Muzyczna jesień niezmiennie kojarzy mi się z fortepianem Chopina, z jego Preludiami i Nokturnami. To kompozycje, które najlepiej sprawdzą się jako towarzysze podczas czytania poezji o tejże porze roku. Długie wieczory spędzone z tomikiem wierszy, bądź leniwie, ale ciekawie snującą swą opowieść książką "kobiecą", z gorącą czekoladą na stoliku obok oraz ciepłym pledem otulającym stopy, często umilają mi te najbardziej ulubione utwory.
Tak jak jesień ma swoje humory - raz jest złotem liści otulona i promieniami słońca przepasana, innym razem deszczem o szyby dzwoniąca, wiatrem w kominie hulająca, a czasem śniegiem pola bieląca - tak i we wspomnianych kompozycjach Chopina możemy odczuć różnorodność nastrojów.
Fr.Chopin - Nokturn f-moll op.55 nr 1 (http://www.youtube.com/watch?v=Hxz6QZlsAIo#)
Idealny Nokturn na jesienny spacer po parku, aby oczy tańcem ciepłych kolorów liści nacieszyć, posłuchać ostatnich tej jesieni treli ptaków, z wiewiórką w ganianego się pobawić, orzeszkami podzielić.
Jesienny czas! Cudownych blasków czas!
O, dęby, buki, klony i platany,
Ciepłych odcieni stubarwne organy,
Na których złota symfonie gra las!
O pełne słońca przepychów i kras
Melancholijnie milczące polany,
Kędy przez liści ogniste dywany
Przechodzi piękna bóg ostatni raz!
Dusza ma, zda się, o tysiące lat
W przeszłość cofnęła się na czasu zdroju,
W wiek ziemi błogi, szczęśliwy i młody,
I patrzy z żalem, jak ginie ten świat,
Jak kona z boskim uśmiechem spokoju
Olimp radości, piękna i pogody...
L. Staff, Jesień
Zaś listopad przywita to cudowne Preludium. Zadumane jak odwiedzający groby swoich bliskich, szare jak zapadająca w zimowy sen natura, płaczące jak słotne niebo późną jesienią.
Fryderyk Chopin, Preludium e-moll, Op.28 nr 4- Janusz Olejniczak (http://www.youtube.com/watch?v=-eQYJ82SuHQ#)
Gorzko pachną samotną jesienią
te wieczory bez Ciebie umarłe,
kiedy marzę zaplątany w jesień,
kiedy serce mnie dławi pod gardłem.
Kiedy liście żółtawym odblaskiem
spełzną na dół na ściśnięte pięście,
w mgłach daleko zagubiona radość,
w mgłach daleko zagubione szczęście.
Potem noce mnie ciszą umęczą,
myśli spali błyskawicą drżenie,
potem serce mi wydrze przymarłe
jesień w wieczór spłakany wspomnieniem...
K.K. Baczyński
Z notką spóźniam się prawie tydzień <jezyk>
Ze względu na patriotyczny charakter dzieła, o którym za chwilę wspomnę, powinnam o nim napisać 11 listopada. No ale nadrabiam teraz.
Chodzi o jedno z najpiękniejszych, najbardziej przejmujących dzieł Krzysztofa Pendereckiego - "Polskie requiem", komponowane przez... 25 lat. Co jakiś czas powstawały odrębne utwory dedykowane kolejnym wydarzeniom historycznym lub postaciom związanym z naszą ojczyzną, by w końcu Penderecki zdecydował się na ostateczne zamknięcie dzieła.
Zaczęło się od "Lacrimosy" (część hymnu żałobnego) powstałej ku czci ofiar grudnia'70 (odsłonięcie pomnika w 1980 roku - inni kompozytorzy odmówili napisania czegoś podobnego ze strachu przed władzą), potem było "Agnus Dei" skomponowane w ciągu kliku dni na pogrzeb prymasa Wyszyńskiego (kompozytora wraz z zespołem nie chciano wpuścić do kościoła, ale Penderecki odsunął na bok zagradzających mu drogę i wszedł do środka. Kolejna kompozycja to "Dies irae" będąca skutkiem "pierwszej myśli" kompozytora, aby stworzyć mszę żałobną "Polskie requiem". Utwór ten miał być uzupełnieniem dwóch poprzednich a kompozytor chciał nim upamiętnić Powstanie Warszawskie (cz. I utworu) oraz postać św. Maksymiliana Kolbe (cz. II utworu). W takim brzmieniu świat usłyszał to dzieło w rocznicę 50-tych urodzin Pendereckiego, a dyrygował orkiestrą Mścisław Rostropowicz - światowej sławy rosyjski dyrygent polskiego pochodzenia. Podobno był tak zauroczony "Lacrimosą", iż stwierdził, "że to będzie niezwykły zaszczyt i spełnienie jednego z jego marzeń".
Ostatni akt powstawania ostatecznej wersji "Polskiego requiem" miał miejsce 25 lat po "Lacrimosie". Światło dzienne ujrzał utwór "Chaconne per archi" dedykowany pamięci Jana Pawła II (powstały po śmierci papieża)
Zachęcam do wysłuchania kompozycji, która zapoczątkowała "Polskie requiem".
Krzysztof Penderecki, Polskie Requiem — Lacrimosa. Antoni Wit (c.) (http://www.youtube.com/watch?v=E3KDlEz79vs#noexternalembed)