Dyskutujesz.pl

Kulturalny kącik => Kropla kultury => Wątek zaczęty przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 16:54:21

Tytuł: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 16:54:21
Macie jakieś swoje ulubione epoki jeżeli chodzi o malarstwo? Któryś nurt przemawia do Was najbardziej? A może jesteście wierni jednemu z artystów?



Gdybym miała wskazać moją ulubioną epokę w tej dziedzinie, bez wahania przywołałabym renesans. Dla mnie Leonardo da Vinci zawsze pozostanie swego rodzaju fenomenem. Utalentowany w wielu dziedzinach, jednakowo dobry w każdej z nich - jednym słowem prawdziwy człowiek tejże epoki. Malował doskonale, znany jest chyba każdemu. Któż bowiem nie zna Mona Lisy? Zawsze też intrygowała mnie jego wywołująca tyle kontrowersji Ostatnia wieczerza. Spekulacji jest wiele, ale najbardziej znaną chyba ta, iż św. Jan, to tak naprawdę Maria Magdalena. Mało to do mnie przemawia, bo gdzie zatem byłby najmłodszy uczeń Jezusa? Mówi się, że obecność kobiety na obrazie to święty graal, za który przez Kościół uznawany jest kielich, z którego pił Jezus i jego uczniowie podczas ostatniej wieczerzy, a którego z całą pewnością nie ma na obrazie. Malowidło zostało wykonane na ścianie refektarzu kościoła Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Ciekawostka - ta niezidentyfikowana dziura u dołu obrazu, to wykute przez duchownych drzwi. Mówiąc wprost - wpadli na 'genialny' pomysł. :D 
(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fupload.wikimedia.org%2Fwikipedia%2Fcommons%2Fthumb%2F0%2F08%2FLeonardo_da_Vinci_%25281452-1519%2529_-_The_Last_Supper_%25281495-1498%2529.jpg%2F300px-Leonardo_da_Vinci_%25281452-1519%2529_-_The_Last_Supper_%25281495-1498%2529.jpg&hash=551dbf3c7691a0e9f9d9892429fea071)
Tytuł: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 17:18:59
Chciałabym, aby był to temat, w którym moglibyśmy podyskutować o tym, jak muzyka zmieniała się przez dzieje. Nie na zasadzie przywoływania samych utworów, ale tego, co w danej epoce było dla twórców ważne, na co zwracano szczególną uwagę, jaki mają do tego stosunek ludzie współcześni. Oczywiście dodatkiem do konwersacji mogą być tytuły czy linki do konkretnych przykładów.



Właśnie sobie uświadomiłam, że... chyba nie mam ulubionego okresu jeżeli chodzi o muzykę, lubię je wszystkie! :D Przemawia do mnie zarówno renesans (uwielbiam te specyficzne brzmienia!), barok (chociażby Aria na strunie G - 'uspokajacz' - czy trochę już przejedzone Cztery pory roku), jak i klasycyzm (Symfonia Zegarowa - moja miłość). W każdej z melodii można wyłapać coś szczególnego, pięknego, wartego uwagi.

No dobra, może poza O crux ave. :D
Tytuł: Literatura z tradycją
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 17:26:06
Wszyscy znamy epoki literackie, ale chyba zbyt rzadko łączymy je z ówczesnymi wydarzeniami historycznymi. Zazwyczaj nurty wynikały z tego, w jakiej sytuacji ludzie wtedy się znajdowali, z ich przekonań, marzeń. Porozmawiajmy tutaj o ulubionych epokach, trendach jakie wtedy się pojawiały, utworach. Dla każdego coś miłego, wszakże nasza historia literatury jest bardzo obszerna.
Tytuł: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 17:41:07
Historia świata to również ciekawy temat, a i dla nas, Polaków, często bardzo ważny, gdyż wydarzenie mające miejsce na świecie pociągały za sobą to, co działo się u nas. Mam nadzieję, że chętnych do dyskusji nie zabraknie. :D
Tytuł: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 17:49:32
Temat rzeka... Mam nadzieję, że znajdą się jacyś ochotnicy do dyskusji, bo nie ukrywam, że chciałabym porozmawiać o tym, o czym już wiem, a także dowiedzieć się czegoś nowego w formie przyjemniejszej niż notatki książkowe i wykład nauczyciela. :D
Macie okresy, o których najbardziej lubicie/lubiliście się uczyć, rozmawiać? Które wydarzenia według Was miały największy wpływ na to, jaka jest obecna sytuacja naszego kraju? I tak dalej, i tak dalej... Miłych konwersacji! :D
Tytuł: Zapisane w pamięci
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 17:54:47
Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej nauczyć się historii, gdy się pozna sytuacje opowiadane z pokolenia na pokolenie. Zazwyczaj dotyczą one II wojny światowej, ale może w Waszych rodzinach krążą jeszcze opowieści o starszych wydarzeniach? Podzielcie się nimi! Babcia, dziadek czy ciocia mogą okazać się skarbnicami naprawdę interesującej wiedzy!
Tytuł: Odp: Zapisane w pamięci
Wiadomość wysłana przez: Avant w Czerwiec 16, 2012, 20:05:57
Hmm... W zasadzie nie będzie to żadne wielkie historyczne wydarzenie, ale zawsze, gdy babcia mi opowiadała tę historię, robiła na mnie takie samo wrażenie.
Nie raz słuchałam, że gdy była mała, bawiła się z kolegą w lesie i pewnego razu natrafili na jakąś tajemniczą, drewnianą budkę. Ciekawość wygrała i weszli do środka. Znaleźli tam oczywiście zapasy broni, trochę jedzenia... Nie spieszyło im się, żeby wyjść i niestety zostali przyłapani przez Niemca, który wbiegł do środka z wymierzoną bronią... Babcia opowiadała, jak bardzo się wtedy bała, próbowała nawet oddech zatrzymać - słyszała, a i pewnie widziała nie raz, co dzieje się w takich sytuacjach... Niemiec jednak nie poruszył się, aż w końcu opuścił broń i krzycząc kazał im odejść.

Wiem też, że mama tej babci, czyli moja prababcia, jechała kiedyś do domu razem z dziećmi i zauważyli małą Żydówkę w rzece. Przygarnęli ją i udało jej się przetrwać.

Natomiast dziadek, tylko już od strony taty, opowiadał, jak u niego w domu ukrywali się partyzanci. Korzystali z noclegu, jedzenia czy schronienia. Niestety, pewnego dnia przyszli Niemcy, którzy odkryli całą sprawę i na oczach dziadka i reszty dzieci zabili ich ojca (czyli mojego pradziadka).



Okropne, mam nadzieję, że już nigdy się nie powtórzy...
Tytuł: Odp: Zapisane w pamięci
Wiadomość wysłana przez: Fanta w Czerwiec 16, 2012, 21:00:04
Gdy byłam mała i babcia miała jeszcze dużo siły często opowiadała nam o wojnie. Szkoda tylko, że wtedy nie przywiązywałam do tego tak wielkiej uwagi jak teraz.

Obok mojego domu mój sąsiad, tzn. mojej sąsiadki brat zamordował Żydówkę. Kiedy ta szła sobie ulicą nadjechała partyzantka. Dziewczyna strasznie się wystraszyła i błagała aby jej nie zabijać. Oddała wszystko co miała. Niestety to nic nie dało. Została bestialsko zamordowana i zakopana na polu.

Kiedy moja babcia była jeszcze dzieckiem jej ojciec miał romans z inną kobietą.. Prababcia nakryła go z inną kobietą. On zaś postanowił ją udusić. Na szczęście jednak wybłagała go, aby ją zostawił, ponieważ osierociłby małe dzieci. Kiedy zmarł rodzina przeżywała straszną katorgę.. Nie mieli za co żyć. Musieli żebrać aby nie umrzeć z głodu.
Tytuł: Odp: Zapisane w pamięci
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 16, 2012, 23:34:08
To właśnie moja babcia i ciocia (jedna z jej starszych córek, która pamięta opowieści z czasów, gdy babcia była jeszcze w pełni sił) wprowadziły mnie w okres II wojny światowej. Nigdy nie przepadałam za historią, ale właśnie to żywe słowo do mnie przemówiło.

Kiedy byłam dzieckiem, mimo postępującej sklerozy, babcia opowiadała mi jak wyglądał jej 1 września 1939 roku. Choć pamiętała coraz mniej, tamtych czasów nic nie było w stanie wymazać z pamięci. Szkoda, że teraz już tak nie jest, bo kiedy dojrzałam na tyle, by wypytać o wszystko i zachować to głęboko w pamięci, nie mam takiej możliwości. Na szczęście jest jeszcze ciocia z wrodzonym talentem do przekazywania wiedzy historycznej.

W dniu wybuchu II wojny światowej moja babcia miała 9 lat. Mała wioseczka, a i tak wszyscy obawiali się najgorszego. Zabierali wszystko, co najcenniejsze (a nie było tego wiele), jakieś jedzenie i uciekali do wioski obok, gdzie znajomi mieli duży dom z piwnicą. Tam ukrywali się przez kilka dni. Nadeszła jednak wiadomość, że nic im nie grozi, mogą wrócić do domu, bo walki skupiają się raczej w dużych miastach. Niektórzy jednak uciekali na wschód. Nie przewidzieli, że pchają się pod najbardziej zacięte bitwy.

Podczas wojny Niemcy przychodzili do mieszkańców i zabierali im jedzenie, np. zrobioną przez gospodarzy śmietanę. Mój pradziadek chcą ją ukryć, postawił ją na środku podwórka pod jakimś starym wiadrem. Niemcy chodzili wkoło, szukali, zaglądali wszędzie, gdzie to tylko możliwe, ale nie wpadli na to, iż czasem pod latarnią może być najciemniej.

Te Wasze opowieści są straszne... Cieszę się, że tutaj nie było takich represji. W zasadzie u nas mieszkało wielu Niemców - w końcu to zachodnia część Polski - i zawsze żyli z Polakami w zgodzie. Po wojnie uciekali - bali się, że coś może im tu jednak grozić.

Okropne, mam nadzieję, że już nigdy się nie powtórzy...
Otóż to.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Fanta w Czerwiec 17, 2012, 20:18:36
Ciekawy temat.  smilie_girl_299
A więc tak. Od zawsze lubiłam czytać i uczyć się o Napoleonie Bonapartym. Według mnie był to bardzo inteligentny człowiek. I dzięki niemu powstało Wielkie Księstwo Warszawskie.Co prawda przyczynił się do tego również cesarz Rosji- Aleksander I. Cesarz Francji jako jedyny postanowił pomóc Polsce i za to cenię go przede wszystkim. Co prawda oddał Białostoczyznę, ale zrobił do dla własnych celów. Musiał udowodnić, że jest sprzymierzeńcem Rosji.  smilie_girl_307
 
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: asia w Czerwiec 17, 2012, 20:52:58
Mądry człowiek, który trzy (?) razy próbował popełnić samobójstwo. Jeszcze jak był młody opiekował się rodziną. Szybko zaistniał w wojsku.
A dla Polaków zrobił wiele i tej zasługi nikt mu nie odbierze. No i... Co gdyby nie on...? Szkoda, że jego kariera zakończyła się w taki sposób.

Ciekawi mnie, czy mam pochodzenie szlacheckie :D Nazwisko na to wskazuje, ale przecież nazwiska zakończone na -ski, -cki były później przyznawane też chłopom. Szkoda, że nie mogę takiej rzeczy się dowiedzieć.

I jeśli chodzi o mnie (jak na chwilę obecną) najbardziej polubiłam historię Polski z czasów Piastów i Jagiellonów.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 17, 2012, 21:29:44
A dla mnie za to do tej pory jedynym przyciągającym tematem była II wojna światowa. Zawsze mnie to interesowało, próbowałam dociekać, dlaczego stało się tak, a nie inaczej, jak to wszystko wyglądało...

Wiedzieliście, że Hitler, by mieć pretekst do ataku na Polskę zarządził akcję prowokacyjną w Gliwicach (które wówczas leżały na terenie Niemiec)? Grupy esesmanów ubrane w polskie mundury zaatakowały niemieckie posterunki graniczne i opanowały gliwicki budynek radiostacji, nadając w języku polskim wezwanie do powstania Polaków w Niemczech przeciw Hitlerowi. W miejscach rzekomej walki pozostawiono kilka trupów w polskich mundurach i z polskimi dokumentami. W rzeczywistości były to ciała więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, których zabito na potrzeby tej akcji. Hitler oświadczył w Reichstagu, że w zaszłych okolicznościach musiał wydać rozkaz ataku. Straszne, ale prawdziwe.

Mówi się, że Niemcy tak bardzo nam zaszkodzili, ale mnie wydaje się, że jednak Związek Radziecki miał w tym większy udział. Różnica tylko polega na tym, że zwolennicy Hitlera robili wszystko jawnie - kiedy rozstrzeliwano Polaków, ogłaszano to, gdzie tylko się dało. Rosjanie natomiast namawiali Polaków do picia alkoholu i niszczyli naszą inteligencję (chociażby Katyń), licząc na to, że głupim krajem pogrążonym w ciemnocie łatwo będzie zawładnąć. Ukrywano bardzo wiele mordów tylko po to, aby stwarzać pozory bycia lepszą alternatywą dla rozpadającego się kraju.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Fanta w Czerwiec 17, 2012, 22:09:08
Związek Radziecki. W sumie to zgadzam się z Tobą Moniko. A najgorsza jest ta ich cholerna hipokryzja.
Bronią się, kłamią, aby tylko nie powiedzieć prawdy. W chwili kiedy Stalin poznał prawdziwe oblicze Hitlera szybciutko zmienił o nim zdanie i postanowił pomagać Polsce. I co z tej pomocy? Wypuścił naszych żołnierzy, którzy byli niezdolni do walki, ponieważ byli poddawani torturom i nie dawano im pożywienia. Istna masakra!

Tak samo zdenerwowała mnie dziwna wojna. No po kiego grzyba Francja i Wielka Brytania formalnie wypowiedziały wojnę III Rzeszy, skoro ich działanie zakończyło się tylko na tym. Przecież gdyby zaatakowali to przypuszczalnie nie doszłoby do takich strat i klęsk. Może Polsce udałoby się wybronić i pokazać, że dadzą radę dyktatorom.

I najgorsze. Niemcy są bardzo bystrzy. Opowiadają swoim dzieciom, ze to właśnie Polacy strasznie traktowali Niemców i wszczęli wojnę. Nawet nie wiem jak to nazwać.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 17, 2012, 22:39:02
Francja i Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę, bo w pewnym sensie czuły się zobowiązane... Ale tak samo bały się o własne kraje i wolały nie pchać się na front, który, co z góry było wiadome, przyniósłby im straty. Kiedy obiecywały Polsce pomoc, miały nadzieję, że nigdy nie będą musiały jej udzielić... Dziwić się, nie dziwić, oceniać czy nie? Bardzo trudne pytanie. Nigdy nie wiemy jak my zachowalibyśmy się na ich miejscu. Jakby na to nie patrzeć, przez to, że tak długo oczekiwaliśmy na ich pomoc i mieliśmy nadzieję, że ona w końcu nadejdzie, broniliśmy się i daliśmy Europie czas na przygotowanie się do wojny.

Dla mnie hipokryzją było wmawianie 17 września 1939 roku Polskim żołnierzom broniącym wschodniej granicy, że Związek Radziecki wchodzi na teren naszego kraju, by pomóc Polakom w walce z Niemcami. Rozkazy nie docierały, więc nasi żołnierze byli bezradni. A na domiar złego kilka lat później Polacy zdecydowali się na walki pod Monte Cassino, aby dać wyraz swojemu udziałowi w antyhitlerowskiej koalicji... Naiwnie wierzyli, że to pomoże nam wynegocjować korzystne warunki w ustalaniu wschodniej granicy. Szkoda, że nie znali ustaleń teherańskich...
I najgorsze. Niemcy są bardzo bystrzy. Opowiadają swoim dzieciom, ze to właśnie Polacy strasznie traktowali Niemców i wszczęli wojnę. Nawet nie wiem jak to nazwać.
Wiesz, z tym to naprawdę różnie bywa. Przecież wielu Niemców również zginęło w wojnie, choć o tym się raczej rzadko u nas mówi. I to Hitler był cwany, a nie Niemcy sami w sobie. Miał w sobie swego rodzaju charyzmę, podążyły za nim tłumy. Wywyższał rasę aryjską, choć sam do niej nie należał. A to, jak szkolono małych chłopców, by w przyszłości podczas walk nie mieli żadnych skrupułów? Dawano im zwierzątka, pozwalano, by się do nich przywiązali, a po jakimś czasie kazano im je zabić rzucając o ścianę.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Fanta w Czerwiec 17, 2012, 23:11:21
Może i Niemcy przynieśliby im straty. Ale pewnie i Hitler nie czułby się tak pewnie i jego pozycja osłabiłaby się i to znacząco.
Kiedy obiecywały Polsce pomoc, miały nadzieję, że nigdy nie będą musiały jej udzielić...
No to nie rozumiem. Po co obiecywać skoro z góry wiadome było, ze im nie pomogą. Przecież Polska nie miała nikogo oprócz Rumunii (która praktycznie nie znaczyła nic), Francji i Wielkiej Brytanii. Duże państwa i gdyby zaangażowałyby się przynajmniej trochę Hitler nie pozwoliłby sobie na tak wiele. Według mnie to istna głupota.
 Najgorsze było to, że Polska praktycznie dookoła siebie miała wrogów.

Stalin. A kto go zrozumie. Dla niego liczył się tylko własny zysk. Przecież to właśnie Związek Radziecki wyrządził najwięcej krzywd Białostoczanom. Moja babcia rzadko opowiadała o Niemcach, częściej skupiała się na Rosji ponieważ z nimi miała większą styczność. Rabowali na potęgę, zabijali, kaleczyli.

To prawda. Ginęli również i niemieccy żołnierze ale ich liczba była sporo mniejsza od liczby zabitych polaków. A do tego Niemcy byli lepiej wyposażeni w różnego rodzaju bronie, amunicje, samoloty.. My niestety nie posiadaliśmy tego aż tyle.
Z tego co mi wiadomo, to Hitler mścił się na Żydach, ponieważ przez żydowską lekarkę umarła jego matka.
Takie wychowanie bardzo wpływa na psychikę. Dlatego możemy zaobserwować tę stanowczość i nie ułomność Hitlera.
Tytuł: Odp: Zapisane w pamięci
Wiadomość wysłana przez: Fanta w Czerwiec 17, 2012, 23:24:04
Pewnego dnia bodajże w sobotę moja babcia brała ślub. Razem z nią tego samego dnia wychodziła za mąż jej sąsiadka zza ściany.

Na 2 albo 3 godziny przed całą uroczystością do sąsiadki mojej babci wparowali Niemcy. Najpierw postanowili zabić jedynie pannę młodą, ponieważ łajdaczyła się z Niemcami.  Dostała kulkę w łeb. Matka zaczęła płakać o ile tak to można nazwać. Żołnierze postanowili zepchnąć matkę ze strychu, jednak wiedzieli o niej sporo, zagrażała im to też postanowili zabić i ją. Później zabili również brata panny młodej. Narzeczonemu zabrali buty i kazali uciekać za granice. Uciekł. Przy życiu został jedynie ojciec panny młodej i jej siostra. Dla nich to musiał być szok. Musieli oglądać mord własnej rodziny.
Następnie Niemiec przyszedł do domu mojej babci i kazał im bawić się tak, jakby do niczego nie doszło.

Siostra panny młodej umarła pare lat temu. Na starość po prostu zwariowała z nadmiaru emocji.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Kiki w Czerwiec 18, 2012, 00:08:11
No tak, Rumunia... Tylko czy ona nam w jakikolwiek sposób pomogła oprócz tego, że Polacy uciekali tam, kiedy wymagała tego sytuacja? Wielka Brytania i Francja nie dotrzymały słowa... Ale też wolały unikać wojny jak najdłużej się tylko dało. Co z tego, że Hitler zaatakował Polskę - póki im nic bezpośrednio nie zagrażało, woleli trzymać się z daleka, od czasu do czasu przesłali tylko broń. I choć trudno to zrozumieć, biorąc pod uwagę wcześniejsze obietnice, jednak nie skreślałabym i nie obwiniałabym ich tak szybko. Wojna rządzi się swoimi prawami. Zazwyczaj każdy martwi się tylko i wyłącznie o swój własny kraj.

A co było po wojnie? Jak traktowani byli Akowcy? Oczywiście, wielka w tym była "zasługa" Rosjan, ale również wielu Polaków traktowało ich jak zdrajców narodu. Nie potrzeba nam było wojen, sami występowaliśmy przeciwko sobie nawzajem. Czy oni o taką Polskę walczyli? Nie, wielokrotnie to powtarzali. Posuwano się do najobrzydliwszych metod, by tylko ich złamać, nakłonić do wyjawiania nazwisk współpracowników. Za współpracę gwarantowano wolność, a później bestialsko te obietnice łamano. Torturom nie było końca. Polskie podziemie było represjonowane, choć to również ono w wielkim stopniu przyczyniało się do obrony naszego kraju. Ten moment w naszej historii chyba boli mnie najbardziej. Nie potrafię tego zrozumieć, przyjąć do wiadomości, zaakceptować, przejść nad tym do porządku dziennego. Po prostu nie.

Widzisz, Ty pochodzisz ze wschodu Polski, możesz raczej więcej opowiedzieć o Rosjanach, ja z zachodu, więc logicznym jest, że bliższe mi są historie związane z Niemcami. Dla mnie takie codzienne sytuacje związane ze Związkiem Radzieckim to czysta abstrakcja, znam raczej suchą wiedzę książkową, ale może właśnie dzięki Tobie będę miała okazję je poznać.

Mówiąc o Niemcach, którzy zginęli w wojnie, miałam na myśli nie żołnierzy, ale ludność cywilną. Oni również trafiali do obozów koncentracyjnych i ginęli za to, że nie spełniali wymagań Hitlera. Wiadomo, że podczas każdej wojny straty w siłach zbrojnych ponoszą obie strony. Nasze straty były nieporównywalnie większe, ale tak jak już powiedziałaś, Niemcy byli w przewadze - więcej żołnierzy, więcej broni, więcej samolotów. Również do Rosjan było nam bardzo daleko - mimo, iż nasza armia była dwa razy większa, w pozostałym wyposażeniu nie dorastaliśmy im do pięt.

Też słyszałam tę opowieść o żydowskim lekarzu/lekarce. Tylko... Czy to był wystarczający powód? Patrząc na całe życie Hitlera na każdym kroku spotykamy się z dowodami o jego niezrównoważeniu psychicznym. Szkoda tylko, że te antysemickie echa pozostały w naszym kraju do dziś. Cokolwiek by o Żydach można powiedzieć, nie zasługiwali na taką śmierć. Tak jak Polacy, Niemcy i wszyscy inni, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Czerwiec 18, 2012, 07:56:08
Tak zwani "alianci" zdradzili nas co najmniej dwukrotnie. Raz, tuż po wybuchu wojny, drugi raz - na konferencjach pokojowych tuż po zakończeniu wojny sprzedali nas Stalinowi.
Procesy Norymberskie też były farsą i komedią. Bo obok niemieckich zbrodniarzy powinni na ławach oskarżonych zasiąść też ci spod znaku czerwonej gwiazdy. No ale kolejny raz sprawdziło się hasło "Zwycięzców nikt nie sądzi".
Sprawa Katynia - tutaj akurat pomogli nam (pewnie nieświadomie) Niemcy. To oni odkryli masowe mogiły polskich oficerów, i oni pierwsi wysunęli hipotezę o radzieckim sprawstwie. Oczywiście "alianci" mieli to w głębokim poważaniu.

Mało kto wie, że stosunki polsko-niemieckie jeszcze przed wybuchem wojny były wręcz idealne. Polska za swojego głównego wroga uważała nie bez powodu ZSRR. Podobnie zresztą było w Niemczech - pakt Ribbentrop-Mołotow był jedynie "na przeczekanie". Stosunek Niemiec do Rosji był raczej jednoznaczny - zły.
Można by spekulować - gdyby nie skrajnie ludobójcza polityka Hitlera - pakt antykominternowski Niemcy i Polska razem z "aliantami i wspólne ruszenie na ZSRR... Mogłoby się udać, szczególnie, że nie było jeszcze wtedy broni o masowej sile rażenia, a Armia Czerwona oparta była nie na jakości a na ilości.

W końcu Wehrmacht "wykrwawił się" pod Stalingradem, potem już było tylko gorzej, no ale tak to jest jak się walczy na dwa fronty.

Nie ukrywam, że jak dla mnie największym zagrożeniem dla Polski był i wciąż jest komunizm oraz wywodzące się z niego całe mnóstwo zgubnych idei i dążeń (neoliberalizm, dyktatura tolerancji, oligarchia itp).

Problemem Niemiec był zaś sam Hitler. Z charyzmatycznego lidera, stał się szaleńcem - prawdopodobnie przyczyniły się do tego jego choroby i "narkotykowa" kuracja, jaką stosowali jego osobiści lekarze. Tak, tak - Hitler był regularnym narkomanem i to zgubiło jego oraz Niemcy.
Dlatego też było tak wiele zamachów na jego życie - a ten farciarz zawsze się jakoś umiał wywinąć śmierci. Nawet ten najsłynniejszy zamach - 20 lipca 1944. Była silna bomba umieszczona blisko Hitlera, była sprzyjająca okoliczność - i nie udało się, teczkę z ładunkiem wybuchowym w ostatniej chwili przestawił na drogi koniec stołu pułkownik Brandt. A było tak blisko - wprowadzenie zmodyfikowanego planu "Walkiria", pozbycie się władz partii i SS, natychmiastowe rozpoczęcie rozmów z Anglią, Francją i USA.... Na pewno byłaby wówczas inna mapa Europy.
Czy Polska by na tym zyskała? Trudno powiedzieć. Wbrew temu co się powszechnie mówi, grupa Stauffenberga przeprowadziła zamach nie z litości nad gnębionymi Żydami, ale z czystego pragmatyzmu. Zdawali sobie sprawę, że wojna w takiej postaci jak była wówczas doprowadzi Niemcy do totalnego upadku, Hitler jest szaleńcem pozbawionym logicznego myślenia a większość generałów to marionetki w jego rekach.
Chodziło im TYLKO o ich kraj, o przyszłość RZESZY a nie Europy.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Tabusia w Czerwiec 18, 2012, 22:37:22
Ja już dawno się historii uczyłam, ale zawsze lubiłam. Pomijają II wojnę światową, bo akurat tego okresu nigdy nie lubiłam. Ze względu na to, że nawet kiedyś zdarzyło mi się brać udział w olimpiadzie historycznej to najbardziej pamiętam okres w historii Polski od I rozbioru Polski w 1772 r. do odzyskania niepodległości w 1918 r.
Z względu na to, że nie tak dawno obchodziliśmy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja z 1791 r. Może warto pamiętać, że była to druga na świecie, a pierwsza w Europie uchwalona konstytucja.
Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: El w Czerwiec 19, 2012, 21:56:14
Bo każda z tych muzycznych epok daje człowiekowi coś innego. W moim przypadku wszystko zależy od nastroju w jakim jestem. Podobnie zresztą jest w przypadku muzyki rozrywkowej.

Skoro jesteśmy w historycznym temacie, to ja w pierwszej kolejności wspomnę tu Fryderyka Chopina, którego oczywiście dokładniej przedstawiać nie muszę. Jego polonezy i mazurki były pełne płomiennego patriotyzmu i tego związanego z umiłowaniem nadwiślańskich, mazowieckich pejzaży i tego nasyconego bólem, wynikającym ze świadomości, że ojczyzna walczy, a on nie może jej pomóc. Będąc na emigracji pisał do przyjaciela:

?W salonie udaję spokojnego, a wróciwszy do domu piorunuję na fortepianie. Przeklinam chwilę mojego wyjazdu??

I tak Fryderyk piorunował, że skomponował Polonez As-dur nr 6, zwany bohaterskim, bowiem zaznacza się ognistym temperamentem i marszowym rytmem. Dodatkowo ?gwałtowne? momenty kompozycji kojarzyć się mogą z atakującą husarią. Albo Etiuda rewolucyjna powstała jako wyraz bólu, rozpaczy i gniewu z powodu upadku powstania listopadowego. Trafnie Robert Schumann określił twórczość Chopina, mówiąc, że jego kompozycje ?to armaty ukryte w kwiatach?.

http://www.youtube.com/watch?v=F2qsscRdiZk

Piękny utwór, zakrapiany kroplą tęsknoty.
Zresztą u Chopina prawie wszystko trafia w serce. Przecudowne nokturny (mój ulubiony op. 9 no 2), preludia (z przejmującym ?deszczowym? na czele), mazurki (m.in. przepiękny, muzyką malowany obraz polskich pół, łąk, rozdroży, czyli Mazurek A-moll, op. 68 no 2), czy walce (jak chociażby walc A-moll, op. 34 no 2, czy ten ostatni, skomponowany tuż przed śmiercią ? zachwycający i wzruszający walc A-moll)

http://www.youtube.com/watch?v=SZUhCQFmWJk&feature=related

Utwory Fryderyka Chopina to niezwykła lekcja historii.
Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: Kompaktowa w Czerwiec 21, 2012, 15:16:04
Powiem tak. Mimo, iż urodziłam się w latach 90-tych gdzieś w głębi duszy, w sercu czuję się dzieckiem Maanamu.
Strasznie żałuję, że nie przyszłam na świat 10/15 lat wcześniej.
Kurczę, ile bym dała żeby zobaczyć młodą, pełną energii, kontrowersyjną Korę. Właśnie taką Ją kocham.
I taką chciałabym zapamiętać do końca swych dni. Szkoda, że niestety tylko z teledysków, czy też filmików a youtub'ie, ale zawsze coś, ot co!
Dodatkowo ten Jej kontrowersyjny styl i włosy ścięte na jeża - ubóstwiam.
Dla mnie takimi maanamowymi perełkami są: "Kocham Cię Kochanie moje", "Boskie Buenos",
"Cykady na cykadach", "Derwisz", "Ten cholerny deszcz", "Po prostu bądź", "Mówią, że miłość" i dużo, dużo, dużo innych.
Maanam - Lucciola (Opole 1985 rok) (http://www.youtube.com/watch?v=ANdEYj3NOhM&feature=related) smilie_girl_301


Podanto, takim bliskim mi zespołem jest Dżem.
Uwielbiam Ryśka, film Skazany na Bluesa mogłabym oglądać non stop.
Ich utwory mają sens, przesłanie, są takie życiowe i... zawsze na topie.
Ohh, bez wątpienia przeszłabym się na koncert pierwotnego Dżemu.
Jest mnóstwo piosenek, które mogłabym słuchać godzinami, natomiast polecam, bardzo znany utwór List do M. 
Dżem - List do M (http://www.youtube.com/watch?v=arK3cElT_2A)
Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 22, 2012, 08:50:26
Był Chopin, który muzycznie wkomponował się w swoje czasy, trudne czasy dla Polski, której akurat na mapie nie było a wciąż była. Pomyślałam więc o zakazanych piosenkach, ale po pierwsze:
- zobaczyłam Maanam i moje myśli pofrunęły do lat 80-tych
po drugie:
- zakazane piosenki i walkę z okupantem dużo lepiej potrafi przestawić El smilie_girl_020 , z samej już racji zainteresowań starym kinem, muzyką przedwojenną i wczesną powojenną :)

No więc ja zaprezentuję Perfect, zwłaszcza ten z płyty "Unu", kiedy cenzura robiła swoje i nawet w piosence, a może tym bardziej w piosence (muzyka miała zawsze to do siebie, że niosła tłumy, i trzeba było kombinować, aby wyrazić swoje zdanie, wyrazić bunt przeciwko otaczającej rzeczywistości...stop...to nie wypracowanie na polskim...

"Unu" to płyta dla mnie szczególna, podobnie jak kilka następnych w wersji live. "Objazdowe nieme kino", "Ja , my, oni", "Co za hałas, co za szum" - to ukrywająca się pod przenośniami cała prawda. Przecież nie chodziło o  opiewanie życia owadów na łące, śladem pszczółki Mai:)

http://www.youtube.com/watch?v=hqXTS5Bk1Oc

Fajna sprawa, rozpracowywanie kim jest formacja mrówek opalonych na brąz a kim zielone ludki, które zeszły na ląd.
"Unu" powstała  zaraz po stanie wojennym, jeszcze w bardzo gorącym okresie. Ale im czas płynął, tym i teksty bardziej otwarte, dosłowne. 87' rok to już "odwilż", rozluźnienie, zmniejszenie terroru...do kraju coraz bardziej wbija się zapach "zgniłego zachodu".
W tekstach pojawia się motyw ulotek, nalotów, mundurów - Nie patrz jak ja tańczę, Ja, my, oni, Żywy stąd nie wyjdzie nikt

http://www.youtube.com/watch?v=HhZsufrAeMg&feature=related

Taki mundur to jest bardzo piękna rzecz,
Chciałbym go mieć
Jeden rozkaz mógłbym wydać chcieć,
Na cały świat
I żywy stąd nie wyjdzie nikt,
I żywy stąd nie wyjdzie nikt...
Możesz kąpać się w szyfonach
Bóg wie z kim i bóg wie gdzie
Ja to miejsce wskażę ludziom swym,
dopadną cię
I żywy stąd nie wyjdzie nikt,
I żywy stąd nie wyjdzie nikt...
Pijąc wódkę patrzę w drzwi,
Nikt nie stoi w nich,
Choć stuknął z brzękiem sedes
Czarnych pończoch siatkę mam w dłoniach swych,
Nie uciekniesz mi
Nie uciekniesz mi stąd dziś,
Nie uciekniesz mi stąd nigdy
Nie masz gdzie agent to wie
Ta armia już się czołga do twych brwi,
Do twojej krwi
I żywy stąd nie wyjdzie nikt,
I żywy stąd nie wyjdzie nikt...


Ale przecież to nie tylko piosenki Perfectu, robiło tak wielu, Republika też, na przykład. Ja w ogóle to uwielbiam wszelkie koncerty organizowane z okazji rocznic czy wprowadzenia Stanu Wojennego (13 I 1981 r.) czy też powstania Solidarności. Wtedy z uwielbieniem oddaję się słuchaniu różnych muzycznych perełek: od Kaczmarskiego:
http://www.youtube.com/watch?v=-YGS9vhmFS0

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...


Ostatnia zwrotka tak mi zawsze przywodzi na myśl to, co widzę wokół siebie teraz....

po Prońko i jej kolejkę po szarość:

http://www.youtube.com/watch?v=aU-3t8Wav7U

Za czym kolejka ta stoi
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz gdy dojdziesz
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu
Kamienne zwątpienie
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj.
Kiedyś te kamienie drgną
I Polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc.
Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj.
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc.


Podwójna wymowa tego tekstu. Kolejki bywały różne, ale w każdej z nich można było się nie doczekać na cokolwiek. Kamienie w końcu drgnęły, poleciały jak lawina...pytanie tylko, czy warto było?
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Lisbeth w Czerwiec 22, 2012, 23:31:58
quote]
Cytuj
Od zawsze lubiłam czytać i uczyć się o Napoleonie Bonapartym. Według mnie był to bardzo inteligentny człowiek. I dzięki niemu powstało Wielkie Księstwo Warszawskie.Co prawda przyczynił się do tego również cesarz Rosji- Aleksander I. Cesarz Francji jako jedyny postanowił pomóc Polsce i za to cenię go przede wszystkim. Co prawda oddał Białostoczyznę, ale zrobił do dla własnych celów. Musiał udowodnić, że jest sprzymierzeńcem Rosji. 
[/quote]
Napoleon wcale taki dobry i łaskawy wobec Polski nie był. Księstwo Warszawskie miało być tylko jednym z satelickich krajów Francji czyli de facto nie odzyskiwaliśmy niepodległości. Dla niego było to dobre zagranie polityczne. Utworzeniem  terytorium podległego Mu, otwierał sobie drzwi do podbojów wschodniej Europy.  O dobro Polaków, to chodziło najmniej. Zresztą kilka lat wcześniej zesłał polskie legiony na Haiti. (Zresztą do dziś wielu mieszkańców Haiti ma polskie korzenie :D ) To też o czymś świadczy... Polacy wcale nie byli dla Napoleona kimś ważnym.
No ale że Polacy byli mu cały czas wierni, no to czemu by nie wykorzystać taniej siły roboczej podczas walk.

Cesarz Rosji- Aleksander jak i później Mikołaj, to przyczynili się głównie, do represji wobec Polaków, zabijania polskiej kultury i rozwalania wszystkiego, co wiązało się z możliwością odrodzenia państwa polskiego.
Powstanie listopadowe zostało potępione między innymi przez papieża Grzegorza XVI, który uznał je za wewnętrzną sprawę Rosji, tylko dlatego, że tak sprawę powstania (jako barbarzyńskiego buntu przeciw legalnej władzy) przedstawili przebywający w Watykanie, urzędnicy rosyjscy. Tak więc... dzięki cesarzom rosyjskim to myśmy nic nie mieli. Nawet jeśli łaskawie na chwilę udało utworzyć się Księstwo Warszawskie.

Przepraszam, że wtrącam moje trzy grosze...


A tak poza tym interesuje mnie historia Polski szczególnie w okresie drugiej wojny światowej i PRL.
Cytuj
Sprawa Katynia - tutaj akurat pomogli nam (pewnie nieświadomie) Niemcy. To oni odkryli masowe mogiły polskich oficerów, i oni pierwsi wysunęli hipotezę o radzieckim sprawstwie. Oczywiście "alianci" mieli to w głębokim poważaniu.
Sprawa Katynia jest bardzo ciekawa. Szkoda tylko, że wciąż stara się to zepchnąć na margines... a przecież Rosjanie wybili prawie 25 000 Polaków... ok 15 000 oficerów... Wytłukli w pień sporą część polskiej inteligencji tylko po to, by móc łatwiej sterować pozostałym ludem... często nieświadomym tego, co się dzieje. Do dziś nie mogę się nadziwić, że zbrodnie radzieckie nie są uznane za ludobójstwo..., że nie zabrania się noszenia symboli radzieckich itp.

Alianci wręcz uważali, że Polacy przesadzają, domagając się uwolnienia polskich oficerów. Nie chcieli stracić sojusznika. Próbowali łagodzić sprawę i przemilczeć.
Tymczasem Stalin podczas spotkania z Sikorskim prosto w oczy kłamał, że Polacy uciekli do Mandżurii...

Potem tworzenie armii Andersa (aliancka, dowództwo polskie) i właściwie drugiej równoległej armii polskiej pod dowództwem Berlinga... a tak naprawdę podległej Armii Czerwonej. Mało kto wie, bo niewiele się mówi o "willi szczęścia" czy też "willi rozkoszy" czyli ośrodku NKWD, w Małachówce, do którego zawieziono grupę internowanych oficerów Wojska Polskiego, by prowadziła rozmowy z przedstawicielami NKWD na temat utworzenia polskiej dywizji na terenie ZSRR z pominięciem Rządu RP.
Sowieci mieli wszystko dobrze wymyślone... Polska miała być im podległa i koniec kropka.

Boli, że do tej pory mówi się ile to zła popełnił Hitler (owszem popełnił i nie umniejszam), ale równie wielką kanalią był Stalin... Jeszcze bardziej groźniejszą i przebieglejszą... Ja uważam, że  to stalinizm, PRL wyrządził Polsce więcej zła niż cała II wojna światowa... Niestety, do  tej pory pokutujemy za te 50 lat marazmu...

Dobra milknę, bo zanudzam... Przepraszam za tego posta... Nie zabijajcie.



Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Lisbeth w Czerwiec 22, 2012, 23:35:41
Jeszcze tu pomarudzę, bo do Historii Polski ten film nie pasuje a chcę go polecić.
Jeśli ktoś interesuje się II wojną, systemami totalitarnymi to "Sowiecka historia" (Soviet story) jest dla niego. W bardzo ciekawy sposób pokazane stosunki między Hitlerem i Stalinem oraz zbrodnicza polityka ich systemów totalitarnych.
http://www.youtube.com/watch?v=Qu4P8Fu9tLo

Film trwa 1,5h ale naprawdę warto obejrzeć.
Ostrzegam zawiera drastyczne obrazy.
Możecie o nim podyskutować jeśli ktoś się skusi.

Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 23, 2012, 09:33:50
Dlaczego przepraszasz za wyrażenie swojego zdania?
Wiem, że w tym kraju można za to oberwać...co najmniej kpiną, wyzwiskami i skierowaniem do psychiatry...ale spokojnie, nie jest tutaj jeszcze tak źle.
Ja się z Tobą zgadzam.
Ten film, który zamieściłaś w innym wątku oglądałam z rok temu w telewizji, nie jest tak zupełnie pomijany. Ale...podobno im prawda prawdziwsza tym bardziej niewygodna.
To oczywiste dlaczego mordowano oficerów i gnębiono elitę intelektualną. Mnie zastanawia regularne zmniejszanie lekcji historii, gdzie na omówienie historii powojennej, i polskiej i światowej, muszą starczyć 2-3 godziny lekcyjne. Jakaś dziwna analogia?
Chyba jednak lepiej trzymać się stwierdzenia: "Prawda jest jak d...pupa, każdy ma własną" :)
Jedno z moich dziecięcych wspomnień. Wyprawa na borówki do pobliskiego lasu i szepty rodziców - "Nie, tam nie, bo tam leżą" "Skąd wiesz, ze to tutaj?" "Ojciec pokazywał kiedyś". Wersja dla dzieci : żmije. Dziecko nie zawsze umie rozróżnić co można komuś powiedzieć a czego nie. Dobrze, że dziadek żył jeszcze kilka lat. Dzięki temu wiem dlaczego wymordowano moich sąsiadów. Do dzisiaj nie mogę pojąć jak udawało im się ukrywać Żydów przez kilka lat a jednego uciekiniera z transportu tylko trzy noce.
Dosłownie za miedzą był obóz a las to końcowy etap. Nazwali to Małym Katyniem (tej naszej ziemi). Oczywiście 40 lat później. 
Ciekawe ile rzeczy zweryfikuje historia znowu za kilka lat.

Cytuj
Do dziś nie mogę się nadziwić, że zbrodnie radzieckie nie są uznane za ludobójstwo...

Na razie na topie są wyprawy krzyżowe :)
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Lisbeth w Czerwiec 23, 2012, 21:23:28
Cytuj
Mnie zastanawia regularne zmniejszanie lekcji historii, gdzie na omówienie historii powojennej, i polskiej i światowej, muszą starczyć 2-3 godziny lekcyjne. Jakaś dziwna analogia?
Zastanawia to Ciebie, zastanawia to mnie, ale wszyscy inni mają to gdzieś... Bo historia jest niefajna, nudna i nikomu niepotrzebna. :/ Zresztą widać po tym dziale jaki wielki ruch nastał. Widać po postach niektórych ludzi w innych częściach forum. Nie tylko tego zresztą.

Owszem... trzeba zreformować naukę historii, bo obecny program też jest zły. Jednak może bardziej przyłożyć się do nauki Historii Polski niż Powszechnej. Jak tak dalej pójdzie, to nic nie będziemy wiedzieć o tej najnowszej historii... Widocznie najwygodniej o Piastach i Jagiellonach uczyć jak za PRLu. Ech.

Muszę kiedyś pojechać, zobaczyć "Mały Katyń". Takich "Małych Katyni (Katyniów)" jest cała masa... Przecież na Ukrainie i Białorusi wciąż odkrywają nowe masowe groby.

Tak na topie są wyprawy krzyżowe, nie tylko ze względu na same wyprawy :)

Skoro założony już został dział poświęcony historii, proszę rozmawiajcie coś. Ja się tu tak teraz wtrąciłam, ale dział jest dla Was... Bezsensu żeby stał pusty. Szukajcie nawet sami. Popytajcie dziadków, ciocie, mamy, wujków... Odkrywajcie historię, bo jest ona niezwykle ciekawa. Zwłaszcza historia Polski.


Ze śmieszniejszych ciekawostek:
A słyszeliście kiedyś o niedźwiedziu Wojtku? Miś Wojtek walczył z naszymi żołnierzami pod Monte Cassino :)
Był ich wiernym przyjacielem, nawet pił piwo hehe, ponoć nie lubił Niemców i zawsze nerwowo na nich reagował. Po wojnie trafił do ZOO bodajże w Anglii i tam dokończył swój żywot. Zawsze cieszył się, gdy słyszał polski :D
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 23, 2012, 22:35:45
Mnie wiele rzeczy zastanawia, ale ja się zwyczajnie boję. Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, uwielbia zataczać koła...a ten naród coraz głupszy i głupszy... smilie_girl_238
To strach. Żadna ironia, serio.

Co do programów nauczania historii to nie wiem jak można to zreformować. Owszem można by się skupić na nauce wyłącznie historii własnego kraju (tak jak robią inni), ale jak to oddzielić kiedy wszystko jest ze sobą tak związane. Kiedy Rewolucja Francuska potrafiła wpływać na historię zupełnie innego kraju, w zupełnie innych czasach.
Poza tym - takie oderwanie może się skończyć jak w jednej anegdocie, kiedy delegacja naukowców z Harvardu zwiedzała Wawel i sprzeczała się z przewodnikiem, że w 1444 roku świat jeszcze nie istniał. Fakt, zważywszy, że Kolumb dopłynął 50 lat później, myśląc zresztą, że odnalazł upragnioną drogę do Indii ;D

PRL...czasami chciałabym, żeby coś, jakaś namiastka chociaż wróciła. Nie ze względów ekonomicznych a ideologicznych właśnie. Dlatego, że wyobraźnia wielu nie jest zbyt szeroka i dlatego, że nie ma się skąd dowiedzieć albo się tego nie chce. Najlepiej doświadczyć.

Albo coś pooglądać chociaż....

Uważam, że powinnaś gościć tutaj częściej. Już samo to, że jesteś "na świeżo". Wiesz ile rzeczy wyszło na światło dzienne przez 10 lat? Ile nowych rzeczy napisano?
Uważam też, że nauka historii poprzez ciekawostki, jak o misiu Wojtku, jest dużo ciekawsza niż suche fakty z książki 
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Kompaktowa w Czerwiec 24, 2012, 13:17:33
Ja osobiście historii nigdy nie lubiłam i nie lubię.
Wydaję mi się, iż zależy dużo od osoby, która wprowadza Cię w ten "przedmiot" od najmłodszych lat.
W podstawówce kobieta uczyła mnie historii. Mówiła jakby miała do wyuczone z książki, a ja modliłam się całą lekcję żeby już był dzwonek.
Strasznie długo nudziłam się na tych lekcjach. Ponadto w gimnazjum też nie miałam lepiej. Ba, nawet gorzej.
Najgorsza klasa w szkole, nauczycielka nie dawała sobie rady, co chwilę Jej ktoś przerywał etc. Paranoja!
Nic nigdy nie wyniosłam z lekcji historii.
W szkole średniej miałam historyka, która tylko "ślinił się" na widok dziewczyn. Więc co lekcję było "Marcelina podaj mi długopis, zeszyt itp."
Nie miał serca do tego co nam opowiadał. Odbierałam to jako "suche wiadomości" przekazane gdzieś z książki. Niestety.
Jak widać nie udało mi trafić na nauczyciela z prawdziwego zdarzenia, który by mnie zainteresował, wgłębił w jakieś historyczne tajniki, opowiedział kilka ciekawostek, ot co. ;)

Skoro założony już został dział poświęcony historii, proszę rozmawiajcie coś. Ja się tu tak teraz wtrąciłam, ale dział jest dla Was... Bezsensu żeby stał pusty. Szukajcie nawet sami. Popytajcie dziadków, ciocie, mamy, wujków... Odkrywajcie historię, bo jest ona niezwykle ciekawa. Zwłaszcza historia Polski.
I tutaj się zgodzę.
Jeśli już ktoś mnie zaciekawi swoimi historycznymi opowieściami, to jest to moja babcia, gdyż babcia babci przeżyła Auschwitz.
Byłam trzy razy w Oświęcimie i wszystkie te razy chwyciło mnie to miejsce za serce.
Za każdym razem kiedy widziałam te włosy, buty, rzeczy po małych dzieciach łza mi się zakręciła w oku.
SZOK, że ludzi mogą być taki podli! Ludzie zabijający ludzi, to nie ludzie!
Kiedy idzie się tymi "komnatami" pod ziemią, a na ścianie wiszą zdjęcia tych ludzi, to to jest uczucie po prostu do opisania.
Widzimy miejsce gdzie był apel, gdzie Ci ludzie spali, myli się, ale tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie przez co oni przeszli.
Do teraz czuję żal do Niemców pomimo, iż nie są Oni niczemu winni - Ci Niemcy, którzy teraz żyją. Uraz niestety pozostał.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Czerwiec 25, 2012, 09:02:05
zuję żal do Niemców pomimo, iż nie są Oni niczemu winni - Ci Niemcy, którzy teraz żyją. Uraz niestety pozostał.
Tyle, że wiesz... Niektórzy Niemcy nie ustają w wysiłkach aby w jak największym stopniu odpowiedzialność za zbrodnie ich dziadków zrzucić na Polaków. I nie są odosobnieni. Wszystkie te żądania odszkodowań, wyrzucanie Polaków z domów, które otrzymali w latach 1945-1950. I dziwna indolencja naszych władz. A w końcu kto wymordował tylu Polaków, kto zniszczył Warszawę, tyle innych miast? Czemu polskie władze nie mogą tak "pro forma" wystawić władzom Niemiec takiej "symbolicznej faktury" za zbrodnie i zniszczenia?
Co rusz pojawia się w zachodniej prasie zdanie "POLSKIE obozy koncentracyjne", w wielu filmach, książkach zachodnich autorów Polacy są ukazani jako zbrodniarze ("Holocaust", "Opór") itp. Tutaj pojawia się tylko pytanie - czy wynika to ze zwykłej niewiedzy (wiadomo, dla Amerykanów Polska to kraj za kołem polarnym gdzie po ulicach chodzą białe niedźwiedzie), czy jest świadome i złośliwe.
Wielu ludzi robi to celowo, zaś na słowa krytyki mają tylko jeden argument - "Ty antysemito!". I tu pojawia się kolejny problem...

Ja czasami mówię, że dla bogatej żydowskiej diaspory (głównie rodziny Żydów z USA i Izraela) - Holocaust był prawdziwym wybawieniem. Raz, że zginęła niemal cała żydowska biedota z krajów Europy Środkowej (głównie), dwa - są teraz na uprzywilejowanej pozycji i mogą oskarżać wszystkich o wszystko, sami będąc chronieni przez "instytucję antysemityzmu". Czyli obrazowo - Żyd w stosunku do "goja" może być złośliwy, napastliwy, oszukańczy - i jest to całkiem inaczej przyjmowane niż na odwrót - bo ten drugi wariant, czyli "goj" w stosunku do Żyda - będzie zawsze podchodził oficjalnie pod "antysemityzm".
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 25, 2012, 22:35:33
Co rusz pojawia się w zachodniej prasie zdanie "POLSKIE obozy koncentracyjne", w wielu filmach, książkach zachodnich autorów Polacy są ukazani jako zbrodniarze ("Holocaust", "Opór") itp. Tutaj pojawia się tylko pytanie - czy wynika to ze zwykłej niewiedzy (wiadomo, dla Amerykanów Polska to kraj za kołem polarnym gdzie po ulicach chodzą białe niedźwiedzie), czy jest świadome i złośliwe.

Sam sobie odpowiedziałeś. Amerykanie mają taką wiedzą i o historii i w ogóle o świecie współczesnym, że komentarz zbędny. Taką samą będzie mieć nasza młodzież za kilkanaście lat.  Anegdotę o delegacji z Harvardu nie podałam bez powodu.
Natomiast jeśli chodzi o Europę to jest to specjalne i z premedytacją działanie określonych środowisk, chociaż za chwilę to i tak będą działania ogólnonarodowe, oficjalne stanowiska etc. Prasa rosyjska w zatajaniu lub też raczej wywracaniu  historii nie jest wcale lepsza. Z ich strony to jest złośliwość i celowe działanie.
Tak czy owak, jeśli chodzi o wpadkę Obamy ostatnią to jest to czysta niewiedza. Zwłaszcza stwierdzam po tym, jakie gafy strzelał podczas ostatniej wizyty w Europie :P

Polskie władze i symboliczna faktura? smilie_girl_160
Na ostatnim meczu w Gdańsku była okazja :P Ok, nie będę się doczepywać :P Jeden taki ciągle by wystawiał faktury, ale jego z kolei ciągle wysyłają do psychiatry :P
Musisz też Mintku zrozumieć, że młodzież chce żyć...tak po prostu, na luzie, normalnie, bez ciągłego wracania do tego, co było. Chce i żyć i być w cywilizowanym świecie. Cena mało ważna.

Cytuj
Ja czasami mówię, że dla bogatej żydowskiej diaspory (głównie rodziny Żydów z USA i Izraela) - Holocaust był prawdziwym wybawieniem. Raz, że zginęła niemal cała żydowska biedota z krajów Europy Środkowej (głównie), dwa - są teraz na uprzywilejowanej pozycji i mogą oskarżać wszystkich o wszystko, sami będąc chronieni przez "instytucję antysemityzmu". Czyli obrazowo - Żyd w stosunku do "goja" może być złośliwy, napastliwy, oszukańczy - i jest to całkiem inaczej przyjmowane niż na odwrót - bo ten drugi wariant, czyli "goj" w stosunku do Żyda - będzie zawsze podchodził oficjalnie pod "antysemityzm".

Oglądałam kiedyś taki film w necie, który potwierdzałby tę tezę. Narratorem - autorem był nawet jakiś amerykański Żyd. No teraz już trudno tego szukać, ale jak pamiętam...wycieczka izraelskiej młodzieży do Polski, setki godzin przygotowań w tym wmawianie tej młodzieży jakie zagrożenia ich tam czekają. Ludzie, włos się jeżył. Ta młodzież była przygotowywana na ataki, zamachy, rzucanie kamieniami. ::) Bo oni cierpienie mają przypisane. A mówią że Polacy i martyrologia.
 to część wspólna.

Mój dziadek nie lubił Żydów, bardzo szczerze, z czasów przedwojennych, ponieważ go na tzw "furmance" wiele razy oszukali. Wiele razy opowiadał. Pomimo tej niechęci nigdy, przenigdy nie zadziałał przeciwko - sąsiedzi przez wiele lat ukrywali żydów. Wiedział przecież o tym.
A kilka kilometrów (raptem 3) dalej rodzina polska również ukrywała kilkunastu Żydów. Nawet, pomimo strachu, dawali radę kilka miesięcy. Ta rodzina, nawet nie małżeństwo a konkubinat mieli dwie małe córeczki, które szczęśliwie tamtej niedzieli znalazły się poza domem. Kilku Żydów zdołało uciec lub też nie było ich w stodole, kiedy był nalot. Reszta plus ci Polacy, zginęli. Będzie puenta: wydał ich Żyd, współziomek. Obiecali mu życie, majątek a i tak zginął niedługo potem.
To dziadek wspominał do końca życia. Młodsza córka tych państwa odebrała medal z rąk p. Marii Kaczyńskiej parę miesięcy przez katastrofą. Sama zmarła w listopadzie. Teściowa mojego szefa od nalewania piwa.
Są dwie strony medalu. Żydzi wydali swoich i wydawali Polaków. Nie wiem co robili Polacy, ale tutaj gdzie jestem, za cenę życia, za cenę życia w strachu...ukrywali Żydów latami.
Historia nie jest tak jasna i przejrzysta jakby się wielu wydawało...

Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Czerwiec 26, 2012, 06:37:40
Musisz też Mintku zrozumieć, że młodzież chce żyć...tak po prostu, na luzie, normalnie, bez ciągłego wracania do tego, co było. Chce i żyć i być w cywilizowanym świecie. Cena mało ważna.
Nie da się. Dopóki wciąż będą istniały animozje na tle historycznych zaszłości - dopóty będą one dotyczyły nas wszystkich.

Cytuj
Historia nie jest tak jasna i przejrzysta jakby się wielu wydawało...
Tylko mało ludzi to rozumie. I nie ma tam czerni i bieli a same odcienie szarości. W końcu jak tak dobrze poszukać - to chyba każda nacja ma "za uszami" jeśli chodzi o wydarzenia sprzed lat.

Co zaś do "polskich obozów" - były i takie, były. Tuż po zakończeniu wojny, utworzono kilka obozów przejściowych dla ludności niemieckiej, która miała być deportowana za Odrę,. Obozy te były zarządzane przez polskie władze. Jest to taki trochę przykry epizod w naszych dziejach - bo jednak Polacy dręczyli tam tych niemieckich cywili. Rzadko się o tym mówi.
No ale to akurat inna bajka niż Oświęcim czy Majdanek...

Cytuj
Są dwie strony medalu. Żydzi wydali swoich i wydawali Polaków. Nie wiem co robili Polacy, ale tutaj gdzie jestem, za cenę życia, za cenę życia w strachu...ukrywali Żydów latami.
No ale to się w "mainstreamie" nie liczy. Liczy się nadmuchana do absurdalnych rozmiarów sprawa Jedwabnego i "wszyscy Polacy to faszyści i antysemici". Liczy się aby tą Polskę ciągle znieważać, a co najgorsze - robią to przede wszystkim Polacy - w mediach, w wypowiedziach publicznych itp. gdzie już w tej chwili całkiem oficjalnie patriotyzm jest równany z neonazizmem.

Pamiętam taki program TV, jeden z tych w rodzaju X-factor czy coś, gdzie uczestnicy spiewają a jury się wypowiada - koleś zaśpiewał piosenkę "Mówisz mi..." - taką lekko nostalgiczną, lekko patriotyczną. Rosiewicz to zdaje się kiedyś śpiewał... Zresztą znajdźcie sobie jej słowa, zobaczycie.
Reakcja członków jury (Zapendowska, Kora i ktoś tam jeszcze, chyba ten pedzio Piróg) była wręcz histeryczna - że "patriotyzm to coś potwornego", głupie uśmieszki, debilne komentarze... Opadły mi ręce. Staramy się niby to naśladować USA - ale tam patriotyzm jest ściśle ugruntowany, ludzie mają świadomość narodową, wiele ludzi ma w ogródkach maszt z flagą, w szkołach przysięga się wierność fladze i konstytucji - u nas patriotyzm to dla wielu niemal wstyd, takie odnoszę wrażenie. Patriotyzm według mediów i tak zwanych "autorytetów" (medialnych hien i klakierów) - oznacza PiS, Kaczyńskiego, Smoleńsk, Kościół czy wręcz jak już mówiłem - jakiś neonazizm zabarwiony nutką ciemnogrodu. Flagę wywiesza się jedynie na mistrzostwa piłkarskie, a wyjście w miasto w koszulce "POLSKA" automatycznie robi z człowieka skinheada.
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Lisbeth w Czerwiec 29, 2012, 22:30:35
Cytuj
Obozy te były zarządzane przez polskie władze. Jest to taki trochę przykry epizod w naszych dziejach - bo jednak Polacy dręczyli tam tych niemieckich cywili. Rzadko się o tym mówi.
Jeśli chodzi o władze, które na terenie Polski rządziły po 1945 roku, to nie były one polskie... Niby Polacy, ale Polacy zdrajcy. Od początku przygotowani przez ZSRR, na smyczy Moskwy...

Swoją drogą nieźle wyprali ludziom mózgi.


Mamy końcówkę czerwca a końcówka czerwca w 1956 roku była dość mocno burzliwa. Uwaga większości skupiła się na Poznaniu i tym co tam się działo.
Tak zwane "wydarzenia czerwcowe", "poznański czerwiec" to pierwszy bunt robotniczy przeciw władzy... Strajk, który zakończył się dla wielu tragicznie.
Zginęło wiele niewinnych osób, w tym całkiem przypadkowych, bo "władza" oczywiście musiała użyć siły, aby zdławić "faszystowską rewolucję".
Najmłodszą ofiarą był 13-letni Romek Strzałkowski.
Polecam przeczytać książkę 13 lat, 13 minut, która w ciekawy sposób łączy wydarzenia z Poznania, z wydarzeniami na Węgrzech w tym samym roku, tylko w październiku. Poprzez historię właśnie Romka jak i 17- letniego Petera (chłopak został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano niemal natychmiast. Kat tak usunął podnóżek od szubienicy, że nie nastąpiło od razu przerwanie kręgów i rdzenia a co za tym idzie śmierć, tylko Peter umierał przez 13 minut w męczarniach.)

Straszne w swej wymowie są słowa Józefa Cyrankiewicza wypowiedziane 29.06.1956 : "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!."
One moim zdaniem najprawdziwiej, najpełniej obrazują czym była Rzeczpospolita Ludowa.
Znalazłam dość ciekawą piosenkę dotyczącą "Czerwca '56" w wykonaniu The Sandals:
http://www.youtube.com/watch?v=m3N2bTfULuE&feature=related

Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 01, 2012, 18:02:23
Jean, do tych świetnych, bardzo wymownych tekstów dodałabym jeszcze wizytówkę Lombardu, czyli "Przeżyj to sam". To też kawał historii w pigułce. Buntująca się przeciw systemowi rzesza ludzi i pamiętny 13 grudzień...

Na życie patrzysz bez emocji
Na przekór czasom i ludziom wbrew
Gdziekolwiek jesteś w dzień czy w nocy
Oczyma widza oglądasz grę
Ktoś inny zmienia świat za Ciebie
Nadstawia głowę, podnosi krzyk
A Ty z daleka, bo tak lepiej
I w razie czego nie tracisz nic

Refren:
Przeżyj to sam, przeżyj to sam
Nie zamieniaj serca w twardy głaz
Póki jeszcze serce masz

Widziałeś wczoraj znów w dzienniku
Zmęczonych ludzi wzburzony tłum
I jeden szczegół wzrok Twój przykuł
Ogromne morze ludzkich głów
A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w Tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś: milczenia dość

Refren:
Przeżyj to sam...


http://www.youtube.com/watch?v=K8XqfbGJyMc

- zakazane piosenki i walkę z okupantem dużo lepiej potrafi przestawić El smilie_girl_020 , z samej już racji zainteresowań starym kinem, muzyką przedwojenną i wczesną powojenną :)


No to mnie Jean urządziła smilie_girl_356. Teraz nie ma zmiłuj się, trzeba jakiś wykład uskutecznić :chanteuseyz8:

Zanim będą ?zakazane piosenki?, to cofnę się w lata dwudzieste, kiedy to powstała jedna z najsłynniejszych piosenek oficerskich, hit szwoleżerów i podchorążych.
Jeden z pułków stacjonujących na Śląsku został przerzucony na Pomorze, do Starogardu. Mieszkańcy niezbyt mile przyjęli przybywających stamtąd żołnierzy, okazując swoją niechęć na każdym kroku. Rozgoryczona młoda kadra oficerska, rozrywkowo spędzająca wieczór w jedynej w mieście knajpie (i trunkiem nieco owo rozgoryczenie wzmocniwszy), ułożyła na poczekaniu tekst piosenki do słyszanej właśnie melodii granej przez knajpianą orkiestrę :drunk:. Piosenka spodobała się pozostałym żołnierzom i odtąd często była przez nich śpiewana. Spodobała się też wizytującemu pułk płk. Wieniawie Długoszowskiemu (może dlatego, że był to człek znany z dość rozrywkowego charakteru smilie_girl_253) do tego stopnia, że nuty i tekst ?Szwoleżerów? zabrał ze sobą do Warszawy, rozpropagował wśród innych pułków i tak piosenka ta stała się wkrótce hitem nie tylko w wojsku, ale nawet w kabarecie. W słynnym ?Qui pro quo? zmieniono nieco tekst, aby stała się bardziej ?cywilna?, ale refren pozostał ten sam. Poniżej prezentuję wersję w wykonaniu Stanisława Wielanka i jego Czerniakowskiej Kapeli :bravojs0:.

http://www.youtube.com/watch?v=KtjEZmPXgFs

Dlaczego wspominam ?Szwoleżerów? ("Więc pijmy wino szwoleżerowie")? Bo była tak popularna nawet 20 lat później, że melodię jej refrenu wykorzystano w jednej z piosenek opowiadającej o pewnej tragicznej nocy wrześniowej...

http://www.youtube.com/watch?v=yAtJgMm-QaI

Gdy w noc wrześniowe północ wybiła,
Eskadr bojowych ogromna moc
Z szumem motorów się pojawiła,
W piekło zmieniła cichą noc.
Miasta i dworce zbombardowano,
Gdy ludność miasta była we śnie,
Gdy się niczego nie spodziewano,
To nam zadali ciosy złe.
Piersi obrońców murem stanęli,
W porannym słońcu sie bagnet lśnił.
Gdy w bój ruszyli, hura! krzyknęli,
Bagnetem popchli wroga w tył.
A wtem lotnictwo sie pojawiło,
Które w szeregi zbierali swe,
A naszych orłów widać nie było,
To nas zmusiło cofnąć sie.
Tak się cafalim do bram Warszawy,
Za nami sunął tankietek wąż,
Lecz się nie martwmy, wszak Bóg jest z nami
Wszak nam nie będzie źle tak wciąż.


Nieco rozrywkowy, choć chwalący szwoleżerską odwagę, honor i hart ducha tekst oryginalny został zastąpiony słowami opisującymi pierwsze dramatyczne chwile broniącej się przed wrogiem stolicy, ale też zapowiadającymi, że Warszawa jeszcze się nie poddała.
Kolejna ?adaptacja? melodii dotyczyła słynnego kujawiaka ?Czerwone jabłuszko?. Z nowym tekstem to piosenka będąca przestrogą dla sprzedajnych Polek, prowadzących się z żołnierzami okupanta. Przestroga, bo można się z niej dowiedzieć, co czeka takie panie. Poniżej w wykonaniu Aliny Janowskiej (znanej m.in. z roli Eleonory Gabriel w ?Złotoposkich?), łączniczki w powstaniu warszawskim, więźniarce w Serbii (więzienie gestapo, obok Pawiaka):

http://www.youtube.com/watch?v=7cqg5EO9VqQ&feature=related

A któż nie zna ?Siekiery, motyki?? Hymnu warszawskich szmuglerów, przemycających ze wsi do głodującej stolicy żywność, bądź parających się nielegalnymi interesami handlowymi w samej Warszawie. Ale i oni mieli swój honor, i oni mieli swój wkład w walkę z okupantem (przypomnijcie sobie Leszka Lichotę, czyli handlarza Wareckiego z ?Czasu Honoru?, który ukrywał Romka w stadninie koni). ?Siekiera, motyka? to dowcipna piosenka, a takich Niemcy bali się najbardziej. Dowcip podważał ich pewność siebie, pokazywał, że naród polski wcale nie żyje w strachu, w przygnębieniu (a w takim właśnie stanie można byłoby do końca ich zniewolić, zniszczyć). Warszawiacy podśmiewywali się w ten sposób ze wszystkich niepowodzeń politycznych i frontowych Niemców i ich popleczników. Takie piosenki były ich mechanizmem obronnym.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=giSjOTq8zWQ

Na koniec najsmutniejsza piosenka warszawskich podwórek. Zawsze, gdy ją słyszę, a już na pewno w wykonaniu Zofii Mrozowskiej (dla której rola młodej Żydówki w ?Zakazanych piosenkach? była debiutem filmowym) łzy mi się kręcą w oczach. "Warszawo ma" piosenka w niezwykle przejmujący sposób opowiadająca o dramacie mieszkańców getta, o ich determinacji, woli życia i umiłowaniu stolicy.

http://www.youtube.com/watch?v=24OdZHdiPSY

Aby zapoznać się z innymi piosenkami będącymi swoistą bronią w walce z okupantem, a tym samym zakazanych przez niego, zapraszam do obejrzenia pierwszego powojennego filmu muzycznego ?Zakazane piosenki?. I choć głównym bohaterem filmu są właśnie piosenki, to na ich tle możemy śledzić historię mieszkańców Warszawy od początku wojny, aż po jej zakończenie.

Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 02, 2012, 06:42:34
Cytuj
Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...


Ostatnia zwrotka tak mi zawsze przywodzi na myśl to, co widzę wokół siebie teraz....
I dlatego się ją zawsze pomija w "oficjalnych wykonaniach"... Kaczmarski swoimi "Murami" daje nam do zrozumienia fundamentalnie ważną rzecz - każda rewolucja jest zalążkiem nowego reżimu. gdy zburzysz mur to zostaną cegły, zerwane łańcuchy łatwo dadzą się naprawić. Co zresztą dobitnie nam pokazuje historia. Rewolucja Francuska, Październikowa, wszelkie rewolty i powstania (jak choćby obecna "arabska wiosna") - budują nowe mury, tworzą nowe łańcuchy. Po krótkim okresie euforii - "Obaliliśmy tyrana!" - zjawia się nowy tyran. Komuniści krwawo rozprawiali się z "białymi", wojska Rewolucji Francuskiej dokonywały mordów na skalę wręcz niewyobrażalną w regionach, które wciąż popierały króla, rewolucja irańska spowodowała powstanie dyktatury religijnej, pogonienie Batisty z Kuby spowodowało jeszcze gorszy reżim i ucisk.... i tak dalej i tak dalej.
Tytuł: Na językach...
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 04, 2012, 17:15:37
... czyli prawdy i legendy o ludziach ze świecznika, afery i skandale, ciekawostki z życia codziennego różnych grup społecznych na przestrzeni dziejów.
Mam nadzieję, że taka forma "nauki",  jaką myślę uskuteczniać w tym wątku (do czego zapraszam również innych forumowiczów smilie_girl_253), choć trochę ubarwi suche fakty historyczne podane na lekcjach w szkole smilie_girl_269

No to do dzieła...

W wątku o piosenkach wspominałam o pułkowniku Bolesławie Wieniawie Długoszowskim i o jego rozrywkowym charakterze. Pierwszy Ułan Rzeczypospolitej, adiutant i ulubieniec Marszałka Piłsudskiego wyznawał bowiem zasadę trzech ?k?: uwielbiał kobiety, koniak i konie smilie_girl_253. Nie był to jednak typ casanovy, czy pijusa. Wieniawa owszem korzystał z życia, ale z klasą.
Dziś wspomnę tylko o drugim ?k?, reszta innym razem.
Długoszowski był ułanem, a reguły ?międzynarodowego prawa kawalerskiego? nakazywały nie wzbraniać się od trunków. I choć Bolesław dość często brał sobie do serca ową zasadę, to dzięki niezwykłej odporności na działanie alkoholu, nigdy nie skończył ?pod stołem?. Co więcej, zabawa w jego towarzystwie zawsze była przednia :drunk:. Jeden z jego przyjaciół, Marian Hemar (najbardziej znany z tekstów największych, przedwojennych przebojów: Ten wąsik, Czy pani Marta jest grzechu warta, Nikt, tylko ty, Upić się warto, itp.) mówił o nim:
?W towarzystwie Wieniawy było się w polu magnetycznym jego osoby ? w polu magnetycznym jego wdzięku, swady, polotu i humoru, jego niespożytej energii, jego ochoty do życia, głodu życia?.
Zaś Kornel Makuszyński (tego pana chyba nie trzeba przedstawiać) dopowiadał:
?Jak wiatr z kadzidła rozwiewa, tak on wesołym, młodzieńczym śmiechem rozpraszał wszelką brodatą dostojność?.
A kolejny druh Długoszowskiego, Antoni Słonimski taką o nim rymowankę ułożył:
"Dzwoniąc szablą od progu idzie piękny Bolek,
Ulubieniec Cezara i bożyszcze Polek".

 smilie_girl_347
A towarzystwo bawić się umiało, oj umiało! Przygoda zaczynała się wieczorem w najlepszych z warszawskich lokalach (np. słynnej przedwojennej ?Adrii?), a kończyła rankiem w podrzędnych knajpach (jak chociażby ?U Joska? na Gnojnej) :th_girl_haha:. Oczywiście panom towarzyszyły często panie (żony i nie tylko żony), ale tylko do momentu zmiany lokalu. Przed kontynuacją restauracyjnych podróży były odwożone do domów smilie_girl_289.
Wracając do Długoszowskiego: po jednej z takich eskapad Pierwszy Ułan Rzeczypospolitej wracał do domu? trzema dorożkami. W pierwszej jechał on, w drugiej jego szabla, a w trzeciej rękawiczki :laie_67:. Fantazja Wieniawy nie miała końca i do Marszałka często dochodziły słuchy o kolejnych wybrykach podopiecznego, zazwyczaj kończyło się na małej reprymendzie. Ale jak tu się można było gniewać na łobuza, gdy stanął ci on przed obliczem zdenerwowanego przełożonego nie w mundurze a we fraku tak tłumacząc ów fakt:
?Komendancie, melduję posłusznie: wiem żem ciężko zawinił i powinienem dostać po pysku od Komendanta. Ale ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przeto ubrałem się we frak. We fraku jakoś łatwiej to wytrzymam. Tym bardziej, że jak już mam dostać tak zwany cylinder (dziś mówimy ?w czapę?), to jestem w odpowiednim stroju?.
Tymi słowami całkowicie Piłsudskiego rozbroił. Zresztą Marszałek doskonale znał także zalety swego ulubieńca, a te absolutnie przesłaniały jego małe potknięcia. Mówił o nim, że ?ceni w nim to, że gdy był mus, mógł na niego liczyć bez względu na położenie? albo ?to jest człowiek, któremu ja wierzę bezwzględnie, człowiek najbardziej honorowy w armii?. I nie były to gołosłowne opinie. Wieniawa zasłynął niejednokrotnie z udanych bohaterskich akcji bojowych, które jednoznacznie potwierdzały jego męstwo i rozwagę.
Biorąc pod uwagę owe zalety Długoszewskiego i chcąc nieco ukrócić jego swawole, Marszałek nominował go na dowódcę 1 pułku szwoleżerów (spełniając przy tym największe marzenie Bolesława), zastrzegając:
?- Słuchajcie Wieniawa, macie mi pilnować szwoleżerów, żeby za dużo nie pili!
- Rozkaz, Komendancie! Obiecuję posłusznie, że nie będą pili więcej ode mnie!
- To mnie wcale tak bardzo nie pociesza ? westchnął z rezygnacją Marszałek?
 :th_girl_haha:
Jak się okazało, Wieniawa nie zawiódł Piłsudskiego. Rozumiejąc odpowiedzialność jaka na nim spoczęła sam przestał pić i wprowadził ?alkoholowy? rygor w pułku. Jednak swoich podkomendnych traktował jak własne dzieci, zawsze ich bronił. I za to wszyscy go szanowali.

Opowiastka może trochę przydługa, ale mam nadzieję, że nie nudnawa smilie_girl_253. To tylko część obrazu człowieka, który był prawą ręką Józefa Piłsudskiego w sprawach wojskowo-polityczno-dyplomatycznych. Jednak nie był jedynie zwykłym podwładnym. Miedzy Marszałkiem a Długoszowskim można było zauważyć coś na wzór relacji ojcowsko-synowskich. Pierwszy niejednokrotnie podkreślał w rozmowach z córką, że ze wszystkich swoich podkomendnych Wieniawę lubił najbardziej, drugi zaś dałby się za ?Dziadka? żywcem pokroić na kawałki. Ogromnie przeżył jego śmierć. Był przy nim w ostatnich chwilach życia, brał udział w sekcji zwłok, załatwiał formalności pogrzebowe związane z pochówkiem na Wawelu, a przez cały warszawski pogrzeb oraz w trakcie konduktu do Krakowa stał przy trumnie z obnażoną szablą. Po raz pierwszy ludzie widzieli jak Bolesław Wieniawa Długoszowski płacze.

I na zakończenie parę fotografii z naszym dzisiejszym bohaterem, w tle prezentowana przeze mnie w innym temacie pieśń szwoleżerów, którymi Wieniawa dowodził...

http://www.youtube.com/watch?v=RSzX5aweYWw
Tytuł: Odp: Podróż przez muzyczne dzieje
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 08, 2012, 16:28:15
I wojna światowa, niemiecki żołnierz pełniący wartę, dla zabicia czasu i prawdopodobnie z tęsknoty za ukochaną, wymyślił sobie kilka zwrotek wiersza. Czysta amatorka, proste słowa, banalne rymy. Jednak po wojnie udało mu się wydać mały tomik z własną twórczością, a tuż przed wybuchem II wojny światowej jeden z niemieckich kompozytorów stworzył do wspomnianego wiersza muzykę. Niestety, mimo, iż piosenka w szybkim tempie stawała się przebojem w niemieckim radiu, jej wykonywanie zostało zakazane, bo ówczesne ministerstwo propagandy (z Goebbelsem na czele) uznało, iż owszem melodia jest fajna, ale zbyt melancholijna, a tekst też wprowadza smętny nastrój. Nie takiej piosenki potrzebują żołnierze wyruszający na front ? opiniował Goebbels.
Mijają trzy lata. Z Jugosławii, zajętej przez Niemców, swoje audycje dla niemieckich żołnierzy (zwłaszcza walczących w Afrika Korps) nadaje Radio Belgrad. Po zakończeniu każdej z nich w eter leci piosenka. Pewnego sierpniowego wieczoru przypadek sprawia (odpowiedzialny za te audycję żołnierz myli strony płyty), że frontowcy i to nie tylko niemieccy słyszą Lale Andersen i jej ?Lili Marleen?. Od tej pory żołnierze domagają się, aby mogli ją słyszeć codziennie. Nawet sam Rommel interweniował w sprawie odwołania zakazu.

http://www.youtube.com/watch?v=8btnYYDbkqQ

Nie spełniły się obawy Goebbelsa: piosenka dodawała otuchy walczącym żołnierzom, przypominała im bliskich, narzeczone, żony, czy w ogóle dom, była jego namiastką. I co najdziwniejsze tak samo działała (mimo że była śpiewana po niemiecku) na tych, którzy siedzieli w okopach po drugiej stronie linii frontu. Zdarzało się, że gdy nad polem walki rozlegały się pierwsze dźwięki ?Lili Marleen? Niemcy i Anglicy przerywali działania bojowe, aby wysłuchać jej do końca. Jakąś niesamowitą moc miała w sobie ta piosenka. Nie wiadomo, co było tego przyczyną: czy całkiem zwyczajna melodia, czy niczym niewyróżniający się tekst, czy głos niemieckiej śpiewaczki. A może zaklęty w piosence duch, który dla każdego słuchającego żołnierza był duchem jego rodzinnych stron?
?Lili Marleen? stała się wkrótce najsłynniejszą wojenną piosenką na całym świecie.
Śpiewana po angielsku przez Verę Lynn towarzyszyła w walkach brytyjskim żołnierzom:

http://www.youtube.com/watch?v=ZSMuTm649Hk

Przetłumaczono ją na wiele innych języków (bardzo popularna była także po wojnie), m.in. na język francuski, włoski, czeski, japoński a nawet hebrajski.
Jest i polska wersja tekstowa autorstwa Wojciecha Młynarskiego. Nie jest to wierne tłumaczenie, ale sens zachowany.

Światło mrok rozgarnia,
Bo u koszar bram
Pali się latarnia,
Którą dobrze znam.
Zobaczyć ciebie w wieczór ten
W jej blasku chcę.
Lili Marleen, tak chcę
Lili Marleen.

Zbliżasz się i oto
Wśród latarni lśnień,
Cienie dwa się splotą
W jeden wspólny cień.
Niech wszyscy ujrzą obraz ten.
Mój cień i twój.
Lili Marleen, i twój
Lili Marleen.

Słyszę twoje kroki,
A złociste skry
Twarz twą rzeźbią w mroku,
Ból sprawiają mi.
Kto będzie z tobą w wieczór ten
I noc po świt.
Lili Marleen, po świt
Lili Marleen.

Lecz gdy w otchłań runę,
Mocno wierzę, że
Jeden pocałunek
Twój ocali mnie.
Znów będziesz ze mną w wieczór ten
I noc po świt.
Lili Marleen, po świt
Lili Marleen.


Utwór znalazł się także na płycie Kazika ?Czterdziesty pierwszy?. Nie wiem czy ze słowami Młynarskiego, czy w jeszcze innym tłumaczeniu, czy bliższy oryginałowi, bo osobiście nie słyszałam. Niestety nie mogę znaleźć linka do ?polskiej? Lili Marleen. Gdyby komuś się udało, to bardzo proszę dać znać. Chętnie posłucham.

Swoją drogą, to podobna historia jak z kolędą ?Cicha noc? w czasie I wojny światowej. Ona też miała swoją moc. Działała, choć na chwilę, pojednawczo.
Tytuł: Odp: Na językach...
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 09, 2012, 10:31:03
Cytuj
Długoszowski był ułanem, a reguły ?międzynarodowego prawa kawalerskiego? nakazywały nie wzbraniać się od trunków. I choć Bolesław dość często brał sobie do serca ową zasadę, to dzięki niezwykłej odporności na działanie alkoholu, nigdy nie skończył ?pod stołem?

Może oszukiwał? smilie_girl_149
Kapitalny wątek. Mam nadzieje, że się będzie ładnie rozwijał.  Szperam teraz w pamięci i jedyne co sobie przypominam to parę newsów o królach, z dynastii Piastów nawet, niestety dotyczących rzeczy, o których tutaj chyba nie ośmielę się napisać. Jednemu nawet zoofilia nie była obca smilie_girl_308
Może kiedyś....
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 10, 2012, 11:15:22
Polecam film pt "Czarny Czwartek - Janek Wiśniewski padł". Stosunkowo dobra, nieżle osadzona w faktografii (z wywiadów wiadomo, że nawet dialogi w filmie są autentyczne) i pozbawiona fikcyjnych "wyciskaczy łez" rekonstrukcja wydarzeń z Trójmiasta z roku 1970. Sucha, wręcz paradokumentalna relacja o desperacji ludzi i bezwzględnej władzy. Do dziś mam przed oczami sceny z kierownictwa PZPR gdy Gomułka (GENIALNIE zagrany przez Pszoniaka) krzyczy "Czy wojsko nie umie strzelać?!".
No i wojsko strzelało. Nie tylko do najbardziej "ruchliwych" demonstrantów - ale nieraz na oślep - ginęły kobiety i dzieci zupełnie przypadkowo. Paradoksalnie - ukazywało to frustrację i bezradność tej władzy, która na żądania "ludzi pracy" ukazywała jedynie odpowiedź w kształcie lufy karabinu i pałki milicyjnej.
Komunizm nie liczył się z nikim i z niczym - mnie osobiście dziś przeraża, że wciąż są ugrupowania, które do "wartości" komunizmu jawnie nawiązują jak choćby polskie partie "lewicowe".
Dalej - dlaczego nie została u nas przeprowadzona gruntowna dekomunizacja? Dlaczego wciąż nie są ukarani oprawcy z czasów PRL, dlaczego procesy ciągną się latami, komunistyczni sędziowie i prokuratorzy wciąż piastują wysokie stanowiska decyzyjne? Dlaczego wreszcie - słuszne żądania rozliczenia kacyków PRL za swoje przestępstwa - są na forum publicznym wyśmiewane i wyszydzane?
Zgoda - dyskusyjną sprawą jest Stan Wojenny z 1981. Stały wojska radzieckie na granicy, czy też Jaruzelski "wyskoczył pzed szereg"? Ale wciąż żyjący mordercy z 1956, 1970 itp. jakoś mają się dobrze i raczej nie sądzę, żeby ponieśli karę.
Całe zło komunizmu jest sukcesywnie pomniejszane. Dlaczego? Czy niedługo doczekamy się podręczników historii, w których będzie napisane, że w latach 1945-1989 Polska "miodem i mlekiem płynęła" a ludzie żyli w szczęściu, wolności i dobrobycie....?
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Little Anne w Lipiec 10, 2012, 13:12:41
Historię uwielbiam od zawsze, więc jestem bardzo szczęśliwa, że powstał taki dział.

Wracając do tematu Napoleona. To jest moja ulubiona karta historii, ale nie patrzę na nią przez pryzmat oczekiwań, marzeń Polaków związanych z pokładaniem nadziei w Cesarzu Francuzów. Moim zdaniem, myślę, że nie tylko moim, Polacy od zawsze byli naiwni, zbyt ufni w stosunku do mocarstw. Nadzieje pokładane w Napoleonie były zbyt wygórowane. Polacy myśleli, że skoro taki człowiek obala rządy dyrektoriatu, hcce doprowadzić do pogodzenia różnych warstw społecznych we Francji, reformuje system oświaty, wprowadza kodeks cywilny i wygłasza takie hasła jak: "Wolność, równość, własność, tolerancja religijna", to również przyjdzie z pomocą takiej nieistniejącej już Polsce. Tak naprawdę mydlił oczy, bo chodziło mu o to, aby zwiększyć liczebność wojsk w wojnie z Rosją. Nawet, gdyby los potoczył się inaczej i Francja wygrała by wojnę, to nie wydaje mi się, aby Napoleon spełnił swoje obietnice w 100%.

Na kongresie Wiedeńskim powstało Królestwo Polskie i miało to niby zadowolić Polaków... Ale jak miało to zadowalać skoro Królestwo miałobyć związane unią personalną z Rosją. To postanowienie hamowało wszystko, zaczynając od polityki zagranicznej. A przecież dla cara Aleksandra I było to tylko eksperymentem dla "liberalnej polityki". Chciał uchodzić w oczach opinii europejskiej jako władca liberalny i oświecony, a po cichu robić swoje. I tak było przez kilkanaście lat.
Tytuł: Odp: Na językach...
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 13, 2012, 18:08:25
Cytuj
Długoszowski był ułanem, a reguły ?międzynarodowego prawa kawalerskiego? nakazywały nie wzbraniać się od trunków. I choć Bolesław dość często brał sobie do serca ową zasadę, to dzięki niezwykłej odporności na działanie alkoholu, nigdy nie skończył ?pod stołem?

Może oszukiwał? smilie_girl_149
Nawet gdyby, to musiałby tę umiejętność wyszkolić do perfekcji, bo kompanija jego raczej w końcu by się dojrzała. A okazji takich sporo miała, bowiem panowie nader często wspomniane wyżej podróże po tych  znaczniejszych i tych mniej "godnych" knajpach uskuteczniali. W "Ziemiańskiej" nawet stały kącik paczka owych "wesołków' miała, a wśród nich Tuwim, Słonimski no i oczywiście Wieniawa Długoszowski, wojskowym mundurem na tle eleganckich fraków swoich kompanów odznaczający się smilie_girl_307 A jakimże to gorącym afektem panowie pałali do tych spotkań "kulturalno-artystycznych", niech poświadczą słowa poety, naocznego świadka "stolikowych" posiedzeń smilie_girl_253:
"Hej, rozniesie się echo po szerokim rynku,
Kiedy mi buchnie z gardła pieśń pijacka szczera!
Pójdę dzisiaj wieczorem do dymnego szynku,
Uchleję się gorzałką, jak jasna cholera!"
(...)
A wypiję - potłukę wszystko! I zapłacę!
Sam zapłacę!Co nie stać mnie na bicie szklanek?
Stać mnie, wy, takie syny! Za swą czarną pracę
Mogę mieć dwa tuziny rublowych kochanek!

Tłukę, bo chcę! Bo fajrant! Wolność! Bo mam władzę!
Hulaj duszo, do rana! Z drogi! Dziś my pany!
A wyjdę z szynku - ręce do kieszeni wsadzę,
zatoczę się szeroko po ulicy pijanej"

Julian Tuwim "Pieśń sobotniego wieczoru"


:drunk:

Ha! I któż by pomyślał, że pan Tuwim od "Lokomotywy" wierszyki takie czasem popełniał? Chociaż, jakby się tak uważniej "tuwimowa" pani słowikowa przyjrzała słynnemu spóźnionemu panu słowikowi i przysłuchała jego wymówkom, to może kapnęłaby się, że coś kręci, że wcale nie zachwycał się pięknym wieczorkiem, a właśnie w drodze do domu o "Ziemiańską" zahaczył :laie_67:
I dobrze, że bez inszych przygód wrócił, bo po takich wojażach suto zakrapianych mógłby być łatwym celem praktyk uczniów ze szkół "specjalnych zawodów" smilie_girl_253. O czym często Kurier Warszawski donosił (1924 r.):

"Władze urzędu śledczego, z insp. Sonenbergiem na czele, tocząc od szeregu dni zaciekłą walkę z panoszącemi się zuchwale bandami złodziejskimi, natknęły się dziś w nocy, podczas obławy - na olbrzymie gniazdo złodziejskie przy ul. Krochmalnej Nr 11, będące jednocześnie "szkołą" zawodową dla złodziejów (...), produkującą coraz nowy element zbrodniczy. Adepci tej szkoły rekrutujący się z chłopców, wałęsających się po ulicach i pozbawionych opieki rodzicielskiej - kształcili się w sztuce złodziejskiej na manekinach, pod wodzą wytrawnych specjalistów. W momencie wkroczenia policji śledczej, w norach piwnicznych znajdował się cały zespół "właścicieli" i "profesorów" oraz kilku zawodowych złodziejów, w tem pewna liczba chłopców".
 :th_girl_haha:

Jednym z najsłynniejszych "dyrektorów" owych placówek edukacyjnych był niejaki pan H., który do programu nauczania włączył... naukę pisania, czytania  i rachunków, a przedmiotem praktycznym było oczywiście doliniarstwo, czyli wyciąganie z kieszeni portmonetek, zegarków, wyjmowanie z krawatów kosztownych szpilek. Warty podkreślenia jest fakt, że była to jedna z pierwszych szkół koedukacyjnych. Nauka trwała dwa lata i kończyła się egzaminem w terenie (zabawy i loterie publiczne, targowiska, dworce, itp). Oczywiście pod nadzorem "nauczycieli" :th_girl_haha:

No proszę, jakież postępowe było nasze przedwojenne społeczeństwo :laie_67:
Tytuł: Odp: W poszukiwaniu tradycji... Ku historii Polski...
Wiadomość wysłana przez: Alden w Sierpień 22, 2012, 13:05:36
Lisbeth marudziła, że nikt tu nie piszę więc ja coś spróbuje skrobnąć...

W sierpniu nasze wojsko obchodzi kilka ważnych świąt - wybuch powstania warszawskiego, którego to w tym roku obchodziliśmy 68 rocznicę, święto Wojska Polskiego (15.08) czy też rocznica cudu nad Wisłą. Jak pokazuje historia nasz naród w trudnych chwilach umie się jednoczyć (zabory, I, II wojna światowa), ale i też lubimy dbać głównie o własne interesy (demokracja szlachecka)...

A teraz od 2 wojny światowej odbiegając chciałbym się zapytać was o zdanie dt. króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - czy to jest końcowy reformator czy raczej sługus carycy Rosji Katarzyny II? (Katarzyna II miała wielu faworytów w tym i właśnie S.A.Poniatowskiego, każdego obdarzała wielkimi dobrami...)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Wrzesień 04, 2012, 00:58:24
Co do Poniatowskiego to zdania są podzielone. Były reformy, ale za jego panowania nas doszczętnie rozebrali. Ale nie wieszam na nim psów przysłowiowych. Uważam, że trzeba pamiętać o tym, iż nie od zawsze był sługusem "Kaśki". Wręcz chyba starał się rządzić po swojemu a każdy ruch wywoływał zaniepokojenie strony rosyjskiej. Skończył jako sługus, bo nie miał żadnego poparcia wewnątrz.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Listopad 27, 2012, 09:28:15
Nie Niemcy! Zapamiętaj! Chyba nie chcesz, żeby Niemcy poczuli się urażeni - zarówno w Katyniu jak i w całej Europie bestialstwa czynili NAZIŚCI, wojnę wywołali NAZIŚCI, Żydów mordowali NAZIŚCI. A to nie to samo co Niemcy ;)
Zresztą - podobnie jak w dobrym tonie jest mówienie "rom" a nie "cygan", "gej" a nie "pederasta" - to ludzi, którzy napadli na Polskę w 1939 raczej nie należy nazywać "Niemcami" tylko "nazistami".

Jacy naziści? Młode pokolenie w ogóle nie zna tego pojęcia, podobnie jak PZPR to dla nich Polski Związek Piłki Ręcznej. Zaczynam wierzyć, ze te sondy uliczne są ustawiane. Po  prostu ktoś komuś wcześniej mówi, co ten ma powiedzieć. Nie wierze, że są aż tak tępi ludzie - nie wierzę i już  :(

Odsyłam do definicji komunizmu - sam w sobie zakłada równość klas nie ma lepszych i gorszych. No i poza tym z drugiej strony czy ludziom źle żyło się za komuny? nikt przynajmniej nie musiał po śmietnikach chodzić jak teraz...Nie chcę by wyszło nagle, że jestem wielkim obrońcą komunizmu, bo nie popieram jego zbrodni, za które odpowiedzialny był Stalin, nie popieram też represji komunistów polskich wobec wszelakiego oporu, próbuje tylko pokazać, że komunizm w życiu codziennym nie był aż taki zły

Czy się stoi czy się leży to każdemu się należy :-)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Czerwiec 29, 2013, 22:41:48
Szukając sobie różnych informacji o ludziach związanych z AK i NSZ wpisałam w przeglądarkę imię i nazwisko dziadka, który w tychże organizacjach służył.
I wyskoczyła mi dość interesująca rzecz. Mianowicie artykuł z 2005 roku, zamieszczony w Gazecie Pomorskiej. Napisany przez brata dziadka o ubiorze szkolnym młodzieży w dwudziestoleciu międzywojennym. :)
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20050908/ALBUMBYDGOSKI/50908006 (http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20050908/ALBUMBYDGOSKI/50908006)

(https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fimg22.imageshack.us%2Fimg22%2F1058%2F9v2q.jpg&hash=0e4c76c0301099199db4ea9e6677d629) (http://imageshack.us/photo/my-images/22/9v2q.jpg/)

Po lewej stronie mój dziadek Zygmunt. Swoją drogą przystojniak był z niego. <haha>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 30, 2013, 16:32:44
Coś wspaniałego! Mam na myśli głównie stare fotografie, na których czas się zatrzymał. Nie wiem czy tylko ludzie ze zboczeniem historycznym tak mają czy wszyscy, ale w starych fotografiach, zapiskach mogłabym grzebać godzinami. Kiedyś nie spałam cała noc, tylko po to, żeby przestudiować sobie historię rodziny aptekarzy z mojego miasteczka rodzinnego. Przestudiować oczywiście dla własnego hobby - nikt mi nie kazał i nie wymagał tego ode mnie.
Może fotografii nie zachowało się jakoś szczególnie wiele, zwłaszcza, że w wielkim pożarze na początku XX wieku w ciągu paru godzin spaliło się całe miasto (doszczętnie), ale to co zostało (cudem) tworzy niesamowity obraz ludzi GENIALNYCH. Ludzie biedni, bez domu, bez niczego potrafili nie tylko odbudować miasto ale wznieść jeszcze neogotycki kościół, architektoniczne cudo. Kamieniczki, które pamiętają wiele. Kapliczki i każda ma swoją legendę.  Dlatego ciągle się ma wrażenie długu do spłacenia wobec swoich praojców.
Swoją drogą, zawsze mnie zastanawiało, dlaczego dziadek od małego powtarzał mi, że wszystkiego się nie trzyma w jednym miejscu...ciekawe czy to ma związek z pożarem? <slucha>

No i to co nas "wyróżnia" w pewien sposób...
Pamiętam dzień, w którym przyjechała po raz pierwszy ekipa  do ekshumacji, kiedy pierwszy raz zobaczyłam na żywo ludzką czaszkę (chociaż z pewnej odległości) i każda ta czaszka potem otrzymała nazwisko. Byłam wtedy VIII klasie, ale już wiedziałam gdzie po maturze wylądują moje papiery.
Popularyzacją a może bardziej przypominaniem tego miejsca zajmuje się mój kolega, który, w przeciwieństwie do mnie, nie stracił nic ze swojej wielkiej pasji.

 http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/22382,turza-maly-katyn-kolo-sokolowa-malopolskiego.html (http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/22382,turza-maly-katyn-kolo-sokolowa-malopolskiego.html)

Przepraszam, tak mnie jakoś naszło... :-\
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Czerwiec 30, 2013, 17:20:10
A ja ze starymi fotografiami miałam do czynienia przy realizacji programu z edukacji regionalnej (którego zresztą byłam inicjatorką i współtwórczynią <jezyk>). I masz rację Jean, oglądanie, poznawanie historii związanych z utrwalonymi chwilami, to niesamowita podróż w przeszłość.
Wspomniane zdjęcia przede wszystkim dotyczyły mojego miasta i okolic. Porównywanie miejsc, często już nie istniejących, bądź w znacznej części zmienionych architektonicznie względem tych współczesnych.. czysta przyjemność, pasjonujące zajęcie. Budynki, pojazdy, ubrania.

W mojej biblioteczce mam kilka książek albumowych właśnie ze starą fotografią, a w zakładkach internetowych kilka adresów z blogami o tematyce retro (w różnych obszarach).
I czasem zazdroszczę niektórym ludziom, że czytając książkę, której akcja dzieje się w ich mieście w dawnych czasach, mogą oczami wyobraźni po nim wędrować. Tak było z ostatnią pozycją "Klątwa Konstantyna" o tuż powojennym Krakowie, opisanym przez autora z niemal fotograficzną dokładnością. Coś wspaniałego dla retromaniaka <jezyk>

Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 30, 2013, 17:31:24
O powojennym Krakowie też bym poczytała a raczej go pooglądała, ale z racji tego, że Krakowa mimo wszystko aż tak nie znam to frajda innego rodzaju. Co innego jak się coś doskonale zna, widzi na co dzień - w moich stronach wciąż jest takich publikacji za mało.
El, podzieliłabyś się chociaż jednym adresem takiego bloga?
3M, to nie my kiedyś oglądałyśmy razem stare zdjęcia Warszawy (w  tym te nad Wisłą)? Pamiętasz, gdzie to było?


Mój kochany Rzeszów...

Lata siedemdziesiąte...
 http://www.flickr.com/photos/lukii4/2318523672/#in/set-72157604067593028/lightbox/ (http://www.flickr.com/photos/lukii4/2318523672/#in/set-72157604067593028/lightbox/)

Współcześnie...

 /0/]http://blekitna.tv/ogrody-bernardynskiej-juz-prawie-gotowe/#prettyPhoto (http://blekitna.tv/ogrody-bernardynskiej-juz-prawie-gotowe/#prettyPhoto[x)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Czerwiec 30, 2013, 17:49:21
A proszę bardzo <usmiech>

http://refotografie.blogspot.com/ (http://refotografie.blogspot.com/)
http://koko1971-skrawkizycia.blogspot.com/2012/01/stare-fotografie.html (http://koko1971-skrawkizycia.blogspot.com/2012/01/stare-fotografie.html)
http://ratibor24.wordpress.com/ (http://ratibor24.wordpress.com/)

a tu moje miasto (w zakładce "Mazury") i okolice

http://pele.pl/?mazury,46 (http://pele.pl/?mazury,46)

a tu filmik - chyba gdzieś lata 70-te

Pisz (http://www.youtube.com/watch?v=v5q7Rs7Hc7I#)

A tu z innej beczki, historia całkiem niedawna

Huragan Pisz 2002 (http://www.youtube.com/watch?v=-PctgBqCun0#)

Miasto jak miasto, ale Puszcza Piska wyglądała, jak jakieś pole bitwy. Tylko kikuty drzew...
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 30, 2013, 17:58:31
 (https://www.dyskutujesz.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fwww.dawnotemuwkrakowie.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2013%2F06%2FPIC_1-S-2326-4-600x457.jpg&hash=9826f62c69b52ca29d73674a0aab12f2)

Czego to ludzie nie wymyślali by mecz obejrzeć  :D

"Mecz TS Wisła Kraków - Chelsea FC na stadionie Wisły Kraków rozegrany z okazji 30-lecia Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków. Wynik? - 1:0 dla krakowskiego klubu" :)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Czerwiec 30, 2013, 18:12:03
Świetne, aż się roześmiałam przy pierwszym "rzucie oka" <haha>. A wynik meczu - miodzio, ach aż się łezka w oku kręci...

Tak w ogóle Narodowe Archiwum Cyfrowe to kopalnia takich fotografii.
I jeszcze to

http://www.karta.org.pl/archiwa_i_bazy_danych/Archiwum_Fotografii/49 (http://www.karta.org.pl/archiwa_i_bazy_danych/Archiwum_Fotografii/49)
 I jeszcze serwis fotohistoria.pl (tylko coś nie chce się teraz otworzyć)
A tak w ogóle, to można na forum dzielić się takimi adresami? Bo mogę jeszcze podać kilka takich z ciekawostkami historycznymi.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Czerwiec 30, 2013, 18:35:23
Przejrzałam regulamin i się nie dopatrzyłam przeciwwskazań, ale może jestem ślepa. A ciekawostki historyczne tutaj akurat są w sam raz.
El, mówię Ci jeszcze raz - albo zbierzesz grupę retro fanów albo ja Ci ją zbiorę  <tak>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Czerwiec 30, 2013, 18:55:04
No dobra. Jak dla mnie najlepsze (ciekawe i przystępnie prowadzone) to serwisy:

http://ciekawostkihistoryczne.pl/ (http://ciekawostkihistoryczne.pl/)

http://czasgentlemanow.pl/ (http://czasgentlemanow.pl/)

Grupa "retro" to byłoby spełnieniem jednego z moich marzeń, ale raczej z tych mniej realnych... <jezyk>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Czerwiec 30, 2013, 23:08:45
Oj tak... Stare fotografię mają tę jedyną w swoim rodzaju moc i magię. Uwielbiam je przeglądać a zwłaszcza pamiątki rodzinne. Na szczęście trochę zdjęć mamy... i mimo iż widziałam je setki razy, to często do nich wracam...
Pamiętam, że mamy takie zdjęcia w trumnie mojej prababci i pradziadka... I jako mała dziewczynka, gdy trafiłam na nie w pierwszym odruchu trochę się przestraszyłam, ale potem nie mogłam oderwać oczu.
Współcześnie raczej nie robi się zdjęć zmarłym osobom a kiedyś chyba to było normalne. W ogóle trumna, wystawienie zwłok w domu... Cały taki rytuał żegnania zmarłego przez rodzinę.
Tak czy siak te zdjęcia zmarłych członków mej rodziny do dziś robią na mnie wrażenie... bo to takie... hmm no inne... i może z jednej strony przykre, z drugiej dla kogoś obrzydliwe, ale dla mnie to jednak jakiś ślad... pamięć, pamiątka...

Dobra może na drastyczne tematy zeszłam, nie powinnam..., ale tak sobie przypomniałam odnośnie starych fotografii o tych dla mnie wyjątkowych... Wiem dziwna jestem.
Cytuj
3M, to nie my kiedyś oglądałyśmy razem stare zdjęcia Warszawy (w  tym te nad Wisłą)? Pamiętasz, gdzie to było?
Na fejsiebuku.
Tam była taka stronka, fanpage o Warszawie i tam te wszystkie cudne fotki były. :)

Ale też gdzieś kiedys były zdjęcia Krakowa... Tak je zrobiono że jak się ramkę przesuwało to był Kraków współczesny a z drugiej ten dawny...
Cytuj
Czego to ludzie nie wymyślali by mecz obejrzeć  :D

"Mecz TS Wisła Kraków - Chelsea FC na stadionie Wisły Kraków rozegrany z okazji 30-lecia Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków. Wynik? - 1:0 dla krakowskiego klubu" :)
<hahaha> Dobre. Co prawda Wisła Psy, ale kibice jak zwykle stanęli na wysokości zadania. :D
No i mimo wszystko ważne, że wygrała polska drużyna... I to jeszcze Chelsea pokonali :D Nie byle jaki klub :D



Cytuj
Miasto jak miasto, ale Puszcza Piska wyglądała, jak jakieś pole bitwy. Tylko kikuty drzew...
Byłam na koloniach w Łupkach k. Pisza. Chyba niedługo po burzy... 2 tygodnie albo miesiąc...
Do dziś mam przed oczami te tysiące powalonych drzew... Dookoła panował ciągle jakiś dziwny mrok. Przerażający widok. Czuło się jakby śmierć.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 01, 2013, 21:03:34
Cytuj
Pamiętam, że mamy takie zdjęcia w trumnie mojej prababci i pradziadka... I jako mała dziewczynka, gdy trafiłam na nie w pierwszym odruchu trochę się przestraszyłam, ale potem nie mogłam oderwać oczu.
Współcześnie raczej nie robi się zdjęć zmarłym osobom a kiedyś chyba to było normalne. W ogóle trumna, wystawienie zwłok w domu... Cały taki rytuał żegnania zmarłego przez rodzinę.
Tak czy siak te zdjęcia zmarłych członków mej rodziny do dziś robią na mnie wrażenie... bo to takie... hmm no inne... i może z jednej strony przykre, z drugiej dla kogoś obrzydliwe, ale dla mnie to jednak jakiś ślad... pamięć, pamiątka...

Widziałam dziesiątki takich zdjęć. Nie jest to dla mnie obrzydliwe, ale bardziej dziwne. Co prawda nie mam problemu z mówieniem o śmierci, nie spycham tematu w niebyt...ale kiedyś widziałam zdjęcie kobiety 38-letniej w trumnie....jeszcze zniszczonej przez raka i obok stały dzieci, jakby upozowane do tego zdjęcia. Nie lubię, nie wydaje mi się to konieczne - to niech już robią zdjęcia samemu umrzykowi. Dzisiaj już nie ma takiej mody.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: KONICZYNKA w Lipiec 02, 2013, 12:43:19
Zdjęcia pogrzebowe - jak dla mnie dziwna moda, ale jakiś czas temu było to popularne. U mnie w domu nadal leżą takie zdjęcia i często nawet nikt już nie pamięta, kto jest na tych fotografiach. Czasem jest to ktoś z mojej miejscowości czy parafii, czasem nawet niespokrewniony. Dobrze, że te czasy minęły, bo jakoś sobie nie wyobrażam, żeby teraz podczas pogrzebu ktoś robił zdjęcia.

Jakiś czas temu znalazłam ciekawą stronę, na której można znaleźć stare zdjęcia z Poznania. Można tam znaleźć nie tylko fotografie samego miasta, ale również zdjęcia z różnych imprez czy spektakli wystawianych w naszych teatrach (zobaczyć różnych aktorów w tych spektaklach sprzed 20-30 lat - np. p. Krystynę Feldman w "Baba - dziwo" z 1980 roku). Zobaczyć Poznań, jakiego ja nie pamiętam. Uwielbiam zdjęcia z naszej fabryki "Goplany" jak panie pakują czekoladki.  :D

Dla wszystkich, którzy chcą poznać Poznań sprzed lat: CYRYL (http://www.cyryl.poznan.pl/)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 02, 2013, 17:07:16
Generalnie portret trumienny to nie nowość :P Już takowe w czasach staropolskich były preparowane. Oczywiście tam bardziej chodziło o utrwalenie wizerunku w pamięci i nie malowano realistycznie trupa a po prostu jak wyglądał zmarły jeszcze jako żywy... No ale w sumie podobny wydźwięk... Zawsze chce się pamiętać o tym jak bliski wyglądał i widocznie niektórzy mają też potrzebę uwiecznić go po śmierci.

Cytuj
..ale kiedyś widziałam zdjęcie kobiety 38-letniej w trumnie....jeszcze zniszczonej przez raka i obok stały dzieci, jakby upozowane do tego zdjęcia.
A nie... takie pozowane to nie bardzo... Co innego zdjęcie samego nieboszczyka a co innego "Ja i mój nieboszczyk dziadek".

 Poprzeglądam sobie chętnie ten Poznań :)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 04, 2013, 11:41:32
Trochę z innej beczki. Nadal historycznie, nadal blisko śmierci (choroba), ale z pewną dozą humoru <jezyk>

Wczoraj wpadła mi w ręce książka Michała Rożka "Diabeł w kulturze polskiej" (siostra gdzieś tam w świecie mi wygrzebała <szczerzy_sie>) I tak pobieżnie ją przeglądając (dla orientacji) trafiłam na takie oto rady pewnego księdza w zakresie... rozpoznawania opętanej osoby:

- Jeśliby koźlęciny przez 30 dni jeść nie chciał (trzeba do kuchni mojej włączyć, bo jeszcze kto pomyśli...)
- Jeśli ma oczy straszne, członki słabe (to tak jak ja, po nieprzespanej nocy)
-Jeśli nie chce mówić psalmu: Misere mei Deus et Qui habitat, Ewangelii św. jana: In principio erat verbum etc., Magnificat anima mea (trzeba się na pamięć wykuć, bo jak kto poprosi o wyrecytowanie...)
-  Jeśli mówi językiem cudzoziemskim nie nauczonym (czasem mi się zdarza słówko zaczerpnąć z niemieckiego, czy francuskiego, chociaż ich się nie uczyłam, a co powiedzieć o tych co sprawnie się tak zwaną "łaciną" posługują, no i u polityków naszych kochanych też się zdarza "zagranicą" polecić, choć "szkół" w tym żadnych nie kończyli)
- Od niektórych wychodzi zimny wiatr (to tak jak jedna z moich sąsiadek - omijać z daleka, bo tak zawieje chłodem, że choróbsko nie tylko u opętanej gotowe)
- Niektórych głowa dziwnie ciąży (to tak jak u mnie po rannej zmianie w pracy - kiedy muszę wstawać o 4.30)
- Innym mózg ściśniony zdaje się (jak u większości naszych polityków)
- Innym brzuch się zdyma jak bęben (zwłaszcza od tych nadużywających piwka)
- Na pytanie hardo odpowiadają. Spytani często, choć przymuszani, gadać nie chcą (mafia)
- Czasem nad miarę dyskursują, ale nie wiedzieć, co by to był za dyskurs (politycy po raz drugi)
- Różnych zwierząt, bestii głos naśladują, jako to ryczenie lwów, niedźwiedzi, wołów, szczekanie psów, kwiczenie, beczenie etc (a to dzieci i... hmmm... młodzież w tak zwanych "zabawach podwórkowych")
- Zębami zgrzytają, jak psy wściekłe zapienią się (politycy po raz trzeci)
- Od ręki na sobie cudzej położone czują coś albo zimnego, albo gorącego, albo ciężkiego (to znów ja, w... alkowie)


To nie wszystkie rady, bo jest ich sporo więcej, ale warto się porozglądać wokoło, bo coś mi się zdaje, że biorąc pod uwagę powyższe sprawy, to po świecie chodzą całe rzesze opętańców (a wśród nich i ja) <haha>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 09, 2013, 10:06:42
Lipiec jest miesiącem pamięci o Zbrodni na Wołyniu.
W tym roku mija 70 rocznica rozpoczęcia tej krwawej rzezi.

"Zbrodnia Wołyńska to antypolska czystka etniczna przeprowadzona przez nacjonalistów ukraińskich, mająca charakter ludobójstwa. Objęła nie tylko Wołyń, ale również województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie, a nawet część województw graniczących z Wołyniem: Lubelszczyzny (od zachodu) i Polesia (od północy). Czas trwania Zbrodni Wołyńskiej to lata 1943?1945. Sprawcami Zbrodni Wołyńskiej są Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich frakcja Stepana Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię Ukraińska Armia Powstańcza (UPA)."


IPN przygotował specjalny portal na którym są zebrane informacje dotyczące zbrodni wołyńskiej.
Historia, wypowiedzi świadków, kilka słów o tych którzy pomagali, literatura... Myślę, że warto się temu przyjrzeć. Oczywiście jeśli kogoś takie tematy interesują.
Oto link:
http://www.zbrodniawolynska.pl (http://www.zbrodniawolynska.pl)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 09, 2013, 10:34:44
Masakra Wołyńska. Temat znany i wydawałoby się jasny. Jednak nie dla naszych decydentów. Dziwne, że tacy Niemcy kłami i pazurami walczą o uznanie swoich "wypędzonych" za ofiary zbrodni wojennych, a nasi Jaśnie Oświeceni wygłaszają delikatne tezy w rodzaju "wydarzenia na Wołyniu należy rozpatrywać w sposób delikatny aby nie urazić żadnej ze stron (w domyśle - "strony ukraińskiej")". Nie  mają "jaj" po prostu. Niektórzy lewacy wprost mówią, że "Polacy byli sami sobie winni, gdyby zostawili swoje domy jak ich Ukraińcy grzecznie prosili to by całych tych morderstw nie było".
Osobiście opadła mi szczęka i długo jej szukałem jak parę lat temu Katolicki (zdawałoby się) Uniwersytet Lubelski przyznał Doktorat Honoris Causa prezydentowi Juszczence, który nie kryje się ze swoimi działaniami mającymi na celu zakwalifikowanie band UPA jako "bohaterskich bojowników o wolność". KUL stracił w moich oczach wszystko, cholerna koniunkturalna fabryka przygłupich magisterków...
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 10, 2013, 11:27:50
A świadomość polskiego społeczeństwa jest nikła w tej kwestii. Oczywiście wyłączając rodziny poszkodowanych w wołyńskiej rzezi. Tu nigdy się o tym nie zapomni. Tu jeszcze żyją świadkowie tych strasznych chwil.
A o tym nie powinno się milczeć.

Przeglądałam program czwartkowy (11 lipiec) w ogólnopolskiej telewizji. Ani TVP1, ani TVP2 nawet się o tej masakrze nie zająkną. Nic.
O wiele lepiej to wygląda w TVP Historia, ale nie każdy ten kanał ma. Ciekawe jak będzie sytuacja wyglądała w prasie.

A to, co się wtedy działo, młodym ludziom mogłoby kojarzyć się z najlepszym filmowym horrorem (może to niezbyt na miejscu porównanie - tu tragedia żywych, realnych postaci, tam rozrywka - ale choć w małym stopniu oddaje skalę tragedii Wołynia). Czytałam parę książek, oglądałam kilka dokumentów ze wspomnieniami mieszkańców tego rejonu - ktoś określił, że temat tego pogromu, to nie tylko teren badań dla historyków, socjologów, specjalnych śledczych, ale także dla psychiatrów. Słysząc o metodach przeprowadzania czystek etnicznych (przede wszystkim dotyczących Polaków) przez banderowców, człowiekowi włos na głowie się jeży, łzy cisną się do oczu. Straszne.
- ścianie głowy siekierą,
- wbijanie grubych gwoździ w głowę żywej ofiary,
- rozcinanie brzucha ciężarnej kobiety i wyciąganie płodu, wkładanie żywego kota, czy potłuczonego szkła i zaszywanie,
- nie pamiętam, gdzie to widziałam, może na podanym przez BlackTiger linku, a może w jakiejś książce - przywiązywanie małych dzieci do grubych pni drzewa kolczastym drutem, tworząc tzw. "wianuszek"
i wiele innych potworności.
Ofiary liczy się w dziesiątkach tysięcy ludzi. Ukraińscy nacjonaliści mordowali całe rodziny, pacyfikowali całe wioski (niektóre zniknęły z map Wołynia po tych aktach terroru, jak na przykład wspomniana w linku BlackTigera Wola Ostrowiecka). W każdej polskiej rodzinie wywodzącej się z Wołynia są ofiary tamtych lat.
Obecnie przeprowadzane są przez różne stowarzyszenia od kilku lat akcje, w których domaga się ustanowienie chociażby święta upamiętniającego masakrę. Odzewu ze strony państwa nie ma.

"Naród, który traci pamięć, traci sumienie"
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 11, 2013, 13:56:54

Obecnie przeprowadzane są przez różne stowarzyszenia od kilku lat akcje, w których domaga się ustanowienie chociażby święta upamiętniającego masakrę. Odzewu ze strony państwa nie ma.
Bo nasz rząd w obecnym składzie woli niestety podlizywać się różnym ruskim czy niemieckim demagogom. Nie wiem, że jakoś taka Merkel i jej podobni jakoś mogą walczyć o tych swoich "wypędzonych", zagarniać majątki w Polsce, czy wręcz zakłamywać historię wybielając Niemców od zbrodni wojennych. Wyobraźcie sobie, że do waszego domu przyjeżdża jakaś niemiecka starucha i razem z polską (!) policją wygania was z domu bo "Przed wojną to było jej". A ile już było takich spraw - i polskie władze chowały głowę w piasek.
Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy. Nie przejmują się, że jakiemuś krajowi się pewne rzeczy mogą nie spodobać- głoszą swoje tezy bez względu na wszytsko. Nasz rząd zachowuje się jak takie cielęta bez własnego honoru - gotowi są przyznać rację ewidentnie przekłamanym faktom aby tylko "ktoś tam się nie obraził". Nie mówi się o znaczącej roli Żydów w staliniźmie - bo Zydzi będą urażeni, nie mówi się, że Niemcy rozpętali II Wojnę tylko "naziści" - bo Niemcy będą urażeni, o ludobójstwie na Wołyniu przebąkiwuje się ledwo - aby Ukraińcy nie poczuli się urażeni. I tak dalej.
Szczytem wszystkiego jest ogólnopolskie lizanie pupy w reżimowych mediach takich bandytom jak stalinowiec Baumann, który jak gdyby nigdy nic jeździ sobie po Polsce z odczytami - a jak juz gdzieś ktoś zaprotestuje to "faszysta, kibol i polski antysemita".

Zresztą tego dożyliśmy - komunistyczny morderca jest autorytetem moralnym, dzieciobójczyni - celebrytką, zdrajca - ministrem spraw zagranicznych, rozwódki doradzają w sprawach małżeńskich a złodzieje jak być uczciwym. Świat się zesrał.

Jak rządził PiS tak rządził. Ale o ten odbiór Polski i polskości na świecie Kaczyńscy dbali, nie dali nic złego powiedzieć. A tu? Ciągle powtarzają się te "polskie obozy koncentracyjne" - to rząd jakoś tam nieśmiało wyrazi protest a i to po burzy medialnej.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 11, 2013, 20:51:57
No oni nie chcą tych Ukraińców urażać i psuć stosunków, zwłaszcza, że jednak wielu Ukraińców ratowało, ostrzegało Polaków...
No ale cóż... Dla mnie jest jasne, że to perfidne ludobójstwo. Zbrodnia to byłaby, gdyby nie było to zaplanowane. A Banderowcy wyrżnęli ludzi w pień z pełną świadomością i zamierzeniem.
I jeszcze w jaki sposób... Toż to chyba sam ojciec, słońce narodów Stalin aż takich wymyślnych tortur nie stosował. (Żeby nie było nie umniejszam jego "zasług" w tym względzie)

Cytuj
"Naród, który traci pamięć, traci sumienie"
Dodam jeszcze dwa piękne i mądre cytaty naszego szanownego Marszałka.

"Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. "

"Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem ? staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium"

Cytuj
Szczytem wszystkiego jest ogólnopolskie lizanie pupy w reżimowych mediach takich bandytom jak stalinowiec Baumann, który jak gdyby nigdy nic jeździ sobie po Polsce z odczytami - a jak juz gdzieś ktoś zaprotestuje to "faszysta, kibol i polski antysemita".
Już nawet ich Kolonko w tym swoim programiku na YT bronił. Mówił że owszem zachowanie można nazwac chamskim, bo nieładnie przerywać, ale nie faszystkowskim... Takie prawa demokracji. Można wyrażać swe niezadowolenie a Baumann powinien z nimi porozmawiac o swojej przeszłości a nie ... No ale czegóż się po starym komuchu spodziewać... Każdy widzi, że teraz wszyscy antykomuniści to od razu faszyści i naziole... dodatkowo antysemici i homofoby.


takie czasy, że świat staje na głowie i wielbi się tych co nie trzeba...
Ale apropos pana Jaruzelskiego... Nie lubię gościa, uwazam, że jak nikt inny zasługuje na wyrok. Nawet nie musi iść siedziec, bo jest w takim wieku, że bezprzesady, ale wyrok to wyrok. Przynajmniej byloby uczciwie, gdyby został osądzony a nie ...
90 urodziny to faktycznie nie lada gratka i spoko tu nie zamierzam mu  życzyć jak to niektórzy "Jaruzel do piachu" itp. Nie o to chodzi... Ba! Nawet niech sobie lewactwo wyprawia mu te urodziny. Ich idol to zrobili, ale szlak mnie trafia, że do sądu to iść nie może a na swej fecie jak gdyby nigdy nic 40 minut gadał. Poza tym co za pomysł nadawania mu orderów? No nie zasługuje.
 Jest ten Wojciech przebiegły oj jest... w koncu trenowany przez najlepszych...

Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 12, 2013, 09:30:29
Sprawy zbrodni komunistycznych to dla mnie w ogóle zaprzeczenie całej idei niezawisłości sądów w Polsce. Bo co można sądzić jak widzimy gdy wszystkich sprawców zbrodni przeciwko narodowi z czasów PRL uniewinnia się "maszynowo". To w końcu kto do tych ludzi strzelał, kto ich torturował, kto niszczył ich rodziny? Kosmici? Krasnoludki?
Uniewinnia się Kociołka, który wydawał rozkazy rozprawienia się ze strajkującymi, daje się śmieszne kary w zawieszeniu dla dowódców, którzy wydali bezpośrednie rozkazy strzelania do ludzi - co to ma być?
Potem wielkie oburzenie decydentów bo jakiś dziadek nie wytrzymał tej tragifarsy i w sędzię rzucił tortem. Bo "bezprzykładny atak na urzędnika państwowego pod ochroną immunitetu". Niech się sucz cieszy, że nie dostała cegłą.
Swoją drogą świetnie się potem tłumaczył ten facet - "Skoro pani sędzia udowodniła nam, że robotnicy sami do siebie strzelali to ten tort też sam się rzucił".
Gdyby zaraz po 89 roku zrobiono co trzeba, powywieszano razem z rodzinami część tych najgorszych komunistów, resztę skazano na długoletnie więzienia - to by nie było tego co jest.

To pisałem ja - Mintek-Oszołom.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 12, 2013, 18:46:36

Cytuj
Gdyby zaraz po 89 roku zrobiono co trzeba, powywieszano razem z rodzinami część tych najgorszych komunistów, resztę skazano na długoletnie więzienia - to by nie było tego co jest.
I w tym cała rzecz..., że to gówienko, które wtedy było nie zostało zutylizowane i teraz smród po tym ciągnie się i ciągnie... i niestety będzie ciągnął... Bo co mija kolejny rok, to trudniej o jakiekolwiek rozsądzenie kolejnych spraw, rozliczenie z przeszłością.

Zaraz w 1990 powinna być przeprowadzona lustracja, wszyscy, którzy byli w urzędach na wyższych stanowiskach i przy władzy w PRL powinni zostać odsunięci od władzy  i od wszelkiego uprawiania polityki... Ci, którzy wydawali wyroki,  kazali strzelać do ludzi, powinni siedzieć w więzieniach.
Dzisiaj po latach, gdy część dowodów została chamsko zniszczona, gdy już tyle czasu upłynęło trudno jest cokolwiek rozliczać.

Moim zdaniem w 1989 tak naprawdę nie upadł komunizm. Po prostu banda oszołomów wymieniła się na bandę kolesi, układających się z oszołomami. No i mamy co mamy. Od kilkunastu lat rządzą nami idioci, którym w ogóle nei zależy na dobru narodu i państwa, tylko na dobru swoim. Jeden na drugiego ma haki, jeden z drugim odstawia teatrzyk by ugrać swoje. Dla nich ważniejsze jest dzielenie ludzi niż łączenie i robienie głupków z ludzi, bo takimi łatwiej sterować.
No cóż... Spadliśmy z deszczu pod rynnę.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Alden w Lipiec 12, 2013, 21:15:34
Hmm wszyscy zajmują się sprawą Jaruzela, lustracją, to czemu nikt nic nie mówi o rzekomych powiązaniach Wałęsy z SB czy z kimś tam? I jak człowiek, który jest laureatem pokojowej nagrody Nobla mówi o tym, że na miejscu Tuska kazałby spałować? Jak to jest, że za tej złej komuny jakoś nikt nie musiał chodzić po śmietnikach, nikt się nie martwił o pracę? Zapytajcie tak jak ja - rodziców, dziadków powiedzą to samo, że właśnie w czasach komuny nikt się nie musiał martwić o to, że nie będzie miał z czego utrzymać rodziny? Dlaczego teraz w wolnym demokratycznym, kapitalistycznym kraju jest takie bezrobocie? Kto rozwalił wielkie państwowe zakłady? Żeby nie było komunistą nie jestem bo uważam do tej pory, że gen. Kiszczak powinien odpowiedzieć za swoje zbrodnie tak jak i gen. Jaruzelski. PiS faktycznie jak pisze Mintek jakoś o Polskę zadbał i wreszcie to on chciał rozliczenia zbrodni komunistycznych.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 13, 2013, 06:13:34
Boże, ześlij tu jaki porządny totalitaryzm, bo za którymś razem nie zdzierżę. Amen.
Nikogo o nic pytać nie muszę, bo sama dużo pamiętam i mało to ma wspólnego z tym co piszesz, Alden. I moja rodzina nigdy nie grzebała w śmietnikach, nawet kiedy w domu było siedmioro dzieci i jedne buty!
Nóż mi się otwiera jak czytam te bzdury o komunizmie, jako o kraju miodem płynącym, z pracą dla każdego i wczasami w Bułgarii. Nie mogę tego czytać, sorry. Nie ja.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Somebody w Lipiec 13, 2013, 11:00:31
Nie wiem Jean, jakie masz doświadczenia z tamtego czasu, ale praca w tym zafajdanym okresie nie stanowiła dla większości ludzi problemu, a rodzinę z siedmioosobową gromadką dzieci stać było na wysłanie ich na kolonie czy zimowiska. Były miejsca w żłobkach, przedszkolach i szkołach, a rodzice nie musieli płacić haraczu po pięciu godzinach pobytu dzieciaka w placówce. Ludzie mieli też więcej czasu dla siebie.

Nie twierdzę, że ten system  był zdrowy- wskazuję tylko przykłady jego pozytywnych  aspektów. Zresztą, który system jest zdrowy? Ten który oferuje PiS?
Jak czytam o tym, że to dyspanseryjne ugrupowanie dbało o Polskę, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Przelewanie na społeczeństwo własnych fobii tylko go podzieliło.

Chcecie państwa politycznego? To głosujcie na PiS. Oni doskonale realizują swoją misję zgodnie z założeniem, że ciemny lud wszystko kupi. Tak, bo wiedzą, że motłochem się najlepiej rządzi, a jak im się jeszcze poda jakiegoś wroga na tacy, to tym lepiej.
Bo będzie można rozliczać, publicznie chłostać i szczuć tych, którym się w życiu nie powiodło, na tych, którzy mają, bo jak mają, to znaczy, że okradali Polskę. To, że Kaczyński rośnie sondażowo w siłę, bierze się stąd, że facet przestał się publicznie wypowiadać, bo jak tylko zaczął, to słupki sondażowe PiS-u od razu leciały na łeb.

Co takiego zrobił PiS na arenie międzynarodowej, poza tym, że naraził się na kartoflaną śmieszność ?
Współczesna dyplomacja nie polega na tym, że się wymachuje szabelką i pokrzykuje zza węgła.
O wiele więcej można osiągnąć utrzymując zdrowe stosunki dyplomatyczne z sąsiadami, co wcale nie oznacza lizusostwa.

Mam dosyć debat na temat rozliczeń z przeszłości. Opozycja niech się zajmie przyszłością Polski, bo mam wrażenie, że niektórzy nie
chcą wiedzieć, że Europa przeżywa najgłębszą od wieków recesję.

Pieprzenie, że PiS coś robił dla Polski w czasach kiedy rządził jest nadużyciem. Tak, jedyne co zrobił to przeżarł nadwyżkę budżetową zamiast wprowadzać niepopularne społecznie reformy. A przecież do tego trzeba odwagi, której prezesowi nie powinno brakować, skoro z pieniędzy podatników idą miliony na jego ochronę.

Zamiast posypać głowę popiołem i podać sobie rękę na zgodę rozpoczynamy kolejną batalię o ludobójstwie, tym razem na Wołyniu.
Dlaczego przy tej okazji nikt nie doda, ile tysięcy Ukraińców zostało w akcji odwetowej wyrżniętych przez Polaków?
Przecież my też nie byliśmy święci, a co było w Jedwabnym? Do tej pory nie potrafimy się za swoje grzechy pokajać, łącznie z klerem. I to jest ten ekumenizm?

Co do generała Jaruzelskiego... Co tak naprawdę daje  publiczne upokarzanie ciężko chorego starca? Satysfakcję? Naprawdę?
Niech odpowiada za swoje grzechy przed Bogiem. Mnie to wystarczy i innym też powinno.

Ja chcę żyć przyszłością,  nie przeszłością. Skoro po obaleniu komunizmu nie doszło do rozliczeń to po tylu latach trzeba to w końcu zostawić, a nie grzebać w g... i wyciągać kolejne haki, jak np. ostatnio pan Centkiewicz piszący o Danucie Wałęsie, że pochodziła z patologicznej rodziny ( ojciec i bracia z wyrokami ).
W imię satysfakcji? Ja nie mam żadnej i jestem tym już naprawdę zmęczona.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Alden w Lipiec 13, 2013, 12:27:10
W tym wszystkim co pisze Somebody jest dużo racji rozliczanie z przeszłością gen. Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych, wypominanie Kwaśniewskiemu Charkowa itd. nie sprawi, że w Polsce nagle spadnie bezrobocie, zaczną wzrastać dochody, ludzie nie przestaną emigrować za granicę, nie zmniejszy się niż demograficzny...Ja tylko w poprzednim poście próbowałem wskazać, że w mojej ocenie jest to niesprawiedliwe iż starszemu panu psuje się urodziny, ciąga po sądach a nikt nie mówi np. o powiązaniach Wałęsy z SB. Poza tym odpowiadanie przed sądem, a wygłaszanie przemówień na własnych urodzinach to dwie różne kwestie pod względem psychicznym. Somebody: praca w komunie to był uwaga...PRZYMUS...! mój wujek, który w tamtych czasach dorastał mówił, że go Milicja na "łapance" złapała i zaciągała by znaleźć pracę.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 13, 2013, 16:49:59
Nie wiem Jean, jakie masz doświadczenia z tamtego czasu, ale praca w tym zafajdanym okresie nie stanowiła dla większości ludzi problemu, a rodzinę z siedmioosobową gromadką dzieci stać było na wysłanie ich na kolonie czy zimowiska. Były miejsca w żłobkach, przedszkolach i szkołach, a rodzice nie musieli płacić haraczu po pięciu godzinach pobytu dzieciaka w placówce. Ludzie mieli też więcej czasu dla siebie.

To ciekawe, bo moich rodziców nie było na to wszystko stać, choć to najbardziej pracowici ludzie jakich znam. Mnie za to stać na bardzo dużo, nie odczuwam tego jak płacenia haraczu a miejsce w przedszkolu, mam nadzieję, sama będę mogła zapewnić. Emerytury tylko nie doczekam...no ale coś za coś.
Jest mi bardzo dobrze - finansowo, bo światopoglądowo już nie bardzo. Za moje zdanie nikt mnie nie pałuje, ale ostatnio już zaczęłam uważać co i o kim mówię publicznie.

Ja nie mam żadnych przeżyć związanych z tamtym okresem. Nie osobiście. Za to od 13 miesięcy mam...w nosie, czy nazwą mnie homofobem (bo nim jestem) czy nie, czy przypiszą mi jakąś inną fobię czy też nie. Bardzo chętnie zamknę się w getcie, jeśli takie powstanie (a są plany). 


Cytuj
Co takiego zrobił PiS na arenie międzynarodowej, poza tym, że naraził się na kartoflaną śmieszność ?

Może dla Ciebie, bo dla mnie niekoniecznie.
Może i Kaczyński jest dla kogoś oszołomem, dla mnie jest minister Sikorski (mam nadzieję, że następną noc spędzę jeszcze w domu).
Mam  ochotę potraktować cudzoziemca jakimś fajnym epitetem. Niezmiernie mnie ciekawi czym się to dla mnie skończy.    <ok>

Jeśli zaś chodzi o historię...to  przecież od dawna wiadomo, że gdyby się Polska poddała w 39 roku od razu to żadnej wojny by nie było. Zresztą strona niemiecka zna historię dużo lepiej niż polska, która żyje tylko przeszłością i ma fobię. Pytanie tylko, dlaczego nie fobiczna i cywilizowana strona niemiecka coraz bardziej wybiela historię swoją? Po co? Przecież młodzi żyją wyłącznie przyszłością  <slucha>

Cytuj
Opozycja niech się zajmie przyszłością Polski, bo mam wrażenie, że niektórzy nie
chcą wiedzieć, że Europa przeżywa najgłębszą od wieków recesję.

Koalicja się już tą kwestią wyjątkowo dobrze zajmuje  <ok> Ja się od razu czuję usatysfakcjonowana.  <tak>

Do tej pory wydawało mi się, że przyszłością każdego narodu są dzieci, ale już skutecznie wyprowadzono mnie z tego błędu  <lubieto>


Cytuj
Ja chcę żyć przyszłością,  nie przeszłością.

Nie wiem dlaczego, ale od razu przypomniała mi się historia Teski i jej koleżanki (tej od bluzy). Idealny przykład.

 

 



 
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Lipiec 13, 2013, 19:19:03
A ja chcę żyć przyszłością, nie zapominając o przeszłości.

Ale pewnie żaden rząd mi tego nie ułatwi. Jedni za bardzo się płaszczą, drudzy z kolei zieją nienawiścią do człowieka, tylko dlatego, że jest inny (i mam tu na myśli wszelaką inność).

Cytuj
Zamiast posypać głowę popiołem i podać sobie rękę na zgodę rozpoczynamy kolejną batalię o ludobójstwie, tym razem na Wołyniu.
Dlaczego przy tej okazji nikt nie doda, ile tysięcy Ukraińców zostało w akcji odwetowej wyrżniętych przez Polaków?
Przecież my też nie byliśmy święci, a co było w Jedwabnym? Do tej pory nie potrafimy się za swoje grzechy pokajać, łącznie z klerem. I to jest ten ekumenizm?

Rękę można sobie podać, a nawet powinno, bo współczesne oba narody nic do siebie nie powinni mieć. Ale nie tak, że my im przebaczamy, oni nam potakują, a Stepana Banderę na bohatera narodowego mianują, honorowe obywatelstwo miast mu nadają, pomniki mu wystawiają.  Tym bardziej, że w rzezi wołyńskiej UPA także swoich, Ukraińców mordowali, bo Polakom na przykład pomagali.
 
Kto tu większą wolę pojednania przejawia?
Jak się nie sprzeciwimy, jak nie będziemy swego dochodzić, to potem świat będzie oglądał filmy podobne temu "Nasze matki, nasi ojcowie" i pomyślą sobie ludzie, skoro Polacy cichą siedzą, to tak musiało być.

A ile będą wiedzieć nasze dzieci? I kto im świadomość narodową będzie wyrabiał?

Wiecie jakie są statystyki wiedzy o tamtym Wołyniu wśród Polaków? 40% nic o tej tragedii nie wie, 12% ma pełną świadomość tego, co się  stało, pozostali słyszeli hasło "rzeź na Wołyniu", ale dokładnie na czym to polegało, jaką skalę miała ta rzeź - nie bardzo.

Byłam kiedyś świadkiem takiej sceny. Gdy 1 marca czekałam pod urzędem miejskim na męża, który tam załatwiał sprawę, mijała mnie para - nastolatka ze starszym od siebie mężczyzną (chyba raczej ojciec, niż dziadek). Zdążyłam usłyszeć fragment rozmowy:
N: A co to za święto, że flagi biało-czerwone są wywieszone?
P: Jakichś tam żołnierzy.

1 marca - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Przykład doskonale obrazuje w/w ukazane statystyki. Te 48% wie, że coś dzwoni (jakiś tam Wołyń), ale nie wie, w którym kościele.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Xr w Lipiec 13, 2013, 19:38:01
Bo to jest takie mało praktykowane święto,mało się o tym mówi i w ogóle.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 14, 2013, 13:47:14
Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Chciałoby się rzecz... "Boże widzisz i nie grzmisz..."
To tak głównie do postów pana A...
Cytuj
A ja chcę żyć przyszłością, nie zapominając o przeszłości.
Ja za to pragnę żyć teraźniejszością, nie zapominać o przeszłości i myśleć o przyszłości.


Nie... za czasów PRL nie było lepiej... A jeśli już to nie wszystkim. Co z tego, że każdy niby miał pracę? Niby była, ale tak naprawdę to było tzw. "ukryte bezrobocie". Nie powodowało to wzrostu produkcji, polepszenia bytu, nie prowadziło do żadnego rozwoju.
Owszem ludzie funkcjonowali w tym wszystkim, bo co mieli zrobić?
Moja babcia za czasów komuny musiała bardzo się starać by mieć pracę, by móc co do garnka włożyć, dzieci do przedszkola przyjąć nie chcieli... Miała wózek to jej ukradli, więc bliźniaki musiała nosić na rękach.
Druga babcia nie mogła dostac roboty, bo olaboga dziadek w AK służył... tak więc wróg ludu. Potem siedział do 1956 r. w więzieniu, przez co upadł na zdrowiu.
Drugi dziadek został rozpity, bo za tę pracę, która ponoć była wszędzie nie płacono mu pieniędzmi, tylko wódką.
I tak często było, że ludzie nie dostawali pieniędzy albo mieli marne grosze.

Owszem dla ludzi, którzy mają dziś 40, 50 lat momentami, może się wydawać to pozytywny okres, bo byli wtedy młodzi a wiadomo młodość zawsze miło się wspomina. Bo koledzy, bo imprezy, bo przygody jakies... Nie było telefonów komórkowych, inny kontakt, większa swoboda...

Poza tym trudno porównywać te dwa okresy, bo na przestrzeni tylu lat zmieniło się tempo życia. W czasie tamtej stagnacji, która rozpierdzieliła nam właściwie wszystko a zwłaszcza poczucie własnej wartości, jedności, godności, narodowości... nagle rzuciliśmy się w wir szalonego rozwoju, w którym tym bardziej pogubiły się kolejne rzeczy, bo chcieliśmy brać od życia, od tej wolności jak najwięcej.
To nie jest wina  kapitalizmu, że jest jak jest. Wina leży po stronie kolesi, których ciągle wybieramy do Sejmu, a którym nie zalezy na dobru Państwa, a jedynie na dobru własnym.
To akurat od lat nie zmieniło się.
Tak samo jak winą nie jest to, że zapominamy o naszej kulturze, tym co u nas dobre i tylko skupiamy się na tym co hamerykańskie... to pokłosie właśnie komunizmu, który zniszczył w nas szacunek do swojej ojczyzny, do tego co u nas wypracowywano.


Ja jestem rozczarowana postawą wielu młodych ludzi, którzy całą historię mają w dupie... Nie musimy nie wiadomo jak przeżywac, nawet tego mesjanizmu Polski nie trzeba pielęgnować, ale pamięć o przodkach i o tym co tu się działo powinna być szanowana i przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Jestem rozczarowana tym z jaką nostalgią wraca się do czasów PRLu. Owszem było momentami spoko, ale nie możemy zapominać o terrorze, cenzurze, dzieleniu na równych i równiejszych (dobra to jest cały czas ale jednak nie aż tak)...
Cytuj
Byłam kiedyś świadkiem takiej sceny. Gdy 1 marca czekałam pod urzędem miejskim na męża, który tam załatwiał sprawę, mijała mnie para - nastolatka ze starszym od siebie mężczyzną (chyba raczej ojciec, niż dziadek). Zdążyłam usłyszeć fragment rozmowy:
N: A co to za święto, że flagi biało-czerwone są wywieszone?
P: Jakichś tam żołnierzy.
Ech... Dobrze, że chociaż wiedziała, że "jakiś żołnierzy"
Ale... no straszne...

Poza tym po raz kolejny rozczarował mnie nasz Sejm tą ustawą o Wołyniu... Dobra rozumiem już nie chcą "drażnić" Ukraińcow niech nie nazywają tego wprost "ludobójstwem". Musielibyśmy sie wtedy z Ukrainą sądzić... Ale do cholerki... Co za problem było ustanowić ten 11 lipca dniem pamięci o ofiarach Wołynia? To akurat nikomu krzywdy by nie zrobiło a jest potrzebne... bo wybaczyc możemy, ale zapomnieć nie.

Cytuj
Rękę można sobie podać, a nawet powinno, bo współczesne oba narody nic do siebie nie powinni mieć. Ale nie tak, że my im przebaczamy, oni nam potakują, a Stepana Banderę na bohatera narodowego mianują, honorowe obywatelstwo miast mu nadają, pomniki mu wystawiają.  Tym bardziej, że w rzezi wołyńskiej UPA także swoich, Ukraińców mordowali, bo Polakom na przykład pomagali.
 
Kto tu większą wolę pojednania przejawia?
Jak się nie sprzeciwimy, jak nie będziemy swego dochodzić, to potem świat będzie oglądał filmy podobne temu "Nasze matki, nasi ojcowie" i pomyślą sobie ludzie, skoro Polacy cichą siedzą, to tak musiało być.
Dokładnie El. I zwłaszcza, że to nie było w imię wolności a w imię czystej nienawiści. Od początku do konca perfidnie zaplanowana akcja wymordowania Polaków, ale także Zydów czy swoich za pomoc Polakom.

A niestety Polacy będą cicho siedzieć, bo Polacy nie mają jaj i wolą się podlizywac i nic nie robić, zamiast upominać się o swoje... A no niestety nie wszystko można puścić płazem... Jak słysze, że ten serial matki i ojcowie nie był zły, to naprawdę, zastanawiam się, gdzie ja żyję.
Obawiam się jednak, że dalej będzie ta historia wypaczana a my dla świętego spokoju bedziemy woleli milczeć. Bo po co mówić prawdę.

Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 14, 2013, 19:04:50
Cytuj
Jak słysze, że ten serial matki i ojcowie nie był zły, to naprawdę, zastanawiam się, gdzie ja żyję.

Czepiasz się  :D Akowcy byli antysemitami a Hitler musiał napaść na Polskę, aby bronić Żydów. Nie wiedziałaś?

 Nie komentuję poziomu wiedzy młodych ludzi. Nowoczesna szkoła jest elastyczna a w domu się o tych sprawach nie rozmawia. Po co?
Kiedy ja byłam dzieckiem o wielu rzeczach nie można było mówić publicznie (trochę jak teraz, ale reperkusje mogłyby być dużo gorsze). Wiedzę dziadkowie przekazywali, dawkując odpowiednio do wieku i z przestrogą: Nie wolno ci o tym mówić nikomu, w szkole tym bardziej. Tak [poznałam prawdę o Katyniu, przede wszystkim o tym naszym, regionalnym.
Jak słyszę, kiedy jakaś maturzystka mówi, że Katyń to sprawka Hitlera to ja już dziękuję.
Bogu dziękuję, że mój dziadek już nie żyje, że wielu już nie żyje. 

Ustawy o Wołyniu też nie ma co komentować. W końcu sejm uznał, że to nie było ludobójstwo a Komorowski dostał jajkiem - za co?
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 14, 2013, 21:15:31

Cytuj
Ustawy o Wołyniu też nie ma co komentować. W końcu sejm uznał, że to nie było ludobójstwo a Komorowski dostał jajkiem - za co?
My nie chcemy im robić kuku a oni i tak nas mają głęboko w poważaniu i nas nie szanują... No ale dopóki sami nie zaczniemy szanować siebie, to i reszta świata nie bedzie szanować nas.
Nie ma co patrzeć na innych w pewnych przypadkach. Dzisiejsza akcja z jajkiem pokazuje to wyraźnie.



Cytuj
Czepiasz się  :D Akowcy byli antysemitami a Hitler musiał napaść na Polskę, aby bronić Żydów. Nie wiedziałaś?
Ech... To moje niedouczenie... Stalin to przecież też dobry wujaszek. Napadł na Polskę by wspomóc Niemców w ich mozolnej walce z antysemitami Polakami i by od tej ciemnogrodzkiej inteligencji wszystkich uratować. A właściwie w Katyniu to oficerowie sami sobie w łeb strzelali :P
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Alden w Lipiec 15, 2013, 12:20:23
Obrzucenie jajkiem pana prezydenta Komorowskiego tylko świadczy o tym, gdzie mają nas Ukraińcy. To dziwne, że my przejawiamy wolę pojednania, prezydent Komorowski jedzie z wizytą by oddać hołd, a nie ma nigdzie prezydenta Ukrainy. Dopóki będziemy się przed każdym płaszczyć nie ma szans na to, że coś się zmieni w tym kierunku.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 15, 2013, 12:39:34
Dziwne, że pan Komorowski nie nadstawił jeszcze drugiego ramienia. Z pewnością i więcej jajek by się znalazło.
Pan prezydent Ukrainy jest człowiekiem poważnym i nie żyje przeszłością. Ani uchwałami polskiego sejmu. To tylko pan Kwaśniewski, idiota, pojechał na uroczystości do Jedwabnego i za zbrodnię przeprosił :P
O tym będzie głośno przez wieki! To znaczy o samej zbrodni, nie o przeprosinach.
Cytuj
Czepiasz się  :D Akowcy byli antysemitami a Hitler musiał napaść na Polskę, aby bronić Żydów. Nie wiedziałaś?
Ech... To moje niedouczenie... Stalin to przecież też dobry wujaszek. Napadł na Polskę by wspomóc Niemców w ich mozolnej walce z antysemitami Polakami i by od tej ciemnogrodzkiej inteligencji wszystkich uratować. A właściwie w Katyniu to oficerowie sami sobie w łeb strzelali :P

Jesteś bardzo pojętna. Bardziej niż pan Mintek. Warto jeszcze wspomnieć, że nigdy żaden Żyd żadnemu Polakowi żadnej krzywdy nie zrobił a na Wołyniu nie było żadnej czystki a jedynie akcja odwetowa w obronie własnej.
Pamiętaj o tym wszystkim a daleko zajdziesz  <tak>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Lipiec 29, 2013, 11:28:10
Obrzucenie jajkiem pana prezydenta Komorowskiego tylko świadczy o tym, gdzie mają nas Ukraińcy. To dziwne, że my przejawiamy wolę pojednania, prezydent Komorowski jedzie z wizytą by oddać hołd, a nie ma nigdzie prezydenta Ukrainy. Dopóki będziemy się przed każdym płaszczyć nie ma szans na to, że coś się zmieni w tym kierunku.
A kto to jest prezydent Ukrainy? "Pogrobowiec" UPA, stawiający tym bandytom pomniki i promujący na każdym kroku ich "wyzwoleńczą działalność".
Ciekawa sprawa, że jak w przeszłości zdarzało się, że Polacy kogoś mordowali - nagłaśnia się to do niebotycznych rozmiarów, następuje ogólnonarodowe "kajanie się", gadające głowy paplą o "konieczności rozliczenia historii" i tak dalej.
A jak to Polaków masowo mordowano - to podchodzi się do tego z nadzwyczajną delikatnością, przestrzega "aby nie zadrażniać", "nie rozdrapywać ran" i tak dalej.

Co zaś do wspomnianego przez Somebody "szukania haków" - ja uważam, że pewne rzeczy należałoby raz na zawsze odkłamać, ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie ukarać. Bo jak do tej pory to bawimy się w orwellowskie "Ministerstwo Prawdy".
Jaruzelski, Kiszczak, Kociołek i inni powinni dostać wyroki. Ludzie, którzy zginęli podczas demonstracji, strajków, ofiary ideologicznych procesów sądowych w PRL nie zastrzelili się sami i nie wiem czemu mają służyć te procesy ciągnące się całymi dekadami. Wiadomo, że KTOŚ wydał dyrektywę, wyrok, inny KTOŚ - konkretny rozkaz a jeszcze inny KTOŚ - strzelał. Czemu chce nam się na siłę udowodnić, że były to krasnoludki?

@Jean - a ja uważam, że były plusy PRLu. Wiem, pamiętam - ustrój był do dupy, w sklepach puste półki (sam pamiętam), kolejki po mięso, ideologia na całego w szkołach, 2 programy w TV, kiepskie samochody - i tak dalej i tak dalej. Sam raz wylądowałem u "dyra" za brak czerwonej kokardki w jakieś święto Armii Czerwonej :) I inne takie.
Ale inna była mentalność ludzka, inni byli ludzie. Nie było tej wulgarności jaka obecnie jest wszędzie, ludzie mieli o wiele większe poczucie honoru i przyzwoitości. Poza tym - były dwie "strony" - był totalitarny rząd z aparatem milicyjnym przeciwko SPOŁECZEŃSTWU. Obecnie jesteśmy podzieleni i nie ma szans na ogólnonarodowe zrywy jak za PRL. Krytykujesz rząd - jesteś "pisiorem", nie krytykujesz rządu - jesteś "popaprańcem" i tak dalej.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 29, 2013, 12:20:04
Ok, ale jeszcze większe poczucie honoru i przyzwoitości mieli ludzie przedwojenni czy za czasów wojny. Głupio mi jednak szukać plusów w takich czasach. Każde czasy mają jakieś plusy. Obecne też, ale o tym powiedzą następne pokolenia.
Żałuję, że za PRL-u były jakiekolwiek zrywy. Gra zupełnie niewarta świeczki i trud niepotrzebny, za który wielu zapłaciło zbyt wysoką cenę. Tyle mam do powiedzenia na temat PRL-u ;) 
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 29, 2013, 13:46:18
Zrywy za PRL nie zamierzały zrywać z PRLem... Miały na celu jedynie wywalczenie jakichś tam ułatwień dla ludu pracującego miast i wsi.
Myślę, że gdyby nie to, że Wojtyła został papieżem, to całego tego przewrotu nie byłoby. Jednak jak ludzie spostrzegli, że ktoś z "naszych" zaszedł tak wysoko, to nagle jakoś obudzili się.
Uwierzyli w swoją siłę.

KAżde czasy mają swe plusy i minusy.
Co do rozwiązłości obyczajów, wulgarności.
Wczoraj np. oglądałam program o seksie w ZSRR . Aż się w głowie nie mieści jaka rozpusta panowała, pomimo licznych zakazów.
Tak więc i w PRL i w ZSRR wcale lepiej jak jest dziś nie było. Z tymże dziś mamy internet, 10 000 stacji informacyjnych, ile tam gazet i jesteśmy wszelakimi nowinkami bombardowani naokoło. Dlatego nam się też wydaje, że kiedyś tego czy owego nie było. Było. Tylko się o tym nie pisało, nie było takiego przepływu informacji jaki mamy dzisiaj.

A co do ludzi... Hmm różnie to bywa i bywało. Zawsze byli dobrzy i źli, pomocni i niepomocni... Tylko teraz trochę inaczej biegnie życie. Np. nie zostawisz dziecka u sąsiadów, nie tyle bo "nie chcą pomóc", ale "bo są w pracy".
A często też sami się zamykamy na drugą osobę... Ile żyje samotnych, starszych ludzi w blokach i czasem zamiast próbować się zaprzyjaźnić to tylko robimy sobie na złość. Z jednej strony narzekamy a z drugiej wcale nie jesteśmy lepsi.

I fakt jesteśmy podzieleni. przez własną głupotę. Bo po co szukać punktów wspólnych jak cały czas można się ze sobą gryźć i podkopytać dołki. bo jakos życie codzienne pokazuje, że ludzie odmiennych poglądów mogą żyć obok siebie, nawet się kolegować... Jedynie pyszczą media i internet a my uporczywie tego słuchamy zamiast po prostu żyć każdy swoim życiem z szacunkiem do drugiego, nawet jeśli jakoś specjalnie go nie lubimy.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Lipiec 29, 2013, 14:13:26
 Jednak trzeba przyznać, że "dzięki" mediom każde jedno zjawisko urasta do niebotycznych rozmiarów. To raz. Dwa, że kiedyś ludzie byli np. bardziej zdyscyplinowani, w tym młodzież. Jednak nie wiążę osobiście  tego z konkretnym okresem (jak choćby z cudownym PRL-em) a z kwestiami wychowawczymi, obecnością autorytetów etc. Teraz jest wielu wspaniałych ludzi, ale media potrafią zrobić swoje :P
Dziennikarzy nie cierpię chyba dużo bardziej niż polityków. A to co prezentuje telewizja współczesna - przemilczę.
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: BlackTiger w Lipiec 29, 2013, 18:21:16
Cytuj
Dziennikarzy nie cierpię chyba dużo bardziej niż polityków. A to co prezentuje telewizja współczesna - przemilczę.
Dlatego odkąd mam tv, to jeśli już leci Discovery Historia, przynajmniej człowiek popatrzy na coś odrobinkę wartościowszego :)

Fakt kiedyś były idee, autorytety... Ludzie funkcjonowali w imię wyższych celów... ale to nawet nie do końca o tę dyscyplinę chodzi, co właśnie, jak piszesz Jean, o wychowanie. Kiedyś jak kogoś wychowywano w danych poglądach, to nie był naokoło tłuczony odmiennym zdaniem. Często było tak, że jedna część wioski/miasteczka była enklawą jednych poglądów, inna odmiennych. Jednak jakieś podziały były zawsze, wystarczy spojrzeć na środowiska emigranckie i ich wizje odtworzenia Polski czy Rzeczpospolitą Szlachecką i wiele, wiele innych rzeczy... Było podobnie, ale nikt nam nie robił takiej papki z mózgu.
Dzisiejsza młodzież jest w sumie biedna... Dojrzewanie to trudny okres a są bombardowani naokoło pustą papką. W sumie nie dziwię im się, że trudno rozróżnić co dobre/co nie, co wartościowe/ co nie jeśli są totalnie pozacierane granice i wszystko jest wymieszane.


Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: El w Grudzień 28, 2013, 15:18:43
W nawiązaniu do pytania z quizu muzycznego kilka faktów historycznych w związku z kolędą "Cicha noc". Bo to właściwie nie była legenda, a prawda historyczna <usmiech>

Działo się to 24 grudnia 1914 roku, czyli I wojna światowa. Chwilowa przerwa w działaniach wojennych. Niemcy korzystając z darów otrzymanych w paczkach oświetlają lampkami teren swoich okopów, a nawet tu i ówdzie pojawia się drzewko choinkowe. Dowództwo brytyjskie  z lekka zdziwione tymi ruchami, przewiduje jakąś prowokację. "Nie wychylać się, nie wychodzić z okopów, ale i nie strzelać!" - wychodzą rozkazy. Po chwili rozbrzmiewa "Cicha noc" po niemiecku a wkrótce dołącza się także żołnierski wokal po brytyjsku. Niemcy słysząc to wychodzą z okopów, Brytyjczycy widząc to opuszczają swoje kryjówki (łamiąc przy tym rozkazy). Na "ziemi niczyjej" dochodzi do niezwykłych scen. Wrogowie podają sobie dłoń, częstują papierosami, wymieniają się adresami, hełmami, pokazują zdjęcia rodzin, wspólnie, na dwa głosy śpiewają inne kolędy.
Na wieść o tym wydarzeniu, dowódcy obu stron wysłali sobie prezenty: Brytyjczycy Niemcom beczkę piwa, Niemcy Brytyjczykom śliwkowy pudding. Czas zawieszenia broni wykorzystano na godne pochowanie ciał żołnierzy poległych w pasie "ziemi niczyjej". Nad mogiłami razem modlili się i jedni i drudzy. Rozegrano także mecz piłki nożnej.
Rozejm trwał co prawda tylko w okresie świąt (prawdopodobnie do rana 26 grudnia), ale magia kolędy, która doprowadziła do pojednania wrogów, pozostała w pamięci ówczesnych świadków tych wydarzeń do końca życia. Historię przekazywano z ust do ust, zachowały się zapiski w dokumentacjach sztabowych, w żołnierskich pamiętnikach, listach a w miejscowości, w pobliżu której toczono walki stanął najpierw krzyż, a całkiem niedawno pomnik poświęcony tamtym wydarzeniom.

Jest też film "Boże Narodzenie" nakręcony na kanwie tych wydarzeń. Szkoda, że stacje telewizyjne nie pokusiły się o pokazanie go w swoich kanałach. Zamiast tego mamy co roku ten sam program, z pozycjami, które bokiem już wychodzą ::)
A ja "Boże Narodzenie" kiedyś oglądałam i szczerze polecam innym - wzruszający, magiczny, ale i dramatyczny obraz

Joyeux Noel Trailer (http://www.youtube.com/watch?v=KRrr-CDXijs#ws)
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Jean w Grudzień 31, 2013, 08:08:11
Dziękuję ślicznie, El, za przypomnienie tej historii. Musisz wiedzieć, że przeczytałam kilka razy. Podziękować byłoby wielkim nietaktem. A film obejrzałabym z miłą chęcią.  <lubieto>
Tytuł: Odp: Historia - świadek czasu, światło prawdy
Wiadomość wysłana przez: Mintek w Styczeń 07, 2014, 10:18:19
W animowanej wersji "Przygód Dobrego wojaka Szwejka" z 2009 roku jest nawiązanie do tego wydarzenia - w ostatniej scenie żołnierze austriaccy i rosyjscy wychodzą z okopów, podają sobie dłonie, grają w piłkę, popijają.... Ale to tak nawiasem mówiąc.