Autor Wątek: Poezja  (Przeczytany 10001 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 04, 2012, 17:00:25 »
Przyznam się, że jestem wielką fanką Jonasza Kofty, który zresztą też poetą był. Jego teksty są niebanalne i skłaniające do przemyśleń, często melancholijne. Osiecka miała podobnie chwilami ale to już nie ten sam kaliber - może dlatego, że kobieta?
Ja też. Kofta pisał cudownie.
W sobotę obejrzałam na TVP Kultura "Po trochu wyciągane z lochu, czyli Archiwizja: Wieczór wspomnień - Jonasz Kofta" i bawiłam się przednio.
Perełki, które wyłowiłam z tego programu:
Blues-minus
"Nie jest mnie dobrze
nie jest mnie źle
cholera wie, czego ja chcę"

Oczywiście "Podróżą każda miłość jest" bardzo lubię, ale wykonanie Szapołowskiej słyszałam po raz pierwszy i też bardzo mi się podobało.
Podróżą każda miłość jest

I piosenka, która... ma tak jasny i cudowny przekaz, że tylko Kofta mógł ją popełnić.
"Pamiętajcie o ogrodach"
Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem co stoi
Uspokojeniem
Wśród tylu spraw

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton
Kroplą pamięci
Nicią pajęczą
Zapachem bzu
Wiesz już na pewno
Świeżością rzewną
To właśnie tu


Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście
Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

I dokąd uciec
W za ciasnym bucie
Gdy twardy bruk
Są gdzieś daleko
Przejrzyste rzeki
I mamy XX wiek


Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 05, 2012, 08:26:37 »
Ta, też widziałam ten program. Dla mnie Kofta to tekściarz pierwszej klasy i poeta, którego sobie stawiam na równi z Asnykiem czy Gałczyńskim - ech, no niech będzie, że to herezja.

A'propos tego ostatniego wspomnianego - coś dla płci przeciwnej :D

Jeden pan czytał Platona
i przestał wierzyć w piekło.
Rzekła do niego żona:
 Coś cię, Alojzy, urzeklo.

Popatrz, żyjemy razem.
Ja wierze. I mama wierzy.
Uwierz i ty, bo odrazę
wzbudzasz pośród młodzieży.

Ale Alojzy się uparł
i choć potłukła talerze,
on pianą toczył i tupał,
i krzyczał: Nie, nie uwierzę.

Więc ona, niby ta pani,
jęła się innych sposobów:
Już ja ci, wcielenie drani,
dam ci, powiada, bobu.

Tu oszalała żona
roztłukła osiem talerzy.
Więc pan przestał czytać Platona
i znowu w piekło uwierzył.


Piekło można mieć zawsze i wszędzie jak widać :)

I coś z mojej lokalnej twórczości zaprezentuję, bowiem się ostatnio zaczytuję. Uwaga, to ludowi poeci, więc trudno tutaj doszukiwać się kwiecistych tekstów z licznymi środkami stylistycznymi, między innymi, przenośniami. Kto będzie chciał to przeczyta i się wczuje.
Autor był korespondentem gazet ludowych przed II wojną światową a podczas niej, na samym początku w czasie walk obronnych został internowany w Koszycach, później jako żołnierz AK stacjonował w lokalnej placówce (w kraju). Utwór powstał "na wygnaniu"

Pocztówka z Węgier

Najdroższa Hanuś! Przeszło miesiąc cały
Żyję na ziemi Węgrów i Słowaków
Jest mi tu nieźle, krajobraz wspaniały
Mam wielu dobrych kolegów rodaków

Jednak tęsknota za dziećmi, Ojczyzną
A przede wszystkim Tobą ukochana
szarpie mą duszę, prószy włos siwizną
I budzi przykrym śniegiem każdego rana

Nie wiem nic o tym, czy los Was ocalił
Wszak wiele padło cywilnej ludności
Widziałem jak się niejeden dom walił,
widziałem brak serc, sumień i litości.

Jeżeli żyjesz z córeczkami razem.
w a domu macie pod dostatkiem chleba
O nic się nie martw, bp Twoim nakazem
Mnie Bóg oszczędzi, gdy tak będzie trzeba.

Żegnaj kochana, żegnaj z córeczkami
Choć ciałem tutaj, duchem jestem z wami

"Banał", ktoś powie, ale mnie wzięło za serce cholernie mocno. To po pierwsze coś o tęsknocie i rozłące a ta wcale nie musi być spowodowana zawieruchą wojenną czy inną ustrojową.
No i, poza tym, nie musiałam przeprowadzać godzinnej analizy, by dojść sedna. Prostota górą  ;D

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 19, 2013, 09:12:06 »
Cytuj
Osiecka miała podobnie chwilami ale to już nie ten sam kaliber - może dlatego, że kobieta?
W zasadzie... miałabym problem, żeby określić, czy bliższy jest mi Kofta, czy bliższa jest mi Osiecka. Twórczość obu przychodziła do mnie z upodobaniem zarówno w trudnych momentach, jak i tych całkiem radosnych. Nie wiem, czy wszyscy tak mają, że piosenki/wiersze kojarzą sobie z danym życiowym zdarzeniem, ale u mnie to nagminne. Weźmy chociażby "Komu weselne dzieci" Osieckiej. Słyszę piosenkę i mam tak wyraźne wspomnienia, jakby to było wczoraj, a nie 12 lat temu. Podobnie sprawa ma się z piosenką "Na zakręcie". Ta piosenka zresztą do dziś gra u mnie zdecydowanie za często - zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co przynosi ze sobą.

Ostatnimi czasy najczęściej pośpiewuję "Dookoła noc się stała" :)
Dookoła noc się stała,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy.

Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.

Jeszcze cię nie porównałam,
jak porównać trzeba,
jeszcze ci nie przychyliłam
ziemi ani nieba.
Jeszcze z tobą nie obiegłam
wszystkich mórz i jezior,
jeszcze ci nie uwierzyłam,
tak, jak ludzie wierzą.


Tyle ciepła ma w sobie ten tekst... a może ciepła dodała mu Łucja Prus w genialnym wykonaniu? :) Nigdy się nie dowiem, czy ona kochała tego biednego Jeremiego, czy mu po prostu dobrze ściemniała, ale chwilami... we mnie wszystko tańczyło, kiedy czytałam jej słowa... i w sumie wiem, że to głupie, ale wolę wierzyć, że to nie było ściemnianie, tylko po prostu... nie wyszło :)

Najśmieszniejsze jest to, że z każdym nowym tekstem, który gdzieś tam dopadam, utwierdzam się w przekonaniu, że znalazłabym z nią wspólny język. Podświadomie wyczuwam podobieństwo, tylko trudno mi określić, czego ono tyczy, bo jednak charakter, to ja mam zupełnie inny. Może wrażliwość? Sfera emocjonalna? Sama nie wiem. Wiem tylko, że czuję jej twórczość. To nie jest kwestia zwykłego lubienia, to jest po prostu czucie całą sobą.


Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 25, 2013, 22:15:13 »
Ostatnio przygotowując się do matury czytam sobie sporo wierszy, nawet nadprogramowo, więc kilkoma się z Wami podzielę. ;) Jednak całkiem sporo dobrej poezji można znaleźć w szkolnych książkach.
Niektóre spodobały mi się w całości, w innych przykuł moją uwagę jakiś konkretny cytat, który pozwalam sobie pogrubić, może do kogoś też trafi :)



"Dziewczyna" - Bolesław Leśmian


Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,
I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...

I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

 "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.

Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...
I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!

Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!
I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!

Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!

Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

 
Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?


* * *


"Dwoje ludzieńków" - Bolesław Leśmian


Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata.


* * *


"Zaparcie się świętego Piotra" - Charles Baudelaire
(Podaję w formie URL, bo tekst może być uznany za obraźliwy i może godzić w uczucia religijne).


* * *


"Elegia o ... (chłopcu polskim)" Krzysztof Kamil Baczyński


Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?


* * *


"Nauka chodzenia" - Andrzej Bursa

Tyle miałem trudności
z przezwyciężeniem prawa ciążenia
myślałem że jak wreszcie stanę na nogach
uchylą przede mną czoła
a oni w mordę
nie wiem co jest
usiłuję po bohatersku zachować pionową postawę
i nic nie rozumiem
"głupiś" mówią mi życzliwi (najgorszy gatunek łajdaków)
"w życiu trzeba się czołgać czołgać"
więc kładę się na płask
z tyłkiem anielsko-głupio wypiętym w górę
i próbuję
od sandałka do kamaszka
od buciczka do trzewiczka
uczę się chodzić po świecie.


* * *


"Sylogizm prostacki" - Andrzej Bursa

Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkę

ergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca nie

a ja wam powiem że bujda

widziałem zachód słońca
i wychodek w nocnym lokalu

nie znajduję specjalnej różnicy.
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline china doll

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 25, 2013, 22:43:47 »
Jaka jestem szczęśliwa, że tu trafiłam... sama nie wiem, jak to się stało, ale nie zauważyłam dotychczas tego wątku, choć forum oglądałam dokładnie od stóp do głów.  :D A poezję kocham.

Na początek powiem, że moją ulubioną poetką jest Szymborska. Przyznam, że przed jej śmiercią znałam tylko kilka jej wierszy, dopiero potem się zainteresowałam, bo moja polonistka jest jej wielką fanką i kilka dni po śmierci Szymborskiej zrobiła nam o niej lekcję. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Szymborska stworzyła ogrom pięknych wierszy, czasem po przeczytaniu siedzę i wprost nie wiem, co myśleć, po prostu przeżywam. Tak trafnie do mnie przemawia, że brak słów. Jeszcze nikt tak do mnie nie dotarł. Moje ulubione wiersze już wymieniłyście, najbardziej jestem przywiązana do ' Portretu kobiecego', który jest wprost genialny i idealnie opisuje naszą, kobiecą psychikę. Coś pięknego. Poza tym:

Utopia


Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywistości.

Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

W prawo jaskinia, w której leży sens.

W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

W życiu nie do pojęcia.


Uwielbiam, jak Szymborska trafnie wykorzystuje i zmienia związki frazeologiczne. Trzeba mieć niesamowity umysł, żeby tak to obmyślić.

Poza tym chciałam Wam pokazać jeden wiersz, na który ostatnio trafiłam i mnie ujął. I na pewno do wątku będę często zaglądać za każdym razem, gdy coś dobrego znajdę.  :D

Maria Konopnicka

"Preludium"

Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi,
Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę
I duszę pełną o niego mam trwogi
I myśli moje już tam, w jego progi
Lecą stęsknione...
I ponad dachem jego się trzepocą
Miesięczną nocą...

Nie kocham jeszcze, a ranki już moje
O snach mych dziwnie wstają zadumane,
Już chodzą za mną jakieś niepokoje,
Już czegoś pragnę i czegoś się boję
W noce niespane...
I już na ustach noszę ślad płomienia
Jego imienia.

Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,
Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć się trzeba,
W jakieś czarowne dziedziny i kraje...
Już mi się marzą słowicze wyraje
Do tego nieba,
Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze
W błękitną ciszę.

Offline Kiki

  • Administrator Forum
  • *****
  • Wiadomości: 1646
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 25, 2013, 22:57:55 »
Na początek powiem, że moją ulubioną poetką jest Szymborska.
Boże, dzięki Ci, wreszcie znalazłam bratnią duszę pod tym względem. :D

Krzysztof Kamil Baczyński
Pokolenie

Wiatr drzewa spienia. Ziemia dojrzała.
Kłosy brzuch ciężki w górę unoszą
i tylko chmury - palcom czy włosom
podobne - suną drapieżnie w mrok.

Ziemia owoców pełna po brzegi
kipi sytością jak wielka misa.
Tylko ze świerków na polu zwisa
głowa obcięta strasząc jak krzyk.

Kwiaty to krople miodu - tryskają
ściśnięte ziemią, co tak nabrzmiała,
pod tym jak korzeń skręcone ciała,
żywcem wtłoczone pod ciemny strop.

Ogromne nieba suną z warkotem.
Ludzie w snach ciężkich jak w klatkach krzyczą.
Usta ściśnięte mamy, twarz wilczą,
czuwając w dzień, słuchając w noc.

Pod ziemią drżą strumyki - słychać -
Krew tak nabiera w żyłach milczenia,
ciągną korzenie krew, z liści pada
rosa czerwona. I przestrzeń wzdycha.

Nas nauczono. Nie ma litości.
Po nocach śni się brat, który zginął,
któremu oczy żywcem wykłuto,
Któremu kości kijem złamano,
i drąży ciężko bolesne dłuto,
nadyma oczy jak bąble - krew.

Nas nauczono. Nie ma sumienia.
W jamach żyjemy strachem zaryci,
w grozie drążymy mroczne miłości,
własne posągi - źli troglodyci.

Nas nauczono. Nie ma miłości.
Jakże nam jeszcze uciekać w mrok
przed żaglem nozdrzy węszących nas,
przed siecią wzdętą kijów i rąk,
kiedy nie wrócą matki ni dzieci
w pustego serca rozpruty strąk.

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć,
żeby nie umrzeć rojąc to wszystko.
Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko.
Szukamy serca - bierzemy w rękę,
nasłuchujemy: wygaśnie męka,
ale zostanie kamień - tak - głaz.

I tak staniemy na wozach, czołgach,
na samolotach, na rumowisku,
gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga,
gdzie zimny potop omyje nas,
nie wiedząc: stoi czy płynie czas.
Jak obce miasta z głębin kopane,
popielejące ludzkie pokłady
na wznak leżące, stojące wzwyż,
nie wiedząc, czy my karty iliady
rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie,
czy nam postawią, z litości chociaż,
nad grobem krzyż.


Ostatnio pozostaję pod wpływem tego wiersza. Tragizm, ogromny tragizm ludzi, którzy zostali zmuszeni do podporządkowania się temu, co zgotowało im piekło II wojny światowej i pogodzenia się z losem. Najbardziej wzruszają mnie pogrubione przeze mnie słowa, które lubię cytować i zapisywać razem, jak jedną zwrotkę. Więcej, wydaje mi się, nie trzeba mówić.

Poza tym... Przywołany przez Caliente wiersz Baczyńskiego również poruszył wrażliwą strunę w moim sercu. Tak, zdecydowanie podręczniki szkolne czasami zawierają w sobie wielkie bogactwo.
Jeśli "plan A" nie zadziała, alfabet ma jeszcze 31 innych liter. Nie martw się.

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 25, 2013, 23:34:49 »
A zupełnie abstrahując od szkoły, przypomniało mi się o jeszcze jednym wierszu.
Niestety nie wiem kto jest autorem przekładu.


W.H. Auden - "Pogrzebowy Blues"

Niech staną zegary
Zamilkną telefony
Dajcie psu kość
Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.
Niech milczą fortepiany
I w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę
Niech przyjdą żałobnicy
Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije
I kreśli na niebie napis "On nie żyje!"
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.
W nim miałem moją północ, południe i zachód i wschód
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew
Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie,
Myliłem się,
Nie potrzeba już gwiazd ? zgaście wszystkie ? do końca
Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 26, 2013, 21:40:07 »
O, Leśmiana to ja kocham wręcz <serce>
Pierwszym znakiem, na który serce drgnęło był oczywiście wiersz "W malinowym chruśniaku". Potem serce w tym temacie na jakiś czas uśpione zostało, by pewnego dnia, w trakcie oglądania jednego z odcinków "Miłości nad rozlewiskiem", znów buchnęło gorącym uczuciem do poezji Leśmiana. Usłyszało wtedy fragment poematu "Łąka", idealnie oddającego bogactwo i piękno natury otaczającej rozlewisko. Poetyckie słowo w połączeniu z cudownym mazurskim pejzażem na zawsze zapadło w pamięci.

Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru,
Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?
Zawołana po imieniu
Raz przejrzałam się w strumieniu -
I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu.

Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą i złotem,
Przyszła sama Nieskończoność,
By popatrzeć w mą zieloność -
Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem...

Kto całował mak w zbożu - nie zazna niedoli!
Trawa z ziemi wyrwana pachnie, lecz nie boli...
Kocham stopy twoje bose,
Że deptały kruchą rosę,
Rozróżniając na oślep chabry od kąkoli.

Niechże sen twój wędrowny zielenią poprzedzę!
Weź kwiaty w jedną rękę, a w drugą weź miedzę,
Połóż kwiaty na rozstaju,
Zwilżyj miedzę w tym ruczaju,
Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę.

Już słońce mimochodem do rowu napływa,
Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa -
Jeno pomyśl, że ci wolno
Kochać łątkę i mysz polną,
I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!

Idzie miłość po kwiatach - wadzi o twe ciało,
Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.
W mojej rosie, w moim znoju
Pod dostatkiem masz napoju
Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.

Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.
Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,
A co w oku się nie zmieści,
To się w duszy rozszeleści!
Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.

Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,
Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha -
Oczarujmy się nawzajem,
Zaskoczeni nagłym Majem -
Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha...


Od tej pory staram się coraz bardziej pogłębiać znajomość z tym poetą. Na hasło "Bolesław Leśmian" oko i ucho stają się "uważniejsze" i z wielkim afektem wyłapują co smakowitsze kąski jego poezji. Jak chociażby "Com uczynił, żeś nagle pobladła".

Bolesław Leśmian - Com uczynił, żeś nagle pobladła...

Niespełniona miłość i cierpienie...

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 01, 2013, 01:53:14 »
Mnie dzisiaj bardzo po drodze z twórczością Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. W ogóle gdzieś przyszedł mój sentymentalny nastrój, w którym to wędruję do domowej biblioteczki i sięgam po tomik... Tym razem trafiło właśnie na panią Marię.

Czarownica-podlotek
Usiądę, by zapłakać w najciemniejszym kącie.
Załamię ręce,
na twarz rzucę włosy lśniące
- będę smutnym, samotnym, bezsilnym kółeczkiem
wyrzuconym pisklęciem,
niekochanym dzieckiem
- i żałośnie nad sobą
kiwać będę głową,
wyżymając pachnącą chusteczkę liliową.
Nie wytrzyma i przyjdzie.
Odejdzie i wróci.
Przyniesie kwiat piekielny,
na ręce mi rzuci
i, gładząc mnie po włosach, zaszepcze po chwili:
- Ach, dziecko mi zranili!
Dziecko mi skrzywdzili!
Potem usiądzie bliżej,
oczyska rozżarzy,
łzy moje będzie liczył,
płynące po twarzy,
i nagle się wydłuży, jak cień na suficie,
z sykiem: "O, poczekajcie!
- Wy mi zapłacicie!"


Absolutnie cudowne.

Natomiast drugi wiersz, który się do mnie przyczepił, to

Miłosny uścisk
Patrz! jedna z gwiazd
Leci jak głaz
W przestwór głęboki i miękki...

Złocisty kwiat
W ciemności spadł
Z mojej otwartej ręki...

Pięć ramion gwiazdy.
zmysłów pięć
I pięć kwiatowych płatków,

Miłosny smęt ?
I wspólna chęć
Nieskończonego upadku...

Złamać się, klęknąć,
To nie dość,
Za wielki sen i żal,

My chcemy paść,
Bezwładnie paść,
Wskroś czarnej ziemi ?
W dal...

Jak przelot gwiazd,
Co w łukach zgasł
I białe smugi miecie,

Spadnijmy w dół,
Objęci wpół,
Niżej niż wszystko w świecie...


Tutaj w cudownej interpretacji Krystyny Jandy:
krystyna janda - porwij mnie

Pawlikowska-Jasnorzewska wpadła w moje życie w LO, zresztą zaczęło się od tekstu, który do dziś jest moim najulubieńszym. I tak już została... Kupiłam jeden tomik, drugi... Nie wiem, czy ją lubię najbardziej, czy wolę Szymborską, czy może skłaniam się bardziej ku Osieckiej, Kofcie czy Młynarskiemu, a może jeszcze ktoś inny jest mi najbliższy. Każdy z nich ma takie teksty, do których wracam często, a może jeszcze częściej. :)

A przygoda z Pawlikowską zaczęła się od:

trzeba chodzić w masce
poszłam w masce zwinięta w pelerynę ciemną
z oczami zwężonymi
w migocące sierpy
szczęście mnie nie poznało
i tańczyło ze mną
nie wiedząc że to jestem
je której nie cierpi
los też mnie nie poznał
i pomyślał sobie
czemuż nie mam dogodzić
tej obcej osobie



Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 01, 2013, 21:16:16 »
To nie Pawlikowska - Jasnorzewska pisała: "Nie widziałam Cię od miesiąca...jestem jakaś drżąca...widać można żyć bez powietrza"?
Kiedyś profesorka wysłała mnie w czymś do innej, która miała akurat zajęcia z polskiego w jednej z klas w zawodówce. I musiałam tam stać i słuchać aż 20 chłopa wyrecytuje ten sam wierszyk, aż mi pani profesor coś tam uzupełniła i mogłam wracać do siebie ;)
Ogromny sentyment stąd mój :)
Mało znam...ale na pewno lubię dużo bardziej niż Szymborską (choć tę ostatnią i tak lubię bardziej niż kiedyś). Dla mnie wszystko jest lepsze od Szymborskiej :( Bo jestem zwyczajnie na nią za głupia.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 01, 2013, 22:00:27 »
Ojej, jakie sympatyczne wspomnienie :)

Mało znam...ale na pewno lubię dużo bardziej niż Szymborską (choć tę ostatnią i tak lubię bardziej niż kiedyś). Dla mnie wszystko jest lepsze od Szymborskiej :( Bo jestem zwyczajnie na nią za głupia.
Ja mam sentyment do Szymborskiej, trochę się poprzewijała... Zostało mi kilka ulubieńszych utworów. Np. "Miłość szczęśliwa" z czasów, kiedy wydawało mi się, że miłości jako takiej, to na pewno nie ma :D

Miłość szczęśliwa
Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.


Swobodnie recytuję też "Gawędę o miłości ziemi ojczystej" i bardzo lubię ten wiersz. Najprawdopodobniej w SP go dopadłam :)

Gawęda o miłości ziemi ojczystej

Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić "dnieje",
o blasku Słońca nic nie mowić.

Jakiej miłości brakło im,
że są jak okno wypalone,
rozbite szkło, rozwiany dym,
jak drzewo z nagła powalone,
które na płytko wrosło w ziemię,
któremu wyrwał wiatr korzenie
i jeszcze żyje cząstką czasu,
ale już traci swe zielenie
i już nie szumi w chórze lasu?

Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić,
Odrzucam pusto brzmiące słowa.
Można nie kochać cię - i żyć,
ale nie można owocować.

Ta dawność jej w głębokich warstwach...
Czasem pośrodku drogi stanę:
może nieznanych pieśni garstka
w skrzyni żelazem nabijanej,
a może dzban, a może łuk
jeszcze się w łonie ziemi grzeje,
może pradawny domu próg
ten, którym wkroczyliśmy w dzieje?

Stąd idę myślą w przyszle wieki,
wyobrażenia nowe składam.
Kamień leżący na dnie rzeki
oglądam i kształt jego badam.
Z kamienia tego rzeźbiarz przyszły
wyrzeźbi głowę rówieśnika.
Ten kamień leży w nurcie Wisły,
a w nim potomna twarz ukryta.

By na tej twarzy spokój był
i dobroć, i rozumny uśmiech,
naród mój nie żaluje sił,
walczy i tworzy, i nie uśnie.
Pierścienie świetlnych lat nad nami,
ziemia ojczysta pod stopami.
Nie będę ptakiem wypłoszonym
ani jak puste gniazdo po nim.


Nie jestem ekspertem od Szymborskiej, nawet nie stoi na moich półkach, ale... gdzieś tam słabość jest. Przynajmniej do niektórych wierszy ;)

Nie oszukujmy się. W zasadzie to nie jestem ekspertem od żadnego poety/tekściarza :D Co chwilę mnie zaskakują czymś nowym, czymś fajnym ;) Ostatnio z okazji oglądania programu na TVP Kultura usystematyzowałam sobie trochę, co należy do Magdy Czapińskiej. Doszłam do wniosku, że jej teksty są mi strasznie bliskie... podobnie jak interpretacje w wielu wspaniałych wykonaniach. :)

Edyta Geppert-Zamiast-Sopot 1996

Chociażby tutaj. Mistrzostwo świata :)

Zamiast
Ty, Panie tyle czasu masz mieszkanie
w chmurach i błękicie
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać

Ja się nie skarżę na swój los
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że...
że chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie...
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

Nie chcę się skarżyć na swój los
Nie proszę więcej, niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że...
Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

To życie minie jak zły sen
Jak tragifarsa, komediodramat
A gdy się zbudzę, westchnę - cóż
To wszystko było chyba... zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl
Przecież nie jestem tu za karę.

Dziś czuję się, jak mrówka gdy
Czyjś but tratuje jej mrowisko
Czemu mi dałeś wiarę w cud
A potem odebrałeś wszystko.
Ja się nie skarżę na swój los
Choć wiem, jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam ci
Zamiast... pacierza na dobranoc

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 02, 2013, 19:16:29 »
Pawlikowska- Jasnorzewska i Poświatowska to na pewno jedne z tych naj naj naj :)

Wiersz "Mewa" na przykład plus jeszcze jego wykonanie przez Żebrowskiego i Jopek bodajże. Piękne.
"Tęsknota nade mną szeleszcze.
Trąca mnie skrzydłem mewim.
Czy wciąż ta sama jeszcze?
Nie wiem! nie wiem..."
alboooo
Zanurzcie mnie w Niego

Zanurzcie mnie w Niego
jakby różę w dzbanek
po oczy, po czoło,
po snop włosa jasnego -
niech mnie opłynie wkoło,
niech się przeze mnie toczy
jak woda całująca
Oceanu Wielkiego.
Niech zginie noc, poranek,
blask księżyca czy słońca,
lecz niech on we mnie wnika
jak skrzypcowa muzyka -
gdy mi do serca dotrze, będę tym, co najsłodsze,
Nim.


A co do Szymborskiej? Powiem szczerze lubię kilka jej wierszy, ale nie uważam, że jej poezja zasługiwała na nagrodę Nobla. Nie uważam też, że jej poezja jest jakaś bardzo szczególna. Kilka wierszy lubię. Dobrze się je recytuje. I dla mnie nie ma tam co rozumieć, bo ona pisze wprost. To nie jest słowo nad którym trzeba rozmyślać, analizować i które sprawia, że człowiek się nim rozkoszuje. Przynajmniej wg mnie.

"Kałuża"

Dobrze z dzieciństwa pamiętam ten lęk.
Omijałam kałuże,
zwłaszcza te świerze, po deszczu.
Któraś z nich przecież mogła nie mieć dna,
choć wyglądała jak inne.

Stąpnę i nagle zapadnę się cała,
zacznę wzlatywać w dół
i jeszcze głębiej w dół,
w kierunku chmur odbitych
a może i dalej.

Potem kałuża wyschnie,
zamknie się nade mną,
a ja na zawsze zatrzaśnięta ? gdzie -
z niedoniesionym na powierzchnię krzykiem.

Dopiero później przyszło zrozumienie:
nie wszystkie złe przygody
mieszczą się w regułach świata
i nawet gdyby chciały,
nie mogą się zdarzyć.

Dobry tekst o tym jak to będąc dziećmi inaczej patrzymy na świat. Nawet taka kałuża może być potworem :)

Lubię też oklepanego "Kota w pustym mieszkaniu" czy "Nic dwa razy się nie zdarza". Sentyment mam do
"Perspektywy":

Minęli się jak obcy, bez gestu i słowa,
ona w drodze do sklepu, on do samochodu.
Może w popłochu albo roztargnieniu albo niepamiętaniu,
że przez krótki czas kochali się na zawsze.
 Nie ma zresztą gwarancji, że to byli oni.
Może z daleka tak, a z bliska wcale.
Zobaczyłam ich z okna, a kto patrzy z góry, ten najłatwiej się myli.
Ona zniknęła za szklanymi drzwiami, on siadł za kierownicą i szybko odjechał.
Czyli nic się nie stało nawet jeśli stało. A ja, tylko przez moment pewna, co widziałam,
próbuję teraz w przygodnym wierszyku wmawiać Wam, Czytelnikom, że to było smutne.

Zdecydowanie od Szymborskiej wolę Herberta i uważam, że to on powinien dostać Nobla... No ale cóż... Życie. :)
Herbert, Baczyński, Tuwim, Pawlikowska Jasnorzewska, Poświatowska... to chyba ich głównie czytam/czytałam... Chociaż nie gardzę poezją, lubię ją i chętnie sięgam po wszystko. Ostatnio nawet Różewicz gdzieś się przewijał.

Na koniec dam wspomnianego Herberta i Przesłanie Pana Cogito... Ech niby oklepane, ale za każdym razem jak słyszę ten wiersz to mam ciarki na plecach... Według mnie jeden z lepszych tekstów jakie kiedykolwiek zostały napisane. Zresztą cały tomik Pana Cogito jest niezwykły.

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wsród tych co na kolanach
wsród odwroconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby życ
masz mało czasu trzeba dac świadectwo

bądź odwazny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to sie liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pojdą na twój pogrzeb i z ulgą rzuca grude
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż sie jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swa blazeńską twarz
powtarzaj: zostalem powolany - czyż nie było lepszych

strzeż sie oschłosci serca kochaj źrodło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światlo na murze splendor nieba
one nie potrzebują twojego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światlo w górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynie i gineli w piasku

a nagrodzą cie za to tym co maja pod reką
chłosta śmiechu zabójstwem na śmietniku

idż bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obronców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny idź
Cytuj
Nie oszukujmy się. W zasadzie to nie jestem ekspertem od żadnego poety/tekściarza :D Co chwilę mnie zaskakują czymś nowym, czymś fajnym ;) Ostatnio z okazji oglądania programu na TVP Kultura usystematyzowałam sobie trochę, co należy do Magdy Czapińskiej. Doszłam do wniosku, że jej teksty są mi strasznie bliskie... podobnie jak interpretacje w wielu wspaniałych wykonaniach. :)
Mhm, Czapińska pisze bardzo dobre teksty... Mnie najbardziej znana jest w tekstach śpiewanych przez Annę Marię Jopek i no chociażby takie "Ale jestem" ujmuje. :)

Offline MJ

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
Odp: Poezja
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 10, 2013, 12:20:18 »
To nie Pawlikowska - Jasnorzewska pisała: "Nie widziałam Cię od miesiąca...jestem jakaś drżąca...widać można żyć bez powietrza"?
Kiedyś profesorka wysłała mnie w czymś do innej, która miała akurat zajęcia z polskiego w jednej z klas w zawodówce. I musiałam tam stać i słuchać aż 20 chłopa wyrecytuje ten sam wierszyk, aż mi pani profesor coś tam uzupełniła i mogłam wracać do siebie ;)
Ogromny sentyment stąd mój :)
Mało znam...ale na pewno lubię dużo bardziej niż Szymborską (choć tę ostatnią i tak lubię bardziej niż kiedyś). Dla mnie wszystko jest lepsze od Szymborskiej :( Bo jestem zwyczajnie na nią za głupia.

Na Szymborską nikt nie jest za głupi. Jej wiersze są zwyczajnie proste.
To żadna "inteligencka" poezja. Zwyczajne żywe światło płynące prosto z serca. Szczere bardzo.


Ale jest tego dokładniejsze wyjaśnienie. Spod pióra Szymborskiej właśnie:

Niektorzy lubia poezje
Niektorzy -
czyli nie wszyscy.
Nawet nie wiekszosc wszystkich ale mniejszosc. Nie liczac szkol, gdzie sie musi,
i samych poetow,
bedzie tych osob chyba dwie na tysiac.
Lubia -
ale lubi sie takze rosol z makaronem,
lubi sie komplementy i kolor niebieski,
lubi sie stary szalik,
lubi sie stawiac na swoim,
lubi sie glaskach psa.
Poezje -
tylko co to takiego poezja.
Niejedna chwiejna odpowiedz
na to pytanie juz padla.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam sie tego jak zbawiennej poreczy.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Poezja
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 10, 2013, 17:47:17 »
No to nie wiem - ja się czuję za głupia, to może ja właśnie potrzebuję poezji "inteligenckiej" właśnie? Takiej, w której bym się doszukiwała podwójnego znaczenia, dna podwójnego?
I żeby nie było - ja nie mam problemu ze zrozumieniem prostego tekstu...bardziej chyba problem ze zrozumieniem jego fenomenu. No, ale nie napisałam, że na zawsze "nie" i koniec.
I ja mogę powiedzieć, że jak dla mnie żywe światło płynie prosto z tabernakulum, ale wtedy setki osób chórem krzyknie, że jestem stuknięta. Ot, zwykły punkt widzenia  <calusek>
Miło Cię widzieć  ;)

Offline MJ

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 27
Odp: Poezja
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 10, 2013, 18:36:06 »
No to nie wiem - ja się czuję za głupia, to może ja właśnie potrzebuję poezji "inteligenckiej" właśnie? Takiej, w której bym się doszukiwała podwójnego znaczenia, dna podwójnego?
I żeby nie było - ja nie mam problemu ze zrozumieniem prostego tekstu...bardziej chyba problem ze zrozumieniem jego fenomenu. No, ale nie napisałam, że na zawsze "nie" i koniec.
I ja mogę powiedzieć, że jak dla mnie żywe światło płynie prosto z tabernakulum, ale wtedy setki osób chórem krzyknie, że jestem stuknięta. Ot, zwykły punkt widzenia  <calusek>
Miło Cię widzieć  ;)

Dokładnie o tym mówi przytoczony przeze mnie utwór :-)

 

Hosting zapewnia KYLOS