ' po ludzku'. I nawet Wiki nie miała do tego żadnych zastrzeżeń, może zrobiło jej się przykro, ale trafiło do niej jego tłumaczenie.
Szczerze mówiąc, troszeczkę się na niej zawiodłam. Rozumiem, że jest pod wrażeniem umiejętności Falkowicza, może jest nawet w pewnym sensie nim 'zauroczona', ale moim zdaniem powinna murem stać za przyjacielem.
Dlaczego niby Wiktoria ma stać murem za Przemkiem mimo wszystko i wbrew sobie? On miał ją przez długi czas gdzieś, gdy Falkowicz uprzykrzał jej życie i raczej nie stał za nią murem, a wręcz przeciwnie. Nawet nie starał się jej zrozumieć.
Dlaczego niby Wiktoria ma stać murem za Przemkiem mimo wszystko i wbrew sobie? On miał ją przez długi czas gdzieś, gdy Falkowicz uprzykrzał jej życie i raczej nie stał za nią murem, a wręcz przeciwnie. Nawet nie starał się jej zrozumieć.Okej, ale Falkowicz ją poniżał i uprzykrzał pracę w LG. Nie bagatelizuję tego, ale mimo wszystko Przemek czyni Falkowicza odpowiedzialnego za śmierć ukochanej osoby, a to raczej nie przeciwwaga dla kąśliwych uwag. F w stostunku do Wiki.
Przemek na pewno poczuje się zdradzony, zwłaszcza, że Falkowicz jest jego wrogiem numer jeden i za wszelką cenę chciałby, żeby dostał za swoje.
(...)
Przemek będzie mieć żal, tym bardziej, że on nie pogodził się jeszcze ze śmiercią Ludomiły i cały czas Falkowicz jest dla niego tym, który ją zabił. Dla niego nie będzie mieć znaczenia, że go uratował i nie znajdzie w tym argumencie usprawiedliwienia/zrozumienia dla Wiktorii.
Wiktoria nie potrzebowała jego wsparcia, bo mu o tym nie powiedziała? To takie rzeczy trzeba mówić? On sam powinien się domyślić, przecież tyle ją zna. Naprawdę uważasz, że Przemek był na tyle ślepy, że nie widział jej poirytowanych min i zawiedzionego, gdy mówił dobrze o Falkowiczu? Zresztą ona sama raz czy dwa wprost mu powiedziała, że jest zawiedziona tym, że on bagatelizuje ten konflikt i nadal wychwala Andrzeja pod niebiosa, ale on nic sobie nie robił z uczuć Wiki. Ta cała sytuacja nie spływała po niej jak po kaczce, przecież raz się nawet z powodu Falkowicza upiła. Ja nie twierdzę, że Przemek nie ma prawa czuć się zdradzony. Chodzi mi jedynie o to żeby od kogoś wymagać bezwzględnej lojalności samemu trzeba takim być. Zresztą, Przemek jest bardzo niesprawiedliwy dla Wiktorii, bo z tego, co pamiętam to ona pierwsza zobaczyła plamy na rękach Ludmiły i skojarzyła, że ta nadal może mieć guza, ale Przemek jej nie wierzył, bo był zaślepiony podziwem dla profesora, a teraz Przemek uważa ją za zło wcielone, bo ta ma czelność jechać z Falkowiczem na sympozjum.
Przemek rozmawiał sobie z nim, nie szczędząc słów uznania, nie wspominając słowem o tym, by postarał się dostrzec w Wiktorii jeśli nie dobrą osobę, to przynajmniej dobrego lekarza.Tu jednak się nie zgodzę. ;) Mimo, że podlizywał się Falkowiczowi i prawie nie wlazł mu w tyłek, to jednak pamiętał o Wiktorii. Starał się ją obronić, napomknął mu o niej od czasu do czasu i raz nawet mu powiedział, że jest niesprawiedliwy w swoim osądzie. Fakt, nie była to zaciekła walka o przyjaciółkę - ale tak całkiem też nie odpuścił.
Tu jednak się nie zgodzę. ;) Mimo, że podlizywał się Falkowiczowi i prawie nie wlazł mu w tyłek, to jednak pamiętał o Wiktorii. Starał się ją obronić, napomknął mu o niej od czasu do czasu i raz nawet mu powiedział, że jest niesprawiedliwy w swoim osądzie. Fakt, nie była to zaciekła walka o przyjaciółkę - ale tak całkiem też nie odpuścił.
No pewnie, że nie.Przemek na pewno poczuje się zdradzony, zwłaszcza, że Falkowicz jest jego wrogiem numer jeden i za wszelką cenę chciałby, żeby dostał za swoje.
(...)
Przemek będzie mieć żal, tym bardziej, że on nie pogodził się jeszcze ze śmiercią Ludomiły i cały czas Falkowicz jest dla niego tym, który ją zabił. Dla niego nie będzie mieć znaczenia, że go uratował i nie znajdzie w tym argumencie usprawiedliwienia/zrozumienia dla Wiktorii.
Tak, ale zachowanie Przemka nie jest w tym momencie sprawiedliwe:
A mi pomysł z połączeniem Wiki i Falkowicza podoba się bardzo :d Fajnie razem wyglądają, ciekawa para mogłaby z nich być ;)
(...)bo zarówno mecz jak i odcinek to klapa. (...) Odcinek dno kompletne.
Van der Graff i jego rady dla Sambora świetne. Wgl jak widzę tego gościa to aż mi się buzia uśmiecha. Sympatyczny jest, zabawny i w dodatku ta jego mowa... <haha> Zdecydowanie powinien pojawiać się częściej!
Podobała mi się też rozmowa Wiktorii z Agatą i teksty Wiki. 'Trzeba było się za Sambora brać' albo 'To lepsze niż seks'. ;D
A zachowanie Przemka w bufecie rzeczywiście... szczeniackie. Trochę to przypomina kłótnie i fochy 8-10-letnich dziewczynek.
Hymmm nie wiem jak Wy, ale wg mnie odcinek bez Hany jest jakiś taki...pusty?
[...]dziś dopiero zauważyłem jak na jego wydźwięk wpływa obecność Hany, Jamesa i Piotra.Szczerze się przyznam, że dla mnie NDiNZ interesujące jest tylko, gdy pojawia się ten wątek. Dla mnie odgrywają tam główną rolę.
Za to niezmiennie moja ulubiona para (Nina i Sambor) urocza <serduszko> Tylko Niny mi szkoda, stale przeszłość ją dogania. Oby tym razem Michał rozsądniej podszedł do sprawy pojawienia się tego gościa.
Ale w jakim sensie oprawcą? Z tym też była związana intymnie?
No, ale chyba był z nią związany skoro ją bił. Może byłą jego kochanką? Nad nieznajomą by się nie znęcał. Chyba że porwał, więził i maltretował, ale tego by raczej nie ukrywała. Tym bardziej, że we fragmencie zwiastuna było, iż ten facet wcale jej nie unikał, wręcz przeciwnie. To ona była zmieszana. Czyżby kolejny nieciekawy incydent z przeszłości?CytujAle w jakim sensie oprawcą? Z tym też była związana intymnie?
Z tego co wynika z 511, toSpoilerBogdanowicz niegdyś był Ninę. Przynajmniej nam tak sugerują.
A mi się wydaje, że ten cały Bogdanowicz był kiedyś z Niną, poznali się jak była prostytutką, potem on zaczął robić jej prezenty i zostali parą. Widać było, że jest porywczy, nawet pokazał, że nie stroni od rękoczynów, więc może kiedy Nina chciała odejść to zaczął ją bić? Albo bił ją już wcześniej jak byli razem? Nie wiem, ale tak jak Was mnie ten wątek również zaintrygował. Tylko moim zdaniem Nina powinna o wszystkim powiedzieć Michałowi, przecież on wie kim była i wiążąc się z nią musiał mieć na uwadze, że kiedyś całkiem przypadkiem mogą spotkać jej klientów. Związku nie można budować na chociażby maleńkim kłamstwie, o! :)Też mnie strasznie intryguje ten wątek. Fajnie, że wprowadzili takie urozmaicenie. I wydaje mi się, że Nina na pewno była przez niego bita, i wydaje mi się, że była już jak tylko coś mu się nie spodobało... niekoniecznie jak chciała odejść... za bardzo drastycznie ona o tym wszystkim opowiadała... a poza tym chyba tak od razu nie mówiłaby tej pacjentce, że ma odejść, w momencie gdy wiedziałaby jak taka próba może się skończyć. Dobrze, że ta laska na końcu się zorientowała... a ja chciałabym, żeby temat z wczorajszego odcinka jeszcze powrócił. Moim zdaniem warto takie tematy poruszać i zdaje mi się, że zostanie on jeszcze poruszony i to nie raz.
A mi się jakoś nie widzi Sambor jako dyrektor. Zdecydowanie wolałam Trettera, a tak nie dość, że zniknął nie wiadomo na ile to jeszcze mianował swoim zastępcą Michała.
A mi się wydaje, że ten cały Bogdanowicz był kiedyś z Niną, poznali się jak była prostytutką, potem on zaczął robić jej prezenty i zostali parą. Widać było, że jest porywczy, nawet pokazał, że nie stroni od rękoczynów, więc może kiedy Nina chciała odejść to zaczął ją bić? Albo bił ją już wcześniej jak byli razem? Nie wiem, ale tak jak Was mnie ten wątek również zaintrygował.Mam dokładnie takie same odczucia na ten temat. ;) I baaardzo mnie ten wątek wciągnął, naprawdę. Jestem ciekawa, jak to dalej poprowadzą i czy Michał się dowie - co jest raczej pewne - a w końcu, jak zareaguje. Ja Ninę lubiłam od początku, a problemy, które miała w przeszłości, tym bardziej sprawiają, że się do niej przekonuję z odcinka na odcinek. Żal mi takich ludzi. Zmieniła się, ogarnęła, znalazła normalną pracę i jakoś wyszła po tym na prostą, a teraz przeszłość do niej powraca.
A mi się wydaje, że ten cały Bogdanowicz był kiedyś z Niną, poznali się jak była prostytutką, potem on zaczął robić jej prezenty i zostali parą.
No i Nina to mistrzyni kariery przez łóżko najpierw u Falkowicza, teraz u Sambora...Takiego spostrzeżenia na Ninę to już kompletnie nie rozumiem. Czy ona kiedyś o coś prosiła, o jakąś taryfę ulgową? Z Falkowiczem nie wiemy, jak było, ale za to widać to na Samborze: nikogo nie wykorzystuje, nie sugeruje nawet, że mógłby ją awansować, podnieść stawkę itp. To naprawdę krzywdzące. Poza tym, Nina jest naprawdę dobrym lekarzem, nie potrzebuje nikomu wchodzić do łóżka.
Raczej nie byli parą. Nie chce mi się wierzyć, że Bogdanowicz nie pamiętałby o tym. Kobietą na jedną noc owszem, ale nie dłuższa znajomość. Facet miał tylko mgliste skojarzenie, że gdzieś się już spotkali.Ale skąd wnioskujesz, że miał tylko mgliste skojarzenie i że nie pamięta? ;)
A był jakiś sygnał, że pamięta doskonale? Nie zauważyłam, ale może czegoś niedopatrzyłam <jezyk>CytujRaczej nie byli parą. Nie chce mi się wierzyć, że Bogdanowicz nie pamiętałby o tym. Kobietą na jedną noc owszem, ale nie dłuższa znajomość. Facet miał tylko mgliste skojarzenie, że gdzieś się już spotkali.Ale skąd wnioskujesz, że miał tylko mgliste skojarzenie i że nie pamięta? ;)
Jak dla mnie, to właśnie Nina udaje, że go nie zna, bo nie chce mówić Michałowi. Robi źle, ale pewnie ma jakieś swoje powody.
A był jakiś sygnał, że pamięta doskonale? Nie zauważyłam, ale może czegoś niedopatrzyłam <jezyk>Nie było sygnału, że pamięta, rzeczywiście, ale po prostu odniosłam wrażenie, że w ten sposób chce Ninę zastraszyć, że to jego gierka. Minę miał strasznie pewną siebie i po prostu tak to przyjęłam. Jak dla mnie nie wyglądał, jakby próbował sobie coś przypomnieć.
Nie było sygnału, że pamięta, rzeczywiście, ale po prostu odniosłam wrażenie, że w ten sposób chce Ninę zastraszyć, że to jego gierka. Minę miał strasznie pewną siebie i po prostu tak to przyjęłam. Jak dla mnie nie wyglądał, jakby próbował sobie coś przypomnieć.Ja również miałam wrażenie, że on sobie z nią pogrywa, że on doskonale ją pamięta, a teraz może po prostu przypadkiem ją spotykać i psychicznie się nad nią znęcać, bo z pewnością zna ją na tyle dobrze, że wie, iż nic nie powiedziała Michałowi, i że chyba nawet nie zamierza mu nic powiedzieć. Bo Nina jak go zobaczyła na tym sympozjum to ewidentnie się przestraszyła, widać było w jej oczach, że panicznie się go boi, że chce jak najszybciej uciec stamtąd - i tak też przecież zrobiła. Może bała się, że Bogdanowicz powie coś Michałowi, a ten straci do niej zaufanie? Przecież gdyby się nie znali, gdyby nic ich nie łączyło to tak szybko nie chciałaby stamtąd wychodzić, skoro to sympozjum było aż tak bardzo dla niej ważne, nie uważacie?
Nina ciągle tylko zamiata tę przeszłość pod dywan i udaje cnotkę przed światem. Zamiast od razu Michałowi powiedzieć to bawi się w jakieś tajemnice. No i Nina to mistrzyni kariery przez łóżko najpierw u Falkowicza, teraz u Sambora...Dokładnie Alden! Ninę lubię, nawet bardzo ale nie podoba mi się, że wszystkie sprawy z przeszłości jak to napisałeś, zamiata pod dywan. Była tym kim była i może pora od tego nie uciekać? Nie uciekać od przeszłości, bo ona prędzej czy później ją dopadnie. Sambor wie kim była Nina, więc o Bogdanowiczu też powinna mu powiedzieć, a nie udawać, że go nie zna i że nic się nie stało. A później jak Michał dowie się o wszystkim będzie miał do niej żal, będzie miał żal, że zadrwiła z jego uczuć, że nie ufała mu na tyle żeby o wszystkim mu powiedzieć, a wtedy Nina będzie rzewnie wylewać łzy i narzekać jaki to Michał jest niedobry, bo nie zrozumiał jej intencji.
Rozumiem, że ma już większe doświadczenie, ale moim zdaniem to Wiki jest lepszym lekarzem, co między innymi udowodniła przy operowaniu Przemka w takich, a nie innych warunkach. ;)Nie wiemy, jak w takiej sytuacji by się zachowała Nina. Może zrobiłaby to samo. Wiktoria postąpiła tak, a nie inaczej, bo jest odważna, potrafi zaryzykować i iść na żywioł. Za to Nina ma inne cechy ważne dla lekarza, jest współczująca (w przeciwieństwie do Wiktorii) i ma dobry kontakt z pacjentami. Ja np. w szpitalu w prawdziwym życiu wolałabym spotkać taką Ninę. ;)
Jeżeli chodzi o karierę przez łóżko, to wiemy jak było z Falkowiczem, ale z Samborem jest trochę inaczej :)Chyba raczej nie wiemy, jak to było z Falkowiczem. ;) Nie pokazali nam tego, a fakt, że Falkowicz tak sądzi.. moim zdaniem to nic nie znaczy. Nie ufam mu i sądzę, że równie dobrze może przeistaczać.
Swoją drogą to komedia by cukrzykiem zajmował się kardiolog.
Sambor wie kim była Nina.
Jestem ciekawa, kto co chwile dzwoni do Hany i puszcza muzykę? Czy to James?Może nie tyle James, co Ci ludzie, którzy go porwali. Chociaż nie wiemy czy on został porwany, czy z własnej woli poszedł, albo może Ci ludzie zagrozili mu, że jeżeli nie zniknie z LG to coś złego stanie się Hanie? Wszystko jest możliwe. ;)
Szkoda, że Nina odrzuciła tą pacjentkę, ale musiała. A ta od razu poleciała do Sambora skargę złożyć.Pacjentka była rozhisteryzowana i potrzebowała pomocy. Może nie był to nagły przypadek, ale jednak każdy uważa, że jego dolegliwości są na pierwszym miejscu i chcą, żeby każdy się nimi zajmował od ręki. A to, że poszła na skargę do dyrektora, to no cóż? Każdy walczy o swoje jak może, ona poczuła się skrzywdzona przez Ninę, więc poszła powiedzieć o tym wszystkim Samborowi - każdy robi to co uważa za stosowne. ;)
A Agata i Marek ja tak myśle, że oni się kochają.Agata na pewno coś czuje do Marka, nie wiem czy to miłość, czy tylko zauroczenie, ale z kolei nie widzę, żeby Marek był nawet zauroczony Agatą, co prawda może mu się podobać, ale nie wiem czy patrzy na nią jak na kobietę, z którą mógłby się związać ;) Pamiętacie tego pacjenta co podrywał jego żonę? Widać było, że jest o nią zazdrosny i to późniejsze trzymanie za ręce, pewnie zostanę zaraz zlinczowana, ale mi się to bardzo podobało <zauroczony>
Ale pewna nie jestem. I ta rozmowa przez komputer...:)
Szkoda, że Nina odrzuciła tą pacjentkę, ale musiała. A ta od razu poleciała do Sambora skargę złożyć.Pacjentka była rozhisteryzowana i potrzebowała pomocy. Może nie był to nagły przypadek, ale jednak każdy uważa, że jego dolegliwości są na pierwszym miejscu i chcą, żeby każdy się nimi zajmował od ręki. A to, że poszła na skargę do dyrektora, to no cóż? Każdy walczy o swoje jak może, ona poczuła się skrzywdzona przez Ninę, więc poszła powiedzieć o tym wszystkim Samborowi - każdy robi to co uważa za stosowne. ;)
Jestem ciekawa, kto co chwile dzwoni do Hany i puszcza muzykę? Czy to James?Może nie tyle James, co Ci ludzie, którzy go porwali. Chociaż nie wiemy czy on został porwany, czy z własnej woli poszedł, albo może Ci ludzie zagrozili mu, że jeżeli nie zniknie z LG to coś złego stanie się Hanie? Wszystko jest możliwe. ;)
W sumie scenarzyści mogą to też tak rozwiązać, że Hanie coś się stanie (rym :D), w sensie ją porwą, będzie miała wypadek itp. A na koniec, zgadnijcie kto ją uratuje. :D
Może nie tyle James, co Ci ludzie, którzy go porwali. Chociaż nie wiemy czy on został porwany, czy z własnej woli poszedł, albo może Ci ludzie zagrozili mu, że jeżeli nie zniknie z LG to coś złego stanie się Hanie? Wszystko jest możliwe.
Pacjentka była rozhisteryzowana i potrzebowała pomocy. Może nie był to nagły przypadek, ale jednak każdy uważa, że jego dolegliwości są na pierwszym miejscu i chcą, żeby każdy się nimi zajmował od ręki. A to, że poszła na skargę do dyrektora, to no cóż? Każdy walczy o swoje jak może, ona poczuła się skrzywdzona przez Ninę, więc poszła powiedzieć o tym wszystkim Samborowi - każdy robi to co uważa za stosowne.
Agata na pewno coś czuje do Marka, nie wiem czy to miłość, czy tylko zauroczenie, ale z kolei nie widzę, żeby Marek był nawet zauroczony Agatą, co prawda może mu się podobać, ale nie wiem czy patrzy na nią jak na kobietę, z którą mógłby się związać ;) Pamiętacie tego pacjenta co podrywał jego żonę? Widać było, że jest o nią zazdrosny i to późniejsze trzymanie za ręce, pewnie zostanę zaraz zlinczowana, ale mi się to bardzo podobało <zauroczony>
Ja bym wolała żeby James został w serialu i był z Haną <zauroczony>Ja jednak nie chcę, żeby James był z Haną, oczywiście miałam tai moment, w którym chciałam, żeby Piotr się nie pokazywał i żeby Hana mogła sobie ułożyć życie ze swoim mężem, ale szybko się ocknęłam i doszłam do wniosku, że jednak tego nie chcę. Oczywiście dobrze by było gdyby James się pojawił i wszystko Hanie wyjaśnił, ale to wszystko ;) żadnego związku, żadnej większej zażyłości, koniec.
Zaraz mnie szlag trafi, jeśli ta kobieta nie przestanie śpiewać!
A tak w ogóle to czy Hana gdzies wyjechała czy po prostu nie było jej dzisiaj w odcinku, bo ostatnio nie oglądałam pare razy z rzędu i nie wiem?
Tak? Wiktoria znienawidzona? Ja ją bardzo lubię, ale nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby ją połączyli z nowym Adamem...
Mi też było dziś Falkowicza żal, choć ogółem za nim nie przepadam. Ale dziś biła z niego taka przytłaczająca samotność, że aż się serce kraja. Musiał zostawić te rozbawione towarzystwo, grono przyjaciół i wrócić co pustego, wielkiego mieszkania. Ech. :(
Chociaż był jeden fajny moment-jak Przemek tak ułożył petardę, że Falkowicz się usunął. To było takie pół śmieszne i pół żałosne. Pół śmieszne-bo Falkowicz zrobił świetną minę, a drugie pół, to żałosne, bo się Przemek tak właśnie zachowuje.
Może powiecie, że jestem naiwna, ale ja tam trochę wierzę w tą przemianę Falkowicza i jakoś wierzę, że coś czuje do Wiki.
A mi było szkoda Falkowicza, jest jaki jest, nie wiem czy ma do końca dobre intencje względem Wiki, ale jednak zrobił strasznie smutną minę na koniec, po czym opuścił mieszkanie. Swoją drogą liczyłam, że Wiki wyjdzie za nim i spróbuje go zaprosić czy coś, ale nie. A szkoda, w sumie. ;)
Może powiecie, że jestem naiwna, ale ja tam trochę wierzę w tą przemianę Falkowicza i jakoś wierzę, że coś czuje do Wiki. Może się niedługo na tym przejadę, ale na razie tak sobie myślę, że fajnie by było gdyby Falkowicz już nie był taki jak przedtem. Już wystarczy tego złego Andrzeja. <haha>Popieram, mam identyczne zdanie :D Po wczorajszym odcinku to już w ogóle coś we mnie się rozpadło z Wiki i Przemka i zaczęłam serio lubić Falkowicza :D Wierzę w jego przemianę!
W środę był emitowany odcinek 512.
Na interii czytałem, iż Agata będzie chciała Witka poprosić o urlop z tego powodu. Ogólnie najgorzej i najbardziej żenująco zachował się Witek - stary chłop, ordynator, żona i dziecko, a obcałowuje koleżankę z pracy. Nie usprawiedliwiam Agaty pijaństwa, tym niemniej to Witek jako trzeźwy powinien ją odrzucić.
Odcinek jakiś taki nijaki. Nie było Hany i Piotra, to liczyłem, że chociaż może będzie Falkowicz, ale też niestety nici. Odcinek jakiś taki nudny. Radek chyba zaczyna wreszcie dorośleć i to był jak dla mnie największy plus całego odcinka.
Co do Hany i Piotra to oczywiście emocje górą, jak zwykle scenarzyści najlepszą scenę dają na koniec i trzymają w niepewności. :D
A moim zdaniem podczas ostatniej sceny były emocje, były te jednocześnie przerażone i jednocześnie szczęśliwe oczy Hany, było widać smutek w oczach Piotra, ale tak jak już gdzieś pisałam liczyłam, że po prostu Piotr do niej podejdzie i ją przytuli, tak po prostu, niczego więcej nie chciałam tylko przytulenia, chciałam żeby poczuła, że Piotr jest z nią, że będzie z nią we wszystkim, że od tego momentu nie będzie już sama i szkoda, że się rozczarowałam.
Leny mi szkoda :( Co wtedy jej powiedział Latoszek, że z kim był?
Dorota- tak! Ona powinna być tym dyrektorem. Pominę fakt tego, że dała sie uwieść wczoraj Adamowi(co uważam za niestosowne), ale naprawdę wprowadziłaby trochę świeżości. I wcale nie uważam, jak pani Maria, że się rządziła.
Granie dzieciakiem to wyjątkowe świństwo. Celowo powiedziała Tosi kto jest jej ojcem, teraz Piotrowi będzie dużo trudniej.
Adam również zaczyna mnie irytować. Ale do Agatki trochę mu jeszcze brakuje. Patrzeć już na nią nie mogę. Komu jeszcze związek rozwali?
I nie pojmuję jej pretensji do Marka. Niech mnie ktoś pilniej śledzący ten wątek uświadomi, czy Marek kiedykolwiek jej cokolwiek obiecywał?Albo czy dał jasno znać, że coś między nimi się kroi? Bo ja sobie nie przypominam, ale patrzę na nią przez palce, toteż przeoczyć mogłam. A Agatka fochy i miny stroi, jakby Marak co najmniej jakieś małżeństwo jej obiecał. Jak ja jej nie lubię... :-\ I na prawdę zastanawiam się, kto będzie kolejny? Agatka lubi ładować się jako 'ta druga' w cieszące się szczęściem związki...
Lenki też mi szkoda, strasznie! Sceny ze zniecierpliwionym Witkiem były wczoraj świetne! Do czasu... Wpakowania się Agatki.Agata "wydała" Witka bez żadnych podtekstów. Tak jak Tobie jest żal Lenki, tak i Agacie. Zauważyła, że między Latoszkami zgrzyta, że "przez nią" zmarnowali dwie sytuacje, które mogłyby podreperować ich związek, więc przeprosiła. Skąd mogła wiedzieć, co tam Witek naopowiadał żonie i dlaczego miałaby ciągnąć jego kłamstwa.? Miała czyste sumienie. Gdyby skłamała, a to się wydało, to dopiero byłoby podejrzane.
Dobrze, że Lena się prawdy dowiedziała. Minus dla Witka, bo skłamał... Ech... Kłoooooooooopoty ;/
Adam również zaczyna mnie irytować. Ale do Agatki trochę mu jeszcze brakuje. Patrzeć już na nią nie mogę. Komu jeszcze związek rozwali?
No to ja też mam pytanie: a już komuś rozwaliła?
Na pewno nie rozwali Latoszkom. Oni bardzo dobrze radzą sobie w tym sami.
A w którym momencie miała pretensje?
Marek nic jej nie obiecywał. Jednak flirtował z nią i to w sposób jednoznaczny, w każdym razie taki, który dawał nadzieję na coś (co zresztą zauważyły osoby z ich otoczenia) Tym bardziej, że Agata nie wiedziała, że Marek ma żonę. Wcale się nie dziwię, że była zawiedziona, gdy facet postanowił wrócić do żony. Ze stali nie jest, ma uczucia.
I nie ładuje się na trzeciego. Wprost przeciwnie, wycofała się.
CytujLenki też mi szkoda, strasznie! Sceny ze zniecierpliwionym Witkiem były wczoraj świetne! Do czasu... Wpakowania się Agatki.Agata "wydała" Witka bez żadnych podtekstów. Tak jak Tobie jest żal Lenki, tak i Agacie. Zauważyła, że między Latoszkami zgrzyta, że "przez nią" zmarnowali dwie sytuacje, które mogłyby podreperować ich związek, więc przeprosiła. Skąd mogła wiedzieć, co tam Witek naopowiadał żonie i dlaczego miałaby ciągnąć jego kłamstwa.? Miała czyste sumienie. Gdyby skłamała, a to się wydało, to dopiero byłoby podejrzane.
Dobrze, że Lena się prawdy dowiedziała. Minus dla Witka, bo skłamał... Ech... Kłoooooooooopoty ;/
No przecież... Bo kiedy pojawia się szansa na 'podreperowanie' ich małżeństwa... Pojawia się Agatka, biedna i załamana... Którą trzeba pocieszyćJak powiedziała Maleńka, winę za rozpad małżeństwa ponoszą oni sami, w tej chwili nieważne które bardziej. Ważne, że Agata w tym swego wkładu nie miała i nie decydowała o tym, że akurat znajdzie się na drodze Witka przeżywającego kłopoty małżeńskie. Specjalnie tą drogą nie szła, z nadzieją na to, że akurat Witek się na nią natknie. Nie ma w tym jej żadnej winy. W dodatku sam pocałunek - to on zaczął i teraz tworzy jakieś chore sytuacje. Agata, co jej poczytuję za plus, chciała wziąć urlop, żeby odpocząć i nie musieć go oglądać. Ale to Witek jej go nie dał, naskakując przy tym na nią, że nie potrafi oddzielić życia prywatnego od zawodowego. Nie wiem, jak on jeszcze mógł zwracać jej uwagę.... ::) Podsumowując, uważam, że akurat znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie i nie zrobiła tego z premedytacją, więc nie powinniśmy jej oskarżać.
Po prostu mam wrażenie, że ciągnie ją do facetów... Którzy mają inne zobowiązania.Może nie tyle ją ciągnie, ile los ją w takie sytuacje wpycha, bez pytania o zdanie. ;)
A to, w jaki sposób się teraz zachowuje, to nie są pretensje? Jej minki, spojrzenia... kierowane do Marka. No ja to tak odbieram.
Jakby się obraziła na cały świat...
Okej, przez chwilę miała prawo czuć się załamana, nie wiedziała, że ma żonę, zanosiło się na flirt... Ale bez przesady.
Na prawdę mnie już drażni.
Agatę kiedyś lubiłam, ale po tym jak rozbiła związek Przemka i Wiki to naprawdę ciężko mi się na nią patrzy, momentami jest okej, mniej mnie drażni, ale momentami naprawdę aż mam ochotę ją wyłączyć.Naprawdę to ona rozbiła WiP? A jak to się stało, mógłby mi ktoś przypomnieć? ;)
Dyskusja na temat jej zachowania toczyła się już wcześniej. I nadal uważam, że jednak pośredni wpływ na kłopoty (poważniejsze niż wcześniej) u LiL ma właśnie Agata, okej to nie ona go pocałowała, to nie ona kazała mu się zatrzymywać, ale w takim razie po co wygadywała te wszystkie rzeczy, po co do niego miała pretensje, że jest taki nieskazitelny, że ma rodzinę itd? No po co? Nadal ma jakiś żal do Witka, bo o ile dobrze pamiętam to kiedyś coś między nimi było, wówczas gdy Lena była z tym Edwardsem, ale mogę się mylić bo miałam dłuższą przerwę w oglądaniu.
Agatę kiedyś lubiłam, ale po tym jak rozbiła związek Przemka i Wiki to naprawdę ciężko mi się na nią patrzy, momentami jest okej, mniej mnie drażni, ale momentami naprawdę aż mam ochotę ją wyłączyć.
I nadal uważam, że jednak pośredni wpływ na kłopoty (poważniejsze niż wcześniej) u LiL ma właśnie Agata, okej to nie ona go pocałowała, to nie ona kazała mu się zatrzymywać, ale w takim razie po co wygadywała te wszystkie rzeczy, po co do niego miała pretensje, że jest taki nieskazitelny, że ma rodzinę itd? No po co? Nadal ma jakiś żal do Witka, bo o ile dobrze pamiętam to kiedyś coś między nimi było, wówczas gdy Lena była z tym Edwardsem, ale mogę się mylić bo miałam dłuższą przerwę w oglądaniu.
Później Agata zauroczyła się Markiem (bo chyba jednak miłością nie można tego nazwać) dowiedziała się, że ma żonę i teraz oczywiście ona jest tą biedną i pokrzywdzoną dziewczyną, którą los kopie w tyłek. No bez przesady, Marek z nią flirtował to wszystko, nigdy nie dał jej do zrozumienia, że mogą być razem (chociaż może i by pasowali do siebie) chyba nigdy nie zaprosił ją na kolację, nie kupił prezentu, więc nie wiem o co teraz ma do niego pretensje i ma do niego taki a nie inny stosunek.
Rozumiem, Mycho, że nie lubisz Agaty, ale mam wrażenie, że trochę bez powodu. <mruga> Ja naprawdę nie widzę nic, co by można jej było zarzucić w związku z tą ostatnią akcją z Witkiem.
Agatę kiedyś lubiłam, ale po tym jak rozbiła związek Przemka i Wiki to naprawdę ciężko mi się na nią patrzy, momentami jest okej, mniej mnie drażni, ale momentami naprawdę aż mam ochotę ją wyłączyć.
Dyskusja na temat jej zachowania toczyła się już wcześniej. I nadal uważam, że jednak pośredni wpływ na kłopoty (poważniejsze niż wcześniej) u LiL ma właśnie Agata, okej to nie ona go pocałowała, to nie ona kazała mu się zatrzymywać, ale w takim razie po co wygadywała te wszystkie rzeczy, po co do niego miała pretensje, że jest taki nieskazitelny, że ma rodzinę itd? No po co? Nadal ma jakiś żal do Witka, bo o ile dobrze pamiętam to kiedyś coś między nimi było, wówczas gdy Lena była z tym Edwardsem, ale mogę się mylić bo miałam dłuższą przerwę w oglądaniu.
Później Agata zauroczyła się Markiem (bo chyba jednak miłością nie można tego nazwać) dowiedziała się, że ma żonę i teraz oczywiście ona jest tą biedną i pokrzywdzoną dziewczyną, którą los kopie w tyłek. No bez przesady, Marek z nią flirtował to wszystko, nigdy nie dał jej do zrozumienia, że mogą być razem (chociaż może i by pasowali do siebie) chyba nigdy nie zaprosił ją na kolację, nie kupił prezentu, więc nie wiem o co teraz ma do niego pretensje i ma do niego taki a nie inny stosunek.
I później jak jeszcze nic się nie psuło u Wiki i Przemka, to Agata ukradkiem nie wzdychała do niego? No proszę Cię, jak Agata miała wypadek to Wiki i Przemek jeszcze nadal byli parą, rozstali się później a wówczas Przemek zaczął się bardziej interesować Agatą, bo jaka to ona biedna jest. Nic na to nie poradzę, że tej postaci nie lubię i jak tylko się tu od razu coś się psuje.CytujAgatę kiedyś lubiłam, ale po tym jak rozbiła związek Przemka i Wiki to naprawdę ciężko mi się na nią patrzy, momentami jest okej, mniej mnie drażni, ale momentami naprawdę aż mam ochotę ją wyłączyć.Bzdura. Związek Wiki i Przemka rozbiła Wiki. Odpychała chłopaka od siebie, ciągle nie miała dla niego czasu, nie dzieliła się kłopotami, miała przed min tajemnice. Chłopak był zdezorientowany i wcale mu się nie dziwię. Podejrzewał ją nawet o zdradę. Tak się złożyło, że mniej więcej w tym czasie Agata miała wypadek. Przemek odepchnięty przez Wiki zaczął więcej przebywać ze zmagającą się z kłopotami zdrowotnymi Agatą. Ale chyba nawet wtedy za dużo to z Agatą i Przemkiem się nie działo. Jakby nawet, to pary Wiki - Przemek już nie było.
No i teraz sytuacja z Witkiem... Jasne, że facet ma swój rozum.Oczywiście, że ma. Oczywiście, że za problemy w małżeństwie głównie jest odpowiedzialny on i Lena, ale jednak Agata nie jest bez winy, nieustannie wzdychała do niego, później jakoś straciła zainteresowanie i znalazła sobie Marka, który notabene też jest w związku.
Ale jak dla mnie - w związku pojawia się Agata, pojawiają się kłopoty.
A w zachowaniu Agaty widzę zainteresowanie Witkiem... Po prostu widzę. Może i za jakiś czas okaże się, że błędnie mi się wydawało. Ale na ten moment takie jest moje zdanie :P
A w przypadku Marka nie tylko był uśmiech, były podteksty, zauważalne (jak wspomniałam wyżej) przez innych, nawet jego własnego syna. Skoro osoby postronne mają takie wnioski, to co ma o tym myśleć sama zainteresowana?Podteksty? Jakie podteksty? To Agata się jakoś do niego kleiła i właśnie to zobaczył jego syn, ale mogę się mylić, więc wybaczcie.
Wcale nie bez powodu. Ty nie widzisz, ale ja widzę. Ja to odbieram tak, Wy inaczej. Mogę jej chyba nie lubić, prawda? ;> Każdy jej zachowania tłumaczy sobie na swój sposób, każdy widzi w nich coś innego...Pewnie że możesz jej nie lubić, ja nikomu swoich sympatii nie narzucam, ale jednak podałam na to argumenty. Ponadto Twoje 'tłumaczenia' zachowań Agaty jednak nie do końca się odnoszą do serialowej rzeczywistości, bo Agata nic złego nie zrobiła, z premedytacją nikomu związku nie zepsuła. Została użyta przez scenarzystów do dobicia związku WiP i LiL, ale na ich własne życzenie. To wygląda trochę tak, jak obrażanie się na wszystkich bohaterów, którzy akurat nieświadomie znaleźli się na drodze tych par i w jakiś sposób zostali wykorzystani przez owe pary do usprawiedliwienia ich własnych win. Przemek mógł sobie spokojnie zwalić winę na Agatę, bo kiedyś tam biedaczyna nie mógł się zdecydować czy woli ją czy może czasem Wiki, natomiast Witek akurat nie miał wstępu do małżeńskiego łóżka, czuł się odrzucony więc sobie pocałował Agatę żeby sobie ulżyć. Bo naprawdę nie wierzę w to, że zrobił to, żeby pomóc Agacie.
No i teraz sytuacja z Witkiem... Jasne, że facet ma swój rozum.To, że 'w związku pojawia się Agata, to i kłopoty', moim zdaniem powinno zmienić kolejność: najpierw są kłopoty, potem jest Agata, na którą sobie można zwalić winę za własną nieudolność, kłopoty które samemu się stworzyło,tak jak to zrobił Przemo czy Latoszek.
Ale jak dla mnie - w związku pojawia się Agata, pojawiają się kłopoty.
A w zachowaniu Agaty widzę zainteresowanie Witkiem... Po prostu widzę. Może i za jakiś czas okaże się, że błędnie mi się wydawało. Ale na ten moment takie jest moje zdanie :P
Związek Przemka i Wiki rozpadł się z winy obojga - Wiktorii winą było to, że zataiła przed Przemkiem prawdę iż Blanka to jej córka (przed Blanką też zatajała, że jest jej matką), Przemka winą było to, że już wcześniej nie mógł się zdecydować między Wiki a Agatą.Okej, ale gdyby Agata nie spędzała tyle czasu z Przemkiem, to facet nie miałby problemu, żeby się zdecydować na którąś z nich. ;)
Wiktoria zachowała się chamsko i nie spodziewałam się tego po niej. Klaudia rzeczywiście pewna siebie i też bym ją trochę zbiła z tonu, ale nie w ten sposób, nie wywyższając się.
Nie oglądałam wprawdzie poprzedniego odcinka (tego przed wczorajszym), ale ta stażystka - Ola - bardzo mi się podoba :) Ola ona ma na imię? Bo może mi się mylić jej imię z Mjm ;) Taka skromna, grzeczna, miła i śliczna :D No i zachowanie w stosunku do pacjentki - bardzo dobre :)
Za to Adam zachowywał się jak skończone chamidło, to samo Wiktoria - wielka pani doktor. Już zapomniała, jak sama zaczynała staż?
Wątku - Hana&Magda&Piotr - mam już powoli dosyć. Ciągnie się to jak flaki z olejem.
Ja tam uważam, że Wiki idealnie pasuje do powiedzenia - zapomniał wół jak cielęciem był.
Mnie tam Wiki zdenerwowała jak zaczęła protestować kiedy jej Treter zlecił zajmowanie się stażystami... Nie pamiętam dokładnie co powiedziała, jednak nie spodobało mi się to, no!
Powiem więcej - nie lubię Hany na równi z Magdą <jezyk>
Klaudia zasłużyła, ale można ją było w inny sposób usadzić, nie wywyższając się. Może i Klaudia jest zbyt pewna siebie, ale Wiki nie musiała tak wybuchać. Jak dla mnie to był popis i nie lubię takiego zachowania, pokazywania innym że jest się lepszym. Żeby tylko Wiktoria się nie przejechała, jak się okaże, że któryś z 'żółtodziobów' okaże się kiedyś lepszy od niej. Ale nie, ona jest 3 lata od nich starsza, a to przecież wieki. Musi pokazać,kto tu rządzi. ::)Ona nie chciała pokazać, że jest lepsza. Ona pokazała, że stażystka Klaudia ma staż, na którym praktycznie przygotowuje się do przyszłego zawodu, uczy się od podstaw tego, co będzie robiła później i że Wiki jest od tego, żeby ją tego nauczyć.
Masz rację, Wiki powinna się zamknąć, zaprowadzić ją do Gawryły na operację a sama powinna pójść wypełniać papiery. Pogłaskać jeszcze, ale to tak przy okazji :DNic takiego nie powiedziałam. Wyraźnie napisałam, że można było ją usadzić inaczej i nie wymieniłam nic z tych rzeczy. Istnieje jeszcze coś takiego jak rozmowa i uprzejme wyjaśnienie paru spraw.
Jak dla mnie to nie był popis i dobrze, że pokazała, iż w tym szpitalu na pewno nie rządzą statyści. I Wiktoria się raczej nie boi tego, co tam powymieniałaś :) Kiedy się żółtodziób okaże genialny do kwadratu Wiki już będzie podobnym guru dla innych jakim teraz Piotr jest dla pokrzywdzonej Klaudii ;)
Istnieje jeszcze coś takiego jak rozmowa i uprzejme wyjaśnienie paru spraw.
Adam mnie drażni niemiłosiernie, gorszy jest nawet od Falkowicza i zachował się nieprofesjonalnie jako lekarz, bo po pierwsze nie powinien Oli ochrzaniać przy pacjentce, a po drugie nie mieszać spraw prywatnych z zawodowymi.Właśnie. Taki 'profesjonalista' i wspaniały lekarz, a wyżywał się na Oli wiadomo z jakiego powodu. Z drugiej strony oni też go zrobili w konia, ale dokładnie, spraw prywatnych lepiej nie mieszać z zawodowymi.