Dyskutujesz.pl

Strefa telewizyjna => Programy telewizyjne => Wątek zaczęty przez: Jean w Czerwiec 19, 2012, 10:01:49

Tytuł: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 19, 2012, 10:01:49
 "mała Czarna" - program nadawany w soboty i w niedziele, w samo południe, w TV4.
Bardzo lubię czasami obejrzeć. Podobają mi się prowadzone rozmowy, zapraszani goście, z punktem widzenia których w ogóle nie muszę się zgadzać (choć czasem się zgadzam), do prowadzących też nic nie mam. Ogólnie jestem na tak. Zetknął się kiedyś ktoś z tym programem?
Tytuł: Odp: mała Czarna
Wiadomość wysłana przez: Mariatta w Czerwiec 20, 2012, 19:04:58
Kiedyś miałam okazję oglądać, o związkach i problemach ze znalezieniem partnera. Ciekawe. Chociaż z podobnych (chyba) programów wolę "Miasto kobiet".
Tytuł: Odp: mała Czarna
Wiadomość wysłana przez: Justek w Czerwiec 27, 2012, 14:37:45
W całości oglądałam tylko jeden odcinek "małej Czarnej" (z Kasią Nosowską, bardzo fajna, miła i zabawna rozmowa na temat kryzysów w związku- szczerze polecam, odcinek numer 321, do obejrzenia na YT chociażby) i w sumie...bardzo pozytywnie oceniam ten program ;) Jego niewątpliwą zaletą są prowadzące: inteligentne, sympatyczne i widać, że bardzo dbają o poziom programu. Oglądałam jakiś program bardzo podobny do "małej Czarnej"- niestety nie pamiętam jak się nazywał, ale w sumie może lepiej- gdzie najbardziej irytował mnie panujący tam chaos i wręcz głupota siedzących tam kobiet. Taki kącik stale przekrzykujących się bab, z których każda koniecznie chciała się podzielić swoimi "fascynującymi" doświadczeniami :P DRAMAT. Tutaj tego nie ma. Dlatego jak kiedyś włączę sobie telewizor i akurat będzie leciała "mała Czarna"- z pewnością nie przełączę, tylko z przyjemnością obejrzę ;)
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Październik 19, 2012, 15:13:43
Wątek poświęcony jednemu programowi stał się wątkiem przeznaczonym do ogólnej rozmowy na temat telewizji, programów różnego rodzaju - rozrywkowych, publicystycznych, interwencyjnych, być może również seriali dokumentalnych. Temat świetny do przedstawiania wszelakich nowości, bez potrzeby zakładania nowych tematów. Mile widziane ogólne uwagi na temat telewizji - jako czegoś ogłupiającego czy zabierającego cenny czas, również.

Ze swej strony chcę zapytać, czy są na forum fani programu M. Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata". Jak jak ja, ale mama jest ogromną fanką. Nawet jeśli ja nie obejrzę to ona zasypuje mnie opowieściami, często wstrząsającymi - jak np. los wdowy w jednym z krajów muzułmańskich.  Bardzo fajny, interesujący program, choć mnie zawsze ciągnęło w stronę Cejrowskiego i jego chodzenia na bosaka po świecie :)

Co jakiś czas w wielu stacjach pojawiają się jakieś nowe propozycje programowe, więc pewnie niebawem tutaj wrócę :P
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Justek w Październik 19, 2012, 17:32:47
Ze swej strony chcę zapytać, czy są na forum fani programu M. Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata".
Od dawna jestem fanką Martyny Wojciechowskiej, a "Kobieta na krańcu świata" to moje ulubione jej dzieło. Mnie też od zawsze fascynowały kobiety, więc lubię oglądać opowieści o tym, jakie potrafią być niesamowite, jakich rzeczy potrafią dokonać. Co prawda poprzednie serie oglądałam chętniej, teraz nie chce mi się zasiadać rano przez TV, lecz czasem nadrabiam sobie zaległości w Internecie.
Szczególnie miło wspominam kobietę, która mieszkała w domu z...hipopotamem :) Cudna historia, a to jaką opieką i miłością darzyła to ogromne zwierzę to niewiarygodne wręcz. Była dla tego hipopotama prawdziwą matką, wybaczała mu niszczenie stołów, łóżek, okien, drzwi.
Wzruszająca zaś była historia Carmen- zapaśniczki z Boliwii, "cholity" jak się to u nich mówiło. Bardzo brutalnie ukazane traktowanie kobiet przez mężczyzn, Carmen musiała walczyć na ringu, być poniżana tylko dlatego, że jest zapaśniczką-kobietą, aby faceci mieli zabawę, a ona chciała tylko zarobić na życie. Koszmarne.

Bardzo fajny, interesujący program, choć mnie zawsze ciągnęło w stronę Cejrowskiego i jego chodzenia na bosaka po świecie :)
Też kiedyś lubiłam, ale od dłuższego czasu osoba pana Wojciecha, jego wszechobecne poglądy bardzo mnie zniechęciły. Teraz nie oglądam już żadnego programu Cejrowskiego, ani "Boso przez świat", ani "Po mojemu".
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Somebody w Październik 19, 2012, 17:54:02
Ha, mała Czarna to jeden z nielicznych talk show, który jest przegadany mądrze.
Trafiam czasami na ten program w późnych godzinach nocnych: 24 -1.00 ( zapewne powtórki ) i nigdy nie jest to czas stracony. bo prowadzi go
Katarzyna Montgomery, która potrafi wyczarować taki klimat, że widz zastyga w fotelu.
Choć głos dziennikarki okrzyknięto najseksowniejszym w branży, nie sądzę, że to mnie akurat kręci. <mruga>
To są po prostu profesjonalne, ale ciepłe pogaduchy na tematy ważne, z udziałem współuczestniczących w tych dyskusjach: Katarzyny Lengren, Karoliny Wajdy, Beaty Kawki i zaproszonych gości. I co ważne, ci ludzie się nawzajem słuchają!

Katarzynę  Montgomery los doświadczył wyjątkowo okrutnie: tajemnicza, tropikalna choroba - której nabawiła się podczas realizacji reportażu dla "Vivy"-  w wyniku której została sparaliżowana, pozbawiła ją pracy i środków do życia.

A jaki związek w dochodzeniu do zdrowia miała "mała Czarna"? Przeczytajcie same.


Już tylko jedna kula

Ludzie, którzy kreują celebrytów, sami też czasem przeżywają historie jak z gazet. Przypadek Katarzyny Montgomery, byłej naczelnej 'Vivy!', to potwierdza.

Nie pyta, dlaczego akurat jej się to wszystko przydarzyło. Nie oskarża losu. Wyjechałam do Afryki, myśli, i coś mi się tam stało. Podjęła ryzyko i takie są jego konsekwencje, więc trzeba z nimi walczyć. Czasem ze złości gryzie rękę, żeby się otrzeźwić, nie załamać, nie poddać. Nawet na twardzieli przychodzą złe chwile.

Monty, Montana, Katarzyna Montgomery. Dziennikarka, redaktorka. Fajna, szczera, otwarta. ? Rówieśników dzielę na tych, w których tkwi wewnętrzna skrytość, popeerelowska mroczność ? opowiada Piotr Najsztub, który zna Kasię od kilkunastu lat ? i tych nowej rasy, którzy nie kryją emocji, są, jacy są. Kaśka jest przedstawicielką tej nowej rasy kobiet. Kieruje nią szczerość, optymizm i wiara w przyszłość. Nawet choroba nie wywołała w niej potrzeby męczeńskiej adoracji ze strony otoczenia.

Być może otwartość Kaśki, podkreślają jej bliscy znajomi, bierze się stąd, że studiowała filologię rosyjską w Moskwie, gdzie przyjaźniła się z ludźmi różnych kultur. Lubi gadać z innymi, nie wstydzi się siebie ani swoich reakcji. Czasem, to prawda, powie za dużo, czasem reaguje nadmiernie. Taki charakter.

Popularna w środowisku. Specjalistka od lajfstajlu, półcelebrytka ? tak o niej mówili ? chociaż to jej zadaniem było kreowanie gwiazd na supergwiazdy i tworzenie celebrytek z kandydatek na gwiazdki. Sama o sobie powiada: hedonistka i flirciara, ale przesadnie oddana robocie. Może ? jak tak teraz patrzy z perspektywy ? za bardzo się przejmowała pracą, codziennymi sprawami. Może w ogóle ludzie za bardzo się przejmują byle czym.

?

Po powrocie z Afryki czuła się osłabiona. Łamało ją w kościach, jakby miała grypę. Najgorzej było z nogami. Stopy miała, jakby przylgnęło do nich dużo śniegu. Ciężko jej się chodziło, a przecież była wysportowana. Z pasją uprawiała windsurfing. Nie należała do tych delikatnych. A mimo to ciągle ją coś dopadało, a to stan podgorączkowy, a to senność. I te nogi ważące ze 100 kg.

?

Zanim Katarzyna Montgomery objęła stanowisko redaktor naczelnej ?Vivy!?, pracowała w bydgoskim radiu. Miała w głosie ? powiadali o niej fachowcy ? mnóstwo dynamizmu i energii. Potem przez kilka lat była dziennikarką newsową w ?Gazecie Wyborczej?: polityka, sprawy zagraniczne. Dużo podróżowała. ? Pewnego dnia ? wspomina ? zdałam sobie sprawę, że prywatne życie ze mną jest bardzo trudne. Nie mam nawet wolnych weekendów. Obiecała sobie, że zrezygnuje z pracy w soboty i niedziele. Lubi realizować to, co postanowiła, odhaczać kolejne cele. Skończyło się na tym, że w niedziele kładła się spać po to, by wstać po północy i pisać tekst już w poniedziałek. Żyła życiem innych, stale pod parą, głodna newsów. Nie miała czasu ani dla siebie, ani dla przyjaciół. Życie osobiste się komplikowało, a ona gnała do przodu. Wreszcie poczuła, że nadeszła pora, by zwolnić tempo. Wtedy przyszła propozycja szefowania ?Vivie!?. Postanowiła ją przyjąć.

?

Ta Afryka, do której pojechała, to było Sierra Leone. Miał być z tego reportaż dla ?Vivy!? i dla telewizji. Ruszyła tam z aktorką Małgorzatą Foremniak jako ambasadorką dobrej woli i utalentowanym fotografem, korespondentem wojennym Marcinem Suderą. Foremniak z ramienia UNICEF organizowała w Polsce akcję zbierania pieniędzy na szczepionki dla dzieci ? w Sierra Leone tylko co trzecie dożywa pięciu lat. Upał, bieda, epidemie, brak wody, konsekwencje wyniszczającej wojny domowej ? wydawało się, że na ten kraj spadły wszelkie plagi.

?

? W ?Vivie!? to był wielki świat ? kuchenny blat ? żartuje. Pełno w nim aktorów, piosenkarzy, ale też kandydatów na celebrytów bez specjalnych talentów. W tym światku bez przerwy coś się dzieje; ktoś się pojawia na łamach, ktoś znika, inny przeżywa miłosne rozdrapy, jeszcze inny rozterki rodzinne.

Życie innych ludzi Monty traktowała jako profesjonalne zadanie do wykonania. Trzeba było wejść z butami w ich intymny świat, ale tak, żeby nie zrobić im krzywdy, tylko przekonać czytelników, jak pasjonujący jest ten beau-monde, jaki to wyjątkowy przywilej być gwiazdą. Musiała dużo bywać, żeby poznawać przyszłych bohaterów okładek. Jednak zdawała sobie sprawę, że nie jest ich koleżanką ani nawet dobrą znajomą, mimo że znała wówczas masę ludzi, całą warszawkę.

?

Zdziwiła się, kiedy już leżącą w szpitalu w Bydgoszczy, gdzie rodzina przeniosła ją z Warszawy, odwiedziła ją, przy okazji wizyty u własnej matki, Grażyna Szapołowska. Zdumione pielęgniarki zaglądały, żeby sprawdzić, czy to ta Szapołowska pofatygowała się do sparaliżowanej chorej. Katarzyna Montgomery nie była przecież wtedy nikim ważnym, ani naczelną ?Vivy!?, ani dziennikarką, ani bywalczynią warszawskich salonów, tylko pacjentką, jedną z wielu naznaczonych przez los.

Pamięta, że zweryfikowała wtedy listę przyjaciół i bliskich znajomych. Skreśliła tych, którzy w nowych dla niej okolicznościach zapomnieli nawet zadzwonić z pytaniem, jak się czuje. Za to wpisała nowych, czasem nieoczekiwanych, jak np. kosmetyczkę Anię, którzy przede wszystkim pytali, jak ci pomóc.

?

W Sierra Leone nie ma dróg. Siedzieli z Marcinem na lotnisku i czekali na helikopter. Słońce płonęło. Chciało im się pić. Poprosili kogoś, żeby kupił im butelkę wody. Wypili po łyku. Wydała im się dziwna, jakby śmierdząca. Wiesz ? powiedziała wtedy do Marcina ? chyba ta butelka była już wcześniej otwarta. On tylko wzruszył ramionami i odparł: nic nam nie będzie.

?

W ?Vivie!? odniosła sukces. Sprzedawało się ćwierć miliona egzemplarzy. Była chwalona za zawartość magazynu, za okładki. Ale nie była zadowolona, bo brakowało jej pewności. Nie zależało jej na karierze, pragnęła mieć poczucie spokoju i stabilizacji. Wiedziała, że musi sama na siebie zarabiać i na siebie liczyć. Postawiła przed sobą jeden cel: udowodnienie, że warto mieć ją jako pracownika. Chciała pokazać swoją niezbędność. Przez dwa lata jeździła do redakcji ze ściśniętym gardłem. ? Każdego ranka wyruszałam ? wspomina ? z poczuciem, że mogą mnie zwolnić, bo stanowisko naczelnej ?Vivy!? to gorący stołek. W końcu uznała, że ma dość tego napięcia. Poczuła się wypalona. Sama złożyła rezygnację. Numer ?Vivy!? z Małgorzatą Foremniak i dzieckiem z Sierra Leone na okładce był ostatnim, który wyszedł spod jej ręki.

?

Jeszcze w Sierra Leone najpierw ciężka gorączka dopadła Marcina. Potem padło na Kasię. Chorobę znosiła gorzej niż Marcin. Trafiła do miejscowego szpitala, leżała na zardzewiałym łóżku. Nie miała siły zrobić ruchu. Przyszedł lekarz. Popatrzył na nią. Nie miał nawet termometru. Wziął ją za rękę i stwierdził: ?Gorączka. Bardzo wysoka?. Podał jej jakieś dwie pakistańskie tabletki. Nawet nie wie, co to było. Następnego dnia jeszcze słaba, ale już o własnych siłach, zjadła z resztą ekipy śniadanie. Jakoś to będzie, pomyślała, przetrwam i to.

?

Po powrocie z Sierra Leone dostała propozycję poprowadzenia cotygodniowego dodatku do ?Dziennika?. Niemiecki wydawca Axel Springer pragnął wydawać konkurencję dla ?Wysokich Obcasów?, wysmakowany kolorowy suplement na wzór ukazującego się na Zachodzie ?How to spend it?. Magazyn nosił optymistyczny tytuł ?Życie jest piękne?. Skorzystała z propozycji. Miała doświadczenie z ?Vivy!? i sporo nowych pomysłów. Niestety, ukazało się zaledwie kilkanaście numerów. Wydawca zrezygnował z dodatku, a ona właściwie już po miesiącu czuła, że znów siedzi na bombie zegarowej. Na domiar złego, kiepsko się czuła, psychicznie i fizycznie. Nie była odporna na stres, ciężko znosiła wypicie nawet jednego drinka. Coś mnie toczy ? przychodziło jej czasem do głowy, ale odrzucała tę myśl.

?

Tamtego ranka nie mogła wstać z łóżka. Miała jechać do Bydgoszczy, pomóc rodzicom w remoncie, ale fizycznie nie była w stanie się podnieść. W końcu nadludzkim wysiłkiem sturlała się z pościeli i zadzwoniła do domu. Bełkotała. Ojciec domyślił się, że stało się coś złego. Błyskawicznie pojawił się w Warszawie. Kilkadziesiąt minut czołgała się, żeby otworzyć mu drzwi. Własny tułów ciążył jej jak ołów. ? Nigdy nie sądziłam, że człowiek może sam dla siebie stanowić taki ciężar. Była całkowicie sparaliżowana.

Początkowo lekarze podejrzewali zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego. Potem jednak doszli do wniosku, że to sprawa wirusa poliopodobnego, którego złapała w Afryce. Rozpoczął się wielomiesięczny koszmar leczenia i rehabilitacji, walki z własną bezradnością i wściekłością na nią.

?

Rozmowy o pracy zaczęła już na wózku. ? Naiwnie myślałam, że jako redaktor mogę wykonywać swoje zajęcie z każdego miejsca. Okazało się, że nie miała racji. Odbyła parę beznadziejnych rozmów o pracy, potem cisza. Po kilku miesiącach zadzwonił jakiś zabłąkany łowca głów. ? Chodziłam wtedy ciężko jak zombi ? wspomina. ? O dwóch kulach. Facet się zdziwił, że w ogóle przyszła na rozmowę o pracy w takim stanie, i więcej się nie odezwał. Próbowała coś robić w public relations, ale nie umiała przenieść się na drugą stronę barykady. I wtedy zadzwonił Piotr Najsztub. Powiedział, że jego znajomy szuka kogoś do prowadzenia programu telewizyjnego, a on odparł, że ma taką osobę. ? To miał być talk-show o miłości ? opowiada Najsztub ? a Kaśka cierpiała na deficyt miłości. Bez przerwy o tym rozmawiała, więc uważałem, że się nada. Kiedy jej o tym powiedział, uznała, że oszalał.

?

? Jak dzwoni prezes stacji telewizyjnej, to mu się nie odmawia. Poszła na spotkanie bez żadnej nadziei, po prostu z uprzejmości wobec jego gestu i z wdzięczności dla Najsztuba. Jak ją zobaczył, nawet mu nie drgnęła powieka. Zaczął od konkretnej propozycji. Chodziło o codzienny program dla kobiet, talk-show ?Mała czarna?. Powiedział, że kiedy Katarzyna pozna reżysera i producenta, zdecyduje, czy chce robić ten program. ? Ja zdecyduję, ja? Zdębiałam. Mój świat przewrócił się do góry nogami. Niepełnosprawna w telewizji? Na ekranie?

Po rozmowie odprowadził ją do samochodu. Teraz, myślała, dokładnie mi się przyjrzy, zobaczy, jak beznadziejnie chodzę. Znów przyszło jej do głowy porównanie z zombi. Poczuła się w obowiązku zapewnić, że do września, kiedy program miał wystartować, na pewno będzie chodziła lepiej. ? Wtedy spojrzał na mnie jak na kosmitkę, a ja zbaraniałam, bo widziałam, że facet nie ma z tym żadnego problemu. Nigdy z jego strony nie padło żadne słowo, że coś jest ze mną nie tak.

Program ?Mała czarna? trwa już od czterech sezonów. Talk-show, w porównaniu z początkowym scenariuszem, poszerzył formułę. Rozmawia się w nim nie tylko o miłości, ale i o innych emocjach, pasjach, życiu codziennym, problemach w rodzinie.

Kaśka posługuje się obecnie już tylko jedną kulą. Gdy spotyka prezesa na zebraniach stacji, głównie przy okazjach świątecznych, zawsze mówi: dziękuję panu, a on odpowiada: to ja pani dziękuję.

źrodło: Polityka
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Październik 20, 2012, 15:51:18
Ja właściwie jestem fanką Martyny od czasu "Kobiety na krańcu świata", wcześniejsze jej projekty/programy jakoś mnie nie porywały. Ale ten jest genialny.
Oglądam powtórki, specjalnie gospodaruję sobie czas w sobotę rano, bo niestety w niedziele, kiedy są odcinki premierowe, zwykle nie ma mnie w domu.
Pamiętam wiele historii, z ostatnich: czarownice z Ghany, fafafine z Samoa czy historia Tsepal, mieszkającej w Himalajach z trzema mężami. To chyba totalny kraniec świata (żeby nie powiedzieć - koniec), gdzie leży ta wioska a jednak prawie każdy ma tam telefon komórkowy. Nie pomyślałabym, zwłaszcza jak wcześniej zobaczyłam pług jakim orzą ono pole  :o Takie zestawienie może być szokujące. Ogólnie była to zabawna historia - w przeciwieństwie np. do historii kobiet z Ghany, które ni stąd ni zowąd potrafią zostać oskarżone o czary i wypędzone z wioski...
Mam nadzieję, że Martyna ma jeszcze dużo pomysłów na podróże i dużo ciekawych historii w zapasie, bo nie chciałabym przestać oglądać. W dzisiejszej tv mało jest tak ciekawych a jednocześnie nie przesiąkniętych przemocą,  pornografią i ogólną głupotą, rzeczy.


Co do "małej czarnej" - chyba zaprzestano produkcji albo zmieniono godziny oraz dni emisji - w niedzielę o stałej porze już tego nie ma. Lubiłam go, ponieważ pomimo poruszanych trudnych tematów, czasami nawet bolesnych, był bardzo optymistyczny. Chyba, że to uśmiech Montgomery...? :)
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Amaranth w Październik 31, 2012, 20:12:12
Ja wspomnę o programie Kuby Wojewódzkiego. Ogląda ktoś? :D Jeśli nie to zachęcam. Świetny program, ciekawi goście, interesujące rozmowy. Można się pośmiać, można się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego jakaś gazeta, czy portal napisał, że jest to najgłupszy program telewizyjny. To, że Wojewódzki jest dla niektórych kontrowersyjny to nie znaczy, że jego program jest głupi, a wręcz przeciwnie. Największym plusem programu są goście i oczywiście sam Kuba. Facet ma dystans do siebie, jest zabawny, ale to nie jest na pokaz, on już taki jest ;) Ogólnie program świetny i tyle. A wczorajszy odcinek i Biedroń mnie rozwalił ;D Płakałam ze śmiechu, gdybym nie wiedziała, że gość jest politykiem to bym w życiu na to nie wpadła, a jaki ma dystans do siebie, no brak słów, to trzeba obejrzeć <haha>
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: sandi w Październik 31, 2012, 22:02:43
No przecież! ;)
Ale muszę się przyznać, że jak kiedyś oglądałam obowiązkowo w każdy wtorek tak od tego sezonu...albo nawet poprzedniego... się w tym opuściłam. Najpierw po prostu z głowy mi wylatywało, że akurat jest wtorek i Wojewódzki, potem a to nie obejrzałam bo "tak wyszło" albo szłam na jakąś imprezę i też opuściłam i teraz oglądam straaaaasznie nieregularnie. Ale ostatnio oglądałam obowiązkowo odcinek z Kubą Błaszczykowskim, który po raz kolejny pokazuje mi się jako naprawdę fajny facet z dystansem ("a jakiego meczu nie przegraliśmy?" :p), ułożony i fajnie się wypowiadający, lubię go słuchać ;) No i był też Jacek Koman, o którym dowiedziałam się takich ciekawych rzeczy ;)

Generalnie to koniecznie muszę nadrobić w internecie odcinki , których nie oglądałam. A kto był wczoraj drugim gościem? ;)
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: El w Październik 31, 2012, 22:38:44
Ja wspomnę o programie Kuby Wojewódzkiego. Ogląda ktoś? :D Jeśli nie to zachęcam. Świetny program, ciekawi goście, interesujące rozmowy. Można się pośmiać, można się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego jakaś gazeta, czy portal napisał, że jest to najgłupszy program telewizyjny. To, że Wojewódzki jest dla niektórych kontrowersyjny to nie znaczy, że jego program jest głupi, a wręcz przeciwnie. Największym plusem programu są goście i oczywiście sam Kuba. Facet ma dystans do siebie, jest zabawny, ale to nie jest na pokaz, on już taki jest ;) Ogólnie program świetny i tyle. A wczorajszy odcinek i Biedroń mnie rozwalił ;D Płakałam ze śmiechu, gdybym nie wiedziała, że gość jest politykiem to bym w życiu na to nie wpadła, a jaki ma dystans do siebie, no brak słów, to trzeba obejrzeć <haha>
Ja nie oglądam (może parę dawnych odcinków, tak dla orientacji), bo nie cierpię Wojewódzkiego (tego telewizyjnego, bo jaki jest prywatnie nie wiem, nie znam) I kontrowersyjność nie jest tu powodem, a przynajmniej tego typu jaki prezentuje ten gość. Nergal jest kontrowersyjny, zajmuje się gatunkiem muzyki, której absolutnie nie trawię, a mimo to lubię go (w tym przypadku też mówię o medialności, bo ze strony prywatnej nie znam go).

Luz, zabawa - proszę bardzo, ale nie robienie z siebie żenującego pajaca. Niektóre jego zagrania są wprost niesmaczne. I mnie osobiście nie bawi coś takiego.

Z tych odcinków, które widziałam najbardziej podobał mi się z Wojtkiem Szczęsnym, który wycisnął Wojewódzkiego jak cytrynę. Facet zbłaźnił się m.in. nieznajomością języka angielskiego.

Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Listopad 07, 2012, 07:13:44
Też kiedyś lubiłam, ale od dłuższego czasu osoba pana Wojciecha, jego wszechobecne poglądy bardzo mnie zniechęciły. Teraz nie oglądam już żadnego programu Cejrowskiego, ani "Boso przez świat", ani "Po mojemu".
Co od niego chcesz, jedyny chyba człowiek o jakimś normalnym, tradycyjnym spojrzeniu na świat. Nie skażony "polityczną poprawnością" i innymi zboczeniami.

Największym plusem programu są goście i oczywiście sam Kuba. Facet ma dystans do siebie, jest zabawny, ale to nie jest na pokaz, on już taki jest ;) Ogólnie program świetny i tyle. A wczorajszy odcinek i Biedroń mnie rozwalił ;D Płakałam ze śmiechu, gdybym nie wiedziała, że gość jest politykiem to bym w życiu na to nie wpadła, a jaki ma dystans do siebie, no brak słów, to trzeba obejrzeć <haha>
"Naczelny błazen RP"? Tylko ciekawe, że wiele z jego "grypsów" ja już czytałem wcześniej czy na JoeMonsterze, czy na bash.org - specjalnie oryginalny gość nie jest.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Justek w Listopad 07, 2012, 10:08:40
Też kiedyś lubiłam, ale od dłuższego czasu osoba pana Wojciecha, jego wszechobecne poglądy bardzo mnie zniechęciły. Teraz nie oglądam już żadnego programu Cejrowskiego, ani "Boso przez świat", ani "Po mojemu".
Co od niego chcesz, jedyny chyba człowiek o jakimś normalnym, tradycyjnym spojrzeniu na świat. Nie skażony "polityczną poprawnością" i innymi zboczeniami.
Tradycyjnym? Widzisz, Ty to nazywasz spojrzeniem tradycyjnym, a ja odrobinę ograniczonym i nietolerancyjnym, oczywiście nie zawsze, bowiem zdarza się, że powie coś, z czym się zgadzam i co popieram. Czytywałam niegdyś "Dziennik pokładowy" na jego stronie, ale ilość niepotrzebnie negatywnych emocji, wylewających się z jego tekstów mnie zniechęciła. Wiele tekstów kręciło się tylko wokół tego, że Rosja zła, Niemcy źli, UE zła, geje źli, Tusk zły...tylko Kościół. Kościół dobry. A Ci co nie z Kościołem (a i niekoniecznie przeciw) to są źli ludzie. I że on stale odczuwa jaką misję, że musi nawracać każdego. Może Tobie te poglądy są bliskie, mnie nie, więc za panem Cejrowskim nie przepadam i coraz mniej chętnie sięgam po jego twórczość, w jakiejkolwiek formie.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Listopad 07, 2012, 10:54:05
Bliskie...... Może takie bardziej zrozumiałe. Też się z nim do końca nie zgadzam, misja "nawracania wszystkiego co na drzewa nie ucieka" jest faktycznie irytująca - ale przyznać muszę, że jako nieliczna ze znanych mi osób medialnych posiada ściśle określone własne poglądy, kręgosłup moralny i jest konsekwentny. A to dziś towar coraz bardziej "deficytowy".
Nietolerancyjny? A powiedz szczerze - znasz osobę tolerancyjną? W swoim otoczeniu czy z mediów? Chociaż jedną? Bo ja nie. To może lepiej tego nie wytykać nikomu.
Ograniczony? Powiem tak - uważam, że lepiej być dziś takim z lekka "zacofanym" niż bezkrytycznie otwartym na wszystko. Bo takowe "otwarcie" prędzej czy później się zemści.

Ja o wiele bardziej szanuję ludzi mających własne, wypracowane spojrzenie na świat - nawet jeśli się z tymże spojrzeniem do końca (albo i wcale) nie zgadzam - niż takie "chorągiewki" co to obracają się tam skąd większy wiatr wieje.

Porównaj sobie go np. ze wspomnianym Wojewódzki, który zasad żadnych nie ma, o moralności lepiej nie mówić w jego przypadku a jego zadanie to coraz bardziej żałosne nabijanie się z tego co mu "szefostwo" z góry nakaże.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Caliente w Listopad 12, 2012, 17:34:14
Jakub Wojewódzki nie ma żadnych zasad moralnych, czy showman prowadzący program rozrywkowy? Rozgranicz te dwa, Mintku. ;)
A jeśli już konkretnie pijesz do Wojewódzkiego, to powiem Ci tak: poznaj, a potem oceniaj. Nie poznaj osobiście i prywatnie, ale zadaj sobie trud przeczytania czegoś o nim. Kuba ma na przykład taką zasadę, że nie mówi publicznie o swojej prywatności. I to jest cudowne, moim zdaniem. Że nie próbuje handlować zdjęciami żony, sypialni, pościeli...
Ile o nim wiemy? Że był 6 lat w liceum, że spotykał się z Anią Muchą a potem widywano go z różnymi kobietami. A ile wiemy o Cejrowskim? Że ożenił się z Pawlikowską, potem ona wystąpiła o rozwód, ale on się nie zgadza, bo jest wierzący; że to w domu robi, a tego nie. Że taki seks preferuje, a takiego nie. Nie chce mi się wymieniać, to wszystko jest w jego książkach, jego biografii (o zgrozo!). Chodzi mi tylko o to, że dzieli się wieloma szczegółami. Odnośnie życia swojego ale też innych. I nie chodzi mi o pognębienie Cejrowskiego, bo bardzo lubię jego książki, ale o to, żeby nie oceniać pochopnie.

I o ile rozumiem, że można nie lubić Kuby, o tule nie rozumiem, że można go nazwać błaznem czy idiotą. To jeden z najinteligentniejszych ludzi jakich przyszło mi słuchać. I uwielbiam jego sarkastyczne poczucie humoru, tylko prawdziwie inteligentni ludzie potrafią tak ironizować.
I znów - polecam sięgnąć nieco dalej. Na YT są dostępne wykłady Kuby dla studentów. Sama na takim byłam i nauczyłam się więcej niż na nauczyłabym się na wszystkich lekcjach, z których zwiałam, żeby móc pójść.
Polecam. Mądrze gada
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: El w Listopad 12, 2012, 20:31:32
To jeden z najinteligentniejszych ludzi jakich przyszło mi słuchać. I uwielbiam jego sarkastyczne poczucie humoru, tylko prawdziwie inteligentni ludzie potrafią tak ironizować.
To teraz chamstwo, wulgarność, obsceniczność nazywa się sarkastycznym poczuciem humoru?
Jeśli coś takiego jest oznaką inteligencji, to ja wolę posłuchać (oglądać) ludzi inteligentnych "inaczej".
Zdaję sobie sprawę, że nie doceniając tego rodzaju kunsztu Wojewódzkiego stawiam siebie w gronie tych mniej mądrych, ale co tam, jakoś sobie z tym poradzę.

A pan Cejrowski ostoją moralności na bank nie jest. Jedną z wartości moralnych jest poszanowanie drugiego człowieka, a z poglądów tego pana jasno wynika, że coś takiego jest mu zupełnie obce.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Listopad 13, 2012, 07:41:11
To jeden z najinteligentniejszych ludzi jakich przyszło mi słuchać. I uwielbiam jego sarkastyczne poczucie humoru, tylko prawdziwie inteligentni ludzie potrafią tak ironizować.
To teraz chamstwo, wulgarność, obsceniczność nazywa się sarkastycznym poczuciem humoru?
Jeśli coś takiego jest oznaką inteligencji, to ja wolę posłuchać (oglądać) ludzi inteligentnych "inaczej".
Zdaję sobie sprawę, że nie doceniając tego rodzaju kunsztu Wojewódzkiego stawiam siebie w gronie tych mniej mądrych, ale co tam, jakoś sobie z tym poradzę.
Racja. Wojewódzki może i nie byłby taki denny - gdyby raz - przestał na siłę robić z siebie "wielkiego luzaka", dwa - wymyślał jakieś swoje niepowtarzalne kawały i powiedzonka a nie kopiował je z internetu. Robi się z niego drugi Strasburger.
Moralność - tak bardziej w ogólności. Facet jak widać nie ma zahamowań, nie ma szacunku dla innych, jest bez honoru. Że za babami lata to też. Coś na pewno musi mieć ze sobą "nie tego" jak sobie na stałe żony nie może znaleźć. Stabilność i rodzina - to jest główny cel życia człowieka. Lata lecą a Kubuś raczej Ibiszem nie jest, lat mu nie ubywa. Nie widzi, ze jest już swoją własną karykaturą?

Cytuj
A pan Cejrowski ostoją moralności na bank nie jest. Jedną z wartości moralnych jest poszanowanie drugiego człowieka, a z poglądów tego pana jasno wynika, że coś takiego jest mu zupełnie obce.
Hmmm...... napisz coś bliżej, sam jestem ciekawy. Trochę go oglądałem, ale żeby kogoś w swoim programie obrażał to jakoś nie kojarzę.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Somebody w Listopad 13, 2012, 10:27:49
Cejrowskiego można cenić jedynie za programy podróżnicze, a poza tym to prostak, cham i hipokryta, który w dodatku uważa się za naczelnego katolika kraju.
Szymon Hołownia pokazał co to za katol - Cejrowski dał się ośmieszyć  w jednym z jego wywiadów jak dziecko.

Zestawienie  karykatury "porządnego katolika" z Kubą Wojewódzkim to nieporozumienie. Owszem, Wojewódzki nie miał ostatnio dobrej passy ( wyskoki z Figurskim), ale to facet cholernie inteligentny o czym wystarczy się przekonać czytając jego rzeczowe publikacje w prasie ( nie tylko rozrywkowe felietony w "Polityce"). I co ważne, nie jest oszołomem, czego o bosym Wojciechu już powiedzieć się nie da.

Kuba często kpi z podwójnej moralności Polaków - jego prowokacje to nic innego, jak pokazanie podwójnych standardów wobec tych samych zachowań. To, co wywołuje święte oburzenie, bo pada z  ust Wojewódzkiego na antenie, jakoś nie brzmi ludziom fałszywie, kiedy w codziennym  życiu posługują się tym samym. I to nie jest hipokryzja? Jest, jak najbardziej jest. <wstydnis>

To, co robi prywatnie Wojewódzki, to jego sprawa, czy ugania się za babami, czy nie. Nikt z jego powodu nie płacze. Gorzej,  gdy gorliwie moralny facet, który wyznaje naczelną zasadę, że stabilność i rodzina  to główny cel życia człowieka zdradza swoją żonę na prawo i lewo.

Do Cejrowskiego nikt mnie nie przekona, bo tylko cham nie podaje ręki komuś tylko dlatego, że zdobył się na coming out.

Taka sytuacja miała kiedyś miejsce w studio tv i dotyczyła Jacka Poniedziałka. Do tej pory mam wyjątkowy niesmak, kiedy przypominam sobie jak Cejrowski demonstracyjnie odsunął swoje krzesło, byleby być dalej od aktora. Co, pan katol bał się, że homoseksualizmem można się zarazić przez przypadkowy dotyk? <olaboga>

Rozumiem, że Cejrowski leczy w ten sposób jakieś swoje kompleksy. Matka natura urody mu rzeczywiście poskąpiła, papierowe małżeństwo z Beatą Pawlikowską się skończyło,  następne, z nawiedzoną działaczką katolicką twierdzącą że homoseksualizm można wyleczyć, trwa....

Pozwólcie, że na tym zakończę tę psychoanalizę, bo...wnioski nasuwają się same.(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fwww.smilies.4-user.de%2Finclude%2FKrank%2Fsmilie_krank_056.gif&hash=4478d01c103960339a0008b496b35652)
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Listopad 13, 2012, 11:08:39
A ja tam Cejrowskiego szanuję. Nawet za to, że stać go na niepopularne ostatnio gesty i słowa. Nie lubi pedziów - ma do tego prawo, jak na razie żaden przepis nie nakazuje aby kochać tą "trzecią płeć".
Oczywiście, że jego wypowiedziami wiele osób może czuć się dotkniętych - ale jest to cena wolności słowa - zawsze będzie ktoś urażony, zamykając usta takim mówcom - automatycznie wprowadzamy cenzurę. Ot taki paradoks. A dziś obrażonym można się czuć dosłownie za byle co. Rugowanie z mediów "tej konkretnej opcji" prowadzi do powrotu praktyk znanych z systemów totalitarnych.
Cejrowski także kpi z podwójnej moralności Polaków. Szczególnie tych "młodych i przebojowych". Co to np. głoszą równość i tolerancję a za np. przyznanie się do głosowania na PiS potrafiliby zamordować. Że ta okrzyczana już "tolerancja" polega na selektywności i tendencyjności.

Zresztą tak samo w przypadku Wojewódzkiego - też szokuje przecież. I też nieraz po chamsku.. I może lepiej by było gdyby pozostał dziennikarzem muzycznym - faktycznie - pisać potrafi inteligentnie i do rzeczy. Bo obecnie postrzega się go jedynie przez pryzmat "błazna". Owszem to było dobre - ale ileż można? Formuła ta się wyczerpała - co widać zresztą po coraz gorszym poziomie "żartów". Dodatkowo radiowe występy z tym idiotą Figurskim (słucham EskiRock, to wiem w czym rzecz).... co to miało być?

Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Caliente w Listopad 13, 2012, 12:53:58
Stabilność i rodzina - to jest główny cel życia człowieka.

No chyba Twojego. Ja mam z pewnością inne cele i być może Kuba także. To nie znaczy, że jest gorszy, tylko inny.

To teraz chamstwo, wulgarność, obsceniczność nazywa się sarkastycznym poczuciem humoru?

A mogę poprosić o przykłady takich zachowań? Konkretne słowa do konkretnej osoby?
Bo to się łatwo tak powtarza slogany - bo on zawsze, bo on nigdy, bo w każdym programie... a ja bym chciała przykład.
Zaś na zarzuty o chamstwo odpowiem słowami samego Kuby: "Szczerość opakowana w bezceremonialność dla mnie, cholera, nie jest chamstwem".
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Listopad 13, 2012, 13:06:20
"Szczerość opakowana w bezceremonialność dla mnie, cholera, nie jest chamstwem".
To zapewne "szczerość" takiego gatunku, że:

1. KW mówi jakiejś osobie, że jest oszołomionym pajacem - "No co, byłem szczery, walę prawdę w oczy".
2. Jakaś osoba mówi KW, że jest oszołomionym pajacem - "Pożałujesz tego, mój prawnik zadzwoni do ciebie, zniszczę cię w sądzie".

Nic nowego. Taki to i nasz Kubuś - zero dystansu do siebie. Po tej aferze z Ukrainkami wyzbyłem się złudzeń co do gościa. Zamiast powiedzieć "przepraszam, zagalopowałem się" to jeszcze wykręcał kota ogonem. Podobnie jak polskie flagi w psim gównie - zaiste, bardzo "szczery" i "bezceremonialny" występ. Ale ma "plecki" - pewnie nawet jakby komuś na łeb narobił, to by się wykpił. Na szczęście do jego medialnego końca bliżej niż dalej. Takich wariatów nam nie potrzeba.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Caliente w Listopad 18, 2012, 00:25:51
1. KW mówi jakiejś osobie, że jest oszołomionym pajacem - "No co, byłem szczery, walę prawdę w oczy".
2. Jakaś osoba mówi KW, że jest oszołomionym pajacem - "Pożałujesz tego, mój prawnik zadzwoni do ciebie, zniszczę cię w sądzie".

To cytaty Kuby? Czy tylko przykładowe? Bo nie ogarnęłam.


A ile wiemy o Cejrowskim? Że ożenił się z Pawlikowską, potem ona wystąpiła o rozwód, ale on się nie zgadza, bo jest wierzący; że to w domu robi, a tego nie. Że taki seks preferuje, a takiego nie. Nie chce mi się wymieniać, to wszystko jest w jego książkach, jego biografii (o zgrozo!).

Tak a'propo tego, jakby ktoś chciał poczytać, to Onet właśnie dzisiaj lansuje pana Cejrowskiego i szczegóły jego życia. ;]
http://wiadomosci.onet.pl/fotoreportaze/Kraj/10-zaskakujacych-faktow-z-zycia-cejrowskiego,5307007,13133714,fotoreportaz-maly.html
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Alden w Listopad 19, 2012, 13:56:44
Apropo Cejrowskiego to nawet Kazik wspominał o nim w "12 groszach":

"Nie prawica nie liberał, nawet żaden faszysta, kowboj Cza Cza to normalny komunista"
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Listopad 29, 2012, 20:33:46
Czy ktoś miał kiedykolwiek kontakt z programem "Hala odlotów" - to akurat w TVP Kultura. Czasami oglądam. To jeden z programów tzw. "przegadanych". Ciekawe tematy, fajni goście, czasami lubię pooglądać, ale mam wrażenie, że tematy się dublują tudzież powielają z "Kultura, głupcze". Przykład - temat "Koniec świata mężczyzn?", najpierw w jednym, potem w drugim.
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Wrzesień 13, 2013, 17:28:06
Miałam okazję obejrzeć ostatnio na ipli kilka odcinków programu Zrozumieć kobietę. Z tych, które już zobaczyłam, ukochałam sobie wywiady z Dorotą Chotecką i z Małgorzatą Pieczyńską - i to bynajmniej nie ze względu na osobę prowadzącego. Wniosek jest jeden: Krzysztof Ibisz przesadza z grzebaniem w prywatności.

Ibisz: Mąż lubi twoje zmarszczki?
<olaboga> Pani Małgosia Pieczyńska ewidentnie była tym pytaniem zaskoczona, ale szybko obróciła je w żart. Cóż innego można tutaj zrobić? Jeszcze gorzej zachowywał się w wywiadzie z Marzeną Kipiel-Sztuką, upominał ją, że dopuszcza do siebie zbyt dużo testosteronu i przejmuje kontrolę nad programem - a to on jest prowadzącym. Iwonę Pavlović natomiast o związek z poprzednim mężem zapytał:
Ibisz: Ale po jakby tym takim osobnym życiu potem wracaliście do wspólnego łóżka na noc? Ja nie mówię o seksie, mówię w ogóle o nawet takim przytulaniu się czy wspólnym zasypianiu w jednym łóżku.
Iwona: Pod kołdrę już cię nie wpuszczę.

No ludzie kochani... <histeryk>

W kolejce czeka na mnie jeszcze rozmowa z panią Teresą Lipowską - i na tym chyba swoją przygodę z tym programem zakończę.
Koniczynko, oddaję Ci głos. :D
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Wrzesień 13, 2013, 19:22:54
Koniczynko, oddaję Ci głos. :D

A skąd Ty wiesz, że ja mam w tej kwestii coś do powiedzenia? <haha>

A tak na poważnie. Oglądałam tylko odcinek z Małgorzatą Pieczyńską i Teresą Lipowską. I na tym zakończę przygodę z tym programem. Z p. Małgosią oglądałam po namowie Kiki, a z p. Teresą chciałam sama zobaczyć.

Wniosek jest jeden: Krzysztof Ibisz przesadza z grzebaniem w prywatności.

Po tych dwóch odcinkach mój wniosek jest taki, że Ibisz kompletnie nie umie zadawać pytań, nie nadaje się do rozmów z kobietami. Zupełnie nie umie z nimi rozmawiać, nie nadaje się do tego typu programu. Tak jak z tym pytaniem o zmarszczki, o którym wspominałaś. Pani Małgosia opowiada o narodzinach dziecka, zaczyna mówić o pierwszej niani, a Ibisz wchodzi jej w zdanie i pyta: Mąż lubi twoje zmarszczki? <olaboga> Można się domyślić na jakim poziomie Ibisz prowadzi rozmowy. Obie Panie po rozwodach, spotkały miłość swojego życia. Zamiast na tym się skupić, to Ibisz uparcie: "Kto podjął tę decyzję (o rozwodzie)?" "Jak to tłumaczył?" No przepraszam, ale ja tam bym nie chciała opowiadać, że mąż, z którym się rozwiodłam, tłumaczył mi nasze rozstanie tym, że się znudził i znalazł sobie inną. Pani Teresa otwarcie mu powiedziała: "Tego Ci nie powiem".  Dobrze, że obie panie ładnie z tego wszystkiego wybrnęły i wywiady są urocze, warto się wsłuchać. Tylko, żeby była jeszcze możliwość wyłączenia Ibisza, to byłabym najbardziej zadowolona.  <haha>

Pani Małgosia, wydaje mi się, od razu podeszła do tej rozmowy z dystansem. Początkowo irytowało mnie to, że strasznie wierci się na krześle (obrotowym dodam). Później miałam wrażenie, że jest to jej świadomy zabieg, bo wybijało to strasznie Ibisza z rytmu. Pani Małgosia większość rozmowy obracała w żart, bo tak chyba było najrozsądniej.

Spodobało mi się, że Pani Teresa od razu ustawiła Krzyśka:

KI: "A boisz się rozmowy ze mną?" (trochę dziwnie dla mnie było, że mówił do niej po imieniu)
TL: "A skąd! Będę Cię gasić jak świecę!" <haha>
KI: "Tak?" (widać zwątpienie w jego oczach)
TL: "A jak!"
KI: "Ja mam wszystkie pytania."
TL: "O seksie minimalnie..."  :D

I tak wyglądała cała rozmowa. Oczywiście Ibiszowi udało się wyciągnąć jakieś opowieści o szuwarach, ale były one właściwie świadomie opowiedziane przez P. Teresę. Właściwie p. Lipowska stworzyła cały ten wywiad. Otworzyła się, dużo opowiedziała. Sama przyznaje, że mówiła rzeczy, o których często nie wspomina, bo mówiła sama, to co chciała powiedzieć. Ibisz w zasadzie się temu poddawał. Troszkę wkurzyło mnie to, że kompletnie nie wiedział jak poprowadzić rozmowę w chwili, w której p. Teresa opowiadała o śmierci p. Tomasza. Robiła przerwy, czekała aż wtrąci jakieś zdanie, ale biedny Ibisz tak się wzruszył, że właściwie nic nie powiedział. Pani Teresa spokojnie opowiadała dalej.

Mimo naszego narzekania na prowadzącego, myślę, że warto zobaczyć przynajmniej te dwa wywiady. Ten z Teresą Lipowską - koniecznie. Ciekawa jestem Kiki jak Ty odbierzesz tę rozmowę? :D
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Nieprzenikniona w Październik 05, 2013, 18:51:16
Bardzo się cieszę, że ktoś tu poruszył temat Martyny Wojciechowskiej i jej Kobiety na krańcu świata. Uważam, że wśród ogłupiających programów, typu Dlaczego ja?, jest to jeden z lepszych programów. Tylko Jean, mała uwaga, los wdów był pokazany w Indiach, w kraju, gdzie panuje hinduizm, a nie islam :). Co do Martyny, bardzo szanuję tę babkę i gdy widzę ją gdzieś w telewizji, przysłuchuję się, bo mogłabym jej słuchać dzień i noc. Obejrzałam większość odcinków Kobiety... i ciężko mi powiedzieć, jaki odcinek lubię najbardziej, bo każdy po troszku. Ten odcinek z kobietą wampirem, który był najczęściej emitowany w telewizji... z pewnością ma coś w sobie, ale jednak przeraża mnie w charakterze głównej bohaterki to, że jest w stanie podwiesić się na haku - twierdzi, że czuje adrenalinę. Odrzucają mnie takie osoby, zwłaszcza kobiety, uważam, że robi tak pod publiczkę, aby zaimponować otoczeniu i coś udowodnić samej sobie. Hmm, bardzo lubię odcinek o Tokio, ale chodzi o ten z gejszami, a nie z panienkami "kawaii", które mnie irytowały ;P. Chociaż przyznam, że w tym odcinku parę momentów było interesujących, jak ten osobliwy pub przypominający szpital psychiatryczny z horrorów. Ale już kwestia z pogrzebami dla pupilów to jakiś obłęd, ukazało Japończyków raczej jako czubków, niż nowatorskich obywateli świata. Ten odcinek z matadorką też był fajny, polubiłam bohaterkę odcinka. A jeśli chodzi o odcinek z wdowami, chciało mi się płakać na nim.

Muszę jednak podzielić się z pewnym cacuszkiem - natrafiłam na tę reklamę w telewizji. Przedstawia Mirandę Kerr reklamującą Mango. Jeju, jestem zauroczona tą śliczną kobietą  :zawstydzony1:. Cóż za miła odmiana po wyuzdanej Rihannie czy Miley Cyrus. Czyste piękno, naturalność, no i słodycz. Zazdroszczę Mirandzie figury, jak wiadomo, urodziła dziecko ;). Chciałabym tak wyglądać po ciąży.

MIRANDA KERR for MANGO Fall 2013 (http://www.youtube.com/watch?v=PvdAlYQE8Hg#)

Nie mogę się na nią napatrzeć.  <zauroczony> <zauroczony>
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 22, 2014, 08:51:27
W TV, konkretnie TTV, pojawił się nowy program: "Googlebox":

"GOGGLEBOX" to program, jakiego w Polsce jeszcze nie było, który będzie pokazywać prawdziwe reakcje i komentarze widzów oglądających telewizję w swoich domach. Już dziś  wzbudza ciekawość jakie programy skomentują nasi bohaterowie. Gwarantujemy, że będzie to zabawne podsumowanie gorących programów telewizyjnych mijającego tygodnia i wierzę głęboko, że tak jak w Wielkiej Brytanii, tak i u nas stanie się  hitem. – podkreśla Lidka Kazen, dyrektor programowa Telewizji TTV.

Prawdziwe reakcje. Trudno chyba o takich powiedzieć, kiedy się wie, że się jest nagrywanym. Że gdzieś tam kamera jest. Natomiast potwierdzam, że wzbudza ciekawość jakie programy wybiorą uczestnicy.
Trafiłam przypadkiem na ten program, zatrzymałam się na chwilę i ...zobaczyłam już dwa odcinki. Podoba mi się to, że uczestnicy  są w różnym wieku i różnych upodobaniach. Kiedy wszyscy komentują ten sam program bywa naprawdę wesoło. Wiadomo, że jest jeszcze montaż, ale mimo wszystko wychodzi bardzo sympatycznie.

http://player.pl/programy-online/gogglebox-odcinki,2406/odcinek-2,S00E02,31955.html (http://player.pl/programy-online/gogglebox-odcinki,2406/odcinek-2,S00E02,31955.html)

Oto odcinek nr 2. Czy ktoś mógłby zobaczyć w wolnym czasie (to tylko ok. pół godziny) i wyrazić swe zdanie? Nie chcę sobie wmawiać, że mój gust zrównał się z podłogą.... ;D
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Październik 07, 2014, 07:36:23
Kolejny program w TVP2 - "Super starcie". Muzyczni przedstawiciele różnych gatunków mierzą się z innym gatunkiem muzycznym, czasami bardzo dla siebie obcym.
W pierwszym odcinku, który już za nami "bohaterem" był rock. Rockowe kawałki wybrzmiewały z gardła śpiewaka operowego, jazzmanki, hip-hopowca itd. Trochę żałuję, że pierwszy nie był hip-hop :D
Pozytywnie zaskoczyła Nosowska, która w tym odcinku była ekspertem. przygotowywała do występów i zasiadła w jury. A zaskoczyła pozytywnie tym, że w show zachowała swoją klasę. Trochę niedobrze, że Mannowi nie pozwalają za dużo mówić..i to jest wielki minus (ale co się dziwić, to show jest :P :P :P), bo on ma akurat dużo mądrych rzeczy do powiedzenia.
Ja zobaczę kolejny odcinek, chociaż wkurzają mnie prowadzący (aż szkoda, że zmartwychwstanie to takie jednostkowe wydarzenie...) a zwłaszcza ona. No tragedia. Wygląd niech już sobie będzie...hmmm nowoczesność, ale słowa z ust jej nie płyną jak melodia, bo nie płyną płynnie.
I zobaczę, chociaż ostatnio mi się przysnęło :P
Tytuł: Odp: Telewizyjne rozmaitości
Wiadomość wysłana przez: Jean w Październik 18, 2014, 19:08:44
Nadal nikt?
Ja byłam odcinkiem zeszłotygodniowym, musicalowym, zachwycona <serduszko> Doborem utworów, atmosferą , wykonaniem, strojami, choreografią. Wszyscy się dobrze spisują,Szcześniak, JUsis, Urbbańska,  a le ja jakoś tak... Adama Sobierajskiego sobie wypatrzyłam ;D Po prostu czego by nie zaśpiewał to jednak ten tenor zawsze daje o sobie znać ;D Jego wczorajszy rap/hip-hop był bezbłędny  :zawstydzony1:
Jury nie do końca mi się podoba. To znaczy Mann bardzo mi się podoba i ekspert w każdym odcinku do danego typu muzyki jest ok,ale ta trzecia (typu Zielińska, Bohosiewicz) nie wiem po co tam jest> Zajmuje czas swoimi zachwytami a w tym czasie mógłby Mann powiedzieć coś mądrego, po tylu latach spędzonych w Trójce. Po prostu brakuje na to czasu antenowego i mnie to wkurza. 
Ostatecznie decydują widzowie, więc pewnie wygra Brzozowski :D To chyba jakiś cud, że Kupichy do popu nie wzięli  :o