Dyskutujesz.pl
Film, teatr, muzyka, książki... => Film / Teatr TV => Wątek zaczęty przez: Kiki w Maj 24, 2012, 23:13:45
-
Dla mnie temat rzeka...
Jest już jakaś część spektakli, które obejrzałam, w większości przy okazji zapoznawania się z dorobkiem artystycznym pani Marii Pakulnis, dlatego też to w jej wątku część z nich skomentowałam. Ciągle mi mało i teatr TV mogłabym oglądać, oglądać i... oglądać! :D
Zapraszam do tego, byście tutaj dzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat konkretnych sztuk, sugerowali, co warto zobaczyć, a co nie, wskazywali swoich ulubionych bohaterów...
I choć zrobiłam to już w innym temacie, nie mogę nie wspomnieć o spektaklu Urodziny! Należy on do tych, po których obejrzeniu trzeba się pozbierać psychicznie, ale też do tych, dla których to rozbicie i pewne wewnętrzne głosy sprzeciwu na przedstawianą sytuację warto przeżyć. Wielokrotnie przesuwam w myślach obrazy z tej inscenizacji, analizuję je, doszukuję się motywacji pewnych zachowań. Tak naprawdę tytuł brzmi niepozornie, kiedy rozpoczynałam oglądanie, spodziewałam się, że będzie w miarę łatwo, lekko i przyjemnie. Bardzo się pomyliłam. W zasadzie wszelkie spostrzeżenia, odczucia trudno tutaj ubrać w słowa, zrozumie to każdy, kto skusi się, by ten spektakl zobaczyć. Helena to kobieta, która traktowana jest przez swojego męża jak służąca. Można powiedzieć, że on w ogóle się z nią nie liczy, ma ją za nic. Byłam pod ogromnym wrażeniem jak wyrazistą bohaterką była postać, w którą wcieliła się pani Maria. Przez znaczną część spektaklu niewiele mówi, ale jej milczenie w wielu sytuacjach stwarza wrażenie silniejsze niż jakiekolwiek słowa. W tym związku nie ma mowy o miłości, czułości, nawet o zwykłej szczerej rozmowie. Sytuację w ich domu obserwujemy od momentu, gdy zatrzymuje się u nich nowy nauczyciel mający uczyć w miejscowej szkole. Niewiele czasu zajmuje mu zorientowanie się, że relacja między domownikami nie jest zdrowa. Interesuje go los Heleny, żywi do niej swego rodzaju uczucie, jednak bardzo trudno nazwać to miłością. W końcu dochodzi do zbliżenia tych dwoje i muszę przyznać, że na bardzo długo zapamiętam tę scenę. Kobieta, która od wielu lat nie otrzymała ze strony mężczyzny ani odrobiny czułości, zainteresowania, wybucha jak wulkan. Wydawałoby się, że już nic nie odciągnie jej od tego aktu oddania, jednak widać, jak targają nią sprzeczne emocje. Chciałaby, ale się waha, przestała już nawet wierzyć w to, że może być kochana. Całą tę chorą sytuację potęguje powrót syna, który właśnie ma skończyć osiemnaście lat i otrzymać rodzinny majątek. On również pozostaje pod niezdrowym wpływem ojca, a do matki nie ma już żadnego szacunku. W końcu wychodzi na jaw, że tak naprawdę mąż Heleny nie był biologicznym ojcem jej dziecka, związał się z nią na mocy kontraktu zawartego z jej ojcem. Trudno to wszystko zrozumieć i sobie racjonalnie przetłumaczyć. Żadna z przedstawianych w sztuce postaci nie jest czysta moralnie. Niepojętym jest jak konwenanse społeczne mogą pchnąć kobietę mającą nieślubne dziecko do długotrwałego służalczego życia w fikcyjnym związku, który przez tyle lat nie przynosi jej najmniejszych nawet radości. Trudno wreszcie zaakceptować dramatyczny koniec tej historii, poprzedzony kulminacyjną sceną całej sztuki, po której zobaczeniu, gdyby pani Maria nie była już moją ulubioną aktorką, na pewno by się nią stała.
-
Kiki gdzie mogę obejrzeć ten spektakl?
-
Cóż, trzeba szukać gdzie się da. :P
Jak wiadomo, teatr TV można śledzić w poniedziałki na TVP1, czasami też jakieś sztuki da się wyłapać na TVP Kultura.
A najbliższy spektakl teatru TV na TVP1 będziemy mieli okazję oglądać 28 maja:
Next-ex
Komedia nagrodzona w organizowanym przez Teatr Powszechny w Łodzi konkursie na polską komedię współczesną.
Sztuka Juliusza Machulskiego to współczesna opowieść oparta na obyczajowym motywie przedstawienia rodzicom nowego narzeczonego córki jedynaczki. Ta niełatwa konfrontacja w zabawny sposób ujawnia prawdziwe oblicze biorących w niej udział bohaterów.
Ojciec rodziny poszukuje idealnego partnera dla swojej ?królewny?. Żaden z przyprowadzanych przez nią chłopców nie jest w jego oczach odpowiednim kandydatem do jej ręki i dlatego każdy, prędzej czy później, staje się tytułowym ?next-ex?. To podsuwa córce pewien pomysł... Przeprowadzona przez nią mistyfikacja ujawnia, jak zgubne mogą okazać się nadmierne ambicje. Decydująca musi być miłość, a nie zdanie innych.
Komedia skonstruowana jest w sposób klasyczny dla tego gatunku. Wątek fabularny rozwija się w sposób zaskakujący dla widza, przedstawione perypetie są źródłem komizmu sytuacyjnego. Znany schemat komediowy, polegający na nieporozumieniu (jeden z bohaterów brany jest przez pozostałych za kogoś innego). Przewrotna intryga wyjaśnia się dopiero w błyskotliwej scenie finałowej, co angażuje dodatkowo uwagę widza.
Autor: Juliusz Machulski
Reżyseria: Juliusz Machulski
Zdjęcia: Witold Adamek
Scenografia: Wojciech Żogała
Obsada: Jan Englert (Eustachy), Małgorzata Zajączkowska (Zyta), Krzysztof Stelmaszyk (Karol), Anna Seniuk (Kika), Jakub Firewicz (Marcel), Julia Rosnowska (Marysia)
Produkcja: Agencja Filmowa TVP
Tak swoją drogą kilka dni temu odbył się festiwal "Dwa teatry". Galę rozpoczynającą udało mi się w większości obejrzeć, ale z kończącej niestety widziałam tylko końcówkę. Ja to zawsze mam takie szczęście, że zauważę coś w programie na ostatnią chwilę! :D A wracając do tematu, szkoda, że Sopot jest tak daleko, tyle sztuk i słuchowisk oferowanych za darmo! W dziedzinie spektaklu telewizyjnego zwyciężyła sztuka Getsemani Davida Hare?a w reżyserii Waldemara Krzystka, pewnie warto byłoby ją obejrzeć. Mam zamiar to zrobić, nie wiem jeszcze tylko jak i kiedy.
-
Miałam wczoraj okazje obejrzeć NEXT-ex i po prostu dawnooooooo sie tak dobrze nie bawiłam! W prawdzie ostatnio jakos mało tv oglądam, a wczoraj totalnie przypadkowo włączylam i... siedziałam z całą rodzinkę i przez cały czas leżeliśmy ze śmiechu na ziemi
:laie_67: te teksty..powalające!
Usłyszeć "spłaci, spłaci, cynamonem z gaci" z ust Anny Seniuk..bezcenne smilie_girl_101
-
Ja trafiłam na moment, kiedy Englert chciał jechać do Rzymu po rozwód kościelny. To był przypadek, nie wiem nawet czego fabuła w całości dotyczyła. Trochę żałuję, ale może kiedyś jeszcze.
Rzadko kiedy opuszczam poniedziałkowe spektakle, więc może znajdę jakiegoś partnera do rozmowy kiedyś ;)
-
To masz czego żałować Jean. Fabuła dotyczyła przedstawienia swojego chłopaka rodzicom, którym dotychczas żaden facet nie pasował bo zawsze coś na niego znaleźli... no więc Marysi znalazła im ideała "najmłodszego dostępnego księcia" czy jakoś tak :)
-
A ja całkiem zapomniałam o tym spektaklu! Poniedziałki to nie jest dla mnie dobra data, bardziej odpowiadałyby mi piątki tudzież soboty. :D
4 czerwca, czyli w najbliższy poniedziałek będziemy mogli zobaczyć:
Ballada o zabójcach
Debiut dramaturgiczny Adama Drabika, w reżyserii Waldemara Krzystka. Premiera: 2000r.
Autor w swobodny sposób czerpie z trendów i mód współczesnego kina i literatury, tworząc historię kryminalną z zaskakującymi zwrotami akcji. Potencjalna ofiara wielokrotnie napotyka wynajętych zabójców i pomaga im w tarapatach. Reżyser świadomie nawiązuje do konwencji ?kina drogi?, zaprawiając swą opowieść sentymentalną nutą naiwnej ballady i ciepłej ironii.
Dwa samochody na pustej drodze, jeden unieruchomiony na dobre. Uczynny mechanik pomaga usunąć usterkę, uprzedzając młodego kierowcę, że dalsze użytkowanie takiego rzęcha może się skończyć tragicznie. Wyposaża nieznajomego w olej silnikowy i dobre rady na drogę. Wkrótce rozklekotany polonez dogania wędrujących pieszo pasażerów. Podczas pierwszego postoju Leon opowiada Szefowi i Romanowi o tym niezwykłym zdarzeniu - obcy człowiek dał mu olej całkiem za darmo i jeszcze poczęstował jabłkiem. Roman ma w zanadrzu nieporównanie dziwniejszą opowieść.
Trzy lata temu zgubił portfel z grubą gotówką. Zastanawiał się gorączkowo, skąd wziąć forsę, wreszcie wpadł na pomysł, by okraść kogoś, komu by nie ubyło, na przykład bogatego sąsiada.
Plan się powiódł. Roman do dziś ma w pamięci tamtą noc - siedzi w domu, liczy banknoty, nagle ktoś puka. Za drzwiami nie ma nikogo, ale na wycieraczce leży jego zgubiony portfel, z całą zawartością. Ta niewiarygodna, a przecież prawdziwa historia wyrobiła w nim niewzruszone przekonanie, że uczciwość to najszlachetniejsza z cnót. Nieoczekiwanie okazuje się, że wynoszony pod niebiosa przez Leona uczciwy, bezinteresowny mechanik samochodowy jest mężczyzną, którego trzej panowie poszukują. Zabójcy rzucają się w pogoń.
Tymczasem młody mechanik i jego słodka narzeczona, zakochani po uszy, planują rychły ślub i wspólne życie. Fred, czystej krwi romantyk, poszukujący ciepła i zrozumienia, ma nadzieję, że Zosia nie cofnie danego mu słowa, chociaż teraz tak niewiele może jej dać - tylko siebie, serce i duszę, no i umorusane ciało. Gdy poczciwina ufnie składa swój los w ręce dziewczyny, trzej mężczyźni w hotelu obmyślają, jak pozbawić go życia.
Najmłodszy chce się wyłamać, w końcu - kto w dzisiejszych czasach daje cokolwiek za darmo? Szef jest nieubłagany. Każdy musi robić swoje, gdyby piekarz nie wypiekał chleba, wszyscy chodziliby głodni. ?My jesteśmy my? ? powiada ? i ?robimy swoje?. Płatni mordercy wyruszają w drogę. Ich jeżdżąca trumna znów się psuje, co ratuje im życie.
Szlaki zabójców i ofiary nieustannie się krzyżują, ale los przedziwnie odwraca wszystkie role. Wykonanie zlecenia uniemożliwiają nieprzewidziane zdarzenia tudzież niewiarygodna szlachetność potencjalnego nieboszczyka, jak się okazuje - bardzo zaraźliwa. Teraz również Roman próbuje wycofać się z akcji. Nawet własna matka nie była dla niego tak dobra jak obcy człowiek - uczciwy, serdeczny i znający się na swym fachu jak nikt. Roman chce, żeby jego dzieci żyły właśnie wśród takich ludzi, prawego charakteru, odpornych na wszelkie pokusy, wiernych zasadom. Na placu boju pozostaje jedynie Szef i tajemnicza Dziewczynka z królikiem.
Scenariusz: Waldemar Krzystek,
Czas: 69 min,
Scenografia: Maria Duffek,
Kostiumy: Maria Duffek,
Muzyka: Zbigniew Karnecki,
Zdjęcia: Tomasz Dobrowolski,
Występują: Marian Opania (Szef), Zbigniew Zamachowski (Roman),Rafał Mohr (Leon), Dariusz Toczek (Fred), Magdalena Zając - PWST Wrocław (Zosia), Henryk Niebudek (Wujek), Halina Rasiakówna (Matka Zosi), Zbigniew Lesień (Ojciec Zosi) oraz Marina Łuczenko (Dziewczynka z królikiem).
-
A najbliższy spektakl teatru TV na TVP1 będziemy mieli okazję oglądać 28 maja:
Next-ex
Oglądałam. Wspaniały!
Przede wszystkim Englert. Był rewelacyjny, uwielbiam go i uważam za szalenie zdolnego. Również dziewczyna grająca główną rolę mi się podobała, była taka naturalna i spontaniczna. :)
No i scenariusz! Uśmiałam się serdecznie. Machulski wielkim Polakiem jest! :)
Z innych, dobrych Teatrów TV kojarzy mi się "Tama" z Mają Ostaszewską, którą oglądałam sto lat temu, ale wtedy wywarła na mnie ogromne wrażenie.
No i ucieszyło mnie ogromnie jak w Teatrze TV pokazali spektakl "Boska". Widziałam go na żywo, cudownie było go sobie przypomnieć. Janda! <3 Po stokroć Janda. Poza tym, historia Florence Foster Jenkins jest piękna i inspirująca. :)
-
Kiki a ja mam takie jedno pytanie. Wiesz może kto jest reżyserem spektaklu urodziny lub coś w tym stylu. Bo jak się w google wpisuję to w ogóle nic nie ma jakieś urodziny teatru itp. :-\ Może jak się wpisze z reżyserem lub coś takiego coś wyskoczy i na chomikuj będzie :D
-
Kiki a ja mam takie jedno pytanie. Wiesz może kto jest reżyserem spektaklu urodziny lub coś w tym stylu. Bo jak się w google wpisuję to w ogóle nic nie ma jakieś urodziny teatru itp. :-\ Może jak się wpisze z reżyserem lub coś takiego coś wyskoczy i na chomikuj będzie :D
Nie jestem co prawda Kiki, ale też oglądałam ten spektakl (a moją opinię o nim można poznać w wątku pani Marii Pakulnis), a oto link do strony z opisem tego spektaklu i wszystkimi najważniejszymi informacjami: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/521308
-
Kiki a ja mam takie jedno pytanie. Wiesz może kto jest reżyserem spektaklu urodziny lub coś w tym stylu. Bo jak się w google wpisuję to w ogóle nic nie ma jakieś urodziny teatru itp. :-\ Może jak się wpisze z reżyserem lub coś takiego coś wyskoczy i na chomikuj będzie :D
Nie jestem co prawda Kiki, ale też oglądałam ten spektakl (a moją opinię o nim można poznać w wątku pani Marii Pakulnis), a oto link do strony z opisem tego spektaklu i wszystkimi najważniejszymi informacjami: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/521308
O dzięki bardzo :) Jak uda mi się obejrzeć ten spektakl pewnie podzielę się moją opinią.
Edit. Ja się poddaje 3 raz ściągałam go z chomikuj. I za każdym razem coś przerywa. Myślałam, że ten ostatni raz się ściągnie a tu nie.. :-\ Najgorsze jest to, że ściąga się 4 godziny.. Musze znaleźć jakieś inne rozwiązanie, żeby obejrzeć ten spektakl.
-
Jeśli ktoś nie widział spektaklu "Boska!", ma teraz okazję: http://www.youtube.com/watch?v=Sz5CUgHob9M :)
Tytuł oryginalny: GLORIOUS!
Przekład: Elżbieta Woźniak
Reżyseria: Andrzej Domalik
Scenografia: Dorota Kołodyńska
Przygotowanie wokalne: Aldona Krasucka
Światło: Edward Kłosiński
Asystent scenografa: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy: Rafał Rossa
Występują: Krystyna Janda, Maciej Stuhr, Wiktor Zborowski, Anna Iberszer, Krystyna Tkacz, Ewa Telega
Światowy hit teatralny! Tekst oparty na historii życia FLORENCE FOSTER JENKINS, słynnej postaci ze świata opery, najgorszej śpiewaczki świata.
To spektakl o tym, że warto realizować nawet najbardziej szalone marzenia. Zabawna i momentami zdumiewająca opowieść o Florence Foster Jenkins - bogatej ekscentryczce, która, nie mając ani słuchu, ani głosu występowała w najsłynniejszych salach koncertowych świata, zapełniając Carnegie Hall do ostatniego miejsca. Radośnie fałszując, wierząc jednocześnie w swój talent i słuch muzyczny, Jenkins mowiła: Ludzie mogą mówić, że nie umiem śpiewać, ale nikt nigdy nie powie, że nie śpiewałam. Ta prawdziwa opowieść o jednej z najdziwniejszych postaci dwudziestowiecznej kultury pokazuje jednocześnie, że warto realizować nawet najbardziej szalone marzenia. Płyty z wykonaniami Jenkins sprzedawane są do dziś na całym świecie.
(źródło: http://www.teatrpolonia.pl/ )
-
Wczoraj na TVP KULTURA oglądałam "Makbeta" Andrzeja Wajdy z... 1969 roku. Co prawda trochę przeoczyłam początek, ale nawet oceniając pozostałą część mogę powiedzieć z zachwytem - REWELACJA!. W roli morderczej pary Tadeusz Łomnicki i Magdalena Zawadzka. Słów brak, aby opisać wrażenia. Mistrzowska scena Zawadzkiej, popadającej w obłęd, z potarganymi włosami, z wytrzeszczonymi z przerażenia oczami natarczywie trącej dłonie, aby zetrzeć wyimaginowaną krew, rozmawiającą z samą sobą lub niewidzialnymi osobami. Podobnie Łomnicki, który nie radząc sobie z sumieniem zaczyna widzieć rzeczy, których nie ma (odbicie w lustrze zamordowanego Banko, albo jego zakrwawioną dłoń na stole). W ogóle świetna gra pozostałych aktorów. Czarno-biały obraz, sceny niczym z horroru, niemal demoniczne kreacje bohaterów, trochę przygnębiająca muzyka wspaniale oddaje klimat przedstawienia ukazującego stadium upadku człowieka, którego zżera sumienie.
Sprawdzałam w necie, czy można gdzieś ten spektakl obejrzeć (chciałam konieczne zobaczyć początek i jeszcze raz podziwiać aktorskich mistrzów) i znalazłam tutaj (http://www.youtube.com/watch?v=KLr_tHDacWk)
Na koniec mała uwaga - oglądanie na dużym ekranie sprawia lepsze wrażenie, takie bardziej tajemnicze, mroczniejsze, przejmujące <jezyk>
-
W najbliższy poniedziałek będzie można zobaczyć w Teatrze Telewizji spektakl "Tango".
Student medycyny Artur (Marcin Hycnar) nie może pogodzić się z brakiem zasad i konwenansów w otaczającej go rzeczywistości. Próbuje wpłynąć na swoich bliskich, rodziców Stomila (Jan Frycz) i Eleonorę (Katarzyna Gniewkowska), a także wuja Eugeniusza (Jan Englert) i babcię Eugenię (Ewa Wiśniewska), aby zachowywali się zgodnie z tradycją i przestrzegali określonych reguł i wzorów zachowań. Realizację celu utrudnia mu jednak obecność niechlujnego prostaka Edka (Grzegorz Małecki), kompana do gry w karty Eugenii i Eugeniusza. Młody idealista stara się pozbyć go z życia bliskich, przywrócić porządek w domu i jednocześnie nakłonić do ślubu zakochaną w nim, ale wyznającą nieco mniej konserwatywne poglądy, Alę (Kamilla Baar).
klik (http://teatrtelewizji.tvp.pl/teatr_tv/aktualnosci/artykul/tango-rez-j-jarocki_9291103/)
Myślę, że jest to spektakl wart zobaczenia. Ja niestety najprawdopodobniej nie zobaczę, gdyż nie mam telewizji w mieszkaniu. Mam jednak nadzieję, że jeżeli ktoś obejrzy, to podzieli się wrażeniami.
-
CUDOWNIE!!! Dzięki za informacje, telewizję oglądam rzadko, więc nie przeglądam też programów telewizyjnych i pewnie bym przegapiła. A odkąd przeczytałam "Tango", marzyłam, żeby zobaczyć je na deskach teatru. Z braku laku może być na ekranie teatru ;)
Ja też polecam, nie wiem jak z tą obsadą (Baar i Hycnar... ::) ), nie wiem jak reżyser się zapatrywał na wierność oryginałowi, ale sama sztuka jest absolutnie genialna! ;)
-
Zwracam honor panu Hycnarowi. ;) Był naprawdę bardzo, bardzo dobry.
No i Engler, Frycz... (chociaż tego akurat wolę w koszuli). Wiśniewska również w dobrej formie.
Za to Kamili Baar jak nie lubiłam, tak nie lubię nadal. Kompletnie mnie nie przekonuje, w żadnym wydaniu. Ma jakaś manierę w sposobie mówienia, albo grania, która mnie drażni.
Zaś co do samej adaptacji - treściowo w miarę wierna, szkoda tylko niektórych wyrzuconych zdań. Estetycznie bardzo ładna. Ale realizacja mnie nie przekonała, wolałabym nieruchomą kamerę z przodu sceny, a nie taką gdzie wyraźnie widać cięcia, zmiany kadrowania...
No i teatr dla mnie zawsze odróżniało od filmu to, że ciągle mogę obserwować wszystkich aktorów. Patrzeć, czy kiedy akcja skupia się na kimś innym, to oni nadal grają, czy np. rozluźniają się, zapominają, że są postacią. A tutaj mi to zabrali. Wolę teatr TV w takiej wersji, w jakiej pokazywali "Boską". ;)
-
Zwracam honor panu Hycnarowi. ;) Był naprawdę bardzo, bardzo dobry.
No i Engler, Frycz... (chociaż tego akurat wolę w koszuli). Wiśniewska również w dobrej formie.
Za to Kamili Baar jak nie lubiłam, tak nie lubię nadal. Kompletnie mnie nie przekonuje, w żadnym wydaniu. Ma jakaś manierę w sposobie mówienia, albo grania, która mnie drażni.
Mam takie samo zdanie, o zaiste ;D Jeśli chodzi o Hycnara to zwróciłam mu honor już wcześniej, po roli tego gościa z psychiatryka w "Ogrodzie Luizy" - krótka ale świetna. Wtedy doszło do mnie, że telenowela to kasa.
Kamila Baar - dla mnie ciągle wygląda jakby była naćpana, to przewracanie oczami...Myślałam, że to tylko na potrzeby roli w NDINZ (w końcu w "Vinci" tak nie było <zniecierpliwiony>) a tu jednak nie. To stały punkt programu.
Kiedy zobaczyłam Frycza w tym rozpiętym sweterku, to nie wiedzieć czemu, ale przypomniała mi się rozmowa (z jakiegoś filmu czy serialu...na temat pępków...bo są wklęsłe...albo wypukłe :D).
Gniewkowska też ok, ale ginęła mi gdzieś w tym tłumie i trudno mi powiedzieć jednoznacznie, że było dobrze albo było niedobrze.
Co do samej fabuły czy wierności literackiemu pierwowzorowi...Od Mrożka dzielą mnie już lata świetlne, tak więc można powiedzieć, że poznawałam wszystko na nowo tudzież mi się przypominało.
Do realizacji też nie mam większych "ale" - jam widz niewymagający;)
-
Kamila Baar - dla mnie ciągle wygląda jakby była naćpana, to przewracanie oczami...Myślałam, że to tylko na potrzeby roli w NDINZ (w końcu w "Vinci" tak nie było <zniecierpliwiony>) a tu jednak nie. To stały punkt programu.
I ciągle... robi przerwy w najdziwniejszych... miejscach zdania. Nie wiem? Czy zauważyliście?
Teraz mnie, Jean, zaskoczyłaś. Hycnar grał w "Ogrodzie Luizy"? Kompletnie go stamtąd nie kojarzę, ale i tak miałam sobie pooglądać ponownie ten film, więc zwrócę teraz uwagę. :)
-
Chyba padnie na spektakl. Bliższy temat.
Poszłam Twoim tropem i obejrzałam "Przerwanie działań wojennych". I wydawać by się mogło, że oto panowie będą tylko gadać o bardzo konkretnych rzeczach, o warunkach umowy, czyli będą same nudy, dodatkowo okraszone ściśle wojenną i techniczną terminologią. Temat i fabuła spektaklu oparta na faktach historycznych oraz pamiętnikach jednego z uczestników tamtych zdarzeń, dotyczą wydarzeń z 2 października 1944 roku, kiedy to dowódcy AK rozpoczynają rozmowy kapitulacyjne wraz z dowódcą sił zbrojnych II Rzeszy w Warszawie. Powstanie upada, Polacy są zmuszeni się poddać. :)
W trakcie spektaklu możemy wyczuć napięcie, emocje, kiedy jedna strona rzuca warunek - czekając na reakcję drugiej strony. Można dostrzec gry słowne, półsłówka, inteligentne riposty. Ze strony polskich delegatów dodatkowo smutek, co zrozumiałe, strach ale również duże poczucie honoru. <tak>
Spektakl może być kolejną okazją do podejmowania dyskusji o sensie powstania warszawskiego. Pewnie sam reżyser do tego dążył (swoją drogą zdziwiłam się , że to Julek Machulski, który zawsze chyba będzie mi się kojarzył ze stwierdzeniem: "Jestem Jurek Kiler i mam wszystko w d**ie"...a to ponoć wielki pasjonat historią :o ) biorąc na warsztat właśnie te wydarzenia i pamiętniki Iranka - Osmeckiego, który rozpoczęciu powstania, przynajmniej w sierpniu 44' roku, był przeciwny. Ja mam inne zdanie, bo uważam, że gdybanie z naszej perspektywy jest pozbawione sensu a z drugiej strony, pomimo klęski, Polacy pokazali ducha walki, honor no i oczywiście również znajomość technik wojennych (że się tak wyrażę). Nawet w tym spektaklu możemy usłyszeć podziw z ust niemieckiego generała, vom Bacha. <slucha>
Jedno stwierdzenie, nie na temat ściśle powstania, vom Bacha mi się podobało szczególnie: "Sowiecka Rosja to największy wróg zachodniej cywilizacji". Jakże ja się z tym zgadzam!
Propozycja stanięcia u boku Hitlera w walce z czerwoną zarazą ..chyba jednak dobrze, że się tak nie stało. Pomimo, że tak nędznie wpadliśmy w szpony towarzyszy na kilkadziesiąt lat. Szkoda, że układ sil w Europie był wtedy taki a nie inny. Szkoda, że Churchill koniecznie chciał się posłużyć Sowietami by wygrać wojną z Niemcami ...
I tak można właściwie godzinami <olaboga>
Dobra obsada. Niektóre twarze to już w ogóle za chwilę będę kojarzyć z produkcjami z historią w tle lub też w centrum uwagi. Taki Stelmaszczyk...on się jednak idealnie nadaje do ról niemieckich oficerów <ok> Fronczewskiego już nawet nie wymieniam, bo ja mam o nim tylko dobre zdanie. <jezyk> Co by nie powiedzieć jednak to dobrze wcielił się w rolę człowieka, który w tych smutnych oczach ma wypisane..."Wiedziałem, że tak się to skończy".
Tylko jedna postać mi tam nie pasowała, w tej polskiej delegacji...Zwonariew <smiech> Siła przyzwyczajenia tudzież sugestii. Za dużo honoru w krótkim czasie <szczerzy_sie>
Chyba nic nie pozostało do powiedzenia (no chyba, że jeszcze przytoczenie pertraktacji punkt po punkcie), to była dobra decyzja.
Aha, o czym rozmawiali konkretnie Osmecki i vom Bach popijając kawę na osobności? <rumieniec> Musiałam na chwilę oderwać się od telewizora...
-
W poniedziałek wraca "Kobra" w nowej odsłonie. Dodatkowo będzie to spektakl na żywo. Nie mogę się doczekać i wolałabym być mile zaskoczona niż zawiedziona. :P Skusi się ktoś jeszcze?
-
Żebym tylko miała telewizor... Nie wiesz Jean, czy będzie dodatkowa transmisja w Internecie? Będę się musiała dowiedzieć, bo szkoda byłoby przegapić taką okazję <slucha>
-
Ja się skuszę, jak zazwyczaj to się dzieje przy teatrach tv (chyba, że mi się zapomni, że jest poniedziałek, co akurat często mi się zdarza).
Postanowiłam sobie, że nawet Karolaka jakoś zdzierżę. :D Zobaczymy, czy mi się uda :)
-
Kiedy zaczniesz z uporem maniaka szykować dziecko do szkoły w sobotę, możesz się zastanowić nad jakąś terapią :D Do tego czasu możesz spać spokojnie :D
Karolak Karolakiem, ale ja się bardziej martwię o Baar ...chociaż może przypadnie jej tutaj akurat rola męczennicy, to i najbardziej wyuczony odruch się przyda :P
Nie wiem, czy będzie jakaś transmisja w internecie (a powinna w sumie), ale jestem pewna, że w ciągu kilku dni będzie spektakl dostępny nawet na yt. ;)
-
Jeśli idzie o teatry TV, to one się pojawiają w ogóle na oficjalnej stronie TVP i są do obejrzenia za darmo :) Ostatnio sobie tam lukałam "Moralność pani Dulskiej". :)
Ciekawa jestem tej sztuki. Chociaż nie ukrywam, że generalnie ostatnio ciężko mi się teatry ogląda. W "Pamiętniku pani Hanki" pokładałam ogromne nadzieje i po zakończeniu drugiej części czułam taki okropny niedosyt. Nie wiem, może mi w paradę weszła zbyt uboga rola Magdy... nie mówię, że nie, ale całość przeciętnie.
Ostatni dobry teatr, który widziałam to "Boska". Chociaż nie, "Moralność..." też dobrze zrobiona, a chyba późniejsza. I bardzo miło wspominam "W roli Boga", chociaż to już starsza sztuka... ale i fajnie obsadzona, i z przesłaniem.
-
Ooo... Jak nie zapomnę i nie będzie kto inny dzierżył pilota to sobie luknę. :)
Nie skojarzyłam początkowo o co z tą Kobrą chodziło. <smiech> Myślałam , że to tytuł spektaklu :D
-
Jeśli idzie o teatry TV, to one się pojawiają w ogóle na oficjalnej stronie TVP i są do obejrzenia za darmo :) Ostatnio sobie tam lukałam "Moralność pani Dulskiej". :)
Masz na myśli te bodajże trzy spektakle, które się pojawiły? Czy są jeszcze jakieś, o których nie wiem? :D Mnie się marzy obejrzenie kilku tytułów, może kiedyś TVP wpadnie na genialny pomysł, aby i je zamieścić na stronie z możliwością darmowego oglądania.
-
I jak tam wrażenia po spektaklu?
U mnie mieszane. Z jednej strony niezłe, z drugiej widać, że sie stresowali, że przydałoby im się to jeszcze trochę poćwiczyć... Mylili się w tekście i to aż słychać było... z trzeciej strony Karolak jak umarł to było ok a jak zmartwychwstał to znów wszystko szlak trafił... Nie wiem co myśleć o tym spektaklu.
Znaczy miło było obejrzeć, ale chyba liczyłam na coś lepszego. :D
Podobał mi się Frycz, którego nie lubię, Woronowicz też nieźle... Baar fajnie (ładne nogi :D ), Karolak masakra...
W porównaniu z Boską na żywo, to to było mierne. :P
-
Ja Frycza lubię za to bardzo. Według mnie to aktor na bardzo dobrym poziomie. Oglądałam spektakl, ale przysypiałam. Nie, niekoniecznie to powód nudy na ekranie a bardziej zażytych wcześniej środków. No, mniejsza. Niech mi ktoś powie, proszę, jakim cudem bohater Karolaka zmartwychwstał. Co takiego zabawnego powiedział inspektor Frycz, że publiczność się śmiała..to jego zagubienie było takie zabawne? Że nie wiedział o co miał zapytać Woronicza? No i w końcu kto kogo zrobił w balona w tej całej historii, bo to się raczej też zmieniało dość często w trakcie. ;)
Nie mam zarzutów co do ich grania. Wiadomo, że byli zestresowani. Samo to, żeby spełnić oczekiwania i zmierzyć się z legendą dawnej "Kobry", która to początkowo również była odgrywana na żywo, dopiero potem wcześniej nagrywana, by potem być pokazywaną w telewizji. Mogę sobie tylko wyobrazić jaki to stres a jeszcze ci młodzi aktorzy dzisiaj to nie to samo, co stare wiarusy, którym przyszło grać różne rzeczy w różnych czasach i w nosie tremę mają :)
-
Nie mam zarzutów co do ich grania. Wiadomo, że byli zestresowani. Samo to, żeby spełnić oczekiwania i zmierzyć się z legendą dawnej "Kobry", która to początkowo również była odgrywana na żywo, dopiero potem wcześniej nagrywana, by potem być pokazywaną w telewizji. Mogę sobie tylko wyobrazić jaki to stres a jeszcze ci młodzi aktorzy dzisiaj to nie to samo, co stare wiarusy, którym przyszło grać różne rzeczy w różnych czasach i w nosie tremę mają :)
Niet.
Aktorzy to aktorzy. Na co dzień występują na żywo przed publicznością. Nie powinno więc dla nich mieć znaczenia, że są dodatkowo nagrywani. Ewidentnie spektakl nie był do końca dopracowany. No sorki jeśli w pewnym momencie pogubili się w treści? To już niedopatrzenie.
Poza tym to nie młode szczyle, tylko wyjadacze... Każde z nich zagrało w dziesiątkach spektakli, filmów, bywa na różnych imprezach, udziela wywiadów, prowadzi imprezy...
Jeżeli aktor nie potrafi zapanować nad stresem to coś jest nie tak.
Bo co innego, gdyby tam grał np. Maciek Musiał i mu by się rąbnął tekst... Młody chłopak, uczy się, nawet nie zawodowy aktor...., ale ludzie których to chleb powszedni nie powinni popełniać aż tak rażących błędów.
Mnie aż oczy bolały. Jeszcze myślałam, że mi się wydaje, ale jak na koniec i reżyser i pani dziennikarka potwierdzili me obawy, to już byłam pewna. :P
Poza tym spektakl z tego co zrozumiałam był nowym tworem, nie z "Kobry", więc tak naprawdę otwierali coś zupełnie nowego. Z żadną legendą mierzyć się nie musieli.
Tak więc jak dla mnie nie ma dla nich usprawiedliwienia.
Oglądałam spektakl, ale przysypiałam. Nie, niekoniecznie to powód nudy na ekranie a bardziej zażytych wcześniej środków. No, mniejsza. Niech mi ktoś powie, proszę, jakim cudem bohater Karolaka zmartwychwstał. Co takiego zabawnego powiedział inspektor Frycz, że publiczność się śmiała..to jego zagubienie było takie zabawne? Że nie wiedział o co miał zapytać Woronicza? No i w końcu kto kogo zrobił w balona w tej całej historii, bo to się raczej też zmieniało dość często w trakcie. ;)
Zmarwychwstał, bo wraz z kobitą uknuli spisek przeciw Woronowiczowi i symulowali śmierć Karolaka. Potem Karolak zabił Baar, bo miał dość jej gdakania i nie chciał brać z nią ślubu. No i wrobił Woronowicza a sam zwiał z kasą.
Publiczność się śmiała, bo tam kilka zabawnych wymian zdań było, no i fakt, że inspektor przyszedł na przesłuchanie a koniec końców, to gangster przesłuchiwał inspektora, :P
Naprawdę szkoda, że bardziej tego nie dopracowano. :)
-
Masz na myśli te bodajże trzy spektakle, które się pojawiły? Czy są jeszcze jakieś, o których nie wiem? :D
Ups. Kurde, dałabym sobie głowę uciąć, że miało być więcej. Czytałam to... to znaczy, że widocznie TVP miało w planach i z planów nic nie wyszło. Szkoda, bo akurat teatry mogliby szerzyć... Marzy mi się kolekcja na półce (mój wymarzony (przyszły) dom będzie się składał z samych półek, bo mam takie marzenia, że hoho i to książkowe, i filmowe, i spektaklowe, i muzyczne, i nawet serialowe...) :D
Mylili się w tekście i to aż słychać było... z trzeciej strony Karolak jak umarł to było ok a jak zmartwychwstał to znów wszystko szlak trafił...
Nooo... jak tak leżał, to nawet pochwaliłam, że fajnie gra :) Nie raził... Potem już raził :P Kamilla też troszku sztywno... Aktorsko pozachwycałam się Fryczem, ale ja się nim zawsze zachwycam :D
Akcja ogólnie ok, tylko dla mnie spektakl trochę 'przegadany'. Jakoś tak wolę jak obraz jest ruchomy, a tu było strasznie 'statycznie'. Brakowało dynamiki, brakowało troszkę dobrych dialogów (chociaż te, co były, wcale nie były złe). Ogólnie na plus, w porównaniu do "Pani Hanki..." to nawet wielki plus, ale widziałam też lepsze ;)
-
Masz na myśli te bodajże trzy spektakle, które się pojawiły? Czy są jeszcze jakieś, o których nie wiem? :D
Ups. Kurde, dałabym sobie głowę uciąć, że miało być więcej. Czytałam to... to znaczy, że widocznie TVP miało w planach i z planów nic nie wyszło. Szkoda, bo akurat teatry mogliby szerzyć... Marzy mi się kolekcja na półce (mój wymarzony (przyszły) dom będzie się składał z samych półek, bo mam takie marzenia, że hoho i to książkowe, i filmowe, i spektaklowe, i muzyczne, i nawet serialowe...) :D
Szkoda, wielka szkoda, szczególnie że liczyłam na spektakle, które są po prostu nieosiągalne, nawet w otchłani Internetu nie sposób ich wygrzebać. Mogliby nawet odpłatnie wrzucić te spektakle, ale żeby było w czym wybierać i żeby ta opłata mogła zostać uiszczona w jakiś przystępny sposób, żeby była stosunkowo niewielka i żeby można było do spektaklu wracać (bo na VOD często jest to jednorazowe "wykupienie").
Ale teatry TV są chyba jednak nadal mało popularne, aby takie coś mogło się ziścić...
-
Miałam wczoraj okazje obejrzeć NEXT-ex i po prostu dawnooooooo sie tak dobrze nie bawiłam! W prawdzie ostatnio jakos mało tv oglądam, a wczoraj totalnie przypadkowo włączylam i... siedziałam z całą rodzinkę i przez cały czas leżeliśmy ze śmiechu na ziemi
:laie_67: te teksty..powalające!
Usłyszeć "spłaci, spłaci, cynamonem z gaci" z ust Anny Seniuk..bezcenne smilie_girl_101
No i w końcu miałam to szczęście obejrzeć cały spektakl. Na żadnej polskiej komedii się tak nie ubawiłam. Prześwietne dialogi. Teksty w wydaniu babci - Anny Seniuk świetne, ale wszystkie dialogi rewelacyjne. Stelmaszczyk jak zwykle w dobrej formie.
Dla mnie to historia, w sumie bardzo życiowa, o tym, czym się może skończyć wybrzydzanie rodziców nowym potencjalnym zięciem czy synową. "Takie nie wiadomo co dla mojej jedynaczki?! Phi, nigdy!" ;D Zaczyna się testowanie i udowadnianie, jaka ta młodzież dzisiejsza jest beznadziejna. Przeprowadzany test wywiad kto z jakiej rodziny pochodzi. Nie dziwi więc podstęp zorganizowany przez spektaklową jedynaczkę, jej chłopaka i przyszłego teścia. Miny wszystkich zainteresowanych po ujawnieniu podstępu - bezcenne. ;)
Polecam, bo wierzę, że znowu się ten teatr pojawi.... :)
-
Ja raczej nie jestem fanem teatru tv. Jesli już to wolę teatr i spektakle na żywo :buzki: