Autor Wątek: Krystyna Janda  (Przeczytany 1385 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Krystyna Janda
« dnia: Sierpień 31, 2012, 21:48:48 »


Nie ma drugiej tak wszechstronnie uzdolnionej osoby w polskim biznesie rozrywkowym. Aktorka, reżyserka, pisarka, felietonistka, dyrektor teatru, piosenkarka. Urodziła się 19 grudnia 1952 w Starachowicach, jest absolwentką Państwowego Liceum Plastycznego. W 1975 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Była żoną Andrzeja Seweryna, z którym ma córkę, Marię Seweryn. Później poślubiła Edwarda Kłosińskiego (zmarł w 2008 roku), ma z nim dwóch synów.

Debiutowała u Wajdy, w "Człowieku z marmuru". Potem zagrała jeszcze w 53 innych filmach - polskich, francuskich, niemieckich, włoskich... Na swoim koncie ma również niezliczone role teatralne i teatru telewizji oraz ponad 10 ról w serialach. Napisała kilka książek, pisała felietony do najbardziej znanych polskich czasopism. Występowała na festiwalach piosenki aktorskiej.
Wszystkie tytuły do wglądu na Wikipedii oraz stronie Krystyny Jandy.

* * *

A teraz bardziej osobiście. ;)
Przede wszystkim, nie mogę uwierzyć, że nie ma jeszcze takiego wątku. Jakieś aktorzyny wzbudzają dyskusję na wiele stron, a o JANDZIE nikt nie chce porozmawiać?! Mam nadzieję, że jednak chętni się znajdą ;)

Moja fascynacja Krystyną Jandą zaczęła się od tego, że wiele lat temu przeczytałam przypadkiem jej książkę Gwiazdy mają czerwone pazury, która mnie bardzo urzekła. I pewnie z tego wynika fakt, że najbardziej lubię panią Krystynę-pisarkę. Nie znaczy to, że nie cenię jej jako aktorki, wręcz przeciwnie, ale od książek się zaczęło i książki są chyba mi najbliższe. Przeczytałam wszystkie. Najbardziej lubię WWW.MAŁPA.PL i WWW.MAŁPA2.PL, czyli wydane w formie książki zapiski z dziennika Jandy. No i dziennik sam w sobie, dostępny online, oczywiście. Lubię sposób, w jaki pani Krystyna pisze, lubię jej osobowość i poczucie humoru, lubię inspiracje, których w jej zapiskach nie brakuje. No i nie sposób nie zauważyć, że życie wielkiej gwiazdy filmowej opisane od kulis, jako życie normalnego człowieka z nieco mniej przeciętną pracą jest bardzo interesujące.

Jeśli chodzi o filmy, tutaj długa droga przede mną zanim będę mogła powiedzieć, że "widziałam wszystkie", ale jednak całkiem sporo już ich się ubierało.
Przede wszystkim Tatarak. Wzrusza mnie zawsze do łez, monolog Jandy na koniec mnie bardzo głęboko dotyka. Jest to film trójwymiarowy, ale nie w znaczeniu obrazu 3D, tylko jakby... rozgrywa się na trzech płaszczyznach. Zwykła opowieść filmowa przeplata się ze scenami "z planu", pokazującymi jak wyglądało kręcenie, oraz z osobistym monologiem Krystyny Jandy opowiadającej o śmierci męża, Edwarda Kłosińskiego. Bardzo dobry obraz, polecam.
Następnie Tato i Wróżby kumaka. Nie sposób także nie wspomnieć o roli w Superprodukcji, gdzie zagrała samą siebie, o małej acz dobrej rólce w Sponsoringu, czy bardzo, bardzo dobrej a stanowczo zbyt krótkiej roli w Przedwiośniu.

Samą siebie zagrała także w Niani i tym samym płynnie przechodzimy do seriali z udziałem Krystyny Jandy. Najważniejszy chyba to Modrzejewska, gdzie Janda zagrała główną rolę, ale również Dekalog Kieślowskiego to pozycja nie do przeoczenia.

W telewizji nie raz widujemy Jandę w Teatrze TV. Czasem "tylko" gra (i jakże często gra główną rolę!), a czasem ponadto pisze scenariusz i reżyseruje. Tak było w przypadku Małych zbrodni małżeńskich, na przykład. Bardzo dobry spektakl autorstwa Erica-Emmanuela Schmitta, z udziałem Jana Frycza.
Janda reżyserowała także mój ulubiony teatr tv z jej udziałem, czyli Zazdrość (tym razem z Janem Englertem, a także Dorotą Segdą). Za swoistą inspirację do powstania spektaklu posłużyła myśl: "Zazdrość jest pasją, która żarliwie szuka powodów do cierpienia". I na koniec, świetny i przezabawny spektakl Od czasu do czasu. Tutaj reżyserem jest Machulski, co chyba mówi samo za siebie :)

I na koniec zostawiłam sobie największą perełkę, czyli teatr. Najprawdziwszy, żywy, który wg. samej Jandy "jest zabawą dość elitarną".
Tylko raz miałam okazję oglądać panią Krystynę na scenie, ale za to w jakim stylu! Mowa oczywiście o moim ukochanym spektaklu "Boska!", opowiadającym historię Florence Foster Jenkins, zwanej najgorszą śpiewaczką świata. Słodko-gorzki spektakl opowiada o tym, jak ważne są dla człowieka marzenia i że powinien zrobić wszystko, co tylko możliwe, by je zrealizować. Że jeśli będzie się kierował dobrymi motywami, jeśli poświęci się swoim marzeniom z pasją i miłością, to może przynieść mu wyłącznie szczęście. Madame Jenkins nie potrafiła śpiewać. A mimo to gromadziła pełne sale w największych operach świata. Ludzie ją kochali. Nie za głos, czy talent. Za pasję. Piękna historia :)
Pamiętam wywiad z Jandą, kiedy dopiero przygotowywała się do spektaklu, w którym mówiła, że najpierw musiała nauczyć się śpiewać operowo, żeby potem nauczyć się przekonująco fałszować.
Wisienką na torcie tego spektaklu są role Macieja Stuhra i Wiktora Zborowskiego, a także przezabawne dialogi ("Ona tylko dlatego jest hiszpanką, żeby mi robić na złość!").
Niedawno spektakl ten wyemitowało TVP1 i jest dostępny na Youtube. POLECAM, warto. ;)

A skoro mowa o śpiewaniu... Krystyna Janda również i to robi znakomicie. Kocham jej głos, ekspresję. Jest dla mnie w stu procentach wiarygodna. Kilka moich ukochanych utworów w jej wykonaniu:
"Na zakręcie" - dodatkowo pokaz obrazów Tamary Łempickiej. :D Można znaleźć na YT wersję inną, na przykład live, ale ja lubię tę najbardziej.
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie
moje prawo to jest pańskie lewo;
pan widzi krzesło, ławkę, stół
a ja - rozdarte drzewo


"Jest fantastycznie" - bardzo pozytywna piosenka z nieco przewrotnym tekstem, a Janda pokazuje się w bardziej dynamicznej odsłonie.

I na zakończenie, to, co może być najlepszego: "Wariatka tańczy"!!!

I z tego wszystkiego zapomniałam napisać jeszcze o jednym.
Miałam okazję spotkać Krystynę Jandę na żywo i nie wspominam tego szczególnie miło. Jest jedną z tych osób, które lepiej pozostawić w sferze "idoli" i nie próbować tego zmieniać. Co nie przeszkadza mi w najmniejszym stopniu ubóstwiać jej za jej pracę artystyczną.
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Krystyna Janda
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 09, 2012, 00:16:38 »
Matko, jedna z najlepszych polskich aktorek i zero odpowiedzi - świat się kończy <papa>
Sama nie wiem co mam napisać, bo raz już pisałam na temat pani Jandy i mi się natchnienie zacięło, ale...
Dla mnie rola nr 1 to ta w słynnym "Przesłuchaniu". Film musiał czekać do 1989 roku na swoja premierę. Niedługo potem go zobaczyłam ( to znaczy, musiałam wcześniej skończyć 18 lat :D) i naprawdę mocno to przeżyłam. Film prześwietnie obrazuje działanie aparatów wszelakiej maści w kochanym PRL-u a los bohaterki Jandy to los wielu...
Strasznie realistyczne.
Do tego oczywiście jeszcze "Człowiek z żelaza", "Człowiek z marmuru" - pamiętam z trudem zdobyte VHS.
Jak tak patrzę na filmografię to łatwiej mi wskazać to, czego nie widziałam z Jandą w jednej w ról.
W pamięć mi zapadł również "Stan posiadania", w którym zagrała z młodziutkim wtedy Żmijewskim. Ona dojrzała, on - szczyl i dopada ich strzała amora. Ona nie ma się gdzie podziać, jest kobietą po przejściach, ma problemy. On proponuje jej zamieszkanie u siebie, ale sam jest na garnuszku swojej mamy, która nie chce zaakceptować takiego stanu rzeczy. No może dzisiaj takie rzeczy są na porządku dziennym, kiedyś bardziej szokowały.
Wspaniały serial wspomniany przez Caliente "Modrzejewska" i ubóstwiany przeze mnie "Dekalog".
Szkoda tylko, że tak mało spektakli z Jej udziałem widziałam. W teatrze tv najmilej wspominam "Wizytę starszej pani". Bohaterka Jandy wraca do latach do rodzinnej miejscowości. Okazuje się, że chęcią powrotu kierowała zemsta. Kiedyś ją skrzywdzono i nikt jej nie pomógł. Teraz chce śmierci winowajców, zwłaszcza jednego. W zamian proponuje pieniądze biednych jak myszy kościelne mieszkańcom miasteczka. I udaje się jej ich przekupić. Świetne studium upodlenia człowieka. A starsza pani pozostaje niewzruszona do końca. I jeszcze "Boska" <serduszko>


Janda to taka osoba z aktorskim ADHD, ja Ją tak nazywam - głownie przez potrząsanie rękami, głową, ekspresję...i papierowy też :D

Bardzo żałuję, że nie zachowałyśmy starych postów, bo tam Somebody oraz 3M świetnie odniosły si.ę do konfliktu Jandy ze Szczepkowską a ja już tak dobrze tego nie zrobię.   <papa>

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2300
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Krystyna Janda
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 06, 2012, 20:46:18 »
Do samej Jandy odniosę się może innym razem, bo to dłuższy temat, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że kocham tę Kobietę na wielu płaszczyznach, tak jak Caliente: jako aktorkę, jako pisarkę, jako aktorkę śpiewającą także. Jednakże dzisiaj chciałabym i mam nadzieję, że ktoś zdecyduje się zabrać głos w tej sprawie, zapytać się o taką kwestię...

Czy naprawdę tylko mnie śmieszą szczerze i do łez kabaretowe poczynania Jandy i Tyma? Czytam komentarze pod nagraniami, słyszę opinię, że Janda, taka aktorka, że co ona z siebie zrobiła, że w takich kiepskich i nieśmiesznych projektach bierze udział. Potem oglądam "W łóżku" i płaczę ze śmiechu :D A dodać muszę, że nieczęsto bawią mnie kabarety. Tak naprawdę rozbawić mnie potrafi tylko Królowa Kabaretu- Joanna Kołaczkowska. Tymczasem przychodzi taka sobie Janda, z Tymem do którego uczuciem szczególnym nigdy nie pałałam...a ja nie mogę się pozbierać. Teksty które padają...wydaje się jakby były wymyślane na poczekaniu, są proste, ale mimo to jakieś takie bystre, szczególnie "na jeden numerek" i "stoi? - trudno powiedzieć... - ale czy umowa stoi!", no i oczywiście "może pan by mnie gołą zobaczył? bardzo mi zależy, proszę pana..."  <haha>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Krystyna Janda
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 08, 2012, 10:37:00 »
Nie tylko Ciebie to śmieszy. Dodatkowo ja lubię Tyma (już za samego "Misia"), lubię stare kabarety czy występy kabaretowe, lubię Jandę i nie uważam, żeby się tutaj w jakiś sposób upodliła. Wręcz powiedziałabym, że nawet tutaj widać jej wielki kunszt. Jej udział w reklamach też mi jakoś bardzo nie przeszkadza.
Justek, polecam Ci jeszcze duet: Merle - Tym.  ;)

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Krystyna Janda
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 08, 2012, 10:51:32 »
A mnie to zupełnie nie bawi, nie mój typ poczucia humoru...

- Mogę panią prosić o rękę?
- A nie ma pan własnej?
No ha, ha, boki zrywać. Jakby Strassburger pisał. :P
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

 

Hosting zapewnia KYLOS